Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Tomko

Badania na choroby weneryczne - jak zorganizować po kosztach?

Recommended Posts

W dniu 12.08.2019 o 21:04, Morfeusz napisał:

@Tomko Może warto raz honorowo oddać krew? Wiele div tak robi i mają badania za free. Sam się nad tym zastanawiam.

  1. Za darmo zbadają Ci krew na HPV, HIV, żółtaczki i inne choroby.
  2. Jeżeli wszystko ok, to pobraną porcją możesz uratować komuś życie. 
  3. Dostaniesz posiłek regeneracyjny. 

 

Tylko na HIV, WZW C, WZW B i kiłę. Jeszcze mogłeś wspomnieć o dniu wolnym od pracy, bo taki przysługuje krwiodawcom. Takie podejście, czyt. diagnozowanie się w centrum krwiodawstwa, generuje duży problem i koszta dla takiej jednostki. Ponadto jest zwykłym kłamstwem - nie po to są formularze o ryzykownych zachowaniach itd.

 

@Tomko

A co chcesz uzyskać testami HPV? Na HPV, zarówno dla kobiet jak i mężczyzn, skuteczną profilaktyką jest szczepionka na HPV przed inicjacją seksualną. To jest jedyna ochrona. Prezerwatywa nie chroni, seks oralny również. 

Ja spożytkowałbym te pieniądze jak już to na badanie pod kątem HIV, WZW C, ewentualnie WZW B - przy tym ostatnim sprawdź czy byłeś szczepiony. Jeżeli nie to zaszczep się.

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@PanDoktur Nie wiem, trochę panikuję z tym HPV. Na powyższe co napisałeś się przebadałem i wszystkie negatywne. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z tego co można wyczytać w sieci to któryś z wirusów HPV ma ok połowa aktywnej seksualnie populacji. A ok 80 procent miało lub będzie mieć. Wiadomo są wirusy bardziej "zjadliwe" i mniej. I lepiej nie mieć jak mieć ale ludzie często nie wiedzą nawet i przenoszą dalej a nawet jaki wiedzą. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeżeli czujesz, że może Ci to w jakiś sposób pomóc to przebadaj się. Z klinicznego punktu widzenia specjalnego sensu to nie ma. Jeżeli będzie to HPV wysokiego ryzyka to nieznacznie wzrasta Ci ryzyko nowotworu penisa i raka krtani, jednak u mężczyzn jest to bardzo rzadka sprawa. HPV odgrywa główną rolę w zachorowaniach na raka szyjki macicy u kobiet, dlatego zaleca się u nich szczepienie, a jeżeli już jest po ptakach to częstsze wizyty u ginekologa oceniające wymaz z szyjki macicy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

@PanDoktur O siebie się tak nie martwię właśnie jak o partnerki, z którymi spałem. U ilu dermatologów byłem i urologów, w poradni zdrowia seksualnego w UK i widzieli mojego wacka, nikt nigdy mi nie zalecił takich badań. A mam kłykciny. Wyczytałem w necie, że to pierwszy objaw HPV (a mam je odkąd pamiętam - jeszcze zanim miałem pierwszy raz). Wyczytałem też, że w 90% przypadków męski organizm zwalcza sam HPV po jakimś czasie. 

Edited by Tomko

Share this post


Link to post
Share on other sites

To dobrze z Twojej strony - szukać odpowiedzialnego partnera można ze świecą. Ale z HPVem to na dwoje babka wróżyła - większość zakażeń jest zwalczana przez organizm.

Kłykciny najczęściej wywołują HPV, które nie są kancerogenne. Jak Ci to przeszkadza to możesz je usunąć odpowiednimi preparatami - oczywiście pod kontrolą lekarza.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
28 minut temu, Tomko napisał:

A mam kłykciny

To masz na pewno jeden z wirusów HPV 

28 minut temu, Tomko napisał:

Wyczytałem też, że w 90% przypadków męski organizm zwalcza sam HPV po jakimś czasie

Część, wirusów jest zwalczana ale i to najczęściej pewnie te mniej "zjadliwe" @Tomko Ja wcześniej przeczytałem orgazm i myślę sobie co za zabobony :D 

13 minut temu, PanDoktur napisał:

Kłykciny najczęściej wywołują HPV

To chyba na odwrót HPV wywołuje kłykciny ;) 

13 minut temu, PanDoktur napisał:

Jak Ci to przeszkadza to możesz je usunąć odpowiednimi preparatami - oczywiście pod kontrolą lekarza

Jak dla mnie skoda hajsy na preparaty i czekanie aż zniknie, najskuteczniejsze może się okazać wymrażanie no chyba, że ktoś uhodował groszki i trzeba wyciąć. 

Edited by MaxMen
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@MaxMen@PanDoktur Mnie to nie przeszkadza, żadnej mojej nigdy też nie przeszkadzało. Nawet mówiły, że na języku fajnie hehehe. Po prostu nie chcę zarażać i chcę sobie bez gumki hasać. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Tomko Ty tak na serio ? Chodzisz z kłykcinami i tak się pokazujesz laskom i one jeszcze chętnie brały do buzi i mówiły, że na języku fajnie ? Normalnie nie wierzę co czytam 😱 Jeśli faktycznie masz HPV to zarażasz niestety. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@MaxMen To nie wygląda jakoś źle. Jak laska ma wiedzieć o co chodzi skoro ja sam qwa nie wiedziałem o co chodzi. Mam se jaja uciąć czy się powiesić? 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

@Tomko A pewny jesteś, że to kłykciny ? Od dawna to masz ?  No ale kurzajki na fiucie to na 99,99% kłykciny. Więc wymrozić lub inaczej usunąć w zależności od rozmiarów ilości. To już Ci podpowie lekarz, bo po co to nosić, nie leczone/usuwane będzie się rozsiewać i rozrastać. A czy będziesz sprzedawał to dalej to już inna sprawa. 

Edited by MaxMen

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Pewny nie jestem na 100%. Te grudki mam odkąd pamiętam. Kiedyś dermatolog mi powiedział, że to grudki perliste i tego nie muszę usuwać. Jak to internety mi podpowiedziały - umieram na każdą możliwą chorobę. Przestraszyłem się bo u jednej z moich ex wykryto podczas cytologii HPV kancerogenne. Ta miała podobną infekcję co moja wcześniejsza była - przy czym tamta była u ginekologa i lekarka jej powiedziała, że pewnie złapała jakiś szajs w hotelowym jacuzzi (faktycznie zaraz po weekendzie w hotelowym SPA dostała nieprzyjemnej infekcji a wcześniej nie miała problemów) i przepisała jej maści dla niej i dla mnie. Stąd zrobiłem w tamtym tygodniu badania full na wszystkie prawie choroby - chlamydie, zapalenia wątroby, kiły, HIV, choroby układu moczowego, HPV z rozpoznaniem itp. O partnerki się martwię bo ja sam się wyleczę, ale qwa pisać do nich żeby się przebadały i w ogóle... Przeraża mnie to. 

Edited by Tomko
  • Sad 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Tomko No to jak Ci lekarz powiedział, że to grudki perliste to zapewne tak jest i nie są to kłykciny wywołane HPV. Jednak jeśli któraś z twoich partnerek miała HPV to i ty na 99,99% też masz. Co do HPV to większość nie daje żadnych objawów a niektóre właśnie powodują Kłykciny ale to wychodzi po kilku miesiącach a nie po kilku dniach. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Do chuja pana, nie może sobie człowiek nawet poruchać w spokoju...

  • Sad 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 12.08.2019 o 21:51, Tomko napisał:

Jakie wyniki dostajesz po oddaniu krwi?

Nic nie dostajesz. Zero. Null. 

Jeśli coś wykryją srogiego to dzwonią do Ciebie po paru dniach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobra, teraz to autentycznie jestem qwa przerażony, bo ostatnio z dziewczyną coś tam pofolgowaliśmy oralnie... A jak jestem faktycznie nosicielem... Ja pierdolę. @PanDoktur Jak to prezerwatywa nie chroni? 

  • Sad 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Tomko Prezerwatywę zakładasz tylko na penisa, a przecież masz intymny kontakt fizyczny z resztą skóry partnerki. Przez pocałunki i ocieranie o miejsca intymne można się zarazić.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, MaxMen napisał:

 

To chyba na odwrót HPV wywołuje kłykciny ;) 

 

Tak, oczywiście. HPV wywołuje kłykciny kończyste. Ale najczęściej podtypy, które nie są kancerogenne.

47 minut temu, Tomko napisał:

Dobra, teraz to autentycznie jestem qwa przerażony, bo ostatnio z dziewczyną coś tam pofolgowaliśmy oralnie... A jak jestem faktycznie nosicielem... Ja pierdolę. @PanDoktur Jak to prezerwatywa nie chroni? 

Tak, wystarczy kontakt np. moszny, a tego trudno uniknąć. Jeżeli partnerki badają się regularnie u ginekologa to nie powinny niczego się obawiać. Tak samo Ty mogłeś od nich się zakazić - tego nigdy nie się nie dowiesz. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dlatego Panowie trzeba wypieprzać do Niemiec lub od niedawna USA. Divy całkowicie legalne z pełną opieką zdrowotną.

U szwabów to nawet byle narkoman uliczny może mieć opiekę medyczną i jeżeli chce wstrzykiwać sobie działki pod nadzorem lekarza. (patrz filmiki z 'Jak to ogarnąć')

A póki co - celibat największą wartością mężczyzny. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 godzin temu, Doggie napisał:

@Tomko Prezerwatywę zakładasz tylko na penisa, a przecież masz intymny kontakt fizyczny z resztą skóry partnerki. Przez pocałunki i ocieranie o miejsca intymne można się zarazić.

W takim układzie @Tomko proponuje to;

 

 

  • Thanks 1
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@karhu priv. 

@Tomko widzę, że ciężar tego pytania spadnie na moje barki, mianowicie, daj foto. 😎

 

Ty masz zapewne te perliste i z igły widły robisz. 

  • Confused 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@zuckerfrei Ale jakie foto heheh? :D

Panowie - gdzie udać się z wynikami do interpretacji? Do lekarza rodzinnego, dermatologa, wenorologa?

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 12.08.2019 o 14:57, Tomko napisał:

@zuckerfrei W PL jestem już. W UK robiłem takie badania rok temu właśnie w Sexual Health Clinic. 

- diagnostyka.pl

- ogarnij bezpłatną przychodnię, prawdopodobnie w każdym wojewódzkim mieście jest,

 

ostatnio jak robiłem nie byłem świadom HPV więc bardzo nie wnikałem co tam pisało,

 

Możesz podejść do lekarza pierwszego kontaktu i poprosić o skierowanie. Mnie na kilka badań dał i ubrał to tak w dokumentacji, żeby jak to ujął NFZ "się nie czepiał" bo widział, że nie wydziwiam tylko, że jest potrzeba. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Piter_1982 Badania już dawno zrobione. Czekam na wyniki teraz :). W diagnostyce i alab robiłem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By Shambler
      Komentarze też ciekawe a zwłaszcza feminazistek. Co o tym sądzicie? 
    • By ewelina
      Hej wszystkim!
       
      Nie wiem,  czy ktoś z Was wie, ale 1-go listopada oprócz święta Wszystkich Świętych obchodzony jest Światowy Dzień Weganizmu (naszła mnie refleksja czy to przypadek, że te święta się pokrywają ?). Postanowiłam, więc że dla uczczenia tego wydarzenia wrzucę przepis na rosół wegański. Dlaczego rosół? Z trzech powodów. Po pierwsze jest to proste danie, raczej nie da się go zepsuć, nie wymaga posiadania talentu kulinarnego. Po drugie mamy porę późnojesienną, a więc jest to też okres przeziębieniowy, a wiele osób uważa, że rosół to dobre lekarstwo na przeziębienia. Po trzecie ten przepis ma doskonałe recenzje.
       
      Zacznę od tego, że osobiście tego dania nie przyrządzałam . Dowiedziałam się o nim od mojej znajomej (jest weganką) i to ona była testerką. Przygotowała go z okazji odwiedzin swoich krewnych, którzy są wszystkożerni i dodatkowo preferują tradycyjną kuchnię polską, więc bez rosołu się obyć nie mogło. Jako ciekawostkę dodam, że krewni przed degustacją nie zostali poinformowani, że jest to rosół wegański- spodziewali się, że dostaną tradycyjną mięsną wersję. Po degustacji znajoma otrzymała następujące komentarze:  „ Babcia taki gotowała za życia! Wy wegany żałujta, bez rosołu to jak bez życia. A kure wiejską skądżeś wzięła?” Nikt się nie zorientował, że w daniu nie ma grama mięsa!
       
      Koleżanka korzystała z poniższego przepisu:
       
       
      Pozdrawiam
       
    • By ewelina
      Witam wszystkich!
      Temat kieruję nie tylko do pań (choć to niestety kobiety przez swój styl życia w większej części przyczyniają się do obecnej sytuacji niż mężczyźni), ale do wszystkich. Wszyscy jesteśmy konsumentami, a nasze zakupowe wybory pociągają za sobą różne konsekwencje. Czy jako konsumenci dokonując zakupów kosmetyków, perfum, środków czystości i środków higienicznych zwracacie uwagę czy były testowane na zwierzętach? Poniżej zamieszczę filmik z niemieckiego Laboratorium Farmakologii i Toksykologii. Film był nagrywany  w laboratorium LPT w Hamburgu od grudnia ubiegłego roku do marca 2019. Działacz na rzecz praw zwierząt potajemnie filmował warunki, w jakich przetrzymywane są m.in. małpy, koty czy psy. Proszę o obejrzenie.
       
      Oto jedne z najpopularniejszych firm, które wciąż testują swoje produkty na zwierzętach:
      Johnson & Johnson (m.in. kosmetyki Neutrogena, Listerine, krople do oczu Visine) Procter & Gamble (m.in. pieluszki Pampers, podpaski Always, szampony Pantene) Avon (m.in. kremy, perfumy, kosmetyki do makijażu) Balenciaga L’Oreal (m.in. pudry do makijażu, farby do włosów, kosmetyki do pielęgnacji skóry) Burberry  Calvin Klein Cosmetics Chloe  Diesel Dior Dolce & Gabbana  Durex (prezerwatywy, żele) Fendi  Estee Lauder (m.in. kosmetyki do makijażu, perfumy, szminki, podkłady) Garnier (m.in. szampony do włosów, kremy, farby do włosów) Giorgio Armani Givenchy  Gucci Fragrances Head & Shoulders (głównie szampony do włosów, odżywki) Hugo Boss Jimmy Choo Lancome (m.in. perfumy i kosmetyki) Lanvin   Marc Jacobs Fragrances  Maybelline (głównie produty do makijażu i kosmetyki dla kobiet) Miu Miu Mont Blanc  Nivea (m.in. kremy do pielęgnacji skóry, szampony do włosów, dezodoranty) Paco Rabane Prada  Revlon (kosmetyki do włosów, skóry i paznokci) Roberto Cavallii Salvatore Ferragamo Henkel (Schwarzkopf, Fa, Syoss) Sephora Cosmetics  Tous  Valentino  Versace  Victoria’s Secret  Wella (głównie kosmetyki do pielęgnacji włosów) Zegna Woolite (głównie płyny do prania i pielęgnacji tkanin) Yves Rocher (produkty do pielęgnacji twarzy, perfumy i kosmetyki)  
       
      Źródła:
      https://noizz.pl/ekologia/ktore-kosmetyki-sa-testowane-na-zwierzetach-peta-publikuje-liste-firm/rwx3wnf?fbclid=IwAR1HDLfhZSfJfpYAn0JzTqOEzZCFiRWb2ruuUuzT4eNlp3rvM5UvaAIx22Q
      https://www.mediapeta.com/peta/PDF/companiesdotest.pdf
    • By ewelina
      Witajcie!
      Zacznę od tego, że trafiłam dziś na audycję p. @Marek Kotoński na temat mięsa. Bardzo cieszę się, że poruszył ten temat, bo dotyczy on nas wszystkich. Ja nie będę dublowała tego co p. Marek powiedział, ale poruszę temat z nieco innej strony. 
       Większość z nas ma swoje mieszkania, domy, o które dba, które ceni, inwestuje pieniądze. Ale dlaczego nie cenimy miejsca, które jest naszym wspólnym domem? Naszej planety? To przecież od jej stanu uzależnione jest nasze być albo nie być. Każda nasza nawet najmniejsza decyzja bezpośrednio wpływa na stan środowiska naturalnego, a takich decyzji każdego dnia podejmujemy bardzo wiele. Dlatego każda osoba jest ważna! Jeśli ten tekst spowoduje, że chociaż jedna osoba zechce coś zmienić w swoim życiu to czas, który poświęciłam nie będzie zmarnowany.
      Jak przemysł zwierzęcy wpływa na środowisko:
      1) Przemysł mięsny zużywa 1/3  całych zasobów wody pitnej na świecie! Nie piszę nawet o produkcji nabiału, czy jajek a tylko zwierząt na mięso! Przykładowo produkcja 1kg wołowiny zużywa od 100 do 200 razy więcej litrów wody niż produkcja jednego kilograma żywności roślinnej. Czy możecie to sobie wyobrazić? Zasoby wody kurczą się w zastraszającym tempie, a my tyle wody marnujemy by produkować mięso. Dziś już praktycznie nie ma źródeł wody o idealnej czystości. Dodatkowo to przemysł mięsny jest w dużej mierze odpowiedzialny za zanieczyszczenie wód.
      2) Aby wyprodukować 1 kg mięsa potrzeba zużyć ok 12 kg zboża (w przypadku wołowiny ok. 25kg)
      3) Ok 61% wszystkich plonów w Polsce jest zużywanych na paszę dla zwierząt (nie wspominam, że ogromną ilość paszy, w tym soi importujemy)!
      4) Produkcja mleko i mięsa zużywa ok. 83% światowych terenów uprawnych!
      5) Z obszaru ziemi uprawianej wielkości 5 boisk futbolowych (10 hektarów) można wyżywić 2 ludzi jedzących mięso, 24 jedzących zboża lub 64 zjadaczy soi. Dr Maria Grodecka, działaczka i autorka wielu książek o wegetarianizmie, dowodzi, że na roczne wyżywienie jednej osoby ‚mięsożernej’ musi być przeznaczone przynajmniej 0,5 ha ziemi oraz 1,5 ha pastwisk, podczas gdy do wyżywienia ‚roślinożercy’ wystarczy 4 razy mniej powierzchni – około 0,5 ha.
      6)  Ponad 70% amerykańskiej produkcji zboża i ok 1/3 światowej przeznacza się na pasze dla zwierząt, których mięsem żywi sie ok 30% populacji. By wykarmić coraz to większe stada, do uprawy roślin przeznaczonych na paszę stosuje się obficie pestycydy i nawozy sztuczne
      7) Tarłowanie denne (metoda połowu ryb i owoców morza) odpowiada za 95% zniszczeń w naszych oceanach.
      8) Wyprodukowanie białka zwierzęcego wymaga zużycia 8 razy większej ilości paliw kopalnych niż wyprodukowanie analogicznej ilości białka roślinnego.
      9) Hodowla i produkcja mięsa odpowiada za emisję ponad 60% ogółu gazów cieplarnianych (czyli cały transport na swiecie produkuje mnie spalin niż produkcja i hodowla mięsa).
      10) Zwierzęta hodowlane stanowią 96% wszystkich zwierząt na świecie. W ciągu roku na całym świecie w celach żywnościowych zabijanych jest około 50 mld zwierząt lądowych!
       
      Mogłabym wymieniać jeszcze długo, ale myślę że przytoczone dane i tak są przerażające. Wiem, że znajdą się osoby argumentujące, że produkcja roślin również wymaga stosowania pestycydów i nawozów sztucznych, owszem,ale na wielokrotnie mniejszą skalę. Pamiętajmy, że za to co dzieje się na naszej planecie odpowiada każdy człowiek z osobna, a więc każdy ma wpływ by poprawić sytuację.
      Zadziwiające jest to, że osoby, które zwykle najbardziej krytykują weganizm czy wegetarianizm zazwyczaj albą planują mieć dzieci albo już posiadają. Dlaczego mnie to dziwi? Bo to te osoby w pierwszej kolejności powinny brać się za działanie, by swoim potomkom zapewnić jak najlepszą przyszłość. Co z tego, że zapewnimy dzieciom edukację na wysokim poziomie, start w postaci mieszkania czy samochodu skoro być może nie będą miały wody, która nada się do picia? Jeżeli sytuacja na Ziemi się nie zmieni to bardzo prawdopodobne, że w ciągu najbliższych 100 lat czeka nas ogromna katastrofa ekologiczna.
       
      W szkolnych podręcznikach biologii, w tematach dotyczących ekologii nie ma słowa o wpływie produkcji zwierząt na środowisko naturalne. Podobnie studenci ochrony środowiska w trakcie 3 letniej edukacji słyszą o problemie 1-2 razy, ale temat poruszany jest w sposób marginalny. Gdy słyszymy o ekologii to zazwyczaj jest mowa o segregacji śmieci, niemarnowaniu wody, gaszeniu światła, owszem jest to istotne, ale o ile więcej możemy zdziałać gdy na obiad zrezygnujemy z mięsnego kotleta.
       
      Obecnie żyjemy w czasach, gdy mamy dostęp do praktycznie każdego rodzaju żywności. Ignorancją jest w takim przypadku sięgać po mięso. Pamiętajmy, że wszyscy jedziemy na jednym wózku, a działając na niekorzyść naszej planety podcinamy gałąź, na której siedzimy.
      Rozumiem, że nie każdy jest w stanie od razu stać się weganinem czy przejść na pranę . Liczy się każde działanie. Pamiętajmy, że głód jest najważniejszym elementem samodyscypliny. Jeśli potrafimy kontrolować to co jemy i pijemy to potrafimy kontrolować wszystko.
       
      Panie Marku,  nie wiem czy Pan to przeczyta, ale bardzo chciałam podziękować Panu za audycję dotyczącą poruszanego tematu. Z doświadczenia wiem, że mężczyźni są znacznie bardziej oporni jeśli chodzi o rezygnację z mięsa. Tym bardziej słowa uznania dla Pana. To miło, że są ludzie, których obchodzi nie tylko czubek własnego nosa, ale reagują na cierpienie innych istot (w tym wypadku bezbronnych).
       
      Podsumowując: Czy zwierzęta powinny być pokarmem? Tak, ale nie ciała, a duszy.
      https://www.youtube.com/watch?v=HwynXS6TS84
       
      Źródła, z których korzystałam:
      https://www.theguardian.com/environment/2018/may/31/avoiding-meat-and-dairy-is-single-biggest-way-to-reduce-your-impact-on-earth
      https://advances.sciencemag.org/content/2/2/e1500323.full
      http://www.takepart.com/article/2016/02/18/4-billion-people-face-water-scarcity
      https://forsal.pl/artykuly/1390826,co-to-jest-syntetyczne-mieso-i-czy-bedziemy-je-jesc.html
      https://www.otwarteklatki.pl/dieta-roslinna-ratunkiem-dla-planety/
      https://www.onegreenplanet.org/animalsandnature/the-roots-of-deforestation-in-the-amazon/
      https://www.newsweek.pl/wiedza/nauka/mieso-jest-dla-ziemi-gorsze-niz-samochody-i-dymiace-fabryki/g5mqxlj
    • By ewelina
      Witam wszystkich!
      Od jakiegoś czasu widoczny jest trend polegający na migracji ludzi na wieś czy jakieś bardziej ustronne tereny. Zastanawiam się jak to jest u członków tego Forum. Wolicie mieszkać na wsi, czy w mieście? Gdzie obecnie mieszkacie i czy to Wam odpowiada? Gdzie chcielibyście mieszkać w przyszłości? Czy macie porównanie mieszkania na wsi i w mieście?
      Zacznę od siebie. Do ok. 6 roku życia wychowywałam się na wsi. Mieszkałam tam razem z rodzicami, siostrami, dziadkami i wujkiem (brat mamy). Ten czas uważam za najszczęśliwszy okres mego życia. Potem mieszkałam w mieście, ale wszystkie wakacje, ferie itd. spędzałam na wsi. Jak patrzę na to z perspektywy czasu? Nie będę odkrywcza  pisząc, że miejsce, w którym się wychowujemy ma na nas niebagatelny wpływ. Do dziś pamiętam, gdy będąc kilkuletnim dzieckiem ojciec wsadził mnie po raz pierwszy na oklep na konia, trzymałam się tylko grzywy i tak sobie zadowolona jechałam , koń kołysał w taki charakterystyczny sposób. Uwielbiałam też wchodzić do ogromnej zagrody, w której był koń, wołałam go, a ten do mnie galopował aż się kurzyło i zatrzymywał kilkanaście cm przede mną. Do dziś mam ogromny szacunek do przyrody i wszystkiego co żyje.
      Obecnie mieszkam w mieście, ale ciepłe pory roku spędzam w dużej mierze właśnie na wsi. Nie wyobrażam sobie, by lato spędzić  w mieście. Dla mnie szczęściem nie jest kolejna para butów itp. ale wstanie o świcie i bieg na bosaka na łąkę. Za nic w świecie nie chciałabym mieszkać w wielkim mieście. Wydaje mi się, że jednym z powodów dzisiejszego ogromnego konsumpcjonizmu jest fakt, że większość ludzi od dziecka wychowuje się w miastach. Oderwani od przyrody zapominamy, że sami jesteśmy jej częścią i podcinamy gałąź, na której siedzimy.
      Jeśli ktoś ma ochotę to zapraszam do dzielenia się swoim zdaniem.
      Pozdrawiam
       
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.