Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Patton

Płaca minimalna w Polsce jest za wysoka – wykazuje ekspert FOR, i pokazuje twarde dane.

Polecane posty

1 godzinę temu, vand napisał:

@Ksanti jak widzisz Pan Marek poradził sobie, co jest dowodem na to, że jeśli ktoś chce to może. Poza tym tutaj Marek jest chory, a ile osób jest leniwych, siedzi w domu i żyje z 500+ i z zasiłków? No właśnie.

Właśnie wytłumaczyłem Ci, że lenistwo nie bierze się z powietrza a jest wynikiem poważnego problemu (zdrowotnego, psychicznego, fizycznego), który każdego może spotkać!!! Jakoś ludzi z depresją kliniczną nie określa się leniami. A jest cała masa innych rzeczy, które są problemami ale nie są pod to kwalifikowane albo są uznawane za "zbyt słabe". Przykładowo przewlekłe zawroty głowy, albo bezsenność, szumy uszne, albo coś ze wzrokiem (tutaj są takie jaja, że w badaniach może wychodzić, że jest okej a i tak słabo się widzi), jakieś drętwienie kończyn itd. I co wtedy? Podałem przykład IBS jako coś co ciężko wykryć. Jednak są rzeczy z pozoru bardziej błache a w całkowitym rozrachunku rozwalają sprawność człowieka czy chęci do pracy. To, że coś jest niewidzialne gołym okiem nie znaczy, że problem nie istnieje.

 

A uzależnienia (narkomani, alkoholicy, z patologii itp.) to też poważne problemy psychiczne i ludzie pół sprawni. Państwo powinno robić coś z takimi ludźmi ale o tym zaraz. Nie chce oceniać bo naprawdę każdego w życiu może spotkać nieszczęście, które pojawi się niczym grom z jasnego nieba. Tak samo lęki, fobie, niska odporność na stres - część z tych rzeczy jest wrodzonych lub nabytych w okresie dojrzewania i już będzie towarzyszyć całe życie. Ogólnie słowo lenistwo, czy określenie leń samo z siebie jest manipulacją i pejoratywnie nacechowane. A powinno się rozpatrywać jako mechanizm psychologiczny gdzie człowiek jest zrezygnowany do działania i zawsze jest jakiś ku temu ważny powód. Nie wierzę w bajki, że coś się samo z siebie dzieje. Kapitalizm w samych założeniu ma gnojenie słabszych jednostek. Zdrowy człowiek błędnie ocenia z pozoru drugiego zdrowego człowieka, który w rzeczywistości ma poważne problemy niewidoczne gołym okiem i ciężkie do zweryfikowania przez osoby trzecie. Mieliśmy już fanów eugeniki i komór gazowych. Jeśli rozszerzać ciągle kryteria ułomności to trzeba by było zlikwidować większość populacji.

 

Do tego nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego, że istnieje niezaprzeczalny podział na introwertyków i ekstrawertyków. Po prostu różna budowa mózgu, która sprawia, że ci pierwsi odczuwają bodźce, stany lękowe i stresowe bardziej od drugich. Taktyka na przetrwanie ekstrawertyków w czasach prehistorycznych to ciągły ruch, eksploracja i walka. Współcześnie jest to obraz człowieka sukcesu, przedsiębiorczego i inne gówna. W dawnych czasach jednak albo zdobywał wszystko i więcej zasobów albo natychmiast ginął przez swoje większe skłonności do ryzyka. Oczywiście bierze się to z naturalnie niższego progu lękowego (tak ludzie mają go na różnym poziomie). Natomiast introwertycy z racji niższego progu lękowego przybrali taktykę defensywną, ostrożności i bezpieczeństwa. Nie zyskiwali może dużo, ale mieli większą strefę komfortu, bezpieczeństwa oraz szansę na przetrwane. Dłużej przeżywali i zapładniali partnerki po samcach alfa, którzy przedwcześnie zginęli. To są dwie zupełnie różne taktyki i pozostałości po naszych prehistorycznych przodkach. Czasy się zmieniły i warunki gry się zmieniły. Teraz jest bezpiecznie przez co osoby bardziej ekstrawertyczne z góry mają łatwiej. Natomiast to wszystko zdyskryminowało osoby introwertyczne i wycofane względem tych pierwszych. Owszem introwertycy też osiągają spektakularne sukcesy ale często nie wychylają się sami na odstrzał tylko z kimś współpracują. Przełóż to sobie teraz na czasy współczesne i dzisiejszy rynek pracy oraz popatrz na to z pokorą do ludzi jak i natury. 

 

Państwo powinno zadbać o bezpieczeństwo oraz zagwarantować je słabszym i poturbowanym. Korwinizmy łatwo się głosi jeśli nic nikomu nie dolega i korzysta z dobrodziejstw systemu ograniczając możliwości ludziom, którzy nie są w stanie taks samo skorzystać.. Analogie widzimy jak mężczyźni są dyskryminowani względem kobiet. Teoria teorią ale trzeba mieć jakieś ludzkie odruchy a nie myśleć jak wychujać system, bez którego gówno by się samemu zrobiło. Tak to dzięki tworowi zwanemu państwo jest cała organizacja społeczna a nie bieganie po dżungli czy lasach z dzidą. Do tego powiem to co zazwyczaj w takich tematach: "Wolność jednego człowieka kończy się tam gdzie zaczyna drugiego". Idee wolnościowe same z siebie są utopijne i oderwane od rzeczywistości. Można je zrealizować tylko kosztem ofiar. Stąd na samym początku przyrównałem kapitalizm do komunizmu. 

 

Pan Marek sprzedał swój wizerunek o czym wielokrotnie mówił, że gdyby nie miał "noża na gardle" to by tego nie robił.

To nie jest żadna zaradność a ścieżka typu albo ekstremum albo "śmierć". Efekty uboczne takiej pracy są bardzo wysokie.

  • Like 3
  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Ksanti napisał:

Właśnie wytłumaczyłem Ci, że lenistwo nie bierze się z powietrza a jest wynikiem poważnego problemu (zdrowotnego, psychicznego, fizycznego), który każdego może spotkać!!! Jakoś ludzi z depresją kliniczną nie określa się leniami. A jest cała masa innych rzeczy, które są problemami ale nie są pod to kwalifikowane albo są uznawane za "zbyt słabe". Przykładowo przewlekłe zawroty głowy, albo bezsenność, szumy uszne, albo coś ze wzrokiem (tutaj są takie jaja, że w badaniach może wychodzić, że jest okej a i tak słabo się widzi), jakieś drętwienie kończyn itd. I co wtedy? Podałem przykład IBS jako coś co ciężko wykryć. Jednak są rzeczy z pozoru bardziej błache a w całkowitym rozrachunku rozwalają sprawność człowieka czy chęci do pracy. To, że coś jest niewidzialne gołym okiem nie znaczy, że problem nie istnieje.

Jednym z powodów jest też wygodnictwo. Albo po prostu racjonalizacja pracy i efektów tej pracy. Nawet osoby pracowite wolą pracować mniej. Ja jestem uznawany za pracowitego, a tak naprawdę to moim celem są efekty a nie sama praca. Wolę mniej się orobić ale zrobić to co mam zrobić. Owszem praca też jest dla mnie ważna i jak nic nie robię to się nudzę. To jednak nie znaczy że będę tylko pracował i pracował. Jak zrobiłem to co miałem zrobić jakąś efektywną metodą (czyli nie orobiając się przesadnie) to nie mam już nic do roboty i idę porobić coś innego. Pojeździć na rowerze, obejrzeć coś w internecie, itp. Czyli robić jakąś aktywność. Nawet jak odpoczywać to aktywnie.

Ty natomiast opisujesz lenistwo. Weź jednak pod uwagę że to wcale nie musi być lenistwo, tylko to samo co opisałem u mnie. Lenistwo to niechęć do robienia czegokolwiek. Nawet to wyjścia na rower.

Jeżeli jednak mamy osobę która nie pracuje, ale która aktywnie odpoczywa, czyli po prostu robi różne rzeczy aktywnie, to ciężko to nazwać lenistwem. Są osoby na socjalu które jeżdżą crossami po lesie, wychodzą na miasto, itp. To nie lenistwo. To wygodnictwo. Albo racjonalizacja.

Dostaję socjal, to nie muszę zarabiać. Ale nie jestem leniwy, nudzę się, to pójdę do klubu, postrzelać laserami, na crossa, itp.

 

Po drugie, jest też przymus ekonomiczny. Uznawany za coś złego. Podczas gdy jest dobry. Lenistwo nic nie będzie miało do gadania, jak zabranie kasy to i leń pójdzie do pracy.

 

Po trzecie, socjal zniechęca do podejmowania pracy (w sensie odpowiedzialności). Jak ktoś nie jest leniem kanapowym to oczywiście będzie aktywnie spędzał czas. Ale będzie wolał spędzać do w klubach a nie w pracy, bo w klubach ma luz a w pracy by musiał za coś brać odpowiedzialność.

To udowodnione że ludzie na socjalu po prostu się patologizują.

Dziwię się że masz tak dziwne zdanie o lenistwie, jakby ono było tylko wynikiem jakichś biologicznych niedomagań organizmu.

Ty opisałeś raczej coś co należałoby sklasyfikować jako szczególny rodzaj lenistwa, mianowicie "lenistwo kanapowe". Czyli niechęć do wszystkiego co wymaga ruchu. Wtedy racja, może to być jakiś objaw chorobowy. Ale takie coś to jakiś mały procent. Większość osób uznawanych za leni to jednak inny rodzaj. Taki w rozumieniu potocznym, czyli niechęć do pracy zarobkowej. A to już co innego.

 

2 godziny temu, Ksanti napisał:

Do tego powiem to co zazwyczaj w takich tematach: "Wolność jednego człowieka kończy się tam gdzie zaczyna drugiego". Idee wolnościowe same z siebie są utopijne i oderwane od rzeczywistości. Można je zrealizować tylko kosztem ofiar. Stąd na samym początku przyrównałem kapitalizm do komunizmu. 

No ale przecież to jest idea wolnościowa. Przecież żaden wolnościowiec nigdy nie mówi że należy wchodzić w czyjąś wolność.

Za to interwencjonizm państwowy przecież ingeruje w tą zasadę. Więc nie rozumiem dlaczego pochwalasz tak daleko idący interwencjonizm państwowy, jednocześnie powołując się na tą zasadę.

W ogóle ciekawe jest to że często przeciwnicy wolności powołują się na zasady wolnościowe.

Najczęściej pojawiającą się jest: "żyjesz wśród ludzi, więc żyj jak trzeba". Tylko właśnie trzeba się zastanowić co to znaczy "jak trzeba".

Bo przeciwnicy wolności mówią: "dostosować się do większości". Czyli np. dać socjal, popierać rozdawnictwo i wysokie opodatkowanie pracy.

Natomiast wolnościowcy (w tym ja) mówią: Nie. Robić po swojemu. Bo tylko dzięki temu przysłużę się reszcie społeczeństwa, mimo że ta reszta społeczeństwa tego nie rozumie.

Przykłady mam z własnego życia. Ludzie wymagali ode mnie dostosowania się. Nie wychylania się. A ja robiłem swoje. Ryzykowałem. Na koniec powstawał jakiś wynalazek z którego wszyscy mogli korzystać. A to domek na drzewie, a to coś innego. A to coś pospawałem (mimo że nie spytałem rodziców o zgodę na zajęcie się spawarką w wieki 12 lat) i potem się rodzina cieszyła że coś tam mają (pospawana pęknięta rama roweru, czy coś).

Gdybym się dostosował to bym klepał prowizorkę jak wszyscy. I jaki społeczeństwo by miało z tego zysk?

Dlatego teraz jak ktoś widząc moją indywidualność wyskakuje mi z tekstem "żyjesz wśród ludzi", to od radu go gaszę stwierdzeniem:

"tak, żyję wśród ludzi i dlatego zachowuję się po swojemu żeby się tym ludziom jakoś przysłużyć".

Tylko jakoś konkretniej ubieram to w słowa, zależnie od tego jakie konkretnie zachowania są we mnie krytykowane.

Niestety teraz jest to trudniejsze. Kiedyś robiłem różne rzeczy dla rodziny i znajomych. Bez umów. ZUSów, itp.

W dorosłym życiu już się tak nie da. Teraz muszę dać f-VAT, zrobić zgodnie z normami, nie mogę odlewać aluminium bez pozwolenia państwowego, itp.

I  jak na tym wychodzi społeczeństwo? Tak że nie mam siły się kopać z koniem (z państwem) i nie podejmuję się wielu zleceń które dał bym radę wykonać, i to wykonać dobrze a taniej niż jakaś tam konkurencja (która to nawet nie wie że aluminium się nie odlewa w tyglach stalowych, bo to powoduje kruchość odlewów (żelazo się rozpuszczą w aluminium)).

Tak to wychodzimy na tych regulacjach i interwencjonizmie. Same "zalety" dla społeczeństwa.

Edytowano przez imprudent_before_the_event
  • Like 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@imprudent_before_the_event Właśnie o tym mówię. Niedługo każdy wyciągnie rękę bo przecież "należy mi się". A taki wał, nie należy się. Jak ktoś chce coś mieć, a zamiast pracy woli leżeć na kanapie i się opieprzac, to właśnie powinno się mu obciąć do zera socjal. Ekonomiczne niedobory w ciągu sekundy zmuszą go do podjęcia pracy i tyle.

 

Rozdawać jest łatwo, ale kto za to zapłaci skoro co roku już mamy ogromne ilości nadwyżek kosztów nad wpływy w budżecie? Ludzie nie rozumieją, że nie ma czegoś takiego jak budżet Państwa, to są pieniądze obywateli i tyle. I to nie jest nieskończone. Wystarczy popatrzeć na kryzys w Grecji czy to co się dzieje w Wenezueli żeby dojrzeć do czego prowadzi socjalizm i rozdawnictwo.

 

Ale tak, pomagajmy wszystkim, komedia. I ludzie się rozleniwiają i nic nie robią, co rano widzę pełno samochodów na parkingach pod blokami, i nie jeżdżą do pracy, tylko siedzą i żyją za socjal. Takie coś jest chore i to jest jawne działanie na szkodę Państwa i może to hardcore co powiem, ale owszem, wolę żeby takie pasożyty umarły w wyniku selekcji naturalnej niż dalej wysysały fundusze z kieszeni innych obywateli. Nie dla nierobów.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Widzę że temat lekko przedryfował na zasiłki i socjal w ogólności. 

No to wrzucę ciekawy art z Gazety Prawnej:

Cytat

Dobra sytuacja na rynku pracy i rosnące pensje nie sprawiają, że liczba zasiłków rodzinnych spada. Powód? Nadal opłaca się je brać.

 

{...} Skoro na rynku pracy jest lepiej, a płace rosną, liczba zasiłków powinna raczej spadać.

 

{...} Część obecnie otrzymujących zasiłki powinna wychodzić z ubóstwa, bo jest dobra sytuacja na rynku pracy i rosną pensje. Ale w obecnej polityce społecznej jest znaczący bodziec dla rodzin z dużą liczbą dzieci, by utrzymywać się w nieaktywności zawodowej – podkreśla Iga Magda (z Instytutu Badań Strukturalnych).

https://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/1380466,zasilki-rodzinne-bardziej-oplacalne-niz-praca.html

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
17 godzin temu, Ragnar1777 napisał:

Jeżeli mają dobrą pracę(czytaj. niefizyczną) po studiach, dość wysoko cenioną społecznie, to jasne, że nie ma źle.
Ja mówię o ludziach biednych bądź wchodzących na rynek pracy.

Zdefiniuj biedę proszę.

 

Ja mówię o gościach, którzy zarabiają pracą fizyczną powiedzmy 2500zł. Oni mają przez wiele lat lepiej niż osoba, która zakłada działalność :) I tak, mówię tutaj właśnie o osobie biednej, która tą działalność zakłada. Dzieje się tak, ponieważ taka osoba jebie 24/h a przy tym ma mniej kasy niż koledzy z etatu. I taki proces może trwać nawet kilka lat. Później jak wspomniałem, jeśli się uda to nagle zarobki idą ostro w górę i gościu, że tak to określę "wygrywa" życie. Może się jednak okazać, że się nie uda, wtedy stracił czas, kasę i energię.

 

Różnie bywa :)

 

Generalnie zasada jest taka, że jak kto jest biedny to i na etacie i na swoim ma źle. Pierwszy ma prawdopodobnie gówniany etat, drugi prawdopodobnie nie ma kasy aby ten biznes porządnie rozwinąć. Jeden i drugi sraci wiele lat zanim do czegoś dojdzie.

 

Bogaty albo od razu ma hajs na inwestycje we firmę lub przynajmniej na porządne studia, szkolenia i różne takie + odpowiednią mentalność = dobry etat, jak wspomniałeś ceniony społecznie itd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, Rnext napisał:

I tak system pokazuje, o co mu chodzi. Dobitne, brutalnie i z poczuciem humoru. 

8 godzin temu, self-aware napisał:

Dzieje się tak, ponieważ taka osoba jebie 24/h a przy tym ma mniej kasy niż koledzy z etatu. I taki proces może trwać nawet kilka lat. Później jak wspomniałem, jeśli się uda to nagle zarobki idą ostro w górę i gościu, że tak to określę "wygrywa" życie. Może się jednak okazać, że się nie uda, wtedy stracił czas, kasę i energię.

Nie dożyje emeryturki i hajs idzie dla systemu. I to jest mojsze interes. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
On 2/12/2019 at 9:57 AM, SzatanKrieger said:

Nie żyje się.

Tego się obawiałem, że to taka złota klatka. Zastanawiałem się kiedyś na emigracją do CH.

Quote

Jak chcesz mieć psa to musisz przejść wpierw roczną szkołę, przyjedzie komisja i sprawdzi czy jest odpowiedni metraż, szczepienia i musisz płacić chyba 200 franków rocznie podatku od posiadania pieska :) już nie wspominam o obowiązkowych szczepieniach i wizytach u weterzynarza.

To mi się zgadza z historią z lat 80tych, ludzie mieszkający w domku jednorodzinnym kupili sobie psa, postawili mu budę. Sąsiedzi zauważyli, te ich tak zwane damy poduszkowe, że nie wpuszczają go do domu. Było lato, zwierzak nie cierpiał, chociaż fakt że powinni go wpuszczać. Normalni ludzie by poszli to sąsiadów i porozmawiali o tym. Szwajcarzy po prostu zadzwonili do służb.

Miałem analogiczną sytuację w Polsce, sąsiad (starej daty, prosty człowiek) stracił psa, wziął nowego ze schroniska. Pies wyje, idę patrze zwierzak na łańcuchu przy budzie.  Pytam się czemu na łańcuchu, jego stary pies zawsze latał po działce (tak z 2000m2). Boi się, że ucieknie i musi być trzy dni na łańcuchu żeby się przyzwyczaił. Pytam i co, po trzech dniach już zapomni, co da męczenie zwierzaka, zwiększy jego przywiązanie do miejsca? Jak wybierze wolność, jego sprawa, nic się nie poradzi. Może pchły ma, może go wykąpiemy? I można było argumentami przemówić do rozumu, pies spuszczony, zadowolony, stosunki z sąsiadem też pozytywne. Win win, ale wymaga wysiłku trochę. Bez policji, chociaż cieszę się, że jest taka opcja, gdy wszystko inne zawiedzie. Teraz czasem też pies wyje, jak sąsiad na zakupy jedzie pies z tęsknoty pod bramą wyje ... .     

Quote

Ludzie są na zewnątrz uśmiechnięci ale wewnątrz są bez życia.

Przypomina mi to Danię, czysto, ładnie ale miałko jakoś.

Quote

Jak chcesz podjąć pracę to tutaj nie ma tak, że idziesz do sklepu i się pytasz czy kogoś potrzebują musisz natomiast wysyłać pocztą na wskazany adres swoje życiorsy i inne gówna.

Jeśli chcesz podjąć pracę musisz wpierw dostać pozwolenie na nią :))))

 

Kiedyś jeszcze trzeba było się co tydzień na komendzie meldować.

Quote

Aby zacząć pracować musisz mieć też wynajęte mieszkanie wcześniej, meldunek, konto w banku specjalne numery i taki dowód jakiej kategorii jesteś obywatelem. Jest wiele utrudnień na każdym kroku, nie możesz po 19.00 za bardzo trzaskać naczyniami bo policję Ci sąsiedzi załatwią do drzwi, że zakłócasz spokój.

Ja uwielbiam spokój ale w tym kraju ten spokój kojarzy mi się ze zimną śmiercią, cisza tutaj jest jakaś taka sztuczna, wyregulowana.

Szwajcarzy mają stosunkowo dużo kotów bo od nich nie trzeba płacić podatku :D 

Długo by tu opisywać ale jest to jeden z ostatnich krajów do życia, dla biednego przedsiębiorcy. 

Jako obcokrajowiec jesteś człowiekiem trzeciej kategorii, co 50 kilometrów inny język. 

To akurat naturalne, lokalne dialekty są by "obcych" poznać. Ale podoba mi się, że każdy ma broń i każda wioska ma swoją grupę partyzancką. Brakuje mi tego w Polsce, chętnie bym z sąsiadami postrzelał na strzelnicy, potrenował żeby móc się razem bronić. 

Quote

Ten kraj został stworzony do ochrony kapusty światowej gangsterki więc musieli odpowiednio wytrenować tych mieszkańców na bio robotów.

 

Coś w tym jest z tą kasą.

On 2/12/2019 at 8:12 PM, Ksanti said:

Właśnie wytłumaczyłem Ci, że lenistwo nie bierze się z powietrza a jest wynikiem poważnego problemu (zdrowotnego, psychicznego, fizycznego), który każdego może spotkać!!! 

Jednak niektórzy potrafią przezwyciężać lenistwo. System kapitalistyczny to nagradza, komunistyczny promuje lenistwo i pasożytnictwo. Zaczynasz od tego, że państwo ma pomagać słabszym kosztem silnym, a kończysz na tym, że nikt nie chce być silnym bo wtedy jest wykorzystywany. To co nagradzasz, tego będziesz miał więcej. 

Teraz pytanie, ile się słabemu należy? Żeby głodny nie był, żeby nie miał depresji? A co jeśli ktoś jest tylko szczęśliwy gdy leży na leżaku nad swoim basenem (bo tak miał w domu rodzinnym), też mu to trzeba zapewnić?

 

Quote

Do tego powiem to co zazwyczaj w takich tematach: "Wolność jednego człowieka kończy się tam gdzie zaczyna drugiego". Idee wolnościowe same z siebie są utopijne i oderwane od rzeczywistości. Można je zrealizować tylko kosztem ofiar. Stąd na samym początku przyrównałem kapitalizm do komunizmu. 

Dla mnie właśnie na tym polega wolność - kończy się tam, gdzie wpływa negatywnie na drugiego człowieka. Wolność to odpowiedzialność za siebie i swój wpływ ma innych. Ponoszenie pełnych konsekwencji za swoje czyny.

Edytowano przez Orybazy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Imagine my shock. 

https://www.nytimes.com/2019/02/12/nyregion/fast-food-worker-firings.html?fbclid=IwAR34iFiJavtshKecB5nkmVE2fTP0WpeSLLJCJW63v4zTUqAl2PbL7CLN_R4

 

Quote

 

Przemysł fast-food w Nowym Jorku służył jako "laboratorium" dla krajowego ruchu robotniczego przez ostatnie kilka lat.

Jego pracownicy byli pierwszymi, którzy organizowali wiece wymagające minimalnego wynagrodzenia w wysokości 15 USD za godzinę. Następnie naciskały na zmiany w sposobie, w jaki krajowe sieci restauracji ustalały harmonogram prac.

Teraz zwracają się do Rady Miejskiej o zabezpieczenie ich przed zwolnieniem bez ważnej przyczyny. Ta ochrona, rodzaj zabezpieczenia pracy, z którym zwykle wiążą się zawody, byłaby pierwszym, które miasto zapewni pracownikom w konkretnej branży, powiedzieli eksperci prawa pracy.

Radny miejski Brad Lander powiedział, że planuje wprowadzić w środę projekt ustawy, który wymagałby od firm sektora fast food, aby "usprawiedliwiały" zwolnienie pracowników i umożliwił im odwoływanie się w drodze arbitrażu.
 

Pan Lander, demokrata z Brooklynu, powiedział, że reaguje na ankiety wśród pracowników fast-foodów, wskazując, że "istnieje znaczny procent pracowników, którzy zostali zwolnieni niesprawiedliwie". Jedna z kobiet powiedziała, że została zwolniona z restauracji Chipotle za brak uśmiechu. .

Jednak przedstawiciele branży restauracyjnej i prawnicy reprezentujący branżę powiedzieli, że propozycja ta była tylko najnowszym strategiem stosowanym przez związek narodowy, który próbował organizować pracowników sektora fast food, odkąd po raz pierwszy zorganizowali protesty na rzecz lepszych płac i warunków pracy w 2012 roku.

 

Międzynarodowy Związek Pracowników Serwisowych przyjął robotniczą kampanię "Walcz o 15", która zachęciła Nowy Jork oraz inne miasta i stany do podniesienia płacy minimalnej do 15 USD za godzinę, aw niektórych miejscach wyższej.

"Zawsze jesteśmy sceptycznie nastawieni do wszelkich wysiłków SEIU, że są one czymś więcej niż frontem, aby pomóc im zwiększyć składki członkowskie i ich agendę polityczną", powiedział Matthew Haller, dyrektor wykonawczy w International Franchise Association w Waszyngton.

Dwa lata temu potężny lokal związku w Nowym Jorku, 32BJ SEIU, z powodzeniem nacisnął radę, by narzuciła zasady ustalania harmonogramów pracy w miejskich restauracjach fast food i sklepach detalicznych. Zasady te pojawiły się w odpowiedzi na skargi pracowników dotyczące zbyt małej uwagi na temat tego, kiedy będą potrzebne lub niepotrzebne, co utrudnia im zaplanowanie swojego życia.

 

Ale przemysł restauracyjny pozwał miasto w sądzie stanowym pod koniec zeszłego roku, twierdząc, że nie miał uprawnień, by powiedzieć pewnym firmom, jak rozmieścić siłę roboczą. Przemysł wierzy, że władza należy do urzędników państwowych, którzy również pracują nad ustaleniem zasad harmonogramowania. Garnitur jest w toku.

SEIU "wprowadza strategię, która zaczyna się w Nowym Jorku, ale nie kończy się w Nowym Jorku" - powiedział Michael Saltsman, dyrektor zarządzający Instytutu Polityki Zatrudnienia, pro-biznesowej grupy badawczej w Waszyngtonie. Związek "gra w niebezpieczną grę z przemysłem fast-food w Nowym Jorku", domagając się wielu zmian w przepisach pracy, na które mogą odpowiedzieć, szukając sposobów na pracę z mniejszą liczbą pracowników.

Michael J. Lotito, prawnik specjalizujący się w prawie pracy, który reprezentuje branżę restauracyjną, powiedział, że Nowy Jork wymaga "słusznej przyczyny" do wypalania przez pracodawców zajmujących się fast foodami i będzie pierwszym w kraju. Powiedział, że Nowy Jork, San Francisco i Seattle rywalizują ze sobą o "przechodzenie na siebie nawzajem" poprzez narzucanie przyjaznych pracownikom przepisów dotyczących przedsiębiorstw o niskich płacach.

 

Pan Haller powiedział, że proponowana ustawa o sprawiedliwych skutkach jest "rozwiązaniem w poszukiwaniu problemu" i zakwestionowała jej termin, biorąc pod uwagę, że Nowy Jork ma najniższy wskaźnik bezrobocia na poziomie 4 procent.

Ale pan Lander nie zgodził się z tym, twierdząc, że jego proponowane ustawodawstwo jest potrzebne, niezależnie od tego, czy może być częścią szerszej kampanii na rzecz organizowania pracowników fast food. Przywołał niedawną ankietę zwolenników nisko opłacanych pracowników - Centrum na rzecz Demokracji Ludowej, Krajowego Projektu Prawa Pracy i Sprawiedliwości Fast Food - który stwierdził, że około dwie trzecie pracowników zwolnionych z pracy w fast foodach twierdziło, że zostali zwolnieni bez mając podany powód.

"Nikt nie powinien obawiać się zwolnienia z żadnego powodu" - powiedział Lander w wywiadzie. "Nie oznacza to, że pracodawca musi zatrzymać osobę, która nie wykonuje dobrze swojej pracy".

Wyniki ankiety znajdują się w raporcie opublikowanym przez grupy wspierane przez związki, które naciskają na większą regulację restauracji typu fast food i innych nisko opłacanych firm.

 

Hector Figueroa, prezes 32BJ, powiedział, że tempo zwolnień z niewielkiej lub zerowej przyczyny jest "dużym problemem" w branży. Nazwał to "jedną z rzeczy, które sprawiają, że branża fast food jest złą nazwą."

Corey Johnson, przewodniczący rady, nie powiedział, czy będzie popierał projekt ustawy, ale rzecznik powiedział, że "wspiera prawa pracowników sektora fast food".

Kilku ludzi, którzy pracowali w narodowych sieciach, opowiadało historie o byciu wystrzelonym na miejscu z powodu najmniejszych wykroczeń.

Melody Walker, lat 37, powiedziała, że została zwolniona z restauracji Chipotle na Manhattanie zeszłego lata, ponieważ jej menadżer powiedział, że nie uśmiechała się wystarczająco. Powiedziała, że zwolnienie nastąpiło kilka miesięcy po tym, jak jej godziny pracy zostały znacznie zredukowane bez wyjaśnień, co zmusiło ją do uzupełnienia swojej wypłaty zasiłkami dla bezrobotnych i innymi formami pomocy publicznej. "Każda praca fast-food, którą miałem, nie jest stabilna" - powiedziała pani Walker.

Księżniczka Wright, 22, powiedziała, że pracowała w McDonald's w Downtown Brooklyn od 2014 roku, zanim nagle została zwolniona w listopadzie za brak zmiany. Pani Wright, która spodziewa się, że na wiosnę ukończy studia w Mercy College, powiedziała, że zadzwoniła na kilka godzin przed zaplanowaną zmianą, aby powiedzieć swojemu szefowi, że została w domu, aby pomóc właścicielowi domu w jamie przez opiekę nad dziećmi.

Powiedziała, że myślała, że jej szef zrozumiał. Ale kiedy pojawiła się do pracy następnego dnia, została wysłana do domu, a następnie zwolniona, powiedziała. Twierdziła, że była sumienna i rzetelna, ale zacytował pewne spóźnienie, które, jak powiedziała, wynikało z konfliktów z jej klasami w Mercy College.

"Czułam, że strzelanie do mnie nie było sprawiedliwe, ale nie byłam pewna, czy mogą mnie zwolnić" - powiedziała pani Wright. "Nigdy wcześniej nie byłem wypuszczany z żadnego miejsca".

 

 

Edytowano przez Strusprawa1
  • Smutny 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez Mr.Meursault
      Nie wiem czy dobry dział, najwyżej się przeniesie.
       
      Wpadłem na pomysł, aby założyć wątek, który na bieżąco zbierałby w sobie wszystkie najważniejsze statystyki, wykresy i trendy dotyczące współczesnych związków w Polsce i na świecie oraz całej reszty ciekawych zjawisk tyczących współczesnego życia, które wpisują się w tematykę tego miejsca. Takie forumowe archiwum twardych danych liczbowych z odnośnikami, gdzie zawsze będzie można sięgnąć, gdy chciałoby się podeprzeć wypowiedź fachową informacją nt. tego jakie są współczesne trendy rozwodowe, ilu jest w społeczeństwie singli a ile singielek i tak dalej. Coś co pozwoli odwoływać się w miarę potrzeby do solidniejszych argumentów niż te płynące z prywatnych doświadczeń i intuicji, streszczonych losów znajomych czy też sensacyjnych artykułów z bulwarówek.
       
      Sam w miarę upływu czasu będę coś wrzucał ale gdyby inni mieli dostęp do dobrych danych, które już na forum padły i chcieliby podlinkować, nie mam nic przeciwko, ale żeby były to informacje z w miarę solidnych źródeł po angielsku i polsku. Jeśli jakieś ciekawe informacje z egzotycznego języka, mile widziane byłoby tłumaczenie na bardziej zrozumiały. Wolałbym też, aby jeśli to możliwe nie był to temat dyskusyjny, ale archiwum, czyli informacja pod informacją.
       
      To tyle jeśli idzie o post założycielski. Zobaczymy jak się temat rozwinie, pozdrawiam.
    • Przez Imali
      Nie do końca byłem pewny gdzie umieścić ten temat ale chyba pod społeczeństwo w miarę pasuje. Sprawę opisuje Niebezpiecznik
      https://niebezpiecznik.pl/post/zostawila-psa-w-lesie-i-ktos-uwiecznil-numer-rejestracyjny-jej-samochodu-a-wtedy-pracownik-ubezpieczyciela/
       
      Dziwi mnie i lekko przeraża z jaką łatwością udostępnione zostały dane osobowe i w efekcie powstała na fejsbuku internetowa nagonka. Wystarczyła fotka tyłu samochodu, do tego ckliwa loszkohistoria o rzekomym wyrzuceniu psa. Oczywiście fala pomyj i wyzwisk wylana, internetowi wojownicy już wydali wyrok, pewnie do tego dojdą pogróżki na priv. Dziwnym trafem większość wpisów jest od loszek ale to przecież na pewno zbieg okoliczności.
      Poza ww. wpisem i zdjęciem nie ma żadnego dowodu na to, że obsmarowywana dziewczyna faktycznie wyrzuciła przy drodze jakiegoś psa. Sama utrzymuje że psa nie posiada co potwierdzają jej znajomi:
      https://www.wykop.pl/cdn/c3201142/comment_YU7uLqqXcLmG6LVWvcjGPb2XGlEjQWWs.jpg
      Po tym jak dziewczyna zaczęła się bronić hołota wcale nie odpuszczała bo przecież nawet jak ktoś niewinny to można to sobie zracjonalizować i się do czegoś innego dopierdolić. Logika jest wręcz powalająca a wpisy to najlepszy dowód na to że prawa wyborcze kobiet to bardzo kiepski pomysł :]
       
      Ciekawą sprawą jest w jaki sposób znalezione zostały dane osobowe kierowcy. Otóż jedna loszkogwiazda sprawdziła gdzie jest ubezpieczone auto a druga która w tej firmie pracuje znalazła i udostępniła dane. Firma nie ma sobie nic do zarzucenia a nawet pochwala działanie swojej pracownicy. Miejmy nadzieje że to nie stanowisko całej firmy tylko osoby odpowiedzialnej za prowadzenia fanpage.
       
      Tak jadę po loszkach ale pomyje i "mądrości" od facetów też się znajdą. Dla przykładu tu popisał się strażnik teksasu Jacek, szef fejsbukowej dzielnicy i ekspert od rozwikłania spraw wszelakich 
      https://www.wykop.pl/cdn/c3201142/comment_DTCaDMfXdujrRdwrYfU7pylOEEG5PDN3,w400.jpg
       
      Podsumowując gówno warta historia + zdjęcie wystarczy aby zdobyć wasze dane i nakręcić aferę. 
      Edit: dam jeszcze link do wykopu
      https://www.wykop.pl/link/3885067/pracownik-ubezpieczyciela-upublicznil-dane-klienta-bo-bawil-sie-w-detektywa/
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.