Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pawlikowski

Brat stary kawaler, pomagać czy nie

Recommended Posts

Posted (edited)
7 godzin temu, Pawlikowski napisał:

Problem dotyczy mojego brata, (..)

 

 

Ja to widzę tak- chcesz zaszkodzić swojemu bratu, dlatego za wszelką cenę usiłujesz doprowadzić go do spierdologii, swatając go z KIMŚ.

Może brat siedzi na garso i co tydzień wyrywa 7+/10 dive dlatego taki wypompowany, a Ty dalej ratujesz świat w klapkach na oczach.

Zajmij się swoim życiem, pomoż mamie obrać ziemniaki itp.

Edited by Exar
  • Like 6
  • Thanks 1
  • Haha 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może najlepiej zapytać go czy jest szczęśliwy? Szczerze porozmawiać. Wtedy będziesz miał punkt zaczepienia.

 

Wielu mężczyzn po rozwodach chciałoby być na jego miejscu i mieć ''czystą'' kartę.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Exar napisał:

Ja to widzę tak- chcesz zaszkodzić swojemu bratu, dlatego za wszelką cenę usiłujesz doprowadzić go do spierdologii

Czytasz komentarze pod tym co napisałem i resztę dysksusji ? Raczej nie. Także wytłumaczę Ci najlepiej jak potrafię bo teraz tak dowaliłeś, że aż się zagotowałem:

Nie, nie chce brata z nikim swatać. To że nie ma dziewczyny jest najmniejszym problemem
I błędnie odczytujesz, że chce go doprowadzić do spierdologii
.

Z całym szacunkiem

Gwoli wyjaśnienia:
To jest mój brat, może nie mamy najlepszych relacji, ale przeżyłem z nim wiele dobrych chwil i złych. Pomógł mi wiele razy jak i ja jemu gdy tego potrzebował. To nie jest jakiś kolega z bloku obok, co ma problem, ale ktoś kto jest mi bliski. 
Chłop popadł w letarg życiowy i stworzył kokon, z którego nie wychodzi. 
Problem polega na tym, że chłopak się zasiedział, porzucił wszelkie zainteresowania, relacje z ludźmi, a co dopiero z kobietami. Znam go na tyle, że wiem, że jak tak dalej pójdzie to popadnie w depre i już w ogóle z domu nie będzie wychodził. Skoro mowa o depresji znam ją od poszewki (służba zdrowia). Nie tylko ja zauważyłem w nim zmiane, ale także jego najlepsi przyjaciele, którzy znają go ponad 20 lat. 
Moim celem nie jest zmiana jego życia tak jak ja to widzę, ale skierowanie go w kierunku zmiany, pokazanie drogi. Czy pójdzie nią zależy od niego. Jeżeli nie, mówi się trudno. Jeżeli będzie szczęśliwy prowadząc takie życie zrozumiem to doskonale. Wciąż będzie moim bratem i zawsze za nim stanę. 

Ale dzięki za wszystkie odpowiedzi bo nie sądziłem, że wątek tak się rozwinie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak mówiłem tylko jak zawsze jest to samo - milczenie. Nie ma opcji się porozmawiać normalnie, podyskutować, wymienić się spostrzeżeniami bo on wbije wzrok w podłogę i to jest w zasadzie koniec rozmowy. Taki zawsze był - zamknięty w sobie.
Pytałem się go ostatnio wprost czy chce zostać w tym miejscu gdzie jest teraz czy jest w ogóle szczęśliwy to coś pod nosem powiedział cicho, że nie podoba mu się to, inaczej to sobie widział.  Oczywiście sam z siebie tego nie powiedział tylko trzeba było ciągnąć go za język.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

@Pawlikowski

 

Ja bym zrobił tak, zasugerował aby przygotował sobie wolny weekend i przygotował jakiś fajny fizyczny wypad gdzieś. Nie nie mówił tylko powiedział mu co zabrać, ewentualnie zaangażować w to jego kumpli. Nie ma co gadać, trzeba pokazać alternatywę.

 

Odpowiadając na pytanie w temacie, tak pomagać to Twój brat.

Edited by Jaśnie Wielmożny
  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
14 godzin temu, Pawlikowski napisał:

teraz tak dowaliłeś, że aż się zagotowałem:

Proszę bardzo!

 

Drugiemu człowiekowi możesz pomóc tylko wtedy, gdy on sam będzie gotowy tę pomoc przyjać.

Twój brat ma angażującą firmę, pasję-hobby (forex), problemy emocjonalne (ojciec, dom). Dopóki tkwi w tej strefie "komfortu" i chce w niej być (brak mu bodźca do zmiany) - to w niej będzie.

Robisz z siebie "Matkę Teresę"? Zajebiście, ale nie przez jeden weekend. To, co możesz dla brata zrobić to: być blisko i czekać cierpliwie. Nie ad hoc, bo teraz masz wolną chwilę od swojego angażującego życia i się poświecisz. Ale zawsze, ciągle, bez szukania okien kontaktowych i dogodnych okresów, miesiąc, rok, całe życie. Na tym polega braterstwo.

Czekanie nie oznacza bynajmniej, że siedzisz na dupie - wyciągaj dłoń do brata, bierz na grila, dupy i zakupy lub wakacje. Ale nie rób z siebie Prometeusza, który go zbawi z automatu.

Po prostu bądź gotowy.

Może dopiero jak Twój brat upadnie, rozjebie mu się życie, gdy wspólnicy puszczą kantem, albo przyjdzie uzupełnić 200k pln lewaru na Forexie - wtedy podasz pomocną dłoń bez wahania.

 

 

 

 

 

Edited by Exar
  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Pawlikowski napisał:

Tak mówiłem tylko jak zawsze jest to samo - milczenie. Nie ma opcji się porozmawiać normalnie, podyskutować, wymienić się spostrzeżeniami bo on wbije wzrok w podłogę i to jest w zasadzie koniec rozmowy.

Bo pewnie robisz mu wyrzuty oto jaki jest nienormatywny. On o tym wie, ale może mu jest stabilnie a kochany braciszek pojawia się raz na jakiś czas i truje dupę.

Cytat

Taki zawsze był - zamknięty w sobie.
Pytałem się go ostatnio wprost czy chce zostać w tym miejscu gdzie jest teraz czy jest w ogóle szczęśliwy to coś pod nosem powiedział cicho, że nie podoba mu się to, inaczej to sobie widział.  Oczywiście sam z siebie tego nie powiedział tylko trzeba było ciągnąć go za język.

Otrzymałeś odpowiedź. Musisz autentycznie pomóc. Jechanie po ambicji i pieprzenie o ogarnięciu się nie zadziała

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Exar wszystko staram się zrobić powoli, nic pochopnie. Problem widziałem już rok temu, ale nie interweniowałem. Teraz widzę, że robi się coraz gorzej dlatego staram się pomóc w zakresie moich możliwości  Z drugiej strony tak, robię z siebie matkę terese bo trochę jestem altruistą z charakteru, ale właśnie dlatego piszę na tym forum bo jak ktoś powie mi to z perspektywy 3 osoby to rzuca mi to szerszy obraz na problem niż sam to widzę.

@Libertyn zostaje w kraju na dłużej i siłą rzeczy będę odwiedzał rodzinny dom częściej to planuje jakoś mu pomóc. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 19.06.2019 o 10:58, Pawlikowski napisał:

Bracia, zwracam się do was o pomoc, poradę, cokolwiek bo szkoda mi patrzeć jak porządny koleś się marnuje. 
Problem dotyczy mojego brata, który od paru lat stoi w miejscu i robi się z niego zrzędliwy stary kawaler.


Brat lat 35

 

Stary kawaler? Przecież on ma dopiero 35 lat. Ja tak samo mam właśnie 35 lat i nie zamierzam się wiązać z żadną kobietą, też pewnie by ktoś mógł powiedzieć że jestem starym kawalerem. Mam swoje hobby, swoje pasje, swoją pracę - nie każdy musi to rozumieć. Po co wnikasz w jego zainteresowania i uważasz że trzeba zmienić mu hobby czy dołożyć nowe? Po co mu kobieta, bo Ty tak chcesz? Bez sensu.

Ja na brak seksu nie narzekam, zawsze mam jakąś FF jak nie jedną to drugą, a jeśli on nie ma takich potrzeb, to po co mu na siłę wciskać kobietę?

Najważniejsze że nie chce stałego związku - to dla niego ogromny plus i powinieneś to chwalić. Żadna kobieta nie odbierze mu jego zasobów, nie da się żadnej zmanipulować, to przecież się chwali. Ty pewnie jesteś w związku i dlatego nie chcesz żeby on miał lepiej niż Ty?

 

  • Like 1
  • Thanks 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 20.06.2019 o 13:17, Pawlikowski napisał:

Z drugiej strony tak, robię z siebie matkę terese bo trochę jestem altruistą z charakteru

Ha! Tu Cię bracie @Pawlikowski złapano ;)

 

Tak sobie myślałem o tej Twojej sprawie i chcę Cię zapytać o Twoje intencje.

 

Jak sobie wyobrażasz że ma wyglądać życie Twojego brata?

 

Czy jego obecny stan nie wpisuje się w jakiś Twój standard?

 

Altruista z charakteru - czyli pomagasz ludziom, poświęcasz swój czas i energię bezinteresownie i bez oczekiwania wdzięczności, przyjęcia Twojej pomocy lub docenienia jej. Zgadza się?

 

Wracając do brata: ciężki temat. Mnóstwo dyplomacji, taktu, wyrozumiałości, zrozumienia - a i to wszystko da/nie da efektu.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

U mnie w rodzinie jest taka sytuacja trzech braci :) z czego dwóch po rozwodzie dzieci odchowane. Trzeci najmądrzejszy nigdy nie miał baby wolny czas spędza na rybkach ma spokój i wcale nie wyglada jakby miał 50 w porównaniu do dwóch braci rozwodników. Gdy byliśmy tam

z rodzicami wszyscy na niego naciskali kiedy kogoś znajdziesz itp on się śmiał (jeszcze wtedy tego nie rozumiałem). Wydaje mi się że oglądał to szczęście w rodzinie i stwierdził , że wędkarstwo da mu więcej radości :) ot taka anegdotka. Wszyscy mieszkali w wielkim domu jednorodzinnym :). Do tej pory jest kawalerem i ma w pompie :) żyje po swojemu nikomu krzywdy nie robi. 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, CzarnyR napisał:

Gdy byliśmy tam

z rodzicami wszyscy na niego naciskali kiedy kogoś znajdziesz itp on się śmiał (jeszcze wtedy tego nie rozumiałem). 

To jest najgorsze. Wujkowie, ciotki dobra rada. Niech każdy żyje jak chce. Ostatnio za dużo do okoła urosło doradców od życia, od podrywu od wszystkiego. Jest ich jak grzyby po deszczu. Jak brat by był np kryminalistą można wręcz trzeba było by mu przemówić do rozsądku, ale truć dupę bo nie ma kobiety śmiech. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 28.06.2019 o 19:17, Imbryk napisał:

Tak sobie myślałem o tej Twojej sprawie i chcę Cię zapytać o Twoje intencje.

Ktoś o mnie ostatnio myślał, czuję się zaszczycony :D 

A na poważnie, z tym altruistą to nie jest tak, że się chwalę. Z jednej strony wydaję się to szlachetne, że pomagasz bezinteresownie, ale z drugiej dostajesz po dupie od życia bo nie umiesz przejść obojętnie gdy komuś coś się dzieje. 

W dniu 28.06.2019 o 19:17, Imbryk napisał:

Jak sobie wyobrażasz że ma wyglądać życie Twojego brata?

 

Czy jego obecny stan nie wpisuje się w jakiś Twój standard?

Nie i jeszcze raz nie. Pisałem o tym wcześniej i napisze jeszcze raz. 

Widzę, że brachol od paru lat popadł w stagnacje. Kiedyś wychodził do ludzi, spotykał się z kumplami, dziewczynami, był żywą osobą a teraz? Proponuje mu, żeby skoczył ze mną na grilla do naszego dobrego kolegi. Nie. Znajomy proponuje spływ kajakowy gdzie wiem, ze będą wspólni znajomi i będzie ciekawie. Brat nie pójdzie. Znajomy ma food trucka i będzie w okolicy na festiwalu food tracków Dobre jedzonko, zimne piwko, paru znajomych, koncerty w tle. Brat nie idzie. Dlaczego? Bo nie. Wybieram się służbowo do Niemiec gdzie będę miał opłacony hotel i może się ze mną zabrać. Nie. 

Tu nie chodzi o to, że chce mu coś narzucić, swój tok myślenia. Wyobraź sobie, że rozmawiasz z bliską osobą, a ona odpowiada jednym słowem na wszystko. Nie ma w niej żadnych emocji, na wszystko reaguje wyjebką, gdzie 3 lata temu tego nie było. Widzisz w nim, że coś się stało i co masz nic nie robić.
Dlatego napisałem na tym forum, a nie na jakiejś kafeterii czy innym forum dla gimbazy bo są tu ludzie po "przejściach", po ciężkich doświadczeniach życiowych i na takie rady liczyłem. 

W dniu 28.06.2019 o 19:17, Imbryk napisał:

Wracając do brata: ciężki temat. Mnóstwo dyplomacji, taktu, wyrozumiałości, zrozumienia - a i to wszystko da/nie da efektu.

Ja wszystko w głowie sobie poukładałem już dawno, a na tym forum napisałem post bo byłem ciekawy czy ktoś mi coś doradzi. 
Niestety większość mnie zjechała, że chce brata sprowadzić na złą drogę. 

Z bratem nic nie zrobię. Uparty jest jak osioł, ale jeżeli będzie chciał tak spędzić życie to będę dalej jego bratem i będę go w tym wspierał. 
 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiem w czym problem, jak nie chce dziewczyny w swoim życiu to co Ci do tego?

Może jest gejem ? No i co z tego ?

Na siłę chcesz go uszczęśliwić.

 

A tak go opisałeś, że mu zazdroszczę, własna firma, rozwija się.

Może po 40 najdzie mu ochota na założenie rodziny?

Co Ty tak naciskasz na niego?

Wg mnie z Tobą jest jakiś problem.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
38 minut temu, PewnySiebie napisał:

Nie wiem w czym problem, jak nie chce dziewczyny w swoim życiu to co Ci do tego?

Z doświadczeniem wiem że wiele osób nie potrafi, a czasem wręcz je drażni to że ktoś żyje inaczej niż większość.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, Pawlikowski napisał:

Wyobraź sobie, że rozmawiasz z bliską osobą, a ona odpowiada jednym słowem na wszystko

A czekaj, a dowiedziałeś się dlaczego on taki obecnie jest?

 

Dlaczego odpowiadana Twoje propozycje jednym słowem?

Dlaczego dlaczego?

Co jest przyczyną tej stagnacji?

Czemu podejmuje takie decyzje?

Czy coś sobie przemyślał i stwierdził że socjalizacja nie jest dla niego?

Czy miał jakiś wypadek, chorobę i to zmieniło jego światopogląd?

Odnalazł Boga?

Ma kryzys wiary?

Stracił sens?

Impotencja, spadek testosteronu, tarczyca?

Czy myślisz że ktoś inny by do niego dotarł?

 

7 godzin temu, Pawlikowski napisał:

bo są tu ludzie po "przejściach", po ciężkich doświadczeniach życiowych i na takie rady liczyłem. 

No tak, ale nie wiemy czy on ma jakąś traumę czy depresję. I noe znamy JEGO konstrukcji psychicznej.

 

No ja mam np. ciężkie doswiadczenia z toksycznym związkiem i teraz jestem mega szczęśliwy że jestem sam, ale to ja. A Może Twój brat byłby załamany że nie ma go kto szmacić. I moje rady będą chuja warte.

7 godzin temu, Pawlikowski napisał:

Niestety większość mnie zjechała, że chce brata sprowadzić na złą drogę. 

No bo w sumie dalej nie wiem na jaką drogę. Chcesz żeby po prostu więcej przebywał z kumplami i gdzieś z Tobą wyjeżdżał? Czyli się socjalizował. Czy coś jeszcze?

 

A jak odnalazł siebie jako domatora, który może do piekarni po bułki iść i tyle podróży mu starczy. 

 

Co o tym sądzisz?

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, Imbryk napisał:

A czekaj, a dowiedziałeś się dlaczego on taki obecnie jest?

Nie i nie sądzę, abym się dowiedział. Brachol od zawsze miał problemu z uzewnętrznieniem siebie. Gdy zapytałem się go zwyczajnie czy wszystko jest w porządku to po minucie ciszy stwierdził, że nie jest szczęśliwy i inaczej sobie to wyobrażał. Koniec. Więcej się nie dowiedziałem, nie chciałem naciskać, a brachol sam zmienił temat. 

Ostatnio jestem częściej w rodzinnym domu i dowiedziałem się , że brat od śmierci ojca nie był anu razu na jego grobie, co trochę nie łączy się w całość bo staruszek był naprawdę dobrym kolesiem. 
Czyżby nie pogodził się ze śmiercią ojca? 
 

6 godzin temu, Imbryk napisał:

Co o tym sądzisz?

Nie wiem, zaczynam twierdzić, że może macie racje z tym wszystkim i trochę przesadzam.  Może po prostu brat chciał wyhamować w tej gonitwie zwanej życiem i osiadł w rodzinnym domu. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 minut temu, Pawlikowski napisał:

Nie i nie sądzę, abym się dowiedział. Brachol od zawsze miał problemu z uzewnętrznieniem siebie. 

Hmm to może najpierw musiałbyś się nauczyć z nim komunikować, umiejętności komunikacji, obserwacji, altywnego sluchania, psychologii, no duzo tego, powodzenia. Da się jeśli masz cel naprawdę nieoceniająco zrozumieć tego gościa bez intencji naprawienia go.

 

16 minut temu, Pawlikowski napisał:

Czyżby nie pogodził się ze śmiercią ojca? 

Rozkminialiśmy to na poprzedniej stronie chyba. Spytaj go o to wprost, jak się wkurwi albo gwałtownie zaprzeczy, to prawdopodobnie tak.

 

Ale no nie wiem, probuj go zrozumieć bez naprawiania. Może to coś da.

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 godzin temu, PewnySiebie napisał:

A tak go opisałeś, że mu zazdroszczę, własna firma, rozwija się.

Może po 40 najdzie mu ochota na założenie rodziny?

Co Ty tak naciskasz na niego?

Wg mnie z Tobą jest jakiś problem.

 

Też uważam że jedyny problem jest tutaj z autorem tego tematu. Pewnie sam ma kobietę i nie chce żeby jego brat miał lepiej czyli wolność?

 

  • Like 1
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Pawlikowski  Rozumiem Twoje działania, też mam czasem takie ciągoty ale ludzie niestety bardzo nie lubią takich osobników "nawracających ich" :D

Niestety inwentaryzacja życia i trzeźwe spojrzenie na sytuację, przyznanie się do porażki, wyciąganie wniosków jest niesamowicie trudne.

Forum jest pod tym względem miejscem niezwykłym, grającym w otwarte karty i za to mu chwała ale na żywo większość ludzi nie chce słyszeć prawdy o sobie, swoich decyzjach. 

Ta cecha charakteru, "pomagania innym" uważam, że nie jest dobra. Ona znajduje ujście wśród ludzi, którzy chcą zmiany i mają pewien dystans do siebie. A jacy ludzie, pełni kompleksów, uprzedzeń i zahamowań chcą słyszeć, że to co robią jest złe? :D  

 

Co do brata to wiele nie wskórasz. Przede wszystkim to jest jego życie i może ma jakąś wizję. Możesz mu wskazać pewną drogę, wspólne wyjście to dobry pomysł. Paradoksalnie i alkohol może w tym wypadku byłby wskazany żeby porozmawiać szczerzej ale pamiętaj, jak mówi pewne przysłowie:
 "
Można doprowadzić konia do wodopoju, ale nie można zmusić go do picia"

 

Ponadto, rzucę jeszcze jednym "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia". Mam też znajomych, którzy zamienili świat realny na wirtualny(i niestety nie robią na tym pieniędzy a dziadują przy komputerze), ich poziom życia jest bardzo niski nie mówiąc o życiu towarzyskim, które nie istnieje. Takim osobom "pomógłby" każdy. Wyjście na cały dzień do parku to już Mount Everest ich działań socjalnych. I mimo tego, jak wygląda ich życie albo jego brak to oni w tym się odnajdują. Mają swój świat, swoje problemy, niewielkie ambicje i mglistą wiedzę o tym co się dzieję. To są ludzie, których wiedza kończy się na nagłówkach clikcbajtowych newsow z fb i onetu. 

Pytanie brzmi: czy warto ich nawracać? Odciągać od komputera, brać do ludzi itp? Wydaje mi się, że nie do końca... Czy nie szkoda własnej energii na ludzi, z którymi rozmowa o celach wygląda jak kopanie się z koniem? :D  Można im wskazać drogę ale jeżeli oni nie będą mieli potrzeby zmiany, ruszenia gdzieś to ich nie przeciągniemy na własny okręt. A co ciekawe im na tej własnej tratwie może wcale nie jest źle ;) 

Share this post


Link to post
Share on other sites

[1] To jest dorosły człowiek i sam podejmuje decyzje. Gdyby mój brat próbował mnie wepchnąć pod matrymonialny autobus, to bym ograniczył mocno z nim kontakty.

Blue Pill nawracający Red Pilla, wygląda żałośnie i odpychająco w oczach tego drugiego.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

@Alvarez

Dobrze piszesz, brat @Pawlikowski to dorosły człowiek i jak widać radzi sobie w życiu więc decyzję sam podjąć potrafi co do poważnych spraw.

Ja choć się powtórzę to powiem że jednak brat autora powinien się przebadać u specjalisty, może być tak że ma np.schizoidalne zaburzenie osobowości(nie mylić ze schizofrenią) - to tylko przykład bo powodów może być cała masa i w ogóle uważam że ciężko zaszufladkować człowieka jakąś tam regułką(ale czasami i tak bywa :().

U mnie kiedyś podejrzewano to zaburzenie, nawet się z tym swego czasu zgadzałem bo byłem bardzo wycofany i to bardzo, bardzo.

Trochę się u mnie pozmieniało od tamtego czasu i myślę innymi kategoriami, nie jestem w stanie tego opisać ale jest lepiej - co nie znaczy dobrze ale dla mnie lepiej niż kiedykolwiek.

Warto może w jakiś sposób nakierować brata do podjęcia takiego kroku - wiem że to raczej będzie trudne bo jak ktoś usłyszy że może powinien iść do psychologa albo do psychiatry(sić! :) ) to już w ogóle lipa(jak ludzie takie coś słyszą to wiadomo... :( )

Żeby nie było ja tego nie pisze żeby brat autora tematu po "ewentualnej terapii" zaczął se niby szukać zaraz żony albo jakichś innych problemów ale może bardziej wyszedł do ludzi, cieszył się bardziej z życia o czym pisze autor także.

Nie wiem co bratu autora tematu jest, ale szkoda mi Brata i IMHO jest szansa że coś tam mu się polepszy o ile dobrze rozumiem autora.

Tak czy srak - warto spróbować!

@Pawlikowski

Wykombinuj coś i napisz koniecznie na forum czy coś Ci się udało wskórać, ja tam będę trzymał kciuki za powodzenie w takim przedsięwzięciu :)

Jak wykorzystasz wszystkie koła ratunkowe to rzeczywiście daj mu spokój i niech se żyje - widocznie mu tak lepiej :(

Pozdrawiam

Edited by Bohun
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
W dniu 2.07.2019 o 19:31, Alvarez napisał:

To jest dorosły człowiek i sam podejmuje decyzje. Gdyby mój brat próbował mnie wepchnąć pod matrymonialny autobus

Ja mam to szczęście że nikt z najbliższej rodziny tego nie próbuje, bo wiedzą co o tym myślę, co najwyżej to nosacze w pracy próbują. A co do posiadania dzieci, to u matki spowodowałem kiedyś niezłe zwarcie styków, jak kiedyś jakoś rozmowa zeszła na ten tor , i jak jej powiedziałem że będę wolał sobie sam odciąć niż mieć dzieci.😆

 

W dniu 2.07.2019 o 21:29, Bohun napisał:

brat @Pawlikowski to dorosły człowiek i jak widać radzi sobie w życiu więc decyzję sam podjąć potrafi co do poważnych spraw.

W takich przypadkach ważne jest to żeby nie robić tego na siłę.

Edited by Patton
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By Perun82
      https://www.money.pl/gospodarka/wkurzeni-30-letni-zyja-na-dorobku-nie-moga-liczyc-na-panstwo-6384090080929921a.html
       
      Ale zderzenie z Matrixem boli..
       
      I nagle świadomość kim jesteś dla systemu i jaka jest Twoja w nim rola.
    • By roman912
      Witam, na wstępie chciałbym od razu zaznaczyć, iż to nie jest jakiś troll. Przed założeniem konta i tematu, przeglądnąłem z grubsza forum i zauważyłem panujących tutaj samozwańczych "pragmatyków", którzy zdawkowo odpowiadają na pytania, aby tylko coś napisać, a tego chciałbym uniknąć. Dziękuje za wyrozumiałość. 

      Sprawa wygląda tak, że znamy się z moją dziewczyna 2 lata jesteśmy razem od 11 miesięcy. Ja mam 23lata, ona 21, pochodzi z katolickiej rodziny, ale nie róbmy z nie  dziewicy Orleańskiej, sex jest, wszystko na miejscu. Ma nadopiekuńcza matkę, może nie tyle nadopiekuńcza, co bojącą się, że córusia zajdzie w ciąże jako panna ( jaka była by to hańba dla niej), nawet poruszając ten temat, że nie ma takiej możliwości, bo robimy to wszystko z głową i się zabezpieczamy jest równoznaczne z wpier*oleniem kija w mrowisko.
      Myślę, iż ta informacja przyda się do głównego wątku. 

      Otóż od lutego planowaliśmy wspólne wakacje, padło na góry, ja w kwietniu wszystko pozałatwiałem, zająłem się lokacją, domkiem (5 osobowy), zapłaciłem zaliczkę mamy termin zaklepany w połowie lipca (7dni), jedziemy z druga para, z moim kuzynem i jego dziewczyną (są ze sobą 2 lata). I wczoraj leżymy sobie wieczorem, atmosfera wspaniała, po udanym seksie, rozmawiamy, weszliśmy na temat wakacji a ta mi wyskakuje  "co by było, jak by dostała ultimatum, ze jej brat musi z nami jechać?" Znam ją już na tyle, że wiem, że taka rozmowa musiała gdzieś mimochodem przeprowadzona przez jej mamusi, inaczej by nie zapytała.  I to był dla mnie jak taki strzał z partyzanta w potylice, cały humor opadł (sama  zauważyła,
      mój niesmak) i pytam się, jak sobie to wyobraża, planowaliśmy te wakacje wspólnie na dwie pary, żeby spędzić fajnie razem czas, jeszcze mowie, ze nie będzie miał gdzie się wcisnąć/spać (Ona nie wie ze domek jest 5 osobowy, myśli ze 4), no ogólnie ze mi to nie pasuje, nie tak miało być.  I co mnie najbardziej zaskoczyło, dostałem odpowiedz której się całkowicie nie spodziewałem, opowiedziała coś w stylu " A co Ci on tak przeszkadza, znajdzie sobie gdzieś miejsce i nie będzie nam przeszkadzał " tak jak by nie wiem, próbowała mnie urobić na ten pomysł...
      Już szło do bardzo poważnej kłótni, ale szczęście w nieszczęściu przerwał nam telefon od mojego ojca ze akumulator mu padł i mam podjechać mu pomóc. To i dobrze, bo mam okazje zasięgnąć jakiejś porady od was doświadczonych braci. Dzisiaj będę na ten temat z nią jeszcze rozmawiał i proszę was o jakieś sensowna podpowiedź jak ja postawić dobitnie przed faktem dokonanym ze ja tego nie widzie, takiego wyjazdu ( oczywiście dla niej taka  forma wyjazdu to nie problem). 
      Powiem wam, że taki wyjazd byłby dla mnie całkowitą klapą, nie trawie tego gościa, jest w moim wieku, nie pracuje, nie studiuje, siedzi na garnuszku u rodziców, jest strasznie ciekawski, musi wszystko wiedzieć, zawsze ma racje,nawet na początku naszej znajomości z Moją pisał do mnie na WhatsApp, podając się za jakaś laskę, tak jak by chciał sprawdzić moja "wierność" no jakiś poje*any typ, na dokładkę ma jeszcze jakieś tiki nerwowe ze cały czas mruga i delikatnie szarpie łbem. Ta całość razem połączona wprawia mnie w irytacje na sam jego widok.  
      Proszę was bracia doradźcie, co mam w tej sytuacji zrobić jak to dobrze rozegrać. Dziękuje za wszystkie rady i na prawdę prosił bym bez śmieszków i uszczypliwości. 
    • By Samotny_Ojciec233
      Nie wiem nawet jak to napisać... Jeszcze tydzień temu byłem w szczęśliwym związku z kobietą, którą kochałem, a dziś jestem sam.
      Poznałem Monikę Dwa lata temu. Byłem na imprezie i zacząłem rozmawiać z nieznajomą kobietą. To była właśnie moja późniejsza dziewczyna. Zakochałem się w niej. Przez pierwszy rok naszej znajomości wszystko było świetnie, ale potem Monika zaszła w ciąże. Zaczęła mnie unikać. W końcu urodziła synka, nadaliśmy mu na imię Wiktor. Miesiąc po chrzcie, ona wyjechała. Zostawiła dla mnie list, w którym prosiła, żebym się z nią nie kontaktował. Teraz podejrzewam, że ma kochanka i to on zrobił jej to dziecko. Zostałem sam, ze złamanym sercem i niemowlakiem do wykarmienia. Postanowiłem się podzielić tą historią, abyście uważali z kim planujecie spędzić życie. Słowa Pana Marka naprawdę do mnie przemawiają, poniekąd to on pomógł mi się pozbierać. 
      Pozdrawiam, Samotny Ojciec
    • By Imiennik
      Witajcie bracia! 
       
      Jest to pierwszy temat założony przeze mnie na BS.
       
      Jak już niejednokrotnie pisałem, jednej suce udało wrobić się mnie w dziecko. Mam w tym więcej szczęścia niż rozumu, bo rozeszliśmy się każdy w swoją stronę, bez żadnych roszczeń emocjonalno-finansowych, chociaż lekko nie było i nerwy zostały mocno nadszarpnięte.
       
      Jak uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości? Gumy to lipa, pęknie albo nie pęknie. Paniom nie ma co ufać, już jedna mnie zapewniała...
       
      Szczerze rozważam wazektomię + oddanie nasienia do banku spermy dla spokoju ducha, dla samej świadomości, że w razie czego mogę, ale to ja przejmuję pałeczkę kontroli prokreacji
       
      Dlaczego? Raz, że dzieci nie chcę i nie lubię, dwa że są mocną kartą przetargową do przejmowania dóbr materialnych i niszczenia emocjonalnego - dopiero niedawno odpuściła mi nerwica, mimo, że ex patrząc obiektywnie zachowywała się bardzo po ludzku jak na kobietę.
       
      Mam nieruchomość, dobrze zarabiam. Dla mnie ZUS może upaść już teraz, o swoją starość się nie boję. Będę popijał drinki na południowo-amerykanskich wyspach za zyski z majątku i przyszłych inwestycji. Co może zniszczyć moje plany? Hmmm...
       
      SUKA!
       
      Myślę o tym od dawna, dzieci to ja nie chcę mieć odkąd pamiętam. W tych czasach to tylko zachcianka, a szklankę wody mam w dupie - nie ma to jak kran przy łóżku hahaha. Daje sobie jeszcze czas na przemyślenie, a właściwie szukanie minusów, których dostrzec nie potrafię, bądź są minusami dla innych - ja je postrzegam jako plusy.
       
      Co sądzicie bracia o takim rozwiązaniu przy wręcz antynatalistycznym podejściu do potomstwa? 
      Nie, audycje i filozofia nie namieszały mi w głowie, to moje podejście nakierowało mnie na tę tematykę, a także forum. Nie wzoruję się na nikim, raczej wybieram co mi odpowiada.
       
       
      PS
      Mam nadzieję, że wybrałem odpowiedni dział, ciężko było mi się zdecydować, gdyż temat jest wielopłaszczyznowy. 
      W razie czego bardzo proszę o przeniesienie.
    • By Rodanek
      Młode panny mają coraz większe wymagania do rodziców. Niektórym to już całkowicie odbiło. No ale to jest inny poziom życia codziennego i jednocześnie staje się normą w Polsce. 
      Rodzic nie żałuje pieniędzy na własne dzieci , ale roszczeniowość przekracza już wszelkie granice bezczelności.
       
                                  https://wiadomosci.wp.pl/wysokie-wymagania-corki-wiceministra-zada-od-ojca-25-tys-zlotych-alimentow-6362490041247361a
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.