Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Posthuman

Rozgrzebana przeszłosc powodem rozstania i depresja.

Polecane posty

Witam Panowie!

 

Zmagam sie z ciężką do przełknięcia sytuacją. Napisze wprost: Moja EX zostaiwła mnie przez moja przeszłość seksualna. Sprawdzała mój telefon i komputer i znalazła tam stare wiadomosci sprzed związku z których wynikało ze byłem u prostytutki. Nie mogła sie z tym pogodzic, dlugo sie z tym meczyla i czasem to do niej wracało... Nie dało sie nawet z nia o tym porozmawiac zeby to jakos wyjasnic. Bylismy po tym jeszcze razem przez pol roku i było "niby ok" ale 1 stycznia mnie zostawiła i odeszła do jakiegos wczesniej poznanego Angola (mieszkamy w UK). Z usług korzystałem za granica, byłem samotny, zmagam sie z nerwica depresyjna, nie miałem czasu na znajomosci i z potrzeby bliskosci skorzystałem z usługi 3 razy. Nie chciałem do tego wracac, wstydziłem sie tego i nadal wstydze. Czuje sie teraz jak scierwo, zdemaskowany przez osobe która kocham, nie chciałem jej o tym mowic, wiedziałem ze po tym związek nasz nie przetrwa długo. Nie myliłem sie.  Wiem ze powinienem uwazac na swoj telefon, usuwac historie etc, ale kompletnie zapomniałem o tych wiadomosciach. Jakby tego było mało ostatni wyskok miał miejsce na przełomie poczatku mojej znajomosci z EX. Uwazała to za zdrade, choc oficjalnie zaczelismy chodzic dopiero 4 miesiace pozniej. 

 

Rozstanie powoli trawię choc jest ciezko i gnebi mnie to nadal. Ale najgorsze ze sam teraz siebie postrzegam jak najgorsze scierwo. Ze dopusciłem się tego. Zapłaciłem za seks jak jakis frajer. Mam mega doła, nie wiem jak sie z tym uporać, strasznie mnie to dobiło i nie potrafie teraz zaakceptować swojej przeszłości ja sam. 

 

Moja była rozpisywała sie o tym na babskim forum "wizaz". Miałem nieprzyjemnosc czytania postow pod jej wpisem. Zostałem tam nazwany dziwkarzem kupujacym seks, frajerem, kazda przyznała ze nie umowiłaby sie z takim jak ja.

Czuje sie teraz mega samotny, była dała mi do zrozumienia że nikt mnie już nie zechce i zawsze juz bede sam.

 

Moja samoocena spadła ponizej zera, POMOŻCIE!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Okaż nam trochę szacunku i zastosuj się do regulaminu.

  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
6 minut temu, PrzemAss napisał:

Okaż nam trochę szacunku i zastosuj się do regulaminu.

Wybacz, nie wiem do którego punktu regulaminu mm sie odnieść... Zły dział?

Edytowano przez Posthuman

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Niepotrzebnie wstydzisz się tego, że byłeś u prostytutki. wstydzić, to się może człowiek, który bierze ślub bez intercyzy.

Najbogatsi ludzie świata kupują sobie seks u prostytutek, zamiast latać jak pajac za cipkami, ich też nazwiesz frajerami?

A, że panie piszą, a ex płacze z powodu takiej pierdoły... Tego szkoda nawet komentować. Olej to.

 

Czytaj forum, słuchaj audycji, niedługo zrozumiesz. 

 

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
32 minuty temu, Posthuman napisał:

Sprawdzała mój telefon i komputer i znalazła tam stare wiadomosci sprzed związku z których wynikało ze byłem u prostytutki. Nie mogła sie z tym pogodzic, dlugo sie z tym meczyla i czasem to do niej wracało... 

Chuja prawda, zwyczajny pretekst do odejścia. Ciesz się jej odejściem.

  • Like 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wkręcasz sobie problemy. Przede wszystkim, czym ty się przejmujesz. Laska sprawdziła twoją historię, szpiegowała cię? Jak to o niej świadczy? Zrobiła ci przysługę, że odeszła. Z takim człowiekiem nie warto żyć, zero prywatności. Ty poszedłeś na dziwki, a ona jest zwykłą szpiegującą Panią, żeby nie napisać brzydkiego słowa, ale wiadomo, o co chodzi. 

 

A chodzenie na dziwki to w pełni uczciwa transakcja. Płacisz i masz, co chcesz, a nie bawisz się w ukrytą prostytucję. W większości związków białych rycerzy występuje. 

 

Ty sam tworzysz problem, którego tak naprawdę nie ma. Nie masz czego się wstydzić. I nie warunkuj pewności siebie postami kobiet na wizażu, czy innych podobnych forach, bo tam poziom intelektualny nie występuje szczerze mówiąc :D 

 

I pocieszę się, że za seks płaci się zawsze. Dziwka stawia sprawę jasno. Nie zawsze płaci się pieniędzmi, ale energią, czasem, dużym zaangażowaniem, które i tak nie wiadomo, czy zostanie docenione. Najczęściej nie. 

 

Mam nadzieję, że nie jesteś trollem, bo trochę mi ta historia podejrzanie wygląda, no ale i tak trzymam kciuki. 

  • Like 4

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Też mi się tak zdaje @PUNK

Była zazdrosna o inne przed nią?

@Posthuman A link do tego forum na "wizaz" masz może? Można by się pośmiać :)

Edytowano przez Vishkah

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
5 minut temu, PUNK napisał:

Chuja prawda, zwyczajny pretekst do odejścia. Ciesz się jej odejściem.

Też czesto tak o tym mysle. Ona sama miała "brudna przeszłosc" spała z dwoma facetami w trójkącie, wielu partnerów seksualnych, a czepiła sie mojej przeszłosci. Szukała ideału? Hipokryzja. Na koniec do tego zdrada z anglikiem...

3 minuty temu, Vishkah napisał:

Też mi się tak zdaje @PUNK

A link do tego forum na "wizaz" masz może? Można by się pośmiać :)

Pozostawię już ten konkretny wątek, proponuję jednak poczytać jeden w którym sama sie też udzielała: https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=1265120

Edytowano przez Posthuman
  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Sugeruję nabyć odpowiednie pozycje książkowe @Marek Kotoński i wsłuchać się w odpowiednie nagrania na youtubie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, PUNK napisał:

Sugeruję nabyć odpowiednie pozycje książkowe @Marek Kotoński i wsłuchać się w odpowiednie nagrania na youtubie.

Musze sie troche doedukować. Z jednej strony po tej całej sytuacji jestem osłabiony emocjonalnie i chłone wszystkie obelgi bod moim adresem, z drugiej zaś czuje sie mega zmanipulowany. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
42 minutes ago, Posthuman said:

1 stycznia mnie zostawiła i odeszła do jakiegos wczesniej poznanego Angola (mieszkamy w UK)

A może to był tylko pretekst żeby cie zostawić, nie pomyślałeś o tym? Ty masz wyrzuty sumienia bez powodu (nic złego nie zrobiłeś) a ona 1. szpiegowała ci telefon / komputer 2. kręciła z innym za twoimi plecami. Nie masz czego żałować, wiosna za pasem, będzie zajebiście, ciesz się wolnością.

Edytowano przez osadnik

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
46 minut temu, Posthuman napisał:

Sprawdzała mój telefon i komputer

Jak można dać przyzwolenie na takie zachowanie?! U mnie z miejsca, pani była by skreślona i żadnej gadki by już nie bylo. Walizki za drzwi i szukaj innego frajera.

46 minut temu, Posthuman napisał:

znalazła tam stare wiadomosci sprzed związku z których wynikało ze byłem u prostytutki.

Prostytutka przynajmniej się szanuje i bierze za to pieniądze. 

A taka inna Karyna, mająca co tydzień innego bolca, nazywa to wolnością. 

46 minut temu, Posthuman napisał:

Nie mogła sie z tym pogodzic,

Ale, że co? Zazdrosna o to, że diva potrafi zaspokoić kochaneczka? Bo nie rozumiem... 

46 minut temu, Posthuman napisał:

Bylismy po tym jeszcze razem przez pol roku i było "niby ok" ale 1 stycznia mnie zostawiła i odeszła do jakiegos wczesniej poznanego Angola

Ale ona porządna...🤣 A czepia się kurwy.

46 minut temu, Posthuman napisał:

Czuje sie teraz jak scierwo, zdemaskowany przez osobe która kocham

To panie jest strefa komfortu. A nie kochanie. Wbiles sobie do łba jakieś uczucie. Przestań wmawiać sobie uczucia. Jak dla mnie to zwyczajny syndrom wyparcia.  Poświęcałes swój czas i życie kobiecie, a po czasie okazało się, że służyło to złej sprawie, ot bez znaczenia.

46 minut temu, Posthuman napisał:

Wiem ze powinienem uwazac na swoj telefon, usuwac historie etc, ale kompletnie zapomniałem o tych wiadomosciach

Litości. Wiesz co to prywatność?! Ty miałeś uważać? Wolne żarty. Twój telefon czy laptop, to jest świętość dla reszty ludzi. Wbij sobie to do łba!!! 

46 minut temu, Posthuman napisał:

Jakby tego było mało ostatni wyskok miał miejsce na przełomie poczatku mojej znajomosci z EX. Uwazała to za zdrade, choc oficjalnie zaczelismy chodzic dopiero 4 miesiace pozniej. 

Zwyczajne wbijane poczucie winy. A ty lykneles to. Jak młody pelikan. 

46 minut temu, Posthuman napisał:

Rozstanie powoli trawię choc jest ciezko i gnebi mnie to nadal. Ale najgorsze ze sam teraz siebie postrzegam jak najgorsze scierwo. 

I bardzo dobrze, że trawisz. Potrzeba czasu. Czas i inna kobieta to odpowiednie leki, na takie bolączki.

46 minut temu, Posthuman napisał:

Zapłaciłem za seks jak jakis frajer. Mam mega doła, nie wiem jak sie z tym uporać, strasznie mnie to dobiło i nie potrafie teraz zaakceptować swojej przeszłości ja sam. 

Zaplaciles za przyjemność, którą chciałeś uzyskać. Miałeś i masz do tego prawo. 

46 minut temu, Posthuman napisał:

Czuje sie teraz mega samotny, była dała mi do zrozumienia że nikt mnie już nie zechce i zawsze juz bede sam.

Efekt wytworzenia przez twoja ex, poczucia winy działa i to level 2000!

A czy będziesz sam? Nie sądzę. Pozostan z nami a za rok będziesz doradzał innym braciom, którzy przybyli z podobną historia. 

Będziesz się śmiał z tego co przeszedłes a z boku będzie siedzieć fajna bruneta, która wieczorem wyssa z Ciebie ostanie soki :)

46 minut temu, Posthuman napisał:

Moja samoocena spadła ponizej zera

Po to spadła abyś mógł ją podnieść. Powiem więcej, będziesz miał o wiele większą samoocenę niż przed poznaniem twojej ex! 

 

Głową do góry a raczej jaja do góry. Jesteś Panem swego losu, nie spierdol tego! 

Edytowano przez Still
  • Like 6

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, osadnik napisał:

A może to był tylko pretekst żeby cie zostawić, nie pomyślałeś o tym? Ty masz wyrzuty sumienia bez powodu (nic złego nie zrobiłeś) a ona 1. szpiegowała ci telefon / komputer 2. kręciła z innym za twoimi plecami. Nie masz czego żałować, wiosna za pasem, będzie zajebiście, ciesze się.

To tez jest inna sprawa, dałem sie zrobić w przysłowiowego chu*a lasce. Nie wiem czemu nadal cos do niej czuje, racjonalizujac ten związek ciesze sie ze skonczyło sie to teraz a nie po planowanych zaręczynach. Niby męczyło ją to ze byłem na tych dziwkach, trymała w telefonie screeny wiadomosci do prostyytutki, sama sie tym gnebiła. Ja sie tym gnebiłem sam, ze nie skasowałem wiadomosci, ze dałem jej pretekst. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Posthuman napisał:

Musze sie troche doedukować. Z jednej strony po tej całej sytuacji jestem osłabiony emocjonalnie i chłone wszystkie obelgi bod moim adresem, z drugiej zaś czuje sie mega zmanipulowany.

Jebnij sobie na wieczór minimum 100 pompek w kilku seriach, tak jak potrafisz, chyba że potrafisz, to tak żebyś nie mógł sie przy ostatniej podnieść. Jutro będziesz dojebany fizycznie i zapomnisz o osłabieniu emocjonalnym. Rób tak codziennie, aż zapomnisz całkowicie i poczujesz siłę jaka w tobie drzemie.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
5 minutes ago, Posthuman said:

Niby męczyło ją to ze byłem na tych dziwkach, trymała w telefonie screeny wiadomosci do prostyytutki, sama sie tym gnebiła. Ja sie tym gnebiłem sam, ze nie skasowałem wiadomosci, ze dałem jej pretekst. 

Byłeś zanim się jej zadeklarowałeś, więc chuj ją to obchodzi co wtedy robiłeś - tak powinieneś był jej odpowiedzieć (dosłownie) i z niczego się nie tłumaczyć. Dobrze wyszło jak wyszło, laska miała coś z głową ewidentnie. A teraz idź na dziwki i pozbądź się tego idiotycznego uczucia winy.

Edytowano przez osadnik
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

@Still Stary, mega pokrzepiające!

 

@PUNK Chodze na siłownie, wycisk pomaga zapomniec, to prawda!

 

@osadnik Zryła mi banie do reszty. Powiedziałem jej że to nie jej sprawa, że nie powinna grzebac mi w telefonie ale ciągle sie upierała ze jej, bo traktuje seks przedmiotowo i możliwe ze znowu pojde na dziwki bedac z nia w zwiazku (zwyczajny brak zaufania)

Edytowano przez Posthuman

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Posłuchaj sobie Dog Eat Dog Who's the King, jakby to było o tobie i szczaj na nia.

  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 hour ago, Posthuman said:

odeszła do jakiegos wczesniej poznanego Angola (mieszkamy w UK)

Koniec tematu a dała Ci powód z dupy aby się sama przed sobą usprawiedliwić i wybielić.

 

Polaczka wymieniła na lokalnego bogacza w jej oczach.

 

Ja pierdole człowieku zamiast się mazać weź się w garść popatrz na około - teraz możesz zarywać o wszystkich kolorów na tej Ziemi. W UK masz kolorowe piękne Azjatki, czarnulki totalny mix. Wyhoduj jajca i do dzieła..

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Moment... pani skakała na dwóch fiutach jednocześnie, a ma pretensje o prostytutke sprzed związku?

Edytowano przez Kapitan Horyzont

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Pytonga Fakt, nie brakuje pieknych kobiet, dam sobie szanse jak stane na nogi psychicznie.

@Kapitan Horyzont Dobre, nie? Hipokryzja do kwadratu. Ja wybaczylem, przeszlosc mi kolo chu*a lata, ona sie naczytala na forach ze z moja przeszloscia musi byc cos nie tak.

42 minuty temu, PUNK napisał:

Posłuchaj sobie Dog Eat Dog Who's the King, jakby to było o tobie i szczaj na nia.

Przypomniales mi o kapeli ktorej sluchalem dobre 12 lat temu! Dobrze wrococ do starych kawalkow...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To był tylko pretekst do zostawienia cię... szanuj się olej to...i pozbądź się tego typu rzeczy na przyszłość.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

12 temu - hehehe. Gdy ten kawałek został puszczony po raz pierwszy, to ja miałem 18 lat i byłem nieskażony cipką. Aż się łezka kręci za tamtymi czasami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Posthuman napisał:

Nie myliłem sie.  Wiem ze powinienem uwazac na swoj telefon, usuwac historie

A moim zdaniem dobrze się stało, bo dowiedziałeś się kim była na prawdę osoba z którą dzieliłeś życie.

To tak jakbyś chciał, żeby dziewczyna robiła Ci laske, ale nigdy wcześniej nie robiła żadnemu swojemu

byłemu, a była w tym dobra. To jest podejście "chce i rybki i akwarium".

Poza tym nie jesteś i nigdy nie byłeś jej własnością, nie miała prawa tego robić, ma do Ciebie zero szacunku.

1 godzinę temu, Posthuman napisał:

odeszła do jakiegos wczesniej poznanego Angola

Weź pod uwagę, że to jest dość standardowy manewr, znalazła nową gałąź, ale chciała, żeby stara

była użyteczna, stąd Cię uwikłała w poczucie winy. Raz, że potrzebowała pretekstu, dwa, że jak jej nie

wyjdzie, to się do Ciebie może odezwać, bo "w sumie może dać Ci jeszcze jedną szanse".

A tak się u pozycjonowała, że to ty wyszedłeś na tego złego.

Jakby mi dziewczyna zajrzała do komórki bez mojej wiedzy, to bym to odebrał jako zapędy

inwigilacyjne, a jakby mi jeszcze zrobiła awanturę o to, to bym powiedział "pakuj Mandżur i wyp..".

1 godzinę temu, Posthuman napisał:

że nikt mnie już nie zechce i zawsze juz bede sam

Hahah, po prostu cały ciężar emocjonalny swojej decyzji w podstępny sposób zepchnęła na Ciebie.

Jako facet masz prawo pragnąć kobiety i wyciągnąć po nią rękę, jeżeli tylko nikogo nie krzywdzisz.

Swoją drogą, widać, że ma szczere intencje.. Przerabiałem kiedyś taką ..

1 godzinę temu, Posthuman napisał:

"brudna przeszłosc" spała z dwoma facetami w trójkącie, wielu partnerów seksualnych, a czepiła sie mojej przeszłosci

Haha, co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie?

Od nosze wrażenie, że gościówa ma nie równo pod sufitem i nie powinieneś słuchać niczego co do Ciebie mówi,

bo się tobą bawi, a ty jak głupek jej słuchasz. Bloknij komórkę, zacznij być szczęśliwy. A jak Cię wypyta na fb, czemu,

to powiedz, że zacząłeś nowy etap w życiu.

 

 

Z ciekawości, jak długo się znacie, skąd i jak się poznaliście ? Nakreślisz jakieś tło ?

Może to zachowanie to tylko czubek góry lodowej, jakoś mi sobie ciężko wyobrazić, że

był na "medal" wcześniej...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
2 hours ago, Posthuman said:

wstydziłem sie tego i nadal wstydze. 

Sole trzeźwiące bo mdleję.  Może jeszcze bycia facetem się wstydzisz? 

 

 

Wszytko w głowie masz do przemeblowania. Dzizas.

Edytowano przez zuckerfrei
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez KapitanMoskwa
      Dobry wieczór wszystkim, 
       
      Postanowiłem założyć ten temat ponieważ w dniu dzisiejszym podjąłem decyzje o rozstaniu ze swoja długoletnią partnerką
       
      Z pozoru sprawa wydaje się łatwa, jednakże po krótce mówiąc przedstawia się tak: 
       
      Od kilku lat jestem w związku z kobieta którą przez lwią cześć naszej wspólnej relacji uważałem za "tą jedyną" i przyszła matke moich dzieci. 
      Przed poznaniem partnerka była juz doświadczona kobieta (jest 5 lat starsza ode mnie) i zorientowaną na stały związek - zupełnie jak ja, jedynym jej mankamentem była (w tamtym czasie juz prawie całkowicie zaleczona) ciężka depresja będąca konsekwencja chorobliwego perfekcjonizmu. 
      Pierwsze dwa lata związku szło bardzo dobrze, jednakże w następnych sytuacja coraz bardziej się pogarszała (szczególnie po wspólnym zamieszkaniu)
       
      Stałem się workiem treningowym na wszystkie osobiste frustracje (ma rózne napady agresji zewnętrznej i auto-agresji) a dodatkowo kimś w rodzaju opiekuna - perfekcjonizm w miksie z depresja powrócił z siła dawnych lat i totalnie zmiótł mnie z planszy. 
      Setki moich starań idzie na daremno i własciwie wyciągniecie jej z tego bagna po cześci juz pochłoneło samego mnie - czuje się totalnie wykończony i zniszczony tym co przeżyłem i co przeżywam każdego dnia przez jej ból istnienia który objawia się niezwykłym egoizmem, bezwględnoscią i ciezko opisywalnym totalnie dzikim rodzajem zła. 
       
      Kilkukrotnie odwodziłem ja od samobójstwa, wielokrotnie rezygnowałem z własnych celów/pragnień/potrzeb w celu polepszenia jej samopoczucia, codziennie wykonuje za nia wszystkie podstawowe funkcje domowe (gotowanie posiłków dla niej, sprzątanie po niej itp itp), próbowałem wyciągać na rózne terapie, znosiłem wszystkie ataki agresji i wyładowywanie frustracji w moją stronę (a dziennie jest tego po kilka) - wycierpiałem się kuhwa wiele na prawde wiele ale sie nie poddawałem, jednakże w ostatnim czasie zwątpiłem, straciłem nadzieje + wiele negatywnych zachowań partnerki zmusiło mnie do podjęcia wewnętrznej decyzji o stopniowym rozstaniu ponieważ na chwile obecną jestem nikim innym jak psychicznym wrakiem sprawiajacym swoją fizycznoscia że jednak jest inaczej. 
       
      Ze swojej strony widzę to tak: 
       
      Chce z nią w odpowiednim czasie przeprowadzić szczerą rozmowę i zaproponować pewną pulę pieniędzy na odchodne (sporo zainwestowała w moje mieszkanie - meble itp, nie chce byc jej dłużnikiem a w dodatku ze wzgląd na cała nasza relacje i wiele na prawde dobrych chwil które przeżylismy chce sie rozstać z klasa) ktore pomogą jej w nowym starcie - jak wspominałem powyzej, sama jest totalnie niesamodzielna wiec takie cos na pewno jej sie przyda. 
       
      Zastanawiam sie jak przeprowadzic taka rozmowe, jak sie rozstac z czlowiekiem w takim stanie - nie chce miec jej na sumieniu (potencjalne samobójstwo) ale ze wzgledu na to jak sytuacja sie pogarsza z dnia na dzien w ostatnich miesiącach moj instynkt samozachowawczy nakazuje mi uciekać jak najdalej i to jest nawet silniejsze od tego. 
       
      Chce to zrobić na spokojnie, z klasą - w sposob zaplanowany i rozważny. 
       
      Bardzo bym prosił samców o rady, a moze opowiesci czy byli w podobnej sytuacji ew o wasze przypuszczenia jak można by było przeprowadzić taki proces rozstania bez wielkiej szkody dla takiej osoby.
       
      Chce miec juz to za sobą ale jednocześnie wiem że musze zachować rozwagę i opanowanie mimo ciezkich warunków. 
    • Przez trop
      Bracia, szczególnie nowi użytkownicy moim zdaniem bardzo trafna diagnoza i świetny sposób.
       
      A Wy co myślicie?
       
       
    • Przez devil
      Cześć Wszystkim,
       
      Jestem tutaj nowy, ale pomyślałem, że tutaj otrzymam jakieś wskazówki. 
      Jestem świeżo po rozstaniu (nieco ponad tydzień). To mnie strasznie dołuje. Udaje przed wszystkimi, że już jest okej, ale oszukuje samego siebie.
      Mam 24 lata, byłem ze swoją lubą prawie 4 lata (w marcu mijało by 4 lata). Co prawda jestem studentem, a jak to student - biedny. 
      Mimo wszystko planowałem się oświadczyć na przełomie tego roku 2019/20, najpewniej na Sylwestra (nie mam pierścionka, ale uzbierałbym na niego). 
      Jednak wszystko przepadło, zerwała ze mną, a ja nadal nie wiem konkretnie dlaczego. Najpierw stwierdziła, że jestem leń (nie mogę się nie zgodzić) i nie zabrałem się za siebie
      po czym wyhodowałem nieco piwny brzuszek. Jednak w ostatnim roku przeszedłem na dietę, na której schudłem 13 kg w 4 miesiące. Z wagi prawie setki do 86 kg. Zabrakło jednak chęci do jakichkolwiek ćwiczeń,
      co odbiło się nad brakiem rzeźby, a jedynie na pozostawieniu brzuszka. To było pierwszym argumentem na jej rozstanie.
      Drugim argumentem, było to, że przestała mnie kochać.. Nie mam pojęcia dlaczego, nie mam pojęcia co zrobiłem nie tak, tego już mi nie wytłumaczyła. 
      Wahała się nad tym 2 lata, tak mi powiedziała, a więc, że jesteśmy studentami, ona też studiowała ale w Krakowie, więc dość spory kawał drogi ode mnie. Ten okres wahania był właśnie wtedy kiedy ona studiowała w Krakowie.
      Teraz studiuje nieco bliżej, ale to nie pomogło. Tutaj znalazła koleżanki (w Krakowie takich życzliwych nie uświadczyła) i mam wrażenie, że to one namówiły ją do tego wszystkiego. Poczuła w końcu, że może się pobawić, choć ja do sztywnych nie należę i lubię chodzić na imprezy. Ona jednak zdecydowała chodzić z koleżankami mimo, że miałem zdecydowanie bliżej teraz do niej i mogłem bez problemu przyjechać pociągiem i nawet w nocy wrócić gdyby nie mogła mnie przenocować (mieszka w pokoju dwuosobowym, a więc jakby była współlokatorka to nie bardzo by mogła). 
      Najgorsze jest to, że miałem dostęp do jej wszystkich social mediów (fb = messenger, instagram) i przez to dowiedziałem się, że pijana chciała spotkać się z jakimś gościem, którego poznała na studiach, zupełnie w nocy. 
      Wiem jestem złamasem, że wszedłem na jej konto i odczytałem to, ale dzięki temu dowiedziałem się, że jest bardzo źle. Jak wróciła do domu, porozmawialiśmy o tej całej sytuacji, przedstawiliśmy wszystko i postanowiliśmy, że spróbujemy. Jednak po dwóch tygodniach (spędzeniu razem Bożego Narodzenia, Sylwestra w gronie jej rodziny), postanowiła zerwać. Załamałem się, bo jestem zwykłym przeciętniakiem, a ona ideałem. Każdy się dziwił jak mogłem mieć taką przepiękną dziewczynę. Najgorsze jest to, że zrobiła to tydzień przed moimi urodzinami. Bolało podwójnie, gdyż myślałem, że spędzimy je razem. 
      Mam też problem z tym, że pomimo tego, że jej napisałem by pozmieniała hasła do swoich kont, ja i tak na nie mogę wejść. Robię źle, wiem o tym, ale pokusa jest większa by wchodzić cały czas na jej profil i sprawdzać z kim pisze. 
      Nie wiem co z tym zrobić.
      Dodam, że jest to naprawdę przepiękna dziewczyna, a ja jestem chyba zbyt zazdrosny. Interesuje się modelingiem, przez co często jeździła na sesję, a mnie dobijało to, że odsłaniała chociażby ramiona gdzie każdy facet mógł je oglądać. 
      Strasznie mi się to nie podobało i po czasie szedłem na kompromisy by tylko być z nią. Na instagramie zostawiła nasze wspólne zdjęcie (ja też), ale tam gdzie zupełnie najmniej korzystnie wygląda. Pytając się czemu zostawiła, to powiedziała, że jej się podoba.
      Jak wspomniałem, nie umiem sobie zbytnio z tym poradzić, by przestać ją kontrolować mimo tego, że już nie jesteśmy razem. Wiem przez to, że się spotkała z tym typem, co miała wcześniej się spotkać jak jeszcze ze mną była. 
      Dużo mi pomaga spotykanie się ze znajomymi, bo przestaję o niej myśleć, ale najgorsze są wieczory i noce gdzie nie mogę zasnąć. Wtedy to często o niej myślę i nie wiem co z tym poradzić. Alkohol to nie jest najlepsze rozwiązanie, bo jednak zapomina się na chwilę, ale potem się wraca do myślenia i tak w kółko. 
      Wierzę, że macie dla mnie wskazówki jak mógłbym sobie z tym poradzić. Być może ktoś przechodził przez coś podobnego i zdradzi jak z tym sobie poradził. 
      Liczę na odpowiedzi. 
       
      Dzięki i pozdrawiam
    • Przez Velen33
      Dobry wieczór. Nie wiem czy to odpowiedni temat, ale muszę swoją historię przelać na wirtualny papier. Mam 24 lata. Mieszkam w pobliżu dużego miasta, skończyłem właśnie studia, borykam się z nerwicą, aczkolwiek jest lepiej z tygodnia na tydzień. Podejrzewam, że podobnych historii było sporo. Chodzi o to, że w ostatnim czasie mocno zaczął mi doskwierać fakt, że nigdy nie miałem dziewczyny. Nigdy nie trzymałem się za rękę, nigdy się nie całowałem nie mówiąc o czymkolwiek więcej. Jeśli kogoś interesuje co robiłem kiedy "był na to czas", to odpowiadam, że w podstawówce i gimnazjum byłem notorycznie dręczony przez praktycznie całą klasę ze względu na swoją odmienność (długie włosy, zainteresowania dziką przyrodą, specyficzny ubiór, wygląd bardziej dziewczęcy niż chłopięcy) i w ogóle nie myślałem o jakichkolwiek miłosnych podbojach. Najlepiej z tego okresu wspominam dni, kiedy byłem chory, bo nie musiałem iść do tego piekła. W liceum było trochę lepiej, aczkolwiek nie czułem w ogóle pociągu do dziewczyn, mimo, że jedna wprost poprosiła mnie o swój nr telefonu i to naprawdę całkiem ładna, obecnie jest modelką (nie żartuję). Jednak nie byłem zainteresowany. Na studiach kiedy poczułem pierwszą ciągotę do dziewczyn, okazało się, że praktycznie wszystkie są zajęte i tak zeszły 3 lata 😕 Podczas studiów jednak zostałem w końcu zaakceptowany przez grupę rówieśników, zacząłem się intensywnie udzielać w życiu uczelni, byłem prezesem koła naukowego. W tym czasie też zauważyłem, że absolutnie nie mam problemu z wystąpieniami publicznymi, czuję się podczas nich jak ryba w wodzie, intensywnie gestykulując i łapiąc kontakt ze słuchaczami. W międzyczasie myślałem aby zagadać do kilku dziewczyn z innych kierunków, ale nie byłem w stanie się przełamać. Zacząłem analizować z czego się bierze ta nieśmiałość i uświadomiłem sobie, że na tym polu jestem strasznie zakompleksiony. Głównie z powodu wyglądu. Po pierwsze jestem strasznie chudy. Mam 66 kg, przy wzroście 183 cm, a wyglądam na jeszcze sporo chudszego. W barach jestem węższy od wielu dziewczyn i mam ekstremalnie długą szyję. Z twarzy absolutnie nie wyglądam na 24 lata, raczej na 17. W porównaniu z dziewczynami w moim wieku wyglądam jak młodszy brat Zarost jest ledwo co widoczny. Sylwetka jest poniekąd skutek tego, że od wielu lat uprawiam kolarstwo szosowe i większość uprawiających ten sport ma takie sylwetki. Możecie sobie wpisać w gogle grafika frazę "hugh carthy". Wyglądam dokładnie tak samo. Spotykałem się z poradami żeby pójść na siłownię, ale mnie nie interesuje ten rodzaj wysiłku. Po prostu nudzi mnie to. Teraz przeszedłbym do charakteru i zainteresowań, bo tu też mocno odbiegam od norm społecznych. Na imprezy praktycznie nie chodzę. Na studiach byłem tylko 2-3 razy, ale nie kończyło się to dobrze, o czym wspomnę nieco później. Miejsca typu dyskoteki czy kluby mnie odrzucają, bo jest tam taki hałas, że nie słyszę własnych myśli i chce mi się żygać. Wolę ciszę i spokój. Nie interesują mnie seriale czy muzyka. W telewizji oglądam wyłącznie wyścigi kolarskie i filmy przyrodnicze. Moje pasje to kolarstwo, dzika przyroda, filozofia, gry karciane, ciąg Fibonacciego. Alkohol? Po 2 kieliszkach wódki robi mi się słabo i praktycznie każdą imprezę, na jaką byłem zapraszany kończyłem z twarzą w muszli klozetowej. W ogóle na studiach pierwszy raz wypiłem jakikolwiek alkohol. Na studiach Pierwszy raz zostałem zaproszony na imprezę. Co jeszcze? Na wakacje wyjeżdżałem tylko z rodzicami. Ostatni raz 6 lat temu. W momencie gdy skończyły się studia zapadłem na nerwicę głównie ze względu na perspektywę życia w samotności. Studia były praktycznie jedynym moim kontaktem z innymi ludźmi. Mam kolegę, z którym raz na jakiś czas wyjdę na bilard, ale często przebywa on zagranicą. Z resztą ludzi kontakt się urwał i jestem obecnie w martwym punkcie. Jestem umówiony niedługo na rozmowę o pracę i mam nadzieję, że otworzę nowy rozdział w życiu. Próbowałem szukać miłości przez internet, ale tylko nabawiłem się jeszcze większych kompleksów. Przez miesiąc na tinderze uzbierałem 18 par, z czego żadna nie odpisała. O reszcie szkoda w ogóle pisać. Dodam jeszcze, że jestem strasznie wrażliwy, i każde nieodwzajemnione serduszko na sympatii czy innym gównie bardzo mocno przeżywam. Czytałem też gotowe teksty na podryw, na pewnej stronie, ale były one tak żałosne i prostackie, że z litości nad autorem ich tu nie przytoczę. Ostatnio udało mi się zagadać do dziewczyny w autobusie, która przygotowywała się do kolokwium z matematyki. Zbierałem się do tego 20 minut, ale drżącym głosem udało mi się rozpocząć rozmowę, aczkolwiek nie dałem rady poprosić o numer czy dać znać, że mi się podoba. Po prostu 5 minut rozmowy i tyle. Stwierdziłem jednak, że lepsze to niż nic. Czy ktoś był w podobnej sytuacji i udało mu się z niej wyjść? 
       
      Pozdrawiam.
    • Przez Bojkot
      Historia ku przestrodze i nauce młodzieży. Patrzcie nie tylko na to co mówią, ale jak koresponduje to z tym jak się zachowują. Bo co myślą, to ja nawet nie chcę wiedzieć.
       
      Ja prawie 50 na karku. Babka businesswoman (po czterdziestce), szprycha 180 w szpilkach, wymalowana, elegancki ciuch, bielizna. Znałem ją z młodości. Na ulicy jak z nią szedłem każdemu łby ukręcały się, gdy ich mijała. Na pierwszy rzut oka suka wymalowana. W rozmowach i kontakcie, ze mną miła, wycofana, uległa (takie przynajmniej sprawiała wrażenie). Pierwszy sygnał (czerwona lampka) odebrałem już podczas pierwszego bliskiego spotkania 3 stopnia. Kobieta tego typu, a odmawiała seksu w świetle dziennym, czy w ogóle przy świetle. Tylko pod kołderką i tylko w pozycji klasycznej!!?? Spacyfikowałem ją, uległa. Spędziłem z nią 3 dni, trzeciego nawet nie chciał mi stanąć, tak była pasywna, co wzbudziło w niej łzy !!! Już wtedy, po wypitej wspólnie butelce wódki, zaczęła używać wulgarnego jerzyka!! Zapytała, czy chce, żeby była moją dziwką i suką do spełniania zachcianek!!! Chętnie potwierdziłem. Nie sprawiała wrażenia, jakby miała z tym problem, Ale dysonans w jej zachowaniu dał mi już drugi sygnał, że coś jest nie tak. Takie niespójności między słowami, a zachowaniem, zawsze jasno do mnie przemawiały.
      Ze spotkania na spotkanie, wychodziła z niej natura, która od niej biła na co dzień, była gotowa niemal na wszytko w krótkim czasie. Wydawała się, ze względu na doświadczenie z obecnego związku, że nie chce wiązać z nikim, pozostać niezależną itp. i ja taki sam komunikat wprost do niej skierowałem. Ze spotkanie na spotkanie (co 1 , 2 tygodnie) stała się wręcz wyuzdana i bez zahamowań (w porównaniu do tego co prezentowała na samym początku). Jak dla mnie za szybka zmiana, aby było to autentyczne (kolejna czerwona lampka). Udawała pomyślałem, bo nie chce wyjść na dziwkę i żebym zaczął poważniej o niej myśleć, niż tylko o seksie (choć sama nie wiele mówiła o innych sprawach i zawsze sama ciągnął mnie w „krzaki”). Raz miałem mało czasu i spotkaliśmy się po drodze gdzieś w Polsce. Podjechaliśmy na zalew, poszliśmy w krzaki, kocyk buziaki, przytulania, ja liczyłem, na to, że porozmawiamy, bo mało czasu było. Mówię zbieramy się, bo muszę jechać,  a ona na to z wyrzutem, jak to, myślałem, że chociaż mnie pukniesz  na szybko, a ty nic. Zamurowało mnie bo było to nasze 3 spotkanie  i różnica w podejściu była drastyczna, miejsce niemal publiczne, biały dzień! Powiedziałem, że jest suką i myśli tylko o jednym, a poza tym na wyruchanie przeze mnie musi zasłużyć, generalnie się uśmiała i się rozjechaliśmy, ale ta sytuacja zaważyła na moim dalszym postrzeganiu jej.
      Korzystałem dalej, mając jednak alarmy na uwadze.
      Po pół roku miłych spotkań, zaczęła wysyłać sygnały, że bardzo źle się czuję, że zdradzam z nią moją "żonę" i że sypiam z żoną w jednym łózko itp.. Powiedziałem jej, ja nie mam problemu z tym, żebyś i ty sypiała z mężem, czy kolegami. Chce tylko abyś jasno mi o tym powiedziała. W wulgarnych słowach (które nie pasowały do jej kreowanego image), niezwykle  się oburzyła że jak to ..., ale sprawa się rozeszła po kościach i dalej była miła.
      Już na samym poczatku powiedziała, że ona się nie zabezpiecza i to na mojej głowie. Poczałkowo guma była, ale potem jakoś się nie składało.
      Otrzeźwiło mnie dopiero, gdy podczas jednego ze spotkań, tuż przed wielkim finałem, powiedziała, żebym zrobił to do środka!! ZAPALIŁA MI SIĘ WIELKA CZERWONA LATARNIA MORSKA!! Oczywiście nie dałem się namówić, czy wydawała się zawierzona.
      We wrześniu i październiku zaczęła słać mi emaile, że się w menie zakochała, nie może żyć beze mnie i jest na milion % pewne, że jestem tym jedynym na którego czekała całe życie, że myślimy i czujemy taka samo (nie wiem skąd ten pomysł, bo rzadko i na krótko się zwykle widywaliśmy), z kim może porozmawiać o wszytkom (a zwykle rozmawialiśmy głownie o ruchaniu) i dłużnej nie może wytrzymać, że nie możemy być razem cały czas (gdy mogliśmy spędzić 3 dni razem okazywało się jednak, że ona musi wracać bo coś tam).  Przeczytałem to i stwierdzeniem, że chyba się pomyliła i to nie do mnie chciała wysłać, tylko do jakiegoś nowego kandydata na męża. Ewentualnie sporo skopiowała z podobnego do kogoś innego. Odpowiedziałem,  jej tak, że zdania nie zmienię z względu na dzieci, ale jeśli dalej chce ciągnąc to jak do tej pory to ja chętnie. Uległa. Była jeszcze milsza. Zauważyłem jednak, że nawet mnie, zaczęło na niej też zależeć. Postanowiłem z nią trochę przyhamować, tym bardziej, że dopadła mnie przewlekła choroba, ale moje zainteresowanie nią rosło. Mimo rzucanych jej przeze mnie kłód pod nogi nie odpuszczała.
      I teraz wielki finał. Dwa, trzy tygodnie po tym jej wyznaniu, w sms pisze mi, że jedzie na lotnisko odebrać kolegę z dzieciństwa, który przylatuje z Australii!! Za dwa dni miała mieć urodziny, na które mnie nie zaprosiła!!! W sekundę odpisałem jej, krótko "No i po romansie". Oczywiście mnie wyśmiała, że jestem bajkopisarz i to tylko kolega!!! Już wiedziałem, że gra przynajmniej na dwa fronty. Może i coś do mnie poczuła, ja do nie też, ale stale utrzymywała kontakt z kolegą z za wielkiej wody i jestem przekonany, że podobnej treści korespondencję toczyła z nim. Gdy jej nie dopuściłem do siebie, wreszcie dała mu zielone światło i zaprosiła ma urodziny. Tak jak wcześniej kontaktowaliśmy się niemal codziennie i obficie, tak od kolejnego tygodnia prawie wcale z jej strony, a jeśli już to kratko, bezosobowo. Dla mnie sprawa jasna była, ale hormony były już wzbudzone. No i dostałem młotkiem po ryju. Napisała, wreszcie, że dopiero przy nim poczuła, się naprawdę kobietą, zobaczyła jak mężczyzna powinien traktować kobietę, a potem, że obdarzył ją czystą bezinteresowną miłością, że on był gotów podjąć odważne decyzje, zostawić żonę i dzieci, a ja nie byłem gotów nawet tego rozważyć, a kobieta w jej wieku nie może zmarnować, odrzucić tak szczerego uczucia!!!! Rozwodzi się z mężem i wyjeżdża do niego do Australii !!!! Wyznałem jej, że też coś do niej czuję, ale życzę je szczęścia na nowej drodze życia i jeśli ziemni zdanie, to ja nie mam do niej pretensji. Umówiłem się ze mną na rozmowę, ale nie przyszła. Napisała tylko, że bała się, że przy mnie popłynie, i załączyła fotkę na pamiątkę w samej bieliźnie!!!! Napisałem jej co myślę o całej sytuacji, że robi to z wyrachowania, bo ani razu nie wspomniała, co ona do niego czuje, jakby to nie miało znaczenia. Odpisała, że poczuła się jak dziwka, ale życzy mi szczęścia z kimś innym.
       
      Młodzieży, gdybym zostawił rodzinę (dzieci!!), zamieszkał z nią, ale przestał spełniać jej kolejne wymagania, zawsze miała w odwodzie kolegę z za wielkie wody, który przybył by z białym koniem i uratował ją z rąk kolejnego oprawcy, a ja został bym z ręką w kloace. W sumie to jestem mu nawet troch wdzięczny.
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.