Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
cnrdz

Płacz mężczyzny a szacunek kobiety

Recommended Posts

Witam drogą Lożę Szyderc... ekhm Samców! :)

Chciałbym się poradzić się Was w sprawie kontaktów z koleżanką poznaną przez internet. Przybliżę nieco historię. Poznaliśmy się przez Tindera, sparowało nas podobno w dniu założenia przez nią konta tak dla fanu (normalnie nigdy by sobie konta na Tinderze nie zakładała ale była pijana i wydało się jej to zabawne - takie są jej słowa). Rozmawialiśmy tak przez miesiąc i któregoś razu coś tam napomknęła że po miesiącu to byłoby mega dziwne jakbyśmy tylko gadali na czacie więc umówiłem się z nią na spotkanie i tak było jedno gdzie nie wpuściła mnie jeszcze do mieszkania, ale chodziliśmy w nocy po mieście i po lesie (logika bab :)). Potem było drugie spotkanie i trzecie w którym wydarzyła się sytuacja, której dotyczy cała ta wypowiedź.

 

Czułem lekkie napięcie seksualne. Usiedliśmy na łóżku żeby pooglądać śmieszny serial, objąłem ją ręką i tak oglądamy, oglądamy, dotykamy się. Ona oparła nogi o moje uda i jakby mnie trochę masowała, ja dotykałem jej nóg, tyłka, ona włożyła mi rękę za koszulę i masowała mnie po klatce piersiowej. Czułem, że muszę ją pocałować, więc delikatnie chwyciłem ją za podbródek i skierowałem w moją stronę i pocałowałem. Był to mój pierwszy raz gdy całowałem dziewczynę więc nie był do mega podniecający pocałunek, oswajałem się dopiero. Potem trochę wciągnąłem ją na siebie, ona się nie opierała, więc wskoczyła na mnie i dalej się całowaliśmy a ja jeździłem rękami po jej plecach i tyłku. Potem złapałem ją za pierś i jęknęła i zaczęła pocierać swoim kroczem po mojej kości łonowej, Gdy chciałem zdjąć jej bluzkę powiedziała "nie tak szybko". Po chwili przestała mnie całować i zapytała "czy nie chciał bym tego zrobić z osobą którą będę kochał i obok której chciałbym się budzić" ( w moim mniemaniu oznaczało to że nie z nią ). Tak w ogóle dogadaliśmy się że żadne z nas nie chce związku, zapomniałem dodać. W tej chwili mnie zamurowało, patrzyłem na nią osłupiały, oczy zaszły mi lekko łzami i nie wiedziałem co zrobić.

 

Po chwili ciszy zapytała czy chcę herbatę i gdy skinąłem głową, poszła ją zrobić. Atmosfera była dla mnie mega dziwna. Byłem skołowany, nie wiedziałem o co jej mogło chodzić. Potem włączyłem dalej serial i przez chwilę dalej oglądaliśmy, ale ona dawała znaki że chcę o tym pogadać. (ja nie bardzo chciałem, bo w stresie tak mam, że jakoś nie mogę zapanować nad emocjami i gdybym miał się wytłumaczyć to bym się rozbeczał - niestety mam tak że przy silnych emocjach następuje u mnie od razu reakcja z organizmu powodująca łzy i katar co wywołuje u mnie mega wstyd (mam 26lat) i takie osłupienie, bo nie wiem jak zareagować dalej i tak trwam. I stało się zwinąłem się w kulkę, ukryłem twarz w rękach, nie że beczałem jak dziecko, tylko łzy ściekały mi po policzkach i nie mogłem sobie poradzić z tą sytuacją (nawet gdy o tym piszę czuję stres). Posiedziałem tak chyba z pół godziny po czym wyszedłem bez słowa i pojechałem do domu.

 

Potem pisaliśmy jeszcze ze sobą, próbowałem się wyjaśnić, powiedziałem że czułem że ona wysyłała znaki że chce się zbliżyć do mnie. Ona to odebrała że jak ją trochę obwiniam. W trakcie doszedłem do tego że to może być związane z moimi wahaniami nastrojów i może to nie ta sytuacja była stresująca tylko przypomniała mi jakąś inną sytuację z przeszłości. No i koniec jest taki że stanęło na tym że dobrze byłoby się spotkać i o tym pogadać. Potem jeszcze popisaliśmy o jakiś pierdołach i można powiedzieć że kontakt się urwał, ostatnio pisaliśmy 6lutego.

 

Jak myślicie, bo ja nie mogę oprzeć się wrażeniu że w jej oczach jestem już skreślony przez ten incydent z płaczem i nie mogę się pozbyć takiego wrażenia, choć ona zapewniała, że to nie było jakieś mega dziwne wydarzenie w jej życiu. Czy jest sens to dalej ciągnąć? Nie mam parcia na jakiś związek, ale wg mnie ona jest wartościową osobą i chciałbym mieć z nią kontakt (ew. seks) ale czuję że w jej oczach będę widział pogardę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cytat

(normalnie nigdy by sobie konta na Tinderze nie zakładała ale była pijana i wydało się jej to zabawne - takie są jej słowa).

Mogła być pijana i w ten sposób wpaść na pomysł, że będzie szukała faceta na Tinderze. A jej mówienie, że wydawało jej się to zabawne to głupie usprawiedliwianie siebie.

 

Cytat

Po chwili przestała mnie całować i zapytała "czy nie chciał bym tego zrobić z osobą którą będę kochał i obok której chciałbym się budzić" ( w moim mniemaniu oznaczało to że nie z nią ).

Właśnie to że w Twoim mniemaniu to oznaczało, że nie z nią - nie ma żadnego logicznego podłoża. Nie szukaj logiki tam, gdzie jej nie ma, bo sam widzisz.

- Dotykaliście się, całowaliście, ona sama zainicjowała. I wszystko poszłoby dalej, gdybyś tylko się nie zawahał, bo chciała Twojej odpowiedzi, że tak że ją kochasz i inne pierdololo. :D 

Musisz być stanowczy i wiedzieć czego chcesz, a tak to zagięła Cię jednym prostym pytaniem, przed którym nie potrafiłeś się obronić. Nawet mogłeś odpowiedzieć, że

"W tej chwili to nie ma znaczenia co myślę, bo jestem na Ciebie tak napalony, że tej nocy nie zapomnisz do końca życia" i nie byłaby to odpowiedź na pytanie, ale Ty nie masz jej odpowiadać na wszystko.

Twoje zadanie to: MASZ SIĘ NIE WAHAĆ <- zapisać

 

Cytat

Tak w ogóle dogadaliśmy się że żadne z nas nie chce związku

A Ty chciałeś, czy nie? Bo jak dla mnie to chciałeś, skoro dałeś się wyciągnąć na miasto i las, zamiast do domu.

Bullshit przyjacielu. Po tym jak zobaczyła Twoje zawahanie może już nie chciała, ale to nie były jej pierwsze intencje.

 

Cytat

Po chwili ciszy zapytała czy chcę herbatę i gdy skinąłem głową, poszła ją zrobić.

Jaka dobra, opiekuńcza kobieta. Cóż za skarb.

 

Cytat

Potem pisaliśmy jeszcze ze sobą, próbowałem się wyjaśnić

Nie musisz się jej z niczego tłumaczyć, a jak chcesz to 10 sekund i krótko, bo:

Cytat

No i koniec jest taki że stanęło na tym że dobrze byłoby się spotkać i o tym pogadać

Ona nie chce się spotykać i słuchać o tym dlaczego się popłakałeś. Sam widzisz, że ostatnio pisałeś z nią 6 lutego, ona ma na to kompletnie wyrąbane. Poważnie myślisz, że to ją interesuje?

 

Cytat

Nie mam parcia na jakiś związek, ale wg mnie ona jest wartościową osobą 

Robi Ci shittest przed seksem, po czym grzeczne jak koleżaneczka proponuje herbaty, nie odzywa się od 6 lutego i Ty myślisz, że ona jest wartościową osobą?

Każda udaje na początku, każda chce się pokazać z jak najlepszej strony, tak samo jest z moją byłą. Też myślałem, że jest wartościowa, a wartości miała tylko górne i dolne.

 

Cytat

chciałbym mieć z nią kontakt (ew. seks)

Po co Ci sam kontakt z kobietą? Inny koleś będzie ją rżną, a Ty będziesz od pogawędek. Wake up, man! Szanuj się!

Gadasz tak, bo czujesz bliskość, nawiązałeś jedną z pierwszych bliskich relacji z kobietą i się przywiązałeś, UWAGA - nie do tej kobiety, TYLKO do tego uczucia, które była w stanie Ci dostarczyć,

a Ty wcześniej tego nie miałeś.

 

Wiem, czego oczekujesz. Chcesz kontaktu z kobietą, bo z tego co wnioskuję, być może błędnie, wcześniej takich kontaktów raczej nie miałeś, w pełni zrozumiałe, ale musisz coś też sam zrozumieć.

Ona jest tak samo "wartościową" kobietą jak każda inna. Nie odzywa się od 6 lutego, bo gadaliście o pierdołach, które nikogo nie interesują i są zwykłym zapychaczem rozmowy.

Tu potrzebna jest seksualność, Ty musisz wiedzieć czego chcesz i to umieć pokazać, a nie gadać o pierdołach, bo potem dalej będziesz chodził po lasach i mieście zamiast rżnąć panią w łóżku.

 

Ona wiedziała czego chciała, żebyś ją wyruchał, a Ty nie wiedziałeś czego chcesz. Skoro udało Ci się dojść do tego momentu, to zbierz z tego lekcje, bo możesz to powtórzyć jeśli tylko chcesz.

Ale najpierw sam musisz sobie szczerze odpowiedzieć, czy też tego chcesz, czy wolisz chodzenie po lesie.

  • Like 14
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ona może mowić co tam jej wskoczy do głowy.... Czasem, może nawet mieć to jakiś sens, ba nawet gadać będzie logicznie, tylko co z tego... Przychodzi "co do czego" i gadzi "musk" przejmuje kontrolę. Niestety płacz w takiej sytuacji, został odebrany negatywnie. A to co ona pierdoli to nie warto tego słuchać. Wyciągnij wnioski i zrób coś z tym płaczem. Tu nie pomogę, ale każdy płacz będzie złe odebrany. Chyba, że smierć bliskiej osoby czy łzy szczęścia bo np urodził wam się synek. :p

 

 

A i ona chcała się "spytać" jak mąka...  A Ty się zwinąłeś w kulkę, widzisz teraz jakie to bestie...  I jeszcze ten fragment, że ona po pijaku itd kurwa Nigga Please.   

  • Like 1
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Akcja z płaczem raczej słaba... płakać to do poduchy. No a co Ty byś sobie pomyślał na jej miejscu? Jej - samicy szukającej silnego ojca waszych dzieci?

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kobieta, której zależy, stanie na głowie, żeby znaleźć pretekst do kontaktu. Ta na pewno do takich nie należy, więc należy ją odpuścić.

 

Jesteś wysoko wrażliwym gościem. Do tego niezbyt duże doświadczenie z kobietami i stało się.

 

Pora wyciągnąć wnioski na przyszłość. Nie słuchaj co kobieta mówi, nic sobie nie rób z takich gadek. Jeśli ona Cię stopuje w łóżku, spróbuj po chwili ponownie przyatakować. Jeśli to nie daje efektu, dłuższa chwila przerwy, więcej alkoholu, ponowienie ataku. Kilka ponowień. Jeśli i to nie działa odpuść. Jeśli jest zainteresowana, sama zainicjuje dalsze igraszki. Jak nie, to jej strata, a dla Ciebie nowe doświadczenie. 

 

Potraktuj tą sytuację właśnie jako nowe doświadczenie. Tego kwiatu jest pół światu, więc nie ma co po niej płakać. Działaj, bo właśnie w miarę nabywania doświadczenia nie będą u Ciebie pojawiały się takie duże emocje i z każdym kolejnym razem będzie lepiej.

 

 

 

 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, Inside napisał:

A Ty chciałeś, czy nie? Bo jak dla mnie to chciałeś, skoro dałeś się wyciągnąć na miasto i las, zamiast do domu.

Bullshit przyjacielu. Po tym jak zobaczyła Twoje zawahanie może już nie chciała, ale to nie były jej pierwsze intencje. 

Powiem tak, to była pierwsza sytuacja w której spotykam kobietę i sobie z nią chodzę i gadam, jestem mega nieśmiały i zamknięty w sobie. Chciałem po prostu obyć się w rozmowie, na pierwszym spotkaniu nie było pożądania, jakoś tam wybitnie mi się nie podobała. Co do związku to ja jestem raczej samotnikiem i trudno by było mi wpuścić kogoś do swojego życia, po za tym że mam te wahania nastrojów, raczej nie udałoby mi się utrzymać jakiejś relacji dłużej.  Tak mi się wydaję przynajmniej bo jak pisałem wyżej to jest całkowicie nowy grunt dla mnie i dopiero go badam. Lekcja I - NIE WAHAJ SIĘ - zapamiętane

 

9 godzin temu, Inside napisał:

bo chciała Twojej odpowiedzi, że tak że ją kochasz i inne pierdololo

Widzieliśmy się trzeci raz, nie za szybko na kochanie?

 

9 godzin temu, Inside napisał:

Sam widzisz, że ostatnio pisałeś z nią 6 lutego, ona ma na to kompletnie wyrąbane. Poważnie myślisz, że to ją interesuje?

Teraz już widzę, że nie

 

9 godzin temu, Inside napisał:

czy wolisz chodzenie po lesie

zawsze można grzybów poszukać 😀

 

9 godzin temu, Inside napisał:

Po co Ci sam kontakt z kobietą?

Chodziło mi bardziej jako koleżankę, żeby nie obracać się tylko w męskim gronie. Ale teraz wiem, że ona już nie będzie miała do mnie szacunku.

 

9 godzin temu, Inside napisał:

Ona wiedziała czego chciała, żebyś ją wyruchał, a Ty nie wiedziałeś czego chcesz.

Masz racje. Poszedłem do niej mega zestresowany. Czułem że teraz albo nigdy. Robiłem to jakbym "walczył o życie", zero luzu, sam stres Lekcja II - Opanować stres - nic nie MUSISZ

 

9 godzin temu, Inside napisał:

Ty myślisz, że ona jest wartościową osobą?

W sumie masz rację

 

9 godzin temu, Inside napisał:

Gadasz tak, bo czujesz bliskość, nawiązałeś jedną z pierwszych bliskich relacji z kobietą i się przywiązałeś, UWAGA - nie do tej kobiety, TYLKO do tego uczucia

 

Lekcja III - przywiązałem się do uczucia, nie kobiety

 

9 godzin temu, zuckerfrei napisał:

A to co ona pierdoli to nie warto tego słuchać

Lekcja IV - nie słuchać co ona pierdoli

 

8 godzin temu, ElChico napisał:

Jeśli ona Cię stopuje w łóżku, spróbuj po chwili ponownie przyatakować

KONSEKWENCJA i ZDECYDOWANIE

 

 

Dzięki Panowie!

Edited by cnrdz
  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przy kobietach nie płaczemy to podstawowa zasada. Mężczyzna też musi popłakać najlepiej sam w domu, przy dobrym kumplu nigdy nie przy kobiecie ( są wyjątki jak pogrzeby itp). Ona wtedy Cię weźmie za słabego. Będziesz jej kolega, ale nic więcej. Staraj się unikać takich sytuacji na przyszłość.

Edited by Kimas87
Błąd
  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, cnrdz napisał:

Dzięki Panowie!

Podziękuj jak zdziałasz coś z następną, a może i ta się odezwie.

 

W obcowaniu z kobietami oprócz twardego penisa trzeba wyrobić w sobie również twardy charakter.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@cnrdz

Do rzeczy:

 

1. Pominę miesięczny okres pisania z kobietą - co z wami młodymi jest !? Dlaczego 45 letni facet po 3 zdaniach otrzymuje nr telefonu od 25 latki i następnego dnia idą na randkę?

 

2. Wstęp seksualny miałeś dobry. Pani w międzyczasie chciała Cię zaklepać, żebyś nie uciekł skoro już ewidentnie majtki chciała ściągnąć. Byłeś w jej oczach przez chwilę Samcem.

 

3. Rozpłakałeś się i czar prysł - stąd ta herbata i "nic się nie stało". Przestałeś być samcem. Koniec.

Nigdy nie płaczemy przy kobietach. Tekst w stylu: "prawdziwy mężczyzna nie wstydzi się łez", jest tyle warty co: "nieważne kto spłodził, ważne kto wychował".

 

4. Co robić? Nie pisać nie nalegać, zacisnąć zęby i być szorstkim dla niej. Jeśli będzie się o Ciebie starać to od czasu do czasu być dla niej przyjemniejszym.

Masz usłyszeć od niej to co ja słyszę na co dzień: uwielbiam cię gnoju.

 

5. Jeśli nic się nie wydarzy z jej strony: młodzieży odpuść i idź do innej, ale najpierw na terapię, żeby wyregulować emocje lub za darmoszkę słuchać audycji Marka - to też terapia, bardzo skuteczna.

 

Pozdrawiam

Edited by Pozytywniak
  • Like 10
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minut temu, Pozytywniak napisał:

@cnrdz

Do rzeczy:

 

1. Pominę miesięczny okres pisania z kobietą - co z wami młodymi jest !? Dlaczego 45 letni facet po 3 zdaniach otrzymuje nr telefonu od 25 latki ?

 

 

tak po prostu jest. Ja w wieku 25 a nawet 35 lat bylem strasznym cieniasem. Zazdroszczę i tak chłopakom tutaj, ze tak szybko sie ogarniają. To jest budujące...a na "grzechy młodości" -np. to forum i wsparcie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Personal Best

No tak.

Trochę mnie może poniosło.

Czasem po prostu mnie już to wnerwia, jak bardzo dzisiejsze społeczeństwo niszczy młodych chłopaków wmawiając im, że muszą być tacy grzeczni i usłużni.

Jednak w środku coś aż w nich krzyczy: nie chcę być taki!

  • Like 4
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 godzin temu, cnrdz napisał:

Tak w ogóle dogadaliśmy się że żadne z nas nie chce związku, zapomniałem dodać. W tej chwili mnie zamurowało, patrzyłem na nią osłupiały, oczy zaszły mi lekko łzami i nie wiedziałem co zrobić.

Oj chłopie ciężka odpowiedź obronna organizmu i psychiki, musisz nad tym popracować oraz nad panowaniem nad emocjami, ale dobrze trafiłeś bo też się w tym specjalizujemy.

 

Traktuj te spotkania jakbyś widział się z koleżanką, i czekaj na jej większe ruchu, totalny lajt.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cytat

Pominę miesięczny okres pisania z kobietą - co z wami młodymi jest !? Dlaczego 45 letni facet po 3 zdaniach otrzymuje nr telefonu od 25 latki i następnego dnia idą na randkę?

Ja pisałem jeszcze dłużej. W życiu bym tego nie powtórzył, co za strata w ogóle czasu i to sobie człowiek uświadamia dopiero jak mocno się pieprznie w łeb.

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 godzin temu, cnrdz napisał:

Jak myślicie, bo ja nie mogę oprzeć się wrażeniu że w jej oczach jestem już skreślony przez ten incydent z płaczem

Jesteś skreślony, z tego nic nie będzie. Brutalnie, ale uwierz - prawdziwie. 

 

Kobiety patrzą na rzeczywistość inaczej niż my. Nie powie Ci tego, ale w jej oczach facetem już nie jesteś. 

 

Większość bardzo ładnie wyklarował Ci brat @Inside, ja od siebie podkreślę jeszcze, żebyś pracował nad nieuzewnętrznianiem emocji. Nie tylko sam płacz, ale te późniejsze tłumaczenia, chęć spotkania się i pogadania o tym... To że ona nie chce to jedno - ale czemu Ty chcesz? To jest kluczowe pytanie.

 

Bo nie powinieneś chcieć. A i płacz z powodu takiej sytuacji jak opisałeś też nie brzmi jak zdrowa reakcja. Także pracuj nad sobą. 

 

Co do panny - szkoda strzępić ryja - nie ta, to następna :)

  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobra, ja do niej nie mam zamiaru już pisać. Jeżeli ona łaskawie odpisze to dam znać

Share this post


Link to post
Share on other sites

No i chuj, stało się to się stało. Są takie co lubią matkować. 

 

Ja to bym te herbatę wypił i jeszcze na kanapki ją namówił żeby zrobiła.

No ale ja już chyba stary się robię bo z seksu sobie jaja robię.

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, RealLife napisał:

No i chuj, stało się to się stało. Są takie co lubią matkować. 

 

Ja to bym te herbatę wypił i jeszcze na kanapki ją namówił żeby zrobiła.

No ale ja już chyba stary się robię bo z seksu sobie jaja robię.

Kanapki też zrobiła :) ale musiała je sobie sama zjeść

Share this post


Link to post
Share on other sites

@cnrdz

Ja bym nie skreślał od razu tej znajomości. 

Wasze spotkanie niewypał, to prawda. Dziewczę chciało konkretów, obeszło się smakiem. Ale przy odrobinie szczęścia można to jeszcze przekuć w coś pozytywnego.

To zależy jaki Ty jesteś, jaka ona.

Jeśli umiesz się śmiać sam z siebie, masz dystans i będziesz umiał obrócić sytuację w żart, nie wszystko stracone.

Jeśli ona lubi takich 'ciut pokręconych wrażliwców', widzi w Tobie coś co ją wciąż pociąga, szanse na kontynuowanie znajomości pod kątem erotycznym  są. 

Nieduże, ale jednak.

 

Mnie jednak chodzi o coś innego. Masz tak a nie inaczej i chcąc osiągać sukcesy w ars amandi, trzeba coś z tym zrobić.

Na początek złapać trochę dystansu. Ja bym spróbował pociągnąć tę znajomość choćby po to, by 'przerobić' tamtą sytuację, oswoić się z nią przy pomocy owej dziewczyny.

 

Wbrew pozorom, męskie łzy kobietom potrafią nieźle namieszać w głowach, intrygują.

Piszę o szczególnych sytuacjach, gdy facet na codzień dobrze radzi sobie z życiem i trzyma ramę.

Moment, gdy dziewczę chce ściągać majtki przez głowę nie jest najszczęśliwszą chwilę do rozczulania się nad marnością świata, ludzkiej egzystencji i własnych emocji.

 

Próbuj, co Ci szkodzi. A nuż trafiłeś na taką, która pomoże Ci się oswoić na początek z Twoimi reakcjami.

A to pierwszy krok by nad nimi panować. 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po tym wydarzeniu wysłała mi niby przypadkiem (oj, pomyliłam okna :)) swoje zdjęcie w seksownym outficie, bo gdzieś wychodziła. Jak to zinterpretować? Chciała mi pokazać że już o mnie zapomniała?

7 minut temu, Yolo napisał:

@cnrdz

Ja bym nie skreślał od razu tej znajomości. 

Wasze spotkanie niewypał, to prawda. Dziewczę chciało konkretów, obeszło się smakiem. Ale przy odrobinie szczęścia można to jeszcze przekuć w coś pozytywnego.

To zależy jaki Ty jesteś, jaka ona.

Jeśli umiesz się śmiać sam z siebie, masz dystans i będziesz umiał obrócić sytuację w żart, nie wszystko stracone.

Jeśli ona lubi takich 'ciut pokręconych wrażliwców', widzi w Tobie coś co ją wciąż pociąga, szanse na kontynuowanie znajomości pod kątem erotycznym  są. 

Nieduże, ale jednak.

 

Mnie jednak chodzi o coś innego. Masz tak a nie inaczej i chcąc osiągać sukcesy w ars amandi, trzeba coś z tym zrobić.

Na początek złapać trochę dystansu. Ja bym spróbował pociągnąć tę znajomość choćby po to, by 'przerobić' tamtą sytuację, oswoić się z nią przy pomocy owej dziewczyny.

 

Wbrew pozorom, męskie łzy kobietom potrafią nieźle namieszać w głowach, intrygują.

Piszę o szczególnych sytuacjach, gdy facet na codzień dobrze radzi sobie z życiem i trzyma ramę.

Moment, gdy dziewczę chce ściągać majtki przez głowę nie jest najszczęśliwszą chwilę do rozczulania się nad marnością świata, ludzkiej egzystencji i własnych emocji.

 

Próbuj, co Ci szkodzi. A nuż trafiłeś na taką, która pomoże Ci się oswoić na początek z Twoimi reakcjami.

A to pierwszy krok by nad nimi panować. 

Chodzi mi to po głowie również, dla samego przepracowania tej sytuacji, no ale tylko jeśli ona napisze do mnie pierwsza

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak dla mnie, panna jest zainteresowana. Jak dzieciak który już miał dostać cukierka, a okazało się że to nie cukierek tylko coś o zupełnie innym smaku, w dodatku uciekło. To ją intryguje, fotka dowodem.

 

Ja bym nie czekał na jej odzew, po prostu oznajmił datę i miejsce spotkania, bez dodatkowych wyjaśnień.

Będzie chciała, stawi się. Nie, Ty nic nie tracisz. Takie postawienie sprawy nie jest oznaką słabości.

Share this post


Link to post
Share on other sites
23 godziny temu, cnrdz napisał:
Dnia 24.02.2019 o 23:27, Inside napisał:

bo chciała Twojej odpowiedzi, że tak że ją kochasz i inne pierdololo

Widzieliśmy się trzeci raz, nie za szybko na kochanie?

Nie, nie za szybko. One pragną takiego pierdololo, tak jak napisał Inside. Pozatym to tylko słowa, które w tej chwili chciała usłyszeć. Jak by chciała wyrazu twoich uczuć, to by Cię poprosiła o przepisanie mieszkania. 

 

21 godzin temu, Pozytywniak napisał:

Nigdy nie płaczemy przy kobietach. Tekst w stylu: "prawdziwy mężczyzna nie wstydzi się łez", jest tyle warty co: "nieważne kto spłodził, ważne kto wychował".

Nie no rozjebałeś mnie tym tekstem. 😆

Ehem, to znaczy wzruszyłem się do łez 😂😂😂

Masz moją nominacje na tekst roku👍

Share this post


Link to post
Share on other sites

Teraz tak sobie przypomniałem, że gdybym był bardziej zdecydowany do już na tym pierwszym spotkaniu wylądowalibyśmy w jej mieszkaniu, bo ona to sama zagaiła. No ale jak pisałem dla mnie to za dużo jak na moje pierwsze takie kontakty

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 24.02.2019 o 22:30, cnrdz napisał:

umówiłem się z nią na spotkanie i tak było jedno gdzie nie wpuściła mnie jeszcze do mieszkania, 

Ehem, kolego widzę jakąś niekonsekwencje lub rozbieżność zeznań. 🤔

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 24.02.2019 o 23:30, cnrdz napisał:

Gdy chciałem zdjąć jej bluzkę powiedziała "nie tak szybko". Po chwili przestała mnie całować i zapytała "czy nie chciał bym tego zrobić z osobą którą będę kochał i obok której chciałbym się budzić" 

W tym momencie powinieneś wstać i powiedzieć, że idziesz na dziwki. Miałaby taki mindfuck w głowie, że sobie tego nie wyobrażasz. 

  • Like 1
  • Haha 5

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, cnrdz napisał:

Po tym wydarzeniu wysłała mi niby przypadkiem (oj, pomyliłam okna :)) swoje zdjęcie w seksownym outficie, bo gdzieś wychodziła. Jak to zinterpretować? Chciała mi pokazać że już o mnie zapomniała?

Idealnie. Zazwyczaj w takich sytuacjach zbijasz ją z piedestału tekstem w stylu - nie leży na tobie tej outfit - na biodrach ci się źle układa. Albo coś, żeby zrobić z niej dzi..ę, która wysyła foty wielu kolesiom a ty lubisz gdy kobieta jest tylko dla ciebie tajemnicza, więc dziękujesz kulturalnie za taką znajomość. 

 

Możesz też użyć jej słów o tym, że chcesz to zrobić z kimś wyjątkowym a nie z kimś kto kręci z połową osiedla :P. I życz udanej zabawy. 

Edited by Tomko

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By wolnystrzelec
      Szanowni Panowie,
      zakładam temat ku przestrodze. Niech pomaga szczególnie młodym, żądnym cielesnych uniesień z gatunku tych nietypowych.

      Obserwuję w mediach społecznościowych różne osoby - od polityków przez działaczy społecznych, dziennikarzy, feministki, pisarzy, aż po osoby szukające "atencji" (cudzysłów, gdyż słowo to nie jest tu użyte we właściwym, lecz w popularnym ostatnio znaczeniu). Nie jest pewnie dla Was nowością, że istnieją na Instagramie konta młodych kobiet, które otrzymują masę pozytywnego feedbacku tylko dlatego, że są... młodymi kobietami. Nie mam na myśli tylko tych ponadprzeciętnie atrakcyjnych - chodzi o kobiety w ogóle. "Panie instagramowe" zapewne mogłyby wstawić zdjęcie z codziennej czynności w toalecie, a i tak zyskałyby aprobatę.
       
      Wiele takich osób podbija sobie "atencję" przez zadawanie pytań w tzw. instastory. Dla niewtajemniczonych: to obrazek lub film, który mogą zobaczyć obserwujący daną osobę przez dobę od dodania. Jeśli padnie pytanie, a osoba je zadająca udzieli odpowiedzi, odpowiedź ta pojawi się wraz z nowo dodanym zdjęciem w kolejnym instastory. Czyli na kolejnym obrazku. Będzie tam też treść zadanego pytania. Na nowym obrazku może być np. wyraz twarzy osoby odpowiadającej jako reakcja na zadane pytanie. Często "instagramowa pani" inicjuje zadawanie pytań tekstem w stylu "ale mi się nudzi, pytajcie".
       
      Jedna z obserwowanych przeze mnie "atencjuszek" dostaje co chwilę pytania z gatunku erotycznych. To dziewczyna o urodzie 6/10. Widzę masę próśb o sprzedaż bielizny, skarpet, propozycje płatnych spotkań itp. Sam również miałem kiedyś fake konta pań na podobnych portalach, w tym randkowych. Oczywiście było to samo. Skala męskiego upodlenia jest co najmniej alarmująca. Panowie pisali m.in. z prośbą o poniżanie ich i od razu oferowali za to zapłatę. Sami z siebie, nieproszeni, wysyłali zdjęcia swojego ciała przebranego w damskie ubrania w klimatach japońskiej mangi erotycznej. Byli gotowi zwracać się do wyimaginowanej kobiety per pani, a sami określali siebie mianem psów. Długo można wyliczać. Nie mam już tych kont, bo naprawdę przykro się na to patrzy. Dodam, iż nie inicjowałem rozmów i nie starałem się ich podtrzymywać. Mężczyźni poniżali się na absolutnie własne życzenie.
       
      Ciekawi mnie, jakie przykłady dobrowolnego upokorzenia się mężczyzny przed kobietą Wy mieliście okazję zobaczyć. O ile był ciąg dalszy, też warto go opisać, bo może (w co śmiem wątpić) zdarzyło się, iż relacja takiego mężczyzny z kobietą poszła w dobrym kierunku - nie wiem, dobrali się pod względem upodobań czy coś.
       
      Jedyna pointa, jaka mi się nasuwa po tych obserwacjach, brzmi: szanuj się, mężczyzno - kobieta nie zrobi tego za Ciebie.
    • By t0rek
      Temat płaczu i wzbudzania poczucia winy u mężczyzny za płacz jego partnerki pojawiał się bardzo często. Tutaj ciekawy artykuł z psychologicznego fanpage'a "Evolutio - Psychoterapia Przez Ciało" - pogrubiłem ważne według mnie fragmenty:
       
      DLACZEGO PŁACZ JEST TAK ZAGRAŻAJĄCY?
       
      Płacz jest najpełniejszym aktem uznania i wyrażenia swojego bólu, bezsilności czy szczęścia. Jest równocześnie żywym świadectwem naszego człowieczeństwa, naszej kruchości i podatności na zranienie, jak i potężnej SIŁY NAPRAWCZEJ, która pozwala uczuciom osiąść, a układowi nerwowo- mięśniowemu przywrócić tonus spoczynkowy. 
      Płacz jest żywy, dotknie w nas tego, co zamarło, znieruchomiało, czy zesztywniało. „Każe” to odczuć, uznać i jeśli jesteśmy W ZGODZIE ZE SOBĄ PŁACZĄCYM: zapłakać. Jeśli nie: łykniemy, zepchniemy do środka i przykryjemy napięciem.
      Pozwolić sobie płakać, to uznać swoje uczucia i zgodzić się na ich przepływ. To stanąć otwarcie i odważnie wobec tego, co we mnie. To otoczyć się czułym ramieniem własnego zrozumienia i troski. To DAĆ SOBIE MIŁOŚĆ, gdy właśnie jej zabrakło.
      Możliwość płaczu jest tak silnie blokowana nie tylko dlatego, że skojarzona jest ze wstydem, czy słabością. Płacz jest wstrzymywany, bo łączy nas z nami samymi w pełni. A objąć pełnię, to OBJĄĆ CIENIE, KRZYWDY I WSTYDY. To objąć i KATA, i OFIARĘ. Objąć siebie. 
      Dlatego tak ważne jest, by obejmować dzieci, kiedy płaczą. By ich szlochające, rozedrgane ciałka miały doświadczenie oparcia w przyjmujących, bezpiecznych ramionach.
       
       
      „JAK TU ZROBIĆ, BY SIĘ NIE ROZPŁAKAĆ”- podstępne obrony
      W trakcie prowadzenia grup ćwiczeniowych obserwuje stale pojawiającą się potrzebę rozmawiania o płaczu. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie oczekiwanie, że porozmawianie o płaczu przyniesie taki sam rezultat, jak popłakanie. W mniejszym stopniu potrzeba „omawiania” dotyczy również innych uczuć, ale płacz jest tym stanem, któremu towarzyszy największa chęć rozmawiania, a nie doświadczania.
      O ile złość budzi wyjściowo dużo oporu, to w trakcie praktyki, obawy topnieją, pojawia się przepływ i możliwość swobodnego wyrażania. Po zakończonym ćwiczeniu pozostaje żywa chęć, by wrócić do tego doświadczenia. Z płaczem jest zupełnie inaczej. Opór wyjściowy jest wysoki i utrzymuje się często przez większość praktyki, skutecznie hamując falę przepływających uczuć. Kiedy człowiek pozwolił sobie zapłakać i popłakać, nawet czując się potem dobrze, nie oznacza to wcale, że przy kolejnej możliwości będzie chciał wrócić do tego doświadczenia. Płacz jest chroniony wysoko zorganizowanym zasiekami, których zwykle nie mamy w kontakcie. Co więcej myślimy, że one są naturalne i niezbędne.
       
      Mam tu na myśli:
      • zaciskanie ust
      • przełykanie śliny
      • wciskanie palców w kąciki oczu
      • nie oddychanie
      • przepraszanie otoczenia
      • zezłoszczenie się na siebie
      • tłumaczenie się
      • ocenianie się
      • i całe spektrum uruchamianych przekonań.
       
      Te wszystkie sposoby służą jednemu: nie rozpłakać się. I wcale nie chodzi tu o niesprzyjające okoliczności, jak przebywanie akurat w pracy czy w metrze. Stwierdzenia: „nie płaczę od lat”, czy „nie płaczę od dzieciństwa” są powszechne. Często tym zdaniom towarzyszy duma i poczucie dobrze wykonanego zadania. Z czasem pojawia się niejasne poczucie straty. Bywa, że stajemy się umęczeni własną kontrolą i ograniczeniami z niej płynącymi. Zwykle też dość dokładnie pamiętamy moment decyzji, kiedy postanawiamy więcej nie płakać.
      I można by pomyśleć: „no i co z tego? Płacz nie jest nikomu potrzebny”. Tylko, że prawda jest zupełnie inna…
      Każde uczucie ma swój kanał ekspresji. Płacz jest głównym kanałem dla smutku. A smucenie się bez płakania (zwłaszcza długoterminowe) staje się procesem tłumienia, prowadzącym do rozpaczy i beznadziei. Smutek to uczucie, które WYMAGA CZUCIA. Mam wrażenie, że smutek, co raz częściej jest omawiany, a nie przeżywany. Stał się permanentnym stanem, obciążającym nas, posępnym i martwym. A smutek tak jak i każde inne uczucie, ma swoją dynamikę, przepływ i bardzo ważną cechę: PRZEMIJALNOŚĆ. Tę cechę obserwujemy u dzieci. One ani nie smucą się bez końca, ani ciągle się nie złoszczą, ani nie są stale radosne. Są w przepływie uczuć, pozwalając na tą zmienność i poddając się jej.
      Stało się tak, że smucenie się przestało być kojarzone z płakaniem, a jeśli już płaczemy, to mamy na myśli kilka niemych łez płynących po policzkach. To jest bardzo ograniczone płakanie. Można je porównać z tym, jakby nadchodziła burza, było ciemno, szaro, błyskało, a na koniec spadło tylko kilka kropli deszczu. Świat dalej zostaje ciężki i duszny.

      Płacz to szloch przy którym brzuch się rusza, z gardła płynął dźwięki, łkamy, broda i ręce się trzęsą, twarz jest mokra od łez, a z nosa cieknie. Zwykle trwa 10- 15 minut (mam na myśli osoby, które regularnie pozwalają sobie płakać), przebiega falami, które nas ponownie wzbudzają, aż dochodzi do uspokojenia, wyciszenia i odpoczynku.
      Po płaczu oddychamy głęboko (spontanicznie, bez udziału woli), twarz jest miękka, gardło rozluźnione, całe ciało delikatnie pulsuje. Pojawia się coś, co nazwałabym wewnętrzną słodyczą: połączenie smutku, z ulgą i ukojeniem. Głowa jest przyjemnie ciężka, myśli spokojnie płyną.
      Można by się zastanowić, dlaczego skoro tak dobrze czujemy się po płaczu, unikamy go, jak ognia?
      Mam wrażenie, że o ile kontakt ze złością daje nam poczucie siły i sprawczości, to przeżywanie smutku oznacza poddanie się uczuciom, które czynią nas bezbronnymi, przypominając o naszej kruchości, o naszej podatności na zranienia i o bólu, którego doświadczyliśmy. Płacząc uznajemy swoją słabość i zależność od innych.
      Czujemy się odkryci.
       
      Jeśli do tego dołączymy przekazy:
      • i co się mażesz...
      • nie ma, co płakać!
      • tylko słabeusze płaczą...
      • płakanie Ci nie pomoże...
      • chłopaki nie płaczą!
      • zaraz dam Ci powód do płaczu!

      I doświadczenia:
      • kiedy w trakcie płaczu byliśmy upokorzeni,
      • gdy widzieliśmy innych ciągle rozpaczających, a bezmiar ich uczuć przykrywał wszystko inne, w tym nas i nasze potrzeby,
      • gdy byliśmy karani za płacz,
      • gdy nie mogliśmy zatrzymać płaczu i narażało nas to na dalsze cierpienia,
      • gdy płakaliśmy w samotności i nie było „do kogo płakać”.
       
      Nic dziwnego, że płacz stał się tak zagrażający.
      Myślę, że jest jeszcze jeden ważny powód. Przeczuwamy, że płacz może połączyć nas z głęboko skrywaną, często zaprzeczoną rozpaczą. O ile czujemy, że nad smutkiem możemy zapanować, tłumiąc go, to pozwalając sobie na głębokie zapłakanie obawiamy się, że dotkniemy rozpaczy otwierając bezdenną studnię, zalewających uczuć. Wierzymy, że kiedy je spychamy, one przestają istnieć. Niestety chroniąc się przed odczuwaniem jednych uczuć, ograniczamy możliwość przeżywania innych, również tych pozytywnych, takich jak radość czy przyjemność.

      Lowen mówi: „Płacz wyraża akceptację naszej ludzkiej natury…”, a to znaczy zgodę na to, że różne rzeczy nas dotykają, bolą i potrzebują być uznane i wyrażone. Pozwolenie sobie na płacz jest aktem potwierdzającym prawo do czucia i przeżywania naszych uczuć. Z jednej strony płacz zbliża nas do bolesnych uczuć, z drugiej pozwala je akceptować, a z czasem, co raz lepiej przyjmować, co z kolei wpływa na zdolność przeżywania uczuć przyjemnych. Lowen bezpośrednio łączy: na ile możesz płakać, na tyle możesz przeżywać przyjemność (w tym tą seksualną), na ile możesz się złościć, na tyle możesz czuć radość.
      Tłumienie uczuć nie jest operacją selektywną. Tłumiąc jedno uczucie wpływamy na inne. Limitując przeżywanie jednych uczuć, ograniczamy możliwość ekspresji innych. Kiedy spłycamy oddech i zaciskamy usta, by się nie rozpłakać, to nie tylko blokujemy kontakt ze smutkiem, ale wpływamy na całą nasza psychofizjologię: począwszy od nastroju, zakończywszy na objawach fizycznych.
      Tłumienie uczuć usztywnia nasze ciało. Powstaje zorganizowany pancerz mięśniowy, który przez lata traktujemy jako swoje najlepsze uposażenie. Zbroja, która kiedyś miała chronić, z czasem staje się ciężarem noszonym każdego dnia, którego sztywność ogranicza oddech, zabiera spontaniczność, a w końcu niszczy żywotność. Właśnie dlatego płacz jest tak silnie ustawiony w konflikcie do obron ego, które pamięta dlaczego powstała zbroja i przed czym miała ochronić. Ego „każe się trzymać”, pozwolenie na płacz oznacza zagrożenie dla sztywności, która kiedyś ratowała przed nadmiernym bólem. 

      Kiedy zaczynamy płakać pojawia się szloch, przepona się porusza więc głębiej oddychamy, wydobywają się dźwięki. To wszystko sprawi, że poczujemy nasz smutek, ten z dziś, a jeśli dotąd był wypierany, również ten z kiedyś.
      Lowen opisuje smutek jako pierwotną utratę obiektu miłości. Coś co było źródłem szczęścia i przyjemności zostaje utracone, stąd pojawia się ból, ale równocześnie towarzyszy temu wspomnienie ciepłych, napełniających uczuć, doświadczania wzajemności, przepływu i bliskości.
       
      I tak używając tego odniesienia wyróżnia:
      • SMUTEK, kiedy wspomnienie dobrych uczuć przeważa nad cierpieniem
      • ŻAL, kiedy ból utraty przeważa nad dobrymi przeżyciami, trudno jest je mieć w kontakcie, trudno wspominać, czy tęsknić.
      • ROZPACZ, kiedy ból dominuje zabierając całkowicie przyjemność, nawet tą wspominaną. To uczucie, gdzie brakuje nadziej, że aktualna sytuacja może minąć, że przyjdzie coś dobrego, że pojawi się nowy „dobry obiekt”.
      Każdemu z tych uczuć należy się uznanie. Każde potrzebuje czasu i miejsca na wybrzmienie. Każde domaga się ekspresji.
      I każde potrzebuje PŁACZU.
      A właściwie to my potrzebujemy płakać, by pozostać żywymi, czującym, po prostu ludzkimi wobec naszych doświadczeń i historii.
       
      Marzena Barszcz
      Psychoterapeuta w Analizie Bioenergetycznej
       
    • By manygguh
      Cześć,
       
      Piszę ten tekst będąc mocno nabuzowany po ostatnich wydarzeniach, które się u mnie wydarzyły. Wszystkie z nich dotyczyły babskich manipulacji, czy to na weselu na którym byłem w ten weekend, związku z dziewczyną i pracy w korpo. W tym tekście zbiorę do kupy najbardziej typowe manipulacje z którymi się spotkałem i sposoby radzenia sobie z nimi. Nie będę tutaj rozpatrywał spraw prawno-rodzinno-rozwodowych, bo z tymi nie mam doświadczenia, a poza tym jest od tego ,, Poradnik Rozwodnika".
       
      Manipulacja 1. - Płacz
       
      Nie mówimy tu o sytuacjach, w których są jakieś problemy typu: problemy zdrowotne/ śmierć bliskiej osoby itp.
       
      Jak?:
      Na tym forum mamy bekę ze zdania: ,,łzy kobiety to największa porażka mężczyzny". Jednak już od dziecka jesteśmy tresowani by dać tu za wygraną. Gdy statystyczny Kowalski wyobrazi sobie płaczącą kobietę, to od razu ściska go serce i czuję że coś powinien zrobić, by było JEJ lepiej.
       
      Płacz to bardzo skuteczne narzędzie manipulacji, które pomaga kobiecie kłamać, udawać bezbronną, szantażować emocjonalnie, nadawać większy priorytet swoim słowom i zachciankom itp. itd. Schemat zazwyczaj wygląda tak, że jak mężczyzna odkrywa kłamstwo kobiety lub ją za coś zasłużenie krytykuje, to ona beczy, a mężczyzna ustępuje/ zaczyna wierzyć w jej kłamstwa etc. Kolejny aspekt jest taki, że mężczyzna często sam zaczyna wierzyć, że to on jest przyczyną tego płaczu i wzmacnia w sobie poczucie winy. Kobieta nie będzie mieć problemu, by się rozpłakać na zawołanie. Sam spotkałem się z sytuacją, jak dziewczyna mówiła mi, że w ten sposób okłamała szefa i załatwiła sobie jakieś ułatwienia w pracy. Tak samo mówią dziewczyny swoim kochankom i tak samo chwalą się tym swoim koleżankom. Dla nich zmanipulowanie to powód do przechwałki. Jeśli kobieta nie jest w stanie rozpłakać się przed mężczyzną, tak by wyglądało to wiarygodnie, to może mu powiedzieć, że płakała za jego plecami lub jak go nie było. To także ostatnia deska ratunku, gdy inne argumenty nie zadziałają na misia. 
       
      Jak reagować?:
      Sytuacja z dziewczyną: Ona: ŁIII ŁEEEEE BŁEEEEEE ODEJDZ!! ŁIIIIII BŁEEEEE
      Ja, patrzę jej w oczy i spokojnie mówię: Skarbie, na mnie twój płacz nie działa w ogóle i nie robi to na mnie żadnego wrażenia. Moja była tak robiła. Zaraz się ogarniesz i razem rozwiążemy ten problem. Ale w takim stanie nie będę z tobą rozmawiał.  Potem wstaję, obracam się plecami i wracam do swoich zajęć/ wychodzę z domu.
       
      Sytuacja w korpo: Ona: ŁIII ŁEEEE JA NIE WIEM JAK Z NIM ROZMAWIAĆ!!! JA PRÓBUJE,  ALE ON JEST TAKI I TAKI I TAKI!!! ŁIIIIEEEEE 
      Ja, mówię do menedżera/ menedżerki: Pawle/ Moniko/ jakiekolwiek jest imię, widzisz, że to jawna manipulacja i ona próbuje manipulować właśnie Tobą! Dla niej rozpłakanie się na zawołanie to pestka. Zaraz ona zda sobie sprawę, że ta manipulacja nie przejdzie i będziemy mogli kontynuować rozwiązanie tego sporu. I patrzę menedżerowi prosto w oczy. 
       
      Tutaj chodzi o to, by powiedzieć wprost, że jest to manipulacja i tym samym wytrącić oręż z ręki myszki na samym początku. Wtedy ten emocjonalny odbiór płaczu przez inne osoby znika, a dodatkowo wchodzimy na ego osoby decyzyjnej, że oto ktoś chce ją okłamać i zmanipulować. A nikt nie lubi jak się nim manipuluje. 
       
      Ogólne: Jak patrzysz na płaczącą kobietę, to bądź świadomy tych programów jakie mamy w głowie i racjonalnie uświadom sobie, że to manipulacja.
       
      Manipulacja 2. - Uderzenie w czuły punkt.
      Kobiety zawsze widzą jak uderzyć mężczyznę w czuły punkt. Zawsze świadomie/ podświadomie skanuje twoje reakcje na różne sytuacje/ tematy, by dowiedzieć się jak można na Ciebie wpłynąć i wykorzystać tą wiedzę przeciw wam. Nie mówię tutaj o tak oczywistych rzeczach, jak mówienie o swoich sekretach typu: ukrywanie dochodu, uchylanie się od podatków, jakiś inny kompromat na was, o którym sami jej oznajmiacie, bo przecież trzeba sobie mówić o wszystkim.
       
      Jak?:
      Myszka wie, że popełniłeś jakiś błąd, i że to przeżywasz. Na przykład, kupiłeś Paseratti od Janusza, ale okazało się potem że jest bity, są jakieś inne usterki, których ty nie zauważyłeś podczas zakupu. Kobieta będzie naciskać na temat, który jest źródłem twojego stresu. Manipulacja polega na tym, że później w rozmowie myszka może ci powiedzieć:
      Myszka: Ty weź się zamknij!!! Nawet nie umiesz dobrze kupić samochodu!!!! 
       
      Jak reagować?:
      Tworzysz wymyśloną historię/ sytuację, która cię nie ziębi, ni grzeje. Pokazujesz jej jakby swoje słabe miejsce jako fałszywy cel. I obserwujesz jak za jakiś czas będzie chciała użyć tego w konwersacji, by coś uzyskać. Ćwiczysz tym samym immunitet na takie zagrywki.  
      Reagujesz spokojem. Tak, wiem że to może być trudne, jak oprócz jakiegoś problemu dochodzi do tego baba i zaczyna pyskować. Ale spójrz, jej przecież o to chodzi, by cię sprowokować, by np.: wzbudzić w tobie poczucie niższości i potem ci je podwyższyć, w taki sposób, byś się od tego podwyższania uzależnił i był gotowy iść na ustępstwa. Siła spokoju wytrąca jej ten oręż. To kwestia pracy nad sobą i wyuczenie się kilku tekstów na blachę niewiele da.   
      Manipulacja 3. - Płać misiu.
       
      JAK?:
      Kobieta w związku czasami powie ci wprost: Kup mi misiu ten naszyjnik/futro/ weź mnie na Malediwy. Czasem będą bardziej subtelne aluzje typu:  Widziałeś misiu u Żanetki, jaki piękny ma naszyjnik/ futro/ jak piękne są te zdjęcia z Malediwów? Dostała to/ ufundował to jej chłopak/ mąż. Inny sposób, jesteście na spacerze, przechodzicie obok witryny jakiegoś sklepu i ona celowo patrzy na wystawę dłużej niż normalnie, ale tak żebyś zauważył, że się patrzy. Chodzi o drenaż zasobów i podwyższenie swojego statusu twoim kosztem.
       
      Jak reagować?:
      Ona: Kup mi misiu ten naszyjnik/futro/ weź mnie na Malediwy.
      Ja: A ty mi kup Iphone X/ Playstation/ weź mnie na finał Ligi Mistrzów etc. Gdzie mój Iphone?
       
      Tutaj następuje zazwyczaj zwarcie styków, bo nikt tak im nie odpowiada. Scenariusz może się potoczyć na 2 sposoby. 1. Odejdzie od was, ale to dobrze, bo po co wam ktoś taki do trwałej relacji. 2. Dostaniecie Iphona na urodziny
       
      Manipulacja 4. - Kupczenie seksem.
       
      Jak:  Prosta sprawa, seks jest rzadko, jest słabej jakości. Ona sama go nie inicjuje i non stop boli ją głową, a ty jesteś zły, bo myślisz tylko o jednym.
      Zazwyczaj jest to ostatnia prosta przed końcem związku i seks z wami wzbudza w niej pogardę. Inna opcja jest taka, że chce coś od was (patrz punkt wyżej) i jak tego nie dostanie to seksu nie będzie. Tego typu manipulacja, jest stosowana na wrażliwych i empatycznych mężczyzn, siedzących po uszy w matriksie. Tacy nie zdradzają zazwyczaj, a skoro nie mają innej kobiety do seksu, to myszka ma monopol i może dyktować cenę.
       
      Jak reagować?:
      Jak macie taką sytuację, to jest to wasza wina, bo sprawiliście, że kobieta czuje się zbyt bezpieczna. Albo fakt, że nie jesteście pożądani przez inne kobiety obniża waszą atrakcyjność w jej oczach. Albo nie czuje, że musi się o was starać. Dlatego zawsze warto mieć 'przyjaciółkę' na orbicie, kontakty z innymi kobitami, i myszka ma wiedzieć, że piszą do was inne. Możecie mimochodem rzucić, że piszę do was jakaś małolata, którą poznaliście na siłowni i nie wiecie jak ją spławić. Albo że w pracy jest nowa stażystka, albo jest fajna nowa koleżanka, która przyjechała na wymianę. Albo, że poznaliście jakiś czas temu u znajomych ładną Ukrainkę i teraz do was pisze. Generalnie ma czuć, że może was szybko stracić. Wtedy szlabanu nie tylko nie ma, ale to wy będziecie mogli dyktować warunki i sami odrzucać czasami jej próby seksu, co tylko nakręci ją jeszcze bardziej.
       
      Manipulacja 5. - Zbijanie z tropu.
       
      Kobieta chcąc wymusić na was coś, najczęściej będą ukrywać swoje motywy i intencje. Gdy w trakcie rozmowy będziecie je odkrywać i merytorycznie rozbrajać to, co ona mówi możecie spotkać się z manewrem polegającym na zbiciu z tropu.
       
      Jak:
      Idę z dziewczyną i mówię spokojnym tonem, jej że mi się nie podoba abc. A ona mówi: nie krzycz na mnie! Teraz chwilę zastanówcie się jaka jest wasza pierwsza reakcja. Popatrzycie się na nią dziwnie i co dalej? Dla wielu osób będzie to tłumaczenie się. Gdy wy nagle zaczynacie myśleć, o co jej chodzi, to w tym czasie tracicie wątek. I o to jej chodzi, by przekierować rozmowę z niewygodnego dla niej tematu, na wasze poczucie winy. Sprytne co? Tutaj była zwykła próba przekierowania. Czasami można usłyszeć też jakąś wycieczkę pod adresem swojej męskości, pewności siebie. Chodzi o to, że mężczyzna, który zaczyna wątpić w swoją męskość, pewność siebie etc, analogicznie nie jest w stanie obstać przy swoim zdaniu i jest łatwym celem.
       
      Jak reagować?:
      Mówić prosto jak w przypadku płaczu: Nie zmieniaj tematu. Nie podoba mi się że... (tym samym sam zmieniasz temat) I mówisz dalej.
       
      -----------------------
      Pisanie takich tekstów jest dosyć męczące i żmudne. Na tym bym zakończył pierwszą część. Miałbym jeszcze kilka punktów do omówienia. Jeśli jesteście zainteresowani kolejnymi punktami i taką formą to dajcie znać, jak nie, to zawsze możecie wybrać TO: (tak, to jest manipulacja :D)
       
       
    • By Deleteduser03
      Witam
      To mój pierwszy post. Proszę o wyrozumiałość.
      Co tu dużo mówić. Facet skazany, bo sąd uwierzył kobiecie. Która ma problem alkoholowy, a także była już karana. Po drugiej strony barykady widać poczciwy chłopina (nie mylić z chłopem, co ma często wydźwię negatywny-nieslusznie) - listonosz. No ale, gdy kobieta płaczę, to nie kłamie prawda. Przerażające jest to, iż facetowi nawet nie przedstawiono żadnych dowodów jego winy. Jedynym dowodem było zeznanie kobiety. Słowo vs słowo. Wiemy już czyje słowo się liczy w sądzie prawda ? A może kobieta już gotowa przeskoczyć na nową gałąź? Albo po prostu zemsta, bo chciał odejść. Od takiego "ideału".
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.