Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pawlikowski

Brat stary kawaler, pomagać czy nie

Recommended Posts

Bracia, zwracam się do was o pomoc, poradę, cokolwiek bo szkoda mi patrzeć jak porządny koleś się marnuje. 
Problem dotyczy mojego brata, który od paru lat stoi w miejscu i robi się z niego zrzędliwy stary kawaler.


Brat lat 35, mieszka z mamą, ma firmę zajmującą się marketingiem internetowym (jest to dość ogólne stwierdzenie, ale żeby opisać co robi zajęło by mi to z kilka akapitów a ta historia i tak będzie długa). Ma dwóch wspólników, a owa firma zaczyna ładnie prosperować. Mają klientów, klienci są zadowoleni, wszystko działa, pieniądze się zarabiają. Jak z nim rozmawiałem zarabia na rękę 6k zł. Sam twierdzi, że nie jest to dużo i mógłby dużo więcej, ale cały czas inwestuje, zatrudnia nowych specjalistów bo ma w planach dojść do zarobków ponad 10k na rękę w ciągu roku. 
Poza firmą od kilku lat handluje na rynku FOREX przy czym idzie mu to naprawdę dobrze. Traktuje to jako hobby, które zawsze przyniesie jakiś grosz. Żeby nie być gołosłownym w przeszłości planował karierę jako broker giełdowy i w tym celu zdał egzamin na maklera papierów wartościowych po czym pracował w stolicy pół roku. Jednak jak się przekonał, tak stresująca praca nie jest dla niego. 
Rzucił to i przeprowadził się do innego miasta wojewódzkiego gdzie pracował 3 lata stwierdzając, że chce założyć własną firmę, jednak, z braku funduszy na start wrócił do rodziców, do prowincjonalnego miasteczka. 
Był to moment kiedy nasz ojciec był na chemioterapii bo walczył z nowotworem szpiku kostnego. Ojciec był surowy i konkretny, jednak zgodził się na powrót brata, mimo że wcześniej zarzekał się, że jak będzie chciał znowu wrócić i obrócić swoje życie do góry nogami to się za nic nie zgodzi. Brat wrócił, a wszystko wyglądało naprawdę dobrze. Rozwijał firmę, jeździł po Polsce do klientów, wspólnicy przyjeżdżali czasem do niego, sam nawet widziałem, jak to wszystko zaczyna łączy się w całość. Niestety ojciec zmarł. Wszyscy to przeżyliśmy. Generalnie nie chciałem pisać tutaj o ojcu, ale jest on ważny dla tej historii, o tym jednak za chwilę. 
Problem polega na tym, że brat nie ma żadnej dziewczyny, nie spotyka się nawet z żadną. Generalnie jeżeli chodzi o tą sferę życia to przestał być w niej aktywny i widzę jak to wpływa na niego bo robi się z niego książkowy przykład starego kawalera. Nic mu nie pasuje, co chwilę marudzi. Po śmierci ojca wylałem na niego wiadro zimnej wody i opier***łem go z góry na dół, że ma nadwagę, siedzący tryb życia, pije piwo wieczorami i w taki sposób będzie miał zaraz nadciśnienie, miażdżycę a stąd do zawału prosta droga. Poskutkowało bo ograniczył piwko, codziennie biega, zmienił dietę, zaczął dbać o siebie. 
Brat mieszka z mamą. Gdy wszyscy mówią "że dobrze jest mu na garnuszku mamusi" prawda wygląda tak, że to on opłaca całe rachunki za dom, opłaca zakup opału na zimę. Mamie psuło się auto co chwilę to on płacił za naprawy. Mama sama marudziła na niego przez dwa lata, a teraz doszło do tego, że martwi się, jak poradzi sobie jeżeli on będzie chciał się wyprowadzić.

Mój problem polega na tym, że ten chłop ma łeb jak sklep. Skończył informatykę, zajmuję się handlem na forexie, prowadzi własną firmę tylko ma tak trudny charakter, że już nie mogę z nim wytrzymać. Wspomniałem o ojcu, ponieważ to była jedyna osoba, której on słuchał. Przykład: 
ja mogę mu powiedzieć, żeby coś zrobił, zmienił swoje życie, ale muszę mu to mówić przez tydzień, przy czym jest to tydzień kłótni, krzyków, trzaskania drzwiami. Ojciec gdy chciał zrobić to samo, wchodził do jego pokoju, rzucał prosto w twarz co mu się nie podoba, a mój brat bez słowa przytakiwał i zmieniał to. 
Po śmierci ojca brat ani razu nie był na jego grobie. Nie powie mi tego w twarz, ale widzę, że nie pogodził się ze śmiercią taty. 

Siostra i moja mama co chwilę mi sugerują, żebym z nim porozmawiał, zabrał go ze sobą, rozkręcił go. I tu tkwi problem. Lubię mojego brata bo mamy wiele wspólnych tematów jednak gdy coś mu proponuje to on zawsze jest na nie. Mam wrażenie jak by zdziadział całkowicie. Przykład ostatnio był ładny i upalny weekend to mu mówię chodź wsiadamy w auto i jedziemy nad jezioro, ja mogę prowadzić, a ty sobie jakieś zimne piwko wypijesz. Zjemy coś na jeziorem, może kogoś się pozna. On jest na nie. 
Innym razem chciałem wyciągnąć go na burgera i piwko. Też nie ja ze wszystkim. 
Gdyby brat był brzydki, gruby czy nieatrakcyjny to inna sprawa, ale każda moja koleżanka pyta się mnie czy ma dziewczynę bo jest taki przystojny. Po czym każda jest tak samo zdziwiona, że jak to możliwe, aby nie miał dziewczyny. 

Rozpisałem się, ale to jest mój brat, który ma potencjał, jednak go nie wykorzystuje i widzę, jak się marnuje. 
Lubię skurczybyka bo też mi wielokrotnie pomógł.
Z drugiej strony mam swoje życie, którym muszę się zająć, a wiem, że nie mogę być matką teresą wszystkich potrzebujących. 
Mnie to zaczyna powoli boleć bo wracam do rodzinnego domu na weekend i widzę po bracie, że nie ma w nim energii życiowej. Wstaje rano, żeby siedzieć przy komputerze, rozmawiać z klientami tylko po to, aby wieczorem się położyć i pójść spać. 


I tu moje pytanie czy ktoś z was przerabiał podobną historię? 
Wiem, że nie mam co pomagać na siłę, przekonałem się o tym. Jeżeli ludzie mają się zmienić to najpierw muszą sami zauważyć w sobie problem. 
Zastanawiałem się czy on może chce przeżyć życie w taki sposób, ale nie wydaje mi się. Gdy mieszkał w dużym mieście inaczej się zachowywał. Ubierał się lepiej, dbał o siebie, spotykał się z jakimiś dziewczynami, chodził uśmiechnięty, żartował, śmiał się. 

Stoję przed wyborem czy próbować jakoś mu jeszcze pomóc, skierować go na inną drogę, czy rzucić to w cholerę i zająć się swoim życiem?

Trochę się rozpisałem, ale martwi mnie to bo gdyby to był kumpel, przyjaciel to nie przeżywał bym tak tego. Jednak to jest mój brat, a twierdzę, że rodzina jest ważna.

Z góry dzięki za pomoc.  

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
44 minuty temu, Pawlikowski napisał:

Mają klientów, klienci są zadowoleni, wszystko działa, pieniądze się zarabiają. Jak z nim rozmawiałem zarabia na rękę 6k zł.

I super że sobie radzi.

44 minuty temu, Pawlikowski napisał:

Poza firmą od kilku lat handluje na rynku FOREX przy czym idzie mu to naprawdę dobrze.

Do czasu, forex to rynek gdzie w końcu każdemu powinie się noga i straci kapitał. Bankrutowali najwięksi guru tego rynku. Szkoda na to czasu.

44 minuty temu, Pawlikowski napisał:

Problem polega na tym, że brat nie ma żadnej dziewczyny, nie spotyka się nawet z żadną.

Może woli mieć spokój i rozwijać teraz biznes zamiast inwestować w myszkę, która wydoi go z kasy albo złapie na bachora i alimenty.

 

@Pawlikowski Brat popadł w stagnację w sferze relacji międzyludzkich. Ty chcesz go zmieniać według swoich przekonań, choć widzę sam siedzisz jeszcze w matrixie. Kobieta nie da mu szczęścia, on sam musi zacząć od siebie. Przede wszystkich zdrowszym stylem życia, jakiś sport i hobby poza pracą. Dopóki sam tego nie zrozumie na siłę go nie przekonasz. 

 

 

Edited by Morfeusz
  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiem, że sam jeszcze siedzę w matrixie, ale nie chce mu znaleźć dziewczyny na siłę. Chciałbym żeby wyszedł do ludzi. Prosty przykład, zdarza mu się odwiedzić starych znajomych z czasów studiów, którzy mieszkają w wojewódzkich miastach i za każdym razem jak wraca od nich jest zupełnie innym człowiekiem. Pełen energii, ma masę pomysłów, wstaje wcześnie rano i po prostu zapier.... 
Może moim problemem jest to, że spotkałem w życiu kilku starych kawalerów, którzy się "zasiedzieli" i rozmowa z nimi była po prostu koszmarem, a  to samo widzę, co dzieje się z moim bratem. 
Wiem, że nie ma sensu zmieniać go według własnych przekonań, ale może potrzebowałem to napisać, żeby ktoś mi to powiedział. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak pokazują życiorysy wielu facetów, to w przypadku Twojego brata sukces życiowy, rozwój i spokój ducha to może być właśnie zasługa braku kobiety.

 

Często projektujemy własne życie na życie innych, koniecznie staramy się im pomóc, bo jesteśmy przekonani że czegoś im do szczęścia "ostatecznego" brakuje. A co jeśli dzięki Twojej inicjatywie on pozna jakąś łaskę, a za 2 lata ona zrujnuje mu życie? Być może czarnowidztwo z mojej strony, ale podparte powszechnymi doświadczeniami.

  • Like 7
  • Thanks 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 minut temu, Pawlikowski napisał:

Może moim problemem jest to, że spotkałem w życiu kilku starych kawalerów, którzy się "zasiedzieli" i rozmowa z nimi była po prostu koszmarem

Ja znam starych kawalerów którzy żyją pełnią życia i całkiem w porządku się z nimi rozmawia. Myślę, że nie problem jest w tym, że nie ma kobiety, tylko, że poprostu ma taki charakter, czy brak pasji, hobby, zajmuje wolny czas rzeczami dla Ciebie nie interesujacymi, co dla niego może być całkiem ciekawym pomysłem na zycie. Po co kogoś zmieniać według swoich upodobań na temat świata. Ani nie zmienisz kobiety pod siebie, ani nie zmienisz białego rycerza też pod siebie, tymbardziej nie zmienisz osoby, która ma inny wgląd na otaczającą nas rzeczywistość. Zajmij się swoim rozwojem i czerp garściami od brata rady, które pomagają mu odnieść sukces :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo ładnie, że się martwisz o brata. Naprawdę cenne, poważnie. Facet powinien mieć oparcie w rodzinie, a w dzisiejszych czasach z różnych względów relacje się rozluzniają, rodzeństwo czasami miesiącami nie ma kontaktu. 

 

Jak sam piszesz brat sobie radzi. To jest dorosły, ogarnięty facet. Sam jest za siebie odpowiedzialny i sam musi decydowac. Chce mieszkać u mamy, jego sprawa. Nie chce się wiązać z nikim, też jego wybór. Czy to zmarnowane życie? Wg mainstream tak, ale jak wiemy to co nam wpaja Matrix niekoniecznie zawsze dobrze działa. Równie dobrze mogłoby być zmarnowanym życiem poznanie teraz jakiejs kobiety, która poleci na jego kasę, Kościelniak, dzieci, a potem rozpad tego wszystkiego i problemy do końca życia. 

 

Dlatego wspieraj brata. Dbaj o kontakt z nim. Pomagaj. Niech ma świadomość, że jest ktoś kto murem za nim stanie. To naprawdę bardzo dużo. 

Ale nie zapominaj przy tym, że on musi sam za siebie decydować. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 minut temu, Turop napisał:

Ja znam starych kawalerów którzy żyją pełnią życia i całkiem w porządku się z nimi rozmawia. 

Nie chce go zmieniać pod siebie i znaleźć mu myszkę tylko pokazać właśnie to, o czym mówisz, że można być samemu, być starym kawalerem, ale czerpać z życia garściami. 
Dzięki za rady, macie rację, a raz jeszcze powiem, że musiałem to napisać bo wszyscy naokoło mi narzucają swoje myślenie, chcą żebym go zmieniał i pod wpływem presji rodziny zacząłem w to wierzyć. Ale po to właśnie jest to forum, żebyście na chłodno to rozpatrzyli i doradzili. Dzięki. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Według mnie kluczem do rozwiązania są jego relacje z rodzicami. Nieżyjącym ojcem i matką. To, że siedzi w domu rodzinnym może być efektem jakichś niezałatwionych spraw emocjonalnych.

 

Nie pomożesz mu wprost. Takie wyciągania na siłę nic nie dadzą. Pomóc sobie może tylko on sam.

 

Proponuję wizytę u psychologa faceta. Jak dobrze trafi to wyciągnie z niego to co go blokuje. Przygotuj się na duży wydatek.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
1 godzinę temu, Pawlikowski napisał:

Jeżeli ludzie mają się zmienić to najpierw muszą sami zauważyć w sobie problem. 

Otóż to.

 

Ja się wyprowadziłem w wieku 23lat. Mój brat mieszka z moją matką po śmierci naszego ojca do dziś - ma 40lat. 

Jak to mówi "ktoś musi się opiekować matką" podczas gdy to ona się nim zajmuje, lata mu do sklepu, pierze, gotuje, a on płaci grosze.

 

Brak ambicji, wygoda i strach przed podjęciem ryzyka. Ja już odpuściłem bo wiem, że do niego nie dotrę.

 

Najlepsze jest to, że on widzi moje sukcesy a ciągle podpytuje w taki sposób jakby liczył na moje potknięcie i powrót do domu rodzinnego. Zawiść :(

 

Także w Twoim przypadku jest dużo lepiej, kobieta mu niepotrzebna.

Ja bym usiadł z nim i zapytał wprost czy jest szczęśliwy, bo się martwię i widzę, że coś jest nie tak.

 

Jeśli uda mu się połączyć rozwój firmy z rozwojem osobistym to będzie szczęśliwym człowiekiem.

Edited by 17nataku

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ma łeb jak sklep a mieszka u mamy...

Już po chłopie, żadna mądra laska nie będzie się spotykała z mami synkiem.

Guru przecież tłumaczy że mężczyzna powinien mieszkać sam i być niezależny... :D

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@PawlikowskiMam brata starszego strasznie narcystycznego i zaborczego, ma co prawda żonę i dziecko, ale nie przegadasz, że coś robi źle, inna wizja świata. Ja odpuściłem, mogę się nauczyć od niego czegoś zawsze bo ma swoją firmę. A co do twojego brata, każdy sam musi zorientować się co jest dla niego w życiu najlepsze, zasugeruj mu jakieś aktywności może się skusi :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może brat jest zmęczony ciągłą pogonią za pieniądzem. Widzi że nie jest źle i chce odpocząć i wziąć życie na spokojnie. Kumpel ostatnio mi napisał że w Polsce to sie żyje do dupy ale że innych opcji nie ma to sie zaczyna w tej dupie zadamawiać. I tak to chyba wygląda na dłuższą metę. Świata nie zmienimy. Lepiej się zająć własnym szczęściem. Pogadaj z bratem powiedz mu wprost że się martwisz, ale nie nachalnie. Nie traktuj go z góry. Pewnie powie ci ze wszystko ok i jest zadowolony (że chciałby zrobić to i tamto ale na spokojnie). To nie jego problem że społeczeństwo nie toleruje kawalerów i patrzy na nich jak na życiowych przegrywów kiedy może być zupełnie inaczej. Może brat szuka właśnie trochę spokoju. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Ja zostałem zmuszony do powrotu do domu rodzinnego i zamieszkania z rodzicami. Ojciec miał udar a mama straciła wzrok. Nie mam rodzeństwa do pomocy. Czy jestem mamisynkiem? 

Nie zawsze wszystko jest czarne lub białe. 

Edited by trop
  • Like 10
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Pawlikowski napisał:

ja mogę mu powiedzieć, żeby coś zrobił, zmienił swoje życie, ale muszę mu to mówić przez tydzień, przy czym jest to tydzień kłótni, krzyków, trzaskania drzwiami. Ojciec gdy chciał zrobić to samo, wchodził do jego pokoju, rzucał prosto w twarz co mu się nie podoba, a mój brat bez słowa przytakiwał i zmieniał to. 
Po śmierci ojca brat ani razu nie był na jego grobie. Nie powie mi tego w twarz, ale widzę, że nie pogodził się ze śmiercią taty.  

Chłopak dorosły, zamknął się w sobie. Nie wmusisz nic, broni się, w końcu nikt nie będzie mu mówił jak ma żyć, skoro mu dobrze.

Pewnie nie przepracował śmierci taty - być może najlepsze co mu możesz zaproponować to nie chodzenie na dupy czy sport, tylko psychoterapeutę. Ale nie przekonasz go jeśli sam nie chce. Może trafisz w sedno.

 

Facet może coś w środku smutnego blokować. Nie dotrzesz do niego. Nikt. Może psycholog. Na pewno nie baba.

2 godziny temu, Pawlikowski napisał:

mój brat, który ma potencjał, jednak go nie wykorzystuje i widzę, jak się marnuje. 

Wypisz parę jego potencjałów i co się w nim marnuje. Co TY w nim widzisz, to TWOJA percepcja. Być może obiektywna, ale nie JEGO.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nazywanie kogoś maminsynkiem tylko dlatego, że mieszka z mamą/rodzicami to jeden z ulubionych przykazań Dekalogu Matrixa. Bo ty szczurze - wedle wykładni systemowej - masz dymać dla systemu, masz mieć kobite, dzieciory, a co za tym idzie najlepiej kredyty i żyć jak system przykazał.

 

Nie jestem za tym, żeby "okupować" rodzinny dom do usranej śmierci, ale jest tyle czynników dla których dzieci zostają z rodzicami (jak choćby przykład kolegi wyżej) że nie ma co wrzucać do matrixowego wora wszystkich facetów, którzy nie uginają się pod presją jakiejś tradycji.

 

We Włoszech, w społecznościach cygańskich itp. tradycją są klany rodzinne gdzie często kilka pokoleń żyje pod jednym dachem. 

  • Like 7
  • Thanks 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
3 godziny temu, Pawlikowski napisał:

Problem polega na tym, że brat nie ma żadnej dziewczyny, nie spotyka się nawet z żadną. Generalnie jeżeli chodzi o tą sferę życia to przestał być w niej aktywny i widzę jak to wpływa na niego bo robi się z niego książkowy przykład starego kawalera.

Rozumiem, że chcesz mu spieprzyć tą sielankę i chcesz go wyswatać  ;)

Edited by Ace of Spades
  • Like 2
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Pawlikowski napisał:

stary kawaler. 


Brat lat 35,

I przestań go tak nazywać. :)

Nawet w przenośniach czy żartach.

Chłop wie co robi!!! :D

  • Like 2
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może chcę mieć święty spokój nie każdedmu w głowie tylko kobiety.

 

Nikogo nie zmieniaj na siłę , jeśli nikt tej zmiany nie chcę.

 

Spotkałem wielu takich starych kawalerów i każdy jeden mówi kobiety nie są warte ich zdrowia i pieniędzy.

 

 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro inwestuje w firmę, to nie można powiedzieć, że zdziadział. Po prostu ustalił priorytety. Kobieta nie jest najważniejsza. Jest - dobrze. Nie ma - też dobrze. 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Pawlikowski

Tak na krótko jako niezależny obserwator- Twój brat to facet 35 lat, skończone studia wyższe informatyka, zarobki 6 tysięcy na rękę i z tego co piszesz to ma większe perspektywy, nawet przystojny facet, tylko trochę się zapuścił. Z Twojej perspektywy to wygląda tak, że brat się zachowuje jak stary kawaler, on sam pewnie ma o swoim życiu inne mniemanie, ja jako niezależny obserwator powiem raczej, że to młody facet, z dobrym wykształceniem, dobrymi jak na polskie warunki zarobkami (wciąż ponadprzeciętnymi), bez poważnych zobowiązań jak rodzina, żona, dziecko, jak sam napisałeś raczej przystojny facet. Jak się trochę zapuścił to niech się trochę porusza regularnie i się sylwetka poprawi. 

 

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia trochę. To trochę tak jak w tym opowiadaniu czym jest słoń? Jak trzech niewidomych ludzi spytasz czym jest słoń to jeden po dotknięciu trąby powie, że słoń najbardziej przypomina węża, drugi dotknie nogi słonia i powie, że słoń przypomina wielki słup, trzeci dotknie ucha i powie, że to wachlarz.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

@Pawlikowski

 

Ja przerabiam coś podobnego, tyle że na sobie. Sam niedługo kończę 35 lat, zajmuję się szeroko pojętym marketingiem internetowym i jakiś czas temu powróciłem do domu rodzinnego. Mieszkałem sam jak i z dziewczyną. Jako że od długiego czasu nie jestem w związku, nie posiadam standardowej pracy, tylko bywa że i ślęczę te kilkanaście godzin przed kompem postanowiłem wrócić do rodziców. Nie chciało mi się siedzieć w domu cały czas samemu, a już tym bardziej nie chciałem wchodzić w związek. I co ważniejsze, zrobiłem to świadomie.

 

Jeżeli chodzi o warunki to u mnie nie ma z tym najmniejszego problemu, "chacjenda" jest okazała, relacje z rodzicami miałem i mam bardzo dobre. Oczywiście jak to z rodziną, są drobne nieporozumienia, ale nie ma porównania jeśli chodzi o inną relację ;) 

 

W domu i tak cały czas nie siedzę, mam swoje zajęcia na mieście, swoją rozrywkę. Po prostu uwolniłem się od tej presji, którą tak naprawdę ma wiele osób u nas w kraju. To magiczne szukanie drugiej połówki do której wszyscy namawiają oraz oczywiście mieszkania z takową. Nigdy tego specjalnie odczuwałem, ale cóż.. uległem. A teraz mam to w poważaniu. Nie wykluczam jednakże wchodzenia w LTR jak i wspólnego mieszkania z kimś, po prostu nie ma takiej potrzeby na chwilę obecną. Ale innych szczerze zachęcam i dopinguję ;)

 

@Pawlikowski

 

Problem byłby, gdyby brat siedział na dupie, nic nie robił, ciągnał kasę od rodziców i najebany dzień w dzień chodził. A tak? O zdrowie zawsze warto dbać i tu oczywiście dobrze by było gdyby to skumał. Znajomych ma? Napisałeś, że co jakiś czas się z kimś spotyka. I bardzo dobrze. Poczuje potrzebę posiadania dziewczyny to na pewno coś wymyśli. Kaska jest, firma się rozwija, więc już na starcie będzie miał łatwiej niż ktoś z mniejszymi zarobkami.

 

Trzeba pamiętać, że nie każdy ma identyczne potrzeby, nie każdego z nas pragnienia muszą się pokrywać. Ot, życie. Choćbyś zesrał się na zielono to jak brat nie chce czegoś to nie zrobi. Twoje stanowisko w tej sprawie zna, jako twój bliski ziomuś na pewno je szanuje, ale decyzje to już on podejmuje. I konsekwencje bierze na siebie. Jak każdy z nas.

 

 

Edited by DavidStarsky
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
2 godziny temu, Kim Un Jest? napisał:

Nazywanie kogoś maminsynkiem tylko dlatego, że mieszka z mamą/rodzicami to jeden z ulubionych przykazań Dekalogu Matrixa. Bo ty szczurze - wedle wykładni systemowej - masz dymać dla systemu, masz mieć kobite, dzieciory, a co za tym idzie najlepiej kredyty i żyć jak system przykazał

Lepiej mieszkać u rodziców niż brać kredyt, aby wszystkim do około udowodnić, że się jest dorosłym a potem i tak często jest ,,mamo pożycz na ratę ". Co do kobiet można się na mieście spotkać. Jak zacznie jęczeć wiesz z kim masz do czynienia. 

 

Co do brata moim zdaniem on sam musi chcieć wyjść do ludzi. Siłą go nie zmusisz. Ja bym go zostawił tak jak jest w spokoju. 

Edited by Kimas87
Błąd
  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wyznaję zasadę, że chcącemu nie dzieje się krzywda. Twój brat, @Pawlikowski, pracuje, zarabia, ma zapewne jakiś pomysł na życie. Pomaga rodzicom, nie uchlewa się, nie daje po kablach, nie pasożytuje na innych, jak sądzę. Żyj i daj żyć innym. Jak zechce jakiejś Pani w życiu, to sam o tym IMO pomyśli. A że nie ma wielu znajomych? I co z tego? Też nie mam i daje radę. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Imbryk napisał:

I przestań go tak nazywać. :)

Nazwij go jak należy: obleśnym starcem.

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Pawlikowski

Minimalnie mam podobną sytuację do Twojego brata autorze tematu, podobny wiek i też mieszkam z rodzicami ale u mnie to insza inszość, mam zespół aspergera i trochę inaczej to wygląda.

Rodzice naciskają od czasu do czasu żebym se kogoś znalazł ale ja raczej nie nadaje się do związków i tyle - powoli tracę sens w szukaniu kobiety od LTR.

Twojemu bratu widocznie dobrze z takich czy innych powodów z tym co robi ze swoim życiem - tak se wybrał i tyle.

Cokolwiek i dla mnie to dziwne gdyż odbiega od tzw. szeroko pojętej "normy" i być może warto by poznać przyczynę takiego zachowania, ale to tylko lekarze powiedzą co mu tam jest jeśli w ogóle jest...Może chodzi na dziewuchy częściej niż ci się wydaje :)

Ja nie mam dużo pieniędzy i nie jestem zdrowy - wydaje mi się że jakbym miał chociaż zdrowie to by było dużo inaczej u mnie, no ale to se mogę tylko pomażyć :P

Różni ludzie są i trzeba to zaakceptować, jakby wszyscy robili to co inni to świat byłby nudny :)

Pozdro

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By Perun82
      https://www.money.pl/gospodarka/wkurzeni-30-letni-zyja-na-dorobku-nie-moga-liczyc-na-panstwo-6384090080929921a.html
       
      Ale zderzenie z Matrixem boli..
       
      I nagle świadomość kim jesteś dla systemu i jaka jest Twoja w nim rola.
    • By roman912
      Witam, na wstępie chciałbym od razu zaznaczyć, iż to nie jest jakiś troll. Przed założeniem konta i tematu, przeglądnąłem z grubsza forum i zauważyłem panujących tutaj samozwańczych "pragmatyków", którzy zdawkowo odpowiadają na pytania, aby tylko coś napisać, a tego chciałbym uniknąć. Dziękuje za wyrozumiałość. 

      Sprawa wygląda tak, że znamy się z moją dziewczyna 2 lata jesteśmy razem od 11 miesięcy. Ja mam 23lata, ona 21, pochodzi z katolickiej rodziny, ale nie róbmy z nie  dziewicy Orleańskiej, sex jest, wszystko na miejscu. Ma nadopiekuńcza matkę, może nie tyle nadopiekuńcza, co bojącą się, że córusia zajdzie w ciąże jako panna ( jaka była by to hańba dla niej), nawet poruszając ten temat, że nie ma takiej możliwości, bo robimy to wszystko z głową i się zabezpieczamy jest równoznaczne z wpier*oleniem kija w mrowisko.
      Myślę, iż ta informacja przyda się do głównego wątku. 

      Otóż od lutego planowaliśmy wspólne wakacje, padło na góry, ja w kwietniu wszystko pozałatwiałem, zająłem się lokacją, domkiem (5 osobowy), zapłaciłem zaliczkę mamy termin zaklepany w połowie lipca (7dni), jedziemy z druga para, z moim kuzynem i jego dziewczyną (są ze sobą 2 lata). I wczoraj leżymy sobie wieczorem, atmosfera wspaniała, po udanym seksie, rozmawiamy, weszliśmy na temat wakacji a ta mi wyskakuje  "co by było, jak by dostała ultimatum, ze jej brat musi z nami jechać?" Znam ją już na tyle, że wiem, że taka rozmowa musiała gdzieś mimochodem przeprowadzona przez jej mamusi, inaczej by nie zapytała.  I to był dla mnie jak taki strzał z partyzanta w potylice, cały humor opadł (sama  zauważyła,
      mój niesmak) i pytam się, jak sobie to wyobraża, planowaliśmy te wakacje wspólnie na dwie pary, żeby spędzić fajnie razem czas, jeszcze mowie, ze nie będzie miał gdzie się wcisnąć/spać (Ona nie wie ze domek jest 5 osobowy, myśli ze 4), no ogólnie ze mi to nie pasuje, nie tak miało być.  I co mnie najbardziej zaskoczyło, dostałem odpowiedz której się całkowicie nie spodziewałem, opowiedziała coś w stylu " A co Ci on tak przeszkadza, znajdzie sobie gdzieś miejsce i nie będzie nam przeszkadzał " tak jak by nie wiem, próbowała mnie urobić na ten pomysł...
      Już szło do bardzo poważnej kłótni, ale szczęście w nieszczęściu przerwał nam telefon od mojego ojca ze akumulator mu padł i mam podjechać mu pomóc. To i dobrze, bo mam okazje zasięgnąć jakiejś porady od was doświadczonych braci. Dzisiaj będę na ten temat z nią jeszcze rozmawiał i proszę was o jakieś sensowna podpowiedź jak ja postawić dobitnie przed faktem dokonanym ze ja tego nie widzie, takiego wyjazdu ( oczywiście dla niej taka  forma wyjazdu to nie problem). 
      Powiem wam, że taki wyjazd byłby dla mnie całkowitą klapą, nie trawie tego gościa, jest w moim wieku, nie pracuje, nie studiuje, siedzi na garnuszku u rodziców, jest strasznie ciekawski, musi wszystko wiedzieć, zawsze ma racje,nawet na początku naszej znajomości z Moją pisał do mnie na WhatsApp, podając się za jakaś laskę, tak jak by chciał sprawdzić moja "wierność" no jakiś poje*any typ, na dokładkę ma jeszcze jakieś tiki nerwowe ze cały czas mruga i delikatnie szarpie łbem. Ta całość razem połączona wprawia mnie w irytacje na sam jego widok.  
      Proszę was bracia doradźcie, co mam w tej sytuacji zrobić jak to dobrze rozegrać. Dziękuje za wszystkie rady i na prawdę prosił bym bez śmieszków i uszczypliwości. 
    • By Samotny_Ojciec233
      Nie wiem nawet jak to napisać... Jeszcze tydzień temu byłem w szczęśliwym związku z kobietą, którą kochałem, a dziś jestem sam.
      Poznałem Monikę Dwa lata temu. Byłem na imprezie i zacząłem rozmawiać z nieznajomą kobietą. To była właśnie moja późniejsza dziewczyna. Zakochałem się w niej. Przez pierwszy rok naszej znajomości wszystko było świetnie, ale potem Monika zaszła w ciąże. Zaczęła mnie unikać. W końcu urodziła synka, nadaliśmy mu na imię Wiktor. Miesiąc po chrzcie, ona wyjechała. Zostawiła dla mnie list, w którym prosiła, żebym się z nią nie kontaktował. Teraz podejrzewam, że ma kochanka i to on zrobił jej to dziecko. Zostałem sam, ze złamanym sercem i niemowlakiem do wykarmienia. Postanowiłem się podzielić tą historią, abyście uważali z kim planujecie spędzić życie. Słowa Pana Marka naprawdę do mnie przemawiają, poniekąd to on pomógł mi się pozbierać. 
      Pozdrawiam, Samotny Ojciec
    • By Imiennik
      Witajcie bracia! 
       
      Jest to pierwszy temat założony przeze mnie na BS.
       
      Jak już niejednokrotnie pisałem, jednej suce udało wrobić się mnie w dziecko. Mam w tym więcej szczęścia niż rozumu, bo rozeszliśmy się każdy w swoją stronę, bez żadnych roszczeń emocjonalno-finansowych, chociaż lekko nie było i nerwy zostały mocno nadszarpnięte.
       
      Jak uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości? Gumy to lipa, pęknie albo nie pęknie. Paniom nie ma co ufać, już jedna mnie zapewniała...
       
      Szczerze rozważam wazektomię + oddanie nasienia do banku spermy dla spokoju ducha, dla samej świadomości, że w razie czego mogę, ale to ja przejmuję pałeczkę kontroli prokreacji
       
      Dlaczego? Raz, że dzieci nie chcę i nie lubię, dwa że są mocną kartą przetargową do przejmowania dóbr materialnych i niszczenia emocjonalnego - dopiero niedawno odpuściła mi nerwica, mimo, że ex patrząc obiektywnie zachowywała się bardzo po ludzku jak na kobietę.
       
      Mam nieruchomość, dobrze zarabiam. Dla mnie ZUS może upaść już teraz, o swoją starość się nie boję. Będę popijał drinki na południowo-amerykanskich wyspach za zyski z majątku i przyszłych inwestycji. Co może zniszczyć moje plany? Hmmm...
       
      SUKA!
       
      Myślę o tym od dawna, dzieci to ja nie chcę mieć odkąd pamiętam. W tych czasach to tylko zachcianka, a szklankę wody mam w dupie - nie ma to jak kran przy łóżku hahaha. Daje sobie jeszcze czas na przemyślenie, a właściwie szukanie minusów, których dostrzec nie potrafię, bądź są minusami dla innych - ja je postrzegam jako plusy.
       
      Co sądzicie bracia o takim rozwiązaniu przy wręcz antynatalistycznym podejściu do potomstwa? 
      Nie, audycje i filozofia nie namieszały mi w głowie, to moje podejście nakierowało mnie na tę tematykę, a także forum. Nie wzoruję się na nikim, raczej wybieram co mi odpowiada.
       
       
      PS
      Mam nadzieję, że wybrałem odpowiedni dział, ciężko było mi się zdecydować, gdyż temat jest wielopłaszczyznowy. 
      W razie czego bardzo proszę o przeniesienie.
    • By Rodanek
      Młode panny mają coraz większe wymagania do rodziców. Niektórym to już całkowicie odbiło. No ale to jest inny poziom życia codziennego i jednocześnie staje się normą w Polsce. 
      Rodzic nie żałuje pieniędzy na własne dzieci , ale roszczeniowość przekracza już wszelkie granice bezczelności.
       
                                  https://wiadomosci.wp.pl/wysokie-wymagania-corki-wiceministra-zada-od-ojca-25-tys-zlotych-alimentow-6362490041247361a
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.