Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
ZamaskowanyKarmazyn

Zalety czytania książek.

Polecane posty

Bracia, jakie znacie zalety czytania książek? Zarówno książek z fabułą, jak i poradników. Są na ten temat jakieś badania? Wpływ na myślenie, wyobraźnię, inteligencję itd?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Czytanie to trening dla mózgu, pozatym czytając człowiek zwiększa zasób swoich słów, jak również sposób ich wykorzystania, budowania zdań, tworzenia bogatych i szczegółowych opisów, czytanie pobudza wyobraźnię, no i w zależności co się czyta - pogłębia się swoją wiedzę.

  • Like 7

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zalety.: Rozwijanie wyobraźni, wiedzy, ubogacanie słownictwa. 

Wady: jeśli pełno wokół ciebie Januszy i Karyn, to mogą zacząć brać cię za debila. 

  • Like 3
  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Przede wszystkim słownictwo. Znacznie lepsza gadka, więcej skojarzeń. 

 

Na pewno słownictwo postawiłbym na pierwszym miejscu. 

 

Codziennie przerabiam ze względów zawodowych masę treści i rozmawiam inaczej w towarzystwie, co praktycznie natychmiast rzuca się w uszy. 

 

Z jednej strony zaleta, a z drugiej wada, bo można wyjść na przemądrzałego. Czasami powiedziałem jakieś rzadkie słowo i laski już mnie wytykały palcami, jaki to ja nie jestem oczytany i oświecony, a one tak nie potrafią. Według mnie ameby umysłowe, ale skala takich sytuacji jest przyznam dość spora. Bywały takie spotkania towarzyskie, w których w ogóle nie zabierałem głosu, bo poziom konwersacji sięgał dna (przekleństwa jako przecinki, ciągły rechot z idiotyzmów, osobiście tego nie trawię). Jak ktoś nie czyta, nie rozwija się zupełnie to inaczej się komunikuje. Dużo przekleństw, pauz, jąkania. U siebie tego nie zauważyłem. Mówię płynnie cały czas. To na pewno zasługa sporej dawki lektury i na studiach i po studiach. 

 

Sam nie wiem, czy duże oczytanie można uznać za zaletę. Im więcej się wie, tym więcej cierpienia człowiek na siebie sprowadza, właściwie dobrowolnie. A już nie daj boże, jak zaczynasz nieźle obserwować, łączyć fakty i dostrzegać schematy :D No, ale. Co, kto lubi. 

 

Na pisanie też wpływa. Lekkie pióro, więcej metafor, odniesień ciekawych. Jak coś publikujesz to trzeba czytać non stop. Inaczej wypada się z rytmu. 

  • Like 4

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Sądzę że czytanie wartościowych książek podnosi poziom IQ. Mózg jest trenowany, gdyż musi sam używać wyobraźni, tworzyć obrazy, kojarzyć fakty, poznaje nowe słowa, itd. Zamiast dostawać gotowce w postaci filmów czy bogatych ilustracji.

Edytowano przez Morfeusz
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
34 minutes ago, vodkas85 said:

Wady: jeśli pełno wokół ciebie Januszy i Karyn, to mogą zacząć brać cię za debila. 

Jeśli jesteś w środowisku takich Januszy to cię będą ciągnąć w dół. To nie jest tak, że oni chcą źle dla ciebie, oni chcą dobrze dla siebie i potrzebują kolejnego sojusznika na ich poziomie. Jest na to rada - nie dać się i uwolnić się od tego "przesądu" w twoim umyśle.

 

Czytanie może ci dać masę emocji, których nie doświadczysz przed telewizorem, szersze spojrzenie na świat, więcej historii do opowiadania.

 

Ja też osobiście wolę czytać niż słuchać yt i innych takich bo czytanie jest szybsze i jako wzrokowiec lepiej zapamiętuję to co czytam niż to co słyszę.

 

Edytowano przez wrotycz
  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@mac lepiej zostać uznanym za przemądrzałego albo książkowego mola, niż być dumnym ze swojej niewiedzy.
Ogólnie ironia w Polsce taka, że im bardziej ambitny jesteś, tym bardziej ludzie są skorzy śmiać z tego.

 

Autorze - w zależności od gatunku, ale tak, jak koledzy napisali - przede wszystkim wzbogaca się zasób słownictwa. Bardzo często podchwycisz wyczytane wyrażenia i te bardziej uniwersalne nawet przyswoisz do normalnej mowy. Dodatkowo pobudzisz wyobraźnie lub poszerzysz swoją wiedzę. Z pewnością to lepsza alternatywa od oglądania tv czy bezcelowe skakanie po filmikach na yt.

 

 

  • Like 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Ja czytam rocznie 30-40 książek (głównie ekonomia, biznes i poradniki) i przez znajomych jestem uznawany za tego co marnuje swój czas a odkąd nie piję to już dziwadło jak krowa z 7 nogami. Fifa plus piwo i zielsko to jest sposób na spędzanie czasu. No i oczywiście ucieczka przed tą suką myszką. Pora zmienić ekipę tylko nie bardzo widzę możliwość znalezienia odpowiedniej.

Książki mają tylko jeden minus ,z nimi jest jak z piciem słonej wody, przeczytasz jedną i już kupujesz następne 3 bo po lekturze często masz więcej pytań niż odpowiedzi.

Ja już sobie dałem limit 100 zł na książki miesięcznie i staram się  pilnować.

Edytowano przez jaro670
  • Like 2
  • Haha 1
  • Smutny 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, FranciscoFranco napisał:

@mac lepiej zostać uznanym za przemądrzałego albo książkowego mola, niż być dumnym ze swojej niewiedzy.
Ogólnie ironia w Polsce taka, że im bardziej ambitny jesteś, tym bardziej ludzie są skorzy śmiać z tego.

Coś w tym jest. Debil mądrego wpędza w poczucie winy :D 

 

Sam się nie chce rozwijać, ale musi zniżyć poziom koniecznie. 

  • Like 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Czytanie ma wiele zalet.

Pierwsza, słownictwo, tak jak wyżej koledzy pisali.

Druga, wiedza. Chcąc nie chcąc, czytając uczysz się czegoś nowego, nowe doświadczenia, nowe bodźce.

Trzecia, trenujesz samodyscyplinę. Trzeba się zebrać w sobie, by znaleźć czas i na spokojnie usiąść na godzinkę, czy dwie, by sobie poczytać.

Czwarta, czytanie jest trochę podobne do medytacji, przynajmniej dla mnie. Nie czytam książek fantasy, czy sci fi, bo dla mnie to strata czasu, czytam tylko rozwojowe, biznesowe, albo specjalistyczne. Takie książki mają to do siebie, że często są napisane ciężkim językiem, są nudne i monotonne, dlatego trzeba trzymać swój umysł w ryzach i pilnować, by nie odlatywał gdzieś w świat fantazji i rozmyślania, tylko uczył się być tu i teraz. Podobnie jak w medytacji.

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mnie w moim czytaniu denerwuje długi czas samego procesu czytania, chętnie bym go jakoś usprawnił , przyśpieszył. Był ktoś z Was na kursie szybkiego czytania ? Daje to coś czy to tylko kolejny pic żeby kasę zgarnąć ?

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A ja bardzo ciężko przekonuję się do czytania książek. Zwykle mnie bardzo szybko nudzi. Tak. Czytanie jest dla mnie nudne.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- wiedza

- radzenie sobie z problemami - Marek też w audycji kiedyś mówił, że dużo problemów ludzkich powtarza się od pokoleń. Można więc szukać rozwiązań w źródłach pisanych

- rozwój w danej dziedzinie (poradniki, książki naukowe, podręczniki)

 

Myślę, że niekoniecznie czytanie sprawi, że będziemy używać nadmiernej ilości wyszukanych słów. Może to nawet pójść w odwrotną stronę - w umiejętność wyjaśnienia prostymi słowami trudnych zagadnień. To akurat może rozwinąć nauka z podręczników angielskojęzycznych - polskie często pisane są z myślą autora "zobaczcie jaki jestem mądry", a zagraniczne "zobaczcie, jakie to proste".

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Przeczytałem kilkaset w swoim życiu, dużo biografii. 80-90% treści nie pamiętam... Aktualnie przestałem jakoś to mocno doceniać, czytam dla zabicia czasu, podróż, czekanie, kibel... Mniej wiesz, lepiej śpisz i mniej się przejmujesz. Przeczytałem np. opasłych "Nędzników" i "Chłopów" poświęcając na nie mnóstwo godzin, po kilkunastu latach prawie nic nie pamiętam, tylko ogólny zarys. Absolwenci polonistyki powinni być jakimiś geniuszami, a wcale nie są. Zatem nie przesadzajmy z tym czytaniem.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
28 minut temu, Venom napisał:

Przeczytałem kilkaset w swoim życiu, dużo biografii. 80-90% treści nie pamiętam... Aktualnie przestałem jakoś to mocno doceniać, czytam dla zabicia czasu, podróż, czekanie, kibel... Mniej wiesz, lepiej śpisz i mniej się przejmujesz. Przeczytałem np. opasłych "Nędzników" i "Chłopów" poświęcając na nie mnóstwo godzin, po kilkunastu latach prawie nic nie pamiętam, tylko ogólny zarys. Absolwenci polonistyki powinni być jakimiś geniuszami, a wcale nie są. Zatem nie przesadzajmy z tym czytaniem. 

Czy w czytaniu chodzi o zapamiętywanie treści? Ja to postrzegam jako zrozumienie pewnych ważnych kwestii na danym etapie i wcielenie ich w życie. Treści mogę nie pamiętać, moje życie mi przypomni dlaczego podjąłem akurat takie decyzje i co mną kierowało :)

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Po 15 latach przejrzałem swoje sprawdziany z chemii i fizyki z LO (nomen omen liceum, które ukończył obecny premier RP :) wtedy tłukłem zadania i obliczenia na kilka stron, wzory, równania... Po kilkunastu latach to dla mnie czarna magia, nawet nie wiem i nie pamiętam, o co w nich chodziło. Mając prawie 35 lat przeżywam duże zwątpienie sensu tej całej edukacji. Lektur z LO i ze studiów nie pamiętam, no może te ciekawsze i bardziej znane i ogólne zarysy. Nie przesadzałbym z tym czytaniem, człowiek się uczy również innymi sposobami.

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Venom napisał:

Absolwenci polonistyki powinni być jakimiś geniuszami, a wcale nie są. Zatem nie przesadzajmy z tym czytaniem.

1. Trzeba opanować sztukę szybkiego czytania.

2. Trzeba czytać literaturę specjalistyczną.

 

Czasem w wolnej chwili można poczytać literaturę fabularną, ale bez przesady lepszą rekreacją jest dla mnie sport.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Korzyści łatwo dostrzec poprzez kontrast płynący np. z rozmowy z kimś nieoczytanym. Często, gdy rozmawiam (właściwie to zwykle "daremne żale, próżny trud") z młodzieżówką z rodziny, to oni najchętniej wysłaliby jakąś emotikonę. Tylko jak to zrobić podczas konwersacji? Kompletnie nie potrafią się wysłowić, mają słownictwo ograniczone do komunikatów (dupa boli, mam sraczkę, samochód jest czarny, to kosztuje "trzypięćdziesiąt"), każdy tekst odbierają literalnie bez zaangażowania elementów abstrakcji, konotacji i jakichkolwiek odniesień do historii, kultury czy literatury. Nie wiedzą w czym mogliby się poruszać. Mają wspólną cechę - nie czytają. 

 

"Chodzi mi o to, aby język giętki, powiedział wszystko, co pomyśli głowa". 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Oprócz oczywistych korzyści jak słownictwo, oczytanie, poszerzanie horyzontów czytanie prozy dawało mi zastrzyk weny przy pisaniu tekstów rapowych.

Pamiętam, że jak ustawiałem się na sesje freestylowa to dzień wcześniej poczytałem z godzinkę jakiejś fajnej powieści i na drugi dzień lepiej i swobodniej cisnąłem, koleżka miał to samo.

Od dwóch lat nie przeczytałem chyba zadnej powieści same książki rozwojowe, zamiast nich wolę obejrzeć dobry, ambitny film zmuszający do myślenia, chociaż czytać lubię bardzo.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.