Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
goryl

Co z tym piwem?

Recommended Posts

Godzinę temu, ZamaskowanyKarmazyn napisał:

A np. Kilka razy w tygodniu kieliszek wina, czy jest jakaś różnica?

Wątpie.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Perun82 Ja tam się za inwentarz nie uważam ale fakt większość jedzenia dziś jest podła. 
Ratuję się tym bo mogę (mieszkam w niewielkim mieście 43k os do okoła wiochy) Nie kupuję pieczywa, mięsa, warzyw, owoców w marketach. 
Prawie wszystko osobno,  pieczywo i część wędlin w osiedlowym niewielkim sklepie, warzywa owoce w dwóch różnych warzywniakach zależy gdzie mi bardziej pasuje lub na ryneczku takim warzywnym. Mięso wieprzowe i wołowe w ogólnym mięsnym, drobiowe w typowo drobiowym sklepie. 
I teraz tak warzywniaki jak ryneczek jest zaopatrywany przez okolicznych rolników i pani sprzedawczyni to potrafi nawet powiedzieć, że Kapusta to od Kolasy z Kontrachcic a kartofle Maliniaka z Wólki. 
Mięso wieprzowe, wołowe wędliny z lokalnej przetwórni. Niektóre tak pyszne, że można jeść jak cukierki na prawdę, ludzie w dużych miastach czegoś takiego nie widzieli tzn nie jedli.
Drób kupuje w takim lokalnym drobiowym który to jest sklepem firmowym ubojni i zakładu przetwórstwa który twierdzi, że ma kurczaki z ekologicznych upraw. Ile w tym prawdy nie wiem, ale drób stamtąd jest inny niż skądkolwiek indziej. Jędrne mięso grube włókna jak w indyku super konsystencja i smak po usmażeniu itp.
W osiedlowym sklepie pyszny chlebek z wiochy oddalonej aż o ok 50km ale te miejskie i okoliczne to niestety w większości lipa i średnie. Ale ten jeden w sumie 3 rodzaje z tej piekarni są super.  Do tego prawie w każdy dzień tygodnia ciepła kaszanka i wędliny, co dzień praktycznie od innego okolicznego dostawcy wyroby, że palce lizać. 
W jednym z tych zakładów byłem u pana kiedyś, malutki zakładzik jak pół mojego mieszkania, plus osobna wędzarnia. 
W dużych miastach czegoś takiego nie uświadczysz. Jeśli ktoś tylko się stołuje w marketach to współczuję. 
Mam rodzinę w dużych miastach to jak odwiedzają to zawczasu mówią aby kupić im chleba i jajek wiejskich. Kartofli już nie wożą ale podobnież takich też się u nich nie kupi. 
No to tak się rozpisałem i offtop walnąłem, że chyba otworze sobie piwko pszeniczne na wieczorynkę ;) 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, MaxMen napisał:

Ja tam się za inwentarz nie uważam

System ma Twoja i moja i innych opinie gdzieś. dla nich jesteśmy człowiekiem hodowlanym. 

 

2 minuty temu, MaxMen napisał:

W dużych miastach czegoś takiego nie uświadczysz. Jeśli ktoś tylko się stołuje w marketach to współczuję. 

Są jeszcze dobre piekarnie, ale to rzadkość. Mam swojego rzeźnika i małżeństwo od warzyw, owców oraz jajek. 

 

W sumie dla mnie chemia w słodyczach była wybawieniem. Jak mam ochotę to czytam skład i widzę syropek, palmówkę to od razu mi przechodzi. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wszystko jest w genach

 

jedni chleją na umór 2x w miesiącu przez kilkanascie/kilkadziesiąt lat

 

inni jedzą kiełki/uprawiają sporty i smarują się kremikami i w ciągu roku rak ich wpierdała i nie dożywają czterdziestki

Edited by Tramal

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Libertyn napisał:

Kiedyś słyszałem rozmowę żula ze streetworkerką.  Powiedział jej że dzięki piciu czuje się lepiej i zapomina o swoim menelizmie.

Perpetuum mobile. Jest menelem bo pije na melinie, pije na melinie bo jest menelem

"Następną planetę zajmował Pijak. Te odwiedziny trwały bardzo krótko, pogrążyły jednak Małego Księcia w głębokim smutku.
- Co ty tu robisz? - spytał Pijaka, którego zastał siedzącego w milczeniu przed baterią butelek pełnych i baterią butelek pustych.
- Piję - odpowiedział ponuro Pijak.
- Dlaczego pijesz? - zapytał Mały Książę.
- Aby zapomnieć - odpowiedział Pijak.
- O czym zapomnieć? - zaniepokoił się Mały Książę, który już zaczął mu współczuć.
- Aby zapomnieć, że się wstydzę - stwierdził Pijak, schylając głowę.
- Czego się wstydzisz? - dopytywał się Mały Książę, chcąc mu pomóc.
- Wstydzę się, że piję - zakończył Pijak rozmowę i pogrążył się w milczeniu.


Antoine de Saint-Exupéry, 1943

  • Like 5
  • Thanks 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Perun82 napisał:

A niepijący są traktowani niemal jak mityczne Himalajki..

I z tego powodu są często atakowani przez Januszy. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, Libertyn napisał:

Ja tam nie pije. Nie upijam się.

Bo po co. 

@trop Twoje podejście jest trochę jak u cnotki co dwa razy w roku ma gangbang z min dziesięcioma bolcami a szydzi z laski co ma często ONSy

 

Tylko że nikt tu z nikogo nie szydzi. Porównanie jak gówno do miodu. 

Wolę sobie 2 razy w palnik w roku dać niż chlac browca codziennie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myslę, ze to wszystko kwestia genetyczna, indywidualna, ja za młodu bardzo dużo z kolegami chlałem, piwa i wódy, upijaliśmy sie na umór, łapałem takie fazy, ze głowa mała tak dla zabawy, dla beki oprócz tego jeszcze marycha i wielogodzinne ataki śmiechu, nie wspominając o LSD - miasto po LSD wygląda inaczej ;)

Od niczego się nie uzależniłem, obecnie alkohol piję bardzo rzadko.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie mitologizuję. Bo anty-alko to kolejna - mam wrażenie - moda na bycie jakimś hiper wartościowym nadczłowikiem. Prawdziwy samiec walnie bronka i nie będzie z tego powodu przezywał traumy, nie będzie analizował, umartwiał się. Jak ze wszystkim potrzebny jest złoty środek i przede wszystkim nie podążanie za życiowymi mundrościami innych. Kumpel odstawił całkiem alko i twierdzi, że mu to służy? Ok, niech tak będzie. Jak lubię zime piwko, lubię ten relaks po spożyciu, nie po totalnej najebce. Czy jest to zgubne? Nie wiem. Ale czy uganianie się za cipkami nie jest zgubne? A wydawanie kasy na jakies hobby nie może być zgubne? Jak mówi mądre powiedzenie - nawet woda w nadmiernych ilościach może zabić. Nie lubię tego etykietowania i nowomody - weganizm, skrajne poparcie dla LGBT, całkowite odstawienie alko i szukanie dla nowych trendów jakichś mitycznych wartości. Czujesz, że alko nie jest Ci potrzebne to ok, ale dorabianie do tego jakichś wyższych ideologii, że to niby najlepsza życiowa droga, jakieś egzystencjalny święty Graal. A co jeśli odstawisz alko całkowicie, a zabije Cię gluten? Albo warzywa opryskiwane glifosatem? Albo motorower na pasach? Silny samiec wypije co ma wypić, porucha co ma poruchać, dostanie od życia po dupie i żyje po swojemu, a nie jakieś życiowe poradniki Ibisza, mundrości Tybetu i ascetyzm szeroko pojęty.

Edited by Kim Un Jest?
  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 minut temu, Kim Un Jest? napisał:

Silny samiec wypije co ma wypić, porucha co ma poruchać, dostanie od życia po dupie i żyje po swojemu, a nie jakieś życiowe poradniki Ibisza, mundrości Tybetu i ascetyzm szeroko pojęty.

Święte słowa!!!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, trop napisał:

Tylko że nikt tu z nikogo nie szydzi. Porównanie jak gówno do miodu. 

Poza szydzeniem jednak jest to prawda.

Godzinę temu, trop napisał:

Wolę sobie 2 razy w palnik w roku dać niż chlac browca codziennie. 

Czy jakbyś miał nie dać sobie w palnik 2 razy na rok, coś by się zmieniło? 

Bo alkoholizm to nie tylko ciągłe picie. To niemożność rezygnacji z alkoholu. 

Są tacy co nie piją przez długie okresy, ale jak ten dzień w który zawsze pili ma nie być alkoholu to dostają nerwicy.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 minut temu, osadnik napisał:

nie ma czegoś takiego jak bezpieczne picie.

No ba! Samo życie jest niebezpieczne, można wpaść pod tramwaj, na ulicy może cię na ten przykład srak optakać albo pikujący pijany gołąb wbije ci się centralnie w lewe oko, można tez podczas meczu hokejowego oberwać w krążkiem w banie, w życiu czeka na nas wiele niebezpieczeństw, nie wspominając o kobietach.

Edited by Ace of Spades

Share this post


Link to post
Share on other sites

Picie alkoholu w umiarkowanych ilościach jest korzystne dla zdrowia (no, przynajmniej sercowo-naczyniowego): https://www.bmj.com/content/356/bmj.j909?ijkey=284b0b3ddfe33e313484f6f7bc05ef49d1697681&keytype2=tf_ipsecsha

49 minutes ago, osadnik said:

Według najnowszych badań każda ilość alkoholu poważnie szkodzi zdrowiu, nie ma czegoś takiego jak bezpieczne picie.

 

http://www.rynekzdrowia.pl/Badania-i-rozwoj/Naukowcy-alkohol-szkodzi-w-kazdej-ilosci,187013,11.html

Link do badania opublikowanego w Lancecie (jest tam za darmo pełny tekst): https://www.thelancet.com/journals/lancet/article/PIIS0140-6736(18)31310-2/fulltext

 

Jak się wyśpię i wytrzeźwieję to może przeczytam :D

 

Tak na szybko tylko ciekawostka - badanie finansowane przez fundację Gatesów.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dwa piwka poprawiają nastrój, tak samo koniaczek przed snem. Byle nie przesadzać. Od jakichś 10 lat spożywam regularnie i wciąż w tych samych ilościach. Co oczywiście nie znaczy, że to zdrowe i normalne. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pije dziennie w tygodniu 3-5 piw, na weekend to czasem wolę nie mówić, teraz akurat jest sobota i przypadkiem jestem trzeźwy ale normalnie o tej porze to obraz mi się zamazuje tak że liter nie widać na ekranie:(

Sytuacja ta trwa od gdzieś 20 roku życia, wtedy piłem już regularnie wcale duże dawki alkoholu, lepiej nie mówić.

Czy wyglądam na swoją chorobę? Brzuch mam ale długo na to pracowałem,  poza tym to aż tak fatalnie chyba nie wyglądam ale do tego fszystkiego mam też nadczynność tarczycy i spalam na bieżąco ten nadmiar kalorii(bynajmniej tak przypuszczam). Pije bo to koi moje nerwy, uspokaja mnie i czuję się przez ileś tam godzin normalnym człowiekiem. Tak jakby mnie ktoś na przepustkę z więzienia wypuścił. Nie to żebym umniejszał czyimś problemom ale raczej mam spory problem z alkoholem,a nawet nie nazywam tej sytuacji problemem :( P.S. Preferuję wyłącznie piwo i w zasadzie wyłącznie marki Harnaś. Jest to piwo tanie i wystarczająco mocne i zarazem nie za mocne - optymalne bym powiedział :)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 minut temu, Bohun napisał:

Preferuję wyłącznie piwo i w zasadzie wyłącznie marki Harnaś. Jest to piwo tanie i wystarczająco mocne i zarazem nie za mocne - optymalne bym

Dobrze, że nie napisałeś, że jeszcze smaczne 😆

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, MaxMen napisał:

Dobrze, że nie napisałeś, że jeszcze smaczne 😆

Miałem to napisać ale myślałem że to zbyt oczywiste :)

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jestem dumnym abstynentem, ponieważ:

 

1) Spożywanie alkoholu jest sprzeczne z moją filozofią życiową.

2) Jest to cholernie destrukcyjna używka.

3) Lubię sport.

4) Nienawidzę kaca.

5) Nie lubię tracić czasu na kacu.

6) Jest to główne źródło patologii i ja swoim zachowaniem nie będę przyczyniał się do promowania kultury alkoholizmu w Polsce.

 

 

Spójrzcie, ile czasu tracicie przez alkohol. Jedna większa impreza to co najmniej stracone dwa dni życia.

 

Podjęcie decyzji o całkowitej abstynencji to był jeden z lepszych ruchów w moim życiu, serio. Ostatni raz piłem piwo, dwa i pół roku temu.

 

 

Polecam i pozdrawiam.

Edited by dobryziomek
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 godzin temu, Kim Un Jest? napisał:

Nie mitologizuję. Bo anty-alko to kolejna - mam wrażenie - moda na bycie jakimś hiper wartościowym nadczłowikiem. Prawdziwy samiec walnie bronka i nie będzie z tego powodu przezywał traumy,

W tym kraju jednak łatwiej być szanowanym alkoholikiem niż abstynentem.  Niestety alkohol jest traktowany jak świętość, pewien rodzaj obrzędu, bez którego nie jest możliwe przeprowadzenie imprezy, uroczystości rodzinnej. 

 

Zadaj sobie pytanie - kto jest piętnowany - alkoholik czy ten który nie pije, albo pije baaardzo rzadko (raz na rok, dwa). Odpowiedź jest oczywista. Żaden z nas abstynentów, czy pijących okazjonalnie nie czuje się z tego powodu lepszym czy bardziej wartościowym. To właśnie my mamy większe problemy, bo przeważająca cześć towarzystwa w pracy czy znajomych chleje i pali jak skurwysyn. To powoduje pewną alienacje czy w pewnym stopniu wykluczenie społeczno -towarzyskie. 

 

19 godzin temu, Kim Un Jest? napisał:

przede wszystkim nie podążanie za życiowymi mundrościami innych.

Gdybyśmy podążali za mądrościami innych to byśmy chlali do upadłego. 

 

19 godzin temu, Kim Un Jest? napisał:

Nie lubię tego etykietowania i nowomody - weganizm, skrajne poparcie dla LGBT, całkowite odstawienie alko i szukanie dla nowych trendów jakichś mitycznych wartości.

Z całym szacunkiem, ale widzisz gdzieś protestujących abstynentów czy tych co spontanicznie piją? No właśnie nie. 

 

Spróbuj odmówić picia na imprezie integracyjnej, albo na innych ważnych dla ciebie spotkaniach po względem zawodowym czy towarzyskim.  

 

Bardzo rzadko spożywam alkohol i nie obnoszę z się z tym bo to moja sprawa. Tylko  o dziwo problem z tym mają ci, którzy bez procentów nie wyobrażają sobie życia. 

19 godzin temu, Kim Un Jest? napisał:

Silny samiec wypije co ma wypić, porucha co ma poruchać, dostanie od życia po dupie i żyje po swojemu, a nie jakieś życiowe poradniki Ibisza, mundrości Tybetu i ascetyzm szeroko pojęty.

Silny samiec ma w dupie co robi reszta - jak nie chce pić to nie pije, mimo społecznego nacisku. To jest męskość. To on narzuca, a nie jest mu narzucane. Ma ochotę to porucha, jak nie to nie rucha. ON decyduje. A brak dokonania tej czynności nie zmniejsza jego mitycznej męskości. 

 

Rozumiem, ze byciem MĘSKIM polega na tym by truć się w imię aprobaty społecznej? 

19 godzin temu, Kim Un Jest? napisał:

ale dorabianie do tego jakichś wyższych ideologii,

Gdzie tutaj jest dorabiana ideologia? Jak ktoś nie chce to ku... nie pije. I każdemu kij do tego. O dziwo to właśnie ta mityczna MĘSKOŚĆ  to jest ideologia opierająca się o tzw. dowód społeczny. 

 

Ale wiadomo, że jest to temat wrażliwy w kraju, w którym 90% populacji nie wyobraża sobie życia bez procentów. 

Edited by Perun82
  • Like 2
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wg doktora Gabora Mate, który pracuje z uzależnionymi w bardzo mocnym stopniu, to nie substancja czyni ją uzależniającą ale ludzka podatność na uzależnienie, czyli jeśli człowiek nie radzi sobie z problemi i stresem to sięgnie po uzależnienie. Uzależnienie dostarcza ciągłego dopływu endorfin.

 

On podaje ciekawy przykład w innym filmie - większość ludzi nie staje się uzależniona po wypiciu kilku lampek wina, ale są tacy sie staną.

 

 

 

 

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Perun82 napisał:

Zadaj sobie pytanie - kto jest piętnowany - alkoholik czy ten który nie pije, albo pije baaardzo rzadko

Ale mnie to nie obchodzi generalnie, bo ja nie potrzebuję społecznego utwierdzenia w tym co robię. Napisałem przecież - że prawdziwy samiec jak ma się napić to się napije, a jak odstawił alkohol to też dobrze i nie musi przed nikim nic udawać, nikogo umoralniać.

 

Niestety tutaj na forum kilka osób właśnie mitologizuje abstynencję i między wierszami gdzieś da się odczuć pogardę dla spożywających. Dlatego też napisałem, że to jakaś nowomoda jak szalona promocja LGBT.

 

Padają same argumenty anty alkoholowe - a to, że prędzej czy później rodzi to patologię, a to że samych chorób przyczynia itd. To są bzdury. Jasne, że jak mówi przysłowie "pić to trza umić", ale po co pouczać ogarnięte silne jednostki, że piwkowanie to ich słabość i jednak zalecaloby się odstawić. Takie wegańskie, nie mam nic do tego że sobie jesz mięso, ale ja nie jem i jestem zdrowszy (czyt. lepszy).

 

Z całym szacunkiem @Perun82 ale starasz się udowodnić, że abstynencja to jednak właściwa filozofia życia i nie dopuszczasz ustępstw.

 

 

 

 

Godzinę temu, Perun82 napisał:

Rozumiem, ze byciem MĘSKIM polega na tym by truć się w imię aprobaty społecznej?

No właśnie nie zrozumiałeś ni joty z tego co napisałem, a na pewno chciałeś wskazać jedyną właściwą drogę samczego kodeksu życia, wg. Ciebie abstynencję.

12 minut temu, RealLife napisał:

Wg doktora Gabora Mate, który pracuje z uzależnionymi w bardzo mocnym stopniu, to nie substancja czyni ją uzależniającą ale ludzka podatność na uzależnienie, czyli jeśli człowiek nie radzi sobie z problemi i stresem to sięgnie po uzależnienie. Uzależnienie dostarcza ciągłego dopływu endorfin.

 

On podaje ciekawy przykład w innym filmie - większość ludzi nie staje się uzależniona po wypiciu kilku lampek wina, ale są tacy sie staną.

 

 

 

 

Dlatego właśnie stygmatyzowanie alkoholu to są mundrosci tybetańskie. Kupa mężczyzn jest uzależniona od porno, hazardu, dziwek, narkotyków czy nawet adrenaliny. Każde uzależnienie może spustoszyć życie i o to mi chodziło.

Edited by Kim Un Jest?

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, Kim Un Jest? napisał:

Kupa mężczyzn jest uzależniona od porno, hazardu, dziwek, narkotyków czy nawet adrenaliny. Każde uzależnienie może spustoszyć życie i o to mi chodziło.

To jest wiadome i wielokrotnie przerabiane na forum - teraz  tutaj jest temat o piwie (albo bardziej wyrobie piwopodobnym). 

 

11 minut temu, Kim Un Jest? napisał:

Z całym szacunkiem @Perun82 ale starasz się udowodnić, że abstynencja to jednak właściwa filozofia życia i nie dopuszczasz ustępstw.

W którym miejscu? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.