Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
avceutyhh14

Nieśmiałość, strach, lęk.

Recommended Posts

Witam bracia. Muszę się z wami podzielić tym co mam w głowie. Przepraszam, jeżeli będzie trochę niespójnie.
Odkąd pamiętam mam problem ze stresem, nerwicą, niską samooceną. Ciąglę sie czegoś boje. Przez ten strach blokuje sie natychmiast. Nie wiem jak mam rozmawiać z ludźmi to przedewszystkim.  Boje się nawiązywać nowych kontaktów, znajomości. Ogólnie mam problem z dłońmi - drżą i to na wskutek stresu, czego się bardzo wstydze. Pamiętam jak w podstawówce nauczycielka wzieła mnie do odpowiedzi, chociaż była spoko to z jakiegoś powodu się musiałem stresować, bo podszedłem i ona do mnie z tym tekstem, że jestem cały roztrzęsiony. Wcześniej jakoś uwagi na to nie zwracałem, ale wiem że od tamtej pory miałem to bardziej na uwadze.

 

Po gimnazjalnej miałem straszne jazdy z tego powodu - można rzec, że ciagle one mi drżały, a rówieśnicy ciągle mi dokuczali. Żeby to tylko faceci, kobitki też był wredny. Akurat na taka klase popadłem pojebaną. Nienawidziłem tych ludzi, nie miałem ochoty chodzić do tej szkoły. Było tak też, że czasami miałem dobre kontakty, ale jak ten pies łasiłem się do nich i próbowałem na siłe pokazać jaki to ja nie jestem, popisać się. Czyli nie miałem swojego charakteru tez tak jakby. Przed jakimiś wystąpieniami miałem ogromny stres, nawet w pracy, gdy jest spotkanie to nie umiem nic z siebie wykrztusić, bo mam ten stres, a poza spotkaniem miałbym dużo do powiedzenia.

 

Gdy widze tych, którzy sie uważaja za "lepszych" w mojej ocenie, bo niewiem czy tak jest, może poprostu ja ich stawiam na tej pozycji. Ale gdy ich widzę i jak jest jakaś interakcja między nami to odrazu zmieniam nieświadomie tonacje głosu, zaczynam się trząść i stresować.  Mam takiego współpracownika, którego nie lubie, a z palcem w dupie mnie przegada - też sie przy nim stresuje, mam pustke w głowie i niewiem o czym mam gadać. Brak mi pewności siebie. Ale jak jest współpracownik, z którym umiem już luźniej rozmawiać to bez oporów z nim żartuje, no chyba że mam już od rana doła.

 

Zauważyłem, że jak mam negatywne myśli to wtedy nie umiem być szczęśliwym, rozmawiać z ludźmi, żyć pełnia życia. Niewiem jak te negatywne myśli wyrzucić. Jestem niesmiały w relacjach z innymi ludźmi czy to nawet z obcymi czy właśnie z takimi, którzy wzbudzają we mnie to o czym dopiero pisałem - jakiś lęk, bo sa bardziej atrakcyjni, wygadani. Boje sie rozmawiać, bo myśle o tym czy będe miał o czym z nimi rozmawiać. Że nie mamy wspólnych tematów, bo tą osobę to interesuje,a ja tym sie nie interesuje i niewiem o czym z nią mam rozmawiać.

 

Z kobietami to już całkowicie. Nie potrafie zagadać i rozmawiać na luzie, jedyne co to kontakt wzrokowy, ale wiem, że sa takie, którym byc może sie podobam. Są takie chwile, takie dni, że moge zagadywać, być pewnym siebie, ale takich dni jest bardzo mało. Nie umiem się już śmiać z innmi ani sie usmiechac, jedynie to na siłe. Doszedłem wkońcu do tego stanu, że juz serio codziennie chodziłem struty, niewiedziałem co mam robić.

 

Myśli samobójcze były częste, a raz jak leżałem w łóżku, tak mnie dusiło w środku z tego wszystkiego, że już niewiedziałem co mam ze sobą zrobić. Myśli były te same : że nikt mnie nie kocha, nie mam nikogo, 0 życia towarzyskiego, że to nie ma sensu itp. Moja matka ma też nerwice i wydaje mi się, że jej nerwica mi sie udziela, a ona jest taka właśnie, ze ciągle jęczy z byle powodu. A mieszkam z nia sam, bo stary zrobił bachora i wrócił do rodziny. Wzorca męskiego brak, a mamusia ciągle by mnie trzymała przed złem tego świata pod spódnica i nie puszczała. Cokolwiek jest to słysze często, żebym uważał na to czy na tamto, bo coś mi się stanie. Wydaje mi się, że to jedna z większych przyczyn tego co jest teraz w moim życiu, bo kto miał mi pokazac jak być mężczyzną jak nie ojciec ?

 

A matka miała to w dupie, wolała przez całe życie nie hartować, a chronić ! Nie mam też dystansu do siebie, czasami za bardzo się wkurzam o coś. Musze udawać, że się śmieje, wiem że to nie na serio, to jakieś żarty o mnie, ale jakos mnie to nie smieszy, a głupio wypaść wśród niektórych. Ale...ostatnio poznałem dziewczyne w sieci na pewnym forum, czacie. Zaproszenie poszło, zacząłem z nią pisać dosłownie o wszystkim (oczywiście nie o moich problemach, wstyd mi było). Doszło do zaangażowania emocjonalnego z mojej strony typu zauroczenie jej osobą. Potem zaproponowałem spotkanie, choć mieszka odemnie prawie 500 km. Jakieś rozmowy przez telefon itp. Wkońcu spotkalismy sie w umówionym miejscu i co ? Dałem dupy ! Stres mnie zjadł do tego stopnia, że niewiedziałem o czym mam z nia rozmawiać.

 

Chyba zauważyła moje ręce, a czym bardziej o nich myślałem tym bardziej mi drżały. Jak byliśmy na piwie to kufelek z piwkiem podnosilem jak odwracala wzrok, byle tego nie widziała. Ogólnie zanudziłem ją. I podczas spotkania powiedziała mi wprost, że jestem za bardzo spięty, ale miałem taką blokade, że nie umiałem sie wyluzować. Bo może jak napisalem - jesten nerwus to sa takie sytuacje, że jestem luzakiem. Niestety recepty na permanentne wyjebaństwo nie mam, bo zawsze w głowie mam te myśli. Ogólnie wracając do tej dziewczyny, nie powiedziała ostatniego słowa, ja też. Chce teraz do niej pojechać, bo samym pisaniem nic nie zdziałam. A ogólnie odkąd z nia zacząłem pisać to to wszystko troche sie uspokoilo. Nie mialem zadnych mysli o jakims jebanym samobójstwie, nie lezalem i nie przeżywałem wszystkiego.

 

Sama napisała mi, że musze być asertywny i pewny siebie. A nawet teraz jak pomyśle sobie "jak ja wypadne przy jej rodzinie", "zobaczą, że małomówny, niesmiały itp" Duzo mam takich sytuacji, nie tylko jeżeli chodzi o dziewczyne. Trochę w internetach o tym poczytałem i nabrałem takiej pewności siebie, ale to taka fałszywa pewność siebie, bo pomimo tego, że jakiś kurs mógłbym przejść czy cokolwiek to sam fakt, że pomyślałem o tym, że moge to wszystko zmienić, podbudował mnie, choć nic takiego nie zrobiłem. Tylko przeczytałem pare artykułów. Ogółnie to zapisałem sie do pani psycholog i już dwie wizyty miałem, ale mam wrażenie, że tylko wyrzuciłem to wszystko z siebie, a nic konkretnego od niej nie dostałem.  Ide 3 raz i zobacze co mi powie. Ogólnie musiałem to wszystko komus napisać, bo nie mam z kim pogadać albo nie potrafie się zwierzać innym osob z czegoś takiego, bo mam wrażenie, że to pójdzie dalej i inni sie dowiedzą, a jest mi wstyd, nawet z rodzeństwem.. Nie ufam ludziom i tyle.


Ostatnio znalazłem jednego kolesia, który uczy jak być pewnym siebie i jak pokonać nieśmiałość i wgl jak sie otworzyć na innych, dostrzec swoją wartość. Niewiem czy moge tu reklamować takie rzeczy, ale czy warto się pchać w takie cuś ? Koleś ma swoja książke  "Insight. Droga do mentalnej dojrzałości" - Pasterski M. Czy ktoś spotkał się już z tą książką lub ogólnie z blogiem tego Pana ? I pozatym co wy o tym myslicie ? Sam miałem dylemat nawet tu, żeby pisać ten post, ale sie przełamałem. Z góry dziekuje za zainteresowanie sie i wszelaka pomoc.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

@avceutyhh14

To co napisałeś to jest w 95% moja autobiografia. 

Jest już późno, więc dzisiaj napiszę Ci trochę a jutro napiszę szerzej. 

Przede wszystkim - Twoje problemy, ograniczenia to nie jesteś Ty. To są łańcuchy które zostały Ci od małego narzucone na Twoją psychikę. To jest nawyk, który był starannie pielęgnowany tak długo jak Ty żyjesz. To nie był Twój wybór więc po pierwsze się o to nie obwiniaj.

Następnie - nie szukaj teraz kobiety. Kobieta w takim stanie jest dla Ciebie śmiertelnym zagrożeniem. A zagrożenia to jest coś czego musisz zacząć unikać. Jeśli potrzebujesz seksu - skorzystaj z profesjonalnego serwisu, jeśli potrzebujesz pogadać - pisz do mnie. Natomiast nie wchodź teraz w żadne związki bo ewentualny zawód miłosny w Twoim aktualnym stanie może Cię zniszczyć doszczętnie. 

A wbrew temu co myślisz - żadna kobieta nie jest warta tego byś cierpiał. Żadna!

Dobrze że szukasz pomocy lekarskiej - to żaden wstyd. To jest dbanie o Twoje zdrowie. 

I jeśli nie potrafisz się uśmiechać do innych, śmiać z nimi - to się nie śmiej. Jeśli masz ochotę płakać - schowaj się gdzieś żeby nie widzieli i płacz. Nie popełnij tego samego błędu co ja - nauczyłem się śmiać odruchowo kiedy jest mi smutno przy innych, albo ktoś powie coś co mi się nie podoba (nie chciałem straszyć ludzi, chciałem żeby mnie lubili, uznali za takiego jak oni). Na dodatek tak odciąłem się od naturalnych zachowań że nie potrafię już w ogóle płakać. Nawet jeśli jest mi bardzo smutno (ale teraz to już się zdarza bardzo rzadko. Opowiem Ci jak to osiągnąłem jeśli będziesz chciał). 

I nie ucz się ,,technik samorozwoju" z populistycznych książek/kursów - one do Ciebie nie trafią i będziesz tylko się frustrował że to nie działa. Twój samorozwój ma na razie polegać na tym żeby dostrzec w sobie coś co pokochasz, nie żeby przymilać się głośnym, ekstrawertycznym ludziom. 

Powiedz sobie dziś ,,muszę się szanować". I nie wstydź się (łatwo się mówi, co?) tego że masz te problemy. Wstydem byłoby gdybyś nic z nimi nie chciał zrobić. A chcesz, to widać. 

  • Like 6

Share this post


Link to post
Share on other sites

@avceutyhh14 Też zauważam dużo podobieństw w twojej historii. do mojej własnej. Nie przechodzisz przez to sam. 
                         Wal do mnie, jak będziesz miał potrzebę, między innymi po to tu jesteśmy aby sobie pomagać. 
                         To że napisałeś, że nie miałeś dylemat czy to opisać, indentyko odczucia do moich. Lęk w różnych sferach.
                         Nawet zamieszczając swoje posty, też często muszę się przełamać, pomyśleć czy nie piszę głupot, czy nie stawiam byków,
                         jak to inni odbiorą itp. a przecież to anonimowe. 
                         Moim zdaniem bardziej psycholog Ci teraz pomoże, niż jakiś koleś od pewności siebie, zalecam zostać na dłużej.

Parę innych uwag ode mnie. To nie jest czas na kobiety. Masz dużo do przepracowania, dziewczyna Ci skutecznie nie pomoże. 
Jak jesteś w studenckim wieku, bez żadnych dziewczyn w twoim życiu, bywa dość ciężko i chcę się poznawać.
Tylko w takim stanie psychiki i samooceny nie warto, możesz wpaść jeszcze głębiej przy zawodzie.

Jesteś perfekcjonistą? Tak odczuwam, przez wspomnienie o tablicy, tiki, stres, myślenie longterm o dziewczynie z czatu, jak napisałeś co jej rodzinka o tobie pomyśli, dopiero ją tak naprawdę poznając. 
Rozmowy przez internet nie liczą się jak normalne, może CI się wydawać że fajnie się gada itp, a na żywo okazuję się inaczej. 
Dalej, odciąłbym się mentalnie od matki, najszybszy sposób wyjechanie, ale wydaje mi się wykonalne nawet jeżeli nie masz takiej możliwości.

Dodatkowo warto zainteresować się technikami odprężania i medytacji. 

Pozdro




 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziękuje, to wiele dla mnie znaczy. Z dziewczyną jest tak, że już troche za późno, bo gdybym wiedział, że musze się skupić na sobie to bym sie w nic nie angażował. Pisałem juz o niej w innym dziale i ktoś mi poradził, że prawdopodobnie kopa dostane i wtedy trochę się naucze. A teraz, według mojej oceny - jestem silniejszy niż pare miesięcy temu, bo wiem, że napewno nie będę się tak załamywał. Może to poprostu jest to złudne, ale ostatnimi dniami, tygodniami bywam silniejszy i widze to. Co do mojej mamy - pomagam jej, przeszła dużo od męża alkoholika do wychowania 5-ciorga dzieci samotnie i w biedzie. Ma rente, ale zaraz wjedzie emeryturka. Chiałbym sam już w tej chwili mieszkać, ale może być ciężko samemu na stancji, dlatego też myślałem o kobiecie, przedewszystkim wyrwać się stąd, a jak dwoje ludzi pracuje to jest inaczej i żadnych problemów finansowych nie ma + ciągłego biadolenia, bo sam czuje, że ma to na mnie ogromny wpływ. Rozmowa z nią na ten temat była, że chce mieć swoje życie i że musi się z tym pogodzić, nie protestowała. Także jak sie nie powiedzie to sie nie powiedzie z kobietą i trudno. Nie zamierzam być we friendzone, bo już to przerabiałem. W ciągu iluś dni czy tygodni wszystko będzie wiadome. I czy jestem perfekcjonsitą ? Tak jak @Panther napisał, to chyba zostało mi narzucone w dzieciństwie, że mam robić wszystko tak, żeby było idealnie. Najgorsze jest to, że ja też niektórym ludziom narzucam takie zasady, choć nie zawsze, bo staram się pamiętać o tym, że trzeba być wyrozumiałym i poprostu wole taką osobe pocieszyć i powiedziec, że "spokojnie, i tak jest dobrze, następnym razem będzie lepiej" oczywiście to ogólnikowa gadka, bo zależy też od sytuacji w jakiej się znajdujemy.  

Dzięki wam wiem, że nie wszyscy ludzie to kurwy, bo serio - nie mam nawet z kim o tym porozmawiać, jedynie ten psycholog zostaje.

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 godzin temu, avceutyhh14 napisał:

Ale...ostatnio poznałem dziewczyne w sieci na pewnym forum, czacie. Zaproszenie poszło, zacząłem z nią pisać dosłownie o wszystkim (oczywiście nie o moich problemach, wstyd mi było). Doszło do zaangażowania emocjonalnego z mojej strony typu zauroczenie jej osobą. Potem zaproponowałem spotkanie, choć mieszka odemnie prawie 500 km.

Szkoda, że nie 600 km, chłopie daj sobie spokój z takimi znajomościami.

16 godzin temu, avceutyhh14 napisał:

Sama napisała mi, że musze być asertywny i pewny siebie.

Nic kurwa nie musisz.

16 godzin temu, avceutyhh14 napisał:

A nawet teraz jak pomyśle sobie "jak ja wypadne przy jej rodzinie", "zobaczą, że małomówny, niesmiały itp"

Miej w dupie jej rodzinę.

 

Generalnie smutno mi sie zrobiło, kiedy przeczytałem Twoją opowieść, wszystko to rozumiem, moje dzieciństwo też było przejebane i w związku z tym wiele musiałem sam ze sobą przepracować zeby wyjść na jakąś prostą, nie jesteś jedyny co ma w życiu takie problemy, jesteś wrażliwy chłopak a to nie jest świat dla dobrych i wrażliwych chłopaków, ja też wiele razy myślałem o samobójstwie ale wiesz co mnie utrzymało przy życiu ????  świadomość tego, ze jak ze sobą skończę to i tak ten paskudny świat tego w ogóle nie zauważy, a co poniektóry nawet będą mieli z tego powodu radochę innym będzie to na rączkę, więc sobie pomyślałem - KURWA, TEŻ BĘDĘ TAKIM SKURWYSYNEM JAK ONI - i zacząłem wdrażać w życie swój pokrętny plan, dzisiaj jestem kimś innym, jestem najbardziej paskudną wersją siebie jaka jest możliwa.

Na tym etapie , na którym znajdujesz się teraz to przede wszystkim unikaj kobiet ( jedynie dziwki lub cichodajki za $$$ tylko dla seksu i żeby na przyszłość nabrać praktyki) zwykłe relacje z kobietami mogą ciebie teraz tylko dobić a jeszcze nie daj boże sie w coś wpierdolisz i całkiem sobie spieprzysz życie.

Idz do lekarza, do dobrego psychiatry, najlepiej z duzą praktyką, szpitalnika, tylko nie do jakiegoś pizdryka lub baby psychiatry, niech ci dobierze dobre psychotropy a nerwica minie.

Czytaj forum, książki Marka, pracuj nad sobą, zarabiaj kasę, miej pasję, zadbaj o siebie, wygląd, fryz, ciuchy, perfumy, auto, ogarnij się, może jakaś siłka, może sztuki walki. 

Na kobiety przyjdzie jeszcze czas, jak sie odpowiednio ogarniesz to spokojnie za kilka lat będziesz ruchał panny aż będzie furczało, tylko weź sie za siebie chłopie.

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobrze jest być pewnym siebie, ale niedobrze jest się "otwierać na innych", mamy teraz paskudne czasy, wraca dzicz, jednakowoż nie powinieneś stawać się dziki jak inni, musisz znaleźć równowagę.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Lęk, depresję da się pokonać w dzisiejszych czasach, ja jestem za farmakologią ale są różne terapie i inne rozmaite sposoby jak medytacja itd.

W moim przypadku napady lęku były endogenne, nie wychowałem się w spierdolonej rodzinie etc, co więcej ludzie wychowani w patologicznych warunkach często mają deficytu lęku itd. - nie ma reguły.

Nachodziłem się po lekarzach w huj i jakoś daje radę, jednym słowem trzeba szukać po różnego rodzaju specjalistach - endokrynologach, neurologach, psychiatrach, psychologach i innych logach.

Rozmaite są przyczyny lęku i depresji i należy odnaleźć te korzenie i wtedy możemy iść do przodu.

Biorąc leki SSRI/SNRI/iMAO ledwo mi stawał i ciężko mi było dojść, ale i tak szukałem dziewczyn przez neta bo czułem się lepiej - tak spotykałem się z dziewczynami i mi przy nich o dziwo stawał choć rzeczywiście trudno było dojść i tak, czasem było to nierealne :(

Dobra dziewczyna nie jest zła, nawet jak się leczy na depresję/lęki -  byle rozumiała o co biega.

Kurwa, tłumaczyłem swoje problemy przez komunikatory czasem miesiąc przed spotkaniem w realu żeby nie było przypału w razie czego - co mogę zrobić, a czego nie mogę, gdzie możemy pójść, a gdzie nie, co mi się robi, przeróżne rzeczy etc.

Różnie bywa, różni są ludzie, ale żem odkrył Amerykę :)

Tak czy srak - radzę chodzić po przeróżnych specjalistach by wykluczyć wszelkie możliwe przyczyny takiego, a nie innego stanu rzeczy i nie samo-analizować się no bo przecież jest internet i jam jest Doktor Chałs :P

Zresztą co ja pierdolę, jak masz płaskostopie to Ci lekarz dyplomowany może powiedzieć że przewiduje u Ciebie raka żołądka i też trzeba to wyjaśnić u innych *logów - to co mówię dotyczyć może jakiejkolwiek choroby :( 

Jednym słowem - IDŹCIE DO LEKARZY ,ONI OD TEGO SĄ I SĄ MĄDRZEJSI NIŻ CAŁY ZAJEBANY INTERNET I RADY CIOCI "DOBRA RADA" :)

Życzę wytrwałości!

 

 

 

Edited by Bohun

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli chodzi o lęk społeczny, jak to się fachowo nazywa, to w moim przypadku np sprawdziła się - czy też ciągle sprawdza, bo zawsze może być lepiej - po prostu ekspozycja na czynniki stresu i przyzwyczajanie się do nich. Czasem nawet celowe wystawianie się na sytuacje za "granicą wytrzymałości psychicznej" (czasem się dawało wytrzymać, czasem nie). Z czasem organizm się uczy radzić sobie z tym stresem, tylko trzeba cisnąć, ćwiczyć.

 

Ale tak jak @Bohun pisze, mogą też pomóc leki. Wielu moich znajomych sobie chwali (ja osobiście nigdy nie byłem na żadnej dłuższej farmakoterapii).

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, leto napisał:

Jeśli chodzi o lęk społeczny, jak to się fachowo nazywa, to w moim przypadku np sprawdziła się - czy też ciągle sprawdza, bo zawsze może być lepiej - po prostu ekspozycja na czynniki stresu i przyzwyczajanie się do nich. Czasem nawet celowe wystawianie się na sytuacje za "granicą wytrzymałości psychicznej" (czasem się dawało wytrzymać, czasem nie). Z czasem organizm się uczy radzić sobie z tym stresem, tylko trzeba cisnąć, ćwiczyć.

 

Ale tak jak @Bohun pisze, mogą też pomóc leki. Wielu moich znajomych sobie chwali (ja osobiście nigdy nie byłem na żadnej dłuższej farmakoterapii).

Różne są rodzaje lęku który bywa przyczyną depresji, niektóre da się leczyć rzeczywiście przez ekspozycję powoli i tak drobnymi kroczkami, czasem to pogarsza sprawę jeszcze gorzej.

Trzeba wypróbować na sobie, wypróbowałem na sobie chyba wszystkie metody nazwijmy to "konwencjonalne" zanim przeszedłem do farmakoterapii.

Ale ja to ja i mój przypadek konkretny,  nie należy się sugerować, trzeba po swojemu i tyle...

 

Do lekarza czeba zapierdalać i tyle!!!

 

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

To prawda, dobrze znaleźć dobrego psychologa i/lub psychiatrę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
5 minut temu, leto napisał:

To prawda, dobrze znaleźć dobrego psychologa i/lub psychiatrę.

Skąd wiesz że nie endokrynologa, który Ci zdiagnozuje nadczynność tarczycy albo coś z nerkami itd.

The truth is out there :)

P.S.

Gorzej jak się ktoś dowie że leczysz się u psychiatry/psychologa - pomyśli że pewnie biegasz po wsi z siekierką :P

Edited by Bohun
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
44 minuty temu, Bohun napisał:

Dobra dziewczyna nie jest zła, nawet jak się leczy na depresję/lęki -  byle rozumiała o co biega.

Jak rozumie to pól biedy, tylko mało kiedy się zdarza akceptacja po ujawnieniu prawdy.

 

12 minut temu, Bohun napisał:

Gorzej jak się ktoś dowie że leczysz się u psychiatry/psychologa

  No właśnie. :P 

 

Najgorsze, przynajmniej w moim przypadku to poprosić o pomoc.
Pierwsze co trzeba przełamać. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

@Summit

Nie wiem co Ci dokładnie odpowiedzieć, ale w moim przypadku instynkt samozachowawczy był silniejszy niż honor/wstyd czy co tam jeszcze :(

Trzeba się leczyć, nie ważne czy masz chory żołądek, czy głowę - co za różnica ?

Edit:

Tak mi się szczęśliwie złożyło że miałem życzliwe osoby w okół mnie(rodzina) które mi pomogły i wyszedłem na prostą...

Edited by Bohun
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
23 minuty temu, Bohun napisał:

Gorzej jak się ktoś dowie że leczysz się u psychiatry/psychologa - pomyśli że pewnie biegasz po wsi z siekierką :P

To są chore stereotypy.

I nikt nie musi o tym wiedzieć, tajemnica lekarska. 

 

20 godzin temu, avceutyhh14 napisał:

Myśli były te same : że nikt mnie nie kocha, nie mam nikogo

Spoko, przerabiałem za nastolatka. Ledwie pamiętam co wtedy czułem, wszystko to przeszło mi już dawno gdy przyszło doświadczenie życiowe i refleksja nad życiem, dużo większa świadomość siebie.

 

20 godzin temu, avceutyhh14 napisał:

Ogółnie to zapisałem sie do pani psycholog i już dwie wizyty miałem, ale mam wrażenie, że tylko wyrzuciłem to wszystko z siebie, a nic konkretnego od niej nie dostałem.  Ide 3 raz i zobacze co mi powie

Doskonale! Kontynuuj wizyty, jeszcze raczej za wcześnie by stwierdzić czy pani pomaga. Terapia to proces. Na początku wyrzucasz z siebie, oswajasz się. Sam siebie słuchasz, psycholog zadaje trafne pytania-gwoździki-zagwozdki. 

 

20 godzin temu, avceutyhh14 napisał:

Sama napisała mi, że musze być asertywny i pewny siebie. A nawet teraz jak pomyśle sobie "jak ja wypadne przy jej rodzinie"

Radziłbym olać na razie wszelkie laski na dobre pół roku i zająć się własną terapią. 

 

Masz zbyt miękką i plastyczną psychikę, laska Ci zrobi z niej kisiel. Aha, tak w kwestii formalnej - z tą panią od 500km - zostaniecie niedługo przyjaciółmi, "jak brat i siostra" albo coś takiego, nadziei nie miej.

 

Albo zaakceptuj fakt że ona teraz kogoś bzyka, albo inny fakt - że ma jakiś kompleks matkowania Tobie, zagubionemu chłopcu (i kogoś bzyka). 

 

Ile masz lat?

 

8 godzin temu, avceutyhh14 napisał:

Co do mojej mamy - pomagam jej, przeszła dużo od męża alkoholika

O Panie, mama nerwica + tata alkohol, = Ty fobia społeczna i inne bonusy.

Jak najbardziej dobry psycholog konieczny i wiedz, te masz dużą szansę,  że za rok tej porze bedziesz w dużo lepszej kondycji, zaakceptujesz I POLUBISZ SIEBIE!  

 

Mam kolegę co ma jakąś chorobę neurologiczną i jemu się bez przerwy trzęsą ręce. Jest mega pewny siebie, wykształcony, super koleś i ma laski. Po prostu fizjologia. Żyje z tym i ch.j.

 

Powodzenia! Czytaj Świeżakownię i Forum, znajdziesz wiele historii podobnych do Twojej a więc i praktyczne rady.

 

21 godzin temu, avceutyhh14 napisał:

Czy ktoś spotkał się już z tą książką lub ogólnie z blogiem tego Pana ? I pozatym co wy o tym myslicie ?

Spoko, czytaj, edukuj się, używaj poznanych technik które Ci pomagają i Ci pasują ale NIE TRAKTUJ BLOGÓW CZY KSIĄŻEK JAKO WYROCZNI.

 

To może być tylko UZUPEŁNIENIE psychoterapii, dodatkowe działania. 

 

I z dala od dup oraz białorycerstwa powiadam!

@avceutyhh14 - @Bohundobrze Ci pisze, wg mnie. 

No i reszta Braci dobrze prawi - dobrego specjalistę znaleźć. Jak Ci pani psycholog po np. 5-8 sesjach nic a nic nie pomoże, iść do innego specjalisty, no czasem trza poszukać, poszperać.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Podstawą do wszystkiego jest docenienie tego co się ma, jak ktoś tego nie zrozumie i będzie się porównywał to huj wie kogo - somsiada, sołtysa, papieża to NIGDY nie będzie szczęśliwy choćby był zdrowy, bogaty i zbolcował 1000 lasek :(

Ja mam ubogą mimikę twarzy i warga mi opada i wyglądam jak ćpun, ale choć nie borę narkotyków(pomijając Harnaś) jestem szczęśliwy z obecnego stanu, choć nie jest normą to doceniam to, bo kiedyś byłem kurwa w jebanym, pierdolonym piekle(mając 15lat) i nie ma to związku z biblią :(

Kciałem Wam przekazać jedną myśl - Ciesz się tym co masz, bo może być gorzej zawsze(to jedyny kierunek z dwóch który jest najbardziej prawdopodobny) :)

Poczucie humoru, choć nie wszyscy rozumiejo dalej mam pomimo tych wszystkich gówien i bonusóf które dostałem od życia :D

SHOW MUST GO ON :)

P.S.

Nie było opcji edytuj, więc chciałem dodać: pierdole użalanie się nad sobą wolę hedonizm :P

Edited by Bohun
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@avceutyhh14

Gimnazjum to okres małych skurwieli. Dobrze wiem jak się czujesz bo sam nie miałem lepiej. Wystarczy odstawać od ogółu tj. być wyciszonym, nieśmiałym, za grubym, za chudym, pryszczatym, wstydliwym itp. aby dzieci dokuczały. To jest dzicz, która nie zna umiaru ani nie ma hamulców emocjonalnych. Chłopcy w tym wieku chcą zaznaczać swoją dominacje upokarzając "słabszych" a dziewczynki po prostu gardzą tymi pomiatanymi. Wszystko pod przykrywką niewinnych żartów i docinek. Ale jak cała klasa tak dopierdala to nie jest przyjemne i ryje psychikę do końca życia. Ci co są dopasowani do grupy w młodości (kiedy mają jeszcze kruchą i kształtującą się psychikę) bezpiecznie przechodzą przez ten okres i mogą bez przeszkód i lęków budować swoje poczucie wartości. W dorosłym życiu są mniej lękowi i lepiej przystosowani do otaczającej nas hiperekstrawertycznej rzeczywistości (miasto). Natomiast osoby z przeciwnego obozu, którym się dokucza nawet jeśli wcześniej były zdrowe i pewne siebie po takim praniu stają się wrakami z trwałym uszczerbkiem na zdrowiu. Niektórzy nawet nie wytrzymują i się wieszają lub wylogowują z życia innymi metodami. To bardzo poważny problem społeczny.  Po latach można zobaczyć w internecie, że jest mnóstwo takich pokiereszowanych i zniszczonych osób. Jeszcze raz powtórzę dla jasności, wykluczone dziecko nie ma żadnej ochrony przez atakami psychicznymi ze strony rówieśników a jest napierdalane w szkole z pełnym impetem. Dla dorosłego to pryszcz bo mają już ukształtowaną psychikę. Do tego w życiu dorosłym takie ataki są już bardziej subtelne i rzadziej się zdarzają.

 

Twoja reakcja psychiczna z Twoim temperamentem jest adekwatna do rzeczywistości w jakiej żyjesz/ żyłeś. Do tego z młodości podświadomie jesteś uprzedzony bo to świat drapieżników. W cywilizacji może już nie używa się siły ale dalej jest przemoc czy to finansowa, słowna czy psychologiczna. To wciąż daje strach o życie czy możliwość wyrządzonej krzywdy. Wiesz już, że słowa czy czyny mogą ranić tak samo jak przyjebanie z pięści w twarz. Kiedy inni w spokoju nabywali tą odporność Tobie drapieżniki zabrali taką szansę.

 

To co mnie zastanawia to jak znalazłeś pracę bo w dzisiejszym świecie rekrutacja i ogólnie praca bardzo dyskryminują osoby skryte i lękowe.

W zasadzie możesz to traktować jako swój mały sukces. Myśl o życiu w kontekście pokonanych etapów.

 

A co do tej kobiety jak wyżej przedmówcy napisali, chyba, że jej starania i wkład w relacje są proporcjonalnie równe.

 

Mama Cię chroni bo w jej oczach podświadomie "wyglądasz" na słabego.

I zapewne instynkt podpowiada jej dobrze, więc nie powinieneś mieć do niej o to pretensji.

Niestety przed szkołą nie mogła Cię uratować i prawdopodobnie nawet nie wie o tym wszystkim.

 

Wiesz co jest problemem? Że życie nauczyło Cię przejmować się na zapas.

Co Cię obchodzą rodzice tej dziewczyny? Przecież nawet nie wiesz czy z nią będziesz.

Takimi myślami napędzasz negatywny stan. Na wiele rzeczy nie masz wpływu.

Na pewno nieraz będziesz jeszcze dyskryminowany przez rekruterów, pracodawców, kobiety, mężczyzn i ogólnie.

Jeśli Cię atakują to walcz i nie daj się więcej gnoić. Odpowiadaj im tym samym.

Przez to, że w szkole byłeś zmuszony opuścić gardę teraz cierpisz.

Samobójstwo to duchowe danie satysfakcji ludziom, którzy Cie gnoili.

 

 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wizyta u psychologa. A od siebie mogę doradzić ze miałem taki tik gdy się stresowlaem ze poruszałem głową w jedna stronę jakbym coś komuś pokazywał. Dobrze wiedziałem ze to robie, przez to się stresowlaem i koło się zapetlalo. 

 

 

Pomogło zaakceptowanie tego, podejście do tego na luzie, jak laska spytała co tak cały czas macham ta głową, to powiedziałem ze od pol godziny jej coś proponuje a ona taka niekumata. Wywołałem uśmiech na jej twarzy i do dziś częstotliwośc tego tiku spadła do 1 na kilka miesięcy. Praktycznie nie występuje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miałem Ci już pisać, ale chłopcy tutaj już niemalże wszystko napisali. 

Nigdy wcześniej tego nie robiłeś dlatego zbliża się wspaniały czas w Twoim życiu - czas w którym zaczniesz robić to co powinienieś robić od dawna - być z siebie DUMNYM!

Wyżej masz napisane na jak straconej pozycji byłeś w porównaniu z rówieśnikami. Nie możesz porównywać się jakbyście startowali w tym samym wyścigu - bo ty startowałeś z ciężarami 45 kilo na każdym barku. Oni pobiegli - bo nic nie dźwigają. Ty zrobiłeś parę kroków - i niestety ale te kroki kosztowały Cię kilkadziesiąt razy więcej energii niż ich cały tor.

Ale zrobiłeś je - w skrajnie niesprzyjającym Ci środowisku znalazłeś pracę. W sytuacji gdzie wielu ludzi się wiesza Ty postąpiłeś rozsądnie i udałeś się po pomoc - idziesz do przodu, czeka Cię wielki trud do pokonania aby osiągnąć satysfakcję, jednak nie poddajesz się - i to jest Twoja siła. 

Dlatego nie porównuj się do innych. Jedyna osoba do której możesz się porównywać to Ty sam w przeszłości. I nawet jeśli poprawa wydaje Ci się ledwo zauważalna. To jest - i to wyłącznie dzięki Tobie. I ja oraz reszta braci tutaj będziemy Cię w pokonywaniu przeciwności losu ostro dopingować.

  • Thanks 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

 

11 godzin temu, Ksanti napisał:

@avceutyhh14

Jeśli Cię atakują to walcz i nie daj się więcej gnoić. Odpowiadaj im tym samym.

 

Ale nawet zauważcie w królestwie zwierząt, każde zwierzę walczy o siebie, jeżeli nie to jest albo chorowite albo z defektem.

Walczyć należy zawsze o siebie, jeżeli ktoś cię bez przyczyny atakuje to spraw by bardzo żałował tego ataku. Tak trzeba i nawet mamusia, prezydent, jezusek nie ma kurwa nic do powiedzenia wtedy...

Ktoś kiedyś napisał fajnie że jak natrafisz na drapieżnika to musisz grać na jego zasadach. Inaczej przegrasz...

Uważam także że każdy z nas ma tzw. "ciemną naturę" i większość problemów psychicznych jest właśnie ze stłamszenia tej natury albo wychowywanie wbrew jej.

Tak, każdy z nas przy sprzyjających warunkach może zostać psychopatą. Poczytajcie sobie o hitlerowcach jak ze zwykłych ludzi stawali się kwiożerczymi bestiami które potrafiły strzelić w tył głowy np. dziecku.

Ja np miałem (nadal czasami mam) problem że byłem zbyt miły i chciałem by mnie wszyscy lubili. Przez co byłem miękka fajusia i tzw. drapieżniki węszyli łatwą zwierzynę. Ile przykrości miałem od ludzi to nie zliczę. Kobiety to kompletnie potrafiły mnie upodlić XD.

Najlepsze jest to że ciągle od małego nam pierdolą by nie być EGOISTĄ i inne takie pierdoły. Jeszcze dochodzi wiara katolicka, to to w ogóle jest już robienie z ciebie cipy XD.

Frustracja powstaje że nie dbasz o siebie. Nie robisz coś dla siebie. Nie osiągasz nic dla SIEBIE.

To tak jakbyś wyszedł na polowanie i nie próbował upolować swojego kawałka mięsa...

 

I jeszcze jedno, nie żyj problemami innych. Nie bądź taki EMPATYCZNY, bo gówno to daje DLA CIEBIE ( im dłużej żyje tym się przekonuje że mężczyzna ewolucyjnie nie jest przystosowany do nadmiernej empatii bo ona go wtedy niszczy).

MYŚL KURWA W KOŃCU O SOBIE!!! TO NIE JEST ZŁE!!!

Poza tym, każdy jest dorosły i musi brać odpowiedzialność ZA SIEBIE. To że płaczesz nad problemem nie rozwiążę problemu. TYLKO STRACISZ SIŁY NA MARTWIENIE SIĘ....

Edited by Ramaja Awantura
  • Like 2
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ok, dzięki za rady. Pierwszą rzeczą jaką bym musiał zrobić to wyprowadzić się od mamusi.

17 godzin temu, Imbryk napisał:

O Panie, mama nerwica + tata alkohol, = Ty fobia społeczna i inne bonusy.

 Matka miała męża alkoholika, ale gdy była zamężna, ja jestem "bękartem". 
 

15 godzin temu, Ksanti napisał:

A co do tej kobiety jak wyżej przedmówcy napisali, chyba, że jej starania i wkład w relacje są proporcjonalnie równe.

 

 3 lata starsza odemnie. Ma podobną problematyke, jeżeli chodzi o niską samoocenę. Czy starania są proporcjonalne równe ? Ona oczekuje, że postąpie "jak mężczyzna", chce by o nia zabiegać. Dała mi to wyraźnie do zrozumienia. 
 

 

21 godzin temu, Ace of Spades napisał:

Nic kurwa nie musisz.

Tak, nie musze być kurwa taki, bo mi tak powiedziała, ale dla siebie chce to zrobić, bo to chyba coś znaczy w tym świecie. Rozmawiałem z nia pare razy, mówiła mi o asertywności. Wie, że mam problemy na otworzenie sie przed ludźmi, ona niby tez, ale jak to ujeła "skoro oboje jestesmy tacy sami czy podobni, to jednak ktos musi być silniejszy". Kontakt był urywany, przez nią, przezemnie. Nawet mnie wyrzuciła ze znajomych, ale sama napisała za 2 dni. Jak ją zlewam to sama pisze i sie stara, słodzi, jak ja nadskakuje to gorzej z tym kontaktem. Czytałem forum i kobieta potrzebuje emocji, a nudne jest pisanie i pisanie w kółko, dlatego napisałem, że chce pojechać, ale chyba lepiej się wziąć za siebie i zrezygnować. Poza tym nie wspominałem, ale ona nie jest katoliczką, jest innej wiary. U nich mają fundamentalne zasady (podobno), jeżeli chodzi o czystość przedmałżeńską. Wszystko po ślubie itp. Ale wiadomo nie od dziś, że różnie to w życiu bywa ;) Chciałem, żeby przyjechała - coś napomniała, że ok. Ale z moją głowa na dziś to i tak mnie pierdolnie :P 

 

15 godzin temu, Ksanti napisał:

To co mnie zastanawia to jak znalazłeś pracę bo w dzisiejszym świecie rekrutacja i ogólnie praca bardzo dyskryminują osoby skryte i lękowe.

Nie było wyboru, bo za dobrze się nie żyło. Jakis stres był na rozmowie, a poszedłem 3 miesiące po szkole. Przyzwyczaiłem się juz w wiekszej mierze do tego środowiska. 
 

 

Ogólnie jak juz pisałem - jest lepiej, troche sobie uświadomiłem. Chciałbym lokum zmienić, ale sam sie nie utrzymam, nie ma mowy. Dlatego pisałem, że szukałem panny, żeby z nią mieszkać. Czas potem by pokazał. Ale chyba w nastepnym roku zdam mature i sprobuje na zaoczne pójść. Ogólnie z trawy zrezygnowałem, bo nie wspominałem, ale jarałem z 6 lat i od dwoch miesiecy nic, raz na ostrym kacu, zeby przeszlo i tyle.  Fajeczki rzucałem, ale wróciłem znowu, pare dni pale. Jade za granice w tym roku (chyba), zobacze czy mnie będą wołali, rok temu byłem, ale kasa poszła na pierdoły, długi. Zarobie i ide robić kurs na cokolwiek, byle wyrwać się z tej pracy niewolniczej. Coś lepszego i za lepsze pieniądze, bo słabo z zarobkami u mnie oraz praca nad sobą, samorozwój, cwiczenia nad tym i będzie lepiej. Z Panią psycholog będę się konsultował. Sztuki walki ? Fajna sprawa, może kiedyś ;) Siłka ? Troche ćwicze, żeby pizdrowato nie wyglądać i sa efekty :)

@Ace of Spades też myślałem o tym nie raz, żeby być plagą i skurwysyństwem dla ludzi, ale to nie mój styl :D Z życia będę korzystał, jak wszystko się zmieni na lepsiejsze :) 

Dzieki za wsparcie, już mam lepsze poczucie wartości i pewności siebie, choć droga dłuuuuuuuga :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, avceutyhh14 napisał:

Dlatego pisałem, że szukałem panny, żeby z nią mieszkać.

Dobrze się zastanów. 

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odświeżam, aby się pochwalić swoim małym sukcesem :) Od tego wpisu zaszło trochę zmian...w mojej głowie jak i w moim życiu. Nawet nie wiem od czego zacząć :D No cóż.. Depresja ? Już zapomniałem co to takiego. Zacząłem czytać forum, a przede wszystkim słuchać audycji Marka. Czyste złoto, wiedza zawarta w audycjach czy na forum pomogła mi zrozumieć jak działają niektóre mechanizmy :) Przede wszystkim zerwałem kontakty z moimi znajomymi, którzy czując że mam bardzo niską samoocenę, wmawiali mojej podświadomości, że nie jestem nic wart. To bardzo toksyczni ludzie, którzy mają prawie 30 lat i nic nie robią ze swoim życiem. Tego też miałem dość, bo zrozumiałem, że chcę się rozwijać, a nie resztę życia spędzić na bez sensownych spotkaniach, które do niczego tak naprawdę nie prowadziły. Teraz moja samoocena bardzo wzrosła, jestem pewniejszy siebie i co lepsze nie mam problemów z interakcją z poznanymi ludźmi albo z tymi, przez których czułem niepotrzebną presję. Mówię to co myślę, a nie to co inni chcieli by usłyszeć. Staram się twardo stawiać na swoim i czasami wychodzi, a czasami nie, ale to nic, bo poziom wyjebki na to co inni ludzie pomyślą o mnie wzrósł ogromnie :D 

Z toksykami nie do końca wygrałem, bo nie zrobiłem ostatniego kroku, na co przyjdzie odpowiedni moment ;) Miałem w sobie ten lęk, strach, jakieś poczucie winy że ciągle robię coś nie tak. To był brak miłości do samego siebie. Ale zrozumiałem, że nie jestem gorszy od innych, bo to czy tamto. Zaakceptowałem to, że drżą mi ręce i ten problem zanikł, bo ręce już tak nie drżą, a nawet jak tak jest to się tego nie wstydze i jak jest coś na rzeczy to wszystko obracam w żart i mam do tego dystans. Dystans nabrałem spory i jestem bardziej rozmowniejszy, nie wstydze się mówić tego co myślę, ale chyba już o tym wspomniałem. Slogany typu "uwierz w siebie" lub "pokochaj siebie samego, a będziesz szczęśliwy" czy "bądź sobą" wydawały mi się puste, bo nie rozumiałem tak naprawdę co oznaczają i jak to jest. A nie pomyślał bym, że wiara w siebie to jest coś wspaniałego. Gdy to wszystko rozpracowałem, ona przyszła i śmiało stwierdzam, że wierząc w siebie człowiek może bardzo dużo, a nawet i więcej, bo jest ta energia, motywacja, brak strachu przezdgorszym jutrem. A do tego mogę godnie żyć, gdy wiem, że stawiam na swoim i wygrywam. I miałem jakieś złe myśli, które zatruwały mnie w środku. Patrząc na to z boku powiem wprost, że byłem słaby i żałosny, może i za bardzo źle się oceniam z przed tych kilku miesięcy, ale prawdę trzeba przyjąć na klatę i iść dalej. Introwertyzm to jednak coś wspaniałego, nie ma się czego wstydzić i obwiniać się za to jakim się jest, bo starając się być takim jak inni nie da się być uszczęśliwionym człowiekiem ;) 

Pani psycholog nie jest mi potrzebna, ale i tak do niej pójde chociażby po to, żeby pokazać jaki jest rezultat. Ponad to z kobietami też się poprawiło, mam dziewczynę i nie biało rycerze w takim stopniu jak wcześniej. Postępuje według wskazówek Marka i są ogromne zmiany, bo miałem wybór, jeżeli chodzi o kobitki i nie mam problemów z flirtowaniem, wiadomo że jest lekkie spięcie, ale to nie jest ten sam stres co kilka miesięcy temu ! Mógłbym to tak pięknie opisywać, ale to co miałem z grubsza napisać to napisałem. To jest dopiero pierwszy kroczek i nie ostatni :D Mam do przepraęcowania jeszcze dużo, a i tak już jest zajebiście. Wielkie podziękowania dla was bracia za wskazówki i słowa otuchy w tym temacie, za zaprowadzenie na odpowiedni tor i dla Marka za to co robi. Wielki szacun, oby jak najwięcej ludzi zaczeło Cię słuchać. :) Koniec lizania dupy, idę w kimonko, ciau 😎

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.