Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Sign in to follow this  

Recommended Posts

Boli mnie

 

Życie. Zdarte jak płyta po starym hicie. 

 

- Kurwa! Dlaczego to musiało być akurat tak ustawione?! 

 

Boli mnie to!

 Boli mnie ten świat, gdzie rządzą zakłamanie i obłuda. Gdzie ludzie, mieniący się koroną stworzenia, są rakiem tej planety. Najbardziej zdegenerowaną rasą zwierząt, zdolną unicestwiać siebie samych i siebie nawzajem bez żadnej przyczyny.

Boli mnie to, kurwa!

Co to w ogóle za pomysł, Boże? Wolną wolę, ludziom? Ja pierdolę. Czy kochający rodzic daje zapałki małym dzieciom? Czy patrzy bezczynnie, jak podpalają świat?!

 

- Co?

Jak to, zjebało się? 

 

Ok, ale po co ta jabłoń, przecież mogło jej tam wcale nie być. To jak zostawić dziecku cukierki zabraniając mu ich jeść, nie mówiąc że są zatrute.

 

- Co za szybko? 

 

To były dla nas, te jabłka? Dlaczego nie powiedziałeś, że zawierają wiedzę, do której jeszcze nie dorośliśmy?

Boli mnie to. 

Bolą mnie puste uśmiechy, puste spojrzenia. Uprzejmości, wysyczane przez zęby. Bolą mnie ludzie, którzy by zagłuszyć swój ból, krzywdzą innych. Co za pierdolony wirus. 

Wirus braku miłości. Twojej, nie naszej.

 

- Jak to, na wyciągnięcie ręki? Żartujesz sobie? 

 

Nie gadam z Tobą. Ty zawsze odwrócisz kota ogonem!

Dobra, ok. Przepraszam. Wiem że nie tak miało być, że ten jebany trojan wszedł do systemu już na samym początku i non stop podgryza.

Wiem, wiem. Ale przecież Ty też wiesz, że muszę czasem ponarzekać.

No dobra, zachwycam się. Gdy nikt nie widzi, cicho. Ukradkiem. Patrzę na ten świat i chłonę, próbując odnaleźć naturę dziecka.

 Twój geniusz mnie rozpierdala, po prostu. Tylko wiesz, nie mogę wciąż pojąć ludzi. Siebie nie mogę.

.

.

.

 

- Co?

 

Przepraszam, przyjacielu. Zamyśliłem się, a Ty siedzisz z pustą szklanką..

 

- Jak to, koniec?

 

Spokojnie, mam tu nowy flakon. Mocny, śliwkowy destylat.

Nie pierdol, dasz radę. Twardym trzeba być, nie miękkim.

 

- O czym to ja?

 

Aaa, o ludziach. A musimy naprawdę o takich rzeczach? No dobra, dobra. Wiem. Obiecałem.

 

Rozpierdalacie mnie, ludzie. 

Jacy my jesteśmy nieznośnie przewidywalni, jacy bezdennie puści i głupi. Zdegenerowane zwierzęta, które nie zrobią niczego, jeśli to nie zaspokoi ich instynktów. Które chodzą posłusznie na postronku własnych popędów i pragnień, jakie daliśmy sobie wmówić. Bo tak trzeba, że tak się zdobywa szczęście. Doznaniami i emocjami. Kurwa!!

Które unurzają się w najgorszym gównie, byle zaprzeczyć swojej boskości.

 

- Co?

 

Tak, dobrze usłyszałeś. Boskości. Chichot Stworzyciela. 

Umieścić perły w wieprzach i obserwować, jak będzie się toczyć odwieczna walka. 

Rozpierdala mnie to, jakim kosmosem potrafi być najbardziej zapijaczony żul. Jakie nosi w sobie piękno, na które mu ludzie wrzucili tony łajna. A sam dołożył, bo gówno grzeje. 

Przyjemne ciepełko bezczynności.

 

Pijacy, patrzący pustym wzrokiem. Wyuzdane, portowe dziwki dawno już pogodzone z tym, że są traktowane jak spluwaczki. Biznesmeni, artyści, lekarze. Kapłani. 

Sztukmistrzowie sztuk wszelakich. 

Z błyszczącymi oczyma łaknący pochwał, uznania. Szukający tego za wszelką cenę. Tego, co nadałoby sens ich istnieniu.

Wszyscy, od dziwki z portu po miliardera, żyjącego w raju na Ziemi.

Tak zapatrzeni w świat, że nie widzą piękna w środku. Dziecka, które wciąż tam jest schowane.

 

- No i chuj! Nie śmiej się ze mnie. Nie Ty!!

 

Może i jestem głupim, niedzisiejszym idealistą. Może tylko ograniczonym, nieprzystosowanym dziwakiem. Ale widzę to.

 

Nie mam już sił.

Nie mam sił patrzeć, jak szukacie na zewnątrz tego, co macie w środku. Jak sam szukam i nie mogę się dogrzebać. 

Jak ocieracie się o siebie, liżąc obleśnie czułymi, zakłamanymi frazami. Patrząc przebiegle, ubierając usta w przymilne uśmiechy. Licząc, że ktoś wam da. Że ktoś was wypełni.

Zdolni tego kogoś pochwycić, przeżuć i wypluć. 

Wiecznie głodni, z prawdą o sobie schowaną głębiej niż najcenniejszy skarb.

 

- Co? Wydaje Ci się, coś mi wpadło do oka. Pij, kurwa! Będzie mi się tu przyglądał. 

 

- Co znowu? Źle mnie widzisz? Poczekaj, przyniosę jakąś szmatę. Przetrę lustro. 

 

 

 

  • Like 6

Share this post


Link to post
Share on other sites

Analiza mua...

 

Marudzenie, biadolenie, narzekanie, użalanie się nad sobą... chyba... nie do końca na miejscu...

 

różnie bywa...

 

W przypadku założyciela tematu atencja nie bardzo na miejscu... No chyba żem zbłądził...

 

Zawiedziony czuję się...

 

 

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
45 minut temu, Cortazar napisał:

W przypadku założyciela tematu atencja nie bardzo na miejscu.

Co masz na myśli? 

 

Wyjaśnię moje intencje i szczegóły, ale chciałbym najpierw dowiedzieć się, o co Ci dokładnie chodzi. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kładź na to chuj. Czym Ty się przejmujesz. 

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bracia, ktoś chciałby się jeszcze podzielić wrażeniem po lekturze tego tekstu? 

Wstawiłem go tutaj licząc na interakcję, zachęcam. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

   @Yolo, też przez to przechodziłem, i dalej mierzi mnie świat i ludzie.

Ale nic z tym nie zrobię, świata nie naprawię i nie uratuję, i nie będę przed nim uciekał,

chociaż po części to robię zaszywając się w mojej norze razem z internetem, unikając ludzi.

Wszystkich moich poprzednich znajomych zdystansowałem bo nie chcę mieć obok siebie przygłupów,

czy fałszywców. Teraz sam sobie dobieram tych z którymi chcę utrzymywać kontakt, rozmawiać, oni są z tego

miejsca. Ufam im warunkowo, bo dla siebie jesteśmy przede wszystkim anonimowi, zawsze mogę wyłączyć wtyczkę

i sajonara. Nie łączy nas wspólny krąg znajomych gdzie mogą mi obrobić dupę.

 

   Niewiedza jest błogosławieństwiem, a ludzi świadomych rzeczywistości, wrażliwych, boli to wszystko co nas otacza,

ale do wyboru mamy akceptację, lub samotność, bo świata nie zbawimy. Można wybrać Bieszczady, lub można częściowo zaakceptować

swoje życie w otaczającym maraźmie i skurwieniu.

 

    Walczyć z tym smrodem i zjebaniem które nas otacza? A po kiego chuja? Co to zmieni?

  

    Tak że albo samotność w tłumie, albo Bieszczady.

 

     Nie wiem czy generalnie o to Ci chodzi, bo tekst wygląda jak próba poezji, na której się nie znam,

i nie wiem czy dotyczy Ciebie, czy jest to próba literacka.

 

Pozdro.

   

  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podoba mi się,

cyniczna ścieżka też prowadzi do siebie, natura postrzegania świata jest taka indywidualna a jednak po przekroczeniu umysłu staje się tylko sposobem na wyrażanie siebie i nie podlega ocenom poza własną prawdą.

  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Yolo - racja, ale wiesz że jesteś taki sam, prawda? 

 

 

 

  • Thanks 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

@Cortazar

@zuckerfrei

@Adolf

@icman

@Wypas

 

Dziękuję Wam za opinię.

 

Widzę, że tekst jednocześnie udany i nie.

Chodził za mną ten monodram od jakiegoś czasu, taki 'rzyg' emocjonalny i jednocześnie ukryty przekaz.

 

O ile forma się udała i większość z Was identyfikuje ten tekst bezpośrednio ze mną, jako osobiste i autentyczne przeżycie, o tyle chyba z tą formą przesadziłem przysłaniając nią treść.

 

Jasne, że ten tekst jest mi bliski i w momentach wyjątkowej nostalgii czy chandry przychodzą podobne myśli (na czymś przecież musiałem się oprzeć), ale przecież to nie jest mój sposób funkcjonowania na codzień, tekst jest mocno przerysowany, nadbudowany.

 

Chciałem skłonić czytelnika do refleksji, chyba @Adolf to najlepiej zrozumiał.

 

@Cortazar

Ładnie mi pojechałeś;) 

Czy kiedy publikuję opowiadanie pisane w pierwszej osobie rodzaju żeńskiego, też jesteś w stanie mi przypisać cechy bohaterki?

 

@Wypas

Jeśli chodzi o bohatera, ma tę świadomość co wynika z tekstu. 

Jeśli chodzi o mnie, i tak i nie. Panuję nad sobą o tyle, o ile umiem. Dużo lepiej niż kiedyś, dużo gorzej niż za jakiś czas;)

 

Ps. Tekst celowo nieco chaotyczny, stan upojenia ma swoje prawa. 

Edited by Yolo

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 godzin temu, Yolo napisał:

Wyjaśnię moje intencje i szczegóły, ale chciałbym najpierw dowiedzieć się, o co Ci dokładnie chodzi. 

Wybacz bracie, myślałem, że to temat 'co cie wkurza'...

 

A to Twoja twórczość... :wub:

21 godzin temu, Cortazar napisał:

No chyba żem zbłądził...

Najwyraźniej... :P

 

Lubię myśleć, że my jako ludzie jesteśmy istotami eterycznymi wcielającymi się w fizyczno - biologiczne ciała żeby sobie zdobywać nowe doświadczenia. Taka gra w materialnym świecie...

 

Jeśli faktycznie tak jest i rzeczywiście mamy wolną wolę przy wyborze określonego wcielenia to nie ma potrzeby patrzeć na innych, niepotrzebnie się martwimy losem innych. Przeciwnie... powinniśmy się cieszyć z gry. To my decydujemy o zasadach, sami wybieramy poziom gry i ustalamy swoje ograniczenia. Dostosowujemy nawet swoich przeciwników i sojuszników.

 

Tu nawet przegrany wygrywa.

 

Natomiast jeśli jest inaczej... no cóż... chyba trzeba przetrzeć szmatą lustro...

 

Edit:

@Yolo Nie chciałem Cię urazić, wybacz jeśli tak się stało. Być może powyżej wyjaśniłem co nieco. Pisz dalej bo talent do tego na pewno masz, a styl już chyba bym rozpoznał w gąszczu.

Pozdro500!

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgrabnie napisane, acz płaczliwe.

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawa dysputa z absolutem. Z jednej strony człowiek, pył, w otchłani niezrozumienia rozpaczliwie krzyczy posiłkując się jak najbardziej uzasadnionymi "kurwami", potęgujacymi bezsilność wobec zastanej rzeczywistosci,  z drugiej zaś wspomniany Absolut-Bóg, niemy werbalnie, cholernie wymowny dziełem stworzenia. Bardzo podoba mi się stwierdzenie:

W dniu 15.06.2019 o 19:17, Yolo napisał:

To były dla nas, te jabłka? Dlaczego nie powiedziałeś, że zawierają wiedzę, do której jeszcze nie dorośliśmy?

Genialne!

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Cortazar napisał:

Nie chciałem Cię urazić, wybacz jeśli tak się stało.

Spoko, luz. Zaskoczyłeś, ale nie było w tym nic negatywnego.

Sam nie znoszę narzekania, a zdaję sobie sprawę że ten tekst może być i tak interpretowany.

 

13 minut temu, Kim Un Jest? napisał:

człowiek, pył, w otchłani niezrozumienia rozpaczliwie krzyczy posiłkując się jak najbardziej uzasadnionymi "kurwami", potęgujacymi bezsilność wobec zastanej rzeczywistosci,  z drugiej zaś wspomniany Absolut-Bóg, niemy werbalnie, cholernie wymowny dziełem stworzenia.

Dobrze jest się czasem wkurwić, nawet na Boga.

W myśl zasady, wywalić swe żale i nie dusić ich w sobie coraz bardziej obwiniając innych. 

 

Można wtedy podejść bliżej, bardziej.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Yolo
Z dedykacją dla Ciebie.

 

 

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ludzka głupota jest nieskończona. Co chwilę słyszę o nowych akcjach przedstawicieli ludzkości w mediach społecznościowych, że umysłem nie da się tego ogarnąć. Chciałbym tu sparafrazować jakoś Einsteina, ale się nie da lepiej tego powiedzieć. Żyjemy w czasach, kiedy bycie  ekstrawertycznym, im więcej tym lepiej, jest nagradzane uwagą. Głupota jest nagradzana, a zewnętrzne mechanizmy zachowania życia działają przeciwko naturze, kiedy jedyną reakcją na taki rozmach „niefrasobliwości ludzkiej” była naturalna eksterminacja osobnika. „Łeb w tył i był.” 

 

Im jesteśmy starsi i mądrzejsi tym mniejszą wykazujemy tolerancję na pewne zachowania. Czy drzewiej było lepiej? Śmiem wątpić, po prostu ludzie byli mniej świadomi zakresu debilizmu w społeczeństwie. Jesteśmy odrobinę bardziej zaawansowanymi szympansami, ale w przeciwieństwie do nich o wiele mniej prawdziwi. One przynajmniej porządnie się gównem potrafią obrzucić. "Zwierzęta w ogrodzie patrzyły to na świnię, to na człowieka, potem znów na świnię i na człowieka, ale nikt już nie mógł się połapać, kto jest kim." - Orwell

 

Nie zasługujemy aby istnieć. Przynajmniej jeszcze nie teraz. Jesteśmy niczym mrówki i póki co nie pojawił się nikt jeszcze ze szkłem powiększającym. Pojawi się, jeżeli sami się nawzajem nie wykończymy. „Ludzie mają wrodzony talent do wybierania tego co jest dla nich najgorsze”. Rośniemy bez kontroli, niszczymy swój dom i generujemy zdecydowanie zbyt dużo hałasu nie mając wiele do przekazania. Nie potrafimy wytrzymać kiedy zapada cisza, bo nam uświadamia, jak bardzo puści jesteśmy w obecności absolutu. Czy jedynie godni Boga jesteśmy w obliczu śmierci?

 

Jaka jest twoja historia? Mijamy ludzi-powłoki. Nie zastaniawamy się. Zapierdalamy z taczką tak szybko, że często zapominamy jej  załadować. Żul spod budki z piwem, ma wiecej do powiedzenia niż panna z ajfonem przyklejonym do ręki. On jest przynjmniej autentyczny w życiu. Osobowość i doświadczenie człowieka, rzucona na szalę z jego kwantyfikacją wyrażoną w pieniądzu nic dzisiaj nie znaczy. Ile co dzień tracimy wiedzy, kiedy człowiek umiera śmiercią naturalną? Społeczeństwo traktuje starych ludzi jako kolejne skóry. Dlaczego osoby nie będące w wieku produkcyjnym są traktowane jako nic nieznaczące rzeczy, które nie nadają sie nawet do przesuwania z jednego miejsca na inne? Gdzie się podziało miejsce starszyzny plemiennej? Z drugiej strony czy zgorzkniałość na starośc przychodzi ze świadomością, że sami zbieramy efekty naszych działań? 

 

Świat to chore miejsce, życie nie jest łatwe. Kombinacja powyższych gnoi wszystkich jednakowo. Jedyna różnica jest to jak szybko i mocno jesteś w stanie się podnieść. „- Dlaczego upadamy? Aby nauczyć się podnosić.” Czy jest ktoś obok, kto pomoże ci się podnieść, kiedy brakuje sił? Czy pomagasz komuś się nauczyć to robić? 

 

W którą stronę przechylę dziś szalę? Czy dziś znowu zamienię swoją energie na miedziaka?
 

Parę moich losowych rozważań z poprzedniego tygodnia wpasowujących się w temat.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 17.06.2019 o 12:54, Pater Belli napisał:

Nie zasługujemy aby istnieć. Przynajmniej jeszcze nie teraz

Ja zasługuję 😁

 

Aleś pojechał z tym defetyzmem, nic tylko

się ciąć tępą żyletką. 

Świat jest do dupy, ale to my nadajemy kształt tej pupci;)

 

Ludzie patrzą na powszechną spierdolinę buntując się, bo nie ma natychmiastowej recepty. 

Tymczasem ludzkość to młody gatunek. 

Jest szansa, że będą z nas ludzie.Może w tym tysiącleciu, może w następnym.

 

Jest i inna, po 'wykorzystaniu' której następne gatunki dominujące tą planetę będą się dziwić, jakież to przedziwne stworzenia żyły tutaj przed nimi, i jak efektownie odeszły w niebyt.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Póki bilans jest w kierunku optymizmu nie przejmuję się. Subtelnie mówię, fuck jak Manson i robię swoje by zostawić każde miejsce w którym się znalazłem lepsze niż było przede mną. Empiryzm mną zawładnął i nie ma miejsca na kulty inne niż mnie samego. Szkoda, że nie miałem w życiu mentora. Wszystko by szło szybciej i drugi raz bym się urodził prędzej.

 

Mimo, że nie jest łatwo, dostajemy po 4 literach kiedy się da, wpadamy w pułapki zastawione przez innych, lądujemy na pysku ze zmęczenia, to zawsze się warto podnieść. Przede wszystkim, aby skurwysynom nie dać satysfakcji i mentalnie stać się silniejszym. Każde ominięcie kłody lub potknięcie się o nią robi nas silniejszymi.  Cierpimy, ale dla innych skopanych i rozjechanych przez walec życia, nasz dyskomfort to tylko monologi waginy w mroku ich doświadczeń. Oni zapieprzają dalej, a niektórzy z uśmiechem na ustach cieszą się tym co mają. 

 

"Wszystko co nas nie zabije czyni nas silniejszymi". Tą banalną formułę zna każdy, ale nie tylko nieliczny może ją wykorzystać. Wygodne życie jest łatwe, łatwe czyni nas słabymi. Więcej doświadczysz ponosząc sromotną porażkę niż osiągając łatwe zwycięstwo. Najlepszy swój bieg przegrałem, ale osiągnąłem najlepszy czas w życiu. 

 

 

Edited by Pater Belli
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
59 minut temu, Pater Belli napisał:

Mimo, że nie jest łatwo, dostajemy po 4 literach kiedy się da, wpadamy w pułapki zastawione przez innych,

Najgorsze są te, które przygotowujemy sami sobie.

 

Godzinę temu, Pater Belli napisał:

Wszystko co nas nie zabije czyni nas silniejszymi". Tą banalną formułę zna każdy

 

Pięknie żyje tylko ten, 

kto umie umierać-

 

- Przyszło mi do głowy i chodzi uporczywie już od jakiegoś czasu. 

Godzinę temu, Pater Belli napisał:

Najlepszy swój bieg przegrałem, ale osiągnąłem najlepszy czas w życiu

A co, jeśli do tej pory to był tylko trening? 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Yolo napisał:

Najgorsze są te, które przygotowujemy sami sobie.

 

Napisałem to samo ale skasowałem przed wysłaniem. Brzmi tak banalnie i zarazem prawdziwie jak życie. 

 

6 minut temu, Yolo napisał:

Pięknie żyje tylko ten, 

kto umie umierać-

 

Wszyscy umieramy samotnie. Ważne, aby żałować jak najmniej, a żyć jakby się miało umrzeć już jutro. Kolejne banały. Czasem zastanawiam się co jest po drugiej stronie. Boimy się tego czego nie znamy, to jest w nas utrwalone przez instynkty. Strach nas ogranicza i trzyma w blokach. Wygoda osłabia i sami zakuwamy się w jej łańcuchy. Kto przejmie po nas pałeczkę? Kto będzie przedmiotem następnej symulacji życia.

 

16 minut temu, Yolo napisał:

A co, jeśli do tej pory to był tylko trening? 

Raczej rozgrzewka. Nie lubię biegać i nigdy nie umiałem. Dlatego to robię.

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Łoooo, szkoda że dopiero dziś się do tego dokopałem.

 

Ostry monolog, bezkompromisowy rzekłbym. Lubię takie.

Dawniej pisałem białe wiersze, bardzo łagodniejsze od Twojego monologu z destylatem w tle.

 

To mnie ujęło.

Co do interpretacji, myślę że jest klarowna, każdy moc dobierze pod siebie. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Lubię. Pisz dalej.

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, Pater Belli napisał:

Czasem zastanawiam się co jest po drugiej stronie

Lustro.

 

5 godzin temu, Pater Belli napisał:

Raczej rozgrzewka. Nie lubię biegać i nigdy nie umiałem. Dlatego to robię.

Haha, tym podsumowaniem skreśliłeś cały wcześniejszy defetyzm.

Działasz, wkładasz wysiłek, pokonujesz trudności.

Czyli, jednak wierzysz w przyszłość.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Polecam przejść na system "miej wyjebane, a będzie ci dane" odrazu lepiej się żyje.

Jutro trza kumpla odwiedzić bo wpadł w moje strony na weekend i wypad w góry poszedł w diabli.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 minut temu, pillsxp napisał:

Polecam przejść na system "miej wyjebane, a będzie ci dane" odrazu lepiej się żyje.

Jeśli ta uwaga do mnie;

 

YOLO-

Akronim od angielskiego zwrotu You Only Live Once oznaczającego Żyje się tylko raz.

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.