Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Recommended Posts

Witajcie Bracia,
potrzebuję "drugiej opinii", a najlepiej wielu opinii o różnych punktach widzenia.


Niedawno skończyłem studia i wziąłem się za szukanie pracy. Znalazłem między innymi ofertę (całkiem niezłej) pracy w dosyć dużej firmie, ale wymagałoby to ode mnie opuszczenia domu i wynajęcia pokoju pracowniczego. Gdy wspomniałem o tym rodzicom (którzy mnie wspierają i generalnie mamy doby kontakt) rozpętało się małe piekło. Kategorycznie zabroniono mi wynajmować pokoju pracowniczego, mam znaleźć pracę blisko domu tak żebym cały czas tu mieszkał. Dowiedziałem się też, że w pokojach pracowniczych mieszkają ludzie najgorszego sortu, patologia, ukraińcy, ciągle alkohol itd.

 

Rozumiem, że wynajęcie pokoju pochłonie znaczną część mojej pensji, ale i tak będę samowystarczalny. Poza tym uważam że w mojej obecnej sytuacji muszę jak najszybciej zdobyć doświadczenie zawodowe.

Jeśli to ma jakieś znaczenie to przez całe studia mieszkałem w wynajętym pokoju daleko od domu bez żadnego sprzeciwu rodziców, a nawet za ich aprobatą. wydaje mi się więc że problemem są tu właśnie pokoje pracownicze.

 

Na razie planuję aplikować do tej firmy w poniedziałek. Jeżeli nie odpiszą to sprawa rozwiąże się sama, ale co robić jeżeli się dostanę?
Waszym zdaniem powinienem zaryzykować rodzinę dla możliwości rozwoju?
Zastanawiam się też czy sprzeciw rodziców wynika z troski o mnie, czy chcą po prostu żebym był pod ręką.

Czy w tym przypadku rodzice są kotwicą która trzyma mnie w miejscu?
Do tej pory myślałem że po wejściu na rynek pracy zdobywanie doświadczenia jest ważniejsze od wysokich zarobków, nie jest tak?
Czy w pokojach pracowniczych naprawdę jest tak źle? Przeciętny chłopak sobie nie poradzi?
Jeżeli zdecyduje się na podjęcie tej pracy, to jak przekonać rodziców że "wszystko będzie dobrze"? Osobiście nie mam problemu z zamieszkaniem gdzieś w Polsce i pracą.
Jest jakieś trzecie wyjście?

 

Jeżeli potrzeba więcej informacji to śmiało pytajcie.
Przepraszam za chaotyczny styl, ale potrzebuje spojrzeć na sprawę z innego punktu widzenia i dziękuję za wszystkie odpowiedzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rodzice zawsze będą namawiali Cie na jak najmniejsze ryzyko. W głębi serca chcą dla Ciebie dobrze, ale mylą się. Dla nich twój wyjazd to masa potencjalnych przypadków, wypadków, Bóg wie czego jeszcze. Przeanalizuj sobie czy w ogóle warto podejmować taką decyzje w życiu. Jeśli tak, to nie patrz na rodziców, kiedyś sobie za to podziękujesz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Decyduj sam, zdaniem rodziców się nie przejmuj. Jeśli decyzja o zamieszkaniu w pokoju pracowniczym na zrujnować relacje z rodziną, to znaczy, że nie ma czego żałować. 

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, tips6 napisał:

Kategorycznie zabroniono mi wynajmować pokoju pracowniczego, mam znaleźć pracę blisko domu tak żebym cały czas tu mieszkał.

Jesteś doroslym facetem i nie rozumiem dlaczego rodzice zabraniają Ci tego. Być może wynika to z troski, tej oczywiście fałszywie pojętej;) Tej takiej w stylu pań, troszczę się o Ciebie, czyli masz robić jak ja mówię.  Czyżby byli święcie przekonani, że ich syn będzie mieszkał cały czas z nimi w domu? Czyżby liczyli na to, że nigdy się nie usamodzielnisz i nie wyprowadzisz się ktoregoś dnia na swoje? Czyżby chceli Cię uzależnić od siebie?

 

Godzinę temu, tips6 napisał:

którzy mnie wspierają

No to bardzo ładnie Cię wspierają. Syn ma szansę na pierwsze doświadczenie zawodowe od razu po studiach, w sporej firmie i ma szansę na usamodzielnienie się, a tu awantury i zakazy. Niezbyt mi się to podoba.

 

Czy wynajęcie pokoju pracowniczego to jest przymus przy zatrudnienieniu? Czy nie można wynająć czegoś innego na miejscu? To też niezbyt mi się podoba.

 

Tak swoją drogą czy każdy pokój pracowniczy to od razu patologia? Na Twoim miejscu dowiedziałbym się czegoś więcej na temat warunków tam panujących. Może okazać się zupełnie inaczej niż mówią rodzice. Niezależnie od tego czy dostaniesz tę pracę czy inną, ja bym się ich nie słuchał i podjął decyzję samodzielnie, jak na dorosłego faceta przystało. Jedynie pytałbym o radę, gdybym jej potrzebował i nie był pewien, ale nie traktowałbym ich zdania jako jedynego słusznego. To Twoje życie i w pewnym momencie trzeba zacząć żyć po swojemu. 

Edited by Krugerrand
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Poważnie robią Ci wojnę o pokój, który chcesz wynająć? Aż zazdroszczę, dla moich mógł bym mieszkać w kempingu z rumunami. Zrób jak chcesz, to twoje życie, trochę dziwne, że w tym wieku pytasz się o takie rzeczy, ja bym wolał zrobić po swojemu :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, tips6 napisał:

Zastanawiam się też czy sprzeciw rodziców wynika z troski o mnie, czy chcą po prostu żebym był pod ręką. 

To i to, może po równo, może bardziej to drugie.

 

Godzinę temu, tips6 napisał:

rozpętało się małe piekło. Kategorycznie zabroniono mi

Ile masz lat żeby Ci coś kategorycznie zabraniali? Chyba już skończył się czas absolutnej władzy rodzicielskiej.

 

Godzinę temu, tips6 napisał:

Niedawno skończyłem studia

Ileee laaat?

 

Godzinę temu, tips6 napisał:

Dowiedziałem się też, że w pokojach pracowniczych mieszkają ludzie najgorszego sortu, patologia, ukraińcy, ciągle alkohol itd. 

Myślisz Będą Cię częstować drinkami typu spirytus+woda? Podpierdolą Ci kanapki? Napadną z nożem? Zgwałcą?

Przecież to nie zakład karny tylko normalni ludzie, pracujący uczciwie na chleb.

Czy po prostu oni chleją a Ty idziesz spać albo grasz na smarftonie (jak Cię zobaczą z książką to zlinczują?).

 

Może wpadnij na te pokoje pracownicze, przejdź się po budynku, dowiedz się czy te pokoje to jakiś abstrakcyjny syf

czy może szanownym rodzicom strach i wyobraźnia rozwalają sufit.

 

Jeśli znośny syf - to załóż sobie góra 3 miesiące i przeskocz na jakiś pokoik ze student(k!)ami czy coś.

 

Dobra, do przemyślenia:

Rodzice się o Ciebie boją, może znają życie, może nie.

Zrobili Ci piekiełko zamiast po prostu porozmawiać? Czego się boją? Że stracą nad Tobą kotrolę?

Zalatuje nadopiekuńczością/toksycznością - ale nic nie wyrokuję, czuję tylko lekki swądek z oddali.

 

1. Nie mogą Ci niczego zabronić! Nie bądź miętka faja, to Twoje życie, kaman!

1.1 Dobra, możesz ich jakoś udobruchać i uspokajać, nie musisz kontynuować awantur - ALE postaw na swoim!

2. Jeśli w ostateczności - te pokoje są faktycznie niebezpieczne (przestępczość) - to uniknij ryzyka kosy w wątrobę i znajdź inny kwadrat i tyle.

 

FOLOŁ JOR DRIMS KURŁA!

Edited by Imbryk

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiesz co? Weź ten pokój. Nie tłumacz sie, nie dyskutuj tylko zrób. Na jakiś czas.niech wiedzą że podejmujesz własne decyzje. Ugniesz się teraz, to zawsze będziesz posłusznym synalkiem Jak będzie bardzo źle to będziesz szukał czegoś innego. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, tips6 napisał:

Do tej pory myślałem że po wejściu na rynek pracy zdobywanie doświadczenia jest ważniejsze od wysokich zarobków, nie jest tak?

Jest tak. FOLOŁ JOR DRIMS KURŁA!

11 minut temu, Turop napisał:

wojnę o pokój

"Wojna o Pokój", "Chcesz pokoju, szykuj się do wojny" - pasuje jak ulał do tej sytuacji.

Edited by Imbryk
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

@tips6, na razie dostań się po prostu do tej pracy i o resztę nie martw. Jak się dostaniesz, to będziesz martwił się jaki pokój wybrać :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pokoje pracownicze to często patologia więc nie dziwię się rodzicą że nie chcą żeby syn po studiach w takich miaszkał. 

Ich zdanie może wiązać się z tym że nie mają do ciebie zbyt dużego zaufania i obawiają się tego że wpadniesz w źle towarzystwo. 

Na twoim miejscu załatwił bym pracę i wtedy powiadomił rodziców a nie gdybał, zapewnił bym ich że masz swoje plany i pokoje pracownicze to tylko stan przejściowy. 

 

Pamiętaj jednak twoje plany to twoje plany możesz wprowadzać świadome korekty, ale nie zmieniaj ich za niczyją namową, tymbardziej taka z którą się nie zgadzasz. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, tips6 napisał:

Rozumiem, że wynajęcie pokoju pochłonie znaczną część mojej pensji, ale i tak będę samowystarczalny. Poza tym uważam że w mojej obecnej sytuacji muszę jak najszybciej zdobyć doświadczenie zawodowe.

Jeśli wynajęcie pokoju pracowniczego a nie np pokoju w dużym mieście, pochłonie dużą część twej pensji to jest to serio aż tak bardzo warte świeczki?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zrób to dla samego siebie.

Moi rodzice też się o mnie martwili jak swego czasu wyleciałem za granicę do pracy. Dwukrotnie przeprowadzili ze mną poważną rozmowę: "czy to na pewno jest dobry pomysł?"; "weź to lepiej przemyśl"; "Tutaj też możesz znaleźć pracę"; "Dasz sobie radę?"

Poradziłem sobie ale nie było to takie łatwe.

Najważniejsze, że takie doświadczenie bardzo dobrze wpłynie na twoją własną samoocenę, tzw. szkoła życia.

Ja się dużo nauczyłem o sobie i swoich możliwościach. Jak chcę to potrafię.

Głowa do góry!

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rodzice zawsze będą się martwili, im szybciej odetniesz pępowinę tym lepiej dla ciebie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Imbryk Ile mam lat? 25 Ile lat studiów? 5 Ile lat temu skończyłem studia? 2 tygodnie temu 😉

@zuckerfrei Pudło, mam jeszcze młodszych o dwa lata brata i siostrę. Ale mam wrażenie że to ode mnie najwięcej wymagają, bo jestem najstarszy. Alkoholu nie piję.

 

Żeby było jasne, ja do tych pokojów nic nie mam. To rodzice mnie straszą. Nie straszny mi niższy standard życia w zamian za możliwość rozwoju.

 

Dziękuję za odpowiedzi. Wszyscy komentujący się generalnie zgadzają że powinienem próbować i tak też zrobię. Jak się dostanę to będę kombinował.

Jeszcze jedno pytanie na koniec, czy powinienem dać ten temat rodzicom do przeczytania? Może to trochę zmieni ich punkt widzenia. Co sądzicie?

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, tips6 napisał:

Jeszcze jedno pytanie na koniec, czy powinienem dać ten temat rodzicom do przeczytania? Może to trochę zmieni ich punkt widzenia. Co sądzicie?

To ma być twoja decyzja, nie randomowych ludzi z forum. Jak chcesz im pokazać, że możesz decydować za siebie jak 15 innych gości musi potwierdzić to co robisz? 

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minut temu, tips6 napisał:

Jeszcze jedno pytanie na koniec, czy powinienem dać ten temat rodzicom do przeczytania? Może to trochę zmieni ich punkt widzenia.

Nie.

Opinie Twoich kolegów, nawet doświadczonych i 2xstarszych nie będą dla Twoich rodziców żadnym argumentem.

Zachowaj to dla siebie i działaj. 

 

Ekhm, kategorycznie zabraniam Ci pokazywać tego tematu rodzicom :P

Edited by Imbryk
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By Dworzanin.Herzoga
      Artykuł na: 
      https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/bezrobocie-w-polsce-bierne-zawodowo-polki-chca-pracy-ale-jej-nie-szukaja-dlaczego?utm_source=wykop.pl&utm_medium=link-5302015&utm_campaign=wykop-poleca
       
    • By ewelina
      Dziś obchodzimy Dzień Babci, jutro Dzień Dziadka. Naszła mnie więc refleksja, żeby poświęcić im ten temat.
       
      Jakie macie wspomnienia dotyczące Waszych dziadków?
      Odegrali (odgrywają) ważną rolę w Waszym życiu, czy może marginalną?
      Co im zawdzięczacie?
      Czy chcielibyście ich w przyszłości naśladować?
      Jakie macie fajne wspomnienia z nimi ?
      Co myślicie o tym święcie- jest potrzebne? Celebrujecie?
       
      Kto ma ochotę, zapraszam do wypowiedzenia się.
    • By tomekbat
      Zapraszam panie i panów do komentowania artykułu z WP. Biedna uciemiężona patriarchatem kobieta dostała ultimatum od męża, że ma pracować, a jeśli nie chce pracować to niech urodzi dziecko. Właściwie to z przyjemnością przyjęła patriarchat gdy mąż ją utrzymywał... ale kto by tam zwracał uwagę na szczegóły, wiadomo, że to mąż tłamsi potencjał kobiety i nie pozwala jej się rozwijać  
       
      @Androgeniczna @deomi 
    • By EsteradThyssen
      Panowie witam szukam porady u was ,a mianowicie za jakiś czas będę pracował w pewnej nazwijmy to korporacji w dziale finansowym. Dodatkowo tam gdzie mieszkam nie mam możliwości zmiany tej korporacji na coś lepszego (pod względem finansowym, a pracować trzeba aby się utrzymać). Dosyć istotne…


       
      Jednakże w tej firmie będą pracowały m.in. (bo mężczyzn tutaj nie wymieniam) kobiety z zakresu dwadzieścia kilka lat po granice wieku emerytalnego w Polsce. Na pewno z tymi kobietami będę współpracował (np. przekazywanie danych do zestawień, tworzenie zestawień dla obydwu stron itp.).


       
      Wiedząc, że żyjemy niestety w dziwnych czasach (feminazizm, fałszywe oskarżenia o molestowanie seksualne/gwałt), a chcąc po prostu tam pracować i zarabiać hajs na wynagrodzeniu, mam bardzo wydaje się irracjonalne pytania tak aby się chronić przed szeroko pojętymi manipulacjami.


       
      1)      O ile moją przełożoną będzie kobieta to na Ty, mimo iż za pewne moja przyszła szefowa zaproponuje przejście na Ty (niby na zasadzie skrócenia dystansu) to i tak będę się zwracam per szefowo, per szefie. Jednakże co w wypadku innych pracownic, jeśli zaproponują przejście na Ty?? Skoro będę nowym pracownikiem za pewne zostanę przedstawiony innym pracownikom w tym tez kobietom w tej firmie.

      2)      Wiadomo jak są kobiety w firmie to i są niestety „ploteczki” pal licho, jeśli ploteczki będą w jakimś innym pomieszczeniu, do którego mój słuch nie ma dostępu i nie koliduje w tworzeniu przeze mnie zestawień i innych czynności pracowniczych. Jednakże co w sytuacji, gdy w pomieszczeniu na którym znajduje się m.in. moje stanowisko pracy pojawia się cyklon zwany ploteczki i osoby uczestniczące w ploteczkach kolidują w wykonywaniu czynności pracowniczych??. Jak mam się zachować ?? Siłowo i krzykiem odpada, wiadomo agresja rodzi agresję. Gdybym normalnym tonem powiedział, że „proszę państwa możecie mi nie przeszkadzać, ponieważ robię <opisuje po krótce czynność którą wykonuję>?” a może mam wziąć służbowy laptop i pójść do WC i tam robić te zestawienia. Co mi poradzicie ?? Może „zrobić sobie przerwę” i włączyć się do ploteczek (tu oczywiście odpowiadać zdawkowo i neutralnie przy kobietach)?!

      3)      Macie jakieś inne rady w tych relacjach zawodowych ??

      Powtórzę raz jeszcze „Dodatkowo tam gdzie mieszkam nie mam możliwości zmiany tej korporacji na coś lepszego (pod względem finansowym, a pracować trzeba aby się utrzymać). Dosyć istotne…”


       
      Gdyby było inaczej to był nie zakładałbym tego tematu jednakże chciałbym móc skupić się na pracy i zarabiać i tyle, a z kobietami w firmie mieć spokój iż współpraca zawodowa nie spali na panewce.

    • By Tomko
      Siemanko!

      Okres świąteczny się zbliża także wiadomo - wigilie firmowe. No więc i ja wpadłem na taką wigilię w swojej nowej pracy. Popiliśmy trochę alkoholu, pojedliśmy i koło 23 ludzie zaczęli się rozchodzić do klubów w rynku. Koło 1 w nocy ekipa się przeniosła już do ostatniego klubu, w którym zebrało się sporo osób. Był właściciel firmy, nasza nowa fajna ekipa "suicide squad" i ekipa, której nie znam. Generalnie z 20 lasek i może 10 kolesi. Tańce, dzikie pląsy, alkohol buzuje. Ja stoję sobie w płaszczu i popijam małe piwko - obserwuję co się dzieje. Nie miałem już ochoty się rozbierać, dobijać do szatni. Chciałem po prostu dopić i iść. Więc stoję sobie przy stoliku i barierkach po czym widzę, że podchodzi do mnie laska z naszej firmy. Powiesiła na barierce swój płaszcz i położyła na nim szalik. Odchodząc szalik spadł na ziemię, ona to widziała i odchodząc rzuciła do mnie tekstem - "zajmij się moim szalikiem". I zniknęła. Przez moment popatrzyłem na ten szalik, na salę i zawahałem się. Schyliłem się i podniosłem szalik wieszając go na barierce po czym pomyślałem sobie - "Tomko, co ty kurwa robisz?!". Wziąłem ten szalik i jebnąłem go z powrotem na ziemię pod nogi ludzi, którzy tańczyli. Dalej piłem sobie piwko a laska wróciła za jakiś czas, zebrała ten szalik i nic już nie powiedziała. 

      Panowie - nie chcę wyciągać pochopnych wniosków, że to norma itp., ale wydaje mi się - z obserwacji paru kobiet w mojej firmie - że od pieniążków uderza im sodówka do głowy. Mieliście takie akcje, że jednak mając świadomość jak białorycerstwo wygląda, mimo wszystko podświadomie zrobiliście coś idiotycznego? Nie mówię tutaj o byciu dżentelmenem. Mówię o usługiwaniu. 
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.