Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
rarek2

Wakacje 2019 i ich koszt u pańci.

Recommended Posts

 

Aktualna pańcia chce jechać na wakacje. Na tydzień. Może Szklarska Poręba - cały czas o niej gada. Tylko Szklarska i Szklarska. 

 

Coś czuję, że tam przeżyła swoje "cudowne" chwile ze swoim dawnym ukochanym i ciągle tam tęskni.

 

Ok. Ale nie o tym chciałem do końca napisać.  Otóż planując wakacje zapytałem ją jaki ma budżet na wakacje ile kasy ma na dzień/tydzień itp ile kasy chce na to przeznaczyć.

 

Po jakimś namyśle odpowiedziała, że jej dzienny budżet to około 50 zł.

 

Policzmy. Tygodniowe wakacje czyli 7 (dni) x 50 (zł) =  300 zł / tydzień.

 

Kurła o mało nie zabiłem jej śmiechem. Może ona miała na myśli koszt wacików w tym tygodniu. Chyba nie wzięła pod uwagę kosztu dojazdu na miejsce.

 

Ale chwila, wspomniała coś o pociągu, że kosztuje 100 zł w jedną stronę. Ok, czyli mamy koszt dojazdu tam i z powrotem razem to 200 zł.  Pozostaje 100 zł na opłacenie za siebie lokum wakacyjnego i jedzenie.

 

Wyprostujcie mnie bo nie wiem jak można przeżyć tydzień czasu na wakacjach za 100 zł. Może ja jakiś nie dzisiejszy 🙂 ?   Za tyle to nawet nie da się spędzić czasu nad okolicznym jeziorem dojeżdżając rowerem.

 

Zapytałem ją czy oszczędzała kasę na wakacje? Odpowiedziała, że zarabia mało - i tu podała kwotę o połowę niższą niż deklarowała wcześniej.

 

Uprzedzając Wasze wypowiedzi - jak na moje ona gra durnia licząc na to, że to ja sfinansuję jej wakacje wraz z rozrywkami.  Grubo się przeliczyła bo nie zamierzam ani złotówki na to przeznaczyć, za siebie oczywiście płacę, ale ona musi pokryć swój koszt. I nie będzie zmiłuj.

 

 

Ale mam do was pytanie - czy mieliście podobne przypadki i jak to załatwiliście. Bo ja zamierzam - jak ona nie zapłaci za siebie - pojechać sam na wakacje - bez niej.

 

 

  • Like 17
  • Thanks 3
  • Haha 1
  • Sad 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miałem podobną sytuację. Zaproponowałem podział kosztów 50/50. Foch i oburzenie. Wyszło na to że pojechałem sam. Foch i oburzenie nawet nie do kwadratu ale do sześcianu :).

  • Like 8
  • Thanks 2
  • Haha 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 minut temu, rarek2 napisał:

 

Aktualna pańcia chce jechać na wakacje. Na tydzień. Może Szklarska Poręba - cały czas o niej gada. Tylko Szklarska i Szklarska. 

 

Coś czuję, że tam przeżyła swoje "cudowne" chwile ze swoim dawnym ukochanym i ciągle tam tęskni.

 

Ok. Ale nie o tym chciałem do końca napisać.  Otóż planując wakacje zapytałem ją jaki ma budżet na wakacje ile kasy ma na dzień/tydzień itp ile kasy chce na to przeznaczyć.

 

Po jakimś namyśle odpowiedziała, że jej dzienny budżet to około 50 zł.

 

Policzmy. Tygodniowe wakacje czyli 7 (dni) x 50 (zł) =  300 zł / tydzień.

 

Kurła o mało nie zabiłem jej śmiechem. Może ona miała na myśli koszt wacików w tym tygodniu. Chyba nie wzięła pod uwagę kosztu dojazdu na miejsce.

 

Ale chwila, wspomniała coś o pociągu, że kosztuje 100 zł w jedną stronę. Ok, czyli mamy koszt dojazdu tam i z powrotem razem to 200 zł.  Pozostaje 100 zł na opłacenie za siebie lokum wakacyjnego i jedzenie.

 

Wyprostujcie mnie bo nie wiem jak można przeżyć tydzień czasu na wakacjach za 100 zł. Może ja jakiś nie dzisiejszy 🙂 ?   Za tyle to nawet nie da się spędzić czasu nad okolicznym jeziorem dojeżdżając rowerem.

Ona nie ma zamiaru przeżyć tygodnia za 100 zł. Zamierza żyć za Twoje. Mężczyzna jako dostarczyciel zasobów. Archetyp taki.

19 minut temu, rarek2 napisał:

 

Zapytałem ją czy oszczędzała kasę na wakacje? Odpowiedziała, że zarabia mało - i tu podała kwotę o połowę niższą niż deklarowała wcześniej.

Hi hi.

19 minut temu, rarek2 napisał:

 

Uprzedzając Wasze wypowiedzi - jak na moje ona gra durnia licząc na to, że to ja sfinansuję jej wakacje wraz z rozrywkami.  

 

Tak samo myślę.

  • Like 1
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja ze swoją partnerką co roku jeździmy na wakacje, zazwyczaj jest to jakaś wycieczka objazdowa, podział kosztów jest taki iż jedna osoba płaci za wycieczkę druga pokrywa koszty na miejscu. W tamtym roku ja płaciłem za wycieczkę w tym roku robimy na odwrót. w tamtym roku byliśmy w Andaluzji w tym prawdopodobnie Katalonia albo Portugalia. Myślę ze ten układ jest ok.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Nie wiem czy ja mam takiego farta w życiu, ale podział kosztów 50/50 obowiązuje od samego początku relacji z przeniesieniem na wakacje . Słowem - tak, jedziemy, dzielimy się wszystkim na pół. Aktualnie stanęło na tym, że to ja oddałem ostatnio jeszcze 300zł, bo moja partnerka miała więcej ojro niż ja na wyjeździe i płaciła praktycznie cały czas za nas. ;)

Edited by Morgan86

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Tak mi się przypomniała audycja Marka na temat mezaliansów, że to nigdy nie wypala i są z tego powodu same problemy, nieporozumienia itp.

 

Więc w moim przypadku jest rażący mezalians majątkowy, niestety po raz drugi w moim życiu.  Tak, wiem. Błędy można popełnić raz, potem wyciągnąć z tego wnioski i już ich nie popełniać. Zobaczę jak się sytuacja rozwinie z tymi wakacjami i jak wyjdzie na to, że to ja mam za wszystko płacić - to pańcia dostaje kopa w dupę.

 

Bliska mi osoba kiedyś powiedziała - Biedę i patologię trzeba kopać w dupę od razu.

 

Jak samemu ma się jakiś majątek to i druga strona powinna wnieść tyle samo do związku/małżeństwa, koszty po połowie i wtedy można mówić o równości i partnerstwie. 

  • Like 8
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, rarek2 napisał:

Po jakimś namyśle odpowiedziała, że jej dzienny budżet to około 50 zł.

Hihi, namysł był ad hoc bo w ogóle nie myślała o koszcie.

 

50 zł / dzień = nocleg + wyżywienie + kieszonkowe... w Szklarskiej... wow - bezrefleksyjne marzycielstwo, wiadomo.

 

Hmm... raz tak miałem: ja miałem pierwszą pracę, moje auto i moja dziewczyna były w podobnym wieku - ok 23 lata, ona była studentką bez kasy.

I znajdywaliśmy noclegi po 13-18 zł / łebka - szkoły lub schroniska młodzieżowe miały takie oferty - spaliśmy w klasach lub internatach przerobionych na noclegownie dla turystów.

 

Ciekawe to było - ciche rżnięcie (echo!) na łóżku wstawionym do sali biologicznej. To był jakoś 2008-2010 rok.

Jak to możliwe? Kończyły się wakacje, grupy powyjeżdżały i w takiej szkole było np. 3 gości - my i jakiś turysta.

My dostawaliśmy jedną salę a on dostawał salę na drugim końcu szkoły.

 

Warunki: noclegi na salach wieloosobowych, kibel i prysznice przy sali gimnastycznej, obecność w wejście do budynku przed 22:00, bo zamykany na klucz do 6:00.

 

Ech, piękne wakacje - bardzo tanie i przygodowe. Mimo że mam prawie 40 i mam dużo lepsze dochody, mam zamiar to powtórzyć - z jakąś księżniczką lub samemu.

 

@rarek2 Wracając na ziemię: w Szklarskiej takiego raju nie będzie oraz Twoja rozmarzona księżna na 99,99% nie pójdzie na takie realistyczne warunki noclegowe dopasowane do jej budżetu.

 

9 godzin temu, rarek2 napisał:

Wyprostujcie mnie bo nie wiem jak można przeżyć tydzień czasu na wakacjach za 100 zł. Może ja jakiś nie dzisiejszy 🙂 ?   Za tyle to nawet nie da się spędzić czasu nad okolicznym jeziorem dojeżdżając rowerem.

Pani jest marzycielką i tyle.

 

9 godzin temu, rarek2 napisał:

Uprzedzając Wasze wypowiedzi - jak na moje ona gra durnia licząc na to, że to ja sfinansuję jej wakacje wraz z rozrywkami. 

No jasne. A ile ma lat?

 

9 godzin temu, rarek2 napisał:

Ale mam do was pytanie - czy mieliście podobne przypadki i jak to załatwiliście.

Tutaj nie pomogę, bo przypadku takiej księżnej nie miałem, miałem szczęście do turystek - raczej laski starały się wynajdywać tanie opcje - namioty, schroniska.

 

Choć dla uczciwości: ja dawałem dupy na maxa bo stawiałem paliwo oraz samochód - więc i tak z kosztami byłem w czarnej dupie - rycerzyłem na maxa.

 

9 godzin temu, rarek2 napisał:

Bo ja zamierzam - jak ona nie zapłaci za siebie - pojechać sam na wakacje - bez niej.

Tak, uważam że to najzdrowsze rozwiązanie - chyba że ona się zreflektuje i FAKTYCZNIE przeliczy sobie i dostosuje oczekiwania do własnego budżetu. Nie sądzę jednak że tak się stanie.

8 godzin temu, rarek2 napisał:

Jak samemu ma się jakiś majątek to i druga strona powinna wnieść tyle samo do związku/małżeństwa, koszty po połowie i wtedy można mówić o równości i partnerstwie. 

Kurła kiedyś to było - panna wchodziła do związku z posagiem. :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

A czy mezaalians występuje, gdy zarabia się podobne kwoty, ale jedno ma wyższe wykształcenie od drugiego? Też wtedy można mówić o mezaliansie? Zastanawiał mnie ostatnio ten temat. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@rarek2 przecież w tym wszystkim chodzi, o to żebyś zapłacił za jej rozrywkę ;) 

 

Masz tutaj podobną sytuację opisywałem: 

 

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiesz jak wytrzyma za 100 zł przez tydzień? Proszę oto odpowiedź :D

ShotType1_540x540.jpg

  • Haha 7

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, rarek2 napisał:

Coś czuję, że tam przeżyła swoje "cudowne" chwile ze swoim dawnym ukochanym i ciągle tam tęskni.

Największa beka ever. 

 

@rarek2 uwolnisz ją z tej klątwy zwanej: "szklarską". 

 

Może liczy na zrobienie fotki i ex mis zobaczy. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
24 minuty temu, Turop napisał:

A czy mezaalians występuje, gdy zarabia się podobne kwoty, ale jedno ma wyższe wykształcenie od drugiego? Też wtedy można mówić o mezaliansie? Zastanawiał mnie ostatnio ten temat. 

 

Mezalians to nie tylko kasa. Może być mezalians majątkowy gdy np ON jest bardzo majętny a ONA przysłowiowa mysz kościelna.

Drugi rodzaj mezaliansu to jest pozycja społeczna szeroko rozumiana. Np:

 

1. Profesor ze sprzątaczką.

2. Hrabia z pospólstwem

3. Król ze posługaczką (to tylko w bajkach, ewentualnie tylko do bzykania a nigdy oficjalnie)

 

Co do wykształcenia - to ludzie zazwyczaj ciągną do siebie. ludzie z wyższym łączą się na podobnym poziomie. Nie znam par gdzie np ON jest z wyższym wykształceniem a ona z zawodowym.  Wiecie różnicę widać gołym okiem po zachowaniu wysławianiu się itp.  W  tym przypadku role gra jeszcze środowisko - jak pójdziesz na spotkanie profesorów uczelni z prostaczką plującą, rzucająca mięsem co drugie słowo, nie potrafiącą się wysłowić.

 

W przypadku związków ON wyżyny społeczne a ONA doły - to czasami się zdarza. Ale ONA pani manager a on robotnik kopiący łopatą albo śmieciarz NIGDY. Pańcie mają wymagania i marzenia o księciu z bajki choć zazwyczaj same sobą nic nie reprezentują

 

Podsumowując - dobrym pomysłem jest dobierać się tak aby być na takim samym poziomie - pozycji społecznej, wykształcenia, majątku. Wielu to przerabiało. Wiele już tutaj o tym napisano.

 

 

 

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Wtrącę i ja swoje 3 grosze.

 

Pewnego dnia, widząc ile moja ex zarabia a ile wydaje + koszty życia, zapytałem skąd ona bierze na to wszystko - a przecież miała jeszcze dzieciaka - na którego de facto tatuś nie płacił (dla jasności ja też ani jej ani na niego), więc zabrałem głos w sprawie finansów.

 

Wiecie co mi najpierw powiedziała jak zapytałem skąd na to wszystko bierze z 1700zł?

Że ma odłożone 20000zł z macierzyńskiego 😭.

WOW!

 

Za jakiś czas, kiedy dowiedział się o mnie jej ex, kazał jej zwrócić 10000zł, bo rzekomo to była kasa dla syna, którą wysyłał dla niego na jej konto - stąd jej niechęć do kłótni z nim, wszystko pod pretekstem wspólnego dziecka i niechęci do włóczenia się po sądach 😎.

 

Któregoś dnia powiedziałem, że jak już zamieszkamy razem to powinniśmy zacząć odkładać, oszczędzać no i wszystko dzielić i budować również razem, w związku z czym chciałbym żebyśmy mieli wspólne konto, ustalili potrzeby, wydatki, czyli po prostu aby każdy z nas podał w pracy wspólne konto i miał kartę do w/w konta...

 

Wybuch kurwa taki szał, jakby ktoś jej włożył nagrzanego pręta w cipę.

 

Pomyślałem pójdę dalej. No i mówię, że nie mam nic do ukrycia, że nie jestem zakupoholikiem, alkoholikiem, nawet nie palę - ona tak... ale widzę że non stop coś zamawia więc może przejrzyjmy historię rachunków i zweryfikujemy co trzeba ograniczyć we wspólnym życiu, ty moją a ja twoją...

 

Teraz pręt poszedł w dupę.

 

No i sedno.

 

Od tego momentu, już dobrze wiedziałem że nic między nami nie będzie normalnie, skoro wychodzi z założenia że ma prawo wydawać wszystko co zarobi na siebie bo jest... samicą 🙄.

 

Do tego dochodzą wzorce jakie wyniosła z gniazdka. W dalszej części batalii, okazało się że u niej w domu panował właśnie proponowany przez nią układ, w zasadzie hierarchie ustalała matka, więc powtarza schemat.

 

Generalnie zawsze starała się unikać wydatków, albo wplatać egoizm w negocjacje w kwestii wydatków.

To obraz powtarzający się u większości skąpych pijawek.

 

Pozdrawiam i nie płać za nią - ma ręce - niech się dokłada albo sama utrzymuje.

Nie bądź frajer.

Edited by dyletant
  • Like 4
  • Thanks 1
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
45 minut temu, Turop napisał:

A czy mezaalians występuje, gdy zarabia się podobne kwoty, ale jedno ma wyższe wykształcenie od drugiego? Też wtedy można mówić o mezaliansie? Zastanawiał mnie ostatnio ten temat. 

Mezalians jest jak się pochodzi z różnych grup społecznych albo gdy występuje duża dysproporcja w majątku/ zarobkach/ wykształceniu. 

 

Zapewne zauważyłeś, że wiele grup zawodowych zawiera związki małżeńskie między sobą np. lekarze, prawnicy, nauczyciele, wykładowcy akademiccy itp. 

 

Ewentualnie te bardziej uznane grupy zawodowe mieszają się między sobą np. prawnik i lekarka, albo nauczycielka i lekarz itp.

 

W sumie w dzisiejszych czasach  grupa uniwersalna to dobrze prosperujący biznesmen bo taki jest jest zawsze dobrą partią, chyba że trafi się noworysz będący totalnym burakiem i mimo pieniędzy nie będzie potrafił się zachować ani wysłowić, rzadko ale zdarzają się takie kurioza.     

 

I pomysł ile znasz związków np. lekarz - fryzjerka, albo prawnik - kasjerka w markecie, piekarz - radca prawny. To raczej rzadkość, prawda?

 

Mezalianse trafiają się najczęściej gdy jakaś grupa zawodowa ma ciągły dostęp do wyżej postawionej grupy zawodowej z racji wspólnego przebywania w miejscu pracy np. pielęgniarka - lekarz. Żeby doszło do mezaliansu to najczęściej osoba będąca niżej na drabinie społecznej musi mieć stały dostęp do tych wyżej, bo te osoby wyżej rzadko z wyboru przebywają z tymi niżej sytuowanymi, zazwyczaj obracają się we własnym towarzystwie.

 

Tak więc bliskość zawodów daje szansę na partię z lepszej grupy społecznej ewentualnie duża atrakcyjność fizyczna (tyczy się szczególnie pań) bo np. taką dziewoję wpuszczą do lepszego klubu, gdzie jest bardziej zamożna klientela, wystarczy że w miarę się ubierze i jest atrakcyjna fizycznie i do tego musi być cwana. Inaczej pojeździ na karuzeli bogatych kutasów kilka lat, a z nikim się nie zwiąże. 

 

I najciekawsze, że same zarobki nie dają przepustki do lepszej grupy społecznej. Dobry gość od glazury/ terakoty potrafi zarobić tyle co lekarz, ale to wcale nie znaczy, że będzie mile widziany w towarzystwie lekarzy, prawników, nauczycieli czy wykładowców, jeśli będzie miał wąskie światopogląd i nie będzie sobą nic reprezentował intelektualnie. 

 

  • Like 5
  • Thanks 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, rarek2 napisał:

Szklarska Poręba

Zabierz ją do Karpacza.... Niech tylko poczuje swąd Szklarskiej 😉

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Największy mezalians to forum i te z rezerwatu. 

  • Like 1
  • Haha 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

@rarek2 

Nie rozumiem dlaczego z nią jesteś. 

 

Ja z takim podejściem zwyczajnie bym się męczył z nią.

Nie masz kasy to nie jedziesz. Owszem to uczciwe.

Jednak nie chcąc jechać ze swoją inną niż wszystkie, to po co mi ona ? Do dupcyngu ? Słabe.

Nie zrozum mnie źle, ale to taka szarpanina i wieczny foch.

I co po Twoich wakacjach? Będziesz jej opowiadał jak było fajnie? Brak wspólnych wspomnień, uśmiechów, doznań. Słabe. 

 

Co innego gdyby to była Kenia, Tybet 3 tygodnie w samotności czyli tzw.podróż marzeń. Jednak last minute w Szklarskiej ?

 

Uczmy się od pań. 

 

Ja bym wcześniej zakończył tą relację i potem w nagrodę pojechał na wakacje - sam.

  • Like 6

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co za Paniusia 😆 Nie jest Twoją żoną i nie masz wobec niej żadnych zobowiązań. Jeśli chce jechać na wakacje powinna połowę się dołożyć, a co na miejscu to kwestia dogadania. 

W tym wypadku kretynka sugeruje, że wyjazd i wszystkie rozrywki spoczywają na Twoim rachunku, masz być sponsorem. A ona nic nie musi. I nic z tym nie będzie robić. 

Co do Twoich zamiarów, robisz bardzo dobrze. Skoro strzela głupie fochy, chce Cię podporządkować i zmusić byś się ugiął. Dziewczyna która jest uczciwa, nie robi takich głupich gierek i postępów. Płacisz to jedziesz, nie to jadę sam i wyjebane. 

A druga rzecz, skoro ona tak postępuje i patrzy, wywaliłbym ją na zbity ryj. 

Po co Ci pusta głowa. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@rarek2 Domyślam się, że pancia jeszcze nie wie, że jej koszty wzrosną...? 😁

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

6 minut temu, Still napisał:

@rarek2 Domyślam się, że pancia jeszcze nie wie, że jej koszty wzrosną...? 😁

Będzie napewno mile zaskoczona podziałem ról w związku 😆

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak się nie mam miedzi to się na dupie siedzi.

 

Nie widzę żadnych obiektywnych powodów żeby sponsorować cokolwiek kobiecie zwłaszcza jeśli nie myśli się o niej poważnie i "jest się razem" krótko.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@rarek2 i jeszcze jedno, uświadom jej, że za 300 pln od osoby to na tygodniowe wakacje mogą pojechać sobie licealiści albo studenciaki. 

 

Dojadą stopem, wynajmą miejsce na polu namiotowym po 10 pln od osoby za dobę, jedzenie złożone z konserw i marynat z Lidla przywiozą ze sobą bo wiadomo, że w miejscowościach turystycznych wszystko drogie. Na miejscu będą kupowali tylko chleb do konserw, na to starczy stówka. 

 

Do tego plecak browarów z marketu i zostaje 30 - 40 pln na wszelki wypadek (np. flaszkę 😆).

 

Więc możesz Panci zaproponować wycieczkę stopem, namiot, mielonkę z Lidla i  sześciopak dziennie w tym budżecie 😆    No ale fajnych fotek na fejsa raczej nie będzie 😆 

  • Like 6

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

@Mosze Red ja kiedyś zaproponowałem taki wyjazdowy flashback.  Mina Panci bezcenna. Ale są i takie zawodniczki co takie wyjazdy lubią. 

Edited by zuckerfrei

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, zuckerfrei napisał:

Ale są i takie zawodniczki co takie wyjazdy lubią. 

Jak są młode mają kilkanaście lub 2x lat najczęściej. 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.