Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
PanG

Wspólnik chce mnie wymiksować ze wspólnego biznesu.

Recommended Posts

W 2013 założyliśmy firmę. Z pasji, która towarzyszy nam od gówniaka. My wtedy - kumple, bardzo dobrzy kumple! Dotacja z UP. Najpierw jedna, potem druga, trochę wkładu własnego, dużo zaangażowania w remonty, sprzęt itp., po dwóch latach – kosztowna przeprowadzka do większego lokum (finansowana głównie z własnych portfeli).  Firma oficjalnie jest na niego, a dziedziczy po nim jego żona. Od początku układ między nami miał być 50/50, mimo że ja nie figurowałem nigdy oficjalnie jako wspólnik, współwłaściciel itp. Klienci i pracownicy, rzecz jasna, wiedzieli o tym, lecz w papierach bytowało tylko jego nazwisko. Po jakimś czasie zacząłem figurować, jako pracownik zatrudniony na zlecenie. Co miesiąc rachunek – wiadomo. Tak, żeby w papierach było czysto.
Od 2015 roku zaczęły się psuć relacje. W zasadzie od momentu, gdy na jaw wyszło, że sypiałem córką (18lat) jednej z klientek. Groźba podkopania reputacji firmy wisiała na włosku, bowiem wspólnik – już wtedy mąż i ojciec – „stracił do mnie zaufanie”. Dodać chcę, że jego moralność i wierność żonie nigdy nie były wzorcami do naśladowania, toteż myślałem, że sytuacja będzie nieco prostsza. Nie była.

Od kiedy założył rodzinę (żona, dwójka dzieci) większość spotkań kadry pracowniczej, integracji i wszelkich inicjowanych przeze mnie sposobów na utrzymywanie dobrych relacji paliła na panewce. Koleś notorycznie punkt 20:00 (zakończenie pracy) uciekał do domu, na „kąpiele”, do rodziny. Wielokrotnie próbowałem tłumaczyć, prosić o zaangażowanie w sprawy firmy, relacji między pracownikami itp. Jednoznaczne motto – rodzina najważniejsza. I luz – każdy ma swój prywatny świat. Mi z jego rodzinnością nie po drodze, ale też nie toczyłem batalii o jakieś hierarchie. Wymagałem jedynie uważności na sprawy bieżące, zaangażowania w nie. Odpowiedzialności wobec mnie - wspólnika. Warto dodać, że bardzo go wspierałem, gdy się hajtał, rodziło mu się pierwsze dziecko. Wtedy ja wyrabiałem te „większe” 50% normy nie oczekując niczego w zamian, nie zmieniając zasad. Słowo dane na początku wrysowało się w mój bios, stając się przy okazji swego rodzaju, hmm – ideałem?

Zaczęło się psuć, gdy dostrzegłem totalny brak zaangażowania z jego strony i przez bardzo długi czas tego zaangażowania nie było. Zacząlem powoli przejmować jego retorykę, mój zapał wraz z motywacją spadały.
W gniewie, po kolejnej olewce jakiejś mojej, czy pracownika prośby, wygarnąłem wspólnikowi, że jego rodzina i sprawy osobiste mnie nie interesują, że łączy nas wspólny biznes i że mam „wywalone” (użyłem bardziej wulgarnej wersji) na jego prywatę.
Bardzo go to zabolało. Zadrę nosi do dziś, nie mając chęci na wyleczenie się z niej.
W międzyczasie posypało mi się życie prywatne. Przeżyłem zdradę na miesiąc przed własnym weselem. Długo się zbierałem do kupy. Wylądowałem na 12 tygodni na terapii (po 5h, codziennie). Potem samobójstwo bliskiej mi osoby, które również dotkliwie mnie „wyłączyło”.
Miało to wpływ na moją absencję i brak zaangażowania w sprawy bieżące firmy. Niestety, teraz on przejął pałeczkę, izolując mnie po cichu od wszelkich decyzji, które po trochu zaczęły od niego wychodzić lub podejmując je bez mojej jurysdykcji.
Suma summarum, mimo tego wszystkiego i moich najszczerszych chęci; kilkukrotnych przeprosin skierowanych do wspólnika i autentycznie – zupełnego odcięcia emocji od jakichś tematów niefirmowych, wspólnik chce mnie wyjebać. Skąd wiem? Zapytałem wprost. Był zaskoczony, wybielał obraz sytuacji ale, jak sam później rzucił:
 „tak, chodziło mi to po głowie, bo nie lubię z tobą pracować”.
Jesteśmy przed zakończeniem sezonu, przed nami najważniejszy projekt w roku. Wychodzi na to, że po wykorzystaniu moich zasobów, chciał postawić mnie przed faktem dokonanym.
Emocje, których nie mogę ostudzić. Stąd też, być może, chaos w składni, za który przepraszam czytających ten długawy wywód.

Za niebawem mogę być pozbawiony swojego dziecka, pasji i sposobu na życie. Bracia, macie jakieś sugestie, by z sytuacji wyjść obronną ręką? Nie chodzi mi jakieś zemsty, tylko o rozejmowe klimaty, o naprawianie a nie palenie mostów. Z góry dziękuję. 


 

  • Sad 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

@PanG jak rozumiem całość firmy jest na niego, a ty jesteś jedynie zatrudniony jako pracownik?

 

Jeśli tak to raczej nie uratujesz sytuacji, nie masz żadnych kart w rękawie, a on zapewne zwierzył się kochanej małżonce z tego co powiedziałeś na temat jego spraw rodzinnych.

 

Na 99% jest podjudzany przez połowicę, żeby się ciebie pozbyć. 

 

Raczej zastanów się jak odzyskać wkłady, przejść na swoje i zwinąć chociaż część klientów. 

  • Like 9
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Proszę o podczepienie tego tematu u góry. 

Dokładnie ta sama myśl mnie naszła kiedy czytałem ten topik. Żona i opowiadanie jej, co i jak w firmie i może jeszcze pytanie o rady...

 

Jego żona widzi w Tobie zagrożenie... może razem z nim zrobicie jakieś 18stki... Więc mu doradza pozbądź się tego ciula. 

 

Masz konkretnie przejebane...

  • Like 5
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak jak powiedział - formalnie nie masz żadnych udziałów więc formalnie nie masz nic do powiedzenia i formalnie może cię kopnąć w d... Zacznij ewakuować swoją kasę i swoich klientów, tylko dyskretnie. Nie mów nikomu, że chcesz zwiać tylko zacieśnij relacje z klientami i nikomu się nie zwierzaj. Taka tajemnica się rozejdzie bardzo szybko. Im większa tajemnica tym szybciej. Kiedy dojdzie do formalnego "rozwodu" on nie będzie miał skrupułów.

 

  • Like 6

Share this post


Link to post
Share on other sites

@PanG masz ze wspólnikiem totalny mix spraw firmowych i prywatnych.

 

Sam sobie strzeliłeś w kolano tym, że:

48 minut temu, PanG napisał:

Od początku układ między nami miał być 50/50, mimo że ja nie figurowałem nigdy oficjalnie jako wspólnik, współwłaściciel itp.

Ja rozumiem, że koledzy, przyjaciele od dziecka itd... ale jeśli chodzi o kasę i wizję firmy - bardzo ciężko się dogadać. I teraz masz pokłosie swojej decyzji "bez ubezpieczenia" - zostajesz na lodzie, z niczym.

 

50 minut temu, PanG napisał:

Koleś notorycznie punkt 20:00 (zakończenie pracy) uciekał do domu, na „kąpiele”, do rodziny. Wielokrotnie próbowałem tłumaczyć, prosić o zaangażowanie w sprawy firmy,

Macie kompletnie różne priorytety, bracia @Mosze Red i @zuckerfrei słusznie prawią - myszka Twojego wspólnika troszkę nań wpłynąć mogła (szczególnie, gdy on jest białym rycerzem i "kąpie skarby"). Sam wiem, bo moja też na mnie wpływała i potem kumpli przepraszałem (na szczęście przyjaciele mądrzejsi ode mnie - cały czas są przy mnie, brali poprawkę że zdurniałem przy niej).

 

53 minuty temu, PanG napisał:

Emocje, których nie mogę ostudzić.

Pieniądze i emocje - to bardzo chujowy mix. Wystudź wszelkie emocje, to "tylko" biznes. Ja rozumiem, że to Twoje dziecko. Trudno - Stworzysz nowe, samemu, bez pseudo-wspólnika. Teraz czas ciąć straty.

 

54 minuty temu, PanG napisał:

Za niebawem mogę być pozbawiony swojego dziecka, pasji i sposobu na życie.

Poczekaj, chwila, moment. Możesz zostać pozbawiony firmy, pieniędzy, wkładu, biznesu. Ale nie zostaniesz pozbawiony PASJI i SPOSOBU NA ŻYCIE. To zostaje w Tobie.

 

 

Godzinę temu, PanG napisał:

„tak, chodziło mi to po głowie, bo nie lubię z tobą pracować”.

Albo po głowie myszki. Szczerze mówiac, to już nieważne. Tnij straty. Opuszczaj okręt.

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po podziale zastanowiłbym się czy nie wykorzystać "jego moralność i wierność żonie nigdy nie były wzorcami do naśladowania". Miałby wówczas mniej czasu na firmę, a Ty mógłbyś dalej przejmować klientów.

  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 minut temu, wrotycz napisał:

on nie będzie miał skrupułów.

I jego myszka też. Ale będzie go wspierała: a nie mówiłam Ci? 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, PanG napisał:

Bracia, macie jakieś sugestie, by z sytuacji wyjść obronną ręką?

Jeżeli nie figurujesz w papierach - nic nie zrobisz. Żaden sąd nic Ci nie przyzna. Mam nadzieję, że nie masz żadnych patentów, własności intelektualnych i innych takich. Po prostu rozstań się ze wspólnikiem - i zacznij swój biznes, albo zatrudnij się jako konsultant w swojej branży na okres przejściowy - ochłonąć po traumie, mieć dochód i po jakimś czasie znowu zacząć swoje - ale już BEZ wspólnika. Ewentualnie inwestor z jakąś super dokładnie określoną kompetencją wpierdalania się i dzielenia zyskiem.

6 minut temu, zuckerfrei napisał:
20 minut temu, wrotycz napisał:

on nie będzie miał skrupułów.

I jego myszka też. Ale będzie go wspierała: a nie mówiłam Ci? 

Taaa, teraz oni oboje to "wspólnicy". Ech.

Godzinę temu, PanG napisał:

Nie chodzi mi jakieś zemsty, tylko o rozejmowe klimaty, o naprawianie a nie palenie mostów.

Za mało danych. Rozejm, hmm... Zależy jaką macie "niepisaną" umowę. Bo "pisanej" nie macie.

Wychodzisz z biznesu i chcesz tyle a tyle. On będzie się stawiał (bo myszka kazała).

Myszka będzie chciała MAX kasy, a Ciebie wywalić.

Nie wiesz o czym oni wieczorem w łóżku rozmawiają, ale może też o tym, że: "daj mu jak najmniej i spław go, przecież i tak go w papierach nie masz". Ech.

 

@PanG co TY o tym sądzisz teraz?

Jak TY byś to teraz rozegrał?

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mnie chciał dymać nieformalny wspólnik. Założyłem działalność w 2013 r.  i całe szczęście, że nie dałem się namówić na zatrudnienie typa. Zauważam, że im jestem starszy tym głupszy. Wtedy na dzień dobry wiedziałem, że jak go zatrudnię, to mogę mieć problemy. Może dlatego, że wówczas lepiej kojarzyłem fakty i miałem większe szczęście (przez przypadek podsłuchałem pewną rozmowę na temat mojego przyszłego wspólnika). Nie ukrywam, że koleś nagrał kilka ciekawych tematów, ale to na mnie były umowy i przez to ja ponosiłem konsekwencje. Z czasem zaczeło mnie irytować, że to ja za wszystko odpowiadam. To ja musiałem przeprowadzać trudne rozmowy i rozwiązywać wszystkie problemy (od technicznych po organizacyjne). Wspólnik znał treść umów, każdą fakturę kosztową i dostawał 50%, przy tym nie poczuwał się do niczego, a robotę zwykle partolił. Powiedziałem dość umów na mnie, teraz ja wystawiam faktury jemu. On ma mieć działalność i zawierać umowy na siebie. Efekt był taki, że to ja musiałem zapieprzać, żeby zrealizować zlecenia i zostałem odcięty od decyzji i informacji.

 

Dzisiaj wróciłem do chaty kilka minut przed 1. Realizowałem montaż dla typka, z którym mam koligacje rodzinne. Piszę o tym, bo mam właśnie powtórkę z rozrywki. Wkurw mnie wziął maksymalny, bo gnojowi w zasadzie pomagam za damski chuj, a on przycina poważny hajs. Kiedyś mu wypomniałem, że moja roboczogodzina netto to 120 zl, a robię dla niego po 5-10 euro/h (bo rodzina). O 8 rano miałem być u niego, ale taki chuj. O tej godzinie będę spał, mam na niego wyjebane. Postanowiłem, że podciągnę zaległości z etatów, a jemu wyrzygam, co mnie boli (niech tylko zadzwoni rano mały chujek).

 

Na tym forum pisze się, że kobiety potrafią dymać. Niestety równie boleśnie potrafią dymać ludzie, z którymi mamy jakieś powiązania biznesowe. Są na tym świecie tacy, co dla piniędzy sprzedadzą nawet własną rodzinę.

Chyba najcenniejsze w życiu jest zdrowie i szczęście do spotykania dobrych ludzi na swojej drodze...

Edited by PUNK
  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

@PanG Wiesz co jest najsmutniejsze? Że nie jesteś już Ty z nim, lub nawet Ty przeciwko niemu. Jesteś Ty przeciwko myszce.

2 minuty temu, PUNK napisał:

Chyba najcenniejsze w życiu jest zdrowie i szczęście do spotykania dobrych ludzi na swojej drodze...

AmenT

Edited by Imbryk
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

@PanG

 

Założyłem kiedyś z kumplem działalność, była opcja na hajs Z UE mieliśmy nowatorski pomysł i dużo energii. Oboje wtedy byliśmy wolni szliśmy jak burza, hajs przyznany i od razu ugrany duży klient. Kumpel miał zawsze parcie na rodzinę ja nieszczególnie, kiedy pojawiła się pierwsza poważna panna zaczęły się schody. Ja wiem, że prywata ważna sratat ale to były początki i oboje wiedzieliśmy, że teraz trzeba zasuwać. Potem pojawiła się kolejna myszka ale z dzieckiem (kolega miał jakąś taką przypadłość, że lubił ten klimat). Z pewnego siebie gościa z którym myślałem, że przeniesiemy góry został beta tatomatem na utrzymaniu teściów. pokładałem w nim wiele nadziei ale mu się odwidziało i musiałem zasuwać do UK bo się nagle okazało, że nie będę miał za co żyć. Minęło już parę lat, drogi się rozeszły tyle co wiem z fb i od znajomych. Rodzice zostawili im swoje mieszkanie na wsi, robi gówno zlecenia, mam na myśli takie, które branżowo niewiele znaczą i gdyby nie dofinansowanie na żonę z UE to nigdy by nie kupił żadnego sprzętu. Jak coś umarło to nie ma się co okłamywać. 

 

Określ co znaczy, że jego wierność była taka sobie i czy masz pojęcie o jego relacjach i swoich z Myszką. Bracia radzą bardzo dobrze, zabierz co się da i spierdalaj nie ma co ratować, bo macie kompletnie inne energie. Dymanie córki klientki słabe z Twojej strony, cliche jak ja jebie.

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, PUNK napisał:

Chyba najcenniejsze w życiu jest zdrowie i szczęście

+ Dobry humor i lekkie sranie. 

  • Like 5
  • Haha 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziękuję za tak liczny odzew! 

Postaram się odnieść do Waszych wypowiedzi wieczorem. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

1) Nie rób niczego spontanicznie, opanuj emocje, opracuj plan działania.

 

2) Baza klientów, know-how firmy - formalnie jeżeli byłeś TYLKO PRACOWNIKIEM to to co wymyśliłeś, pozyskałeś pracując dla firmy jest własnością przedsiębiorstwa i generalnie pracodawca może cię za to ścigać jakbyś chciał to "sprywatyzować".

 

3) Zasobów materialnych (pieniądze, akcje, etc.) i fizycznych (maszyny) raczej nie wycofasz bo wyszłoby na kradzież (formalnie jesteś TYLKO PRACOWNIKIEM).

 

4) Zabezpiecz tak na wszelki wypadek wszelkie dokumenty, korespondencję, etc. które mogą świadczyć o tym jaki był między wami układ.

 

5) Swoje opuszczenie firmy przygotowuj dyskretnie, lepiej nie rozmawiaj o tym z innymi ludźmi, bo tak jak ktoś wyżej napisał - sekrety rozchodzą się najszybciej.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najgorsze jest to, że jeśli odejdziesz z firmy z częścią klientów - i po czasie Tobie się zacznie szczęścić a jemu firma upadnie, to zrobi Ci sprawę.

 

Dlatego sugerowałbym nagranie ile się da rozmów ze wspólnikiem, gdzie przyznaje że mieliście spółę ze sobą.

 

I nie rozumiem po co taki był układ od poczatku, że ona ma na wszystko papier a Ty nic? Względy biznesowe, podatkowe?

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Temidaa napisał:

Trafił swój na swego.

Dwój skurwieli. Tylko jeden sprytniejszy.

Na początku myślałam, że dobrze Ci tak czytając dalej uważam, że ten drugi tak samo powinien zostać wyruchany jak on to zrobił swojej żonie, która dała mu dzieci ruchając inną.

Gdybyś miał trochę oleju w głowie to byś jej powiedział zachowałbyś się jak człowiek, a nuż ona pomogłaby Ci wyjść z twarzą z tego biznesu>

Tylko ostatnie chuje kryją zdrady kumpli. I brzydzę się takimi kanaliami. Podobnie jak facetów wykorzystującym nastolatki.

Mówicie, że nie ma toksycznej męskości? To jest świetny przykład.

 

A co do samego tematu ja nie rozumiem jak można być takim naiwnym i włożyć kasę w coś do czego oficjalnie się nie ma praw. Facet Cię może wychujać jak mu się podoba i Ty nie możesz nic zrobić. 

Niektórzy chyba jednak lubią dawać się ruchać :D 

Zapraszamy do powitalni, bo będzie warn. Rynsztokowe zachowanie moim zdaniem Pani prezentuje.

Panie mogą wypowiadać się wyłącznie w rezerwacie.

Frustracje polecam zostawić w sali treningowej.

Edited by Jaśnie Wielmożny

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Temidaa Daria, jest sobota rano. Daj już spokój z feminazizmem, ja wiem że patriarchat, mizoginia czy inny dziwny buzzword jest zły ale kobieto miejże litość

  • Haha 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Temidaa Nie chce mi się tłumaczyć ale zanim kogoś ocenisz poznaj jego motywy. I odpowiedz sobie na pytanie dlaczego ludzie kłamią?
Wtedy zrozumiesz, do tego czasu twoje święte oburzenie będzie odbierane jako tupanie nóżką małego dziecka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Marek Kotońskimyślę, że należy pilnować zasad, które zostały wcześniej ustalone. Mam tu na myśli wypowiadanie się przez takie panie jak Temida poza rezerwatem.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@PanG, w układzie, który opisałeś, nie widzę większych szans na polubowne załatwienie sprawy. Od początku spieprzyliście sprawę, za przeproszeniem. Ja rozumiem kumpelstwo i wieloletnie relacje, ale kochajmy się jak bracia, a liczmy się jak Żydzi i prawnie regulujemy prawa i obowiązki wspólników na samym starcie dzialalnosci. A to pewnie było jego JDG z Twoim udziałem na zasadzie niepisanego wspólnika, nieprawdaż?

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By kame.hame
      Witam
       
      Aktualnie pracuje w warsztacie przy czyszczeniu różnych elementów z betonu, rdzy itp. Mamy zapewnione jednorazowe maski przeciwpyłowe, mimo ich stosowania w nosie mam czarno po pracy. Martwie się o swoje zdrowie przy długofalowej pracy w takich warunkach.
       
      Chciałbym kupić coś lepszego. Jest ktoś w stanie coś doradzić? Przy okazji żeby nie zbankrutować.
       
      Pozdrawiam🙂
       
       
    • By Patton
      I co wy bracia o tym myślicie?
       
      https://www.money.pl/gospodarka/zmiany-w-kodeksie-pracy-mobbing-ma-byc-rozumiany-szerzej-6534779373491841a.html
       
    • By gnukij1
      Witam braci
       
      Pracuje w zakładzie pracy od roku, mój dział ma około 20 osób. Gdy przyjmowałem się do pracy, byłem w mocno kryzysowym momencie w życiu, części miałem gorsze dni.
       
      Wyrobiłem sobie przez to, opinie że jestem emocjonalny, latwo mnie zranić. Co jakiś czas zdarzają się sytuacje, że szydercy i zarazem dno moralne, próbuje się dowartościować w grupie moim kosztem. Czyli takie szpileczki w tle innych, a tak gdy robimy 1 na 1 to zupełnie inaczej.
       
      Jak sobie poradzić z tym? Są takie dni jak dziś, że mam ochotę wyjebać z pięści w twarz, ileż razy można przeżywać takie sytuacje, a z drugiej strony to tylko może być pogłębienie problemu. 
       
      Pozdrawiam
    • By Clemenz
      Witajcie Bracia, 
      czy ktoś z Was, bądź znacie kogoś takiego, obecnie pracującego jako programista np. C++, Java (bądź w innym języku) - ucząc się tego fachu od zera, bazując na książkach, tutorialach i kursach? 
       
      Ciekawi mnie ten temat dość mocno. Zdaję sobie sprawę, że 'Rzymu od razu nie zbudowano'.
      Jeśli są takie osoby - ile czasu zajęło Wam dojście do zadowalających zarobków, a zanim to, kiedy udało Wam się znaleźć pierwszą pracę w tym zawodzie? 
       
      Sedeczne dzięki za każdą odpowiedź. 
       
      P. S. Jeśli umieściłem temat w złym dziale proszę moderację o przeniesienie. 
       
      Pozdrawiam. 
    • By Trevor
      Siema,
       
      Zacząłem prace jako kierowca w Poczcie Polskiej. Pracuje tam już 3 tydzień. Dostałem swojego złomka którym sobie śmigam i jest elo. Pierwsze trasy ogarnięte. 90% czasu spędzam sam. Robotę wykonuje dobrze, staram się itp Czasem się zdarzy błąd ale wiadomo. Początki i na czymś trzeba się nauczyć.
       
      Zastanawia mnie parę rzeczy. Dzisiaj na kursach wyrabiałem się przed czasem bo jeżdżę do firm i mam sporo czasu miedzy dojazdami. Stanąłem na poboczu i przyjechał gość mnie skontrolować. Pytał czemu stoję na odludziu itp (miałem jakieś 500 metrów do firmy do której miałem być za 20 minut). Wczoraj zatankowałem - pierwszy raz sam przez kartę paliwową wiec zatankowałem mniej niż do pełna i typ na dyspozytorni gadał do mnie jak bym mu matkę plackiem zabił. Generalnie atmosferka jest trochę taka że mam wrażenie jakby wszystkich ciągle podejrzewali o leserstwo i kradzież paliwa. To norma w firmach przewozowych? Generalnie mam to w dupie bo jedyne co kiedykolwiek ukradłem to długopisy i to przez przypadek. Jak mi karzą coś płacić za coś czego nie zrobiłem to wypierdalam. Trochę to słabe że podejrzewają mnie o najgorsze i od razu wywalają z bojowym nastawieniem. Generalnie strasznie słabe mi się wydaje że większość tak kombinuje żeby sie nie przypierdalali i żeby spokojnie robić ale ciagle unikać tego bajzlu. Uważam że to błąd. To załoga powinna trochę dyktować co i jak. Nie moze byc tak ze staniesz na 20 minut bo sie wyrobiłeś wcześniej i sie ktos dopierdala, a jak wyjdzie to na wierzch to ci dowala roboty ze nigdy sie nie będziesz wyrabiać. To jest pojebane bo ciągle jest presja nad łbem. Słyszałem rady żeby nie stawać dłużej niz 30 minut. To co mam kółka bez celu kręcić? Pojebane. To jak przyjdzie co do czego to sie dopieprza czemu bez celu paliwo spalam. Przerabiałem to i znowu stanę okoniem. Tłumacze że robię tak i tak i robota jest wykonana. Najwyraźniej zainteresowano sie tym że tak sprawnie mi to idzie skoro podesłali gościa żeby mnie sprawdzić. Te podejrzenia trochę mnie wkurzają bo co mnie obchodzą jakieś pojeby z przeszłości co nakradli paliwa czy sobie zjeżdżali do domu. Takim powinni wilczy bilet wystawiać, zgłosić na policje i tyle w temacie. 
       
      No i oczywiście musiał sie trafić też "kolega" co niby taki pomocny a się teraz ciągle dopierdala. Ostatnia taka akcja skończyła się tym ze na gościu połamałem rękę. Generalnie jak się będzie dopieprzał znowu to z nim pogadam jak nie da efektu to mu wywalę prosto z mostu zeby spierdalał na drzewo i ze go mam w chuju. Znam te zagrywki aż nadto bo zawsze się jakiś pojeb trafi. Nie chce mi się grać w te gierki. Chce robić swoja robotę być zadowolonym z dobrze wykonanej pracy i tyle a nie że jakiś kutas będzie mi psuł humor codziennie bo chce mnie sprowadzić do swojego smutnego poziomu bo przecież o to chodzi ze drażnię ze energicznie załatwiam ze sie wyrabiam a przecież nowy jestem świeżak. Nosz kurna pojebani ludzie w tym kraju żyją. Serio juz sobą sie zająć to jest coś co wykracza poza sferę zainteresowań. Jak mnie wkurza ten kraj. Jeszcze pare lat sie odkuje i wypieprzam stąd bo to jest siedlisko niewolników którzy swoim nastawieniem sankcjonują swoje niewolnictwo. Nie widze tu dla siebie żadnej przyszłości. Żal dupę ściska na to wszystko. 
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.