Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Polecane posty

No właśnie, termin "przeruchana" nie jest precyzyjny. To tak jak w przypadku ilości partnerów jakie miała kobieta. Trudno powiedzieć, jaka to musiałaby być liczba, by można było ją uznać za łatwą. Dodatkową kwestią jest fakt, jaką ich ilość byłby w stanie zaakceptować kolejny partner, któremu zależy na stałym związku. Nie każdy i nie na każdym etapie życia ma możliwość poznania dziewicy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
24 minuty temu, długonoga napisał:

No właśnie, termin "przeruchana" nie jest precyzyjny. To tak jak w przypadku ilości partnerów jakie miała kobieta. Trudno powiedzieć, jaka to musiałaby być liczba, by można było ją uznać za łatwą. Dodatkową kwestią jest fakt, jaką ich ilość byłby w stanie zaakceptować kolejny partner, któremu zależy na stałym związku. 

No tak, niektórzy są w stanie zaakceptować nawet prostytutke na związek. Dlatego termin przeruchana dla każdego będzie znaczył co innego. Ja wchodzę w problem znacznie głębiej niż kwestia łatwa czy trudna. Wymieniłem wcześniej, że samcy beta czesto biorą sobie przeruchaną bo wierzą w magiczną miłość, która wszystko pokona. Nie obchodzi ich jakie konsekwencje powoduje związanie się np. z samotną matką itp.

 

Cytat

Nie każdy i nie na każdym etapie życia ma możliwość poznania dziewicy.

Tak to niestety prawda. Według mnie maksymalnie 30-sto latek ma szansę na w miarę normalną dziewczynę. Niekoniecznie mówię o dziewicy ale tak najlepiej. W późniejszym wieku coraz trudniej i przy braku szczęścia trzeba będzie wybierać wśród samotnych matek lub dziewczynach "po przejściach". Pełno takich na portalach randkowych i nie jest to z pewnością dobry wybór. Widać pewną tendencję nawet po niektórych użytkownikach forum po 30-stce. Mają ewidentny problem ze znalezieniem konkretnej samicy z którą dałoby się stworzyć coś stabilnego. Generalnie wiele jest zmiennych losowych. Później trzeba iść na bardzo niekorzystny kompromis albo jechać do Azji. W przypadku tego drugiego oczywiście pojawiają się problemy innej natury.

 

Osobiście znam kilka wolnych dziewic ale jeszcze trochę poczekam może znajdzie się optimum. Jestem świadomy, że mną jako mężczyzną też rządzą pewne instynktowne mechanizmy. Jeśli wezmę sobie samicę zbyt bardzo poniżej moich oczekiwań to prędzej czy później mimo woli pójdę w tango. Dlatego szukam optimum aby zminimalizować ryzyko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wybór dziewicy do stałego i długodystansowego związku wydaje się rozsądnym posunięciem. Związek zaś z samotną matką jest tożsamy z wejściem w cudzą rodzinę. Sama nie związałabym się z mężczyzną, który ma potomstwo. Dziwią mnie również mężczyźni, którzy wybierają kobiety posiadające dzieci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 20.01.2019 o 19:48, Ksanti napisał:

Pominąłem zjawisko telegonii, ponieważ raczej nie cieszy się poparciem. Dowody póki co są jedynie natury dedukcyjnej i logicznej. Natomiast nikt nie zbadał jeszcze tego jak należy.

Nigdy nie będzie rzetelnych badań na ten temat. Bo jeśli wyszły by pozytywnie - to oznaczało by mega rewolucję jakiej świat nie widział od momentu jebnięcia kamieniem jednej małpy przez drugą. Systemowi to nie jest na rękę. 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

@długonoga sformuowanie 'przeruchana' oznacza po prostu luźna na wejściu. To może nastąpić nawet przy posiadaniu jednego partnera z którym, jak jeden z braci nadmienił wcześniej, miała bardzo często i systematycznie seks (3 i więcej dziennie). Na dodatek przy częstych stosunkach szybciutko pojawia się chęć na hardcorowe igraszki, mocne rżnięcie i właśnie status bycia 'przeruchaną' czyli o porządnie już zmienionej geometrii wjazdu i zmiejszonym zacisku początkowym wynikającym z wielu setek mocnych pchnięć oraz rozwarć.

Myślę, że wyłozyłem w jasny sposób. :)

W mojej samczej opinii tak to wygląda.

Edytowano przez Feniks8x
Powód edycji - Wzrost temperatury w Himalajach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Perun82

No dokładnie.

 

@Feniks8x

Co do faktu rozwarcia dziury wlotowej nie podzielam argumentu, że powiększa się od wejść.

Bardziej jestem za tym, iż na wielkość, kształt, głębokość, rozciągliwość ma wpływ genetyka.

Co do reszty się zgadzam.

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, Perun82 napisał:

Nigdy nie będzie rzetelnych badań na ten temat. Bo jeśli wyszły by pozytywnie - to oznaczało by mega rewolucję jakiej świat nie widział od momentu jebnięcia kamieniem jednej małpy przez drugą. Systemowi to nie jest na rękę. 

O tak byłaby to rewolucja na skalę znacznie większą niż ta, która dokonuje się w umysłach światłych samców pod wpływem treści głoszonych przez Marka i jemu podobnych.

11 godzin temu, Feniks8x napisał:

sformuowanie 'przeruchana' oznacza po prostu luźna na wejściu. To może nastąpić nawet przy posiadaniu jednego partnera z którym, jak jeden z braci nadmienił wcześniej, miała bardzo często i systematycznie seks (3 i więcej dziennie). Na dodatek przy częstych stosunkach szybciutko pojawia się chęć na hardcorowe igraszki, mocne rżnięcie i właśnie status bycia 'przeruchaną' czyli o porządnie już zmienionej geometrii wjazdu i zmiejszonym zacisku początkowym wynikającym z wielu setek mocnych pchnięć oraz rozwarć.

Myślę, że wyłozyłem w jasny sposób. :)

W mojej samczej opinii tak to wygląda.

Edytowano 11 godzin temu przez Feniks8x
Powód edycji - W

A więc niekoniecznie ilość partnerów seksualnych, jakich miała dana kobieta pozwala ją zaklasyfikować jako "przeruchaną". Raczej należy tutaj brać pod uwagę częstotliwość samych stosunków, a nie różnorodność partnerów. 

 A jak się ma sprawa z będącym ostatnio w modzie  podejmowaniem stosunków z osobnikami innych ras? Jak wiemy czarni panowie dysponują zwykle organami o większych rozmiarach. Czy zatem fakt ten będzie miał wpływ na powstawanie tzw. "luzów wlotowych"?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, Ksanti napisał:

nie podzielam argumentu, że powiększa się od wejść.

Co Ty opowiadasz mistrzuniu.. :P

To w takim razie wytłumacz nam tu zgromadzonym czemu żadna prostytutka nie jest ciasna jak dziewica a wręcz rozjechana jak przysłowiowe wiadro (nie mówimy o tych początkujących)?

Ano właśnie.

Coś mi się wydaje, że chcesz zaciekle bronić tych, które swego czasu nieźle się zabawiały coby sobie zapunktować w dyskusji z Paniami.

Przeszłość się liczy i to cholernie, szczególnie u Pań - to ile i jakich miała kutangów w sobie (patrz doświadczenia hodowców vel. telagonia).

 

Reasumując im więcej Pani miała kutangów w sobie tym większe potem spierdolenie na poziomie energetycznym, emocjonalnym itp. Tym więcej wewnętrznych sprzeczności i absurdalnych problemów samej ze sobą. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Feniks8x

Nie byłem nigdy u prostytutki :d

Jestem daleki od bronienia pań, tzw. "przeruchanych". 

W zasadzie to co do kwestii rozepchania nie jestem na 100% pewien. Jedna z moich byłych partnerek była w miarę ciasna mimo, że lubiła ten sport. Nie dało się wejść póki się nie rozluźniła.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Telegonia to trochę skompromitowana teza. W całym swoim sceptycyzmie dopuszczam fakt zaistnienia takiej sytuacji niemniej jednak to jest nisza, bo muszą wystąpić ściśle określone warunki. 

Jeśli chodzi o wartości objętości pochwy czy jak to tam nazywanie rozepchania, to pragnę wtrącić, że to bardzo elastyczny organ i po pewnym czasie abstynencji sseksualnej jest możliwy powrót do parametrów zadowalajacych. Inaczej sytuacja ma się z wieloródkami bez cesarskiego cięcia, no ale przescjie głowy o obwodzie +/- 34 cm to nie to samo co penetracji nawet z dużą częstotliwością.

 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

 

Dnia 20.01.2019 o 20:50, hatejoo napisał:

początkowo była ... jakby to ująć musiało trochę potu zlecieć zanim to wyglądało jak trzeba :)

Myślę, że jeśli panna nie ma oporów, za to ma spore libido, to kwestia jest stricte techniczna. Skakanie po kutasie nie jest szczególnie skomplikowane. :D

 

Dnia 20.01.2019 o 21:03, Ksanti napisał:

To nie ma przełożenia. Z samej natury wynika, że kobieta szuka kogoś o wyższym statusie od siebie, nieco dominującego nad nią. Takiego wręcz niemal przewodnika. Jeśli ludzie bawią się w partnerstwo to tak naprawdę kobieta zaczyna dominować w związku. W kontekście tego co wiemy o relacjach damsko-męskich jest to niebezpieczny wariant. Jak to ładnie ujął kiedyś mój dawny kolega "Jeśli pozwolisz kierować kobiecie statkiem (związkiem) to wpierdoli go na górę lodową".

Uważam, że partnerstwo to najbardziej sensowny i korzystny, dla obu stron, sposób zarządzania związkiem. Przynajmniej jeśli mówimy o dzisiejszych czasach. Dojrzali ludzie raczej nie szukają "przewodnika" i sami sobie dostatecznie dobrze radzą. 

Zaryzykuję stwierdzenie, że właśnie niechęć do partnerstwa prowadzi do wielu Waszych problemów. XD 

 

Dnia 20.01.2019 o 21:11, Exar napisał:

jesteś Adepta Sororitas? ;)

Bingo! Widzę, że my się dogadamy. ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez gryczany
      Czołem Bracia!

      Mimo młodego wieku, potrafiłem przeginać z alkoholem i codziennie pić kilka piw. 

      Od 2.01.2019 roku podjąłem miesiąc bez alkoholu, który zakończył się wczoraj. 
      Jestem z siebie ogromnie dumny, że mimo chwili słabości i pokus potrafiłem odmówić sobie nalania do szklanki.
      Z początku sam nie wierzyłem, że wytrzymam 30 dni bez wypicia alkoholu. 

      Dlatego chciałbym przed wami w dniu dzisiejszym przysięgnąć, że moje spożywanie alkoholu ograniczę do minimum w celach degustacyjnych i utrzymam stan który aktualnie pielęgnuje od miesiąca jak najdłużej.

      I zwracam się na koniec do was z pytaniem. 
      Co mogę uczynić, aby nie mieć wyrzutów sumienia, że pozwoliłem sobie wypić odrobinę alkoholu? 
      Zawsze miałem poczucie winy, że upadłem i wypiłem, a mogłem powiedzieć nie. 
       



       
    • Przez SzatanKrieger
      Witam Panów.
       
      Otóż męczy mnie jedna sprawa, jestem ciekaw czy was też.
      Odczuwam obrzydzenie do kobiet, które miały jakiegoś kolesia z Egiptu, Afryki czy innego kolorowego.
      Czy wy również odczuwacie obrzydzenie do kobiety, które wcześniej przed wami zakosztowały pytonga księcia Arabskiego co to kozę sobie posuwał wcześniej albo Murzyna?
      Zaznaczam nie jestem rasistą jednak odczuwam obrzydzenie do kobiet, które miały obcokrajowca w sobie. Czy nazywa się to jakoś fachowo?
      Czy wy również odczuwacie obrzydzenie do kobiet co miały wcześniej partnera dajmy na to Araba?
      Czy jest to związane z telegonią albo odczuwam po prostu obrzydzenie do kobiet, które zdradziły "obóz białych?"
       
      Zaznaczam nie jestem rasistą, ciekaw jestem czy są to jakieś pierwotne mechanizmy, które we mnie funkcjonują dla dobra potomstwa.
      Dodam tylko na koniec, że dziewica co to poszła w tango z Erasmusem obrzydza mnie do potęgi razy 6.
       
      Pozdrawiam.
       
    • Przez Ksanti
      Dzisiaj postanowiłem popełnić jeden z głównych wątków dotyczących analizy własnych rozważań odnośnie związków jak i zapatrywań co dalej... Napiszę dosyć długi post na temat, który prawdopodobnie jeszcze nikt nie poruszył na forum w tak szerokim zakresie. Może to będzie jakiś poradnik, drogowskaz a może wywoła ciekawą dyskuje. Sam mam kilka kwestii do rozważenia oraz rozwiązania. Aczkolwiek uważam, ze w tematach relacji damsko-meskich nie istnieje coś takiego jak konkretny poradnik czy jeden wzór, ponieważ jest zbyt wiele zmiennych. Można co najwyżej nieco uchwycić temat poprzez własne doświadczenia i badania naukowe sprawdzonych psychologów i antropologów. Temat, który zakładam to pokłosie ostatnich dyskusji z udziałem @Fit Daria czy @deomi. Zgadza się, często to co produkują to jeden wielki bełkot (bez urazy) ale jednak ostatnio naszły mnie różne refleksje. Może też @lxdead, @Mosze Black, @SzatanKrieger będą zainteresowani tym co opiszę. Jednak póki co bez spoilerów aby zbudować napięcie. Nie odbierajcie tego jako megalomanie czy narcyzm, że piszę dużo o sobie. Po prostu mam taki styl wypowiedzi a i też działa dla mnie terapeutycznie. Anonimo to jedyna sytuacja gdzie mogę walić prosto z mostu, szczerze i nikt mnie w realu za to nie "zbanuje". Zapewne będzie dużo do przemyślenia w kwestiach które zaraz opiszę. Mówię jak jest rzeczy o których nie powiedziałbym nikomu twarzą w twarz. Z resztą nawet jeśli bym powiedział to i tak by mi to nie zaszkodziło jakoś bardzo ale wolę po prostu uniknąć stresujących sytuacji oraz obrabiania tyłka za plecami. Oczywiście czasem specjalnie walę ściemę ale jest to raczej normalny zabieg w tego typu miejscach. Nie ma wpływu na autentyczność doświadczeń, obserwacji czy rozmyśleń. 
       
       
      Żeby nie przedłużać od razu rzucam na głęboką wodę. 
       
      Zacznę od swoich rozmyśleń na temat związków - nieco popartych naukowo. Muszę tutaj koniecznie użyć rożróźnienia na dziewice i niedziewice. Do tego dodam wniosek i opiszę konsekwencje jakie wynikają z danej strategii tudzież podejścia do życia w relacjach damsko-męskich. Temat opiszę z własnej perspektywy jako, iż jest mi po prostu najbliższa. Być może ktoś również się w niej odnajdzie lub skłoni to do wielu refleksji. Na koniec zapytam jak się na to zapatrujecie i czy ma to sens. Albowiem niczego nie można być pewnym w życiu.
       
       
      Strategia nr 1 - DZIEWICA
      Moim zdaniem jest to najbezpieczniejsza strategia i najmniej posiada negatywnych konsekwencji.
       
      Po co mi ona?
      - rodzina
      - poważny i trwały związek 
      - ewentualnie dzieci 
      - ewentualnie ślub/ intercyza
      - seks i bliskość
       
      Dlaczego akurat dziewica?
      Podam czysto pragmatyczne kwestie dla związku nie rozwodząc się tym razem nad kwestią "wyższości" dziewic. Śmiało mogę taką dziewczynę przedstawić rodzinie. Wiem, że nie jest prostytutką ani nic innego złego nie robiła. Mam co do tego sporą pewność. Z resztą dziewicę da się poznać po mowie ciała, zachowaniu, psychice itd. Należy pamietać, że dziewictwo to nie tylko błona ale i psychika. Warto też "bezczelnie" o to spytać. Jeśli jest uczciwa to powie prawdę. Jeśli nie to tak samo powinno się ją traktować, najlepiej zostawić. Można powiedzieć a co rodzinę to obchodzi? Otóż ja nie zamierzam odcinać się od rodziców bo to najbliższe osoby dla mnie jakie posiadam. Nie mam przyjaciół ani nikogo innego. Z resztą kto by zrobił dla mnie tak dużo i względnie bezinteresownie co rodzice? Odpowiem, otóż nikt!!! To jedyni ludzie kórym zależy na moim rozwoju i dobrobycie. Chcą być ze mnie dumni. Dla kontrastu moją pierwszą zaprosiłem kiedyś na wesele. Był to jej pierwszy kontakt z moją rodziną. Kilka miesięcy potem się rozstaliśmy. Z jednej strony sobie poruchałem jak nigdy (miała wtedy mocną chcicę) a z drugiej pochwaliłem się dziewczyną, któa nierokowała na przyszłość... Głupia sprawa z tym bo rodzina o niej wie, chociaż tyle, że nie będzie podejrzeń, że jestem gejem xD Później juz zawsze się kitrałem ze swoimi kandydatkami. Nawet tej "najlepszej" nie przedstawiłem rodzicom. Chociaż byłem z nią kilka lat.
      Druga kwestia, dziewica daje mi poczucie wyjątkowości. Pozwala zaufać i zbudować silną więź. Nie ma poważniejszych tajemnic ani co najważniejsze byłych partnerów seksualnych. Można się zapytać a co z "ksieżniczkami analnymi" albo "lodziarami"? Odpowiem, że każda dziewczyna, która ma obycie z chłopakami a tym bardziej seksualne ma zupełnie inną mowę ciała i zachowania niż jej przeciwieństwo. No ale co z taką lodziarą mimo to? Spokojnie, o ile nie zapomnę odpowiem w strategii nr. 2  Ale wracając do poprzedniej myśli... Nie ma byłych partnerów, #awięc posiada o wiele mniejsze pole manewru w przypadku manipulacji i grania byłymi.
       
      Tak, ten temat też mnie skłonił do tego typu refleksji. Bodajże na stronie nr. 2 jest też coś o dziewicach ale w kwestiach ich pozytywów od nieco innej strony.
       
      No ale dobra, co chce powiedzieć przez ten podlinkowany temat? Otóż, kobieta (a przynajmniej ich większość) zawsze może mieć za orbitera byłych. Do takiego o wiele łatwiej wrócić bo grunt co prawda zniszczony ale wciąż istnieje. W przypadku obcych orbiterów trzeba wszystko budować od nowa. Co wymaga czasu, energii a i zbudowania zaufania. Nie mówię tu o typowo puszczalskich czy imprezowych laskach. Dlatego uważam, ze zawsze ale to zawsze w przypadku posiadania byłych przez dziewczynę ona może nimi grać. Jeśli nie otwarcie to przynajmniej mężczyznę będzie bolało takie "niedopowiedzenie".
       
      Teraz nieco historii mojej pierwszej aby dać przykład. Była to filigranowa dziewczyna o twarzy "anioła". Takie minimum 7/10. No ale często obcy mężczyźni sie za nią oglądali. Ja wtedy wielu rzeczy nie kumałem. W kwestii związków miałem wizje typu z filmu i myślenie, że "jak ja bym miał dziewczynę to byłby happy end". To było bagno bo jej byłym był mój dobry znajomy. Ja się z nią jedynie przyjaźniłem. A ona na przywitanie lubiła przytulać każdego. Pewnego dnia miałem doła a ona mnie pocieszała. Nim się zorientowałem wzięła sobie mnie. To była podstępna bestyja, taka filigranowa i z pozoru niewinna a to ona wszystkim kierowała. Sama też zainicjowała pierwszy pocałunek i seks. Nie musze mówić chyba, że była ostra w te gierki chociaż ja wychownay na porno to wybrzydzałem i oczekiwałem kosmicznych rzeczy xD Dopiero po latach dowiedziałem się, że to był level master. Później się dowiedziałem (wtedy mieliśmy cos po 20 lat), że przede mną było czterech!!! Oczywiście przez cały związek mnie bolało to, że miała przede mną kogoś. Myślałem sobie czemu nie mogłem poznać takiej kiedy była dziewicą? To spotęgowało kiedy odkryłem, że moi poprzednicy byli dla niej bardziej atrakcyjni ode mnie. W doatku bardziej ją satysfakcjonowali seksualnie. To było naprawdę okropne i przygnębiające. Czułem się jak zapchaj dziura. Zwłaszcza, że ona kierowała zwiazkiem i zmieniała facetów jak rękawiczki. Kiedy zaczeło się sypać to czesto nie odbierała telefonów. Ja żyłem w ciagłym napięciu nerwowym. Zdrowie niestety pierdolnęło (chyba już na trwałe). Gdyby jakoś tak się ułożyło, że byśmy mieli dzieci i ślub to chyba zawsze w takim związku bym się czuł jak "cuck". W przypadku mojej "najlepszej" miałem zupełną sielanke, prawie zero shit testów i spokój a była właśnie dziewicą. Nie miała czym grać przeciwko mnie. Mogłem budować głębokie zaufanie coś jest niezbędną rzeczą aby związek był trwały. 
       
      Kolejną kwestią jest fakt, że mogę trochę "przybiałorycerzyć" przy takiej co poniekąd po prostu lubię. Przy tym nie bedzie to miało żadnych negatywnych skutków a nawet odpowiedniej dziewczynie się spodoba. W dodatku lubię być oddany w związku. Poczucie przynależności i bliskosci. Na takiej samej zasadzie jak czuje się przynależnośc do miejsca, rodziny, grupy itd. Uległość to oznaka szacunku i miłości. Zarówno u kobiet jak i u mężczyzn. Chociaż być może alfy i ludzie z aspergerami tego nie odczuwają. Tego oczywiście nie wiem bo nie znajduje się w takiej sytuacji. No ale wiadomo, ze kwestia hormonów itd. Mężczyzna ma biologiczną skłonność do uległości wobec kobiety, którą jego gadzi mózg uzna za swój ideał i vice versa. Białorycerzenie poniekąd ma również podstawy w biologii. Dawanie hajsu i płacenie za samice również. U zwierząt często aby kopulować należy przynieść najpierw jedzenie jako "zapłatę". Z resztą David Buss o tym wszystkim pisał... Reasumując uległość u mężczyzny to taki dowód na to, że trafił na "odpowiednią zawodniczkę" - własne optimum. U mnie to wygląda tak, ze zauraczam się tylko w dziewczynach do któych mógłbym poczuć "uległość". Są też takie dla których za cholerę niepotrafiłbym być uległy. Co prawdopodobnie swiadczy o tym, że nie spełniają moich podświadomych/ biologicznych wymagań.
       
      Dalsze wnioski dlaczego DZIEWICA jest dla mnie idealna/ biologicznie pożądana?
      To o czym jeszcze nie wspomniałem to moje uwarunkowania w postaci temperamentu czy osobowości. Obawiam się strategii nr. 2 o której zaraz nieco będzie. Przede wszystkim jestem introwertykiem, mam fobię społeczną i do tego jestem HSP (wrażliwiec). Analizując po koleji introwertyzm - męczy mnie przebywanie z ludźmi a zwłaszcza zbyt długie. Tracę przy nich energię, mój stan emocjonalny szybuje ostro w dół, w chuu mnie nudzą. Zwłaszcza jak jest pier... o dupie marynie. Albo są duże skupiska obcych ludzi. Strasznie to uciążliwe i nieprzyjemne. Nie boję się ludzi ale działają na mnie jak wampiry. Prawdopodobnie nie rozwinę przez to nigdy żadnego biznesu. Staram się unikać sąsiadów. Zwłaszcza mam taką jedną patologiczną rodzinę obok. Dlatego chciałbym zarobić na swój własny dom i odciąć się od wszystkiego tego czego sobie nie życzę mieć w otoczeniu. Mieć swoje własne miejsce i kobietę oczywiście swoją własną. Jedyni ludzie którzy mnie nie meczą lub w małym topniu to rodzice i dziewczyna. Pamiętam, że w ostatnim związku czułem się bardzo dobrze. Brakuje mi takiego poczucia przynależności. Do tego potrzebuje bliskości i uczuć jak i możliwosci ich okazywania. Takie cechy mnie naturalnie predestynują do monogamii. W dodatku jak widać nie może być to pierwsza lepsza dziewczyna bo inaczej będzie tylko cierpienie.
       
      Oczywiście chyba nie chce ślubu ani dzieci. Ale dla dziewczyny "Z Bieszczad" jeśli nie z Himalajów mógłbym się nieco poświęcić. Z drugiej strony co jeśli będę miał żal o nie przekazanie genów dalej? Póki co nie chce dzieci i przeraża mnie ta wizja. Zwłaszcza, że ja samemu nie jestem jakiś wytrzymały i sprawny. Chyba bym sobie nie poradził i generowałoby to niepotrzebny stres.
       
       
      Strategia nr. 2 - NIEDZIEWICA
      Ostatnio właśnie rozważałem różne za i przeciw. Doszedłem do wniosku, że są dwa rodzaje niedziewic, które mogą być w kręgu zainteresowania. Pomijam całą resztę typu prostytutki, cichodajki itd. Problematyczna kwestią jest jednak wykrycie "co w trawie piszczy".
       
      Po co mi ona?
      - seks
      - brak dzieci*
      - brak ślubu*
      .....
       
      Dobra w tym miejscu wypunktowanie to nie jest już taka prosta sprawa, ponieważ to wszystko zależy. Przyznam szczerze, że kwestie niedziwic mam jedynie cześciowo przemyślaną, ponieważ biologicznie powinien być to wariant jedynie awaryjny. Niestety patrząć na współczesne realia prawdopodobnie jest najbardziej realny ze wszystkich. Również tych, które tutaj nie podałem. Wariant ten trzeba będzie wziąć z braku laku, ponieważ my mezczyźni mamy potrzeby typu seksu, bliskości, wsparcia czy zażegnania strachu przed samotnością. Prostytutka niestety tutaj niezbyt pomoże. Co ciekawe wielu mężczyzn chodzi do prostytutek wyżalić się i opowiedzieć o swoich problemach jak u psychologa. Co pokazuje, że ludzie nie tylko seksem żyją i nie jest to główna potrzeba. Tutaj mianowicie braku bliskości i wsparcia dlatego szukają tego gdziekolwiek. Wiadomo, że z seksem jest związana pewna doza zaufania dlatego rola psycholożki często trafia się prostytutkom. Jednak to już wariant ekstremalny dla mężczyzn, którzy odcinają się od związków. Nie licząć celibatu i modernistycznych mnichów. Osobiście nie ufam tym dwóm strategiom dlatego ich kompletnie nie uwzględniam. Seks z prostytutką jest jedynie iluzją bliskości. Może uzależnić jak porno. Na szczęście lub nieszczęście nie można/ nie powinno się jej całować. Po pierwsze ludziej o słabym zdrowiu łatwo się zarażą jakimś gównem poprzez sam kontakt ze śliną. Dwa jest to mechaniczna bliskość i być może zamknięcie się na tą prawdziwą. Natomiast strategia mnicha to tak jakby udawanie, że nie istnieją mechanizmy biologiczne. Niestety praktyka pokazuje, że nie sposób nad nimi zapanować. Też kwestia jakie hormony dominują. 
       
      Wracając do głównych rozważań. Z mojego punktu widzenia najwygodniejszy jest brak dzieci i ślubu. Myślę, że do takiej roli niedziewica mogłaby być dobrym wyborem. Jednak znowu są tutaj różne "ALE". Przywołam znowu przykład mojej byłej, dla uproszczenia nazwijmy ją Kinga. No więc ta Kinga była bardzo namiętna, miała ładny głosik, buzię no taki aniołek niby. Wspomniałem też, ze miała przede mną związki a, że bardzo lubiła seks. W dodatku robiła wszystko, łącznie z "wypełnianiem formy" to musiała mieć trochę tego na koncie. Z drugiej strony to co mnie zadziwiało to miała zawsze czysty tyłek i usta. Może jakieś "lepsze" geny kij wie. Dobra to chyba niepotrzebna dygresja. Oczywiście byłem zakochany i seks fajny ale miałem do niej żal i smutek o tą przeszłość. Gdybym miał z nią dzieci i ślub już zawsze bym się czuł jak "cuck". Natomiast gdyby taka dziewczyna była ze mną w 100% dopasowana, by mnie szanowała i była zapatrzona we mnie jak w obrazek (co przy niedziewicy raczej nie jest możliwe) to może bym w to wszedł. Oczywiście przy kwestii braku ślubu i dzieci. Nie wiem też jakby wyglądała kwestia zaufania i bliskosci. Przy dziewicy wiedziałbym, że zdrada fajnej dziewczyny to stracenie jednorożca. Przy takiej niedziewicy dlaczego niby miałbym czuć, że jest dla mnie kimś wyjątkowym? Oczywiście z mojej strony zero dawania pieniędzy. W niczym bym nie popuszczał. Co najgorsze okazanie uległości byłoby odbierane jako prawdopodobnie frajerstwo. Porównanie, ze jakiś alfa co jej się spuszczał do buzi i do muszli jest niby lepszy. Jak rozwiązać takie kwestie? Moim zdaniem taki związek zawsze dąży do patologicznych relacji. Tylko niewiele związków z niedziewicą może być "czystych". Mógłbym zrobić wyjątek tylko dla dziewczyny z Himalajów ale i tak zawsze z tyłu głowy będzie, że nie jest tą jedyną a ja nie jestem dla niej tym jedynym. Jak tutaj budować zaufanie i bliskość? No strasznie ciężko, chyba, że wytworzy się w głowie matrix, że przeszłość się nie liczy (została zresetowana). No ale co - z prostytutkami to jakoś tak się nie mówi? Tutaj znowu moim zdaniem mężczyźni wchodzą w związki z niedziewicami bo matrix wmawia, że jest dobrze i zezwala na taki reset. Kobietą to jest na rękę głoszenie haseł, ze jak szukasz dziewicy to nie jesteś mężczyzną, załóż spodnie itd. Często we własnych kwestiach jest kwik jak coś idzie niezgonie z interesem kobiet. Za to mężczyzna zawsze ma działać wbrew swoim interesom. Tak niestety jesteśmy programowani przez system. Dostajemy miłość (czyli w praktyce nic - puste słowa) za poświęcenie i zaangażowanie, w tym swoich zasobów. Co wielokrotnie fitnesowa Daria udowadniała swoimi wpisami. W dodatku jest to nasz obowiązek kurła bo feministki by tak chciały.
       
      Co do tego matrixu w postaci 'przeszłość się nie liczy". To takie naiwne a nawet i bezczelne tłumaczenie. Dla ormowców i SB też kurła przeszłość się nie liczy? Panie często tutaj zaklinają rzeczywistosć, zwłaszcza panie, które mają dużo na sumieniu. Analogia do byłych działaczy komunistycznych. Przecież nawyki nie znikają nigdy, są jedynie uśpione. Już widzę jakby wygladała sytuacja kiedy dziewczyna dowiaduje się od mężczyzny, ze ma dziecko z inną i by powiedział, że przeszłość się nie liczy... Tylko nas poddaje się takiej brutalnej ideologizacji niczym mowa nienawiści gdzie są równi i równiejsi. Według moralności pań za tą rozwiązłość mężczyźni powinni zaprzestać angażowania się. Co mnie broni przed hipergamią kiedy nic mnie nie łączy szczególnego z niedziewicą? Kiedy więzi i poczucie przynależności nie istnieje? To oznacza nieustanną wymianę kobiet. W w większosci związków z niedziewicami będziemy zawsze traktowani jak koła zapasowe i zapchaj dziury. Nie jako główny samiec. Taki związek to miejsca do rozwoju patologii, manipulacji i kłamstw. A główny samiec nie potrzebuje trzymać ramy aby kobieta się go słuchała. Główny zazwyczaj jest tylko jeden i często to pierwszy, który mentalnie i fizycznie zakotwicza samice. Stąd też często laski lubią wracać do byłych. Też kwestia jak traktować powaznie samice, które dawała się zalewać w różne miejsca?
       
      Niestety z dziewczynami chyba z każdym rokiem jest coraz gorzej. Są zapatrzone w siebie, coraz bardziej rozczeniowe a co najgorsze coraz mniej mają do zaoferowania oprócz urody. Dziewczyny skromne, miłe, ciche i spokojne, a przy tym dziewice to staje się rzadkość. Nawet moja ostatnia, która reprezentowała takie wartości pod koniec związku zdawała się powoli zbliżać do "zwyczajnych" dziewczyn. Odkryła, że jest ładna, zaczęły się instagramy i inne duperele. Chęć zostania modelką... Mimo wszystko i tak jest to jedna z lepszych opcji dzisiaj jeśli chodzi o samice. Modelką na stówę nie zostanie bo ma zbyt dziewczęcy charakter. No dobra jeszcze kierunek Azja zostaje. Jednak z pewnością nie jest tam tak koloro jak się mówi. Bariera językowa, kulturowa, oczekiwania itd. Chyba Azjatka jako nawet niedziewica byłaby lepszą opcją niż "nasze" polskie niedziewice.
       
      Jest wiele nie wiadomych, które postawiłem w wątku a odpowiedź na nie wydaje się w chuu oczywista  Niestety w dzisiejszych realiach musimy "improwizować". Iść na jakieś pieprzone ustępstwa bo nie ma wyboru. Ale czy strategia numer 2 może implikować zadowolenie ze związku? 
       
       
      Proszę doceńcie ten temat bo conajmniej 3h na analizę i pisanie tego tak na sucho zeszło  
      No i jak takie rozkminy czy doświadczenia wygladają u was? Pozdro
    • Przez MoszeKortuxy
      https://www.o2.pl/artykul/latka-chce-sprzedac-dziewictwo-tylko-w-ten-sposob-moze-zarobic-na-studia-6210955408037505a
      Wystarczy, że dziewczyna sprzeda swe dziewictwo i stanie się milionerką   Co sądzicie na ten temat?
       
      18-latka chce sprzedać dziewictwo. Tylko w ten sposób może zarobić na studia

      Nie każdego stać na opłacenie czesnego na prestiżowej uczelni. Do grona osób, które nie mogą sobie na to pozwolić, należą rodzice 18-letniej Nicole. Dziewczyna wymarzyła sobie studia w Cambridge i postanowiła, że sama na nie zarobi. W jaki sposób? Włoszka chce sprzedać swoje dziewictwo.
       
      Nicole to jedynie pseudonim, którego nastolatka używa w agencji Elite Models VIP, pośredniczącej w tego typu "transakcjach". Gwarantują oni ochronę danych personalnych dziewczynom. Oprócz tego każdy klient otrzymuje od nich świadectwo zdrowia i dziewictwa wybranej przez siebie kandydatki.
       
      Włoszka na decyzję o sprzedaży cnoty zdecydowała się w wieku 16 lat. To wtedy postanowiła, że na ekskluzywne studia zarobi sama i nie będzie prosić o pomoc rodziny. Mało tego, rodzice Nicole nie mają pojęcia, co dziewczyna zamierza zrobić. – Będą tym zdruzgotani – przyznała w rozmowie z "The Sun".
       
      Nicole nie boi się spotkania z nieznajomym mężczyzną. W rozmowie z dziennikarzami przyznaje, że przeraża ją nieco wizja "pierwszego razu", ale nie boi się o swoje bezpieczeństwo. – Myślę, że dobrze spędzimy ze sobą ten czas – mówi.
       
      Nastolatka zdradza również, że już teraz jeden z mężczyzn chce zapłacić za jej dziewictwo 890 tys. funtów. To ponad 4 mln złotych.

      Podobna historia miała miejsca kilka miesięcy temu, kiedy to dwie studentki z Holandii – Lola i Monica – postanowiły sprzedać swoje dziewictwo, by zarobić na studia. Dziewczyny korzystały z pośrednictwa agencji Cinderella Escort, którą założył Polak.
       
      Kolejnym głośnym przypadkiem sprzedaży cnoty poprzez portal Cinderella Escort był przypadek Alexandry Khefren z Rumunii. Nastoletnia modelka wystawiła swoje dziewictwo na aukcję, której finał przyniósł dziewczynie ogromne bogactwo. Jej pierwszy raz kosztował bowiem 2,3 mln funtów, czyli ponad 10 mln złotych. Nabywcą cnoty Alexandry był azjatycki biznesmen.
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.