Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Recommended Posts

Dużo zachowań mężczyzn wpycha się do worka z napisem " białorycerstwo", często mam wrażenie, że wszelkie zachowanie pozytywne wobec kobiet, czy te pokazujące jej szacunek też są tak klasyfikowane.

W tym poście chciałabym podzielić te zachowania na dwie grupy, na to co rzeczywiście moim zdaniem jest złe i na te, co nie zasługują na takie pejoratywne określenie.

 

Negatywne zachowania :

  1. Pantoflarstwo - skrajna uległość wobec kobiet, nie posiadanie własnego zdania, robienie wszystkiego by mieć spokój , podporządkowanie się, rezygnacja z tego co dla mężczyzny ważne, bo kobieta tak chce, całkowite oddanie jej steru do tej relacji. 
  2. Desperacja - narzucanie się, płaszczenie przed kobietą, pisanie do niej ciągle, mimo, że ona nie odpisuje, zabieganie o względy kobiety, która ewidentnie nie jest zainteresowana. ciągle proszenie o szansę, angażowanie się w relację mimo braku zaangażowania drugiej strony etc.
  3. " Latanie za cipką" - robienie różnych dziwnych, poniżających rzeczy, byle doszło do zbliżenia, adorowanie kobiety, która nic prócz ładnego wyglądu sobą nie reprezentuje, słuchanie penisa ( bardzo dobrze pokazuje to scena z jednego dość słabego, polskiego filmu - co on w Tobie widział? - Nic, bo kutas nie ma oczu) w wyborze partnerki, wybaczanie niemal wszystkiego dlatego. że jest ona atrakcyjna, stawiania się na pozycji tego gorszego już na wstępie, strach przed podejściem do kobiety, o której wiadomo tylko tyle, że jest fizycznie atrakcyjna.
  4. Zbytnia atencja - tu dużo tłumaczyć nie trzeba, na wszystkich mediach społecznościowych można się zerzygać od tych wszystkich słodkości, docenianie kobiety za to, że jest kobietą i wstawiła swoje zdjęcie, umacnianie tym samym kobiet w ich próżności, że nic nie muszą robić, starczy, że są. 
  5. Agresywne reakcje na prawdę - osobiście się z tym nie spotkałam, ale dużo o tym słyszałam, że ktoś powie takiemu o tym, że kobieta mu doprawia rogi albo o jej innych krzywych akcjach to on jest tak zaślepiony, że atakuje tego, kto go poinformował, ale warto zaznaczyć, że takie zachowania występują również u kobiet. 

 

 

Pozytywne zachowania:

  1. Uważanie kobiety za wyjątkową - Jak mężczyzna się zakocha i uważa, że jego partnerka jest inna od pozostałych kobiet. 
  2. Dążenie do ślubu - jak mężczyzna chce ślubu ( oczywiście bez intercyzy) to znaczy, że mu zależy, chce spędzić z daną kobietą resztę życia i jej ufa.
  3. Chęć zabezpieczenia kobiety finansowo, danie jej poczucia bezpieczeństwa, wspólne konto etc, słyszałam dziś w nocy, że to jest złe i dawanie kobiecie władzy. Według mnie kompletnie nie, trzeba zachować bilans tak by samemu nie stać się pantoflarzem, a dać kobiecie poczucie bezpieczeństwa i, żeby nie czuła się całkiem zależna, wspólne planowanie wydatków, a nie stawianie jej przed faktem dokonanym etc.
  4. Szarmanckość, zapraszanie kobiety do restauracji, dawanie prezentów bez okazji, obchodzenie rocznic.
  5. Czasami rezygnacja ze swoich planów dla niej, nie często, nie zawsze kiedy tego żąda, ale kiedy widzisz, że to dla niej bardzo ważne, by czuła się najważniejsza. 

 

 

To tak w skrócie jak ja to widzę, jak mi się coś przypomni to dopiszę.

A Wy jak na to patrzycie, czy punkty z obu list są naprawdę tak samo złe? 

  • Like 2
  • Haha 15

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 minut temu, PussyCat napisał:

Dążenie do ślubu - jak mężczyzna chce ślubu ( oczywiście bez intercyzy) to znaczy, że mu zależy, chce spędzić z daną kobietą resztę życia i jej ufa.

To oczywista oczywistość.

  • Like 1
  • Haha 9

Share this post


Link to post
Share on other sites

@PussyCat Z negatywnymi trafiłaś w punkt.

 

Pozytywne... hmmm. Z pkt. 1 zdecydowanie się zgadzam.

 

2 i 3 mocno kontrowersyjne.

 

Bycie razem do grobowej deski nie jest równoznaczne z małżeństwem. To raczej Twoje pobożne życzenie i przepis na udany związek.

 

Z moją kobietą wolałbym założyć sp. z o. o. ;) Są i udziały i zabezpieczenie finansowe i zarząd dwuosobowy ;);) 

 

I pewnie znajdzie się wiele takich kobiet, które mają podobny pomysł a małżeństwo to dla nich jedynie okazja do założenia białej kiecki i bycia "królową wieczoru" a nie inwestycja w przyszłość.

 

Ad 3) Specyficznie tą relację ukladasz, zważywszy na to, że wg pkt. 2) strony powinny być małżeństwem. W małżeństwie przepływ dóbr i odpowiedzialność za drugą osobę jest wzajemny. U Ciebie facet daje i uwspolnia swoje a kobieta bierze. To nie jest małżeństwo. To jest frajerstwo.

 

4 i 5 znowu w punkt.

 

 

 

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 minut temu, PussyCat napisał:

 

  1. Dążenie do ślubu - jak mężczyzna chce ślubu ( oczywiście bez intercyzy) to znaczy, że mu zależy, chce spędzić z daną kobietą resztę życia i jej ufa.
  2. Chęć zabezpieczenia kobiety finansowo, danie jej poczucia bezpieczeństwa, wspólne konto etc, słyszałam dziś w nocy, że to jest złe i dawanie kobiecie władzy. Według mnie kompletnie nie, trzeba zachować bilans tak by samemu nie stać się pantoflarzem, a dać kobiecie poczucie bezpieczeństwa i, żeby nie czuła się całkiem zależna, wspólne planowanie wydatków, a nie stawianie jej przed faktem dokonanym etc.

1. AHAHAHAHAHAHAHAAHAH. Bardzo przepraszam ale chyba mało czytasz forum albo siedzisz tylko dupoobrabialni.

2. Kto zabezpieczy finansowo mężczyznę? Każdy ma głowę, ręce i nogi niech się dorabia.

 

1Szukasz pani bankomatu i tyle. Dobrze to ja biorę ślub z Tobą @PussyCat i chciałbym poprosić w zamian duży dom od teścia ale tak, aby był tylko mój, potrzebuje poczucia bezpieczeństwa, uważam, że będzie to z Twej strony dowód zaufania, nie sprzedam go, nie oddam kochance ale będę się dobrze czuł posiadając taki piękny dom dla siebie. Możemy w nim mieszkać razem ale jakby co jest tylko mój.

  • Like 8
  • Haha 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale słodko się zrobiło. Jak w krainie różowych jednorożców, gdzie wszyscy są dobrzy, uczynni, nie wyrachowani i nie wykorzystują się wzajemnie :)

  • Like 1
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Znowu to samo, może lista co może zaoferować kobieta białemy rycerzowi i normalnemu  gościowi, wtedy zdecydujemy kim warto być, a tu tylko wymagania od mężczyzn. 

Edited by Turop
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pkt. 1.4.5. dotyczą obu płci. Jeśli kobiety również to pokazuje, jestem na tak. Pkt. 2.3. absolutne frajerstwo w obecnym świecie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
41 minut temu, PussyCat napisał:

Dążenie do ślubu - jak mężczyzna chce ślubu ( oczywiście bez intercyzy) to znaczy, że mu zależy, chce spędzić z daną kobietą resztę życia i jej ufa.

Z punktu widzenia kobiety tak, ale pozytywne, ale co będzie, jak kobiecie się odwidzi? Kobieta zazwyczaj nie musi się martwić, bo sąd staje po jej stronie. Jedynymi wyjątkami są bogate kobiety, które żenią się z przystojnymi facetami (ktoś by powiedział utrzymankami), one nie mają problemów by mówić "ślub tylko z intercyzą". Dodatkowo dlaczego kobieta nie chciałaby podpisać intercyzy, skoro i tak mają być na zawsze, więc do podziału majątku po rozwodzie nie dojdzie, bo nie będzie rozwodu. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

17 minut temu, PussyCat napisał:

 

Pozytywne zachowania:

  1. Uważanie kobiety za wyjątkową - Jak mężczyzna się zakocha i uważa, że jego partnerka jest inna od pozostałych kobiet. 

To jest warunkowane przez biologie. Tak zwany haj emocjonalny.

17 minut temu, PussyCat napisał:
  1. Dążenie do ślubu - jak mężczyzna chce ślubu ( oczywiście bez intercyzy) to znaczy, że mu zależy, chce spędzić z daną kobietą resztę życia i jej ufa.

Mam lepszy pomysł. Niech kobieta wnosi posag. W razie rozwodu jest spłacana jego wysokość powiększona o kwotę wynikającą z inflacji.

17 minut temu, PussyCat napisał:
  1. Chęć zabezpieczenia kobiety finansowo, danie jej poczucia bezpieczeństwa, wspólne konto etc, słyszałam dziś w nocy, że to jest złe i dawanie kobiecie władzy.

Bo to tak jest. Niektóre z tego korzystają w bardzo negatywny sposób. Jestem za zabezpieczeniem kobiety w postaci inwestycji w jej samorozwój. Tak by w wypadku mojego zgonu była samodzielna.

17 minut temu, PussyCat napisał:
  1. Według mnie kompletnie nie, trzeba zachować bilans tak by samemu nie stać się pantoflarzem, a dać kobiecie poczucie bezpieczeństwa i, żeby nie czuła się całkiem zależna, wspólne planowanie wydatków, a nie stawianie jej przed faktem dokonanym etc.

Czyli intercyza. I inwestycja w jej niezależność, a nie dawanie dostępu do własnych pieniędzy bo jeszcze się przyzwyczai do życia ponad stan. Inaczej mogą być szantaże rozwodem i wpychanie pod but

17 minut temu, PussyCat napisał:
  1. Szarmanckość, zapraszanie kobiety do restauracji, dawanie prezentów bez okazji, obchodzenie rocznic.

Jak najbardziej tak.

17 minut temu, PussyCat napisał:
  1. Czasami rezygnacja ze swoich planów dla niej, nie często, nie zawsze kiedy tego żąda, ale kiedy widzisz, że to dla niej bardzo ważne, by czuła się najważniejsza. 

W obie strony. 

 

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, mpawel5 napisał:

Pkt. 1.4.5. dotyczą obu płci. Jeśli kobiety również to pokazuje, jestem na tak

Tak dotyczą obu płci, z tym, że 4 u kobiet zamiast prezentów, to bardziej ulubiony, bardziej pracochłonny obiad czy ciasto albo jakaś nowość w alkowie - nowy gadżet, bielizna czy przebranie.

 

@Beckenbauer Celem ślubu zawsze było trzymanie męskiego popędu w ryzach. To ma powstrzymywać mężczyzn przed pokusą skoku w bok czy odejścia do młodszej. 

Zdarzają się przypadki, gdzie kobieta to wykorzystuje to prawda, ale tak mężczyzna traci połowę, a z intercyzą lata kobiecych poświęceń, przy domu, dzieciach w ogóle nie są wyceniane i jak kobieta wspierała męża, zajmowała się wychowaniem dzieci  zamiast sama robić karierę zostaję z ręką w nocniku. 

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
49 minut temu, PussyCat napisał:

Dążenie do ślubu - jak mężczyzna chce ślubu ( oczywiście bez intercyzy) to znaczy, że mu zależy, chce spędzić z daną kobietą resztę życia i jej ufa.

Tak plus przepisanie reszty majątku na myszkę i wspólne konto. Przecież to wszystko w imię miłości :) 

W czym ta intercyza tak wam miłe panie przeszkadza? Przecież ufacie swojemu mężczyźnie, przecież planujecie zostać z nim do końca życia. To nie rozumiem w czym problem :) 

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wspolny majątek itd. był ok, kiedy kobiety nie chodziły na boki tak jak teraz. Nie miały swojego męża za bankomat, i nie uważał, że wystarczy, że są i pachną. 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Reflux napisał:

W czym ta intercyza tak wam miłe panie przeszkadza? Przecież ufacie swojemu mężczyźnie, przecież planujecie zostać z nim do końca życia. To nie rozumiem w czym problem :) 

Ja bym pomyślała że to on mi nie ufa skoro chce intercyzy. 

Z tego co piszecie to np ja powinnam wymagać intercyzy bo jestem z bogatszego domu i więcej zarabiam niż mój mezczyzna

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Androgeniczna napisał:

Ja bym pomyślała że to on mi nie ufa skoro chce intercyzy. 

No właśnie albo nie ufa albo nie chce mieć furtkę jak by chciał odejść.

Nie bez powodu opcją domyślną jest jednak ślub bez intercyzy. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Androgeniczna Zaufanie działa w obie strony :) 
Cytując Włodzimierza Lenina: "
Zaufanie jest dobre, ale kontrola lepsza"

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@PussyCat

Tak. Pomyslałabym że coś kręci skoro już na początku ma jakies obawy co do przyszlosci zwiazku. 

Tak jak pisałam w którymś temacie znam 2 przypadki slubu z intercyzą na którą napierała kobieta i jak sie skonczyło? Dwa rozwody. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 minut temu, Libertyn napisał:

Mam lepszy pomysł. Niech kobieta wnosi posag. W razie rozwodu jest spłacana jego wysokość powiększona o kwotę wynikającą z inflacji.

"Prawo uchwalone w 1496 karało żonę za cudzołóstwo utratą posagu."

 

Kurła kiedyś to było:).

  • Like 2
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Androgeniczna napisał:

Z tego co piszecie to np ja powinnam wymagać intercyzy bo jestem z bogatszego domu i więcej zarabiam niż mój mezczyzna

W czym problem? Wymagaj.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Strasznie boicie sie zdrady. Wydaje mi się że tylko faceci słabi w łóżku tak sie tego obawiają bo jeśli jakiś jest dobry to przecież kobieta nawet po rozstaniu dalej marzy żeby z nim miec seks. Po co miałaby zdradzac skoro ma mega seks? Troche bezsensu

1 minutę temu, mirek_handlarz_ludzmi napisał:

W czym problem? Wymagaj.

Tylko że mi to nie potrzebne. Ufam mu i wiem że jest honorowy więc nawet w przypadku rozwodu nie wziąłby ode mnie grosza bo honor by na to nie pozwolil

  • Haha 9
  • Confused 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
44 minuty temu, PussyCat napisał:

Chęć zabezpieczenia kobiety finansowo, danie jej poczucia bezpieczeństwa, wspólne konto etc, słyszałam dziś w nocy, że to jest złe i dawanie kobiecie władzy. Według mnie kompletnie nie, trzeba zachować bilans tak by samemu nie stać się pantoflarzem, a dać kobiecie poczucie bezpieczeństwa i, żeby nie czuła się całkiem zależna, wspólne planowanie wydatków, a nie stawianie jej przed faktem dokonanym etc.

Mija w tym roku 13 lat od mojego rozwodu. Od tego czasu jestem zdecydowanym przeciwnikiem wspólnego konta małżonków. Poniżej historia z uzasadnieniem, tylko jedna, a mam ich wincyj!

Mam pewną znajomą, znamy się naprawdę bardzo długo. Widziałem jej rozwód naście lat temu, gdzie została z dwójką dzieciaków i garścią niczego. Postawiła wtedy tezę, że nigdy nie kupiłaby butów za 700 PLN.

Jakieś 3 lata po rozwodzie poznała faceta, wyjechała do niego do innego miasta i nasz kontakt mocno zelżał. Bywam w tym mieście dwa razy w roku u moich przyjaciół i wtedy updatuję sobie pewne informacje. Poznałem też nowego pana, i naprawdę polubiłem, fajny gość. Mamy wspólne tematy, pracujemy w pokrewnych branżach i obaj mamy świra na punkcie historii - tematów do rozmów nigdy nam nie brakowało, aż czasem pani złościła się na nowego męża, bo potrafił mnie całkowicie "zagarnąć".

 

Jakieś 5 lat temu wpadliśmy na siebie przypadkiem w Lizbonie na urlopach, ona z dzieciakami bez męża, ja... to ja! W trakcie wspólnej kolacji Pani pochwaliła się zakupami, a wśród nich buty za (sic!) 650 euro. Takie do flamenco. Piękne. Jej mąż komplet opon do auta kupuje taniej :D

Bezczelnie przypomniałem jej własne słowa sprzed lat - roześmiała się perliście. Bo te buty takie piękne.

 

Pani jest nauczycielką, Pan jest inżynierem od mechatroniki. Zarabia jakieś 4 razy lepij.

  • Like 2
  • Sad 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minut temu, Androgeniczna napisał:

Ja bym pomyślała że to on mi nie ufa skoro chce intercyzy. 

 

 

:).

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Punkty 1, 4 oraz 5 spoko jeśli ona również ciśnie, żeby mi było dobrze. Ja tam mogę szarżować na opancerzonym rumaku z jakąś śmiercionośną kopią z jej imieniem na mojej tarczy, jeśli ona mi to odwzajemnia, spoko.

 

Natomiast punkty 2 i 3 to dzisiaj jak ktoś wspomniał w większości przypadków zwykłe frajerstwo. A jeśli chodzi o intercyzy itd. to najlepiej po prostu się nie żenić a nie rozkminiać jakie tu podpisać dokumenty w razie "W". Położyć karty na stół, oznajmić relatywnie szybko, że dla nas śluby nie istnieją i niech kobieta decyduje czy kontynuuje relację czy nie, finito.

 

2 minuty temu, Androgeniczna napisał:

Tylko że mi to nie potrzebne. Ufam mu i wiem że jest honorowy więc nawet w przypadku rozwodu nie wziąłby ode mnie grosza bo honor by na to nie pozwolil

Tu jest pies pogrzebany, ponieważ coś takiego jak "honor" u kobiet nie istnieje. Dlatego właśnie się boimy.

Edited by self-aware
  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By VIREK
      Witajcie drodzy Bracia, witam starszyznę z forum!
      Zainspirowany tematem jednego z Braci "Rozstanie bez rozstania po 3 latach" zebrałem się w sobie i postanowiłem podzielić się z wami moją kolejną historią z mojego jeszcze aktualnego związku, tak że kawka/herbatka/pyszna woda w dłoń i zapraszam do czytania, ponieważ nie ukrywam chciałbym poznać wasze zdanie, bo sam nie wiem jak mam już to rozegrać.

      Będzie to relacja ze związku dla cierpliwych ponieważ postaram się opisać tutaj wszystkie ważne sytuacje, jak i nakreślić to z kim mam doczynienia, oraz z jakiego domu pochodzi moja pani.

      A więc moja pani ma 29 lat, pochodzi z rodziny gdzie górą są kobiety (dwie siostry i brat), ojciec górnik, mama zajmowała się domem więc pracę zaczęła dosyć późno w aptece a wszyscy mieszkają w małej wsi, wiadomo domek, kurki, ogródek, pole do obrobienia.
      Nie przelewało się, dlatego ta rodzina na prosto wyszła dopiero nie dawno ponieważ ojciec nadal pracuje.

      Moja dziewczyna poświęciła swoje najlepsze rozrodcze lata na naukę, szybko z domu wyfrunęła, studia, wynajem mieszkań, praca w zakładzie produkcyjnym na stanowisku audytor a potem analityk sprzedaży, zarabia nie źle jak na kobietę no i w końcu kupiła własne mieszkanie.
      Jest typem imprezowiczki, ale zawsze na pierwszym miejscu stawiała naukę, czytanie książek, dokształcanie się, kursy i szkolenia.
       
      Z charakteru zaś bardzo nie ustępliwa (Jej zdanie musi być ostatnie) tak że wśród znajomych uważana za super kumpelę która dobro innych stawia ponad własne.
      Oczywiście nie obyło by się bez ciemnej strony, i powiem wprost "ZOŁZA" czyli chyba standard w dzisiejszych czasach, do tego doliczmy zaniżone poczucie wartości, nie ustępowanie pola w dyskusjach, zadzieranie nosa, mściwość objawiająca się tym że jak czegoś nie dostanie albo się jej odmówi no to wbije szpile albo coś "przypadkiem" zniszczy, życie przeszłością gdzie poprzedni partner oszukiwał ją przez cały związek mając żonę i dziecko, jazdy za małolata  jak docieranie przez matkę wszystkich a jej najbardziej bo najstarsza z dziewczyn.

      Przebieg związku.

      Historia to była jakich wiele, więc czyli portal randkowy, spotkanie w środku nocy, piwko, poszliśmy do niej, rozmawialiśmy do rana, seksu nie było dopiero po miesiącu dała mi się dotknąć kiedy przytaknąłem że jesteśmy razem.

      Mając za sobą Kobietopedię, Brudną grę, Stosunkowo dobrego jak i audycje Marka nie raz łapałem ją na shit testach, fochach, próbach przesuwania granic co kończyło się moim wyjściem z jej mieszkania nawet w środku nocy, wtedy przylatywała zaszlochana z wielkimi wyrzutami sumienia.
      Przy ostrzejszych sytuacjach nie odzywałem się nawet tydzień, było przepraszanie, płacz, zaczęło wbijanie się poczucia winy.

      Kiedy zaczynałem związek byłem w trakcie realizacji planów i remontu swojego mieszkania po zalaniu, więc znów generalka, będąc 4 lata sam przed związkiem wyczyściłem swoje środowisko tak żebym mógł robić to co kocham czyli nagrywać, z komputerami jestem związany od czasów dzieciństwa (Commodore 64, Amigi).
      Postanowiłem przystosować mieszkanie do nagrywania więc wyciągnąłem wszystkie pieniążki ze skarpety i zacząłem wcielać plan w życie, dzieląc czas na ćwiczenie mówienia do mikrofonu, inwestycje w sprzęt, remont, praca w nadgodzinach + dorywczo i do tego doszła jeszcze dziewczyna.
      Remontując po kolei każde pomieszczenie udało się zagospodarować mieszkanie tak żeby możliwe było postawienie ścianki i przystosować je w miarę do nagrywania, zostało tak na prawdę już nie wiele.

      Ramę związkową udało się utrzymywać do lutego (zbiegło się to z finalizacją budowy studia) zaczęło się odciąganie mnie od tego co chcę robić i naciskanie na mieszkanie razem, coraz silniejsze parcie na dziecko, to już nie były szpilki ale gwoździe, nie wytrzymałem uderzyłem pięścią w stolik, wyszedłem, ochłonąłem

      Kilka dni przygotowałem się do rozmowy w której wygarnąłem podając jej suche informacje i to co mnie boli, podając suche fakty i uświadamiając ją że jej zachowanie nie tylko nie różni się od typowego babskiego zachowania ale też od ludzi który jak tylko zobaczyli że chcę robić to co kocham zaczęli mnie od tego odciągać i którym to musiałem podziękować, zerwać kontakty i że jak będzie tak robiła dołączy do grona tych ludzi.

      Podczas trzygodzinnej rozmowy dałem wybór albo godzisz na to że będziesz żyć ze mną bez ślubu i dzieci oraz pozwolisz mi robić to co kocham, a ja w zamian postaram się pogodzić czas tak żeby spędzać go wspólnie jak i realizować mój plan ze studiem i nagrywkami albo możesz odejść znaleźć sobie chłopa takiego który jej da dzieci i ślub.

      Po tonach łez widząc że to nie działa przystała na to że będziemy razem dalej, znaleźliśmy tymczasowy kompromis w postaci tego że część sprzętu zabiorę do niej, zajmę sobie kącik w pokoju, więc zbudowałem na szybko biurko, tam "zainstalowałem się" z mikrofonem, laptopem i resztą sprzętu.

      Rozmowę zakończyliśmy bez seksu, postanowiłem nie nagradzać jej za takie zachowanie za to wszystko skrupulatnie nagrałem i zrobiłem zaszyfrowane kopie.
      Lecimy dalej, pomieszkując u niej w końcu nastał względny spokój, skończyło się peplanie o dzieciach, Ja sobie nagrywałem, remontowałem dalej, czasem się gdzieś pojechało, spędziło ze sobą czas bardziej niż rutyna dnia, kolacyjki, spacerki, wypady do niej na wioskę i tutaj wtrącimy to co zaobserwowałem będąc od czasu do czasu o niej w domu.

      Będąc tam od czasu do czasu zaobserwowałem jak jej młodsza siostra (25 lat) już po ślubie i niedawnym urodzeniu dziecka zaczęła nie miłosiernie temperować swojego męża, czyli nic nowego dostała to co chciała, więc chłop wychodzi sobie na trzy godziny po chleb ponieważ u niej w domu został sprowadzony do roli trutnia który ma siedzieć cicho i wykonywać polecenia.

      Raz przyłapałem jej matkę jak odnosi się do swojego zięcia, a temu wszystkiemu przyglądał się biernie ojciec który jak robiło się "kwaśno" szedł sobie do komórki na wódeczkę aż do wieczora, raz nawet poszedłem z nim, sympatyczny, schorowany człowiek chcący spokoju za wszelką cenę.
      Już coś wtedy czułem że jest nie tak, domyślam się że nasza rozmowa musiała wypłynąć w jej najbliższe kręgi i pewnego dnia będąc tam jej mamusia wytoczyła ciężkie działa z siostrzyczkami dając mi twardo do zrozumienia że jej córeczkę stać na magistra czy inżyniera.

      Nawet nie zorientowałem się jak podczas tej rozmowy zostałem sam bez wsparcia męskiego grona, moja postawa wywołała agresję u naczelnej królowej roju więc do wyboru miałem albo ustąpić albo wyjść.
      Jak myślicie co zrobiłem ?

      Grzecznie dziękując wziąłem swoją torbę, zadzwoniłem po kumpla wychodząc na przeciw usiadłem na przystanku, po dwóch godzinach byłem w domu i czekało na mnie tam nie małe zdziwienie kiedy zastałem tam moją dziewczynę kłaniającą się w pas, przepraszającą za matkę i siostry.
      Jej matka przyjechała za tydzień z całą świtą mnie przeprosić za swoje zachowanie, mimo tego że miałem piekielną ochotę dowalenia im za to, ustąpiłem pola.

      Wracamy do związku, w nasze życie zaczęła wkradać się rutyna a od kwietnia zaczęło się doprowadzanie mnie do szału i wbijanie poczucia winy, obracania kota ogonem, co doprowadziło mnie do rozstrojenia nerwowego, takie sytuacje powtarzały się cyklicznie do czerwca.
      Niestety będąc kłębkiem nerwów, przytłoczony pracą, rozwodem brata po 18 latach stałem się nerwowy do tego stopnia że nie wytrzymałem i zrobiłem u niej awanturę w której dopuściłem się najgorszego, pozwoliłem żeby narastający we mnie gniew przejął nade mną kontrolę do tego stopnia że uderzyłem ją w twarz.
      Wzięła nóż do ręki, więc go jej wyrwałem i za ubrania przeniosłem i rzuciłem na łóżko a swoją agresję wyładowałem na ścianie.

      Następnego dnia dopadło mnie poczucie winy tak wielkie że rama związkowa upadła, przegrałem nie tylko z nią, ale z samym sobą.
      Rękę do mnie wyciągnął dobry przyjaciel który starał się wytłumaczyć mi że to nie tylko moja wina, niestety swojej postawy już nie odbudowałem.
      Czekała mnie jeszcze konfrontacja z nią, i powiedziałem sobie że byłem, jestem, będę gotowy na konsekwencje tego co zrobiłem, przeprosiłem, a ona nikomu tego nie powiedziała, zrobiliśmy sobie tydzień przerwy.

      Po tygodniu koszmarów sennych, łajania się poczuciem winy pękłem i poszedłem do niej, ustalić co dalej robimy, zdecydowaliśmy na bycie razem, Ja się zmieniłem ale niestety ona już nie, podczas kłótni starałem się panować nad sobą ale już ustępowałem pola, im więcej godziłem się w imię relacji na to żeby się nie kłócić tym bardziej zaczęło się dręczenie mnie przeplatane seksem jakiego nie było do tej pory, wakacjami za które ona płaciła, dogadzaniem mi na przemian z jazdami.
      Znosiłem to dzielnie ale czułem że od tej sytuacji cały czas jestem w stresie, zacząłem podupadać na zdrowiu, dalsza praca nad przedsięwzięciem zaczęła stawać pod znakiem zapytania, bóle kręgosłupa, stawów, rosnące ciśnienie powodowało krwotoki z nosa.
      Zaczęło się chodzenie po lekarzach, jak i zaczęło się czepialstwo do tego stopnia że w jej domu nie mogłem nawet już lodówki otworzyć, siedzieć nagrywać, wbijanie poczucia winy osiągnęło końcem października limit.

      I tym oto długim wstępem za który przepraszam Bracia po prostu chciałem nakreślić wszystko od początku do końca, a więc przyjrzyjmy się ostatnim wydarzeniom z przed tygodnia.
      Przestało wystarczać spędzanie czasem w postaci oglądania filmów, spacerków, wspólnego gotowania, moja pani postanowiła uprzykrzyć mi ponownie życie twierdząc że nie spędzamy czasu razem, do tego stopnia że w zeszły poniedziałek przegięła pałę czepiając się nawet tego że czytam sobie e-booka w miejscu gdzie król chodzi piechotą, to uświadomiłem jej że nie moja wina że nie potrafi pogodzić się z tym że związek nie wygląda tak samo jak na początku, ale sprawę olałem i poszedłem do siebie składać biurko do studia.
      Przyszedłem na obiad, i usłyszałem statyczne "przepraszam" na odczepkę w takim roszczeniowym tonie że coś we mnie pękło.
      Nawet nie wiedziałem kiedy tak szybko się spakowałem, w torbę, dwa plecaki, odnalazłem też klucze od mojego mieszkania które też zabrałem.
      Po przyjściu do domu wymieniłem też wkładki w zamkach, nie minęła godzina otrzymałem sms'a nie od niej ale od siostry która ma dziecko, spadła na mnie lawina gniewu, kilka następnych godzin pokazało mi że nawet niektórzy znajomi napisali mi takie rzeczy o których bym nawet nie pomyślał.

      I tak oto jestem, zamknięty w domu mam spokój przed burzą, bo wiem że czeka mnie konfrontacja i najgorsze przede mną, będę musiał jej też spłacić część kredytu który wzięła mi na sprzęt, na szczęście zacząłem to spłacać i zostało mi może jakieś 900 PLN.
      Sam podjąłem środki zaradcze w postaci karteczek na lustrze, zająłem się pracą i kończeniem roboty,słucham audycji, wygrzebałem kobietopedię czekam na najgorsze ponieważ coś czuję będą mnie chcieli wynieść na widłach z pochodniami w ręce i mimo tego nawet nie ukrywam że aż świerzbią mnie ręce żeby coś do niej napisać, i tak będę musiał oddać jej klucze z mieszkania więc raczej nie uniknę spotkania z nią, ale na razie czekam na rozwój sytuacji.
      I tu rodzą się moje pytania Bracia.
      - Co dalej? 
      - Nie ma szans na odzyskanie tej kobiety?

      Na koniec chciałbym podziękować każdemu kto to przeczytał, mam nadzieje że dowód mojej głupoty w postaci tego posta jednak komuś się sprzyda i nie popełni moich błędów, jeżeli temat znajduje się w złym dziale proszę o przeniesienie.

      Pozdrawiam i życzę mimo ponurego charakteru posta udanego dnia/tygodnia.
    • By Kelner Panic
      Za bardzo nie wiedziałem, w jakim to dziale umieścić, więc poszukałem pokrewnych wątków i wyszło, że tu. Już drugi raz w ciągu ostatniego miesiąca kobieta (dla jasności: dwie różne), z która rozmawiam o rozwoju osobistym i duchowym, odsyła mnie do tego pana. Zapoznałem się z jego mundrościami, które głosi na Facebooku i dostałem raka. Nazywa się Kamil Zimny, profil FB jest tutaj. Co sądzicie?
    • By Perun
      Hej,
      Część materiałów Pana Jakuba Czarodzieja(to nie prawdziwe nazwisko a pseudonim),było dobre,lecz pewne fragmenty w tym wideo(zwłaszcza w przedziale 4:00-5:00),w fajny sposób przedstawiają powielany archetyp służalczego mężczyzny...
       
    • By Marek Kotoński
      Zauważyliście że najprzystojniejszy - najseksowniejszy - najtwardszy (ostateczny zwycięzca i dominator innych mężczyzn) koleś w filmie (Majami), związuje się z podstarzałą (40-cha) kobietą z dwójką dzieciaków, z problemami (ex z mafii, brała narkotyki, pali)?
       
      I jest to pokazywane w bardzo pozytywnym świetle?
       
      No i podświadomość (inteligencja 2 letniego dziecka) kojarzy - twardy koleś, silny, nie pękający, fajnie się komponuje ze starą babą i cudzymi dzieciakami w wieku, gdzie trzeba zdrowo zapierdalać by je utrzymać (a potem usłyszysz żebyś spadał, bo nie jesteś ich ojcem). I taki kinoman idzie przez życie, i gdy wali się ze starszą babką, staje przed decyzją - wchodzić z nią w głębszą relację, czy nie? Podświadomość z automatu wrzuca fajne emocje i przypomina (niekoniecznie) obraz Majamiego, który miał fajny związek z taką starszą Panią.
       
      No i kinoman wchodzi w związek... podejmuje decyzję na podstawie filmu, który niewiele ma wspólnego z rzeczywistością.
       
       
      Co ciekawe, ponoć ten aktor jest z 10 lat starszą kobietą. Ale bez dzieci, znacznie ładniejszą, dominującą - czyli pełni rolę mamusi. Ciekawe co będzie za 10 lat, gdy on nadal będzie przystojny, a ona się zestarzeje  http://party.pl/viva/kasia-warnke-i-piotr-stramowski-o-roznicy-wieku-w-zwiazku-99017-r1/
       
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.