Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Sign in to follow this  
Grzesiek

"Żona mnie zostawiła (Jak sukces nas zniszczył)"

Recommended Posts

https://www.youtube.com/watch?v=fssFXlNk6vw

 

Wyskoczyło mi przeglądając YT takie coś. Nie znam człowieka, na YT jest programistą, generalnie widzę go pierwszy raz. Spotkał go problem: żona go zostawiła i zabrała ze sobą jego syna, a także ogołociła mu chatę, wyjechali do Japonii, skąd pochodzi. Gość przedstawia zupełnie rzeczową i logiczną analizę tego co się stało i dlaczego, mówi o wpływie pieniędzy na związek. Wrzucam dla Was bracia, bo uważam, że wartościowe.

 

Jeśli jest lepszy sposób wstawienia filmu z YT proszę mnie upomnieć, jest 4 rano i nie dzisiaj.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie przesadzaj z tą rzeczową i logiczną analizą. Techlead sam powiedział że to tylko ujęcie sytuacji z jednej (jego) strony.
Generalnie wg. niego:
- będąc zamożnym trudno jest przeprosić za swoje błędy, bo jego żona oczekuje nie słownych przeprosin lub małych prezentów (TL jak sam twierdzi zachował swoje poczucie wartości pieniądza z czasów gdy jego japońska "spłukana" rodzina przyjechała do Stanów i jest niechętny wydawaniu dużych pieniędzy mimo zasobnego konta), ale finansowego pokazania jak bardzo mu na niej zależy fundując np. wypad do luksusowej restauracji, albo nowy samochód
- jego żona uprzedmiotowiła go - zaczęła postrzegać go za bankomat zamiast człowieka z charakterem, uczuciami itd.
- jego żona nie czuła się dobrze będąc spadkobierczynią majątku jego rodziców, bo przez długi czas nie dbała o dobre relacje z nimi

Wielu rzeczy i tak się nie dowiemy. Nie wykluczam że TL niewiele robił by polepszyć relacje w rodzinie; nagły wyjazd jego żony może świadczyć o konieczności ochłonięcia i przemyślenia na poważnie rodzinnych problemów. TL ma bardzo ironiczny humor - może w ten sam humorystyczny sposób podchodził do poważnych spraw relacji we własnej rodzinie co doprowadziło do kryzysu? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

W kontraście do spodziewanego "zostawiła mnie buuhuu, czemu? buuhuu Byłem dla niej taki dobry!" jest nieco konkretniej. 

 

Nie znam człowieka, jest to pierwszy film jaki widziałem na jego kanale. Jego wnioski nie są złe. Mogłyby być lepsze, ale przynajmniej zauważa problemy. Wrzuciłem tutaj ten film, żeby zapoczątkować dyskusję i być może dowiedzieć się czegoś od braci.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 5.08.2019 o 13:29, fly napisał:

jego żona nie czuła się dobrze będąc spadkobierczynią majątku jego rodziców, bo przez długi czas nie dbała o dobre relacje z nimi

To się nie klei. 

Kobieta traktowała go jak bankomat a przy rozstaniu ogolocila mu chatę (bazuję na wpisie autora wątku, bo filmu jeszcze nie oglądałem). I uważasz że taka kobieta miałaby dyskomfort wobec dziedziczenia po tesciach i wyrzuty, że nie dbała o relacje z nimi? 

Serio? 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By devil
      Witam Wszystkich którzy to przeczytają.
       
      Otóż, potrzebuje pomocy przy rozstaniu się z dziewczyną. Chce zrobić to w sposób komfortowy dla nas obojga, choć wiem że dla niej nie będzie to ani trochę komfortowe.
      Na początek chce przedstawić całą historię.
       
      Jesteśmy razem można powiedzieć, że z 5 miesięcy. O ironio, poznaliśmy się przez Tindera. Nie oczekiwałem, że cokolwiek z tego będzie, a Tindera miałem tylko by przywrócić pewność siebie,
      oraz umiejętność pisania z nieznajomymi (przede wszystkim z dziewczynami, rzecz jasna) i moje zdolności romansowania. Właściwie się nie spotykałem przez Tindera, a obecna ma partnerka,
      jest pierwszą dziewczyną z jaką się spotkałem.
      Na początku, było normalnie. Rozmowa się kleiła gadaliśmy non stop o wszystkim. Z czasem zdecydowaliśmy się spotkać, a właściwie po tygodniu może. Wyglądało to tak, że ona była na urlopie
      u swoich rodziców, skąd przyjechała z Anglii, a więc można powiedzieć, że czas nas gonił do spotkania. Spotkaliśmy się, było przyjemnie, gadaliśmy, do niczego nie doszło.
      Po dwóch dniach znowu się spotkaliśmy, a właściwe zabrałem ją do siebie. Nie planowałem niczego, a tylko spędzić razem czas. Koniec końców, całowaliśmy się i pieściliśmy, ale do seksu nie doszło.
      Po tym, poczułem jakąś mięte jednak, nazajutrz wracała ona do Anglii, a ja ją zawiozłem na lotnisko.
      Po dwóch miesiącach wróciła, a podczas jej pobytu w Anglii, cały czas pisaliśmy, rozmawialiśmy czy też nawet pikantne fotki sobie wysyłaliśmy, a nawet filmiki.
      Wróciła dla mnie, o miesiąc szybciej i na stałe. Chce zacząć studia, a chciała zostać chociaż do czerwca i zarobić sobie nieco więcej hajsu, jednak po poznaniu mnie zdecydowała skrócić pobyt.
      Myślałem że zacznie się super czas, spotkania wspólne, motylki rozwiną skrzydła i w ogóle będzie cudownie.
      Ba przez pewien czas było. Wróciła tydzień przed urodzinami, sprawiła mi niesamowite prezenty (również z jej powrotem), seks niesamowity, zarówno oralny jak i analny. Coś niesamowitego.
      Przez parę tygodni wyglądało to pięknie. Jednak po czasie zaczęły się problemy.
      Jej relacje z rodzicami nie są najlepsze, a ojciec nadużywa alkoholu. Opowiedziała mi o swoich przykrych doświadczeniach z dzieciństwa, co mnie obciążyło. Nie wiedziałem jak reagować na jej słowa,
      reakcje, zaczęła mieć pretensje że jej nie wspieram, zaczęły być częste kłótnie o dziewczynę z którą kręciłem jeszcze przed jej poznaniem, ale nic z tego nie wyszło, a nasza relacja pozostała neutralna.
      Miałem również zaburzenia z erekcją, przez co zarówno u niej jak i u mnie dochodziło do frustracji, a tym samym odbijało się to na inny temat i doprowadzało do kłótni.
      Próbowałem rozmawiać, zrozumieć ją, zmienić się, być przede wszystkim mniej uparty, ale ona tego nie widziała. Jest bezpośrednią osobą i bardziej uparta niż ja.
      Frustracja narastała też że nie mogła znaleźć pracy, nie chciała siedzieć w domu, często byliśmy u mnie, a ja przez miesiąc luty, musiałem być kierowcą mojej mamy, choćby do pracy czy na jakieś zakupy,
      dlatego też nie bywałem u niej, gdzie mam niecałe 50 km do niej. Jej rodzice są sceptycznie nastawieni do mnie, a ona też za bardzo nie reaguje na ich zdanie. Ma swój rozum, ale i swój męczący charakter.
      Ma jakiegoś znajomego z którym pisze i wyraźnie ją próbuje wyrwać. Wysyła jej jakieś słodkie słówka czasami i mówi, że na koncert bez niej nie pójdzie. Zarzeka się, że chce tylko mnie i nikogo innego.
      Wierzę jej w to i właśnie obawiam się reakcji na całą tą sytuację. Chyba nie byłem gotowy na ten związek, choć prawie rok minął od zakończenia mojego poprzedniego.
      Może ten jej kolega pomoże jej zredukować reakcje po rozstaniu, ale bardziej się zamartwiam tym jak do tego wszystkiego podejść.
      Czuje, że mogę mieć wyrzuty za to wszystko co dla mnie zrobiła, za seks, za upominki, czy inne skromne rzeczy. Dodam, że jestem studentem kończącym magistra, i mam trochę rzeczy na głowię w związku z tym,
      teraz też nowa praca, która zaprząta mi głowę i chęć kształtowania siebie cały czas. Zaczynam odczuwać też, że seks jest zbyt często (kto by pomyślał, że facet może coś takiego powiedzieć), a nasz związek i tak
      skupia się tylko przede wszystkim na tym. Ciężko też z tym, że sporo rzeczy swoich u mnie zostawiła, a ja jej nawet wcześniej proponowałem zamieszkanie u mnie. Miała pracę przez chwilę przez obecny stan rzeczy w kraju,
      więc pracowała i pomieszkiwała u mnie.
       
      Potrzebuje rad, jak to wszystko w sposób delikatny zrobić i komfortowy. Mam obecnie 25 lat, a ona skończy za miesiąc 21 lat, co jest też niekomfortowym atutem.
      Myślę o tym ostatnimi czasu często jak to zrobić i jak do tego podejść. To będzie moje pierwsze podejście, wcześniej to dziewczyny zrywały ze mną i wiem jak czuje się osoba odrzucona.
      Chce to zrobić z przysłowiową klasą, gdyż szkoda marnować sobie życie na to.
       
      Pozdrawiam i dzięki za przeczytanie
    • By Kacper
      Cześć Bracia! Może na początku trochę informacji o mnie. Nazywam się Kacper, mam 21 lat, aktualnie jestem na drugim roku studiów, a także prowadzę własną firmę. 
       
      Z góry przepraszam za wszystkie błędy ortograficzne, a także za nieodpowiednią składnie. Postaram się jak najlepiej i najdokładniej wytłumaczyć całą sytuacje, która przytrafiła się w moim jakże krótkim życiu. 
       
      W listopadzie 2018 roku, rozstałem się z dziewczyną z która spędziłem 4 lata. Oboje zdecydowaliśmy, że to już nie to samo i bez żadnej spiny po prostu się rozstaliśmy i każdy poszedł w swoją stronę. Na początku Grudnia tego samego roku poznałem dziewczynę. W zasadzie sama zaczęła do mnie pisać i najzwyczajnej zagadywać. Pisaliśmy całymi dniami i nocami. Poczułem, że komuś na mnie zależy. Spotkaliśmy się po tygodniu, wszystko pięknie jak ta lala, poszliśmy na miasto coś zjeść i pogadać. Wieczór według mnie spędzony jak najbardziej na plus. Jednak cały czas miałem gdzieś z tylu w głowie, że ona jest dla mnie takim plastrem. 31 grudnia postanowiliśmy być razem. Nigdy nie sądziłem, że wejdę tak szybko w związek z dziewczyną, która znam zaledwie miesiąc. Nie da się ukryć byłem bialorycerzem. Studiuje w Szczecinie(natomiast moje rodzinne miasto to Gorzów Wlkp) na studiach dziennych, mam własne mieszkanie w super dzielnicy, a także auto, które dosyć się wyróżnia. Przez co cały czas słyszę docinki na ten temat, że wszystko co mam to od rodziców. Nie ukrywam, że rodzice bardzo mi pomogli. Bo bez nich nie byłbym w stanie tego wszystkiego mieć.  
       
      Wracając do wątku z dziewczyna. Ma ona 21 lat, po skończeniu liceum zrobiła sobie rok przerwy od studiów w celu poprawienia matury(co jej i tak nie wyszło) 
      Przez cały okres od stycznia do kwietnia przyjeżdżała do mnie do Szczecina. Był to najpięknieszy czas w moim życiu. Spędziłem mega dużo cudownych chwil z nią. Nie było żadnych kłótni, aż do Maja gdy zaczęła grzebać w mojej przeszłości i w tym jak było mi z poprzednia dziewczyna. Zaczęły ze sobą pisać. Miałem mega kłótnie spowodowane tym jak mogłem jej powiedzieć, ze byłem z dziewczyna 4 lata, ze ona nic nie wie, jak ja mogłem ją w ogóle okłamać. Grzecznie starałem się wytłumaczyć, że po prostu chciałem o tym zapomnieć i już do tego więcej nie wracać. Oczywiście drama trwała z dobre pare miesięcy i przy każdej drobnej kłótni oczywiście wracał ten temat w celu dopierdolenia mi. Przyszedł czas wakacji, pracowałem na budowie żeby zarobić pieniądze na wyjazd z nią. 
       
       
      Wstawałem codziennie o 6 i wracałem o 17, sześć dni w tygodniu przez dwa miesiące. Zapierdalalem jak wół żeby ten ostatni miesiąc spędzić czas na super wyjazdach. Księżniczka była o wszystko zazdrosna, straciłem kontakt z najlepszymi przyjaciółmi. Gdy chciałem się spotkać z moim kuzynem, aby zrobić sobie męski wieczór to oczywiście ona nagle dzwoniła do mnie, że jej smutno. To ja głupi do niej jechałem. W przeciągu roku nie spędziliśmy ze sobą może z tygodnia. Bo ona tak bardzo chciała żebym za nią szalał. A ja jak głupi robiłem wszystko pod nią:
      pojedzmy na zakupy do ikei(200km w jedno stronę)  Pojedzmy nad morze  Chodźmy na zakupy  Wszystko było robione pod nią, a gdy ja chciałem coś zrobić to było tylko a po co Ci to, a to idź sam bo mi się nie chce. Były nawet kłótnie o moja kuzynkę, która traktuje jak siostrę. 
      Wiele razy było mówione jakim to jestem skurwielem i chujem. Ze jak ona może być z takim kimś kto ciagle kłamie i lata za innymi kobietami. Gdzie ja byłem jej wierny jak pies i robiłem wszystko żeby uszczęśliwić myszkę....
       
       
       
      Przyszedł październik 2019, postanowiła iść na studia po rocznej przerwie. Niestety nie udało jej się poprawić matury wiec poszła na medycynę analityczna. Była na niej zaledwie 2 miesiące. Po czym stwierdziła, że zmieni uczelnie i przyjdzie na moja! Po prostu hit! 
      Wynajmowała własne mieszkanie, ale i tak spaliśmy u siebie codziennie. Jeden tydzień u mnie, drugi u niej. I tak, aż do Grudnia. 
      W połowie grudnia powiedziała mi, ze chce rzucić studia. Oczywiście próbowałem jej przetłumaczyć, że to jest bez sensu bo będzie miała drugi rok w plecy. 
       
      Pokłóciliśmy się 3 dni po wigilii. 
      Jechaliśmy autem, poszło znowu o to jakim ja jestem skurwielem. Po czym coś we mnie pękło. Powiedziałem, że nie będzie mnie tak traktować i niech wyjdzie z tego auta. Wyszła. Odjechałem w kierunku swojego domu po czym dzwoni do mnie zapłakana ze mam wracać. Wiec ja głupi wróciłem. Weszła do mojego auta i co dostałem za te wszystkie starania? Trzy szybkie plaskacze na twarz...
      Powiedziałem o nie, ze to przesada. Wróciłem do domu. Zaczęła mi wysyłać jak tnie się po rękach. Po czym nie odzywała się do mnie 3 dni. Stwierdziłem, że nie chce mieć jej na sumieniu i zadzwoniłem do jej ojca żeby powiedzieć, że się tnie na rękach i chce rzucić studia. I zaczęło się znowu. 
       
      Wyzywanie mnie, ze zniszczyłem jej życie jak ja mogę taki być. Skoro ja już nie potrafiłem jej pomoc to stwierdziłem niech jej rodzice się nią zajmą. Wysłali ją do psychologa, miała się uczyć i zaliczyć co może. Jednak tego nie zrobiła i po prostu zabrała swoje papiery ze studiów. 
       
       
      Jest już styczeń tego roku (2020), czułem się wręcz chujowo. Nie potrafiłem przestać o tym myśleć, ryczałem jak głupi, jeździłem autem w nocy po mieście. 
      Wtedy zauważyłem, że narzuciła mi swoje wszystkie wartości i tok myślenia. Robiłem dosłownie wszystko to co chciała. Próbowałem się uwolnić. Miałem naprawdę dosyć wszystkiego. Wszyscy moi przyjaciele i znajomi mówili, ze to nie jest dziewczyna dla mnie, ze powinienem odpuścić bo tylko się wykańczam. 
      W tamtym momencie przypomniałem sobie słowa mojego taty „nie pokazuj lasce, ze Ci za bardzo zależy bo to wykorzysta”
       
       
       
      Mieliśmy kontakt cały czas, ale był mega toksyczny. Przespaliśmy się pod koniec stycznia. Po czym nagle stwierdziła, ze tak być nie może. Nie odzywałem się pare dni. Stwierdziłem, ze pójdę do psychologa. Poszedłem do terapeutki, ale strasznie się zawiodłem po prostu trafiłem na nieodpowiednia. Od 10 lutego do 14 nie odzywalismy się prawie nic do siebie. Po czym w walentynki napisała, ze chce się zobaczyć i tak dalej. Zobaczyliśmy się mowila jak to bardzo kocha, ze jej zależy. Ze jak się kocha to się walczy do końca. Ze zarezerwowała Nam hotel nad morzem żeby to wszystko naprawić. Nie pojechaliśmy bo powiedziałem, ze nie będę z kimś takim. 
       
       
      Po czym stwierdziłem, ze muszę o nią walczyć bo przecież jak się kocha to się walczy. Ciagle miałem w głowie to co ona myślała i mowila. Już nie miałem własnego zdania. Byłem przez 2 tygodnie wyzywany i zlewny ciepłym moczem. Po czym na początku marca powiedziałem dość. Poszedłem do innego psychologa i uświadomił mi on, ze ta dziewczyna ciągnie mnie tylko w dół. To, że nie warto starać się dla kogoś, dla kogo nic nie znaczymy. Jestem po dwóch wizytach, nie mam kontaktu z nią wcale. Jest mi lżej. To był ciężki czas. Po czym dzisiaj 13 marca dostaje zdjęcie na jednym z portali jak to jej nowy chłopak trzyma ją za rękę i piją wino. Od Walentynek do dzisiaj minął miesiąc. Gdzie ona wtedy próbowała mnie uświadomić jaki jestem ważny i jedyny w jej życiu, że ona nie chce innego. Po czym dzisiaj kurwi się z innym. 

       
       
      Czytałem sporo wątków na forum i stwierdzam, ze kobiety to totalne manipulatorki. 
       
      Można powiedzieć, że zaczynam odzywać. Cierpiałem przez ostatnie 3 miesiące, gdzie ona chodziła na imprezki i dbała o siebie. 
       
       
      Przepraszam za chaos pod koniec. 
      Nerwy wzięły górę. Mam nadzieje, że dostanę od Was porządna lekcje w komentarzach.
    • By pienbv
      Cześć wszystkim!
       
      Cóż, to będzie moja historia oraz prośba i o poradę. Zacznę od historii swojej i będę przechodził aż do czasu teraźniejszego. No to jazda!
       
      Jak miałem 6 lat to rodzice się rozwiedli - nie miałem taty (ale to zupełnie inna historia i zakręcona ) .Od 10 roku życia choruję przewlekle na chorobę autoimmunologiczną, z którą do teraz mam spokój. Po kolejnych trzech latach doszły kolejne dwie, które spowodowały iż od tego 13 roku życia żyłem ze świadomością czekającego na mnie skalpela - przeszczep wątroby. Oczywiście, jak to chora osoba wszyscy w rodzinie na mnie chuchali i dmuchali = nauka życia w społeczeństwie 0 (w tym relacji damsko męskich). Później przez to uważałem, że sobie nikogo nie znajdę. Jak mi się coś dzieje to żółknę (skóra i gałki oczne) - wynika to z podniesionej ilości bilirubiny we krwi. A kto może pokochać osobę, która nie jest w pełni zdrowa. Ale cud się zdarzył i wieku 19 latu (w bardzo pokręcony sposób) poznałem dziewczynę. Żyliśmy dwa lata w związku na odległość i ją ściągnąłem do swojego miasta. Tak się zdarzyło, że w ciągu naszego związku przeszedłem dwa przeszczepy wątroby. Zniszczyło to trochę moje ciało, wielka blizna na brzuchu, dużo rozstępów przez tycie i chudnięcie w wyniku brania sterydów, wielka blizna w pachwinie po biopompie. Ale, że wiedziała co mnie czeka i znaliśmy się już długo to akceptowała moje ciało, ja byłem happy i nie było tematu. Nawet się jej oświadczyłem po 3 latach związku. Ale nic nie może wiecznie trwać, w grudniu zeszłego roku powiedziała że chce się rozejść. Jak to przeżyłem to już moje zmartwienie. Najważniejsze, że już się z tego wyleczyłem - trzeba mieć przecież kręgosłup . Wyprowadziłem się z domu rodzinnego, stwierdziłem że czas na porządne zmiany. No i na stacji poznałem bardzo fajną dziewczynę z Ukrainy.

      No i po co ten długi wstęp i te sprawy ze zdrowiem? Problem mam taki, że mi się dziewczyna bardzo spodobała. Jest wolna. Nawet udało mi się ją wyciągnąć na wyjście do pubu (dzięki staruszku za wsparcie!).  Dobrze mi się z nią rozmawiało w pubie, często rozmawiamy na Messengerze czy na stacji jak się akurat spotkamy w kuchni. Mnie się z nią przyjemnie rozmawia, nie wiem jak to jest z jej strony. Wszyscy w okół mi mówią, że to była randka ale ja to bardziej odebrałem jak wyście koleżeńskie. Może jestem dziwny? 🤪 Teraz wychodzę z nią w sobotę do coś na kształt ogrodu botanicznego i może jak się uda znowu do pubu wieczorem. Mam obawy, żeby się jej pokazać. Nie jest to tragiczny widok, jest ok. Druga rzecz, miałem jedną w życiu partnerkę, która powiedzmy temperamentem wgl mi nie odpowiadała czyt. kłoda. Ale ja też nie mam jakiegoś doświadczenia w seksie i są obawy że nie podołam. Trzecia rzecz, i can not in to relacje damsko/męskie. Znaczy się, to przychodzi mi naturalnie. Rozmawiam z kobietami normalnie, ale gdy rozmawiam z taką co mi się podoba to nagle z gadatliwego ekstrawertyka robię się spanikowanym małym chłopcem (wyjątkiem jest ta Ukrainka). Boję się, że nie wyczuję momentu/okazji ? kiedy ona będzie się chciała zbliżyć - nawet przebić tą barierę dotyku jakiegokolwiek. Na samą myśl o zbliżeniu  - przez te obawy - aż mnie ciarki przechodzą. W złego tego słowa znaczeniu.
       
      Uprzedzając, chodzę do psychologa i dużo rzeczy już poprawiłem i wypracowałem. Po prostu jeszcze nie doszedłem do tego momentu, a mnie to cały czas zaprząta głowę.
    • By dylugilu
      Witam, 3 miesiące temu po 3 latach związku rzuciła mnie dziewczyna, zacząłem więc dużo imprezować i lecieć z dziewczynami, tylko do pewnego momentu jakoś mam wrażenie, że moje libido upadło przez to, że mam cały czas byłą w głowie inne dziewczyny mnie jakoś średnio pociągają, jak się od tego uwolnić bracia? Jakieś akcje, lody itp jako tako to idzie, ale co do samego seksu z innymi no średnio, jedynie jakby moja była mi się rozebrała to by stał jak skała :/ 
       
      Chciałbym znowu wrócić do formy, zapomnieć o niej i być nagrzany jak zwierzak - nawet jak nie mastrubowałem się ponad miesiąc to i tak jakoś nie byłem nagrzany. 
       
      Jakieś rady sugestie? Sorka jak zły dział pozdro
    • By Lambert
      Zwracam się z prośbą o poradę.
      Mam dostępne trochę gotówki. Mam też duże podwórko z ocieplonym budynkiem gospodarczym o powierzchni około 100m2 do wykorzystania. Koszt dostosowania takiego budynku byłby więc niewielki. Myślałem żeby zakupić używana maszynę do produkcji peletu lub brykietu i rozpocząć przydomową produkcję z przeznaczeniem na sprzedaż.  Obecnie jestem zatrudniony na etacie i nie chcialbym z tego rezygnować, ale nie wykluczam tego w przyszłości. 
      Myślicie że jest to sensowny pomysł czy nie ma sobie co tym zawracać głowy?
       
      Z takich dodatkowych informacji to:
      - Mieszkam w zagłębiu drzewnym. W niedalekiej okolicy jest dużo tartaków, dostęp do tanich odpadów drzewnych jest więc niezły. 
      - nie mam żadnego samochodu ktorym mógłbym to dostarczać do klienta. Trzebaby go kupić lub wynajmować transport.
      - myślę że mógłbym liczyć na pomoc rodziców w pogodzeniu etatu i firmy.
       
      Za wszelkie porady z góry bardzo dziękuję 
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.