Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Recommended Posts

Witam. 

 

W poniższym poście chciałabym poruszyć temat który toczy coraz większą część damskiej populacji. Jak w temacie - hashimoto. 

 

Czy jest owego schorzenia "szczęśliwą" posiadaczką któraś z obecnych na forum pań? Lub też czy ma w swoim najbliższym otoczeniu kobiety które borykają się z owym problemem?

 

Z góry dziękuję za wzięcie udziału w dyskusji. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miałam zdiagnozowane Hashimoto będąc nastolatką. Leczyłam się jak byłam w Polsce przez parę lat. Później przestałam. Miałam wole na prawym płacie tarczycy. TSH w normie. Anty TPO... no tak "trochę bardzo" powyżej normy. Standardowo łykałam Euthyrox. Maksymalna dawka, jaką spożywałam to 100mcg. 

Przeprowadziłam się do Anglii i po jakimś czasie postanowiłam znowu się przebadać. Tutaj stwierdzili, że nie mam problemu. Cudowne uzdrowienie? :PMiałam zrobione badania krwi. Wszystko ok. Będąc w Polsce i mając wystarczająco czasu, spróbuję umówić się do prywatnego endokrynologa.

Generalnie samopoczucie mam zdecydowanie lepsze w UK niż w Polsce. może to za sprawą jodu (blisko do morza)...?

Nie dokucza mi to póki co więc jakoś aż tak bardzo się nie przejmuję. Kiedyś miałam wahania wagi ale teraz gdy prowadzę zdrowszy tryb życia i mam inną dietę jest tylko redukcja. ;)  

 

 

 

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Hippie
Opisz swoją dietę, proszę. 
Ja teraz bawię się w kombinowanie z dietą i ziółkami w poszczególnych jednostkach chorobowych, czy raczej w małych dysfunkcjach danego organu, Oczywiście moimi królikami doświadczalnym jest najbliższa rodzina. :D 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@maggienovak Moja dieta to w sumie nic specjalnego. Jedynie 4 posiłki dziennie i ograniczenie praktycznie do minimum cukru. Staram się pić zdecydowanie więcej wody niż wcześniej 2 litry albo czasem nawet ponad 3 (szczególnie podczas upałów i treningów) 

Często piję herbatki ziołowe tj. nagietek, mięta. Na przeziębienia różne miksy ziół typu pokrzywa, szałwia, parę kropel amolu. Leków praktycznie nie łykam no chyba, że przeciwbólowe w ostateczności. Z suplementów jedynie cytrynian magnezu i w dni treningów BCAA. Kawę piję tylko w dni pracujące. max 4 kawy po 100ml ;).  Więcej pijam herbaty, której jestem smakoszką.

Śniadanie u mnie to zwykle: Owsianka z orzechami/ jajecznica/ jajka na pół twardo/ miękko/ tosty zapiekane w grillu z serem, pomidorem i  bekonem.

Pieczywo często u mnie pełnoziarniste, żytnie. Ale zdarza się też pszenne. 

W ciągu dnia jem różnie w zależności od tego czy pracuję czy jestem w domu. Do pracy zwykle sobie pakuję obiad ugotowany dzień wcześniej. A jak nie dam rady no to jakiś gotowiec typu zapiekanka albo domowe hot-dogi... :P 

Jem dużo mięsa wieprzowego, wołowego, kurczaka, z ryb głównie łosoś, dorsz. Czasem też krewetki.

W upalne dni dużo zup, zalewajek etc. Musze też wrócić do zup-kremów. Bardzo często u mnie takie zupy jak : Rosół, pomidorowa. brokułowa/koperkowa z kluskami lanymi z jajka i mąki, pieczarkowa, borowikowa, żurek/ barszcz biały. 

Jem dużo ryżu, kaszy, Nieco mniej teraz makaronu i ziemniaków.

Owoce u mnie to podstawa, przynajmniej jeden w ciągu dnia. W zwykłej postaci albo jako smoothie. 

Z warzyw u mnie bardzo często szpinak, brokuły, pomidory, ogórki w każdej postaci, rukole i inne sałaty... Marchew, pietrucha głównie w zupach  

Zauważyłam ostatnio, że coraz więcej piekę niż smażę. Choć ze smażonego nie jestem w stanie całkowicie zrezygnować. Lubię czasem sobie podsmażyć kiełbasę albo kaszankę z boczkiem. 

 

 

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 11.08.2019 o 16:13, Libertyn napisał:

Mam dwie znajome z hashimoto. 

Dziękuję za odpowiedź : )

 

Czy podejście obydwu pań wobec schorzenia różni się jakoś znacząco, na ile jesteś w stanie to ocenić, z pozycji znajomego?

W dniu 12.08.2019 o 00:02, Hippie napisał:

Miałam zdiagnozowane Hashimoto będąc nastolatką. Leczyłam się jak byłam w Polsce przez parę lat. Później przestałam. Miałam wole na prawym płacie tarczycy. TSH w normie. Anty TPO... no tak "trochę bardzo" powyżej normy. Standardowo łykałam Euthyrox. Maksymalna dawka, jaką spożywałam to 100mcg. 

Przeprowadziłam się do Anglii i po jakimś czasie postanowiłam znowu się przebadać. Tutaj stwierdzili, że nie mam problemu. Cudowne uzdrowienie? :PMiałam zrobione badania krwi. Wszystko ok. Będąc w Polsce i mając wystarczająco czasu, spróbuję umówić się do prywatnego endokrynologa.

Generalnie samopoczucie mam zdecydowanie lepsze w UK niż w Polsce. może to za sprawą jodu (blisko do morza)...?

Nie dokucza mi to póki co więc jakoś aż tak bardzo się nie przejmuję. Kiedyś miałam wahania wagi ale teraz gdy prowadzę zdrowszy tryb życia i mam inną dietę jest tylko redukcja. ;)  

 

 

 

Nauka nie wyklucza "cudownych uzdrowień", wręcz je potwierdza ; )

 

Czy zmiana twojego samopoczucia wiąże z lepszą jakością życia w kontekście relacji również, czy uważasz że wpływ na to mają jedynie czynniki rozumiane jako stricte środowiskowe, takie jak bogatsze powietrze i rozsądniejsza dieta? 

 

Życzę nieustawania w zwiększaniu proporcji potraw pieczonych do smażonych i dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, gwiezdny_pył napisał:

Czy zmiana twojego samopoczucia wiąże z lepszą jakością życia w kontekście relacji również, czy uważasz że wpływ na to mają jedynie czynniki rozumiane jako stricte środowiskowe, takie jak bogatsze powietrze i rozsądniejsza dieta? 

Zdecydowanie relacje i generalnie zmiana otoczenia na przyjaźniejsze też miały swój udział w tym. 

Dieta też raczej swoje robi. 

Regularne treningi też. 

 

Objawy hashimoto? 

Zależy. Najczęstsze to wahanie wagi, suchość skóry, łamliwość włosów i paznokci. rozstrojenie hormonalne, rozregulowany cykl miesiączkowy, większa podatność na stres, słabsza odporność. 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Hippie napisał:

Zdecydowanie relacje i generalnie zmiana otoczenia na przyjaźniejsze też miały swój udział w tym. 

Czyli "wylądowałaś" na przyjaźnie nastawionej do ciebie planecie i nastąpiło cudowne uzdrowienie? Mogę to tak rozumieć? :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

@gwiezdny_pył W takim wielkim skrócie ujmując chyba tak. Jednak to cudowne uzdrowienie zostało wykryte przez angielskich lekarzy. Dalej mnie w sumie ciekawi co by mi w Polsce powiedzieli. W Anglii miałam wrażenie, że za mało dogłębnie zbadali ten temat u mnie.

 

Generalnie im mniej stresu tym mniej chorób, gorszego samopoczucia etc. Zmiana nastawienia też bardzo dużo daje. Środowisko, dieta, tryb życia, odpowiednia ilość snu - wszystko ma znaczenie. ;)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, Hippie napisał:

Zmiana nastawienia też bardzo dużo daje.

 

Co masz na myśli? Jak zmieniło się twoje nastawienie? Co na tą zmianę miało największy wpływ? Jeśli mogę oczywiście drążyć temat 🤪

Share this post


Link to post
Share on other sites

@gwiezdny_pył Na samym początku moje Hashimoto uznawałam jako chorobę nieuleczalną, w sumie tak jak się ogólnie mówi. To, że tyłam zwalałam głównie na te rzekome Hashimoto, nie zauważając, że dieta jaką wówczas miałam wcale mi nie służyła (dużo słodyczy, nieregularne posiłki etc). Choroba ta była dla mnie wymówką by po prostu ruszyć tyłek i wziąć się za siebie. Teraz o tym w ogóle nie myślę. ie czuję się chora. Zachowuję się jakby choroba ta nie istniała. No i  tym nastawieniem jakoś tak lżej. ;)  

Co miało największy wpływ na tę zmianę? Po części partner i jak i też fakt, że doszłam do takiej wagi i sylwetki, że aż wstyd. Max jakie ważyłam to 83kg. Ja sama nie zauważyłam jak szybko przytyłam i jak bardzo. Mój partner mi dał do zrozumienia, że wolałby żebym zadbała o siebie. Teraz zdecydowanie lepiej się ze sobą czuję. Kiedyś jak nienawidziłam nadmiernego ruchu, tak teraz przerwa w treningu przyprawia mnie o dyskomfort psychiczny. :P

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, gwiezdny_pył napisał:

Dziękuję za odpowiedź : )

 

Czy podejście obydwu pań wobec schorzenia różni się jakoś znacząco, na ile jesteś w stanie to ocenić, z pozycji znajomego?

Nauka nie wyklucza "cudownych uzdrowień", wręcz je potwierdza ; )

W obu przypadkach było to wykryte wcześnie i szybko zaczęto leczenie.

Podejście do schorzenia jest takie że należy robić wszystko by jak najmniej wpływało na życie, czyli treningi, dieta samorozwój, leki.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 minut temu, Libertyn napisał:

Podejście do schorzenia jest takie że należy robić wszystko by jak najmniej wpływało na życie, czyli treningi, dieta samorozwój, leki.

To wszyscy wiemy, ale często jest to traktowane jako wymówka, stąd pytanie o nie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, gwiezdny_pył napisał:

To wszyscy wiemy, ale często jest to traktowane jako wymówka, stąd pytanie o nie. 

To zależy od typu psychiki. Są ludzie co walczą, są tacy co wykorzystują i urabiają całe ideologie do tego dlaczego nie powinni walczyć a to świat zewnętrzny powinien się dostosować. Albo dlaczego nie powinni walczyć.

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Jaśnie Wielmożny napisał:

@gwiezdny_pył Jeśli masz nadwagę zbadaj czy może nie chodzić o insulino odporność. Warto tez rozważyć przejście na diete ketogeniczną ale po przedyskutowaniu z lekarzem oczywiście.

Nie, nie mam nadwagi. Znaczy mam, ale niewielką i "chwilową" - jakiś czas temu uległam wypadkowi i aby zapobiec wystąpieniu PTSD zastosowałam jedyną słuszną strategię w takim przypadku - lody :)

3 godziny temu, Libertyn napisał:

są tacy co wykorzystują i urabiają całe ideologie do tego dlaczego nie powinni walczyć a to świat zewnętrzny powinien się dostosować. Albo dlaczego nie powinni walczyć.

czyli feministki

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

4 godziny temu, gwiezdny_pył napisał:

czyli feministki

Niee. Akurat wszystkie feministki jakie znam ostro zaiwaniają by być niezależnymi. Te znajome z hashimoto to też feministki..

Z feministkami jest jak z redpillowcami. Są tacy co samoogarniają się i tacy co płaczą że świat jest zły a kobiety to jeszcze bardziej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.