Jump to content

Czuje się spokojnie i błogo.


Recommended Posts

Panowie chciałbym podzielić się z wami swoim małym sukcesem.

A więc po długim czasie przestałem w końcu wymagać od siebie jakichś chorych rzeczy.

Nie muszę być we wszystkim co robię najlepszy, nie muszę być kimś wielkim, nie muszę zarabiać milionów. I nie uważam się za kogoś wyjątkowego.

 

Brzmi jak pusty slogan, lub jak negatywna zmiana, nic bardziej mylnego.

Dzięki takiem nawykom psychicznym ze tak powiem, czuje się świetnie. Nie narzucam na siebie ogromnej presji, nie jestem nieszczęśliwy, nie czuje pustki i nie muszę pracować 16 godzin dziennie żeby poczuć spokój i zadowolenie z siebie.

Pierwszy raz od chyba roku przeleżałem niedziele i nie zrobiłem nic produktywnego (nie licząc kardio ale można to zaliczyć do aktywnego wypoczynku).

Pierwszy raz czułem się dobrze oglądając film z dziewczyną, czułem się błogo gdy robiła mi masaż, a ja nie miałem w głowie co mógłbym teraz robić produktywnego.

 

Potrafię się zatrzymać i przemyśleć czy zmierzam w dobrym kierunku, nie boje się zmian, nie boje się utraty kontroli nad sprawami. 

 

Pierwszy raz od bardzo długiego czasu konflikt z moją dziewczyną nie zamienił się w kłótnie, bo nie starałem się być najlepszy w tym co robię.

 

Pierwszy raz od chyba początków moich przygód z seksem, czułem z niego przyjemność i satysfakcję, nie starałem się być najlepszy w łóżku, żeby sobie udowodnić jak męski jestem. 

 

I jeszcze kwestia męskości. Nie potrzebuje niczego żeby czuć się męski, męskość jest we mnie i ja jestem męskością. A nie jestem męski bo jestem taki czy taki. Nie dajcie sobie tego wmówić Bracia ze musicie robić coś żeby utożsamić się ze swoją płcią. Nie musicie udowadniać komuś jak męscy jesteście.

 

Kilka tygodni temu prawie zakończyłbym karierę kulturysty przez to ze próbowałem udowodnić swoją męskość, to właśnie byl demon który dał mi oświecenie. 

 

Od tygodnia nie czuje się jak chodzący trup karcący siebie za to kim jest. To naprawdę piękny moment w moim życiu. Inni ludzie też to czują. Widzę wreszcie jak wiele mam możliwości, a nie ograniczeń. Energia ze mnie tryska, zapomniałem dziś wypic kawy.

 

Powodzenia w odkrywaniu siebie Bracia, nie warto być wołem tak jak probuja nam to wmówić.

  • Like 20
  • Thanks 7
Link to post
Share on other sites

Gratulację. Zdjąłeś z siebie presję narzuconą przez dzisiejszy świat, który mówi albo rób coś doskonale albo nie rób tego w ogóle. To powiedzenie samo w sobie się wyklucza dla mnie, bo jak można zrobić coś doskonale i dać z siebie wszystko jak robisz coś pierwszy raz i dopiero badasz temat czy jest on dla Ciebie.

 

Podziel się jak tego dokonałeś i ile czasu Ci to zajęło. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Gratki.

Idąc krok dalej w stronę totalnego luzu powinieneś rozważyć bezdomność.

Może być z kobietą może być i bez.

Ale lepiej "z" albowiem kobiece ciepło wymienić możesz na szlugi a Fafik ( twój przyszły piesek) tego nie oferuje.

  • Haha 2
Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, wroński napisał:

Gratki.

Idąc krok dalej w stronę totalnego luzu powinieneś rozważyć bezdomność.

Może być z kobietą może być i bez.

Ale lepiej "z" albowiem kobiece ciepło wymienić możesz na szlugi a Fafik ( twój przyszły piesek) tego nie oferuje.

Czując presję czy nie czując presji, wole jednak zagwarantować sobie stały wysoki zarobek w postaci własnego interesu. :)

 

 

3 godziny temu, Baros napisał:

 

Podziel się jak tego dokonałeś i ile czasu Ci to zajęło. 

Zdjęcie presji od początku jej założenia to około 2,5 roku. 

Nie mam pojęcia jak tego dokonałem, rozmyślałem podczas papierosa po świetnym seksie.

9 godzin temu, Czarls napisał:

Jak do tego doszedłeś mistrzu?

Tak jak wyżej pisałem, nie wiem, ale zamierzam sobie codziennie ten tekst czytać do poduszki żeby o tym nie zapominać.

Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, ZamaskowanyKarmazyn napisał:

Panowie chciałbym podzielić się z wami swoim małym sukcesem.

A więc po długim czasie przestałem w końcu wymagać od siebie jakichś chorych rzeczy.

Nie muszę być we wszystkim co robię najlepszy, nie muszę być kimś wielkim, nie muszę zarabiać milionów. I nie uważam się za kogoś wyjątkowego.

 

Brzmi jak pusty

Nie brzmi tak. To bardzo zrównoważone, dojrzałe i głębokie wnioski w czasach ludzi z nadętym ego, przeambicjonowanych, żyłujacych się w imię systemowych "musisz mieć, musisz być", zapierdalających by mieć 6% tkanki tłuszczowej, pitolących coś o wielkim samorozwoju, a w rzeczywistości będących niewolnikami matrixowych ideologii perfekcjonizmu, presji społecznych.

 

Żyj chłopie! ? 

 

P.S aż muszę drugi raz edytować - jeden z najlepszych manifestów jaki przeczytałem tutaj! Szacun stary!

Edited by Kim Un Jest?
  • Like 2
  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites

Tak właśnie, jesteśmy zasobem ludzkim, biorobotami zaprogramowanymi żeby zapierdalać dla dobra najwyższych programistów. Dlatego wielu ludzi czuje się źle, kiedy spędza czas w sposób nieprzyczyniający się do fizycznego pomnażania dóbr i grabienia tej planety z coraz większej ilości zasobów. Stajemy na start i biegniemy w wyścigu szczurów po dobra, których nie potrzebujemy, płacąc później ogromne pieniądze za coś, co kiedyś było za darmo i na wyciągnięcie reki, jak miłość, przyjaźń, bliskość z drugim człowiekiem czy wewnętrzny spokój ducha. Wielu tak biegnie do samej śmierci, niektórzy są wyrywani z tego wyścigu poprzez nagłe zdarzenie, wypadek, chorobę, śmierć bliskiej osoby lub jakiegoś rodzaju oświecenie. 

  • Like 2
  • Sad 1
Link to post
Share on other sites
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.