Jump to content

Ja Artysta posuwający mężatki - spowiedź


Recommended Posts

Czołem Waszmościom!

 

Na wstępie zaznaczam, nie chełpię się tym, nie chwalę, nie brandzluje. Pozbywam z siebie spierdoliny, co by kolejni bracia wiedzieli co i jak. Nigdy więcej tego nie zrobię, bo wali chujem i żenadą. Ale zdarzyło się, uczyniłem innym braciom krzywdę a przede wszystkim nie szanowałem siebie, nie miałem do siebie szacunku, miałem siebie za nic jak i swoją męskość, co najgorsze byłem czyjąś szmatką do gierek. Uczcie się jeśli jest z czego.

PANI S - POZNANIE

Poznałem Panią S na studenckich wyjazdowych warsztatach (ogólno akademickich) , ona 19 ja 20. Brunetka bujne gęste włosy, dobre kształty, regularna twarz i spiczasty nos, wdzięczny uśmiech. Ona bez zobowiązań i ja w związku. Wychaczaliśmy się wzrokiem gdzieś po drodze, aż w nocy podczas imprezy zaciągnęła mnie na plaże na wymianę śliny, napierdolony i wyzwolony ja przystałem na propozycje. Przez kolejne dni bujaliśmy się razem miziając się mniej lub bardziej. Dzień wyjazdu, przebąkiwania o kolejnych spotkaniu (mieszkaliśmy w różnych miastach). Ja po powrocie rozstałem się z dziewczyną oczywiście zasłaniając się jakimś kłamstwem do Pani S pojechałem parę tygodni później. Pani S bardziej doświadczona niż ja odpierdalała swoje gierki, a ja raczej chciałem tylko Panią S zaliczyć, Pani S sprawdzała ile jest w stanie mnie wgrać w gniazdowanie. Poczułem, że to klimat oświadcz się ASAP projekt bo deadline. Pani S zafascynowana moją artystyczną wolnością, choć nic nie miała pojęcia o temacie. Zdołała mnie również (ku memu zaskoczeniu) wrobić we wspólne śniadanie z mamą (mieszkała z nią w domu) Odegrałem role zawodowo, ale było mi niezręcznie.

Powróciłem do domu, przeprosiłem dziewczynę i wróciłem do niej czując, że Pani S chcę za bardzo przyśpieszyć bieg, plus podprogowe opisy na GG "postanowiliśmy poczekać". Urwałem kontakt z Panią S. Pani S średnio co pół roku dzwoniła do mnie wstawiona (z klubów było słychać) z jakimiś bzdurami, szukała powodów do rozmów i... miała wtedy Misia, ten Miś dziś jej mąż, ojciec dziecka.

 

MIŁA WYCIECZKA

Pani S przyjeżdża do mego miasta jakoś po roku "taka wycieczka, czy mam ochotę się złapać, pokaże jej miasto" ja oczywiście półgłówek myślący kutasem "no pewnie, wpadaj". Jak się okazuje Miś jest na wycieczce rowerowej po Danii, nie dogadują się, nie ma sexu. Pokazuje Pani S miasto, Pani S się wstawia, dobiera, nie bronie siebie tutaj odjebałem totalną spierdolinę lecz gdy pierwszy raz zaczęła mnie obłapiać zapytałem "A co z Miśiem?" Pani odpowiedziała "Jego tu nie ma" i idziemy do hotelu gdzie śpi. Pani S krótko mówiąc jest gotowa na w pełni zaplanowane jebanie do białego rana. Ja jeszcze wtedy zielony w te klocki, niby świadomy, że Panie się interesują, ale zgrywałem takiego "ale kondom, no ja nie planuje takich rzeczy, żebyś sobie nie myślała". Z Panią S dochodzi do wymiany śliny, oboje lekko wstawieni, pierwszy raz widzę Panią S w pełnej krasie, pełne biodra odpowiednio symetrycznie sterczące piersi, parę kg za dużo ale troszczkę, bez kompleksów. Nie posiadałem prezerwatywy, Pani S "jeśli miałbyś przerwatywę zrobiłabym ci najlepszego loda w życiu" (nie wątpię) "pieprzylibyśmy się w każdym kącie pokoju". Prawdopodobnie jeśli poszedłbym po ów ogumienie tak by było, ale trochę mi się nie chciało i trochę bałem się zajścia mimo wszystko (czytaj dalej beka ze mnie). Dziś myślę, trzeba było iść, jak żałować to po całości i coś z tego wyciągnąć i tak zachowałem się jak kretyn, dziś myślę, trzeba było ją zerżnąć jak szmatę ku naszej wspólnej radości i aby zrozumieć jej naturę. Przepraszam za dosadność tak sądzę, jestem po prostu ciekaw gdzie doszłaby ze swoim pokrętnym i dualnie moralnym podejściem do zdrady.

Mizianie się nago trwa w najlepsze Pani S "wejdź we mnie choć na chwilę". Ja kurwa debil ROBIE TO----MŁODSI BRACIA ROBIE TO------- wchodzę na chwilę, Pani S "Pieprz mnie tak po prostu, bez emocji" i tak też robię. Pani w trakcie dostaje objawienie wstaje i mówi "nie tak nie można", na to debil w postaci mnie "teraz za późno". Chwilę ja oram, Pani S zasypia po wszystkim i ja z dość poważnym wzwodem wychodzę nad ranem, na zajęcia moje ze "sztuki". Z Panią żegnam się tego samego dnia na peronie, żeby nie wyjść na totalnego buraka. Pani S pyta na peronie "wiem, że to było złe, ale ile my mamy lat, kiedy będzie czas na takie rzeczy?"

 

Nie chce walić ściany tekstu bez sensu, jeśli bracia chcą, żebym doszedł do meritium i apogeum (które nastąpiło 3 lata później) Dajcie znać. Przepraszam nie chcę, aby to zabrzmiało jak manipulacja, po prostu nie umiem krócej, chcę, aby FAKTY mówiły same za siebie i FAKTY były zrozumiałem, bo to niestety nie jedyna mężątka. MEA CULPA MEA CULPA MEA CULPA 

 

 

 

  • Like 4
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

A u mnie się totalnie wszystko przewartościowało.

 

Przez kontakty ze zdradzajacymi kobietami w sposób absurdalny można pogłębić w sobie wiedzę o matrixie, dzięki czemu pilnować się jeszcze bardziej i czerpać siłę do trzymania się z dala od zobowiązań, emocji i spierdolenia pań. Pokrętna ta logika, mam nadzieję że zostanę zrozumiany.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Chyba coś mnie ominęło.

 

Tym nie mniej to nie to czy można czy nie można i czy wolno czy nie.

 

Ja to tylko i wyłącznie dla wiedzy, podtrzymania formy i mądrości życiowej. Muszę sobie ustawiać mindset. Pełne odpuszczenie więc z mojej strony również. Reset 

  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Panowie!

Wasza nieufność jest w pełni zrozumiała, nasłuchałem się audycji Pana Marka. Jutro dopiszę resztę muszę spać, zatrybi lub nie w pełni rozumiem nieufność i dobrze, Nawet jeśli jestem niewinny to dobro forum ważniejsze, bo jest tu dużo cennej wiedzy i @Byłybiałyrycerz masz pełną słuszność w swojej nieufności.

Link to post
Share on other sites

Takie historie to nic niezwykłego, w iluzji matrixa ludzie kochają się do śmierci a w rzeczywistości gdy natura się odezwie ruchają się aż miło. I chuj. 

 

45 minut temu, Jaśnie Wielmożny napisał:

wiem, że to było złe, ale ile my mamy lat, kiedy będzie czas na takie rzeczy?"

To było złe ale jakie EMOCJE.

 

 

12 minut temu, zuckerfrei napisał:

Idźmy na rekord. 

 

48 minut temu, Jaśnie Wielmożny napisał:

ROBIE TO

 

  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

Osobiście mam to gdzieś.

 

Jako ciekawostkę podam tylko, że w dawnych czasach, w pewnych kręgach niewierną małżonkę palono na stosie a nad zgliszczami wieszano ruchacza.

 

Tak, że tego, czasy się zmieniają.

  • Like 2
  • Thanks 1
  • Sad 1
Link to post
Share on other sites

Nie rozumiem waszych komentarzy w większości. Nie zamierzam bić żadnych rekordów, nie wiem w czym. Z mojej lektury forum wywnioskowałem, że punktuje się pewne zachowania, aby ich nie powtarzać może jakiś taki temat był, może nie. Nie powinno mnie to obchodzić z czymś przychodzę w dobrej sprawie i to moje personalne przeżycia sam się tutaj naczytałem i nie żałuję, a jak powszechnie wiadomo dochodzenie do przebudzenia trwa, więc może i moja historia w czymś komuś pomoże. Jeśli jest to traktowanie jako jakiś fake/hejt whatever to usuńcie mi konto nie popłaczę się, chciałem być fair. Poza tym jak chcecie rozwijać forum skoro jebiecie świeżaka na dzień dobry, poniżej kończę historię Pani S. Może akurat jakiemuś misiowi artysta bad body posuwa żonę i powinien to przeczytać, podkreślam MI historie z forum pomogły.

PANI S CZĘŚĆ II

W trakcie stosunku Pani S utrzymuje, że nie jest pewna czy ma owulacje ale to tylko i tak na chwilę. MIja tydzień Pani S pisze, że się pomyliła i jednak miała i na wszelki wypadek lepiej kupić tabletkę po sugeruje, abym się dołożył. Z perspektywy czasu wiem, że jeśli to faktycznie była prawda to nie było z jej strony "wyłudzenie" (sorry ale ta kwota to beka w końcu) myślę, że po prostu coś jej mocno odwaliło i się zreflektowała, wiem, że pragmatycznie nie było wtedy miejsca w życiu na żadne dzieci i mimo swojej głupoty Pani S była racjonalna i życiowa, jeśli chodzi o jej interes naturalnie. Myślę, że w głowie lawirowała pomiędzy pragnieniem "szaleństwa" a rodzinnymi instynktami, owe "szaleństwa" uzupełniała sobie jeleniami takimi jak ja, lokując ich w banku wspomnień. Pani S proponowała również abym pojechał z nią Misiem i jej znajomymi do domu nad morzem, dziś myślę, że właśnie w ramach głodu emocji planowała jakieś skryto ruchanie z Misiem za ścianą. Przez kolejne 2 lata raz na parę miesięcy Pani S wypisywała mi jakieś 

smsy lub dzwoniła po pijaku nie podtrzymywałem tych rozmów już tak mniej więcej rozumiejąc motywy.

 

MIjają kolejne dwa lata sprowadzam się na studia do miasta Pani S dochodzi do jednej próby nieudanego spotkania. Pani S podsumowuje je później "byłam wtedy wolna, pokłóciłam się z Misiem mogliśmy się spotkać". Pani S umawia się ze mną na drinka w ramach "pogadanki po latach", w trakcie rozmowy Pani S chwyta mnie za dłoń, dotyka włosów, lecz po drodze nie przeszkadza jej to rzucać okiem na jelenia stolik obok. Pani S opowiada o swoim związku z Misiem, że Miś nie chce się oświadczyć bo oskarża Panią S oto, że małżeństwo byłoby dla niej finansowo korzystne (Pani S spłaca ze swej wypłaty jakiś kredyt matki) pytam się Pani S czy Miś ma racje? Pani S potwierdza, że "trochę tak". Pani S  jest zafascynowana moją artystycznością "pewnie nie możesz odgonić się od kobiet" i inne takie głodne kawałki. Pani S widzi, że nie odwzajemniam jej macanek proponuje koniec spotkania, myślę, że jeśli nie byłoby Misia to bym ją po prostu zaliczył i tyle. Lecz już wtedy miałem w głowie ich radosne zdjęcia z fb i Misia zasuwającego cały dzień (miał chyba dwukrotność jej wypłaty).

WISIENKA NA TORCIE

Wychodzimy z pubu i Pani S prosi, aby szedł przed nią parę metrów (wtf?) okazuje się, że w oknie pubu, który minęliśmy Pani S spotkała jelenia z UK, który ją posuwał w rzekomym okresie, gdy była na chwile rozstana/pokłócona z Misiem, czyli wtedy, kiedy ja miałem Panią S zaliczyć. Na koniec Pani S pyta się gdzie mieszkam i czy można mnie odwiedzić, nie umiałem nazwać tego rodzaju zlewu, który do mnie wtedy doszedł ale wiedziałem, że już nie mam tej Pani zbyt dużo do powiedzenia. Dziś Pani S "wybudowała" z Misiem dom i mają dziecko. Życie na zdjęciach tak radosne jak kiedyś, jak jest mogę się domyślać.

 

Jeśli mam ciągnąć kolejny przykład bardziej hardcorowy dajcie znać, nie mam podniety w spamowaniu forum chcę coś dać, może byle co, ale zawsze.

 

Link to post
Share on other sites

A co tu się dziwić? Wiele jest takich osób, które lubią takie jazdy. Jak się tylko coś pogorszy z partnerem, to od razu szukanie innej gałęzi. A wiadomo, to co zakazane bardziej smakuje.

 

Link to post
Share on other sites
38 minut temu, Jaśnie Wielmożny napisał:

Dziś Pani S

Ciekawe czy jest dzieckiem badboya, gdzie się wychowywała jakie miała wzorce? Znaczy chodzi mi czy wysoki poziom kurestwa miała wrodzony czy nabyty :) .

Link to post
Share on other sites
10 hours ago, Jaśnie Wielmożny said:

"wejdź we mnie choć na chwilę"

Kurwa, zawsze jest ten sam tekst. Każda kobieta mówi to tak samo. Ooooosssssoooo chodzi? (Tak, wielokrotnie korzystałem z tych zaproszeń, cud że jestem zdrowy i nie mam nadprogramowych dzieci).

Link to post
Share on other sites

Na obronę wszystkich miłośników MILFów i cudzych żon powiem, że z doświadczenia, niestety, rżnięcie z reguły jest dwa poziomy wyżej niż z młodymi, niedoświadczonymi singielkami. JAK ŻYĆ???!!!

Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, Jaśnie Wielmożny napisał:

Nie chce walić ściany tekstu bez sensu, jeśli bracia chcą, żebym doszedł

To od tamtego wyjścia z hotelu jeszcze Ci nie opadł ? W takim razie chcemy, żebyś doszedł, nie męcz się.

  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

Jeżeli do tego doszło to znaczy, że pani S już dawno mentalnie zdradziła swojego męża @Jaśnie Wielmożny.

 

Ty jedynie przeniosłeś tą zdradę na poziom namacalny, że się tak wyrażę 😉

 

Daję Ci pełne rozgrzeszenie Bracie, albowiem Twój występek nie nosi znamion grzechu 😂

Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Jaśnie Wielmożny napisał:

okazuje się, że w oknie pubu, który minęliśmy Pani S spotkała jelenia z UK, który ją posuwał w rzekomym okresie, gdy była na chwile rozstana/pokłócona z Misiem, czyli wtedy, kiedy ja miałem Panią S zaliczyć.

Nie czaje tego, spotkała go? Gadała z nim? Czy tylko zauważyła? Opowiedziała Ci tą całą historię z detalami czy może znasz jej wszystkich posuwaczy? Tylko skąd znasz to wszystko? Spotykałeś się z nią a ona srała Ci na swego faceta + opowiadała o swoich kochankach + chciała byś ją posuwał?

Link to post
Share on other sites

@rycerz76 Model pochodzenia znam, tłumaczę i objaśniam. Dziadek Pani S opuścił szybko babcie, która wychowywała samotnie matkę Pani S. Ojciec Pani S opuścił matkę Pani S dość szybko, Pani S nawiązała z nim relację całkiem niedawno, on się odżegnywał, detali nie znam. Ale dopiero w okolicach 25 roku życia Pani S ma relacje z ojcem (wiem tylko z fb radosne rodzinne zdjęcia). To, że Pani S może wręcz chorobliwie chcieć zbudować rodzinę miałem z tyłu głowy. Jakie były babcia i matka nie wiem, to chyba kurestwo nabyte, chęć wyszumienia się skoro w rodzinie model rodzinny nie zabanglał od 2 pokoleń choć jest on skrycie pożądany.

 

@DanielS Bracie dziękuję za rozgrzeszenie, teraz kroczę w świetle

 

@Taboo Spotkała go przypadkiem gdy szliśmy i zamienili parę słów i opowiedziała mi  później skąd go zna, nic nie ukrywała. Ja w tej rozmowie nie uczestniczyłem bo "powiedziała" żebym szedł przed nią (cyrk), pewnie nie chciała, żeby bolec zapasowy spotkał bolca zapasowego nr 2 czyli mnie. O Misiu nie wyrażała się nie pochlebnie, po prostu wspominała, że się nie układa, że Miś dużo pracuje w nudnym korpo, a ja to na pewno mam artystyczne pełne ruchania ciekawe życie, ona również dział prawny w banku. Wspominała również, że chce ślubu ale obawia się go bo nie wie czy będzie potrafić bolcować się całe życie tylko z jednym, ale Miś da stabilizacje, a ona spłaca kredyt matki. Tak Pani S badała możliwość bolcowania. Pani S reprezentuje znany mi model bolcowania się i lgnięcia do pełnego emocji świata w tym przypadku sztuki a w domu, Miś z hajsem. Stąd założenie przeze mnie tematu ponieważ spotkałem się z tym parokrotnie. Zawsze gadka jest ta sama, że jestem takim niesamowitym artystą sratata, pewnie masz wiele kobiet sratatat marzę, aby być muzą sratatat. Mam w zanadrzu drugą historyjkę, ale tam jest grubszy kaliber musiałbym się nastroić do tej opowieści.

 

 

Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, Jaśnie Wielmożny napisał:

Model pochodzenia znam

Jako domorosły psycholog stwierdzam, iż pani S. podświadomie mści się na swoim ojcu, przynajmniej jej umysł tak uważa.

Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.
  • Similar Content

    • By DOHC
      Zamieszczam materiał będący fotomontażem fokiarzy, dyskredytującym prezydenta bożego AD sugerujący jakoby nasz wielki wódz i kanclerz polin świętował nie katolickie święta. 
      Przecież nasz wódz i polinkancler nigdy by tak nie zrobił, on daje tyle na kościół i rydzyka, a to materiał sugerujący że w polin rządzą ludzie wyznania mojżeszowego, no atak foliarzy i płaskoziemców jak nic😉
       
       
    • By rafalfranco
      Podejrzewam, że moja samica jest nie do końca szczera wobec mnie (no dobra, pewnie każda kobieta jest nieszczera, ale czytajcie dalej). W stosunku do mnie zachowuje się jak dziewica (mimo, że przeruchana przez 4 byłych samców). Kiedyś miałem okazję usłyszeć rozmowę telefoniczną pomiędzy nią a jej koleżanką (ona nie wiedziała, że jestem w domu). Miałem wrażenie, że jakaś trzecia, nieznana mi osoba opowiada o mnie w sposób, który jest drastycznie inny od tego co mi mówi (i przy mnie mówi). Kiedyś nakryłem, że umówiła się z kolegą na kolację kiedy mnie nie było w mieście. Powiedziała to dopiero po tym jak dopytywałem co robiła wieczorem. Twierdziła, że to jej przyjaciel, że go znam (to prawda, widziałem go raz) i że ma żonę i to nie była randka. Stwierdziłem, ok - w takim razie ja tez się będę umawiał na kolacje z koleżankami. Na co ona odpowiedziała, że tylko z takimi, które ona pozna i zaakceptuje, a nie ze wszystkimi. Obstawiam, że umawia (umawiała) się częściej za moimi plecami, wiem, że rozmawia z byłym (choć raczej z nim nie kręci).
       
      Zastanawiam się w jaki sposób mogę przetestować kobietę, żeby sprawdzić co ona tak naprawdę myśli o mnie i o naszej potencjalnej przyszłości. Mam wrażenie, że rozmowa z nią na takie tematy jest bezcelowa, bo i tak nie będzie ze mną szczera. Kusi mnie żeby zajrzeć do jej telefonu (który od jakiegoś czasu baczniej pilnuje, kiedyś tego nie zauważałem). Pytanie - w jaki sposób testujecie kobietę? Może jakieś "sprawdzone" pytania po których kobiecy mózg się przegrzewa i zaczyna wypluwać prawdę? Nie wiem jak do tego podejść - jak sobie żyjemy razem to jest OK, ale intuicja podpowiada mi, że coś przede mną ukrywa.
    • By SzatanKrieger
      Witam.
       
      Jak w temacie, jakbyście zareagowali gdy wchodzicie do waszego mieszkania z ukochaną żoną/mężem a tam świeczki, ciemno i wasz znajomy oraz wasza znajoma są w takiej sytuacji jak ta?
       
      Wiem, że to ciężko sobie wyobrazić ale jak ja zobaczyłem te świeczki itd, to naprawdę przeszyły mnie bardzo nie miłe odczucia oraz pogarda do osób, które w ten sposób zdradzają swoje żony czy mężów.
       
      Osobiście albo bym wręcz nic nie powiedział albo rozpieprzył tych dwoje - nie wiem, ciężko mi powiedzieć bo mieć tak wbity nóż od osoby, z którą mieszkasz i dzielisz się wszystkim to jest dla mnie niepojęte. 
       
       
    • By Morfeusz
      Potrzebowałem się gdzieś wygadać i uznałem, że tutaj mogę wyrzucić to z siebie. Mogę to zrobić anonimowo i odciążyć nieco psychikę. Z powodu własnych doświadczeń życiowych, obserwacji związków znajomych, lektury forum, itd. pozbyłem się chyba części zasad moralnych. Nawiązałem romans z mężatką. 
       
      Skłoniło mnie do tego kilka czynników. Spadek SMV i stopy życiowej. Zerwanie kontaktu z ulubioną cichodajką. Ulubiona diva, która zaczęła traktować mnie coraz gorzej. Brak seksu i stałej partnerki, z powodu absurdalnych wymagań wolnych kobiet, poznawanych w ostatnim czasie. Nastawionych na wyzysk frajerów i zrobienie bąbelka. Czytanie wątków kobiet w rezerwacie, w których większość sióstr przyznawała się do romansów z żonatymi. 
      Wiem, że to nie usprawiedliwia mojego występku. Zaspokajania swoich instynktów. 
       
      Małżeństwo tamtej mężatki, to typowe trwanie ze sobą, po zakończeniu haju hormonalnego. Wielu z nas to przeżyło, nawet ja w dłuższym związku. Pani brakuje emocji i atencji, które ja dostarczam. Sama poszukiwała aktywnie kochanka przez internet i akurat ja zostałem wybrany. Co połechtało moje ego. Pani nie odejdzie od męża i ja tego nie wymagam. Relacja typowo seksualna. Stawiam sprawę jasno, że nie będę z nią, łączy nas namiętność...
       
      Zalety:
      Świetny seks, którego mi brakowało i spełnianie różnych fantazji i pragnień. Zaspokojenie potrzeby fizycznej bliskości z kobietą. Podbudowanie ego, komplementy. Brak użerania się z kobiecymi fochami na co dzień. Czas dla siebie i na swoje pasje. Brak łapania na dziecko, alimenty, itd.  
      Wady:
      Lekki kac moralny. Ryzyko przyłapania, konsekwencji, zemsty męża. Ryzyko zbyt dużego zauroczenia pani moją osobą. Wejście w cudze życie z butami. Mogę zostać rozegrany przez niewierną mężatkę, jako jeden z jeleni, dostarczających bolcowania i atencji.  
      Wyszedłem z Matrixa, pozbyłem się złudzeń i nie będę nigdy żonaty. Dlatego wiem, że tzw. karma zdrady małżeńskiej do mnie nie wróci. 
       
      Jestem ciekaw czy byliście/byłyście w takich relacjach? Jeżeli tak, to jak się skończyły?
    • By Ambiwalentyk
      Witam bracia. Jestem nowy na tym forum od kilku dni chciałbym przedstawić swoje pytania i zapytać starszych stażem użytkowników tego forum jak postępować na dany shittest. 
      Jestem stosunkowo młody, ale chciałbym prosić o radę w kwestii związków. 
      W każdym moim dotychczasowym związku spotkałem się z zachowaniem kobiet, które skłaniało je w roli ofiary wykorzystanej przez faceta. Chodzi o to, że jedna kobieta mówiła  że będąc na imprezie jakiś dobry znajomy złapał je za tyłek i czy jestem zły na nią. 
      Kolejna zaś powiedziała że jakiś facet też znajomy chciał wymusić na niej pocałunek, ale się nie udał tylko poszedł w polik. 
      To tylko nieliczne przykłady ale chodzi mi o to jak reagować na taki test. Zdaje sobie sprawę że kobiety chcą podładować swoje akumulatory atencji takimi testami. Ale nie wiem jak reagować, bo racjonalnie podchodząc do tematu jak mógłbym być wściekły na coś na co nie miała wpływu. Z drugiej zaś wiem, że racjonalność w świecie kobiet jest bardzo, bardzo nikła. Proszę was o wyjaśnienie, jak odpowiednio się zachowywać. Pozdrawiam i miłego wieczorku życzę. 
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.