Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Recommended Posts

2 minuty temu, Quo Vadis? napisał:

@oszukanyprzezmężatkę Coś Ci się chyba głowa zgrzała. 

@mirek_handlarz_ludzmi Dałem mu na dzień warna ale po twojej aktualizacji jednak uznaje, że to za krótko. Dzięki.

Już się poprawiam.

Dzięki i szacun za szybką reakcję 🙂 👍

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
4 minuty temu, Jaśnie Wielmożny napisał:

@Quo Vadis?

 

Świetnie...... teraz się nie dowiemy jak oddaje jej swoją nerkę.

I już nigdy nie dowiemy się, na czym polega prawdziwa miłość 😥

Edited by Wypas
  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przepraszam za wulgaryzmy i obrażanie innych ludzi, ale chciałem tylko sprowokować trolla do ostatecznego ujawnienia się i jak widać to mi się udało. ;) 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Jeśli to nie trolling to biedna ta mężatka. Kiedy wreszcie spotka kogoś, kto ją wyrucha i oleje??

Edited by Lucek
  • Like 3
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hiehie. Troche czasu minęło, więc wypadałoby chyba zrobić mały update.

 

Na wstępie powiem, że muszę posypać głowę popiołem. Był to mój pierwszy romans z mężatką a niestety nie uczyłem się na cudzych błędach.

Mam nadzieję, że wyciągnę wnioski z własnych błędów i już nigdy nie zwiążę się emocjonalnie z zajętą kobietą.

 

Tak więc spotkałem się z tym mężem w sumie przypadkiem. Okazało się że powiedziała mu o mnie pare miesięcy wcześniej. Facet mówił mi, że faktycznie nie pamięta kiedy ostatnio uprawiał seks z żoną więc tu na jej plus bo przynajmniej nie jebała się z dwoma na raz. Na jej plus też to, że sama z siebie powiedziała mu o tym że kogoś ma i że jest z nim (mężem) tylko ze względu na dzieci.

Śmieszne w sumie jest to, że w ten dzień, w którym go spotkałem, był naszym (moim i mężatki) dniem pożegnalnym. Czyli spotkaliśmy się rano i do popołudnia kochaliśmy namiętnie w hotelu pare razy. 

Tak więc skoro i tak ona chciała już to zakończyć (romans) a dodatkowo po rozmowie z nim, zrobiło mi się tak jakoś go żal i tych dzieci, to stwierdziłem że odpuszczam temat i na jego prośbę przytaknąłem, że nie będę się już z nią kontaktował. 

 

Minęło 6 dni. Napisała. 

Napisała, że nie powinna pisać, ale robi to bo bardzo tęskni. W sumie się nie dziwiłem po takiej dawce emocji w ten pożegnalny dzień (zajebisty seks pare razy, później płacz na pożegnanie, moje milczenie).

Niestety Panowie ale poległem. Oto co robi z człowiekiem haj hormonalny. Odpisałem. Domyślacie się już pewnie co było dalej. Odnowiliśmy kontakt. Spotykaliśmy się regularnie. Jej mąż o wszystkim wiedział. Potrafił nawet zadzwonić do niej w trakcie naszego spotkania wiedząc o tym, że jest ze mną i powiedzieć jej że dzwoni bo chciał uslyszeć jej glos. 

 

Innym razem gdy rozmawiałem z nią przez telefon, on przyszedl i zapytał czy może  pogadać ze mną. No i tak zaczęliśmy gadać. Zaczął mnie prosić bym dał spokój jego rodzinie. Ja na to, że żona już go nie kocha bo kocha mnie. On się jej zaczął przy mnie pytać o to. A ona do niego, że tak - już go nie kocha bo kocha mnie. Kumacie jakie to było żenujące? Teraz się tego wstydzę ale tak było. 

 

No więc spotykaliśmy się dalej, ale coraz częściej się kłocilismy. Nalegałem na to, żeby się jakoś określiła. Ale ona nie chciała. Może się bała. Może nie była mnie pewna. Może miała wyrzuty sumienia względem dzieci. Nie wiem.

 

W każdym razie facet nie dawał za wygraną. Kupował kwiaty, prawił komplementy, namawiał do wspólnych wyjść. Na jej urodzinach ponoć złożył jej takie życzenia że się wszyscy popłakali. Że dzięki niej się zmienił itd.

No a ja słysząc coś takiego wkurwiałem się. Bo zamiast się określić to świadomie czy nie ale leciala z podwójnym życiem, mimo że seksu ani czułości z jej strony względem niego to tam nie było.

 

W końcu stało się. Zakończyła. Oczywiscie powód z dupy. Wydzwaniałem, przepraszałem jak ten śmieć ostatni. Nic. Cisza. Trwało to pare tygodni. Później rzekomo kupiła mi prezent na mikołaja ale że rozstanie i nie ma co z nim zrobić to że prześle pocztą. Jakoś tak wyszło, że spotkaliśmy się. Znów pożegnalne spotkanie. Znów namiętny a później ostry seks. Fajnie spędzony czas. Oczywiście mówiła, że kocha. Płakała, ale mówiła, że nie możemy być razem bo jestem taki i owaki i że ona nie wierzy w moją przemianę. Że jestem zazdrosny, czepiam się itp. 

 

Od tego spotkania cisza. Ani ona ani ja. Zero kontaktu. Minął prawie 2 tydzień. Tęsknię. Haj hormonalny wciąż na niebezpiecznym wysokim poziomie. Aczkolwiek powoli dochodzi do mnie, że to sensu nie miało miec prawa. Że tak będzie faktycznie lepiej. Może ona szybciej zaczęła myśleć głową a nie cipką. 

 

Możecie mnie zjechać równo. Proszę bardzo ;)

 

Natomiast mam dwa pytania.

1. Myślicie, że ona faktycznie mogła zakochać się we mnie i myśleć o mnie na poważnie? Powiedziała mu o mnie, nie sypiała z nim. Zrobiła pare kroków w kierunku bycia razem. Być może to ja zawiniłem, że nie zrobiłem ja nic większego by dać jej poczucie bezpieczeństwa.

 

2. Co sądzicie o mężu? Wie o tych wszystkich złych rzeczach a mimo to wybaczył jej i chce z nią odbudować ich związek. Może robi to dla dobra dzieci. Myślicie, że możliwe jest by ona na nowo się w nim zakochała?

 

I nie. Nie chcę już mieć z nimi nic wspólnego. Jestem rozjebany psychicznie. 

Edited by oszukanyprzezmężatkę

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy jest możliwość zamknięcia tego tematu przez moderatora? Uważam, że tego typu wątki szkodzą forum. Tym bardziej, że śmierdzi trollem na kilometr. ...lub jakaś ściana hańby chociaż...

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
37 minut temu, oszukanyprzezmężatkę napisał:

Jestem rozjebany psychicznie

Psychoterapeuta. I to jest pierwszy krok dla Ciebie, bo wgląd w samego siebie masz marny. Kleisz się emocjonalnie do drugiego człowieka (uzależniasz się). Wchodzisz w relacje które Cię wyczerpują, a to oznaka deficytów, które wymagają przepracowania. Życzę sukcesów na tej drodze!

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja pierdolę, albo trolling, albo nie masz sumienia za grosz. Ban dla Ciebie z życzeniami, żeby kiedyś kiedyś ktoś Ci tak rozwalił rodzinę, a wątek na ścianę hańby.

 

Rozumiem zakochanie, emocje, seks - ale jak już jej mąż prosił o nie rozpierdalanie rodziny, to cegłą w siurasa kilka razy i zamyka się temat. Są rzeczy ważniejsze niż własne wytryski, a tą rzeczą jest krzywda drugiego człowieka.

  • Like 13
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro temat nie jest zamknięty.

  1. Sądzę że nie. Sądzę że byłeś tylko zabawką. Przeszedłem to niedawno z Ewą.
  2. Mąż, jest dobrym chłopcem(słowa Ewy). Ewidentnie go nie szanuje.

@Marek Kotoński, Bracia.

Rozumiem wasz sprzeciw, na tego rodzaje tematy.

Nie sądzicie, że winny zdrady jest zdradzający? Autor tematu dał się wciągnąć w bagno, które go pochłonęło.

@oszukanyprzezmężatkę opisał swoją historię. Płaci duszą, za swoje czyny.

Czy ten temat nie winien wisieć jako ostrzeżenie, a nie znajdować się na ścianie hańby?

 

Wydawało mnie się, że osoby "przebudzone" bardziej niż inni otwarci są na dialog.

Niestety zdaje się, że nawet to forum. Zamknięte jest dla osób niepożądanych, poza schematem. Można być tu białym rycerzem, opluwanym przez innych lub światłym mgtow.

Wszyscy inni, włącznie zemną. Nazywani są trollami. Dyskredytowani, o inne spojrzenie, na dane tematy.

Pozostawiam wam to do przemyślenia.

 

Z wyrazami szacunku.

Dakota.

 

Edited by Dakota
interpunkcja

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, Dakota napisał:

Wszyscy inni, włącznie zemną. Nazywani są trollami. Dyskredytowani, o inne spojrzenie, na dane tematy.

Ale doczytałeś o tym,  że gościu chciał nagabywać nieletnie dziecko "swojej" zamężnej panienki o pożycie małżeńskie rodziców?

 

Wyzwisk względem społeczności forum, jakie zamieścił też jesteś świadomy?

 

I tego, że gość zaczął to swoje monotematyczne miauczenie 2 czerwca, czyli 6 miesięcy temu. Uważasz dalej, że zbyt pochopnie nazwano go trollem?

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 2.06.2019 o 00:24, oszukanyprzezmężatkę napisał:

Ja osobiście czuję się oszukany i stąd te pokłady gniewu i chęć rozpierdolenia tej jej rodzinki. Szkoda mi jedynie jej dzieci, bo ma dwójkę i one by na tym ucierpiały.

Nie czytałem innych odpowiedzi, ale napisze co ja o tym sądzę.

Wybaczenie to wielka ulga!! Przede wszystkim dla osoby czującej się pokrzywdzoną.

Najpierw wybacz sam sobie!

 

" W końcu zrozumiałem jak ważne jest wybaczanie, ale z drugiej strony jak jest proste. Wybaczanie jest bowiem bardziej dla nas samych, niż dla osób które nas zraniły, bo to my cierpimy, a nie oni. Ma w sobie wielką moc dając nam spokój umysłu.  "

https://www.boguslawszedny.com/jak-wybaczyc.html

 

 

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@mirek_handlarz_ludzmiPrzyznaje że nie. Temat przeczytałem pobieżnie, miesiąc temu.

Jak pisałem, rozumiem że temat tego typu może szkodzić forum. Czy być negatywnie osądzany przez społeczeństwo, Braci.

Nie on jeden, obraża użytkowników. Niestety, inne świeże konta, przebijają poziom tego tematu.

Nie mnie jednak sądzić czy zasługują na "ścianę".


Ostatni akapit podtrzymuje. Sam nie jestem święty. Jednak do innych użytkowników. Zwłaszcza teraz, staram się odnosić z szacunkiem.
Niestety, zwłaszcza na początku. Nie mogę powiedzieć, że działało to w obie strony.
Nie ja jeden, mimo że przyszedłem tu po pomoc. Zostałem okrzyknięty trollem a pewne postawy, chęć pomocy innym użytkownikom. Bywam dyskryminowany.

W dniu 26.11.2019 o 08:22, azagoth napisał:

@Dakota, weź nie doradzaj nikomu

W dniu 28.11.2019 o 22:13, Vstorm napisał:

@DakotaTak czytam twoje posty, a szczególnie ten jeden co dotyczył dziewczyny, która narzekała na brak współżycia w 2 letnim związku.

I powiem krótko, takiego słodzenia i rażącej oślepiającym światłem zbroi dawno nie widziałem, w tym cudzie zwanym rezerwatem. 

Dając za przykład, tylko posty z ostatnich dni.
 

Panie również, mimo wyznaczonego terenu. Są na nim dyskredytowane:

W dniu 1.12.2019 o 16:52, NimfaWodna napisał:

Nie zauważyłeś, że każdy temat w rezerwacie rozwalają faceci. A to kobiety ciagle są negowane.

8 godzin temu, Ewelina27 napisał:

Zgadza się. Sama jak zobaczyłam ten temat chciałam się wypowiedzieć, ale gdy poczytałam dyskusje to jaki to ma sens.

W dniu 21.11.2019 o 13:09, Krugerrand napisał:

Zwyczajnie dostosowałem się do poziomu tego tematu, który jest absurdem oraz wrzuceniem kija w mrowisko i moim zdaniem nie powinien się tu pojawić.  

 

Napisałem poprzedni, post. Spostrzeżenie to chodziło od pewnego czasu, po mojej głowie.

Rozumiem, mamy różne opinie czy perspektywy. Jednak wolałbym móc o nich merytorycznie podyskutować.

Nie świadczy to oczywiście o całości forum, czy o wszystkich użytkownikach.

Jednak powinno być kwestią wartą przemyślenia.

 

Pozdrawiam.

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
On 11/29/2019 at 11:54 PM, pawell said:

Czy jest możliwość zamknięcia tego tematu przez moderatora? Uważam, że tego typu wątki szkodzą forum. Tym bardziej, że śmierdzi trollem na kilometr. ...lub jakaś ściana hańby chociaż...

Mialem podobnie tylko bez dzieci w tle .Wierze ze czkowiek moze sie upodlic do tego stopnia co autor watku .Magia cipki i niska samoocena upolowanego przez zmije obiektu i takie wianki sa realne .Nie wierze ze autor ma aktualnie powodzenie u kobiet chyba ze urojone .Przestroga dla naiwnych ruchaczy .

Edited by thyr

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Dakota

Zaraz rzewnie zapłaczę nad Twoim ciężkim losem.

Podtrzymuję swoje zdanie.

Produkujesz posty z radami z szybkością karabinu maszynowego a sam masz do przepracowania potężne błędy i zaniedbania. Najpierw napraw siebie a dopiero potem staraj się nieść pomoc innym.

 

Poszedłbyś po pomoc lub poradę do dentysty, który ma czarne zęby lub do doradcy inwestycyjnego, który jest zadłużony po uszy i ma windykację na karku?

Pokory trochę. 

  • Like 3
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 godzin temu, Dakota napisał:

Nie sądzicie, że winny zdrady jest zdradzający? Autor tematu dał się wciągnąć w bagno, które go pochłonęło.

No nie wytrzymie.

TAK URWAŁ!

Zdradził ten Typ co tu dusi ogóra w  nie swojej dziurze.

1 Dał słowo obcemu facetowi!

2 Zabiera rodzinę obcym dzieciom.

3 Deprymuje pokolenia nowych Braci(zasada precedensu).

4 OD PATENTÓW JEST KĄTOWNIA!

 TO JEST ZARAZ ZA ROGIEM W POCZEKALNI!!

5 PUKA jaką laskę nie ponosząc kosztów późniejszej erupcji społeczeństwa.

....A taki spokojny był sąsiad, nie wiem czemu zarżnoł nożem 3 pokolenia TYPA Pukacza......

Jego matkę przypalał nad gazem....

Ojca ciągneli nago za samochodem po szutrach..... 

NO TAKI SPOKOJNY BYŁ?!

 

666 TŁUMACZENIE ALKOCHOLIKA ABY OSTATNI RAZ PRZECHYLIĆ 'kielona'.... jak wiadomo SŁABI kaca leczą KLINEM!!!

 

@Dakota and @oszukanyprzezmężatkęu was klata jak u pirata samo gówno i wata!!!

   

 

@Marek Kotoński tak z 10 dniów L4 proszę.

EWIDENTNIE SIĘ NALEŻY.

NA  pohybel truhła.

 

....bez odbioru.....zaciemnienie!

 

  • Like 3
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 7.11.2019 o 00:30, Dakota napisał:

Obiecywałem.?Tego nie pamiętam, a to teraz jestem pijany. Heh trafiam w klawisze.

Trzeźwy jesteś? Pytam poważnie.

 

Jak jedna osoba Ci mówi, że jesteś kotem, to ją zwykle olewasz i myślisz, że gada od rzeczy, ale jak już kilka lub kilkanaście zaczyna tak Cię nazywać, to zaczynasz się zastanawiać czy może oni mają rację i może faktycznie robię do kuwety i "miau". 

 

Z tego co widzę moja wypowiedź na temat założonego tematu jest dyskredytacją pań. Człowieku, czytaj uważnie i ze zrozumieniem, bo zdaje się w tym samym temacie masz moje wyjaśnienie. Ale chyba lepiej się obrazić i tupnąć nóżką gdy ktoś ma zupełnie inne zdanie. Padnę zaraz ze śmiechu, do jakich aberracji może doprowadzić lśniąca pełnym blaskiem zbroja:lol:

 

Wróć do Nas jak wytrzeźwiejesz, wyhodujesz sobie jaja, zrozumiesz o co chodzi w tym forum czytając je, zalecane lektury oraz słuchając Radia Samiec. Generalnie ogrom pracy przed Tobą. 

 

 

Edited by Krugerrand
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Kto sieje wiatr, zbiera burze?"
Bracia, nie skarżę się. Zauważam pewną tendencję. Prawidłowość.
Że prawda, kole w oczy? Wy mnie powiedzcie.
Jak kiedyś napisałem.

W dniu 25.11.2019 o 13:19, Dakota napisał:

dostosuje się.

Jestem, tutaj gościem.

Jeśli administrator, lub moderacja. Będą uważać że szkodzę forum. 

Bez żalu przyjmę permaban'a.

 

@TornadoWciąż uważam, że winny zdrady jest zdradzający. Osoba która, sypia z czyimiś partnerem, może być co najwyżej rozwiązła/niemoralna.

@KrugerrandTak, jestem. Od mniej więcej 3 tygodni. Bez przerwy. Na czas terapii odstawiłem używki.

Nie ze wszystkiego jestem dumny. Umiesz powiedzieć to sam przed sobą?

@azagoth Dziękuję, nie trzeba.

Tak mam, duże zaległości. Możesz tylko wskazać, które moje ostatnie posty. Były krzywdzące? Niepoprawne?

Gdzie radziłem komuś, krzywdzić kogoś innego? Powodzenia.

 

Staram się wskazać, słuszną drogę, wsparcie.

Każdemu, kto poprosi w ramach spłaty długu wdzięczności.

 

 

 

Edited by Dakota
bez żalu

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 minut temu, Dakota napisał:

Wciąż uważam, że winny zdrady jest zdradzający.

Ok.

KWANTUJEMY. 

CZY  się Waszmościowi podoba lub nie.

W POLSKIM PRAWIE/czyli w głównym klanie jest przyjęte to jako coś nie porządnego.

Jako część klanu czy Ci się to podoba czy nie, w wypadku konfrontacji musisz zająć stanowisko.

Jeżeli zajmujesz stanowisko przeciwne do mojego/w związku z sytuacją/ (np) stajesz się wrogiem.

 

TERAZ przechodzimy na noży poziom.

PRAWO PIĘŚCI I OŁOWIU.

JEŻELI będę miał wincyyyj cyngli to przegrałeś.

I co wtedy? Powołasz się na poprawkę w konstytucji?

Może na pierwszy zapis?

 

TERAZ wizualizuje Ci to w języku ulicznym./zupełnie za darmoche/

...

..

.

Np pukasz/pukniesz jakąś tam Alle?

TO np w odwecie jakiś tam puknie Ci matkę.

Do tego momentu jest spoko.

OKO ZA OKO

?!

Z tym,  że  np Ty puknołeś z Flaminga,

A gościu z ołowiu.

Byłeś nago.

Gościu miał plaszcz(utwardzony czepcem uranowym).

Brałeś na krzyż.

Gościu miał krzyżyk nacięty.

 

 

Z obyczajowego, oba wy są winne.

W sumie oba puknięcia podobne co nie?

 

 

Dalej trzymaj się swojej ramy.

....my się ze śmiechu po......y....

 

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Dakota

Nikt na Ciebie żadnego długu wdzięczności nie nałożył. Piszesz te "porady"dla własnego lepszego samopoczucia - prof. Peterson poświęcił w swojej ostatniej książce jeden z rozdziałów takim przypadkom. Zwyczajne zajmij się sobą i poprawą własnej kondycji psychicznej i emocjonalnej.

 

Napiszę dosadnie i przerysowując. Mam nadzieję, że tym razem zrozumiesz. 

 

Czy chory psychicznie człowiek powinien leczyć innych pacjentów w szpitalu psychiatrycznym ponieważ nikogo dotąd nie skrzywdził?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By Jaśnie Wielmożny
      Czołem Waszmościom!
       
      Na wstępie zaznaczam, nie chełpię się tym, nie chwalę, nie brandzluje. Pozbywam z siebie spierdoliny, co by kolejni bracia wiedzieli co i jak. Nigdy więcej tego nie zrobię, bo wali chujem i żenadą. Ale zdarzyło się, uczyniłem innym braciom krzywdę a przede wszystkim nie szanowałem siebie, nie miałem do siebie szacunku, miałem siebie za nic jak i swoją męskość, co najgorsze byłem czyjąś szmatką do gierek. Uczcie się jeśli jest z czego.
      PANI S - POZNANIE
      Poznałem Panią S na studenckich wyjazdowych warsztatach (ogólno akademickich) , ona 19 ja 20. Brunetka bujne gęste włosy, dobre kształty, regularna twarz i spiczasty nos, wdzięczny uśmiech. Ona bez zobowiązań i ja w związku. Wychaczaliśmy się wzrokiem gdzieś po drodze, aż w nocy podczas imprezy zaciągnęła mnie na plaże na wymianę śliny, napierdolony i wyzwolony ja przystałem na propozycje. Przez kolejne dni bujaliśmy się razem miziając się mniej lub bardziej. Dzień wyjazdu, przebąkiwania o kolejnych spotkaniu (mieszkaliśmy w różnych miastach). Ja po powrocie rozstałem się z dziewczyną oczywiście zasłaniając się jakimś kłamstwem do Pani S pojechałem parę tygodni później. Pani S bardziej doświadczona niż ja odpierdalała swoje gierki, a ja raczej chciałem tylko Panią S zaliczyć, Pani S sprawdzała ile jest w stanie mnie wgrać w gniazdowanie. Poczułem, że to klimat oświadcz się ASAP projekt bo deadline. Pani S zafascynowana moją artystyczną wolnością, choć nic nie miała pojęcia o temacie. Zdołała mnie również (ku memu zaskoczeniu) wrobić we wspólne śniadanie z mamą (mieszkała z nią w domu) Odegrałem role zawodowo, ale było mi niezręcznie.
      Powróciłem do domu, przeprosiłem dziewczynę i wróciłem do niej czując, że Pani S chcę za bardzo przyśpieszyć bieg, plus podprogowe opisy na GG "postanowiliśmy poczekać". Urwałem kontakt z Panią S. Pani S średnio co pół roku dzwoniła do mnie wstawiona (z klubów było słychać) z jakimiś bzdurami, szukała powodów do rozmów i... miała wtedy Misia, ten Miś dziś jej mąż, ojciec dziecka.
       
      MIŁA WYCIECZKA
      Pani S przyjeżdża do mego miasta jakoś po roku "taka wycieczka, czy mam ochotę się złapać, pokaże jej miasto" ja oczywiście półgłówek myślący kutasem "no pewnie, wpadaj". Jak się okazuje Miś jest na wycieczce rowerowej po Danii, nie dogadują się, nie ma sexu. Pokazuje Pani S miasto, Pani S się wstawia, dobiera, nie bronie siebie tutaj odjebałem totalną spierdolinę lecz gdy pierwszy raz zaczęła mnie obłapiać zapytałem "A co z Miśiem?" Pani odpowiedziała "Jego tu nie ma" i idziemy do hotelu gdzie śpi. Pani S krótko mówiąc jest gotowa na w pełni zaplanowane jebanie do białego rana. Ja jeszcze wtedy zielony w te klocki, niby świadomy, że Panie się interesują, ale zgrywałem takiego "ale kondom, no ja nie planuje takich rzeczy, żebyś sobie nie myślała". Z Panią S dochodzi do wymiany śliny, oboje lekko wstawieni, pierwszy raz widzę Panią S w pełnej krasie, pełne biodra odpowiednio symetrycznie sterczące piersi, parę kg za dużo ale troszczkę, bez kompleksów. Nie posiadałem prezerwatywy, Pani S "jeśli miałbyś przerwatywę zrobiłabym ci najlepszego loda w życiu" (nie wątpię) "pieprzylibyśmy się w każdym kącie pokoju". Prawdopodobnie jeśli poszedłbym po ów ogumienie tak by było, ale trochę mi się nie chciało i trochę bałem się zajścia mimo wszystko (czytaj dalej beka ze mnie). Dziś myślę, trzeba było iść, jak żałować to po całości i coś z tego wyciągnąć i tak zachowałem się jak kretyn, dziś myślę, trzeba było ją zerżnąć jak szmatę ku naszej wspólnej radości i aby zrozumieć jej naturę. Przepraszam za dosadność tak sądzę, jestem po prostu ciekaw gdzie doszłaby ze swoim pokrętnym i dualnie moralnym podejściem do zdrady.
      Mizianie się nago trwa w najlepsze Pani S "wejdź we mnie choć na chwilę". Ja kurwa debil ROBIE TO----MŁODSI BRACIA ROBIE TO------- wchodzę na chwilę, Pani S "Pieprz mnie tak po prostu, bez emocji" i tak też robię. Pani w trakcie dostaje objawienie wstaje i mówi "nie tak nie można", na to debil w postaci mnie "teraz za późno". Chwilę ja oram, Pani S zasypia po wszystkim i ja z dość poważnym wzwodem wychodzę nad ranem, na zajęcia moje ze "sztuki". Z Panią żegnam się tego samego dnia na peronie, żeby nie wyjść na totalnego buraka. Pani S pyta na peronie "wiem, że to było złe, ale ile my mamy lat, kiedy będzie czas na takie rzeczy?"
       
      Nie chce walić ściany tekstu bez sensu, jeśli bracia chcą, żebym doszedł do meritium i apogeum (które nastąpiło 3 lata później) Dajcie znać. Przepraszam nie chcę, aby to zabrzmiało jak manipulacja, po prostu nie umiem krócej, chcę, aby FAKTY mówiły same za siebie i FAKTY były zrozumiałem, bo to niestety nie jedyna mężątka. MEA CULPA MEA CULPA MEA CULPA 
       
       
       
    • By Jerzy
      Przemyślenia o moralności. Podobno wiemy o sobie tyle, na ile zostaliśmy sprawdzeni. No to miałem ostatnio coś jak sprawdzian.


       
      Zasadniczo uważam, że mężatek ruszać nie należy. Do spierdolonych spraw nie należy ręki przykładać, trzeba nad sobą panować, sratatata. Sam nigdy nie miałem sytuacji, że podoba mi się jakaś mężatka, więc śmiało mogłem takie tezy wygłaszać.


       
      Ale w ostatni weekend nabrałem wątpliwości co do swojego kręgosłupa moralnego. Żeby przybliżyć historię muszę cofnąć się o kilka lat.


       
      Do projektu przydzielono mi stażystkę. Większość typów w robo oceniało ją na 10, ja bym dał 9, bo oddychać nie bardzo miała czym. Od razu zaiskrzyło. Jakieś gesty, jakieś tekściki - cała firma to widziała do tego stopnia, że 4 czy 5 osób próbowało mnie uświadamiać, że ona ma faceta, że to zawodnik MMA i takie tam życzliwe uwagi. Ja czułem też pewną blokadę, bo to jednak moja podwładna i w dodatku zajęta. Problem rozwiązał się sam, bo skończył się budżet na stażystów i trzeba było się pożegnać. Romans nie wypalił, choć było blisko. Niby mieliśmy zostać w kontakcie, ale dość szybko ograniczyło się to do życzeń urodzinowych czy świątecznych. W międzyczasie wzięła ślub, urodziła dziecko, potem drugie i trzecie. I tak minęło kilka lat.


       
      W ostatni weekend spotkałem ją w knajpie, miała jakiś babski wieczór z koleżankami. W zasadzie się nie zmieniła, nikt by nie uwierzył, że urodziła choćby jedno dziecko. To, co było kiedyś, wróciło z taką siłą, jakby chciało nadrobić stracony czas. Laska zostawiła swoje koleżanki i resztę wieczoru spędziliśmy we dwoje. W tym czasie jakieś kilkanaście razy było 'muszę Cię wyściskać, bo tęskniłam', nieustanne inicjowanie kontaktu fizycznego, no generalnie akcja bardzo jednoznaczna. Do tego teksty o niespełnieniu seksualnym itp. Trzymanie rąk przy sobie kosztowało mnie naprawdę duuużo wysiłku, a kiedy w trakcie kolejnych 'wyściskiwań' jej usta przesuwały się jakiś centymetr od moich to po prostu czułem, że mi krew z mózgu odpływa. No ale dobra, ostatecznie wsadziłem ją do taksówki i pa pa.


       
      I jakkolwiek można powiedzieć, że dałem radę, że utrzymałem swój moralny kręgosłup, to nie czuję się zwycięzcą. Jestem wręcz przekonany, że gdyby to ona zainicjowała pocałunek (a nie tylko próbowała mnie do tego sprowokować), to nie starczyło by mi siły, żeby się temu oprzeć i pewnie skończylibyśmy u mnie na chacie. Po prostu wiem, jak było blisko. Cały czas miałem w głowie, że to zły pomysł, ale jak krew odpływa z mózgu to rozum bywa przegłosowany.


       
      Jaki z tego wszystkiego morał? Ano taki, że życie potrafi napisać scenariusz, który nas złamie. Myślałem, że jestem silny, a okazało się, że nie bardzo. Mieliście może tak kiedyś, że w praktyce zachowaliście się inaczej, niż byliście przekonani, że postąpicie? Albo tak jak u mnie - o włos zabrakło, żeby postąpić wbrew wyznawanym zasadom?

    • By Icerock87
      Cześć Bracia.
       
      Kiedyś portalu Lento.pl ogłoszenie, że poznam ciekawe osoby z okolicy i takie tam blablabla bez konkretnych intencji. W sumie o tym ogloszeniu sobie zapomnialem i pewnie bym dalej o nim nie pamiętał, gdybym nie otrzymal wiadomości na maila, że ktoś odpisał.
       
      Była to mężatka z dwojką dzieci, kilka lat starsza ode mnie. Mieszka ok 15 km ode mnie. W którejś tam wiadomości napisala, że szuka przyjaźni damsko męskie (w ktorą głęboko wierzy) bez pakowania się w seks. Pisalo nam się dobrze. Lubimy tą samą muzykę, mamy podobne zainteresowania, podobny sposób patrzenia na wiele spraw itp (wiem wiem, romantico pierdolico :D). 
       
      Najpierw pisaliśmy na portalu, potem wymiana tel, wymiana fotek (całkiem niezła mimo wieku ) Stwierdziła, że jestem w jej typie. Bardzo chce się spotkać (tylko z czasem się nie możemy zgrać, bo mamy różne godziny pracy). Pisze sporo esów (zawsze pierwsza zaczyna rozmowę). Dziś mi napisała, że jak nam sie nie uda w tym tygodniu spotkać, to chociaż chcialaby usłyszeć mój głos w tel. (jeszcze żeśmy nie rozmawiali, a piszemy ze sobą 2 tyg).
       
      Jak myślicie, szuka bolca B? (jeśli tak, to czy warto skorzystać  ) Czy po prostu orbitera/ "przyjaciółki z penisem"?
      W sumie pytanie retoryczne, bo spodziewam się odpowiedzi
      Pozdrawiam
    • By melanger
      Witam Was Bracia Samcy
      Pewnie problem jakich wiele, może i banalny ... ale chciałem się wypisać tu i poradzić doświadczonych w temacie.
      Od pół roku spotykam się z mężatką, dała mi dupy na pierwszym spotkaniu już, wiadomo przed spotkaniem ponad miesiąc kręcenia przez sieć, telefon. Deklaracje miłości, pragnień itd... W momencie gdy na pewnym portalu społecznościowym, do mnie zagadała, była w konflikcie "milczącym" ze swoim mężulkiem. W styczniu - tutaj oczywiście moja wersja - mężulek miał dość i chciał "rozładować" sytuację, więc zrobił demonstrację, że ją opuszcza, że wymeldowuje się i że wraca kilkaset km do siebie na zadupie... Ona była w sytuacji, że kilka dni wcześniej zmarł jej ojciec po ciężkiej chorobie, była w rozsypce. Gość wiedział, kiedy uderzyć. Oczywiście, nie puściła go, on najpewniej nie miał zamiaru nigdzie odjeżdżać. Od tej chwili zaczęło się psuć. Przyciąganie i odpychanie, dalej dawanie dupy, znów odpychanie, wyrzuty sumienia itd. Nie śpią razem (w to wierzę), nie uprawiają seksu (no na 100 % nie dam głowy). Wszystko zmieniało się jak w kalejdoskopie aż doszło do sytuacji, kiedy ona mi mówi, że dawania dupy już nie będzie, że nie będzie już prowadziła podwójnego życia, że to ją zabija itd. Chce żebym został jej "przyjacielem". Zainwestowałem w nią sporo uczuć, prezentów i co z tego, kiedy nadal chce siedzieć z tamtym a mnie tak urządzić.
      Co o tym myślicie. Pierd... to wszystko? Da się tu coś odmienić?
    • By kriss035512
      Moja historia drodzy bracia zaczyna się podobnie.Poznaliśmy się z-że tak powiem-moją ex na czacie jednej z sieci komórkowych w 2012r.
      Po kilku wiadomościach wymieniliśmy się prywatnymi numerami i zaczeliśmy pisać i rozmawiać.
       
      Standardowo chyba w takich sytuacjach zaczęła robić z siebie ofiarę,narzekać na męża,że pije,że nic ich prócz dzieci nie łączy bla bla bla.nadmienię tylko że dzieliło nas wtedy ponad 700km. Po ok 2 mies po wypłacie poświęciłem 1000PLN i pojechałem do niej.opłaciłem pokój w hotelu itd.
      Całe dnie spędzaliśmy razem i bzykaliśmy się kilka razy dziennie-fakt,jej ciało kręci mnie do tej pory ale do rzeczy.
       
      Po kilku spotkaniach i przemyśleniach rzuciłem wszystko (dosłownie) i wyjechałem do jej miasta.Zamieszkałem w wynajmowanym pokoju u jej matki (poznała mnie wcześniej) i zająłem się poszukiwaniem pracy.Gdy znalazłem powoli zaczeły się dogadywania że pracuję z kobietami które są ładne itd.Wkurzyłem się i rzuciłem tą pracę przyjmując się jako kierowca w firmie kurierskiej.Pracowałem od 5 rano do 22:00-23;00 i następne wymówki-:"pewnie zabierasz laski po drodze" i awantura bo na siedzeniu pasażera w busie zobaczyła 1(jeden) długi włos-szczegółem jest że przede mną kierowcą busa była de facto kobieta.
       
      Firma zamykała moją trasę uznając ją za mało rentowną (100 km w jedną stronę) aby jezdziło po niej 3 kierowców więc jako "świeżak" wyleciałem.
      Ostatniego dnia w trakcie powrotu na bazę zadzwonił telefon-oferta pracy w ubojni drobiu od zaraz.Zgodziłem się i zacząłem pracę przy uboju.
      Zarobki na początku były ok,ponad 2 śmiało....
       
      A więc i wydatki-za mieszkanie opłata 1500 zł(włącznie z jedzeniem ale tymczasowo o czym nie powiedziano mi),dojazdy do pracy ok 200-300 no i "coś trzeba lasce kupić"-a to buty(bardzo spodobały się jej te za 200zł),a to nowe spodnie,fryzjer etc a mi nie zostawało nawet na fajki.Czas mijał,na święta zamiast tak jak zawsze paczki z 10kg mięsa dostaliśmy po 7kg i znów awantura bo rzekomo rozdałem kolegom-urojenia starej baby.
      Coraz rzadziej dostawałem jedzenie (płaciłem tyle samo)ciągle jakieś ale,inwigilacja na każdym kroku,kontrola każdego wyjścia,pretensje gdy pojechałem własnym samochodem do pracy.
      Podpytywałem ją o nas,mówiła że muszę poczekać cierpliwie więc czekałem.
       
      Minął 2012,2013,2014...
      W połowie 2015 zaczeły się zabawy z dopami aby poświęcać jej czas w dzień i pracować nocą...
      No ale niestety organizm w końcu odpuścił.Gdy położyłem się spać nie spędzając czasu z nią(po 72h bez snu) poszła spotkać się z kolegą,gliniarzem.
      Niechcący po kilku dniach wygadała się że to nie było 1 spotkanie i zrzuciła winę na mnie,że ona musiała pojechać gdzieś tam a skoro na mnie nie mogła liczyć poradziła sobie sama.Spotykaliśmy się coraz rzadziej i w wakacje 15r podczas naszej rozmowy przez tel narzekała że gliniarz ją kontroluje korzystając z możliwości rzekomego dostępu do bilingów.Mówiłem że musiała dać mu nadzieję na coś więcej ale wyparła się że mowiła mu że jest tylko kolegą.
       
      Po miesiącu zagrałem vabank-powiedziałem że wiem że mnie z nim zdradziła-wtedy przyznała się.I norma-bo to moja wina,bo on jest ach i ech a nie taka pizda jak ja,bo ma chryslera a ja tylko opla omegę,bo on jest gliniarzem... Wbrew sobie zapytałem o szczegóły-jezdziła z nim samochodem.Na parkingu gdy stali on ją pocałował i włożył ręce w stanik.Rzekomo chciał się bzykać ale ona odmówiła-w to nie wierzę bo wiem,że jej biust to furtka do majtek-dobrze dotkniesz i sama rozkłada nogi.Płakałem jak dziecko pół nocy,dragi mnie wciągnęły na maxa,zrzuciłem wagę o 10kg,stałem się jak zombie,tylko ściecha i robota-jazda po 3-4 dni,troche snu i dalej...
       
      Podczas rozmowy spytałem co dalej-chciała wrócić i być ze mną.Próbowałem jej wybaczyć,zapomnieć ale nie umiałem a brak sexu i wogóle jakichkolwiek czułości między mną a nią odsuwał mnie coraz bardziej.Po kolejnej awanturze zrobionej przez jej matkę że to przeze mnie bo asia taka biedna a ja taki huj jestem bo nie jestem już jej darmowym szoferem na zachcianki no i nie daję jej już kasy zrobiłem najmądrzejszą rzecz-wyszedłem z domu i nie wróciłem.
       
      Okazałem się frajerem który dawał kasę,woził gdzie chciała(sam tankował paliwo nie biorąc ani zł) i dawał się wyzyskiwać i jej i jej matce.
      W grudniu 15r powróciłem do swojego domu,wróciłem do pracy a z nią nie utrzymuję kontaktu i nie chcę utrzymywać.Po tym co przeszedłem sam się sobie dziwię jaki byłem ślepy i głupi bo od męża odejść nie chciała a wręcz przeciwnie-mąż poczuł zagrożenie i zaczął bzykać żonę,kwiatki czekoladki itd wielce zakochani na fejsie...
      Cóż bracia-facet zakochany to zaślepiony ufnością do "kochającego go ideału" a zbliżająca wię wizja samotności przeraża bardziej niż najgorszy horror.
      Byłem ślepy i naiwny i wiem sam doskonale o tym ale to mnie nauczyło jednego-nigdy nie ufaj kobiecie w 100% bo gdy to zrobisz zniszczysz sam siebie.Ja nie zaufam już żadnej i nie wiem czy chcę jeszcze z jakąś samicą się wiązać-na tą chwile dobrze  mi samemu.
       
      Uważajcie bracia,miejcie oczy otwarte i od czasu do czasu z zaskoczenia kontrolujcie ich telefony-zwłaszcza gdy dziwnie często z kimś pisze bo ja na to byłem ślepy..
      Ave samcza brać
       
      Postaraj na przyszłość unikać "ścian tekstu" - wszystko robi się nieczytelne.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.