Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Recommended Posts

Domniemam, że większość zbagatelizuje sprawę lub/i wysnuje wniosek, że przesadzam i w upe mi się przewraca. Jednak kiedyś kilku forumowiczów udzieliło mi kilka konkretnych rad, więc chociażby teraz dzięki tym radom, wiem jaką dietę mam stosować, zdałam swoje kursy, jest nadzieja, że dostanę robotę w branży, w której chcę pracować.

 

Problemy.

1. Moja wielozadaniowość?

2. Mała częstotliwość seksu

 

Nie będę generalizować i lać wodę słowną, będę podawać konkretne sytuacje.

Z Moim mamy od początku ustalone, że sprawami napraw w domu on się zajmuje. 

Ok. Na początku było jako tako w tym temacie.

Trzy miechy temu miał urlop, podczas którego miał wymienić żarówki oświetlenia, do którego ja nie sięgam; miał wymienić listwy przy blacie kuchennym; miał naprawić okap, zasilikonować wannę. Minął mu urlop, nie zrobił tego. Pomimo ponownych próśb, nie zrobił.

To sama się wzięłam za naprawę okapu - naprawiłam. Część żarówek wymienilam, ale odwaliłam numer jak blondyna z kawałów i w łazience wpiełam nie tą żarówkę co trzeba. 😂 Ale się Mój wqurwil i momentalnie zrobił resztę oświetlenia. 

Teraz sama sobie wymieniłam listwy przy blacie. Teraz przymierzam się do silikonowania wanny, tego nie spieprzę, bo w domu rodzinnym już silikonowałam brodzik, indukcję, zlew, umywalkę. 

Chodzi mi o fakt, że ustalenia były inne. Mój mówi, że zrobi, ale no nie jest zrobione. Nie drę się na niego, po prostu mówię "Kochanie, proszę, zrób mi tą wannę, bo na pewno woda już gdzieś ucieka". 

 

Czasem mam wrażenie, że jestem jak taka sekretarka lub chodzący pakiet usług. 

Mój pisze, co należy kupić, ok, robię zakupy. Ma wolny dzień, nie pójdzie do sklepu 100 m od nas, mówi wprost, że nie chce mu się.

Sprawy papierkowe, bookowanie, telefoniczne, umawianie czegokolwiek należą do mnie.

Np. trzeba dowiedzieć się jaka oferta banku jest lepsza ; zadzwonić w sprawie załatwienia jakiegoś papieru ; przeszukać ofert mieszkaniowych ; wydruk czegokolwiek - to moja brocha.

Nawet przed chwilą - "na pulpicie jest taki plik, wydrukuj mi to". 

Tydzień temu nie było mnie dwa dni w domu. Miał obrane ziemniaki, przygotowaną surówkę, przyprawione kotlety. Wystarczyło ugotować ziemniaki, usmażyć kotlety. Przed dwa dni ziemniaki stały w wodzie, kotlety surowe w lodówce. Jego odpowiedź dlaczego nie zrobił sobie obiadu : "nie chciało mi się, z resztą zawsze podajesz mi ciepły obiad do stołu". 🤣 

Kiedyś próbowałam mrozić dania, żeby mógł sobie odmrozić i podgrzać, a gdzie tam.. 🤣

Randki. 

Od dwóch miesięcy? "Zrob zakupy, ugotuj coś, zjemy w domu kolacje".

Dotychczas spoko, czułam się niczym perfekcyjna żona co ugotuje, upierze, posprzata, przypilnuje spraw pod nieobecność męża i w ogóle go obciąża od pierdół. 

Gdy wracam z pracy dostaje tel, żebym coś kupiła, gdzieś podjechała po coś, a wiem, że Mój jest cały dzień w domu.

Ok, robię to.

 

Wiem, że jest pochłonięty pracą, obowiązkami związanymi ze stowarzyszeniem, uważam, że ma na tym się skupić, jednak też chciałabym jakieś aktywności z jego strony w domu.

Tak, była rozmowa. Powiedział, że jest zmeczony, z resztą wie, że umiem się zająć wszystkim, mam z natury usposobienie zapierdalacza, więc wie, że nie musi se pewnymi sprawami zajmować głowy.

 

Seks. 

Ostatnio się o to poklocilismy. Na drugi dzień, ok, kochalismy się, ale od tego momentu znowu nic. 

Była rozmowa w tym temacie.

Powiedział, że jest zmęczony, że są ważniejsze sprawy od seksu. 

I tu uwaga "brakuje mi tego, jak kiedyś potrafiłaś wrócić z roboty czy z zajęć, przygotować imprezę, chlać równo z facetami do rana, odespać 2 godziny, zrobić rano śniadanie, gdzieś podskoczyć, coś załatwić. Zmienić buty z wysokich obcasów na kalosze i pozapierdalac na wsi, wrócić do domu, ugotować, posprzątać, coś mądrego przeczytać, a teraz tylko pracujesz, dbasz o dom i moje rzeczy/sprawy, chcesz wrócić do swojej branży".

Nawiązał do dawnych moich dziejów, wiadomo jaki/czyj temat. 

 

Ok, rozumiem go, ale mam nieodparte wrażenie, że właśnie, nadaję się tylko do zaspokajania potrzeb mężczyzn, a oni mają wyjebkę na to, czego ja potrzebuję. 

 

I żeby nie lać dalej wody. 

 

Ok, zgadza się, Mój może być przemeczony, mieć spadek libido, nie będę przecież mu truć, może odczuwać dysonans poznawczy, bo kiedyś zapierdalałam za trzy baby, a teraz jest wszystko do przewidzenia, "zrobi mi obiad, posprzata, obciągnie i jakie tu emocje".

Tak, inicjuje seks, nie mam problemu z innym miejscem/pozycją do seksu. Chyba przez niecałe 3 lata naszego związku dwa razy mu odmowilam zbliżenia, bo naprawdę kijowo się czułam.

 

Moja taktyka jest taka, że niestety - muszę zacząć gierkę. 😑 

Czyli:

 

1. Będę chodzić odpicowana;

2. Obiad będzie miał trzy razy w tygodniu;

3. Zacznę se wychodzić gdzieś na miasto, by widział, że nie siedzę w domu (dla mnie to debilny punkt, nie mam ochoty go praktykować), nie mam koleżanek, więc se wyjdę gdzieś, kupię kawę i wrócę do domu;

4. Nie będę inicjowac zbliżen, bo skoro i tak nie chce się kochać, to co mi szkodzi, choć mam nawyk proszenia się o seks...

 

Wiem, że Mój mnie nie zdradza, więc ten powód posuchy i braku zaangażowania w dom go nie tyczy. 

Dobry synek z niego, ma dobre wartości, ale widzę też jak moi koledzy mnie traktują, a jak inne kobiety. Wqrwia mnie to, że jestem traktowana jak mały arni. 😂

Przede wszystkim - tak, potrzebuję seksu! 

Wiem, że ciotko-żona, która spełnia obowiązki jest mało pociągająca.

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 minut temu, maggienovak napisał:

Powiedział, że jest zmęczony, że są ważniejsze sprawy od seksu. 

 

czerwony alarm

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

@maggienovak Zajrzyj do Świeżakowni. Przeczytaj co panowie odpowiadają w tematach "Moja dziewczyna mówi, że są ważniejsze sprawy niż seks". Zastosuj te rady.

 

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 minut temu, maggienovak napisał:

Z Moim mamy od początku ustalone, że sprawami napraw w domu on się zajmuje.

VS

19 minut temu, maggienovak napisał:

Minął mu urlop, nie zrobił tego. Pomimo ponownych próśb, nie zrobił.

To sama się wzięłam za naprawę okapu - naprawiłam.

Albo:

 

19 minut temu, maggienovak napisał:

"nie chciało mi się, z resztą zawsze podajesz mi ciepły obiad do stołu"

 

Z tego co piszesz, jesteś z jednej strony niewolnikiem swojego pracowitego podejścia do życia, z drugiej jeszcze jednej rzeczy - Twój problem jest związany z brakiem konsekwencji. Nie chcę wnikać w wasz podział obowiązków, bo całej prawdy pewnie i tak nie poznam - załóżmy na potrzeby tej dyskusji, że jakaś asymetryczność jest przez Ciebie akceptowana bo on np. więcej zarabia. Jednak jeśli coś ustalacie, powinno to obowiązywać. Ale nie obowiązuje, być może po części dlatego, że Ty i tak to zrobisz i on o tym wie. Warto pamiętać, że może to wynikać nie tylko z jego słabych cech charakteru (choć to niewykluczone), ale także z innego sposobu myślenia mężczyzn - on, dopóki nie usłyszy, że Tobie to wszystko przeszkadza, tak na spokojnie,, tak jak napisałaś to nam teraz, może się tego po prostu i zwyczajnie nie domyślać, bo mężczyźni takich rzeczy często nie trybią. 

 

On może myśleć tak - jestem zmęczony pracą, nie zrobię tego. Oooo, ale fajnie. Ogarnęła to, zuch dziewczyna. Czyli ja nie muszę!

 

Znów - należy o tym porozmawiać. Detalicznie, od początku do końca, literalnie, tak jak nam tu opisujesz, nawet podobnymi słowy. To jest ok. Poza tym, proponuję Ci właśnie bycie konsekwentną. Na drugi raz po prostu nie zrób mu tego jedzenia i powiedz, że musi sobie coś kupić. Nie wyręczaj go we wszystkim. Znajdź sobie jakieś inne ujście swojego zapierdalania :)

 

Twój drugi problem moim zdaniem mocno wiąże się z tym:

 

27 minut temu, maggienovak napisał:

Wiem, że ciotko-żona, która spełnia obowiązki jest mało pociągająca.

O, właśnie to, to jest sedno. Musisz unikać ramowania się jako Pani złota rączka od wszystkiego, sprzątaczko-kucharko-majsterkowiczka. Facet musi w Tobie widzieć też kobietę. Nie wychodź tak mocno z tej roli. Są faceci, którzy to uszanują (ja np. takie kobiety, które umieją się same ogarnąć mega szanuję i mnie pociągają, duże dzieci - wręcz przeciwnie i pewnie bym Cię wziął uwaloną tym silikonem), ale musisz zachować balans. Podobnie jak facet zachowujący się jak kobieta może być we friendzone max, ale nie budzi pożądania, podobnie zwykle kobieta - nie masz być ziomeczkiem, tylko jego dupą.

 

31 minut temu, maggienovak napisał:

4. Nie będę inicjowac zbliżen, bo skoro i tak nie chce się kochać, to co mi szkodzi, choć mam nawyk proszenia się o seks...

 

To jest na pewno dobry pomysł, bo to źle na facetów działa. On musi zdobywać. Pozostałe kroki, które planujesz Ci w tym pomogą. Ale musisz podjąć zmianę mentalną. Nie rób punktów 1-3 dla niego, tylko musisz to naprawdę chcieć zrobić DLA SIEBIE. Tylko wtedy to będzie autentyczne i tylko wtedy zadziała. A jeśli nie zadziała i rozmowy nie pomagają - czas się ewakuować.

 

Powodzenia!

  • Like 5
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posadz chlopa przy stole naprzeciwko siebie i powiedz mu stanowczym glosem to co tu napisalas.

 

Obserwowac reakcje.

 

Papier do reki i spisac co kto robi i sie trzymac.

 

Obserwowac progres.

 

Czas na “ciezka” rozmowe oczyszczajaca powietrze bo kryzysik nadchodzi.

 

do tego:

1) Chodz odpicowana i kokietuj

2) Zaproponuj nowe zabawy w sypialni

3) Zaskocz go czyms w tych sprawach

 

ps

Bycmoze ma jakies ciezkie rzeczy w pracy i to go dobija. Staraj sie dowiedziec. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
25 minut temu, maggienovak napisał:

Powiedział, że jest zmęczony, że są ważniejsze sprawy od seksu. 

Grubo 😧
Sama zdiagnozowałaś swój problem:

28 minut temu, maggienovak napisał:

Ok, rozumiem go, ale mam nieodparte wrażenie, że właśnie, nadaję się tylko do zaspokajania potrzeb mężczyzn, a oni mają wyjebkę na to, czego ja potrzebuję. 

29 minut temu, maggienovak napisał:

Przede wszystkim - tak, potrzebuję seksu! 

Czemu nie komunikujesz swoich potrzeb? Z twojego opisu wynika że, spełniasz wszystkie potrzeby swojego faceta ale jakoś nie komunikujesz innym jakie są twoje potrzeby.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Weź go na kanapę/do stołu i jasno, prosto i klarownie wyartykuuj swoje oczekiwania. Również to, co Cię obecnie wkurwia (w tym to niedotrzymywanie obietnic). Konkretnie, punkt po punkcie. Pamiętaj, z całkowitym spokojem, bez męczenia buły w stylu "och, ja robię tyle i tyle, a ty leżysz kołami do góry, a obiecałeś etc...."

Możesz sobie ten post druknąć :) Jak Pan ma więcej niż parę szarych komórek w głowie (zakładam, że tak jest) to zrozumie i druga rozmowa będzie bezcelowa. Żadnych kretyńskich gierek, wzbudzania zazdrości etc.

 

Rozmawiajcie. Po prostu. Nikt nie domyśla się, co drugiemu czasem w głowie siedzi. Powodzenia!

Edited by Obliteraror
  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites
33 minuty temu, maggienovak napisał:

w łazience wpiełam nie tą żarówkę co trzeba. 😂 Ale się Mój wqurwil i momentalnie zrobił resztę oświetlenia. 

Pomyłki się zdarzają.

Ciekawe: Czy Twój się wkurwił na Ciebie, na sytuację ot że trzeba to zrobić a nie chce się, czy na siebie że nie dopilnował i musiał poprawiać?

 

35 minut temu, maggienovak napisał:

Chodzi mi o fakt, że ustalenia były inne. Mój mówi, że zrobi, ale no nie jest zrobione. Nie drę się na niego, po prostu mówię "Kochanie, proszę, zrób

Ustalenia były o zakresie robót i terminie. Jakie były kary umowne? Żadne. Po tym terminie zleceniodawca SAM SOBIE ROBI zlecenie.

Dla wykonawcy to cudowny układ - robota się robi sama.

 

Ja oszczędzam energię i jeżeli widzę że ktoś mi coś zleca (kobieta prosi mnie o coś a ja zrobię w swoim tempie - nie jej tempie) - a potem ten ktoś/kobieta SAM TO ROBI - to ja pozwalam mu/jej to robić.

 

Nie unoszę sie honorem i dumą - robotę planowałem na za 3-6-9 miesięcy, nie ma priorytetu.

Poczekaj, a jeśli chcesz mieć wcześniej zrób sobie sama. Zrobiłaś? Zadanie wykonane - zapominamy.

Nie honor lecz efekt.

 

Tobie chodzi o FAKT ZŁAMANIA USTALEŃ - NIEDOTRZYMANIA UMOWY. A Twojemu panu może chodzić o oszczędzanie energii lub inny harmonogram prac niż Tobie, NAWET JEŚLI OBIECAŁ CI COŚ ZA 3 TYGODNIE, ale szacując priorytet ustawił to zadanie na ZA 3 LATA.

 

Pan oszczędza zasoby, Ty zlecasz robotę a potem robisz ją sama, bez zbędnych dyskusji i wywoływania poczucia winy. Dla mnie spoko układ.

 

Nie mam zbyt dobrego doświadczenia z negocjowaniem - u mnie w zwiazku było wywoływane straszne poczucie winy o wszystko - a więc olewałem te prace choćby się waliło.

Jeśli Twój związek jest zdrowy - zastosuj jakieś bardziej skuteczne metody UMAWIANIA WYKONANIA ZADAŃ W TERMINIE  i może jakieś żartobliwe nagrody TY MÓJ TYGRYSIE ZASILIKONUJ LAMPĘ TO CI DAM PĄCZKA.

 

Bardziej niż kary umowne stosuj NAGRODY NAGRODY NAGRODY!!!!!

45 minut temu, maggienovak napisał:

zadzwonić w sprawie załatwienia jakiegoś papieru ; przeszukać ofert mieszkaniowych ; wydruk czegokolwiek - to moja brocha.

To są Twoje priorytety, jego czy wspólne?

Załatwiasz DLA WAS czy DLA SIEBIE MYŚLĄC ŻE DLA WAS czy DLA NIEGO?

 

 

47 minut temu, maggienovak napisał:

Przed dwa dni ziemniaki stały w wodzie, kotlety surowe w lodówce. Jego odpowiedź dlaczego nie zrobił sobie obiadu : "nie chciało mi się,

Łooo gościu ma centralnie w dupie takie zwykle życie codzienne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
46 minut temu, maggienovak napisał:

Trzy miechy temu miał urlop, podczas którego miał wymienić żarówki oświetlenia, do którego ja nie sięgam; miał wymienić listwy przy blacie kuchennym; miał naprawić okap, zasilikonować wannę. Minął mu urlop, nie zrobił tego. 

... ciach.

Dalej nie ma sensu czytać.

Ile razy trułaś mu dupę o to ? 

Dziękuję . Nie mam wiecej pytań.

  • Confused 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiem, że ma stresującą robotę, do tego firma ma w planach obcinać etaty. Wiem, że jest najlepszy na dziale i ogarnia rzeczy, które ogarniają automatycy, programiści, zna ukraiński, więc firma strzeliłaby se w dwa kolana na raz, gdyby Mojego zwolnili.

 

Zauważyłam to, że jeśli jest coś do wykonania na zlecenie firmy i stowarzyszenia - robi to natychmiast!

 

Mamy konserwatywne poglądy na rodzinę, więc myślałam, że naturalnie nam wyjdzie życie codzienne. No niestety nie wychodzi, bo ja pracuję, a on ciągle pracuje.

 

Tak, rozmawiałam o seksie, powiedziałam, że mogłabym się z nim codzinnie kochać, że lubię to, że potrzebuję tego, że jak chce np.anala, to niech mówi, bo czytałam, że faceci też chcą tego zaznać. Nie jestem za analem, ale czego dla miłości się nie robi. 🤣

Wieczorkiem, czy coś go pomiziam, czy nawet się schyle 🍦, a on mówi, że jest zmęczony, że nie dzisiaj. 

Mówi, że mam za duże libido, że mamy na głowie ważniejsze rzeczy, a ja tylko seks.

 

Tak, była wypunktowana rozmowa. Byla. 

1. Chcę częściej seksu;

2. Proszę o to, by naprawial na bieżąco co sie psuje. Zostawiam mu listę z usterkami.

3. Chcę, żeby zachował się od czasu do czasu romantycznie, kupił kwiotka, zrobił romantico kolację z finalem w łóżku, na stole, albo gdzie i jakby chciał.

 

Tak, przyznaję się, że przy swietle dziennym krępuje się, nie chcę minety, bo wiem, że na dole nie jestem przyjemna. Że ostatnimi czasy przerzucilam się na płaskie obuwie, folko spódnice, przytylam 5 kg, z których już zrzucialm 3 kg, mam w planach więcej schudnąć.

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
24 minuty temu, tytuschrypus napisał:

Facet musi w Tobie widzieć też kobietę.

To jest to. Kobieta musi być kobieca. Z tego co piszesz @maggienovak to jesteś w tym związku najpierw matką, później ojcem, jeszcze może kumplem a dopiero na końcu kobietą.

 

Obawiam się, że doszło do wypalenia. To czego oczekujesz może dać ci już tylko inny facet.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciężko mi się to czyta. 

@maggienovak Szkoda mi Ciebie. Za każdym razem jest ten sam problem u Ciebie w związku. Ty ruszylaś z miejsca, fajnie zmierzasz do czegoś, a Twój związek wciąż z tym samym problemem. 

Co Ci da większą częstotliwość seksu? Poczujesz się atrakcyjniejsza co nie?

Kobieta musi czuć, że jest pożądana przez mężczyznę. Wiem jak to ryje banie gdy jest inaczej. 

 

Coś Ci opowiem. Kiedyś też dla jednego byłam taka och i ach, starałam się bo chciałam żeby dał mi to czego mi brakowało (teraz wiem o co chodziło). No i ja zrozpaczona, że tego nie dostaje, a właściwie nic nie dostaje napisałam do tego z pokolenie Ikea z zapytaniem o co chodzi, przedstawiłam mu sytuację mniej więcej było podobnie do Twojej ale my nie mieszkaliśmy razem no mniejsza. No i on zadał mi jedno pytanie: A co on robi dla Ciebie?

Zadaj też je sobie i odpowiedz.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiem że kobiet nie pyta się o wiek . Ale by łatwiej by było coś doradzić jak byś podała więcej danych np ile jesteście małżeństwem , wiek jego i twój .

Co do tych prac to może błędem jest że wcieliłaś się w cechy faceta i się rozleniwił - bo po co robić w domu jak ty załatwisz wszystko . Daj mu być facetem niech poczuje się doceniony . Sam miąłem taki przykład jak moja znajoma pojechała do warsztatu sama i ją zleli ciepłym moczem faceci . Pojechałem z nią drugi raz i sprawa została załatwiona od reki jej . Po prostu jest inne postrzeganie pewnych spraw przez kobiety a inne przez facetów . Do pewnych spraw kobiety nie powinny się tykać .

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 minut temu, maggienovak napisał:

Tak, rozmawiałam o seksie, powiedziałam, że mogłabym się z nim codzinnie kochać, że lubię to, że potrzebuję tego, że jak chce np.anala, to niech mówi, bo czytałam, że faceci też chcą tego zaznać. Nie jestem za analem, ale czego dla miłości się nie robi. 🤣

Wieczorkiem, czy coś go pomiziam, czy nawet się schyle 🍦, a on mówi, że jest zmęczony, że nie dzisiaj. 

Mówi, że mam za duże libido, że mamy na głowie ważniejsze rzeczy, a ja tylko seks.

Fajne masz podejście, nie zmarnuj tego. Wiem też, że może wynikać to z etapu "przedmałżeńskiego", ale i tak nie zmarnuj, bo proza życia depcze z czasem wyobraźnię  : ) Jak Ci kiedyś pisałem, dobrze Wam życzę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ten sławetny przykład urlopu. Przypomniałam mu na początku urlopu, w trakcie raz, na końcu urlopu. 🤣

 

Jesteśmy niespełna 3 lata ze sobą. Mam w tym roku 24, on 29. 

 

Mamy spoko relacje, jest czuły, mamy podobne poglądy, wartości. 

Pomógł mi w uj życiu, ja jemu na początku również. Mamy spoko komunikację, ale w temacie seksu teraz nie. Gdy pytam dlaczego znowu nie chce, to denerwuje się, wychodzi z pokoju, siada do kompa, albo mówi, że mam za duże libido. 

Lubimy ze sobą spędzać czas. Na pewno do Mojego coś żywię skoro, nie chcę iść na bok. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, maggienovak said:

Trzy miechy temu miał urlop, podczas którego miał wymienić żarówki oświetlenia, do którego ja nie sięgam; miał wymienić listwy przy blacie kuchennym; miał 

Wiadomo Polak na urlopie nie może mieć urlopu. 

  • Haha 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
Przed chwilą, TheFlorator napisał:

@maggienovak

 

Od kiedy zaobserwowalas “problemy” miedzy wami?

Z seksem od ponad pół roku, jak nie więcej. 

Z naprawami w domu od 3-4 miechy? 

Wiem, że mój wizerunek może na niego nie działać. Wiem, że robota go w pełni absorbuje. Także wskazuję potencjalnie te dwie przyczyny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@maggienovakrzuć go i zostańmy parą, podobasz mi się 😛

 

A tak serio:

 

21 minut temu, maggienovak napisał:

ak, była wypunktowana rozmowa. Byla. 

1. Chcę częściej seksu;

2. Proszę o to, by naprawial na bieżąco co sie psuje. Zostawiam mu listę z usterkami.

3. Chcę, żeby zachował się od czasu do czasu romantycznie, kupił kwiotka, zrobił romantico kolację z finalem w łóżku, na stole, albo gdzie i jakby chciał.

Jakie były rezultaty? Zgodził się, marudził, wydziwiał? Polemizował?

Przedstawiłaś oczekiwania, ale jakie są sankcje za ich niezrealizowanie?

 

Jeśli Ci na nim zależy, pozostaje jeszcze terapia. To naprawdę niezłe wyjście i nie ma się co go obawiać. Jeśli nie poskutkuje... Pisz na priv:p

 

EDIT: aha, jeszcze jedno, tak szczerze - czy od początku przez długi czas było między wami takie prawdziwe, prawdziwe pożądanie? Jesteś w stanie wyróżnić moment, w którym to siadło? Może był to ten moment, gdy odmówiłaś tej nieszczęsnej minety np.? To ważne.

 

 

Edited by tytuschrypus

Share this post


Link to post
Share on other sites

@zuckerfrei

Wiedziałam. 🤣

Ale tak serio. Ostatnio poznałam kilka Wloszek, Włochów. Nie kumaja tego, że u nas na urlopie musisz mieć czas na szybkie wakacje i szybkie naprawy/załatwienia spraw. I tego, że kasę pakuje się w domu, remonty, auto, jak można wydać na wczasy, wyjścia. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmm,

 

jesli jestescie z grupy ludzi ktorzy pracuja nad soba/zwiazkiem to czas wlasnie wrzucic 3 bieg bo krysysik sie zbliza (a moze to dopiero wasz 1szy ?).

 

Bycmoze rozmowa musi sie odbyc w na prawde ciezkim klimacie w sensie “mamy kryzys w zwiazku” a nie “nie wymieniles listewek”. Aby atmosfera byla taka, ze nozem mozna ciac.

 

3/6 miec niby dlugo a moze niekoniecznie.  Wszedzie sa kryzysy i trzeba to przejsc i tyle a nie wylewac dziecka z kapiela.

 

Mozna isc do psychologa na konsultacje.

 

Jesli jestescie z grupy ludzi ktorzy wymieniaja partnerow a nie pracuja nad soba no to wiesz co robic za jakis czas.

 

Ja bym jeszcze poczekal spokojnie ale dojebal konkretna rozmowe (wiecej niz raz) i zobaczyl co bedzie.

 

ps

Jesli jest roznicaw libido (faktyczna) to isc do seksuologa.

Edited by TheFlorator
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minut temu, maggienovak napisał:

Wiem, że robota go w pełni absorbuje.

Kimałem w aucie na stacjach benzynowych, miałem oczy na zapałkach wracając do domu, śpiąc praktycznie na stojąco ale na to zawsze miałem ochotę. Dopiero potem, po "akcie" "wyłączał mi się prąd" :) Brak chęci przy takim stażu jest więcej niż zadziwiający, oczywiście z męskiej perspektywy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja myślę, że to nie do końca tak, facet też może mieć niższe libido przez jakiś czas.

Może faktycznie w pracy jest sytuacja jaka jest, jednak przebywa się w miejscu pracy tak długo, że negatywny stan potrafi się mocno i na długo udzielić.

Wg mnie sytuacja jest do ogarnięcia, czego autorce postu serdecznie życzę :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By Kacper
      Cześć Bracia! Może na początku trochę informacji o mnie. Nazywam się Kacper, mam 21 lat, aktualnie jestem na drugim roku studiów, a także prowadzę własną firmę. 
       
      Z góry przepraszam za wszystkie błędy ortograficzne, a także za nieodpowiednią składnie. Postaram się jak najlepiej i najdokładniej wytłumaczyć całą sytuacje, która przytrafiła się w moim jakże krótkim życiu. 
       
      W listopadzie 2018 roku, rozstałem się z dziewczyną z która spędziłem 4 lata. Oboje zdecydowaliśmy, że to już nie to samo i bez żadnej spiny po prostu się rozstaliśmy i każdy poszedł w swoją stronę. Na początku Grudnia tego samego roku poznałem dziewczynę. W zasadzie sama zaczęła do mnie pisać i najzwyczajnej zagadywać. Pisaliśmy całymi dniami i nocami. Poczułem, że komuś na mnie zależy. Spotkaliśmy się po tygodniu, wszystko pięknie jak ta lala, poszliśmy na miasto coś zjeść i pogadać. Wieczór według mnie spędzony jak najbardziej na plus. Jednak cały czas miałem gdzieś z tylu w głowie, że ona jest dla mnie takim plastrem. 31 grudnia postanowiliśmy być razem. Nigdy nie sądziłem, że wejdę tak szybko w związek z dziewczyną, która znam zaledwie miesiąc. Nie da się ukryć byłem bialorycerzem. Studiuje w Szczecinie(natomiast moje rodzinne miasto to Gorzów Wlkp) na studiach dziennych, mam własne mieszkanie w super dzielnicy, a także auto, które dosyć się wyróżnia. Przez co cały czas słyszę docinki na ten temat, że wszystko co mam to od rodziców. Nie ukrywam, że rodzice bardzo mi pomogli. Bo bez nich nie byłbym w stanie tego wszystkiego mieć.  
       
      Wracając do wątku z dziewczyna. Ma ona 21 lat, po skończeniu liceum zrobiła sobie rok przerwy od studiów w celu poprawienia matury(co jej i tak nie wyszło) 
      Przez cały okres od stycznia do kwietnia przyjeżdżała do mnie do Szczecina. Był to najpięknieszy czas w moim życiu. Spędziłem mega dużo cudownych chwil z nią. Nie było żadnych kłótni, aż do Maja gdy zaczęła grzebać w mojej przeszłości i w tym jak było mi z poprzednia dziewczyna. Zaczęły ze sobą pisać. Miałem mega kłótnie spowodowane tym jak mogłem jej powiedzieć, ze byłem z dziewczyna 4 lata, ze ona nic nie wie, jak ja mogłem ją w ogóle okłamać. Grzecznie starałem się wytłumaczyć, że po prostu chciałem o tym zapomnieć i już do tego więcej nie wracać. Oczywiście drama trwała z dobre pare miesięcy i przy każdej drobnej kłótni oczywiście wracał ten temat w celu dopierdolenia mi. Przyszedł czas wakacji, pracowałem na budowie żeby zarobić pieniądze na wyjazd z nią. 
       
       
      Wstawałem codziennie o 6 i wracałem o 17, sześć dni w tygodniu przez dwa miesiące. Zapierdalalem jak wół żeby ten ostatni miesiąc spędzić czas na super wyjazdach. Księżniczka była o wszystko zazdrosna, straciłem kontakt z najlepszymi przyjaciółmi. Gdy chciałem się spotkać z moim kuzynem, aby zrobić sobie męski wieczór to oczywiście ona nagle dzwoniła do mnie, że jej smutno. To ja głupi do niej jechałem. W przeciągu roku nie spędziliśmy ze sobą może z tygodnia. Bo ona tak bardzo chciała żebym za nią szalał. A ja jak głupi robiłem wszystko pod nią:
      pojedzmy na zakupy do ikei(200km w jedno stronę)  Pojedzmy nad morze  Chodźmy na zakupy  Wszystko było robione pod nią, a gdy ja chciałem coś zrobić to było tylko a po co Ci to, a to idź sam bo mi się nie chce. Były nawet kłótnie o moja kuzynkę, która traktuje jak siostrę. 
      Wiele razy było mówione jakim to jestem skurwielem i chujem. Ze jak ona może być z takim kimś kto ciagle kłamie i lata za innymi kobietami. Gdzie ja byłem jej wierny jak pies i robiłem wszystko żeby uszczęśliwić myszkę....
       
       
       
      Przyszedł październik 2019, postanowiła iść na studia po rocznej przerwie. Niestety nie udało jej się poprawić matury wiec poszła na medycynę analityczna. Była na niej zaledwie 2 miesiące. Po czym stwierdziła, że zmieni uczelnie i przyjdzie na moja! Po prostu hit! 
      Wynajmowała własne mieszkanie, ale i tak spaliśmy u siebie codziennie. Jeden tydzień u mnie, drugi u niej. I tak, aż do Grudnia. 
      W połowie grudnia powiedziała mi, ze chce rzucić studia. Oczywiście próbowałem jej przetłumaczyć, że to jest bez sensu bo będzie miała drugi rok w plecy. 
       
      Pokłóciliśmy się 3 dni po wigilii. 
      Jechaliśmy autem, poszło znowu o to jakim ja jestem skurwielem. Po czym coś we mnie pękło. Powiedziałem, że nie będzie mnie tak traktować i niech wyjdzie z tego auta. Wyszła. Odjechałem w kierunku swojego domu po czym dzwoni do mnie zapłakana ze mam wracać. Wiec ja głupi wróciłem. Weszła do mojego auta i co dostałem za te wszystkie starania? Trzy szybkie plaskacze na twarz...
      Powiedziałem o nie, ze to przesada. Wróciłem do domu. Zaczęła mi wysyłać jak tnie się po rękach. Po czym nie odzywała się do mnie 3 dni. Stwierdziłem, że nie chce mieć jej na sumieniu i zadzwoniłem do jej ojca żeby powiedzieć, że się tnie na rękach i chce rzucić studia. I zaczęło się znowu. 
       
      Wyzywanie mnie, ze zniszczyłem jej życie jak ja mogę taki być. Skoro ja już nie potrafiłem jej pomoc to stwierdziłem niech jej rodzice się nią zajmą. Wysłali ją do psychologa, miała się uczyć i zaliczyć co może. Jednak tego nie zrobiła i po prostu zabrała swoje papiery ze studiów. 
       
       
      Jest już styczeń tego roku (2020), czułem się wręcz chujowo. Nie potrafiłem przestać o tym myśleć, ryczałem jak głupi, jeździłem autem w nocy po mieście. 
      Wtedy zauważyłem, że narzuciła mi swoje wszystkie wartości i tok myślenia. Robiłem dosłownie wszystko to co chciała. Próbowałem się uwolnić. Miałem naprawdę dosyć wszystkiego. Wszyscy moi przyjaciele i znajomi mówili, ze to nie jest dziewczyna dla mnie, ze powinienem odpuścić bo tylko się wykańczam. 
      W tamtym momencie przypomniałem sobie słowa mojego taty „nie pokazuj lasce, ze Ci za bardzo zależy bo to wykorzysta”
       
       
       
      Mieliśmy kontakt cały czas, ale był mega toksyczny. Przespaliśmy się pod koniec stycznia. Po czym nagle stwierdziła, ze tak być nie może. Nie odzywałem się pare dni. Stwierdziłem, ze pójdę do psychologa. Poszedłem do terapeutki, ale strasznie się zawiodłem po prostu trafiłem na nieodpowiednia. Od 10 lutego do 14 nie odzywalismy się prawie nic do siebie. Po czym w walentynki napisała, ze chce się zobaczyć i tak dalej. Zobaczyliśmy się mowila jak to bardzo kocha, ze jej zależy. Ze jak się kocha to się walczy do końca. Ze zarezerwowała Nam hotel nad morzem żeby to wszystko naprawić. Nie pojechaliśmy bo powiedziałem, ze nie będę z kimś takim. 
       
       
      Po czym stwierdziłem, ze muszę o nią walczyć bo przecież jak się kocha to się walczy. Ciagle miałem w głowie to co ona myślała i mowila. Już nie miałem własnego zdania. Byłem przez 2 tygodnie wyzywany i zlewny ciepłym moczem. Po czym na początku marca powiedziałem dość. Poszedłem do innego psychologa i uświadomił mi on, ze ta dziewczyna ciągnie mnie tylko w dół. To, że nie warto starać się dla kogoś, dla kogo nic nie znaczymy. Jestem po dwóch wizytach, nie mam kontaktu z nią wcale. Jest mi lżej. To był ciężki czas. Po czym dzisiaj 13 marca dostaje zdjęcie na jednym z portali jak to jej nowy chłopak trzyma ją za rękę i piją wino. Od Walentynek do dzisiaj minął miesiąc. Gdzie ona wtedy próbowała mnie uświadomić jaki jestem ważny i jedyny w jej życiu, że ona nie chce innego. Po czym dzisiaj kurwi się z innym. 

       
       
      Czytałem sporo wątków na forum i stwierdzam, ze kobiety to totalne manipulatorki. 
       
      Można powiedzieć, że zaczynam odzywać. Cierpiałem przez ostatnie 3 miesiące, gdzie ona chodziła na imprezki i dbała o siebie. 
       
       
      Przepraszam za chaos pod koniec. 
      Nerwy wzięły górę. Mam nadzieje, że dostanę od Was porządna lekcje w komentarzach.
    • By pienbv
      Cześć wszystkim!
       
      Cóż, to będzie moja historia oraz prośba i o poradę. Zacznę od historii swojej i będę przechodził aż do czasu teraźniejszego. No to jazda!
       
      Jak miałem 6 lat to rodzice się rozwiedli - nie miałem taty (ale to zupełnie inna historia i zakręcona ) .Od 10 roku życia choruję przewlekle na chorobę autoimmunologiczną, z którą do teraz mam spokój. Po kolejnych trzech latach doszły kolejne dwie, które spowodowały iż od tego 13 roku życia żyłem ze świadomością czekającego na mnie skalpela - przeszczep wątroby. Oczywiście, jak to chora osoba wszyscy w rodzinie na mnie chuchali i dmuchali = nauka życia w społeczeństwie 0 (w tym relacji damsko męskich). Później przez to uważałem, że sobie nikogo nie znajdę. Jak mi się coś dzieje to żółknę (skóra i gałki oczne) - wynika to z podniesionej ilości bilirubiny we krwi. A kto może pokochać osobę, która nie jest w pełni zdrowa. Ale cud się zdarzył i wieku 19 latu (w bardzo pokręcony sposób) poznałem dziewczynę. Żyliśmy dwa lata w związku na odległość i ją ściągnąłem do swojego miasta. Tak się zdarzyło, że w ciągu naszego związku przeszedłem dwa przeszczepy wątroby. Zniszczyło to trochę moje ciało, wielka blizna na brzuchu, dużo rozstępów przez tycie i chudnięcie w wyniku brania sterydów, wielka blizna w pachwinie po biopompie. Ale, że wiedziała co mnie czeka i znaliśmy się już długo to akceptowała moje ciało, ja byłem happy i nie było tematu. Nawet się jej oświadczyłem po 3 latach związku. Ale nic nie może wiecznie trwać, w grudniu zeszłego roku powiedziała że chce się rozejść. Jak to przeżyłem to już moje zmartwienie. Najważniejsze, że już się z tego wyleczyłem - trzeba mieć przecież kręgosłup . Wyprowadziłem się z domu rodzinnego, stwierdziłem że czas na porządne zmiany. No i na stacji poznałem bardzo fajną dziewczynę z Ukrainy.

      No i po co ten długi wstęp i te sprawy ze zdrowiem? Problem mam taki, że mi się dziewczyna bardzo spodobała. Jest wolna. Nawet udało mi się ją wyciągnąć na wyjście do pubu (dzięki staruszku za wsparcie!).  Dobrze mi się z nią rozmawiało w pubie, często rozmawiamy na Messengerze czy na stacji jak się akurat spotkamy w kuchni. Mnie się z nią przyjemnie rozmawia, nie wiem jak to jest z jej strony. Wszyscy w okół mi mówią, że to była randka ale ja to bardziej odebrałem jak wyście koleżeńskie. Może jestem dziwny? 🤪 Teraz wychodzę z nią w sobotę do coś na kształt ogrodu botanicznego i może jak się uda znowu do pubu wieczorem. Mam obawy, żeby się jej pokazać. Nie jest to tragiczny widok, jest ok. Druga rzecz, miałem jedną w życiu partnerkę, która powiedzmy temperamentem wgl mi nie odpowiadała czyt. kłoda. Ale ja też nie mam jakiegoś doświadczenia w seksie i są obawy że nie podołam. Trzecia rzecz, i can not in to relacje damsko/męskie. Znaczy się, to przychodzi mi naturalnie. Rozmawiam z kobietami normalnie, ale gdy rozmawiam z taką co mi się podoba to nagle z gadatliwego ekstrawertyka robię się spanikowanym małym chłopcem (wyjątkiem jest ta Ukrainka). Boję się, że nie wyczuję momentu/okazji ? kiedy ona będzie się chciała zbliżyć - nawet przebić tą barierę dotyku jakiegokolwiek. Na samą myśl o zbliżeniu  - przez te obawy - aż mnie ciarki przechodzą. W złego tego słowa znaczeniu.
       
      Uprzedzając, chodzę do psychologa i dużo rzeczy już poprawiłem i wypracowałem. Po prostu jeszcze nie doszedłem do tego momentu, a mnie to cały czas zaprząta głowę.
    • By dyletant
      Na kanwie wielu lat doświadczeń, przyszło mi zobaczyć wielu rzeczy których wcześniej nie widziałem i zrozumieć, to czego dotąd nie rozumiałem.
       
      Kiedy w życiu codziennym dzieliłem się swoimi poglądami, ludzie zazwyczaj reagowali niezrozumieniem, dyskredytowali mnie w dalszej opinii lub dystansowali się do mnie - dlatego postanowiłem zrobić mały spis treści, dla początkujących, którzy nie są pewni co do dam które poznają i które ich oczarowują i z którymi chcą się wiązać.
       
      Miłość... do mnie bardziej przemawia haj hormonalny, bo jak wiemy... komputer nie składa się tylko z części - uruchamia go system, czyli szereg zachodzących w nim procesów, złożonych w podzespołach.
      A więc do rzeczy.
       
      Kobiety bardzo skrupulatnie dbają o tajemnice i nie czują wstydu w chwili gdy powinno się go czuć - nawet kiedy złapiesz je za rękę na zdradzie - czują że po prostu wpadły, nie analizują czy zrobiły coś nie tak - po prostu winni są ci, którzy ją nakryli.
      Dlatego to co dla nas jest moralne - dla nich jest furtką do przemycenia czegoś.
       
      Etapy jakie można zaobserwować u płci przeciwnej już od najmłodszych lat, oraz sprawy na które trzeba zwrócić uwagę podczas wiązania się z jakąkolwiek kobietą:
       
      - relacje jej rodziców oraz sposób w jaki żyją -> jeśli są rozwiąźli - dziecko wychowane w takim domu dostaje predyspozycje aby również być rozwiązłym, ponieważ w wieku nabywania wzorców, chłonie zachowania najbliższych jak gąbka
      - relacje z byłymi partnerami oraz orbiterami -> mogą być nimi ex lub całkiem nowi/nieznani panowie, jednak dla niej wzbudzający wystarczająco dużo zaufania aby im się oddać (najlepiej to zauważyć w okresie urodzin/świąt/sylwestra)
      - słabość do błyskotek -> partnerka gromadzi rzeczy i robi z nich ołtarzyk, w moim przypadku były to także prezenty od jej eks-partnera
      - kolczyki, tatuaże -> świadczą o kompleksach, mają na celu zakrycie szpetnych (jej zdaniem) partii ciała i zwrócenie na siebie uwagi poprzez kontrowersje - o kolczyku w języku chyba nie muszę pisać)
      - nowa i seksowna bielizna -> której nie widzisz na ciele partnerki, ale widzisz w jej garderobie (najczęściej przeznaczona dla kogoś innego)
      - nadmierne dbanie o swój wygląd -> w sytuacji kiedy jej na to nie stać albo kiedy mówisz jej wprost, że podoba ci się taka jak jest (przedłużanie rzęs, fitness, spa, solarium, zakupoholizm)
      - głupawe koleżanki/samotne madki którym nie wyszło -> jeśli ich wpływ jakkolwiek ingeruje w wasze relacje, to świadczy to o niedojrzałości partnerki, ponieważ wasz związek to wasze pomyłki i nauki
      - skłonność do nadużywania alkoholu -> często to tylko kieliszek na rozluźnienie, potem drugi jak śpisz, a gdy się budzisz okazuje się że nie am butelki. Bardzo często jest to spowodowane nadużywaniem alkoholu w rodzinnym domu.
      - ukrywanie treści rozmów, kontaktów (komunikatory etc...) -> każdy ma prawo do swobodnej wypowiedzi z kim chce - dziwne tylko, że najbardziej zabiegają o to osoby, których relacje po jakimś czasie sprawiają zawód innym.
       
      To tylko ogólne znaki rozpoznawcze, których się nauczyłem podczas wieloletnich batalii.
      U jednych są to "paranoje", podczas gdy u innych są to granice nie do przekroczenia, dlatego największy nacisk kładłbym jednak na konfrontacje z rodzicami.
       
      Z jednej strony można się przekonać w jaki sposób jest przedstawiany i traktowany mężczyzna w rodzinnym domu (będziesz tak samo traktowany), a także dowiedzieć się czy roszczenia wobec przyszłego zięcia nie są zbyt wygórowane.
      Zazwyczaj założenie drugie jest konsekwencją pierwszego - wtedy należy przeanalizować wkład drugiej strony i sens związku. Jeśli to tylko ty masz być wołem - należy się ewakuować.
       
       
      Jednym słowem, jeśli zachodzą sytuacje a dodatkowo masz ku temu przesłanki, w których twoja intuicja podpowiada ci, że nie czujesz wymierności tego co dajesz i robisz w związku, to na pewno jest coś -
      o czym twoja partnerka ci nie mówi: należy to zweryfikować w trybie natychmiastowym.
       
      Kobiety:
      a) wykorzystują słabości mężczyzn
      b) wykorzystują zasoby mężczyzn
      c) wykańczają ich emocjonalnie - żerując na nich, a także narzucając im wymagania pokroju szantażu, co bardzo często w sposób powolny doprowadza do ich agonii.
       
      Miałem kolegę, który się zapił na śmierć (40 lat) - okaz zdrowia, ale od czasu urodzenia dziecka, miał strasznie suszoną głowę przez teściów u których mieszkali. Jego praca, była niestety mobilna, toteż nieobecność dawała znakomitą okazję do tworzenia romansów. Jego żona notorycznie poddawała się podpuszczeniom własnej siostry, oraz matki - ojciec nie miał w domu nic do gadania - był od robienia. Jego żona, skumulowała w sobie jego negatywne cechy - oczywiście tylko i wyłącznie na potrzeby usprawiedliwienia swojej niewierności - po czym wyszła z propozycją rozwodu i zamieszkała z kim innym. Od kiedy pamiętam, facet starał się o częste widzenia z synem, był do niego przywiązany, a ta marna kobieta rozbiła szanse na normalny związek, wplątując zazdrość i osobę trzecią...
      Na pogrzebie każdy się od niej odsuwał, ale ona sama miała swoją teorię śmierci mojego kolegi a swojego męża  - problem trwał od dawna.
       
      Nie było by w tym niczego dziwnego, gdyby to były sprawy otwarte, o których się mówi i które zobowiązują płeć przeciwną do lojalności, wierności i wdzięczności pod warunkiem kary - ale tak niestety u nas nie jest (chyba że udowodnisz komuś zdradę ale nawet wtedy kara jest zdecydowanie mniej adekwatna do zniszczeń psychicznych).
       
      Kobiety mają na celu 2 rzeczy:
      1. Od młodości dobrze się bawić czyimś kosztem.
      2. Kiedy już minie im ochota na zabawę - założyć rodzinę, czyli złapać kogoś w swoje sidła i próbować żyć dwoma podpunktami naraz - mówię tu o większości, nie o wszystkich.
       
      Są doskonale przekonane o swojej wyjątkowości, z punktu widzenia biologicznego - natura ulokowała nas w pozycji podrzędnej, chociaż zdarzają się przypadki, w których to samica wręcz prosi o kopulowanie z samcem, jednak z powodu nadmiernej ilości adoratorów - zdarza się to stosunkowo rzadko.
       
      O samotnych matkach nie będę nawet pisał - bo forumowa statystyka pokazuje, że to bardzo zły wybór, który generuje dodatkową frustracje u mężczyzn z dobrymi intencjami.
       
      W jednej ze swoich audycji Marek powiedział coś, co pokrywa się z moim poglądem wobec osób, które lubieżnie czyhają nad czyimś ulem (metafora!).
      Od wielu lat, przez pewną kobietę odcinałem się od znajomych, którzy mieli z nią kontakt ale nieoficjalnie. Oczywiście że to głównie jej wina = suka nie da - pies nie weźmie, ale jeśli masz kumpla którego dupa cię adoruję - to licz się z tym że jeśli kumpel o tym nie wie, a się dowie o odwzajemnionym impulsie wobec jego partnerki - kumpla nie będziesz miał - a on związku prawdopodobnie też.
      Czy dużo tracisz?
      Na pewno w swoim środowisku możesz stracić wszystko, ale nie musisz. Jeśli otaczasz się debilami bez zasad, a można to zaobserwować bardzo szybko - to nie, jeśli są to mądrzy ludzie to tak. Ale nie oszukujmy się...
      Nikt też nie będzie darzył zaufaniem (o szacunku już nawet nie wspomnę) kogoś kto za plecami sięga po jego.
    • By dylugilu
      Witam, 3 miesiące temu po 3 latach związku rzuciła mnie dziewczyna, zacząłem więc dużo imprezować i lecieć z dziewczynami, tylko do pewnego momentu jakoś mam wrażenie, że moje libido upadło przez to, że mam cały czas byłą w głowie inne dziewczyny mnie jakoś średnio pociągają, jak się od tego uwolnić bracia? Jakieś akcje, lody itp jako tako to idzie, ale co do samego seksu z innymi no średnio, jedynie jakby moja była mi się rozebrała to by stał jak skała :/ 
       
      Chciałbym znowu wrócić do formy, zapomnieć o niej i być nagrzany jak zwierzak - nawet jak nie mastrubowałem się ponad miesiąc to i tak jakoś nie byłem nagrzany. 
       
      Jakieś rady sugestie? Sorka jak zły dział pozdro
    • By adamwuss
      Siema Bracia,
      opiszę wam wczorajszą sytuacje, napiszcie co wy o tym sądzicie.
       
      Mianowicie, jestem z Kobietą od 2 i pół roku, nie powiem, naprawdę się wcześniej starała, pomagała mi, wspierała mnie i była złotą kobietą. Nigdy nie chodziła na imprezy ani nadal nie chodzi.
      Ale od pewnego czasu zaczęło jej odpierdalać. Nazwijmy ją Zuza.
       
      Dodam, że obaj mamy po 21 lat i mieszkamy ze sobą. Dodatkowo, ona od dłuższego czasu naciska na ślub oraz dzieci.
      Ja nie chce się na razie tak zobowiązywać, ponieważ uważam, że jestem za młody.
       
      Wczoraj przyszedłem z pracy, jej koleżanka jest u nas.
      Wszystko spoko przez jakąś godzinę, one oglądały jakiś film romantyczny. 
      W pewnym momencie padł tekst mojej partnerki: "Czemu chłopacy w realnym życiu nie są tak romantyczni?" " Znaczy Twój chłopak jest.." - moja dziewczyna mówi do koleżanki i głupio chichoczą.
      Udałem, że tego nie słyszałem.
       
      Musicie wiedzieć, że ta jej koleżanka, jest zaręczona, jest w naszym wieku i za pół roku ma ślub, oraz będą po ślubie starać się o dziecko.

      Moja dziewczyna jest w sporze z sąsiadką. Szczerze mówić obie się zachowują tak samo. Zuza ostatnio chciała sprowokować sąsiadkę i włączyła dyktafon.
      Ale okazało się, że to się nie nagrało, bo jej brakło pamięci. Wynikła ostra awantura z sąsiadką, była policja itd. Mnie przy tym nie było. Moja dziewczyna oskarżyła sąsiadkę, że ta ją uderzyła. 
      Moja partnerka zaczęła wymagać ode mnie, żebym porozmawiał z sąsiadką.
       
      Tak też uczyniłem, ustaliłem pewne konsensusy. Między innymi zamykanie drzwi od klatki schodowej. Moja partnerka jednak uznała, że nie będzie tego robić, specjalnie tego nie zamyka, a wręcz zostawia czasem na oścież.
       
      Gdy powiedziałem o tym mojej dziewczynie, że rozmawiałem z sąsiadką kilka dni temu,ta zaczęła na mnie krzyczeć, że powinienem wygarnąć sąsiadce to, że ją uderzyła. Ja mam inne zdanie na ten temat, bo moja dziewczyna specjalnie ją sprowokowała, a Plan jej nie wyszedł.
       
      Wracając do sytuacji z wczoraj, minęła kolejna godzina, a moja dziewczyna, zaczęła mi to wygarniać, że jej nie obroniłem. Wygarnęła mi, że nie czuje się przy mnie bezpieczna. Że powinienem opierdolić sąsiadkę, a nawet ją uderzyć! Dodam, że sąsiadka gdy z nią rozmawiałem, prawdopodobnie mnie nagrywała. Zuza i sąsiadka robią to na zmianę. Widziałem nawet jak położyła specjalnie telefon na szafce obok mnie, gdy z nią rozmawiałem z tą sąsiadką. Moja partnerka dodatkowo zaczęła wczoraj mówić, przy tej jej koleżance: "Że jak by ją uderzył mój kolega, to też bym z nim spokojnie porozmawiał" Jak dla mnie porównanie z dupy, tak ustawione, żeby ło na jej korzyść. Dodam, że tak mnie sprowokowała, że zacząłem krzyczeć na nią, przy jej koleżance. Wiem, że to źle wyglądało. Dodam, że moja dziewczyna zazwyczaj tak drze mordę, że pewnie w całym domu ją słychać. Jednak przy tej koleżance była nad wyraz spokojna. A gdy jej powiedziałem, że teraz nie krzyczysz, bo jest Twoja koleżanka i że zazwyczaj to robisz, to się głupio uśmiechnęła i zapytała swoją koleżankę: "Czy ja na niego teraz krzyczę?"
       
      Byłem już w tedy tak zdenerwowany, że chciałem wyjść. Dziewczyna stanęła mi na drodze, głupio się uśmiechała i chyba czekała, aż ją popcham przy jej koleżance. Na szczęście jej koleżanka jej powiedziała, żeby mnie wypuściła.
       
       
      Dodam również, że tak tydzień temu nazwała mnie ciotą, a potem mnie niby za to przepraszała. Chyba chciała sprawdzić, czy mnie to bolało.
       
      Podsumowując, chce żebyście wiedzieli, że wydaje mi się, że nie zachowuje się jak samiec beta, zazwyczaj jest po mojemu. To ja o wszystkim decyduje w domu i po za nim . A jednak mojej dziewczynie tak zaczęło odpierdalać. Chyba nie zdaje tych jebanych shit testów chłopaki.
      Wydaje mi się, że z tego związku już nic nie będzie i trzeba się ewakuować.
      Może Pan Marek przeczyta i się wypowie na ten temat,
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.