Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Polecane posty

18 minut temu, Ksanti napisał:

Spierdolić jest najłatwiej.

I często najmądrzej. Jak widzisz że sytuacja jest słaba to próba naprawienia często może równać się z wrakiem Ciebie.

 

Kiedyś może i warto było naprawiać, ale w dzisiejszych czasach to jest nie rzadko słaba opcja.

 

Zdrowy egoizm :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, ntech napisał:

Po pierwsze logika nie ma nic do rzeczy.

Logika ma tu wszystko do rzeczy.

7 godzin temu, ntech napisał:

Po drugie, skoro druga strona chce takiego związku

No właśnie widać jak chce - 200 tys. singielek w Krakowie, 70% pozwów o rozwód ze strony kobiet, wymagania z kosmosu. No kurwa po chuju chce :)
Może Twoja brzydka żona o której pisałeś w innym temacie - ale żadna normalka zarabiająca na siebie dziewczyna nie chce. I słusznie - nie ma zupełnie żadnych logicznych powodów, żeby pracująca, zarabiająca na siebie kobieta, pracująca np. w korpo dawała się szmacić jakiemuś burakowi zarabiającemu 15% więcej od niej, który będzie patrzył na inne dupy i rzucał jej tekstami, że jak się nie podoba to spierdalaj.

 

I kłopot jest wtedy, gdy facetowi który CHCE związku, 'doradza' takimi idiotycznymi 'radami' taki jeden z drugim jak @nieidealny świat czy @SSydney - ludzie którzy sami nie są w stałym związku, częściowo pewnie dlatego że nie chcą, częściowo - bo kobieta musiałaby być umysłowo opóźniona aby wejść w związek z kimś kto ma takie podejście.

 

Żeby być rozdającym karty samcem alfa to trzeba mieć argumenty - albo kupa siana, albo zajebisty, naprawdę zajebisty wygląd, albo musiałyby być to lata 50-te kiedy kobiety nie pracowały i panował ścisły ostracyzm i patriarchat. W przypadku niespełnienia żadnego z tych warunków zachowanie - 'miej wyjebane na zdanie kobiety', patrz się na dupy innych nie ma prawa dać niczego w kwestii stałych związków z kobietami, bo to tak jakbyś chciał opylić czerwonego Opla Kadetta z lat 80-tych za 70 tys. zł. No kurwa ZERO LOGIKI.

 

I taki @nieidealny świat ma wyjebane, bo on i tak nie jest w stałym związku, więc chuj go obchodzi czy jego 'dobre rady' dadzą coś autorowi. Ja natomiast mówię autorowi - NIE, NIE DADZĄ.

 

Bo w każdej takiej relacji kobieta szybko to sobie przeliczy i zbilansuje i choć emocje emocjami - kopnie w dupę takiego buraka.

 

Ja znam bardzo wiele kobiet które na takie burackie zachowanie wcale by się nie 'przestraszyły' ani nie czuły 'pożądania' tylko pożegnały takiego jegomościa. Gdyby tak je traktował, oglądał się na inne dupy - byłoby po prostu do widzenia. Nie byłoby żadnego mechanizmu podniety bo on taki silny. Ba, jedna znajoma która już ma narzeczonego miała wcześniej faceta który patrzył się i rozglądał za innymi i miał ją gdzieś - typowego bad boya. Dziś mówi, że cieszy się, że z nim zerwała i ma takiego faceta jakiego ma. Także bracie @WitaminaD3 nie słuchaj się głupich 'dobrych rad' a posłuchaj się logiki i zdrowego rozsądku. Nikt tu nie każe Ci nadskakiwać kobiecie i nikt nie wybiela jej złych zachowań, ale naucz się wczuwać w drugą stronę.

 

Jakbyś się czuł jakby Twoja kobieta na ulicy patrzyła się na bicepsy innych facetów i dawała im zalotne spojrzenia? No to kurwa skoro chujowo to nie dziw się, że jej nie pasuje, że Ty oglądasz się - co sam przyznałeś - na dupy i ładne uda innych lasek.

Logiczne? No jasne kurwa, że logiczne!

Edytowano przez blitzkrieg
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, blitzkrieg napisał:

Logiczne? No jasne kurwa, że logiczne!

Dla mnie już nic nie jest logiczne bo wszędzie @arch widzę. Zaczynam już nie łapać kto jest kto.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Taboo napisał:

I często najmądrzej. Jak widzisz że sytuacja jest słaba to próba naprawienia często może równać się z wrakiem Ciebie.

 

Kiedyś może i warto było naprawiać, ale w dzisiejszych czasach to jest nie rzadko słaba opcja.

 

Zdrowy egoizm :)

Ja kiedyś mitomankę próbowałem z miłości naprawiać. Coś rok, czy 1,5. Może to kiedyś opiszę. W każdym razie emocjonalnie mnie to jakoś mocno nie kosztowało, ALE KURWA FINANSOWO POPŁYNĄŁEM MOCNO. Nawet wyprawa do Czech była.

 

Never, never again.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Książki, nagrania, forum i psu w dupe...

 

 

Jak czytam niektórych tu na forum Braci to nie wiem czy płakać, czy się śmiać.

 

Ewidentnie nie mieści mi się w głowie, aby być tu, czytać wątki, posty, oglądać filmy Marka, czy od Pana Rafała i dalej wierzyć w to samo. 

 

Takim ludziom chyba już nic nie pomoże. Myślę, że przez całe życie będą popełniać te same błędy i wierzyć w to, że to zła kobieta była...

 

Tak wierzą, że trzeba, aż tak bardzo angażować się w związek i w to, że inny człowiek jest ich własnością, że serce mnie, aż boli. 

 

🤣🤣

 

Brak szacunku, pewności siebie. Stała chęć posiadania partnerki i strach przed jej stratą. 

 

A jak jakaś kobieta tu nawet na forum jest lub nowa się pojawi to lecą dupkę wylizać. 

 

Desperaci.

 

 

Pozdrawiam tylko Facetów z Jajami!!!

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, Bronisław napisał:

Pozdrawiam tylko Facetów z Jajami!!!

To jedna z najidiotyczniejszych wypowiedzi jakie ostatnio czytałem. Kompletnie nic nie wnosi, nie do ładu, nie do składu, zero logicznego odniesienia do czegokolwiek co było pisane w tym temacie. Coś pomiędzy trollowaniem a czystą głupotą.

 

Tak - od dziś w imię nie bycia rycerzami będziemy oznajmiać kobietom, że mają nam dawać dupy, my będziemy patrzyć się przy niej na goliznę innych lasek a jak ta nasza coś odpowie to powiedzmy jej że jak chce to niech spierdala. Kurwa - cóż za recepta na udany związek :D

Z pewnością Ci którzy mają tu najdłuższe związki jak @Brat Jan czy @Obliteraror stosowali te genialne recepty od Ciebie geniuszu intelektu :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, blitzkrieg napisał:

geniuszu intelektu :D

Już Cię lubie 🤣🤣 

 

 

Ps. Pisz więcej!!! I naucz mnie i Braci czegoś 😉 

 

Chciałbym Cię spotkać w realu Mistrzu 😉

Edytowano przez Bronisław
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, blitzkrieg napisał:

Ba, jedna znajoma która już ma narzeczonego miała wcześniej faceta który patrzył się i rozglądał za innymi i miał ją gdzieś - typowego bad boya.
Dziś mówi, że cieszy się, że z nim zerwała i ma takiego faceta jakiego ma.

A jak to się stało, że go miała, czy to możliwe, że ją kręcił? Bardziej niż grzeczny rycerz, na widok, którego i kwiatów w jego rękach

dostawała zerzygu ? I pytanie jak długo pociągną w tym związku. Mogą pociągnąć, bo jeśli lasce tyknął zegar biologiczny, to teraz chce

providera, ale natury nie oszukasz, kto wie czy właśnie ten bad boy nie strzeli gola. To co laska gada to jedno, to co robi to drugie.

Kto wie, czy za 10-15 lat, nie zabierze mu dzieciaków i samochodu, bo co ją powstrzyma ? Na pewno nie sprawiedliwość naszego sądownictwa ...
Dokładnie tak samo działa w drugą stronę, kobietom bardziej opłaca się zainwestować w urodę niż intelekt, bo to bardziej kręci facetów,

i co z tego, że jest "wewnętrznie piękna" jak żaden nie podejdzie. Kobiety też mają instynkt zdobywcy, tylko on się objawia inaczej.

Rycerz w białej zbroi jest już zdobyty w przedbiegach i gdzie tu wyzwanie dla kobiety? Żadne. Jak jest wystarczająco ładna to takich frajerów

ma na pęczki. Dlatego, szuka sobie takiego jak już zakończy lata zabaw i będzie się chciała ustatkować, wtedy sobie znajdzie jakiegoś biedaka,

który się będzie cieszył, że ma fajną dziewczynę, ale to tylko dlatego, że on ją ocenia przez pryzmat tego jak wcześniej byłą fajna a nie jak jest teraz.

Ale jak kobieta jest w "peeku" młodości etc, to rządzą nią hormony, a nie logika. Może też dokładnie dlatego z nim zerwała, bo był fajnie na tu i teraz,

a jak zaczęła kalkulować i planować na kilka dekad do przodu, to dotarło do niej, że "huja z tego będzie".

Pytanie po której stronie barykady chcesz się ustawić.

Na dodatek, już wiele razy się spotkałem, że kobiety nie gadają prawdy tylko"kreują wizje PRową", a jak włożysz kij w szprychy to się od razu gubią i miotają

w zeznaniach. Każda szmata jak z nią pogadasz, to się okaże, że jest wielką panią, inteligentną, sprawiedliwą, zabawną etc. etc.

 

 

PS. A co ma mówić, a myślisz, żeby powiedziała Ci prawdę, jakby się okazało, że to on ją kopnął w dupę i przyszła się wypłakać do Ciebie ?

Edytowano przez StatusQuo
literówki
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@arch że Tobie się dalej chce pisać wciąż to samo z takim ładunkiem emocjonalnym to podziwiam. 

 

@blitzkrieg, posłuchaj, 23 godziny temu rejestracja i już pięknie nam tu podsumowałeś Braci "jednego z drugim".

 

Z powodu wolności słowa możesz pisać tutaj te swoje bzdury, ale za wycieczki osobiste zgłaszam Twoje posty do Moderacji. 

 

Przez takie ataki zaniżasz poziom dyskusji. 

NAWET jeśli merytorycznie byłyby OK, to nie będę się do nich odnosił. Nie mogę Cię poważnie traktować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, StatusQuo napisał:

A jak to się stało, że go miała, czy to możliwe, że ją kręcił?

Mam wrażenie, że albo masz niski iloraz inteligencji, albo udajesz? No jak to się kurwa stało? Ano tak, że dawał jej emocje, a więc zadziałał mechanizm opisany na forum CO NIE ZMIENIA FAKTU, że szybko jednak taki facet przestał się jej podobać. I o tym już NIE BYŁO NIGDY NA FORUM. A ja to właśnie opisuję, bo to też jest kolejny aspekt.

 

Kobiety biorą za mężów innych facetów niż Chady nie tylko dlatego, że Chad się nie nadaje do wychowywania ale również dlatego, że Chad nie nadaje się w ogóle do wspólnego życia ani długofalowo NIE JEST INTERESUJĄCY. Nadaje się TYLKO do zapłodnienia.

 

Tymczasem autor @WitaminaD3 chce STAŁEGO związku z kobietą. Dlatego właśnie mu doradzam aby NIE BYŁ 'Chadem' jak mu to radzą inteligencji typu @SSydney czy @nieidealny świat

czy też Ty, bo NIE STWORZY Z NIĄ STAŁEGO ZWIĄZKU przy takim zachowaniu. Paniał? Czy dalej kurwa za trudne?

 

7 godzin temu, StatusQuo napisał:

I pytanie jak długo pociągną w tym związku.

To może inaczej: spytaj ludzi tutaj mających najdłuższy staż związkowy jak @Obliteraror czy @Brat Jan. Zadajmy im pytanie, czy oglądali i oglądają się przy swojej kobiecie na goliznę innych lasek (bez ukrywania tego) i czy mówią swoim kobietom na zwracanie uwagi, że jak się nie podoba to spierdalaj.

 

Chcesz się założyć, że tak nie robią? No kurwa zapewniam Cię, że tak NIE ROBIĄ geniuszu intelektu. Jeszcze nie wyciągnąłeś wniosków? Skoro najdłużsi stażem związkowym NIE ROBIĄ tak jak im radzą Ci powyżsi inteligenci czy też Ty, no to kurwa WYCIĄGNIJ WNIOSKI, od tego masz mózg.

 

Znam wiele długich związków i nie ma bata, żeby facet tak się w nich zachowywał. Mój wujek ma już bodajże od 20 lat żonę i nie wyobrażam sobie żeby coś takiego mówił, a wcale pantoflem nie jest. Nie opieprza też swojej kobiety za byle co. Jest spokojnym dość silnym wewnętrznie facetem, ale w związku zachowuje równowagę, stara się być wyrozumiały dla swojej kobiety.

 

Ty, czy inny @Tomko macie fatalne problemy z myśleniem logicznym. Uznajecie tylko dwa kolory: biały i czarny.

 

Czyli albo facet jest Chadem, albo jest pantoflem. W związku obie strony muszą się szanować i zachowywać równość - takie związki są najtrwalsze. Dlatego NALEŻY być tzw. 'nice guy', ale nie 'naive guy'. Co to oznacza? Ano to, że facet nie powinien naiwnie kobiecie nadskakiwać, ale powinien ją szanować. Szacunek, wyrozumiałość, empatia, miłe usposobienie do kobiety, ale i wyznaczanie granic. Tak się tworzy najtrwalsze związki.

 

7 godzin temu, StatusQuo napisał:

Pytanie po której stronie barykady chcesz się ustawić.

Chcę się ustawić po stronie w której szanuję się nawzajem z kobietą, mamy do siebie empatię, zachowujemy równość tego, co kto do tego związku wnosi, każde szanuje swoje zdanie i KONSULTUJE je z drugą stroną (nie tak jak doradzało tych dwóch inteligentów aby robić zawsze po swojemu i albo kobieta się dostosuje albo nie  - kurwa, człowieku jesteś w ZWIĄZKU, DUECIE z dorosłą zarabiającą na siebie osobą która nie jest i nie musi być niczyim podnóżkiem!). Tak się prowadzi zdrowy związek.

 

6 minut temu, Imbryk napisał:

Z powodu wolności słowa możesz pisać tutaj te swoje bzdury, ale za wycieczki osobiste zgłaszam Twoje posty do Moderacji. 

Co przepraszam kolego? Co Ty do mnie powiedziałeś? Bzdury? Przypominam, że Ty 'doradzasz' tu w wielu tematach - Ty, człowiek który kurwa DALEJ JEST ZE SZMACĄCĄ GO KOBIETĄ i nie ma jaj żeby ją rzucić. Prezentujesz wszelkie warunki na to, żeby nazwać Cię ZAKAŁĄ FORMOWĄ, ale tego nie robię, choć mnie korci. Powinieneś trafić na ścianę hańby - człowiek który nie posłuchał akurat wtedy dobrych rad braci, nie rzucił toksycznej baby i dalej daje się szmacić, próbuje 'doradzać' innym. Weź spójrz Ty w lustro i zadaj sobie pytanie czy wszyscy w tym pomieszczeniu są zdrowi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, Ksanti napisał:

A ona dodatkowo zgrywa niedostępną samicę alfa, flirtuje z innymi, jest podrywana, ma dziwne niezrozumiałe tajemnice

 

Nic nowego. "Kobiety łamią zasady dla alfy i tworzą jeszcze więcej zasad dla bety" (Rollo Tomassi, plecam jego książki i blog i yt bo tam to wyjaśnia).

 

11 godzin temu, Ksanti napisał:

Nie nadaje się do związku dopóki nie przejdzie terapii

Zdarza się że po terapii również nie. Jak wtedy ją wspierać?

 

10 godzin temu, Ksanti napisał:

Spierdolić jest najłatwiej

Powiem inaczej: Jedno życie masz, i Twoją wolną wolą jest z kim je sobie spierdolisz.

1 minutę temu, blitzkrieg napisał:

Co przepraszam kolego? Co Ty do mnie powiedziałeś?

Łał, mówisz jak moja zaburzona kobieta!

 

2 minuty temu, blitzkrieg napisał:

Prezentujesz wszelkie warunki na to, żeby nazwać Cię ZAKAŁĄ FORMOWĄ, ale tego nie robię

No i właśnie za takie wycieczki osobiste zgłaszam Twoje posty.

W tym wypadku jeszcze stosujesz fajną manipulację, w jednym zdaniu pisząc inwektywę i umywając od niej ręce.

 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Panowie u mnie dziewczyna, która była taka zazdrosna nie była jakaś silnie zaburzona. Myślę, ze nie bardziej niż statystyczna polka. 

To, że się zachowywała w ten sposób wynikało z tego, że sobie na to POZWOLIŁEM nic więcej a robiłem to ze zwykłej chęci posiadania świętego spokoju.

Byłbym w stanie tą relację wyciągnąć na właściwe tory bo dziewczynie nic poza foszkami i tym co robią wszystkie inne nie mogłem zarzucić do tego jest młoda i nie straciłem całkiem szacunku (tylko czasem rycerzyłem dla sw. spokoju). Nawet zacząłem to robić co opisałem w moim wątku. 

 

Po jakimś czasie doszedłem do wniosku, że nie chcę jej zabierać lat młodości (ma 20 lat) i zakończyłem relację bo jestem pewny, że przez najbliższe 10 lat nie chcę dzieci a żony nigdy. Po prostu szkoda mi jej by było, gdyby straciła ze mną jeszcze 5 lat i później uderzyła w ścianę i znalazła byle kogo i machnęła dziecko na szybko.

Kobieta ma naturę sado-masochistyczną czy to się komuś podoba czy nie i przy alfie staje się masochistką a przy becie sadystką takie są fakty i to nie jest twierdzenie moje tylko specjalistów od psychologii. Nie chce ktoś w to wierzyć? Proszę bardzo tylko licz się z tym, że przyjdziesz za jakiś czas się tu wypłakiwać na forum i bracia (ja też) ci spróbujemy pomóc nawet jeżeli teraz wysrywasz się na nas i nazywasz incelamy, przegrywami i stulejarzami. 
 

Ad. Bronisław: 

9 godzin temu, Bronisław napisał:

Książki, nagrania, forum i psu w dupe...

Też to zauważyłem xD

9 godzin temu, Bronisław napisał:

Ewidentnie nie mieści mi się w głowie, aby być tu, czytać wątki, posty, oglądać filmy Marka, czy od Pana Rafała i dalej wierzyć w to samo. 

Kobieta "partner" jak to się kończy to na forum jest mnóstwo dowodów xD

9 godzin temu, Bronisław napisał:

Takim ludziom chyba już nic nie pomoże. Myślę, że przez całe życie będą popełniać te same błędy i wierzyć w to, że to zła kobieta była...

W Himalajach jest gdzieś jednorożec... xD

9 godzin temu, Bronisław napisał:

Tak wierzą, że trzeba, aż tak bardzo angażować się w związek i w to, że inny człowiek jest ich własnością, że serce mnie, aż boli. 

Nie przetłumaczysz, szkoda czasu :D 

9 godzin temu, Bronisław napisał:

Brak szacunku, pewności siebie. Stała chęć posiadania partnerki i strach przed jej stratą. 

Jak nie dajesz się szmacić to na bank nie szanujesz kobiety i robisz z niej podnóżek.

9 godzin temu, Bronisław napisał:

A jak jakaś kobieta tu nawet na forum jest lub nowa się pojawi to lecą dupkę wylizać. 

Zapomniałeś dodać, że dziewica xD

9 godzin temu, Bronisław napisał:

Pozdrawiam tylko Facetów z Jajami!!!

Nie wiem czy to do mnie ale też cię pozdrawiam 😆 

  • Like 1
  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
56 minut temu, blitzkrieg napisał:

W związku obie strony muszą się szanować i zachowywać równość - takie związki są najtrwalsze. Dlatego NALEŻY być tzw. 'nice guy', ale nie 'naive guy'. Co to oznacza? Ano to, że facet nie powinien naiwnie kobiecie nadskakiwać, ale powinien ją szanować. Szacunek, wyrozumiałość, empatia, miłe usposobienie do kobiety, ale i wyznaczanie granic. Tak się tworzy najtrwalsze związki.

Thank you captain obvious. Naucz nas więcej :). 

 

@Imbryk Po co dyskutujesz z tym kmiotem? 

Edytowano przez Tomko
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
19 minut temu, blitzkrieg napisał:

Dlatego NALEŻY być tzw. 'nice guy', ale nie 'naive guy'. Co to oznacza? Ano to, że facet nie powinien naiwnie kobiecie nadskakiwać, ale powinien ją szanować. Szacunek, wyrozumiałość, empatia, miłe usposobienie do kobiety, ale i wyznaczanie granic. Tak się tworzy najtrwalsze związki.

Tutaj mylisz pojęcia albo wprowadzasz złe nazewnictwo i jeszcze ktoś weźmie to do serca. Po 14 latach w małżeństwie mogę napisać, że najważniejsze jest stawianie swoich potrzeb na pierwszym miejscu, granice   i umiejętność prowadzenia związku dopier daleko później szacunek, empatia. Wystarczy zamienić to miejscami i już pojawiają się problemy. Z wyrozumiałością byłbym ostrożny, bo to łatwo różowa nieświadomie wykorzysta aby wejść na głowę lub stracić szacunek.

 

To, że masz wujka co na zewnątrz pokazuje jaki to nie jest spokojny to nie znaczy, że się w nim nie gotuje. Nie wiesz jakie ma problemy, a jego kobieta może mu od lata tyłka już nie daje. Czrne i białe nic nie jest, ale to, że operujesz w pełnych kolorach tęczy to twoja sprawa, ja wolę ciemne odcienie szarości i czerń.

 

Jak nie chcesz być w związku Chadem, twoja sprawa. Ja wolę jak moja biega za mną i na palcach staje abym tylko wziął ją na ostro i spuścił się na jej cycki i twarz. Kiedy byłem wyrozumiały dla jej zachowań i wymówek podążaliśmy w stronę martwej sypialni. Teraz potrafię włączyć pornola na telefonie i ostentacyjnie sobie zwalić przy niej, kiedy zaczyna jej znowu odpierdalać. Na tych filmach to wg ciebie laski grube i w golfy poubierane. Zgadnij gdzie kończę później.

 

NAJGORSZE W LTR TO BYĆ MIŁYM FACETEM. Miły facet rzadko kiedy opuszcza swoją strefę komfortu. Miły facet nie osiąga nawet w połowie swojego potencjału personalnego, zawodowego czy uczuciowego. Biali rycerze, aby odzyskać ramę i szacunek do siebie niestety nie mogą operować w całym spektrum, bo szybko wracają do strefy komfortu i związek znowu ma tendencję spadkową.

 

49 minut temu, blitzkrieg napisał:

Chcę się ustawić po stronie w której szanuję się nawzajem z kobietą, mamy do siebie empatię, zachowujemy równość tego, co kto do tego związku wnosi, każde szanuje swoje zdanie i KONSULTUJE je z drugą stroną (nie tak jak doradzało tych dwóch inteligentów aby robić zawsze po swojemu i albo kobieta się dostosuje albo nie  - kurwa, człowieku jesteś w ZWIĄZKU, DUECIE z dorosłą zarabiającą na siebie osobą która nie jest i nie musi być niczyim podnóżkiem!). Tak się prowadzi zdrowy związek.

CHYBA W HIMALAJACH.

 

Ty tu piszesz o utopii romantycznej. To tak nie działa. Czy ty nadal wpierdalasz po kryjomu niebieski piguły? Im mniej decyzji zostawisz kobiecie tym lepiej. One nie chcą decydować. Chyba, że są brzydkie, grube, noszą okulary, są krótko obstrzyżone, mają koty i zapierdalają  w marszach równości. Większość kobiet z doświadczeniem chce szowinisty. Ty zdaje się stawiasz znak równości pomiędzy nim a chamem.

 

Każdy myśli sam, żyje sam i sam decyduje o swoim losie. Ty rób jak uważasz, ale nie siej zamętu tutaj. Nie zgadzam się ze wszystkim teoriami tutaj, ale twoja lista życzeń odnośnie związków ma się nijak do LTR i rzeczywistości dynamik relacji męsko-damskich.

 

 

 

 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
44 minuty temu, blitzkrieg napisał:

Mam wrażenie, że albo masz niski iloraz inteligencji, albo udajesz?

Trolka

To forum jest po to, żeby sobie mężczyźnie mogli pogadać z mężczyznami, jak Ci się nie podoba, że ktoś może mieć inne zdanie od Ciebie,

to może nie jest miejsce dla Ciebie.

Akurat jestem w miarę inteligentny i na pewno mniej rozchwiany emocjonalnie niż ty.

48 minut temu, blitzkrieg napisał:

Ano tak, że dawał jej emocje

No to tej właśnie sugestii służyło moje pytanie retoryczne, na które tak się wzburzyłaś.

Ile masz lat ? Hit the wall yet ? Jak się utrzymujesz ? i przede wszystkim jak wygląda twoja historia

związków długoterminowych, że zostałaś samozwańczym ekspertem ?

49 minut temu, blitzkrieg napisał:

Tymczasem autor @WitaminaD3 chce STAŁEGO związku z kobietą. Dlatego właśnie mu doradzam aby NIE BYŁ 'Chadem'

Chce, chce, chce ..

No właśnie większość facetów, chce być białymi rycerzami, żeby się mieć do kogo przytulić, żeby zrozumiał, zeby strzelił lodzika,

po ciężkim dniu albo jak przykręcisz kontakt, ale co z tego, skoro doświadczenia facetów na tym forum pokazują, że właśnie

to jest mechanizm, przez który wpadamy jak mucha w pajęczynę i zostajemy dojeni na potęgę.

Jeśli facet nie będzie ani torchę przebojowy, nie wyzbędzie się kompleksów i nie będzie umiał pilnować własnego interesu,

to padnie ofiarą kobiety, prędzej czy później, więc doradzenie związku długoterminowego komuś kto nie wie czego robi,

jest bardzo ryzykowne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
20 minut temu, Pater Belli napisał:

Po 14 latach w małżeństwie mogę napisać, że najważniejsze jest stawianie swoich potrzeb na pierwszym miejscu, granice   i umiejętność prowadzenia związku dopier daleko później szacunek, empatia.

Mylisz pojęcia. Szacunek jest niczym innym jak rozumieniem i przestrzeganiem granic, a więc jest on jak pisałem najważniejszy. Jak jest szacunek to żadne granice nie są przekraczane, bo jak są przekraczane to oznacza, że szacunku nie ma. Jest to oczywista logiczna koincydencja.

 

Natomiast co do stawiania swoich potrzeb na pierwszym miejscu - tutaj bardzo uogólniasz i piszesz to z perspektywy faceta któremu niedawno prawie rozleciało się małżeństwo. DOPIERO WTEDY zacząłeś stawiać te potrzeby na pierwszym miejscu. Zauważ jednak, że do tego momentu Twój związek trwał ponad 10 lat i nie było problemów. Strategia którą teraz stosujesz jest znacznie krótsza niż strategia którą stosowałeś wcześniej - więc ta ocena jest błędna. 

 

Nie chodzi o to, abyś kobiecie nadskakiwał. Chodzi o to, że będąc w związku, nie możesz stawiać tylko swoich potrzeb na pierwszym miejscu, bo istnieją też potrzeby obopólne, potrzeby związkowe. Np. takie jak zawożenie, odwożenie dziecka z przedszkola. I co, powiesz, że Ty masz siłownię i niech to kobieta zrobi? Czasem kobieta nie może. I co wtedy?

Może na początku taka strategia zadziała, bo będzie czuła, że ma niby silnego faceta, jednak z czasem kobieta poczuje się udręczona i Ci podziękuje.

W związku na pierwszym miejscu powinieneś stawiać potrzeby swoje oraz potrzeby związkowe. Zmerdżowanie tych dwóch zbiorów daje pełen zbiór potrzeb jakie należy stawiać na pierwszym miejscu będąc w związku. Mówiąc potrzeby związkowe nie mam na myśli zachcianki żony ale takie sytuacje jak podałem, np. z tym przedszkolem. Potrzeby wspólne.

 

Wielu facetów jest zdziwionych czemu kobieta składa pozew o rozwód - spójrz jak wiele dziś rozwodów. Nie zawsze powodem jest zdrada kobiety. Nie zawsze powodem jest to, że facet był niewinny a jej się nagle włączył gadzi mózg i przestała go szanować.

 

Często po prostu mężczyzna postępował jak to radziło tu kilku braci - miał w dupie wspólne potrzeb, zdanie kobiety, robił to co on chciał. Powtarzam: nie znam żadnego związku długoletniego W REALNYM ŻYCIU (a nie na forum od historyjek braci) w którym facet stawiałby tylko swoje potrzeby na pierwszym miejscu. Zawsze były pewne wspólne potrzeby które trzeba było ogarnąć.

27 minut temu, Pater Belli napisał:

To, że masz wujka co na zewnątrz pokazuje jaki to nie jest spokojny to nie znaczy, że się w nim nie gotuje. Nie wiesz jakie ma problemy, a jego kobieta może mu od lata tyłka już nie daje.

To nie ten przypadek. Fakt, że tam jest wszystko na swoim miejscu, tzn. kobieta gotuje, itd. on czasem coś ewentualnie pomoże, a więc podział obowiązków jest zgodny z płcią, nie zmienia to faktu, że wujek jest dla żony wyrozumiały, potrzeby związkowe stawia na pierwszym miejscu razem ze swoimi. Widzę u nich ten szacunek - zrozum, przebywając wiele godzin da się zauważyć czy jest szacunek. Widziałem na własne oczy jak żona się do niego dobierała do przytulania - więc ja widzę, że funkcjonuje tam wszystko jak trzeba. Nawet gdyby się to za parę lat rozleciało, nie zmienia to faktu, że wujek miałby długi, bardzo długi staż związkowy. I jak widzisz taki staż związkowy osiągnął mając SKRAJNIE INNE podejście niż podejście takiego @nieidealny świat czy tego mało inteligentnego kolegi z orłem @StatusQuo.

Spytaj się facetów w długich związkach jak @Obliteraror czy @Brat Jan czy swoje potrzeby stawiają na pierwszym miejscu, czy kobieta ma się zawsze dostosować do tego co mówią i czy oglądają się przy niej za innymi spódniczkami.

 

Zapewniam Cię, że nie.

 

Ja znam przypadek takiego typowego 'alfy'. Mój dziadek taki był- bardzo bogaty, bardzo silny wewnętrznie, ekstrawertyczny, nie znoszący sprzeciw, dominujący - on nie miał problemów z patrzeniem na inne spódniczki. Kłopot w tym był taki, że babcia odetchnęła po jego śmierci. Tak - autentycznie odetchnęła, wcale szczególnie za nim nie płakała. Dziadek nie stronił od kielicha a i przylać potrafił. Z drugiej jednak strony miał kasę, biznes. Był więc takim niby modelowym przykładem alfy. Myślę jednak, że w innych czasach babcia by się z nim dużo szybciej rozwiodła. Tak - z takim niby alfą, myślałby kto, nie?

 

34 minuty temu, Pater Belli napisał:

Jak nie chcesz być w związku Chadem, twoja sprawa. Ja wolę jak moja biega za mną i na palcach staje abym tylko wziął ją na ostro i spuścił się na jej cycki i twarz. Kiedy byłem wyrozumiały dla jej zachowań i wymówek podążaliśmy w stronę martwej sypialni. Teraz potrafię włączyć pornola na telefonie i ostentacyjnie sobie zwalić przy niej, kiedy zaczyna jej znowu odpierdalać. Na tych filmach to wg ciebie laski grube i w golfy poubierane. Zgadnij gdzie kończę później.

Znowu patrzysz na sprawę zero-jedynkowo. Nie rozumiesz, że tu nie chodzi o bycie miłym frajerem. Tu chodzi o bycie kimś kto szanuje kobietę, jest dla niej wyrozumiały i zachowuje zasady partnerstwa. Jednak wcale nie przeszkadza mu to złapać żonkę gdy ta coś pichci, powiedzieć pół żartobliwym tonem: 'chodź no tu mała, ja Cię tu zaraz wyrwę z tego gotowania', zaciągnąć ją do sypialni i wyruchać. U mnie w związku takie sceny to była NORMA. 

To co Ty opisujesz kolego, to niestety sytuacja patologiczna. Widać wyraźnie, że masz na chacie po prostu ostrą walkę i rozpierdol skoro musisz posuwać się do takich rzeczy jak ostentacyjne walenie przy lasce, żeby pokazać jej, że możesz mieć dobrze i bez niej. Masz po prostu patologię na chacie - na razie trwa, pytanie jak długo.

 

Niby wydaje Ci się, że 'działa' jednak któregoś razu napięcie może być zbyt wysokie i Pani zabierze graty i pojedzie do 'mamusi'. U Ciebie akurat kobieta chyba nie ma gdzie jechać, bo mieszkacie zagranicą (czytałem Twoją historię)- ale pamiętaj. My nie piszemy o Twoim konkretnym przypadku, ale o ogóle. W ogólnym przypadku związku, gdyby w nim było tak jak u Ciebie - bardzo możliwe byłoby zbyt wysokie napięcie po którym kobieta pojechałaby do mamusi z dziećmi. Nie masz się czym chwalić, to co opisujesz to po prostu patologia.

 

38 minut temu, Pater Belli napisał:

Ty tu piszesz o utopii romantycznej. To tak nie działa. Czy ty nadal wpierdalasz po kryjomu niebieski piguły? Im mniej decyzji zostawisz kobiecie tym lepiej. One nie chcą decydować.

Znów nie zrozumiałeś. Konsultowanie czegoś z kobietą nie znaczy, że ona decyduje. W swoim związku byłem zawsze decydujący o wszystkim i to lubiłem. Jednak praktycznie zawsze konsultowałem to z kobietą, tłumaczyłem jej coś, wskazywałem drogę. Nigdy nie zachowywałem się jak to opisują Ci powyżsi - abym bez żadnej konsultacji miał kobietę w dupie i robił coś, gdy ona nawet by o tym nie wiedziała. To jest brak szacunku i prowadzi do patologicznego związku jak ten który opisujesz jako swój.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Heh, cóż za emocje, prawdziwa męskość...:)

Oczami wyobraźni widzę te zaplute monitory, piana na ustach.

Jak te pieski, które ujadają gdy między nimi płot, a gdy ów się kończy... 

 

Panowie Bracia, piszę o zachowaniu, nie o Was (uprzedzając).

 

A żeby było w temacie, taki egzemplarz nie nadaje się do "ustawiania". Gdyby granice były wytyczone od początku a pannie by zależało (wszak to najlepszy czas na wzięcie się do roboty, wtedy najbardziej zależy- hormony), być może dałoby się tę relację ustawić na dobrym poziomie.

Wątpię, ale jeśli nie wtedy to wcale.

Pozwolenie by wejść sobie na głowę, by po jakimś czasie to prostować to Syzyfowa robota.

 

Widzę tu skrajne tendencje, a tam gdzie skrajność małe pole manewru.

I choć pewne schematy pasują do większości sytuacji, to nie co wszystkich, a niektórzy pchają wszędzie te swoje kwadratowe klocki nie widząc, że niektóre otwory okrągłe jakby nieco.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@blitzkrieg arch czy jak Ci tam. Ile Ty masz synek lat? Byłeś w jakimś związku? Ruchałeś coś z raz?

 

Bo wiesz, tak jak czytam te Twoje wylewności, to jest to takie teoretyczno-sentymentalne gówno na przykładzie dziadka, wujka i znajomych. Żadnych własnych doświadczeń. Nic. Zero. Tylko pierdolenie jak to Ci się WYDAJE, że coś funkcjonuje. 

 

Może idź sobie zrób manicure albo buty kup? Czy coś. Ciśnienie zejdzie. Świat będzie piękniejszy.

 

  • Like 5

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, blitzkrieg napisał:

Zauważ jednak, że do tego momentu Twój związek trwał ponad 10 lat i nie było problemów. Strategia którą teraz stosujesz jest znacznie krótsza niż strategia którą stosowałeś wcześniej - więc ta ocena jest błędna. 

Problemy były, ale było wyparcie wprogramowane przez społeczeństwo. Gdybym dalej tak postępował jak wcześniej to by nie było już co zbierać. Ty oceniaj swoje związki jak będę oceniał swoje i drogę przez życie sam będę wybierał.

 

Popadasz  w skrajności z przykładami i trafiasz jak kulą w płot. Dzieci z chęcią sam do szkoły odprowadzam. Jeżeli natomiast będę miał coś zaplanowanego, to to robię bez względu co różowa o tym myśli. Robię to ze względu na nich, bo z natury jestem dobrym, ale środowisko mnie uświadomiło, że nie tędy droga. Nikt nie pisze o gnębieniu drugiej strony, ale jak ta "udręka" kobiety, co ją stać by chodziła do kosmetyczki i jako w ramach prezentu urodzinowego poleci za Ocean z mężem będzie ją przytłaczać to droga wolna. Już jej raz powiedziałem, że jak nie docenia tego co ma, to zapraszam wypierdalać i nie marnować mi czasu. Ja jej niczego nie zabraniam, każę jej się tylko liczyć z konsekwencjami czynów. Jeżeli to jest wg ciebie gnojenie to wracaj na swoją planetę. Ja dojrzałem i się nie oszukuję. Jak chce poskakać na innych kutasach droga wolna, ale to jest ulica jednokierunkowa. Chciałbym być na etapi abym mógł otworzyć małżeństwo, ale póki co to dla mnie jeszcze długa droga.

 

Powody rozwodów jest wiele, ale najczęstszy to brak szacunku do siebie przez faceta. Dlaczego kobieta, która regularnie obrywa od partnera, tak rzadko wnosi sprawę o rozwód, w przeciwieństwie do tych co ich misie okazali się zbyt dobrzy. Jak znasz mało przykładów, to musisz dłużej jeszcze pożyć, bo ja znam pełno. Ostatnio kumpel co opisałem go w innym związku złożył sprawę o rozwód, bo zrozumiał że jego poświęcanie w imię dobra rodziny nie ma sensu.

2 godziny temu, blitzkrieg napisał:

To co Ty opisujesz kolego, to niestety sytuacja patologiczna. Widać wyraźnie, że masz na chacie po prostu ostrą walkę i rozpierdol skoro musisz posuwać się do takich rzeczy jak ostentacyjne walenie przy lasce, żeby pokazać jej, że możesz mieć dobrze i bez niej. Masz po prostu patologię na chacie - na razie trwa, pytanie jak długo. 

Patologii nie mam, po prostu ty nie pojmujesz co to znaczy być LTR i znać się jak łyse konie. Dla ciebie to patologia, dla mnie to sygnał jasny w stronę kobiety. Mogę mieć dobrze bez niej, mam swoje potrzeby i o nie dbam. Póki co ona odpowiednio reaguje, więc nie narzekam.

2 godziny temu, blitzkrieg napisał:

Niby wydaje Ci się, że 'działa' jednak któregoś razu napięcie może być zbyt wysokie i Pani zabierze graty i pojedzie do 'mamusi'. U Ciebie akurat kobieta chyba nie ma gdzie jechać, bo mieszkacie zagranicą (czytałem Twoją historię)- ale pamiętaj. My nie piszemy o Twoim konkretnym przypadku, ale o ogóle. W ogólnym przypadku związku, gdyby w nim było tak jak u Ciebie - bardzo możliwe byłoby zbyt wysokie napięcie po którym kobieta pojechałaby do mamusi z dziećmi. Nie masz się czym chwalić, to co opisujesz to po prostu patologia.

Sama nie pójdzie, tylko ją zawiozę. Nie musi nigdzie jechać, bo przy rozwodzie będzie maiła lepsze warunki (ale przez 2 lata tylko). Nie mieszkamy tak daleko, aby jednak nie mogła ich regularnie widywać. Po drugie wiesz, my się komunikujemy lepiej teraz niż kiedykolwiek wcześniej, właśnie dzięki temu, że stawiam soje potrzeby i siebie na własnym piedestale. Nie jej, nie dzieci. Okazuje się, że wcale ich tak nie mam za wiele, a zaspokojenie ich sprawia, że jakimś cudem ten egoistyczny skurwiel jest lepszym mężem i ojcem. Ja dzięki forum i literaturze tak kontrowersyjnej póki co uratowałem małżeństwo przed rozpadem. Na jak długo? Chuj wie. Cały ten proces uświadomił mi, że siedzenie we własnej strefie komfortu, liczenie, że ktoś magicznie spełni moje potrzeby i uzupełni braki to szaleństwo. Nie konsultuję swoich działań z nią. Żyję tak jakby jej nie było, w znaczeniu sam ogarniam swoje sprawy i do niektórych jej nic do tego. Ja mam swoje sprawy, a ona swoje. Nie interesują mnie jej.

 

Kiedyś narzekała, że w ogóle nie jestem zazdrosny, to zrobiłem jej takie jazdy za głupie prowokacje, że do tej boi się nawet przy koleżankach poruszyć temat.

 

Żyj jak chcesz, twórz związki jak chcesz i z kim chcesz. Wiesz, poszerz swoją wiedzę na temat relacji, albo wracaj do rezerwatu, bo odnoszę wrażanie że jesteś nikim innym tylko przebierańcem. Z mojego miejsca eot.

 

@Yolo Jakie emocje? Po prostu wypowiadamy się w temacie w którym mamy jakiekolwiek doświadczenie. Przychodzi taki/a i teoretycznie neguje doświadczenie i przejścia innych. Aby na własnej skórze nie musiał nigdy przechodzić przez to sam co inni na forum. Jednak wprowadzenie własnej ramy do związku, kiedy kobieta jest normalna nie jest skazane na porażkę. Wymaga to dużej i ciągłej pracy przede wszystkim nad sobą. Sam nie operuję wg schematów, bo pewnie już byłbym w trakcie separacji. Pozytywne podejście do życia do podstawa, a ja swoje znowu lubię coraz bardziej.

 

 

 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, Tomko napisał:

@Imbryk Po co dyskutujesz z tym kmiotem

@Tomko chwilka słabości, było minęło ;)

  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tak tylko gwoli ścisłości - jestem w długoletnim, stałym i jak najbardziej funkcjonalnym związku ;) Ahh ten ukryty cham-romantyk we mnie ;)

 

Związek ten opiera się na tym, że i ja i ona jesteśmy jego podmiotem, a nie przedmiotem :)

Ja po prostu robię to co powinien facet robić, trzymam ster i panuje nad jej emocjonalnym gównem.

 

Nie zamykam jej w złotej klatce, wypasa się swobodnie. Zasady zostały ustalone na samym początku. Granice wyrysowane. Konsekwencje są znane i nieuniknione. Tylko tyle ;)

 

Moja partnerka raczej ułomna nie jest skoro wyuczyła się sama (dzięki mojej delikatnej i wcale nietaktownej "sugestii", oraz motywacji) nowego zawodu tak skutecznie, że na rozmowie kwalifikacyjnej pokonała ponad 20 osób z kwitkami takich uczelni jak np. Manchester Business School ;) A to ludki z kredytami studenckimi na 30k gbp każda  ;)

 

Zapewniam, że zarabia teraz zapewne więcej niż 90% użytkowników tego forum :)

 

To do tych co to twierdzą, że nie da się powiedzieć kobiecie że jak się nie podoba to "wypierdalaj". Jeśli kobiecie, która naprawdę Cię kocha (albo tak sądzi) wskażesz drzwi, to za chiny ludowe przez nie nie wyjdzie. I wcale nie chodzi o to by wychodziła, tylko oto, że istnieją konsekwencje, które mogą zostać urealnione i wyegzekwowane.

 

Teoretykom podziękuję za dyskusję, jestem praktykiem.

 

Bez odbioru.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez [email protected]
      Witam wszystkich.Cieszę się,że mogę tutaj być.Chciałbym Wam opowidzieć moją historię.Mam 34 lata ponad pół roku temu rozstałem się z kobietą z którą byłem w związku 6 lat.Mieszkaliśmy razem w wynajętym fajnym domu razem z jej dziecmi,które traktowały mnie jak rodzonego ojca.Wszystko było fajnie dopóki byłem zawodowym żołnierzem i zarabiałem niezle...ale kontrakt mi się skończył i zostałem bez pracy...no i się zaczeło a raczej sex sie skonczył i wiadomo darcie geby i przypieprzanie się o wszystko,to trwało dwa lata,czułem się podle,niekochany i juz nie potrzebny,pomogłem jej w znalezieniu pracy i alimenty 500+...wiec już po co jej byłem potrzebny?Dzieci chcą mnieć ze mną kontakt,dalej mnie szanują,ale strasznie źle znosze rozstanie z nimi,pomimo tego,że nie są moje.Chowałem je i uczyłem życia.Ciężko mi sie teraz pozbierać...2 lata temu miałem wypadek samochodowy,to już wtedy zaczela mną gardzic a dzieci przynosiły mi koc,herbate i robiły mi kanapki,kiedy leżałem z kołnierzem na szyji.Ja jej nigdy nie opuściłem w potrzebie,zawsze sie nią opiekowałem,jak była chora,lub miała zabieg operacyjny...ale to sie nie liczy...wiecie jak to jest.Musiałem odejść,bo juz nie mogłem tego dłuzej znosic.Teraz mieszkam sam i musze zapieprzać po 260 h w miesiącu,bo spłacam samochód(po wypadku musialem zezłomowac stary).Nabrałem wielkich uprzedzen do kobiet,pomimo tego,że nie mam problemu z ich poznawaniem,ciężko mi się zbliżyć do którejś...jestem w złej kondycji psychicznej.Biorę srodki uspokajające,żeby w miare dobrze funkcjonować.Pozdrawiam wszystkich,chętnie Wam pomogę jesli bede mogł.
       
      .
    • Przez Szkap
      Jak w temacie, nie chcę mieć nigdy dzieci z powodów ideologicznych (antynatalizm oraz świadomość tego jak olbrzymia jest to odpowiedzialność), praktycznych (mam świadomość, że mam tylko jedno życie i nie chcę spędzić go na pieluchach, gerberkach, lekarzach, zebraniach i tym wszystkim - mam większe ambicje), oraz ponieważ zwyczajnie nie widzę racjonalnych powodów, żeby je mieć (uważam dzieci za egoistyczną zachciankę i grę w ruletkę cudzym życiem). Już dwa związki (dość krótkie) mi się przez to rozpadły i prawdę mówiąc jestem mocno podłamany tym faktem. Wszystkie, ale to wszystkie dupy mają jakiegoś piździelca na tym punkcie, przez co mam wątpliwości, że w ogóle znajdę kogoś, skoro pula potencjalnych partnerek jest tak mała (i bez tego mam trudno, bo mam dość wysokie, aczkolwiek realne oczekiwania). Jednak nie będę ukrywał, że potrzebuję stałego związku.

      Czy macie jakieś rady w jaki sposób poznawać kobiety, które podzielają mój pogląd w tej kwestii? (może masówka na jakieś ONS'y czy coś) Są jakieś specyficzne grupy/subkultury/miejsca w których odsetek takich osób jest wyższy? Czy w ogóle szansa znalezienia partnerki w tym przypadku jest na tyle wysoka, że warto się w to pierdolić? Bo serio jak myślę, że mam się znowu angażować w coś, co się skończy tak samo kilkanaście/dziesiąt razy zanim mi się poszczęści, to mnie krew zalewa.

      No i informacja dla tych, którzy chcą napisać, że kiedyś mi się zmieni - nie, nie zmieni mi się, planuję wazektomię w najbliższym czasie, a nawet gdybym naglę zachciał, to i tak bym tego nie zrobił, bo wiedziałbym, że to jest jakaś nieracjonalna, emocjonalna zachcianka...
    • Przez Qaikwow
      Przeglądając internet natrafiłem na ciekawy artykuł o "silnych" kobietach. 
      Daję link, ponieważ tekstu jest sporo. Polecam przeczytać.
       
      https://wolnemedia.net/dominujaca-agresywna-kobieta-to-fatalny-rodzic-i-partner/
       
    • Przez Dworzanin_Herzoga
      Na początku Pani wspomina, jak pop-kultura, filmy romantyczne itd. zaszczepiają wzorce, które w realnym życiu się nie sprawdzają i pójście za nimi
      prowadzi do rozczarowania, później omawia najpopularniejsze szkodliwe przekonania nt. relacji.
       
      Z większością się zgadzam, mocno się pokrywa z moimi przemyśleniami i wydaje się być w sporym stopniu zbieżne z tym, co przewija się w tekstach Marka i tematach na forum.
      Wiadomo, 100% prawdy nigdzie nie ma, ale ten materiał i kanał (z tego co wcześniej oglądałem) oceniam jako high quality content.
       
      Co myślicie?
    • Przez Garrett
      Witam Braci,
      klikając w "chybił trafił" na Badoo jedna z pań mnie zaintrygowała ciekawym opisem:
       
      "Dzisiejsze związki mają w sobie od początku podskórne, bezczelne, skrywane poczucie tymczasowości."
       
      I tak sobie pomyślałem, że chyba coś w tym jest...
      No bo czy spotykając się z dziewczyną nastawiamy się od razu na niewiadomo co? 
      Jak myślicie? Jakie macie doświadczenia?
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.