Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Zajac

Ile Realnie zarabia się w Polskich miastach?

Recommended Posts

Ja miałem etap że wziąłem kredyt na sprzęt elektroniczny i powiedziałem nigdy więcej, Nie warto brać kredytów, A jakbym miał sobie brać kredyt na mieszkanie, To rozejrzałbym się za czymś na rynku wtórnym i nie mieszkanie za jakąś bajońską sumę. NP 750 tysięcy. Tylko coś za mniejszą kwotę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
54 minutes ago, Aderix said:

Ja miałem etap że wziąłem kredyt na sprzęt elektroniczny i powiedziałem nigdy więcej, Nie warto brać kredytów, A jakbym miał sobie brać kredyt na mieszkanie, To rozejrzałbym się za czymś na rynku wtórnym i nie mieszkanie za jakąś bajońską sumę. NP 750 tysięcy. Tylko coś za mniejszą kwotę.

W tym momencie i na rynku wtórnym w dużych miastach jest bardzo bardzo drogo. lepiej wziąć kredyt hipotyczny czy wynajmować i ciułać? (a gdy już za 15-20 lat uciułasz kwotę x mieszkania i tak podrożeją nawet ponad inflację). Czy może mieszkać z starymi w rodzinnej miejscowości gdzie jak neiktórzy zauważyli często nie ma szans na cokolwiek powyżej 2tyś netto?. Niestety często kredyt to jedyna opcja. Natomaist zgadzam się, że należy mierzyć siły nad zamiary i nie korzystać w pełni z zdolności kredytowej proponowanej przez bank. Idealnie byłoby wydawać na kredyt/mieszkanie max 25-30% zarobków co by mieć bufor na okoliczność podwyżki stóp procentowych. I ostatnia myśl  z ogarniętą partnerką(zawodowo!) może być dużo łątwiej się usamodzielnić bo w grę wchodzą 2 pensje.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, somsiad napisał:

W tym momencie i na rynku wtórnym w dużych miastach jest bardzo bardzo drogo. lepiej wziąć kredyt hipotyczny czy wynajmować i ciułać? (a gdy już za 15-20 lat uciułasz kwotę x mieszkania i tak podrożeją nawet ponad inflację). Czy może mieszkać z starymi w rodzinnej miejscowości gdzie jak neiktórzy zauważyli często nie ma szans na cokolwiek powyżej 2tyś netto?. Niestety często kredyt to jedyna opcja. Natomaist zgadzam się, że należy mierzyć siły nad zamiary i nie korzystać w pełni z zdolności kredytowej proponowanej przez bank. Idealnie byłoby wydawać na kredyt/mieszkanie max 25-30% zarobków co by mieć bufor na okoliczność podwyżki stóp procentowych. I ostatnia myśl  z ogarniętą partnerką(zawodowo!) może być dużo łątwiej się usamodzielnić bo w grę wchodzą 2 pensje.

Mnie spłacenie kredytu, Nauczyło że nie warto brać sprzętu elektronicznego na raty, To głupota i jak sobie przeliczyłem kiedyś, To przepłaciłem sporo za sprzęt. Dlatego z perspektywy wole sobie powoli ciułać kasę i kupić coś powolutku. A nawet z drugiej ręki.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minute ago, Aderix said:

Mnie spłacenie kredytu, Nauczyło że nie warto brać sprzętu elektronicznego na raty, To głupota i jak sobie przeliczyłem kiedyś, To przepłaciłem sporo za sprzęt. Dlatego z perspektywy wole sobie powoli ciułać kasę i kupić coś powolutku. A nawet z drugiej ręki.

Doprecyzowując: miałem na myśli kredyt hipoteczny. W przypadku kredytów konsumpcyjnych 100% zgadzam się.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Aderix kredytów konsumpcyjnych nie warto brać ale hipoteczny to inna bajka. Kupowanie elektroniki na kredyt to podwójna głupota. 

Wiadomo można odkładać ale wtedy nie warto trzymać oszczędności w PLN. Kumpla matka oszczędzała "w skarpetę" i mówiła mu, że wystarczy po iluś tam latach na 3 samochody i wiesz co finalnie się stało? Na rower ledwo starczyło z tej kasy. xD 

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, somsiad napisał:

Doprecyzowując: miałem na myśli kredyt hipoteczny. W przypadku kredytów konsumpcyjnych 100% zgadzam się.

Wiem, Ale niekiedy ludziom brak cierpliwość żeby odkładać pieniądze, Ale ja powoli utwierdzam się w  przekonaniu że kupno czegoś używanego to nie wstyd i jest mądrzejsze niż zasada postaw się a zastaw się, Kredyt konsumencki to głupota, Jak też hipotetyczny, Jak patrzę na aktualną sytuacje. To dziwnie przypomina mi ona sytuacje z 2008-2009. Gdzie posypał się rynek nieruchomości.

3 minuty temu, SSydney napisał:

@Aderix kredytów konsumpcyjnych nie warto brać ale hipoteczny to inna bajka. Kupowanie elektroniki na kredyt to podwójna głupota. 

Wiadomo można odkładać ale wtedy nie warto trzymać oszczędności w PLN. Kumpla matka oszczędzała "w skarpetę" i mówiła mu, że wystarczy po iluś tam latach na 3 samochody i wiesz co finalnie się stało? Na rower ledwo starczyło z tej kasy. xD 

Będę szczery, Po tych wszystkich zawirowaniach walutowych, To jednak wolałbym trzymać w Polskiej walucie pieniądze albo w zapasach żywności itp.

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 minut temu, Aderix napisał:

Ale ja powoli utwierdzam się w  przekonaniu że kupno czegoś używanego to nie wstyd i jest mądrzejsze niż zasada postaw się a zastaw się

 

Ja nauczyłem się kupować kradzione. Spodnie za 70, markowe, jak najbardziej. Kurtka za 50-300 itd.

Tak normalnie bym płacił odpowiednio 350, 250, 1200.

Sorki, "pracodawców" posrało więc jest jak jest.

Kurwica mnie drobna tylko bierze kiedy widzę ( czas przeszły, uff) fakturkę na słuchawki dla gnojaka za 1200 zeta wiedząc, że huhwysyn sfinansował to z premii świątecznych co ich nie było.

Miło, że już tam nie pracuję :)

 

Czy wspieram złodziei? Jak najbardziej :)

Przy zasranych "pracodawcach" to kryształowo uczciwi ludzie.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, wroński napisał:

 

Ja nauczyłem się kupować kradzione. Spodnie za 70, markowe, jak najbardziej. Kurtka za 50-300 itd.

Tak normalnie bym płacił odpowiednio 350, 250, 1200.

Sorki, "pracodawców" posrało więc jest jak jest.

Kurwica mnie drobna tylko bierze kiedy widzę ( czas przeszły, uff) fakturkę na słuchawki dla gnojaka za 1200 zeta wiedząc, że huhwysyn sfinansował to z premii świątecznych co ich nie było.

Miło, że już tam nie pracuję :)

 

Czy wspieram złodziei? Jak najbardziej :)

Przy zasranych "pracodawcach" to kryształowo uczciwi ludzie.

Ja aktualnie będę na stażu od września do stycznia, A potem będę kombinował gdzie znaleźć pracę, Bo niestety jeśli czegoś nauczyłem związanego z rynkiem pracy, Polski pracodawcy to szuje i ich krzyki że są ciemiężeni,przez rząd i wyzyskiwani nie robi na mnie wrażenia. Większości to oszuści i cwaniaki na cztery nogi kute. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Bo taka jest u nas mentalność. Masz mniej, to mają cie za nic, a jak masz więcej, to ci zazdroszczą.

 

Dawno wyłożyłem laskę na ten układ. Wychodzę z założenia, że różnie na tym świecie bywa i nikt nie zna daty końca swojego żywota. Nikt mi nie da gwarancji, że ma sens urabianie się po łokcie żeby zaimponować komukolwiek i nie chodzi mi tu wcale o innych ludzi. a o rodzinę i myszkę, z którą będzie żyło się " długo i szczęśliwie". Szkoda mi życia po prostu.

Dziwi mnie, że ludzie potrafią oszczędzać na jedzeniu np i inwestować ten hajs w markowe ciuchy albo piąty telewizor w ciągu roku. Jakbym miał wybierać między jednym, a drugim, to wolałbym kupić ciuchy u Wietnamca i wydać kasę na dobre żarcie. Pisząc "dobre żarcie" nie mam na myśli tatara z łosia w restauracji za 60zł, tylko kupienie sobie lepszej wędliny, chleba z dobrej piekarni, świeżych warzyw i owoców, a nie jakichś mrożonek itd. Tymczasem ( w mojej rodzinie też ma to miejsce) wydają tyle szmalu na jakieś łachy byle było znane logo, a na śniadanie bułki z margaryną i najtańsza wędlina, która o mało nie zacznie fosforyzować od ilości tych chemicznych dodatków i polepszaczy.

 

Co do tych mieszkań, to zależy od podejścia. Znam parę, która kupiła mieszkanie dwupiętrowe na obrzeżach za 350tyś. Kredyt spłacili niecały rok temu. Mają los dookoła, ciszę, spokój, mieszkanie naprawdę piękne ( miałem okazję wizytować tam parę razy) przestronne, zadbane, ale jednocześnie skromne. Bez jakichś ekstrawagancji, żeby komuś zaimponować.

Nawet jak o nim mówią, to bez żadnego przechwalania się, tylko że kupili to na co było ich stać i że trafili naprawdę super. Można ? ano można. Jak się ma głowę na karku i rozum dogania metrykę, a nie zostaję za nią w tyle, to człowiek organizuje życie tak, żeby jemu się podobało a nie gapiom.

 

 

 

 

Edited by Infernal Dopamine
  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
4 godziny temu, witekk napisał:

Przed ludźmi to wygląda jak szlachta - fajny dom, pewnie zajebiste autko w leasing.

Przeciętny Janusz zrobi praktycznie wszystko żeby się pokazać.

Nie tylko Janusz, to wszystko zaleczy od przynależności do danej kasty.  W pewnych kręgach źle jest widziane mieszkanie w bloku czy innych Wynalazkach.  śmiejemy się z Indii a sami w głowie nadal mamy kastowość.  Najgorsze jest to, ze działa ten mechanizm w obydwie strony.  Czasem jak się Tobie powiedzie, a otoczenie się o tym dowie, a w najgorszym wypadku zaczniesz wyróżniać - to musisz zmienić otoczenie. Miazga.

 

Ale jak uczą rewolucję- jeśli nie jesteś z elit (tych co nie widać, a nie kukły) to lepiej się ze swoim szczęściem, bogactwem oraz sukcesem nie obnosić. Bo w razie rozrób, oni szybko znajdą adresy osób do których najpierw zapukają.  Kurcze, sam widzę jak na mnie patrzą ludzie widzą moje mieszkanie. Widać ten ogień w oczach. To jest przerażające.

 

Bo przyjaciół poznaje się jak odnosisz sukces, bo biednych jest większość.

 

Mój sąsiad przeniósł się z wrocławskiego osiedla parę km dalej, bo żona ma siostrę w prokuraturze. I jak ona mieszkać w kamienicy. Oczywiście kredycik na 20 lat.

Edited by Perun82
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Aderix napisał:

Ale ja powoli utwierdzam się w  przekonaniu że kupno czegoś używanego to nie wstyd i jest mądrzejsze niż zasada postaw się a zastaw się

Czemu powoli?

a kto Ci sprawdzi tak w ogóle czy coś jest używane? 

a nawet jeśli będzie wiedział to co z tego? :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, radeq napisał:

Czemu powoli?

a kto Ci sprawdzi tak w ogóle czy coś jest używane? 

a nawet jeśli będzie wiedział to co z tego? :D

Nie znam ludzi, Z bólu dupy i zawiści potrafią dopiec, Jak nigdy i z tego powodu powoli mam głęboko w szafie co sobie myślą.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Chłopaki wcale nie trzeba kupować tanich rzeczy od Wietnamca tylko odpalić samochód ,ruszyć dupę i jechać do Austrii do Designer Outlet Parndorf. Jak wiadomo trzeba czekać na dni z promocją ale jak się ruszycie w taki Black Friday to zaręczam wam,że obkupicie się w markową odzież z Ralph Lauren,Tommy Hilfinger, Adidas, Nike i wiele wiele innych. Ceny możecie sobie podzielić przez trzykrotność tego co trzeba zapłacić za podobny produkt w Polsce.Nie wiem jak jest teraz ale w tamtym roku parking był darmowy.I lepiej nie bierzcie ze sobą "myszki" bo spędzicie tam cały dzień :)

 

A co do wystawnego życia to w pełni się zgadzam.Tylko,że tu gdzie żyje to większość finansuje te rzeczy z tego co zarobili za granicą, głownie Niemcy,Szwecja,Norwegia i tyle wam powiem,że nie warto było czasu tracić na studiowanie tylko wziąźć się za w czasu za budowlankę(zbrojenia,wykończeniówka) i wyjechać do Skandynawii.Znajomy sporo starszy ode mnie (stary kawaler :) ) lata już pracujący w zawodzie dostaje tam na czysto w przeliczeniu na nasze 70 złotych na rękę na godzinę. Gość bez kredytu kupił już sobie tam mieszkanie,co dwa lata zmienia sobie samochody.Ostatnio kupił sobie Lexusa, przyjeżdża co jakiś czas do Polski i wcale nie zamierza wracać tutaj na dłużej no bo po co. Dawny sąsiad,który wyjechał na nielegalu do USA wrócił po jakimś czasie do Polski do żony i dzieci kupili dom (oczywiście skarbówka się przyjebała bo jakże by inaczej).Z zewnątrz rudera jak diabli ale jak wejdziesz do środka to jak w pałacu Doży. Myślę,że gość sporo więcej by osiągnął ale jak wiadomo jak wysyłał kasiorkę do domu to żoneczka z córkami przewaliły sporą część na pierdoły.Na chwile obecną ma wywalone bo chyba mu się już znudziło spełnianie zachcianek klasy próżniaczej i robi sobie za 2500 i ma wywalone. Gość świetny w robotach wykończeniowych - robił mi łazienkę i klatkę schodową (ściany, schody itp). Z tego co mi wiadomo miał na tyle zdrowego rozsądku,że zabunkrował część kasy na koncie o którym rodzinka nie ma zielonego pojęcia.Konkluzja tych dwóch historii jest taka,że najlepiej mieć fach budowlany w ręku,być sobie kawalerem i wyjechać do Skandynawii.W ramach uwagi na pewno chciałbym dodać,żeby nie pracować za granicą u Polaka bo jak zresztą każdy kto tam pracuje wie, że nikt tak cię nie wyrucha na pieniądzach jak drugi Polak :)

Edited by El Doctor
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 minut temu, El Doctor napisał:

Chłopaki wcale nie trzeba kupować tanich rzeczy od Wietnamca tylko odpalić samochód ,ruszyć dupę i jechać do Austrii do Designer Outlet Parndorf. Jak wiadomo trzeba czekać na dni z promocją ale jak się ruszycie w taki Black Friday to zaręczam wam,że obkupicie się w markową odzież z Ralph Lauren,Tommy Hilfinger, Adidas, Nike i wiele wiele innych. Ceny możecie sobie podzielić przez trzykrotność tego co trzeba zapłacić za podobny produkt w Polsce.Nie wiem jak jest teraz ale w tamtym roku parking był darmowy.I lepiej nie bierzcie ze sobą "myszki" bo spędzicie tam cały dzień :)

 

A co do wystawnego życia to w pełni się zgadzam.Tylko,że tu gdzie żyje to większość finansuje te rzeczy z tego co zarobili za granicą, głownie Niemcy,Szwecja,Norwegia i tyle wam powiem,że nie warto było czasu tracić na studiowanie tylko wziąźć się za w czasu za budowlankę(zbrojenia,wykończeniówka) i wyjechać do Skandynawii.Znajomy sporo starszy ode mnie (stary kawaler :) ) lata już pracujący w zawodzie dostaje tam na czysto w przeliczeniu na nasze 70 złotych na rękę na godzinę. Gość bez kredytu kupił już sobie tam mieszkanie,co dwa lata zmienia sobie samochody.Ostatnio kupił sobie Lexusa, przyjeżdża co jakiś czas do Polski i wcale nie zamierza wracać tutaj na dłużej no bo po co. Dawny sąsiad,który wyjechał na nielegalu do USA wrócił po jakimś czasie do Polski do żony i dzieci kupili dom (oczywiście skarbówka się przyjebała bo jakże by inaczej).Z zewnątrz rudera jak diabli ale jak wejdziesz do środka to jak w pałacu Doży. Myślę,że gość sporo więcej by osiągnął ale jak wiadomo jak wysyłał kasiorkę do domu to żoneczka z córkami przewaliły sporą część na pierdoły.Na chwile obecną ma wywalone bo chyba mu się już znudziło spełnianie zachcianek klasy próżniaczej i robi sobie za 2500 i ma wywalone. Gość świetny w robotach wykończeniowych - robił mi łazienkę i klatkę schodową (ściany, schody itp). Z tego co mi wiadomo miał na tyle zdrowego rozsądku,że zabunkrował część kasy na koncie o którym rodzinka nie ma zielonego pojęcia.Konkluzja tych dwóch historii jest taka,że najlepiej mieć fach budowlany w ręku,być sobie kawalerem i wyjechać do Skandynawii.W ramach uwagi na pewno chciałbym dodać,żeby nie pracować za granicą u Polaka bo jak zresztą każdy kto tam pracuje wie, że nikt tak cię nie wyrucha na pieniądzach jak drugi Polak :)

Polak Polaka zawsze wyrucha, Sam miałem w planach wyjechać za granicę ale dam sobie spokój, Tam się nie długo skończy Eldorado a dodatkowo zapala mi się czerwona lampka, Że łatwo zostać za granicą przez własnych rodaków wyruchany, Takie skundlenia to nie ma w innych narodach.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 17.08.2019 o 08:04, Zajac napisał:

Według danych zawartych w linku w Jastrzębiu-Zdroju zarabia się przeciętnie 8121 PLN tj. 168% średniej krajowej

 

W Warszawie 6433 PLN tj. 133% średniej krajowej

To jest wszystko brutto, ile to jest netto na rękę, wiadome jest, że w większych aglomeracjach, jeszcze które się rozwijają zarobki są większe, ale już widać, jak porównamy chociażby Katowice, Sosnowiec, Suwałki. Powoli ta przepaść będzie się powiększała.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Warszawa zawsze podbija statystyki, centrale, ministerstwa rządowe itp... Ja Warszawy pod statystyki nie uwzględniam. 

Edited by slavex

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ściana wschodnie, To jest ch, Pod każdym względem, Z rok czy pół roku muszę tutaj wytrzymać i chętnie bym z stąd zwiał.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cytat

W ramach uwagi na pewno chciałbym dodać,żeby nie pracować za granicą u Polaka bo jak zresztą każdy kto tam pracuje wie, że nikt tak cię nie wyrucha na pieniądzach jak drugi Polak

Wydymają człowieka szczególnie jak ten ani be, ani me w obcym języku i nie ma żadnej alternatywy. Warunków nie zmienią, bo wiedzą, że jak jeden się wypiszę z tego cyrku, to przyjedzie drugi na jego miejsce.

Poza tym nie tylko na polskie szefostwo trzeba uważać za granicą. Lepiej unikać kontaktu z polakami, bo ci będą na ręce patrzyli i wszystkiego zazdrościli. Najbardziej ich boli jak przyjedzie rodak, znajdzie dobrą pracę i będzie miał więcej od nich. Był kiedyś taki artykuł o polakach na Brooklynie autorstwa Władysława Nowaka. Pewnie jeszcze gdzieś się znajduje w zakamarkach internetu. Ludzie mieszkający za ocenami mówili, że najbardziej trzeba na swoich uważać, bo by ci najchętniej oczy wydłubali. Kupią sobie parę markowych ciuchów, używana samochód i już na resztę z góry patrzą.

Nic nie poradzisz z mentalnością zakompleksionych zadupiarzy. Ta sama mentalność co u Bułgarów, z którymi miałem styczność. Nażelowany łeb, pozłacany łańcuch na szyi, adidasy, ralph lauren i rolexy z bazaru. Żadnego uśmiechu do drugiego człowieka, prostej, życzliwej uprzejmości, jakichś wyższych wartości w życiu. Tylko nażreć się, nachlać w weekend, zarobić szmal żeby kupić rekwizyty do pozowania przed obcymi ludżmi i tak aż do momentu, gdy się staną pożywką dla robaków pod ziemią.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W moim mieście, to w ogóle nie ma pracy (prawie 50tys.). Wszystko wokół w magazynach, lub inne gówno roboty. Więcej jak 3k, to nie ma co liczyć (przeciętny śmiertelnik bez dużej specjalistycznej wiedzy) 2,5k to jest już nieźle.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Aderix napisał:

Polak Polaka zawsze wyrucha,

Tak, ale... za granicą prawie każdy imigrant wyrucha. Czy to Turek, Alban, Serb wszystko jedno. Zwłaszcza w budowlance jest duża patologia. Jeśli się nie pracuje u autochtona to trzeba się liczyć z tym, że będą różne wałki i problemy.

 

3 godziny temu, Aderix napisał:

Tam się nie długo skończy Eldorado

Bardzo możliwe, ale też nie każdy fizycznie i psychicznie nadaje się do pracy fizycznej. Najlepiej mieć zbudowaną posturę chłopa, siłę w łapie i wpierdol w oczach aby nie zostać wyruchanym. Na budowach różna zbieranina pracuje.

 

2 godziny temu, Aderix napisał:

Ściana wschodnie, To jest ch, Pod każdym względem

W takim razie dobre miejsce do życia dla kogoś kto zarabia zdalnie.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Ksanti napisał:

Tak, ale... za granicą prawie każdy imigrant wyrucha. Czy to Turek, Alban, Serb wszystko jedno. Zwłaszcza w budowlance jest duża patologia. Jeśli się nie pracuje u autochtona to trzeba się liczyć z tym, że będą różne wałki i problemy.

 

Bardzo możliwe, ale też nie każdy fizycznie i psychicznie nadaje się do pracy fizycznej. Najlepiej mieć zbudowaną posturę chłopa, siłę w łapie i wpierdol w oczach aby nie zostać wyruchanym. Na budowach różna zbieranina pracuje.

 

W takim razie dobre miejsce do życia dla kogoś kto zarabia zdalnie.

 

 

Jak ktoś zarabia zdalnie, To niech się trzyma od ściany wschodniej jak najdalej, Chyba że będzie miał tutaj domek i mieszkał jak najdalej od ludzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@dziadek do orzechow

 

My mężczyźni z tymi zarobkami to mamy tak jak laskami. Trzeba dzielić przez 3 :D

Ja ludziom z reguły nie opowiadam ile zarabiam, ale ile razy byłem świadkiem tych żenujących przechwałek, gdzie ile można zarobić i ile który nie wyjął w którymś tam miesiącu...
Tylko to tak perfidnie widać, że to ściemy, że hej. Nie brałbym tego pod uwagę przy jakiejkolwiek analizie.

Jeśli chodzi o Warszawę, ja tu widzę, że uwydatnia się podział. Są dwie duże grupy: <3k i 7-10k. Najlepsze, że często ich praca niewiele się od siebie różni i często wynika z tego czy dobrze trafisz.
Tutaj większość to korpo, więc tak czy siak wiekszość zajmuje się jakimś szitem, z tym, że w niektórych miejscach nieźle płacą :P

Kolejną grupą coraz większą są programiści, którzy spokojnie mogą liczyć na >15k.

Odpowiadając na pytanie tytułowe, z tego co widzę po ofertach, na rozmowach kwalifikacyjnych, spotkaniach, klientach i życiu w tym mieście mogę odpowiedzieć, że tutaj na etacie ludzie zarabiają 2k, 5k, 8k, 15k czy 25k netto. To wszystki zależy od umiejętności, doświadczenia, branży, flow pracy, miejsca zatrudnienia, formy, itd. itp. Ale ogólnie raczej mało się tu narzeka na pieniądze, chyba że chodzi o mieszkania.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Drizzt napisał:

Kolejną grupą coraz większą są programiści, którzy spokojnie mogą liczyć na >15k.

Z dobrych źródeł wiem, że tyle - netto - zarabia elita. Być może nie jest bardzo wąska, ale to elita. Przeciętny programista czy specjalista IT tyle nie wyciąga.

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 godzin temu, Aderix napisał:

Ściana wschodnie, To jest ch, Pod każdym względem, Z rok czy pół roku muszę tutaj wytrzymać i chętnie bym z stąd zwiał.

Z jakiego jesteś województwa?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, Wolverine1993 napisał:

Z jakiego jesteś województwa?

Warmińsko Mazurskie, 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.