Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Recommended Posts

Posted (edited)

Witam

Z góry uprzedzam, że historia ta jest prawdziwa, a ja nie jestem trolem ani kobietą.

Wiem też jaki stosunek macie na tym forum do pukaczy mężatek więc z góry uprzedzam by osoby które chcą sobie jedynie powyzywać, sobie darowały komentarze tutaj. Dziękuję.

Od paru lat mam romans z mężatką. Zaczęło się od pisania w internecie. Ona jak to każda zdradzająca mężatka - narzekała na męża, uświadamiała mnie, że to on jest w głównej mierze odpowiedzialny za to, że z ich małżeństwa zostały gruzy, że seks od święta itp.

I tak sobie pisaliśmy codziennie po parę godzin, dzwoniliśmy do siebie. Rozmawiało się przyjemnie, z czasem utworzyła się więź miedzy nami, która następnie przerodziła się w uczucie. Spotkaliśmy się po paru miesiącach. Na pierwszym spotkaniu seks, później regularne spotkania, dzikość i namiętność w łóżku. 

 

Ona z czasem, miedzy innymi za moim przykazem, odsunęła się od niego całkowicie. Na początku nie robił problemów bo i tak seks był u nich tak rzadko, że mógł nawet nie zauważyć różnicy. Ale z czasem zaczęło mu to coraz bardziej przeszkadzać. Zaczął nalegać, podejrzewać, były między nimi coraz częstsze kłótnie. My też kłóciliśmy się często, by później się godzić - oczywiście zajebisty seks jako wisienka na torcie. Ona wychowana bez ojca, więc zapewne jakieś zaburzenia ma.

I tak pewnego razu pokłóciliśmy się tak mocno, że gdy zerwała ze mną znajomość postanowiłem z niej całkowicie zrezygnować. Oczywiście po paru dniach odezwała się, że wszystko przemyślała, że zrozumiała iż jestem jej facetem życia i tego typu inne gadania. Nasza kłótnia wyniknęła głównie z tego, że chciałem, żeby się określiła - albo w lewo albo w prawo, albo bierze rozwód albo nie. No więc po ponowieniu kontaktu zarzekała się, że zrozumiała wszystko i weźmie rozwód, ale chce poczekać, aż on z tym wyjdzie. Ja oczywiście jak debil jej uwierzyłem. I minęło tak pół roku, ona wybawiła się jeszcze ze mną by znów kończyć o byle chuj. Zacząłem temat rozwodu i przez to strzeliła focha i zakończyła.

 

Dodam jeszcze, że od jakiegoś czasu jej facet zmienił całkowicie podejście. Zaczął się starać, jest miły, kupuje jej kwiaty, na kolanach prosi o jeszcze jedną szanse mimo iż ona go olewała. (Oczywiście zdaję sobie sprawę, że opieram się jedynie na jej słowach, które mogą być kłamstwami). 

I na dzień dzisiejszy wygląda to tak, jakby ona wykorzystała mnie i moje uczucie do niej. Jej facet dzięki temu, że ona się od niego odsuneła, zaczął znów o nią zabiegać. Można powiedzieć , ze ona jest teraz panią sytuacji. I teraz odsunęła się ode mnie. Zlewa mnie, stroszy piórka. Możecie wierzyć lub nie, ale ja na prawde uwierzyłem jej w te brednie o tym, że to jego wina itd i zakochany wierzyłem w to, że weźmie z nim ten rozwód i że to co robię ma sens. A koniec końców wydymała mnie bez mydła.

 

I teraz zastanawiam się czy go nie uswiadomić jaką kurwę ma pod dachem. To nie był jednorazowy wyskok, a kilkuletni romans. Mówiła różne złe rzeczy typu, że jest z nim tylko dla dzieci, że ich małżenstwo już tylko na papierze itp.

Ja osobiście czuję się oszukany i stąd te pokłady gniewu i chęć rozpierdolenia tej jej rodzinki. Szkoda mi jedynie jej dzieci, bo ma dwójkę i one by na tym ucierpiały.

 

Co sądzicie o tym? Babrać się w tym czy odpuścić? Jeszcze raz powtórzę - obraźliwe komentarze proszę sobie darować. Na wszelkie pytania chętnie odpowiem.

 

Edited by oszukanyprzezmężatkę

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, oszukanyprzezmężatkę napisał:

Ja osobiście czuję się oszukany i stąd te pokłady gniewu i chęć rozpierdolenia tej jej rodzinki.

Nie wściekaj się bo to niczego nie zmieni. Decyzja wejścia w romans z mężatką była od samego początku poroniona, nie mówiąc już o tym, że polegałeś na słowie kobiety :) Potraktuj to jako nauczkę na przyszłość, bo z tego co widzę to nie masz zielonego pojęcia o kobietach.

Rodzinę i tak byś rozbił, gdybyś doprowadził ją do rozwodu. Szkoda gadać.

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, oszukanyprzezmężatkę napisał:

I teraz zastanawiam się czy go nie uswiadomić jaką kurwę ma pod dachem. To nie był jednorazowy wyskok, a kilkuletni romans.

Jaką masz pewność, że uświadomienie go coś zmieni? Może on o tym wie, może nie jesteś pierwszym z którym go zdradzała, może on kolejny raz ją przeprasza i błaga, żeby nie odchodziła?

9 godzin temu, oszukanyprzezmężatkę napisał:

pokłady gniewu i chęć rozpierdolenia tej jej rodzinki

Gniew przejdzie z czasem, a czy za kilka lat będziesz czuł satysfakcję, że zniszczyłeś czyjąś rodzinę?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzieci i tak nabiorą okropnych schematów ojca pantofla i podnóżka. Więc sytuacja przejebana, ja bym się umówił na piwo, porozmawiał po męsku.

Skoro już tak bardzo chcesz kierować się gniewem, to wykorzystaj go do zrobienia czegos dobrego, pomóż zagubionemu, bo wszyscy kiedyś tacy byliśmy. Tylko uważaj żeby jeszcze nie zarobić od niego w ryj, bo przecież jak się dowie ze pukałeś  mu żonę.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Między innymi omijam mężatki szerokim łukiem bo można dostać rykoszetem lub będziesz tym frajerem którym się mężatka zabawi.

Dostałeś zimny kubeł wody na głowę., może to cię otrzeźwi aby nie wchodzić w takie relacje.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
10 hours ago, oszukanyprzezmężatkę said:

I teraz zastanawiam się czy go nie uswiadomić jaką kurwę ma pod dachem.

Przecież ona tylko na to czeka. Ach te emocje jakie by się pojawiły. Dwóch nawalonych testosteronem samców. A najlepiej jeszcze by było jak mąż by Ci spuścił wpierdol. Nawet nie wiesz jak fajny sexik by później mieli. 

Edited by Kleofas
  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Sam niejednokrotnie wchodziłem w takie ,, romanse ". Schemat ogólnie jest taki sam w 90%. Ona narzeka, że miś ciężko pracuje, nie ma czasu wszystko jego wina. Dam Ci radę na przyszłość odnośnie takich relacji. Ja wiem, że sex z takimi jest zajebisty, natomiast jak w przyszłości poznasz podobną to tylko ją pukaj nic więcej. Nie zadawaj pytań, tylko sex jak zacznie Ci zależeć odpuść zerwij kontakt. Z takimi kobietami się nie wchodzi w związki. Przecież ona to samo kiedyś mówiła mężowi a go zdradza z Tobą było by podobnie. Sex, sex jak ona coś zacznie wspominać o uczuciach kosztem sexu dowodzenia. 

 

To są kobiety od miłego spędzania czasu nie wchodzenia w związki. 2 lata temu poznałem mężatkę kumpel mi ją przedstawił na parkingu. Na drugi dzień przyjechała na sex. Po wszystkim wróciła do domu wrzuciła zdjęcie na FB. Ona, mąż i jej syn opis:

 

,, Rodzina jest najważniejsza " oniemiałem. A w ustach miała jeszcze wiecie co. 

 

Ruchaj, ruchaj i zero uczuć zapamiętaj to sobie raz na zawsze. 

Edited by Kimas87
Błąd
  • Like 1
  • Haha 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, oszukanyprzezmężatkę napisał:

Ona wychowana bez ojca,

Duży alert!!!!!

 

10 godzin temu, oszukanyprzezmężatkę napisał:

Ja osobiście czuję się oszukany i stąd te pokłady gniewu i chęć rozpierdolenia tej jej rodzinki.

Dobre :D Ty się czujesz oszukany :D Naprawdę? Dymałeś jakiemuś chłopu parę lat żonę i czujesz się oszukany? Świat schodzi na psy...

 

Rada.

Odpuść całkowicie. Taki układ nigdy się dobrze nie skończy, tym bardziej że ona wychowywała się bez ojca a więc jest na bank zaburzona.

Zajmij się sobą, poczytaj forum. Jest dużo podobnych tematów o podobnej treści. I wszędzie jeden schemat. Taki sam schemat. I nigdy takie sytuacje nie kończą się happy endem. Nigdy.

Zastanów się też czy jakaś przechodzona cipka jest warta tego że pozwalasz na brak szacunku wobec swojej osoby.

 

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Jak już nie raz na forum było pisane, mężatki się puka, a nie wchodzi z nimi w związki i nakłania do rozwodu, to się w 99% przypadków dobrze nie kończy.

 

Nie kontaktowałbym się też z jej mężem, poza chwilowym upustem emocji nic to nie da, a może zaszkodzić. W najlepszym wypadku nie dostaniesz w twarz.

Edited by Master
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Been there done that. Prawie w 100% identyczna sytuacja.

 

Pierdol to, nie warte to Twojego zdrowia. Na świecie jest kupa wolnych dup, gwarantuje Ci że nie jedna będzie młodsza, ładniejsza i lepsza w łóżku. Przede wszystkim - stabilniejsza psychicznie.

 

Pamiętaj że jak wejdziesz w sprawy między nimi to jest potem ryzyko że będziesz przez sąd wzywany jako świadek na sprawę rozwodową. Warte to jest tej chwilowej satysfakcji? Wg mnie nie.

 

PS. Small dungeons are whores, cnie? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dla mężatki, albo żonatego o ile ta/ten nie ma otwartej sprawy rozwodowej, jesteś tylko zapchajdziurą, albo pochwą na wypadek posuchy. Mężuś czy żonka mogą zwodzić latami, kreować wizje które będziesz brać jak ryba zarzutkę. Bo dla nich to sytuacja optymalna. Mają zabawkę na smyczy i nie muszą podejmować żadnych decyzji.

 

Jakby moja mi przyprawiała rogi. I by kochanek przyszedł na męską rozmowę. To bym błyskawicznie uznał że przyszedł dlatego że mu przestała dawać dupy i usługiwać i chce się zemścić. Bym go obił. Chociaż nie. Po prostu bym mu rzucił że z żonką jesteśmy nosicielami HIV. Niech się chłopak z tym prześpi. A potem bym ochrzanił partnerkę..

Rozwodu by nie było. Kupiłbym natomiast bieliznę z kłódką i wysłał na szereg badań.

  • Haha 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, oszukanyprzezmężatkę napisał:

za moim przykazem

A takie przykazanie, jak nie pożądaj żony bliźniego swego, to ty znasz?

10 godzin temu, oszukanyprzezmężatkę napisał:

I na dzień dzisiejszy wygląda to tak, jakby ona wykorzystała mnie i moje uczucie do niej.

Masz za swoje.

 

11 godzin temu, oszukanyprzezmężatkę napisał:

ale ja na prawde uwierzyłem jej w te brednie o tym, że to jego wina

Nie kombinuj, nic cię nie usprawiedliwi.

 

11 godzin temu, oszukanyprzezmężatkę napisał:

I teraz zastanawiam się czy go nie uswiadomić jaką kurwę ma pod dachem.

A ty kim jesteś? Nie czujesz się kurwą? Najpierw skontaktuj się z własnym rozumem.

 

11 godzin temu, oszukanyprzezmężatkę napisał:

Jeszcze raz powtórzę - obraźliwe komentarze proszę sobie darować.

Kpisz, czy o drogę pytasz?

 

Na ścianę hańby z tym!

 

Poszukał się nowy zakochany przyszły-niedoszły mężuś i ojciec nieswoich dzieci.

 

Na przyszłość, traktuj cudze, jak święte...

  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

@oszukanyprzezmężatkę w ogóle to wiesz jak jest... Pani Twojego serca, podobnie jak miliony które wcześniej to robiły i miliony które będą to robić, ma stabilizację,  spokój, rodzinę, męża który na nią zapierdala i jej słucha itd. No chyba nie sądzisz że byłeś dla niej czymkolwiek innym, niż okresową rozrywką. Powtarzam - całą tą sytuację znam z doświadczenia aż zanadto dobrze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

O, szykuję się następny długi wątek o ruchaniu mężatek :D

 

  • Like 1
  • Haha 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

@Analizator, no popatrz, niby człowiek, a sam potraktowany został jak rzecz. Co do gwałtu, to ruchał chłopak lat kilka i finalnie sam siebie zgwałcił mentalnie, teraz coś pierdoli w Internecie o zemście.

Edited by PUNK
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Najgorsze jest to, że ona wbiła we mnie takie poczucie winy, że to wszystko co złe między nami to niby moja sprawa, że gdybym nawet doniósł na nią do męża, to później sam bym się z tym źle czuł. Ale z drugiej strony moje ego cierpi i wkurwia mnie to, że byłem tylko pionkiem na tej szachownicy. I wkurwia mnie też to, że teraz będzie zgrywać wspaniałą rodzinkę

 

A jakie waszym zdaniem jest najlepsze możliwe moje zachowanie, tak by ona odczuła to najboleśniej? Olać i się nie odzywać, czy napisać jej co o niej sądzę i o jej moralności, czy faktycznie donieść na nią czy jeszcze coś innego?

Edited by oszukanyprzezmężatkę

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Jak chcesz żeby to boleśnie odczuła to jej spal chatę.

 

A tak na serio to olej, co Cię ona obchodzi, o siebie dbaj.

Edited by leto

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oopsie.

  • Haha 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
18 minut temu, Analizator napisał:

Może mąż miał swoje za uszami, bo nie wierzę, żeby niczego się nie domyślił

Nie jego sprawa, czy mąż miał coś pod fiutem, czy też za uszami.

 

Zwykły frajerzyna dostał od złej dupy swoje "5 minut", ale chciał je przeciągnąc do grobowej deski.

 

Kolejna nudna historyjka amatora ruchania.

 

Na ścianę hańby z tym!

 

Jeszce wypisuje, że ją kocha - bez jaj 🤣

 

Jej dzieci też kochasz? (Jeszcze możesz im zrobić dzień dziecka, wszak dopiero 2 czerwca mamy.)

Pomyśl głębiej, może dojdziesz do wniosku, że jej męża też kochasz.

@oszukanyprzezmężatkę, ty skończony durniu!

Edited by PUNK
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Masz nauczkę. Nie Twoje, nie tykaj. Zapomnij i nie rób podobnych życiowych błędów w przyszłości.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

@oszukanyprzezmężatkę To ty nie wiesz, że mężatki się dyma a nie "kocha"?!  Jakikolwiek przejaw spouchwalania się z mężatką, grozi kalectwem, tudzież problemami jakie Ty masz. 

Mężatki są dobre na raz czy dwa, inaczej zaraz sobie wmawiają uczucia do kochanka. Dlaczego? A no dlatego, aby usprawiedliwić samą przed sobą, że się puściła. Ze szmaty nie zrobisz jedwabiu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
19 godzin temu, oszukanyprzezmężatkę napisał:

Dodam jeszcze, że od jakiegoś czasu jej facet zmienił całkowicie podejście. Zaczął się starać, jest miły, kupuje jej kwiaty, na kolanach prosi o jeszcze jedną szanse mimo iż ona go olewała.

Ten gość jest cuckiem z obciętymi jajami.

 

 

19 godzin temu, oszukanyprzezmężatkę napisał:

To nie był jednorazowy wyskok, a kilkuletni romans. Mówiła różne złe rzeczy typu, że jest z nim tylko dla dzieci, że ich małżenstwo już tylko na papierze itp.

Nawet jeżeliby to był jednorazowy wyskok, to mężczyzna, który ma odrobinę godności, by ją pogonił.
Ja jeszcze rozumiem gdyby to ona zanim biegała z pokorą chcąc zrekompensować świństwo.
Wtedy mooooże, ale to wielkie mooooże zasługiwałaby na drugą szansę. - Choć ja bym nie dał.
Natomiast jest to podła żmija, która stosowała swoje gierki i dobrze się wybawiła na boczku :) 
I co najlepsze mimo to, że to ona prawie zniszczyła rodzinę i relację, to jeszcze ona śmie stawiać się w roli osoby o którą trzeba się płaszczyć.
A powinno być kompletnie na odwrót! 
 

 

19 godzin temu, oszukanyprzezmężatkę napisał:

Co sądzicie o tym? Babrać się w tym czy odpuścić? Jeszcze raz powtórzę - obraźliwe komentarze proszę sobie darować. Na wszelkie pytania chętnie odpowiem.

Jeśli gościu się o was dowiedział, to mu powiedz prawdę.
Jeśli nigdy Cię na oczy nie widział, to lepiej odpuść.

O cucksach i o tym, że powinniśmy czuć do nich pogardę oraz zwracać uwagę na ich niemęskie zachowanie(która notabene także dokłada cegiełkę do spierdoliny) mówi o tutaj ten Pan:

 

Edited by Ragnar1777
  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

On o niczym nie wie. Z tego co ona mówiła przez ten cały czas, to miał podejrzenia, pytał ją czy go zdradza, ale żadnych dowodów nie ma. I to też mnie dziwi. Gdyby faktycznie nie uprawiała z nim seksu od 2 lat to koleś albo zamontowałby coś w telefonie by się dowiedzieć, albo by ją pogonił. Jedynie co może to usprawiedliwić to to, że jest w niej zakochany i zaślepiony.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By Jaśnie Wielmożny
      Czołem Waszmościom!
       
      Na wstępie zaznaczam, nie chełpię się tym, nie chwalę, nie brandzluje. Pozbywam z siebie spierdoliny, co by kolejni bracia wiedzieli co i jak. Nigdy więcej tego nie zrobię, bo wali chujem i żenadą. Ale zdarzyło się, uczyniłem innym braciom krzywdę a przede wszystkim nie szanowałem siebie, nie miałem do siebie szacunku, miałem siebie za nic jak i swoją męskość, co najgorsze byłem czyjąś szmatką do gierek. Uczcie się jeśli jest z czego.
      PANI S - POZNANIE
      Poznałem Panią S na studenckich wyjazdowych warsztatach (ogólno akademickich) , ona 19 ja 20. Brunetka bujne gęste włosy, dobre kształty, regularna twarz i spiczasty nos, wdzięczny uśmiech. Ona bez zobowiązań i ja w związku. Wychaczaliśmy się wzrokiem gdzieś po drodze, aż w nocy podczas imprezy zaciągnęła mnie na plaże na wymianę śliny, napierdolony i wyzwolony ja przystałem na propozycje. Przez kolejne dni bujaliśmy się razem miziając się mniej lub bardziej. Dzień wyjazdu, przebąkiwania o kolejnych spotkaniu (mieszkaliśmy w różnych miastach). Ja po powrocie rozstałem się z dziewczyną oczywiście zasłaniając się jakimś kłamstwem do Pani S pojechałem parę tygodni później. Pani S bardziej doświadczona niż ja odpierdalała swoje gierki, a ja raczej chciałem tylko Panią S zaliczyć, Pani S sprawdzała ile jest w stanie mnie wgrać w gniazdowanie. Poczułem, że to klimat oświadcz się ASAP projekt bo deadline. Pani S zafascynowana moją artystyczną wolnością, choć nic nie miała pojęcia o temacie. Zdołała mnie również (ku memu zaskoczeniu) wrobić we wspólne śniadanie z mamą (mieszkała z nią w domu) Odegrałem role zawodowo, ale było mi niezręcznie.
      Powróciłem do domu, przeprosiłem dziewczynę i wróciłem do niej czując, że Pani S chcę za bardzo przyśpieszyć bieg, plus podprogowe opisy na GG "postanowiliśmy poczekać". Urwałem kontakt z Panią S. Pani S średnio co pół roku dzwoniła do mnie wstawiona (z klubów było słychać) z jakimiś bzdurami, szukała powodów do rozmów i... miała wtedy Misia, ten Miś dziś jej mąż, ojciec dziecka.
       
      MIŁA WYCIECZKA
      Pani S przyjeżdża do mego miasta jakoś po roku "taka wycieczka, czy mam ochotę się złapać, pokaże jej miasto" ja oczywiście półgłówek myślący kutasem "no pewnie, wpadaj". Jak się okazuje Miś jest na wycieczce rowerowej po Danii, nie dogadują się, nie ma sexu. Pokazuje Pani S miasto, Pani S się wstawia, dobiera, nie bronie siebie tutaj odjebałem totalną spierdolinę lecz gdy pierwszy raz zaczęła mnie obłapiać zapytałem "A co z Miśiem?" Pani odpowiedziała "Jego tu nie ma" i idziemy do hotelu gdzie śpi. Pani S krótko mówiąc jest gotowa na w pełni zaplanowane jebanie do białego rana. Ja jeszcze wtedy zielony w te klocki, niby świadomy, że Panie się interesują, ale zgrywałem takiego "ale kondom, no ja nie planuje takich rzeczy, żebyś sobie nie myślała". Z Panią S dochodzi do wymiany śliny, oboje lekko wstawieni, pierwszy raz widzę Panią S w pełnej krasie, pełne biodra odpowiednio symetrycznie sterczące piersi, parę kg za dużo ale troszczkę, bez kompleksów. Nie posiadałem prezerwatywy, Pani S "jeśli miałbyś przerwatywę zrobiłabym ci najlepszego loda w życiu" (nie wątpię) "pieprzylibyśmy się w każdym kącie pokoju". Prawdopodobnie jeśli poszedłbym po ów ogumienie tak by było, ale trochę mi się nie chciało i trochę bałem się zajścia mimo wszystko (czytaj dalej beka ze mnie). Dziś myślę, trzeba było iść, jak żałować to po całości i coś z tego wyciągnąć i tak zachowałem się jak kretyn, dziś myślę, trzeba było ją zerżnąć jak szmatę ku naszej wspólnej radości i aby zrozumieć jej naturę. Przepraszam za dosadność tak sądzę, jestem po prostu ciekaw gdzie doszłaby ze swoim pokrętnym i dualnie moralnym podejściem do zdrady.
      Mizianie się nago trwa w najlepsze Pani S "wejdź we mnie choć na chwilę". Ja kurwa debil ROBIE TO----MŁODSI BRACIA ROBIE TO------- wchodzę na chwilę, Pani S "Pieprz mnie tak po prostu, bez emocji" i tak też robię. Pani w trakcie dostaje objawienie wstaje i mówi "nie tak nie można", na to debil w postaci mnie "teraz za późno". Chwilę ja oram, Pani S zasypia po wszystkim i ja z dość poważnym wzwodem wychodzę nad ranem, na zajęcia moje ze "sztuki". Z Panią żegnam się tego samego dnia na peronie, żeby nie wyjść na totalnego buraka. Pani S pyta na peronie "wiem, że to było złe, ale ile my mamy lat, kiedy będzie czas na takie rzeczy?"
       
      Nie chce walić ściany tekstu bez sensu, jeśli bracia chcą, żebym doszedł do meritium i apogeum (które nastąpiło 3 lata później) Dajcie znać. Przepraszam nie chcę, aby to zabrzmiało jak manipulacja, po prostu nie umiem krócej, chcę, aby FAKTY mówiły same za siebie i FAKTY były zrozumiałem, bo to niestety nie jedyna mężątka. MEA CULPA MEA CULPA MEA CULPA 
       
       
       
    • By Jerzy
      Przemyślenia o moralności. Podobno wiemy o sobie tyle, na ile zostaliśmy sprawdzeni. No to miałem ostatnio coś jak sprawdzian.


       
      Zasadniczo uważam, że mężatek ruszać nie należy. Do spierdolonych spraw nie należy ręki przykładać, trzeba nad sobą panować, sratatata. Sam nigdy nie miałem sytuacji, że podoba mi się jakaś mężatka, więc śmiało mogłem takie tezy wygłaszać.


       
      Ale w ostatni weekend nabrałem wątpliwości co do swojego kręgosłupa moralnego. Żeby przybliżyć historię muszę cofnąć się o kilka lat.


       
      Do projektu przydzielono mi stażystkę. Większość typów w robo oceniało ją na 10, ja bym dał 9, bo oddychać nie bardzo miała czym. Od razu zaiskrzyło. Jakieś gesty, jakieś tekściki - cała firma to widziała do tego stopnia, że 4 czy 5 osób próbowało mnie uświadamiać, że ona ma faceta, że to zawodnik MMA i takie tam życzliwe uwagi. Ja czułem też pewną blokadę, bo to jednak moja podwładna i w dodatku zajęta. Problem rozwiązał się sam, bo skończył się budżet na stażystów i trzeba było się pożegnać. Romans nie wypalił, choć było blisko. Niby mieliśmy zostać w kontakcie, ale dość szybko ograniczyło się to do życzeń urodzinowych czy świątecznych. W międzyczasie wzięła ślub, urodziła dziecko, potem drugie i trzecie. I tak minęło kilka lat.


       
      W ostatni weekend spotkałem ją w knajpie, miała jakiś babski wieczór z koleżankami. W zasadzie się nie zmieniła, nikt by nie uwierzył, że urodziła choćby jedno dziecko. To, co było kiedyś, wróciło z taką siłą, jakby chciało nadrobić stracony czas. Laska zostawiła swoje koleżanki i resztę wieczoru spędziliśmy we dwoje. W tym czasie jakieś kilkanaście razy było 'muszę Cię wyściskać, bo tęskniłam', nieustanne inicjowanie kontaktu fizycznego, no generalnie akcja bardzo jednoznaczna. Do tego teksty o niespełnieniu seksualnym itp. Trzymanie rąk przy sobie kosztowało mnie naprawdę duuużo wysiłku, a kiedy w trakcie kolejnych 'wyściskiwań' jej usta przesuwały się jakiś centymetr od moich to po prostu czułem, że mi krew z mózgu odpływa. No ale dobra, ostatecznie wsadziłem ją do taksówki i pa pa.


       
      I jakkolwiek można powiedzieć, że dałem radę, że utrzymałem swój moralny kręgosłup, to nie czuję się zwycięzcą. Jestem wręcz przekonany, że gdyby to ona zainicjowała pocałunek (a nie tylko próbowała mnie do tego sprowokować), to nie starczyło by mi siły, żeby się temu oprzeć i pewnie skończylibyśmy u mnie na chacie. Po prostu wiem, jak było blisko. Cały czas miałem w głowie, że to zły pomysł, ale jak krew odpływa z mózgu to rozum bywa przegłosowany.


       
      Jaki z tego wszystkiego morał? Ano taki, że życie potrafi napisać scenariusz, który nas złamie. Myślałem, że jestem silny, a okazało się, że nie bardzo. Mieliście może tak kiedyś, że w praktyce zachowaliście się inaczej, niż byliście przekonani, że postąpicie? Albo tak jak u mnie - o włos zabrakło, żeby postąpić wbrew wyznawanym zasadom?

    • By Icerock87
      Cześć Bracia.
       
      Kiedyś portalu Lento.pl ogłoszenie, że poznam ciekawe osoby z okolicy i takie tam blablabla bez konkretnych intencji. W sumie o tym ogloszeniu sobie zapomnialem i pewnie bym dalej o nim nie pamiętał, gdybym nie otrzymal wiadomości na maila, że ktoś odpisał.
       
      Była to mężatka z dwojką dzieci, kilka lat starsza ode mnie. Mieszka ok 15 km ode mnie. W którejś tam wiadomości napisala, że szuka przyjaźni damsko męskie (w ktorą głęboko wierzy) bez pakowania się w seks. Pisalo nam się dobrze. Lubimy tą samą muzykę, mamy podobne zainteresowania, podobny sposób patrzenia na wiele spraw itp (wiem wiem, romantico pierdolico :D). 
       
      Najpierw pisaliśmy na portalu, potem wymiana tel, wymiana fotek (całkiem niezła mimo wieku ) Stwierdziła, że jestem w jej typie. Bardzo chce się spotkać (tylko z czasem się nie możemy zgrać, bo mamy różne godziny pracy). Pisze sporo esów (zawsze pierwsza zaczyna rozmowę). Dziś mi napisała, że jak nam sie nie uda w tym tygodniu spotkać, to chociaż chcialaby usłyszeć mój głos w tel. (jeszcze żeśmy nie rozmawiali, a piszemy ze sobą 2 tyg).
       
      Jak myślicie, szuka bolca B? (jeśli tak, to czy warto skorzystać  ) Czy po prostu orbitera/ "przyjaciółki z penisem"?
      W sumie pytanie retoryczne, bo spodziewam się odpowiedzi
      Pozdrawiam
    • By melanger
      Witam Was Bracia Samcy
      Pewnie problem jakich wiele, może i banalny ... ale chciałem się wypisać tu i poradzić doświadczonych w temacie.
      Od pół roku spotykam się z mężatką, dała mi dupy na pierwszym spotkaniu już, wiadomo przed spotkaniem ponad miesiąc kręcenia przez sieć, telefon. Deklaracje miłości, pragnień itd... W momencie gdy na pewnym portalu społecznościowym, do mnie zagadała, była w konflikcie "milczącym" ze swoim mężulkiem. W styczniu - tutaj oczywiście moja wersja - mężulek miał dość i chciał "rozładować" sytuację, więc zrobił demonstrację, że ją opuszcza, że wymeldowuje się i że wraca kilkaset km do siebie na zadupie... Ona była w sytuacji, że kilka dni wcześniej zmarł jej ojciec po ciężkiej chorobie, była w rozsypce. Gość wiedział, kiedy uderzyć. Oczywiście, nie puściła go, on najpewniej nie miał zamiaru nigdzie odjeżdżać. Od tej chwili zaczęło się psuć. Przyciąganie i odpychanie, dalej dawanie dupy, znów odpychanie, wyrzuty sumienia itd. Nie śpią razem (w to wierzę), nie uprawiają seksu (no na 100 % nie dam głowy). Wszystko zmieniało się jak w kalejdoskopie aż doszło do sytuacji, kiedy ona mi mówi, że dawania dupy już nie będzie, że nie będzie już prowadziła podwójnego życia, że to ją zabija itd. Chce żebym został jej "przyjacielem". Zainwestowałem w nią sporo uczuć, prezentów i co z tego, kiedy nadal chce siedzieć z tamtym a mnie tak urządzić.
      Co o tym myślicie. Pierd... to wszystko? Da się tu coś odmienić?
    • By kriss035512
      Moja historia drodzy bracia zaczyna się podobnie.Poznaliśmy się z-że tak powiem-moją ex na czacie jednej z sieci komórkowych w 2012r.
      Po kilku wiadomościach wymieniliśmy się prywatnymi numerami i zaczeliśmy pisać i rozmawiać.
       
      Standardowo chyba w takich sytuacjach zaczęła robić z siebie ofiarę,narzekać na męża,że pije,że nic ich prócz dzieci nie łączy bla bla bla.nadmienię tylko że dzieliło nas wtedy ponad 700km. Po ok 2 mies po wypłacie poświęciłem 1000PLN i pojechałem do niej.opłaciłem pokój w hotelu itd.
      Całe dnie spędzaliśmy razem i bzykaliśmy się kilka razy dziennie-fakt,jej ciało kręci mnie do tej pory ale do rzeczy.
       
      Po kilku spotkaniach i przemyśleniach rzuciłem wszystko (dosłownie) i wyjechałem do jej miasta.Zamieszkałem w wynajmowanym pokoju u jej matki (poznała mnie wcześniej) i zająłem się poszukiwaniem pracy.Gdy znalazłem powoli zaczeły się dogadywania że pracuję z kobietami które są ładne itd.Wkurzyłem się i rzuciłem tą pracę przyjmując się jako kierowca w firmie kurierskiej.Pracowałem od 5 rano do 22:00-23;00 i następne wymówki-:"pewnie zabierasz laski po drodze" i awantura bo na siedzeniu pasażera w busie zobaczyła 1(jeden) długi włos-szczegółem jest że przede mną kierowcą busa była de facto kobieta.
       
      Firma zamykała moją trasę uznając ją za mało rentowną (100 km w jedną stronę) aby jezdziło po niej 3 kierowców więc jako "świeżak" wyleciałem.
      Ostatniego dnia w trakcie powrotu na bazę zadzwonił telefon-oferta pracy w ubojni drobiu od zaraz.Zgodziłem się i zacząłem pracę przy uboju.
      Zarobki na początku były ok,ponad 2 śmiało....
       
      A więc i wydatki-za mieszkanie opłata 1500 zł(włącznie z jedzeniem ale tymczasowo o czym nie powiedziano mi),dojazdy do pracy ok 200-300 no i "coś trzeba lasce kupić"-a to buty(bardzo spodobały się jej te za 200zł),a to nowe spodnie,fryzjer etc a mi nie zostawało nawet na fajki.Czas mijał,na święta zamiast tak jak zawsze paczki z 10kg mięsa dostaliśmy po 7kg i znów awantura bo rzekomo rozdałem kolegom-urojenia starej baby.
      Coraz rzadziej dostawałem jedzenie (płaciłem tyle samo)ciągle jakieś ale,inwigilacja na każdym kroku,kontrola każdego wyjścia,pretensje gdy pojechałem własnym samochodem do pracy.
      Podpytywałem ją o nas,mówiła że muszę poczekać cierpliwie więc czekałem.
       
      Minął 2012,2013,2014...
      W połowie 2015 zaczeły się zabawy z dopami aby poświęcać jej czas w dzień i pracować nocą...
      No ale niestety organizm w końcu odpuścił.Gdy położyłem się spać nie spędzając czasu z nią(po 72h bez snu) poszła spotkać się z kolegą,gliniarzem.
      Niechcący po kilku dniach wygadała się że to nie było 1 spotkanie i zrzuciła winę na mnie,że ona musiała pojechać gdzieś tam a skoro na mnie nie mogła liczyć poradziła sobie sama.Spotykaliśmy się coraz rzadziej i w wakacje 15r podczas naszej rozmowy przez tel narzekała że gliniarz ją kontroluje korzystając z możliwości rzekomego dostępu do bilingów.Mówiłem że musiała dać mu nadzieję na coś więcej ale wyparła się że mowiła mu że jest tylko kolegą.
       
      Po miesiącu zagrałem vabank-powiedziałem że wiem że mnie z nim zdradziła-wtedy przyznała się.I norma-bo to moja wina,bo on jest ach i ech a nie taka pizda jak ja,bo ma chryslera a ja tylko opla omegę,bo on jest gliniarzem... Wbrew sobie zapytałem o szczegóły-jezdziła z nim samochodem.Na parkingu gdy stali on ją pocałował i włożył ręce w stanik.Rzekomo chciał się bzykać ale ona odmówiła-w to nie wierzę bo wiem,że jej biust to furtka do majtek-dobrze dotkniesz i sama rozkłada nogi.Płakałem jak dziecko pół nocy,dragi mnie wciągnęły na maxa,zrzuciłem wagę o 10kg,stałem się jak zombie,tylko ściecha i robota-jazda po 3-4 dni,troche snu i dalej...
       
      Podczas rozmowy spytałem co dalej-chciała wrócić i być ze mną.Próbowałem jej wybaczyć,zapomnieć ale nie umiałem a brak sexu i wogóle jakichkolwiek czułości między mną a nią odsuwał mnie coraz bardziej.Po kolejnej awanturze zrobionej przez jej matkę że to przeze mnie bo asia taka biedna a ja taki huj jestem bo nie jestem już jej darmowym szoferem na zachcianki no i nie daję jej już kasy zrobiłem najmądrzejszą rzecz-wyszedłem z domu i nie wróciłem.
       
      Okazałem się frajerem który dawał kasę,woził gdzie chciała(sam tankował paliwo nie biorąc ani zł) i dawał się wyzyskiwać i jej i jej matce.
      W grudniu 15r powróciłem do swojego domu,wróciłem do pracy a z nią nie utrzymuję kontaktu i nie chcę utrzymywać.Po tym co przeszedłem sam się sobie dziwię jaki byłem ślepy i głupi bo od męża odejść nie chciała a wręcz przeciwnie-mąż poczuł zagrożenie i zaczął bzykać żonę,kwiatki czekoladki itd wielce zakochani na fejsie...
      Cóż bracia-facet zakochany to zaślepiony ufnością do "kochającego go ideału" a zbliżająca wię wizja samotności przeraża bardziej niż najgorszy horror.
      Byłem ślepy i naiwny i wiem sam doskonale o tym ale to mnie nauczyło jednego-nigdy nie ufaj kobiecie w 100% bo gdy to zrobisz zniszczysz sam siebie.Ja nie zaufam już żadnej i nie wiem czy chcę jeszcze z jakąś samicą się wiązać-na tą chwile dobrze  mi samemu.
       
      Uważajcie bracia,miejcie oczy otwarte i od czasu do czasu z zaskoczenia kontrolujcie ich telefony-zwłaszcza gdy dziwnie często z kimś pisze bo ja na to byłem ślepy..
      Ave samcza brać
       
      Postaraj na przyszłość unikać "ścian tekstu" - wszystko robi się nieczytelne.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.