Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Quo Vadis?

Wszyscy realizujemy cudze cele

Polecane posty

Idziemy na studia, bo wszyscy chodzą, walczymy za kraj, bo wszyscy walczą, żenimy się, bo nasi znajomi się żenią i wierzymy, że tak być musi.

Dom, żona, dzieci. Schemat. Idealnym było by, gdyby wszyscy trzymali się wyznaczonych schematów, realizowali cele, które uważamy, że sami sobie stawiamy.

Większość tego co wydaje się nam, że powinniśmy tak naprawdę nie da nam niczego - poza cierpieniem.

 

Tak to wygląda, jeśli nie chcemy mieć dziecka a rodzina, znajomi naciskają na to. Sugerują, pytają, obgadują, wreszcie odzywa się wewnętrzny program - płodzenie dzieci.

Śmiem wątpić, że każdy, kto decyduje się na taki krok, wie co robi a potem mamy porozbijane rodziny, gdzie ojciec chleje, matka się puszcza a dziecko wyrasta bez wsparcia któregoś z rodziców, po czym, gdy dorasta samo powiela schemat, którego było świadkiem.

 

Analogicznie ma się sprawa w przypadku związków, jeśli masz odmienne zdanie - uważają Cię za geja, zboczeńca, dziwaka, stulejarza, przegrywa.

W końcu niektórzy pękają i wchodzą w zwiazki - z pierwszym lepszym/ą a potem mamy obrazek jak powyżej.

Niesamowita jest presja otoczenia, możemy się temu przeciwstawić ale ceną będzie najczęściej ostracyzm ze strony otoczenia.

 

Gorzka jest świadomość, która umacnia się z każdym napotkanym ludzkim robotem, gotowym spełniać wyznaczone mu zadania.

Czasami zadaję sobie pytanie: po co to wszystko? Po co realizować to, co tak naprawdę nie jest moje a potem umierać z myślą, że mogłem to życie wykorzystać inaczej.

Lepiej.

  • Like 12
  • Smutny 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Obejrzałeś pierwszy raz Fight Club, że cię na takie przemyślenia wzięło?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Dlatego niedługo zrobię coś czego bałem się całe życie, ale jak mi się uda to będę miał naprawdę wiele otwartych furtek.

 

Coś legalnego oczywiście i zgodnego z moją filozofią życiową.

 

I nieschematycznego. 

Edytowano przez dobryziomek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, Quo Vadis? napisał:

@Asesor Niczego nie oglądałem, nie oglądam tv praktycznie poza meczami.

Filmy można oglądać nie tylko w telewizji.

 

Co do pierwszego postu, wspaniały opis oczywistości i rzeczy, z którymi każdy się zgadza, a potem nic z tym nie robi. Przeciętni ludzie robią to samo co reszta masy, bo, jaka niespodzianka, są przeciętni. Taka definicja przeciętności. 80% ludzi, a może i więcej, jest taka sama. Jeżeli chcesz się wyróżnić dodając patetyczne wpisy o powtarzalności życia ludzkiego i tego, że robimy to, czego wymagają od nas inni, to niespecjalnie wyróżniasz się od tej całej masy.

 

Poza tym, z tego co mi się wydaje, to wkraczamy, czy nawet wkroczyliśmy, do ery, gdzie każdy jest indywidualistą. Bez różnicy z jakim młodszym człowiekiem byś nie porozmawiał, usłyszysz to samo. Ja, ja, i ja. Nic dziwnego, że mamy tyle rozwodów, mniej przyjaźni, więcej chorób psychicznych i generalnie parcie na sukces. Coś kosztem czegoś.

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Asesor W każdym razie nie oglądam.

 

Czy ja wiem, nie mam ochoty się wyróżniać. Ot, takie moje przemyślenia.

A to co opisałem trochę dobija jak tak nad tym pomyśleć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Też mam takie rozkimny, już od dawien dawna.

@Asesor ciekawe spostrzeżenie, ciężko się z tym nie zgodzić. Już nie pamiętam nazwy generacji pokolenia o którym wspominasz ale rzeczywiście to będzie tak wyglądać.

 

Świat który nam przedstawiano za dzieciaka i który mieliśmy powielać powoli umiera na naszych oczach. Pozostaje nam to przyjąć do świadomości i poszukać alternatywy. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wybacz, że tak się wypowiem, ale trochę pleciesz. Od tego człowiek samodzielnie myśli, aby samemu kalkulować. Jeśli działamy jak wszyscy, to nie dziwmy się, że kończymy jak wszyscy. Wszystko oczywiście wychodzi jak wyjdzie w praniu, czyli w zależności od umiejętności poznawczych, człowiek osiąga takie same sukcesy jak inni - nie jest w tym nic dziwnego. Koniec końców jednak to ludziom sprzyja - pójście na dobre studia sprzyja. Posiadanie dzieci to inna para kaloszy wymagająca innego tematu, do którego przykładam się od kilku dni, ale ostatecznie chyba zrobię filmik, w którym o tym wszystkim mówię. 

Jeśli miałbym dzieci, to nie dlatego, że każdy ma dzieci, a po prostu aby mieć zabezpieczenie na starość i być dla kogoś twardym autorytetem. Wiem, że przyznanie się niektórym, że wymagania na rynku matrymonialnym są bardzo ciężkie do spełnienia, ale tworzenie kompensacji nieposiadania potomstwa zaczyna się robić nudny. Fakt, może nie chcieć, może mieć w dupie ludzi, którzy wywierają na niego nacisk - to bardzo dobre rzeczy, ale mówienie o tym wszędzie tak jak student prawa mówi o studiowaniu prawa przez niego robi się już męczące. Bez urazy.

Jak naciskają, to ch*j z nimi. Rodzinę można opuścić, a znajomych zmienić, ewentualnie wyciszyć. Nie musi cię ich zdanie obchodzić. 
 

Sam jestem za eugeniką, a za tym sądzę, że Ci ze słabymi genami powinni się zająć czymś innym. 

 

Niedoszły mąż mojej matki to taki typowy Janusz, który jest katolikiem i chodzi do kościoła, a z drugiej strony szkaluje kler. Jest za małżeństwem i cel swój życia obiera kobiety, choć dwie go brutalnie zostawiły. Czy ja się go słucham? Nie. Gada głupoty, jak to starsze pokolenie robotnicze, ale mam to gdzieś. Albo omijam, albo się kłócę i zwyczajnie odciąłem się od niego i matki. Tylko jej szkoda, no ale cóż - życie. 

Koronne zagadnienie jest - jak chciałbyś przeżyc swoje życie? Czy siedząc na leżaku przy pełni słońca przy jeziorze i lesie, czy też wytężoną pracą tworzyć nowe rzeczy, zaistnieć w świecie i rozwijać biznes - coś większego? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No właśnie ale jaka ta alternatywa? Właśnie skrobnąłem posta na ten temat ale gdzie indziej. Linkuje żeby się nie dublować. Na telefonie jestem jakby coś.

 

Masa rozterek i nie wiadomo jak się w życiu kierować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Myślałem kiedyś nad tym i doszedłem do wniosku, że realizujemy cudze cele bo jesteśmy od innych ludzi zależni. Póki nie zerwie się z tymi zależnościami to nie przestanie realizować się ich celów. 

 

Przykład. Młody człowiek, który mieszka z rodzicami i jest na ich utrzymaniu, musi realizować ich cele. Wyjściem jest wyprowadzka i uzależnienie finansowe. Już mniej cudzych celow musi realizować. 

 

Niezależność finansowa daje spora niezależność o ile jej utrzymanie nie wiąże się z realizacją kolejnych cudzych celow.

 

No i jest jeszcze teoria ciągnięcia w dół. Czyli większość ludzi będzie ciągnąć cię w dół. Do swojego poziomu i swojego stylu życia. 

 

Dlatego spotykasz faceta, 3 dzieci, wiedźma w domu, chłop umęczony, piwo to jego jedyna rozrywka. Ten właśnie facet będzie ci robił wyrzuty żeś kawaler. Równanie w dół oraz namawiania do swojego stylu życia, ktory wiekszosci ludzi wydaje się słuszny. 

 

  • Like 2
  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Tak naprawdę każdy z nas realizuje cele obcych, które zostały gdzieś na ramach historii opisane i każdy to stosuje jako udogodnienie w ramach polepszania jakości życia na tej planecie. Codziennie realizujemy cudze cele, np. myjąc zeby, srając na kiblu (ktoś powiedział, że to wygodniejsze, niż sranie do rzeki jak w Indiach). Jedynie na tej ziemi, jakoś w granicach 2,5-5% (indywidualnego życia) swoje cele realizowały jedynie osoby, które skonstruowały coś, czego wszyscy używamy, używając kiedyś tej samej rzeczy do własnego użytku. Do tego dochodzą osoby, które w ramach atrakcji, szaleństwa, adranaliny, próbowały eksperymentować ze swoim ciałem na różne sposoby.

 

Bo chyba nie napiszecie, że własnym celem jest np. podróż gdziekolwiek lub wspinaczka na jakąś górę, skoro przed nami robiły to tysiące osób, a My w ramach tego co nam powiedzieli rodzice lub starsze osoby, zachcieliśmy tego samego, uznając to za fajną rzecz.

Edytowano przez rejdi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, Strusprawa1 napisał:

Od tego człowiek samodzielnie myśli, aby samemu kalkulować.

Sęk w tym, że większość leci na automacie. I myślę, że nie wiele osób stać na własne przemyślenia. Mało tego - ludzie boją się myśleć, analizować, oni chcą piwa i tv a na weekend wpaść do klubu.

I nie ma nic w tym złego, tylko tak jak powiedziałem są oni nieświadomi tego, że powielają schematy a jeśli jesteś świadomy - robisz pierwszy krok do tego, by móc coś zmienić.

Nie musi Ci się udać ale może.

 

1 minutę temu, Strusprawa1 napisał:

Czy ja się go słucham?

No dobrze, Ty się go nie słuchasz, bo masz jakieś wyobrażenie na to jak powinno wyglądać Twoje życie ale ilu ludzi robi coś, bo chcą tego inni? Różne są rodziny, np: skrajnie religijne i od dziecka jest wpajane takiej osobie, że masz żyć tak i tak i nie inaczej i broń Boże, bo będzie grzech. Przykładowo.

 

3 minuty temu, Strusprawa1 napisał:

Koronne zagadnienie jest - jak chciałbyś przeżyc swoje życie?

No jak byś chciał przeżyć?

 

 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
52 minuty temu, Quo Vadis? napisał:

Idziemy na studia, bo wszyscy chodzą, walczymy za kraj, bo wszyscy walczą, żenimy się, bo nasi znajomi się żenią i wierzymy, że tak być musi.

Dom, żona, dzieci. Schemat. 

Idziemy do szkoły, bo jest obowiązek państwowy. Na studia idziemy, jeśli chcemy - wiadomo jak to wygląda w praktyce, mnóstwo osób idzie dziś na studiach po to, żeby przedłużyć sobie dzieciństwo o 5 lat. Są też osoby, które mają parcie rodzinne, ale z drugiej strony gdyby im to parcie zabrać to by było płakanie pokroju "nie wiem co robić w życiu, mam kryzys egzystencjalny". Za kraj nikt nie walczy, bo wojny nie ma, a jeśli wybuchnie, to sporo osób poszłoby do woja z obowiązku, a nie z przyjemności (nie mówiąc już o tym, że większości może nie udać się zwiać przed poborem). Ludzie żenią się z masy powodów, chociaż zgodzę się tutaj, że rzeczywiście jest to często niepotrzebne. Dom? Kurwa, praktycznie każdy woli mieć więcej przestrzeni dla siebie niż ma obecnie, co w tym dziwnego? Dzieci? Niesamowite, ludzkość ma popęd seksualny i pragnienie posiadania potomstwa. Powiem więcej, niektórzy nawet logicznie twierdzą, że chcieliby mieć dzieci.

Schemat już na tym polega, że działa. Może nie zawsze dobrze, ale na pewno działa. Ludzie są leniwi, więc wybierają to co znają, zamiast tego, czego nie. Szczególnie, że nie wiadomo czy będzie to lepsze, czy gorsze, czy może takie same.

 

Strasznie generalizujesz i sprowadzasz wszystkie te rzeczy do negatywnych aspektów. Co do związkowych kwestii, to pewnie zgadzamy się na niejednej płaszczyźnie, ale ten bijący mesjanizm i pietyzm całkowicie odstręcza mnie od twojej wiadomości. Dorabiasz cierpienie do wyświechtanych frazesów. Napisz jeszcze, że oddychamy, jemy i sramy jak wszyscy, i żebyśmy koniecznie przestali to robić, bo przecież to schemat.

Edytowano przez Asesor

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Asesor napisał:

Strasznie generalizujesz

Ale w takich tematach się od tego uciec nie da, przecież nie posiadam statystyk jak kto żyje i jakie ma cele oraz czy żyje schematem czy nie.

 

2 minuty temu, Asesor napisał:

Dodaj jeszcze, że oddychamy, jemy i sramy jak wszyscy, i żebyśmy koniecznie przestali to robić, bo przecież to schemat. 

A mógłbyś grzeczniej, bo niedawno się zalogowałeś a jakby to powiedzieć tak w miarę ładnie nie przebierasz w słowach? :)

Dzięki.

3 minuty temu, Asesor napisał:

mesjanizm i pietyzm całkowicie odstręcza mnie od twojej wiadomości.

Jaki mesjanizm? Przesłanie tego jest jedno: jeśli jesteś świadomy - możesz coś zmienić, jeśli nie - będziesz leciał automatem.

Analogiczny przykład to związki - dopóki nie zdasz sobie sprawy z tego, że jesteś białym rycerzem w relacjach dopóty będziesz powielał stare błędy.

Świadomość tego, że nim jesteś daje Ci możliwość zmiany swojego zachowania na właściwe.

 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jesteśmy częścią wielkiego systemu. Oddychamy, rodzimy się i umieramy. Jesteśmy kotletami ulepionymi z pyłu gwiezdnego :D Myślimy słowami, które kto kiedyś wymyślił. Nawet słów własnych nie macie a chcecie ścieżkę własną w życiu rąbać. Przecież to "iście własną drogą" to jest też mem zasadzony wam w głowę przez filmy czy to forum. Te wszystkie feministki z kolorowymi włosami, też wierzą, że są "inne". One też się "wyzwoliły z ról płciowych" a przecież to "iście własną drogą" to właśnie porzucenie "tradycyjnej roli płciowej" czyli "woła roboczego aka emocjonalnego worka treningowego". 

 

Iść własną drogą może półbóg, heros. Rozumiem, że przebóstwienie to ciekawy cel ale być może nieosiągalny. 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Widzę, że udzieliło Ci się od Deomi. ;) 

 

A poważnie, miewam przemyślenia orbitujące w podobnych rejonach. Nie da się ukryć, że jesteśmy w dużym stopniu zaprogramowani biologicznie, a następnie społecznie, nasze życie jest zdeterminowane

w sporym stopniu przez czynniki niezależne od nas i zdarza się kręcić jak gówno w przeręblu w tym samsarycznym świecie ułudy, jednak część osób ma potencjał, by spojrzeć na siebie z dystansu i zmienić kierunek

w jakim podążają na bardziej optymalny[co nie znaczy, że dobry 🤣]. Ogólnie temat rzeka, ale jestem dzisiaj za bardzo zjebany, by go rozwinąć.

 

Co do presji społecznych, to rozkminiałem ostatnio, że mnie rzadko inne osoby starają się prostować, jedynie często słyszę o takich zachowaniach wśród innych ludzi.

 

Nawet dzisiaj w pracy nowy kolega pytał, czy nie piję alkoholu w ogóle, na co odpowiedziałem, że piję, ale w pracy nie - a warto zaznaczyć, że z 11 osób w ekipie 9 drinkuje praktycznie codziennie w czasie roboty.

Drugi znajomy powiedział, że to dobrze, ktoś musi być trzeźwy. ;) Pośmieszkowalimy i spoko, nikt mnie nie atakował.

Mi nie przeszkadza ich tryb życia[bo jakimś cudem ogarniają wszystko w miarę dobrze, mimo powyższego i są raczej sympatyczni], im mój i jest ok und bez spiny. 

 

W innych obszarach przeważnie miałem podobnie, nie wiem w sumie z czego to wynika, czy z podejścia do życia, fizjonomii, aury, czy jeszcze czegoś innego.

 

Edytowano przez Dworzanin_Herzoga

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Gdyby nie było schematów nie dałoby się wychodzić poza nie... :)

 

Trochę więcej pozytywnych myśli życzę... :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Tak wygląda życie, realizacja czyiś oczekiwań, celów, ambicji oraz wpasowanie się w powszechny schemat społeczny. 

Wieże się to z tym że jesteśmy istotami stadnymi, oraz filozofią tego że każdy musi być trybikiem mechanizmu jakim jest społeczeństwo. Zaczyna się to od dziecka, trwa z nasileniem w okresie dorastania potem w dorosłym życiu aż do śmierci. Wszystko regulują normy społeczne co wypada i kiedy w jakim wieku.

W skórcie - dzieciństwo, szkoła, zdobycie wykształcenia, pracy, założenia rodziny, usamodzielnienie oraz godną starość...czyli matrix.

W między czasie nakazane społecznie rytuały - chrzest, komunia, bierzmowanie, małżeństwo, święta spędzane rodzinnie. Jakiekolwiek odstępstwa kończąca się pouczeniami oraz w skrajnych przypadkach wyrzuceniem za nawias społeczny.

Edytowano przez wojkr

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Quo Vadis? napisał:

Czasami zadaję sobie pytanie: po co to wszystko? Po co realizować to, co tak naprawdę nie jest moje a potem umierać z myślą, że mogłem to życie wykorzystać inaczej.

Lepiej.

Więc właśnie mając tę wiedzę i świadomość, możesz/my żyć po swojemu, my ludzie świadomi, nie jedziemy na auto pilocie, więc w czym widzisz problem ?

Fakt, że większość żyje schematem, do niczego nas nie zobowiązuje. A że "marność nad marnością i to wszystko marność" jest stare jak świat. 

 

Sam zastanawiam się po co ludzie mają cele i ambicje osiągania nie wiadomo czego ? Może chcą nadać sens swojemu istnieniu. Ja mam wywalone, żyję jak mi się podoba, wyścig szczurów mnie nie kręci i w tym kołowrotku nie będę zapier*alał, jak chomik-bo w imię czego ? Wolę święty spokój.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jak wielu rozkminiaczy relacji damsko-męskich zauważyło, w większości rozwijamy się, ciężko harujemy i zdobywamy bogactwo aby mieć fajną samicę i ją utrzymać. Jest to głęboko zakorzeniony podświadomy cel. Do innych rzeczy nie jest to wszystko kompletnie potrzebne... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Co tu się odwala?!? Jakiś zimowy wysyp tematów pseudo-filozoficznych z patotezami i to jeszcze mod ? 

Pisałem, że rak umysłowy koleżanki z rezerwatu jest zaraźliwy!

 

@Quo Vadis?

Jak ludzie siedzą w tzw. comfort zone to zaczyna im odwalać w stronę analizowania absolutu i sensu rzeczywistości. Wystarczy przeżyć jakąś tragedię, dostać raka, zarazić się HIVem albo skoczyć ze spadochronem, który sie nie otworzy.

Czego Ci wcale nie życze, ale Twoje rozterki to jest tylko kwestia percepcji. Naczytałeś się bzdur @deomi i zaczynasz walić dookoła w tym samym tonie. MASAKRA!

 

Przejdź się na dziecięcy OIOM albo do hospicjum, ku***, dopiero tam można zaczać płakać nad bezsensem świata i okolic. Byłem z moim dzieckiem to wiem!

Nabierzesz odpowiedniej percepcji co do cierpienia od razu tzn. zobaczysz w jakim "ludzie mający problem z przymuszaniem do roli społecznej" 🤣🤣🤣 są zajebistym komforcie życiowym!

Edytowano przez Exar
  • Like 2
  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, dobryziomek napisał:

Dlatego niedługo zrobię coś czego bałem się całe życie, ale jak mi się uda to będę miał naprawdę wiele otwartych furtek.

 

Coś legalnego oczywiście i zgodnego z moją filozofią życiową.

 

I nieschematycznego. 

Dziwnie zabrzmiało... Mam nadzieję, że tylko mnie się to uroiło...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Przesadzacie Bracia, też mam czasem ochotę się pożalić, w końcu po to jest forum, żebyśmy się wspierali a nie hejtowali.

Mam troszkę gorszy humor dziś i może faktycznie zaleciało nieco deomi ale czasem są takie wieczory, kiedy człowiek się zwiesza jak windows.

19 minut temu, Exar napisał:

i to jeszcze mod ? 

A to przepraszam, że spytam, czy jako moderator jestem jakimś nad - samcem?

 

W sumie jak to tak czytam kolejny raz to macie rację z tym, że zaleciało deomi 😆

Chciałem, żeby było refleksyjnie a wyszło pesymistycznie.

Wybaczcie.

  • Like 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Quo Vadis? napisał:

Czasami zadaję sobie pytanie: po co to wszystko? Po co realizować to, co tak naprawdę nie jest moje a potem umierać z myślą, że mogłem to życie wykorzystać inaczej.

Przecież nie musi cię interesować czyjeś zdanie, tak jak nie musisz się przejmować czyimś wzrokiem na sobie. Za bycie odmieńcem zawsze się płaci wysoką cenę - jakim jest odosobnienie, ale myśląc długo o wyjściu z tego koła, można je po prostu w pewnym momencie przeoczyć. Ja tam jestem szczęśliwy mimo wielu niepowodzeń.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Trochę nie kumam, masz świadomość schematów i cudzych celów więc co Cię powstrzymuje od realizacji własnych?

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.