Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Recommended Posts

Witam Was wszystkich. Chciałbym podzielić się z Wami soją smutną historią, myślę że tytuł sporo obrazuje. Nie jest to dla mnie łatwe, proszę o wyrozumiałość. Problem polega na rozstaniu, które było bardzo drastyczne, nie spodziewałem się takiego scenariusza. Historia jest długa, z góry dziękuje wszystkim, którzy przeczytają całość.

To była pierwsza miłość, miałem wtedy 23 lata. Ona była rok młodsza. Od początku zależało mi na tej dziewczynie, uważałem (jak się domyślacie - mylnie), że jej zależy tak samo. Ona zaczęła tę znajomość – dodała mnie na fb i napisała pierwsza.

      Od początku bardzo dużo opowiadała o swoim byłym chłopaku. Temat wracał jak bumerang.  Były to głównie hejty, twierdziła że na wyjazd (na którym się poznaliśmy) pojechała żeby „się z niego wyleczyć”.  Z czasem zaczęła też opowiadać o jej historii rodzinnej, że ojciec ich zostawił i nie mają kontaktu. Rodzina była dysfunkcyjna (nie mówiąc patologiczna) jej matka i brat chorowali wcześniej na depresję. Jestem wyrozumiały, przełknąłem to. Po powrocie z wyjazdu temat zaczął się rozkręcać, zaczęliśmy widywać się regularnie. Codziennie zalotne smski, snapy itd.  Po miesiącu takowych spotkań, kiedy to wieczorem odprowadzałem ją do domu powiedziała mi, że: nie jestem jedynym chłopakiem z którym się spotyka, i że ona nie wie jak to będzie.. „zobaczymy jak sytuacja się rozwinie..”  Teksty takie jak: „nie wiem..” „zobaczymy” stały się od tego dnia normalnością. Wtedy niestety nie widziałem skali problemu. Przecież o dziewczynę trzeba walczyć! Jest atrakcyjna – więc nie dziwne, że spotyka się z innymi. Musisz się o nią starać, kobietę trzeba zdobywać, droczy się tylko – mówili koledzy.

    Później w rozmowie telefonicznej powiedziałem jej ( gdyż byłem jeszcze niedoświadczony) że ma przecież świadomość, że mi się podoba. Zależy mi na tym aby dalej spotykać się i rozmawiać jak do tej pory. Stwierdziła wtedy, że też tego chce. Przekonało mnie to, uległem.

     Kolejnym zgrzytem był nasz wspólny sylwester. Znajomi mojego brata robili imprezę.  Zaprosili mnie a ja oczywiście ją. Wszystko genialnie, znajomi czekali żeby ją poznać. Przyszliśmy tam razem a chwile później byłem dla niej jak powietrze. Gadała z innymi ( na imprezie byli głównie faceci) a ja byłem gdzieś obok i przydałem jej się do wydzwonienia taksówki. Była zachwycona imprezą,  zalotne smsy sypały się jak z rękawa, byłem jej misiem itd. Jak okazało się później – napisała do jednego typa dzień później. Zaczęła mu pisać wypracowania w smsach i zaproponowała spotkanie. Koleś podobno był zaskoczony, czuł się  głupio i odpuścił. To był ziom organizatora, dobrego znajomego mojego brata. O niczym się nie dowiedziałem – utaili to specjalnie żeby mnie nie wkurwić. Tego samego dnia rozmawiałem z nią przez telefon. Wspomniała tylko że (tu jego imię) do niej napisał, nic wielkiego. Twierdziła że jest ze mną szczera, mogę liczyć na szczerość z jej strony.. Nie była to jedyna sytuacja kiedy mnie okłamała, dużo by pisać. Wszystkiego niestety dowiedziałem się za późno .

    Spotykanie się trwało już prawie 5 miesięcy, któregoś razu nazwała mnie kolegą.. To był impuls, uznałem że pora na wyznanie uczuć. Albo w jedną albo w drugą. Zdobyłem się na odwagę i powiedziałem co czuje. Była zdziwiona, zaskoczona. Krótko później zaczęła się dyskusja w której to opowiadała o byłym, porównywała mnie do niego. Stwierdziła, że nie chce odmawiać ale nie wie. To da niej trudne. „ będę cie krzywdzić, a ja cie nie chce krzywdzić..” „ Ty jesteś wspaniały, to ze mną jest problem”. Stwierdziła że musi się zastanowić, żebym dał jej czas. Byłem załamany. Rozeszliśmy się w napiętej atmosferze. Zadzwoniła około godziny później – jak myślisz? Tak, zgadzam się. I wtedy też padły znamienne słowa: „ z tym też nie za szybko”.

     Później był okres euforii, radość, wspólne plany. Stwierdziła  ,że wcześniej nie wiedziała czego chce, a teraz wie że chce mnie. Kawa na ławę, opowiadała o kolesiach z którymi spotykała się wcześniej (gdy już się znaliśmy). Z jednym z nich doskonale się rozumieli. On za nią kończył mówić, wręcz czytał w jej myślach. Tak jak ona szukał swojego miejsca, miał wiele zainteresowań i co najważniejsze nie znosił nudy. Podziwiała takich facetów. Też był z rozbitej rodziny. Spotykała się z nim równolegle jak ze mną, on często do niej dzwonił. Ale był zbyt egoistyczny tak jak jej były i ojciec który porzucił jej rodzinę jak miała 10 lat. Dlatego wybrała mnie, bo interesuje się nią ( ona mną jak czas pokazał, już nie). Mówiła też, że z (tu jego imię)  rozumieli się bez słów i to było nudne. Ja ją fascynowałem bo były różnice charakterów i zainteresowań.

     Temat szybko zaczął się psuć. Docierając do meritum historii – próbowałem nawiązać relacje intymną. Dotykałem ją, całowałem w policzek, odgarniałem włosy z czoła. Starałem się kulturalnie. Była bardzo nieśmiała, w momencie dotknięcia za dłoń można było wyczuć napięcie. Wcześniej ( jako jeszcze znajomi) gdy próbowałem dotknąć jej dłoń lub przedramię  widać było onieśmielenie, wzbraniała się. Nie umiała się całować, robiła odruch glonojada, zamykała oczy. Pocałunki trwały krótko i nie chciała robić kroku dalej. Siedziała jak zamurowana i nic nie mówila. Pamiętam jak któregoś razu powiedziałem jej, że nie będę na nic naciskał. Czułem się  dziwnie, ale to były początki bliższej relacji, trzeba się dograć itd. itd  

      Z czasem zaczęły się spięcia. Robiła awantury że do niej nie dzwonię, że późno odpisuje na smsy (chociaż sama nie dzwoniła i rzadko pisała pierwsza). Twierdziła że nie znam się na dziewczynach i w ogóle się nie domyślam o co jej chodzi. Umiejętnie raniła mnie wcześniej wspomnianymi tekstami odnośnie naszej relacji: „zobaczymy”. Raz powiedziała: „trafiło się , trzeba korzystać” . Nie mówiła mi komplementów, raz stwierdziła że nie jestem przystojny tylko „dobrze wyglądam”. Ilekroć po takich tekstach ja się  wkurwiałem, zaczynały się rozmowy o losach naszej relacji (nie wiem czy można to nazwać związkiem)  przepraszała  i dzień później spadał na mnie deszcz uroczych smsów, jaki to ja „fantastyczny/ wspaniały”, że ona w nas wierzy itd.

     Temat byłego chłopaka wracał przy różnych okazjach, z tym że nie były to hejty pod jego adresem, a opowieści, w których to była w nim zakochana, i mało brakowało aby wzięła z nim ślub. Opowiadała jak rozmyślała o sukni ślubnej, weselu itd, itd ( ślub miał być na jej pierwszym roku studiów w wieku 20 lat). Twierdziła że była z nim prawie 3 lata. Z jej chaotycznych monologów ciężko było ustalić kiedy dokładnie się rozstali i kto kogo zostawił.  

     Epicentrum tego wszystkiego i za razem rozstanie nastąpiło w momencie gdy miałem problemy na uczelni. Wróciłem późno z zajęć w naprawdę masakrycznym nastroju, prawie że płaczący z nerwów. Nie zadzwoniłem wcześniej tego dnia, wieczorem tylko napisałem( ledwo wtedy żyłem). Odpisała, normalnie, krótko pogadaliśmy. Kolejnego dnia smsy na zasadzie „chcesz to dzwoń, jak nie chcesz to nie dzwoń”. Był to powód żeby zrobić mi awanturę. Że ja o nią nie dbam, cały dzień nie pisze, ona się dowiaduje ostatnia itd. Moje problemy przestały być ważne – a najważniejsze stały się jej humory.  

     Ostatni dzień znajomości to trwająca 3 godziny dyskusja, w której to dowiedziałem się że ona ma wątpliwości, że za dużo między nami różnic. Była mną zafascynowana a potem jej przeszło. Okazało się że nasze wspólne plany są odwołane ( dwa wyjazdy, parę wyjść). Co ciekawe 3 dni wcześniej (krótko przed moim problemem na uczelni)  twierdziła że „jestem dla niej wsparciem i cieszy się że mnie ma” i tego też dnia „zadba o mnie i będziemy realizować plany z naszej listy” . Na koniec stwierdzała, że mnie nie zostawia. Rozmowę przerwała pogoda.

      Pech chciał ze wszystko to miało miejsce w parku i zaczął padać deszcz. Postanowiła, że tym razem ona mnie odprowadzi. Weszliśmy do mieszkania, ciuchy były mokre. Zapytała mnie czy dam jej jakieś suche. Przebrała się przy mnie, chociaż się wstydziła ( spodnie ubrała na siedząco, a zdejmując bluzkę odwróciła się plecami). Jedliśmy razem, bo stwierdziła, że stresowała się tą rozmową i długo nic nie jadła.  Zacząłem ją dotykać, całowałem w usta. Powiedziałem jej żeby została na noc, że mam prezerwatywy. Ona siedziała jak zamurowana, miała strach w oczach. Trzymała mi nogi na kolanach, nie chciała ich ruszyć. Zdjąłem swoją koszulkę, próbowałem zdjąć jej. Zaparła się łokciami, nie pozwoliła. Próbowałem położyć na kanapie, to samo. Po krótkim czasie niezręcznej ciszy powiedziała, ze musi już iść.  Szybko się przebrała i w zasadzie wybiegła z mojego mieszkania. Słychać było zbieganie ze schodów.

     Minęła może godzina i przyszedł smses… „ odstraszyło mnie to, zamurowało.” „jestem tego pewna, nie chce tego” „zależy mi na tobie, ale jako na przyjacielu”, „jestem tego pewna, nie oleje cie, zawsze pocieszę…” . Odpisałem, tylko że to już koniec.  Kontakt urwał się z dnia na dzień.

Ciężko mi nawet opowiedzieć jak źle się z tym czułem. Pierwsze dwa tygodnie nie byłem nawet w stanie oglądać filmów p. Męskość upadła. 3 miesięczne love story skończyłem u psychologa.

     Miałem urodziny ok. miesiąca po tym wszystkim. Zadzwoniła do mnie o 3:57 w nocy, nie odebrałem. Rano napisałem sms „ o 4 w nocy?” a ona „ przepraszam za telefon o tak późnej porze, życzę ci wszystkiego co najlepsze (emotikon)”. Nic więcej.

Pojawia się szereg pytań.. zastanawiam się czy była dziewicą? Myśl że robiła to z byłym a mnie tak potraktowała (aż czuje ból)… W czym byłem od niego gorszy? Uważałem ją za bliską osobę. Tyle miesięcy traciłem czas, dawałem sobą manipulować.  Samoocena bardzo spadła.  Napiszcie co o tym sądzicie..

 

Edited by [email protected]
  • Sad 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, [email protected] napisał:

 Od początku bardzo dużo opowiadała o swoim byłym chłopaku. Temat wracał jak bumerang.  Były to głównie hejty, twierdziła że na wyjazd (na którym się poznaliśmy) pojechała żeby „się z niego wyleczyć”.

Alpha widow?
 

Godzinę temu, [email protected] napisał:

Rodzina była dysfunkcyjna (nie mówiąc patologiczna) jej matka i brat chorowali wcześniej na depresję. Jestem wyrozumiały, przełknąłem to. Po powrocie z wyjazdu temat zaczął się rozkręcać, zaczęliśmy widywać się regularnie.

Nie polecam. Raz byłem w związku z osobą która była półsierotą, każdej dysfunkcji w przyszłości tolerować nie zamierzam. Za bardzo to rzutuje na związki, oczywiście negatywnie.
 

Godzinę temu, [email protected] napisał:

Przecież o dziewczynę trzeba walczyć! Jest atrakcyjna – więc nie dziwne, że spotyka się z innymi. Musisz się o nią starać, kobietę trzeba zdobywać, droczy się tylko – mówili koledzy.

Super koledzy, jak chcesz mieć jeszcze wiele takich fajoooooooowych przygód w życiu to trzymaj się z nimi! Będzie super.
 

Godzinę temu, [email protected] napisał:

Później w rozmowie telefonicznej powiedziałem jej ( gdyż byłem jeszcze niedoświadczony) że ma przecież świadomość, że mi się podoba. Zależy mi na tym aby dalej spotykać się i rozmawiać jak do tej pory. Stwierdziła wtedy, że też tego chce. Przekonało mnie to, uległem.

https://www.youtube.com/watch?v=6XFnTVx02NM
 

Godzinę temu, [email protected] napisał:

Przyszliśmy tam razem a chwile później byłem dla niej jak powietrze. Gadała z innymi ( na imprezie byli głównie faceci) a ja byłem gdzieś obok i przydałem jej się do wydzwonienia taksówki.

Szukanie lepszej gałęzi odc. 9384
 

Godzinę temu, [email protected] napisał:

„ Ty jesteś wspaniały, to ze mną jest problem”.

Klasyk - "Nie wiem co czuję" :D 
 

1 godzinę temu, [email protected] napisał:

On za nią kończył mówić, wręcz czytał w jej myślach. Tak jak ona szukał swojego miejsca, miał wiele zainteresowań i co najważniejsze nie znosił nudy. Podziwiała takich facetów. Też był z rozbitej rodziny. Spotykała się z nim równolegle jak ze mną, on często do niej dzwonił. Ale był zbyt egoistyczny tak jak jej były i ojciec który porzucił jej rodzinę jak miała 10 lat. Dlatego wybrała mnie, bo interesuje się nią ( ona mną jak czas pokazał, już nie). Mówiła też, że z (tu jego imię)  rozumieli się bez słów i to było nudne. Ja ją fascynowałem bo były różnice charakterów i zainteresowań.

Ona już zrozumiała swój błąd. Wreszcie otworzyła oczy, jest jej w otoczeniu taki wspaniały mężczyzna jak TY! TY który zaopiekujesz się nią i będziecie razem żyli długo i szczęśliwie. Bajka.

 

1 godzinę temu, [email protected] napisał:

Docierając do meritum historii – próbowałem nawiązać relacje intymną. Dotykałem ją, całowałem w policzek, odgarniałem włosy z czoła. Starałem się kulturalnie. Była bardzo nieśmiała, w momencie dotknięcia za dłoń można było wyczuć napięcie. Wcześniej ( jako jeszcze znajomi) gdy próbowałem dotknąć jej dłoń lub przedramię  widać było onieśmielenie, wzbraniała się. Nie umiała się całować, robiła odruch glonojada, zamykała oczy. Pocałunki trwały krótko i nie chciała robić kroku dalej. Siedziała jak zamurowana i nic nie mówila. Pamiętam jak któregoś razu powiedziałem jej, że nie będę na nic naciskał. Czułem się  dziwnie, ale to były początki bliższej relacji, trzeba się dograć itd. itd  

Wydaje mi się że od początku nie widziała Ciebie jako obiekt pożądania, a zatem opcji na stały związek. Chyba zostałeś zaszufladkowany jako beta od samego początku, ale co ja tam wiem. Nie dla psa, dla egoistycznego Pana to :D
 

1 godzinę temu, [email protected] napisał:

 Temat byłego chłopaka wracał przy różnych okazjach, z tym że nie były to hejty pod jego adresem, a opowieści, w których to była w nim zakochana, i mało brakowało aby wzięła z nim ślub. Opowiadała jak rozmyślała o sukni ślubnej, weselu itd, itd ( ślub miał być na jej pierwszym roku studiów w wieku 20 lat).

Alpha widow v2. Odpowiedz sobie na pytanie jak musiała Cię szanować, żeby wspominać o byłym i to jeszcze w takim kontekście.
 

1 godzinę temu, [email protected] napisał:

Epicentrum tego wszystkiego i za razem rozstanie nastąpiło w momencie gdy miałem problemy na uczelni. Wróciłem późno z zajęć w naprawdę masakrycznym nastroju, prawie że płaczący z nerwów. Nie zadzwoniłem wcześniej tego dnia, wieczorem tylko napisałem( ledwo wtedy żyłem). Odpisała, normalnie, krótko pogadaliśmy. Kolejnego dnia smsy na zasadzie „chcesz to dzwoń, jak nie chcesz to nie dzwoń”. Był to powód żeby zrobić mi awanturę. Że ja o nią nie dbam, cały dzień nie pisze, ona się dowiaduje ostatnia itd. Moje problemy przestały być ważne – a najważniejsze stały się jej humory.  

     Ostatni dzień znajomości to trwająca 3 godziny dyskusja, w której to dowiedziałem się że ona ma wątpliwości, że za dużo między nami różnic. Była mną zafascynowana a potem jej przeszło. Okazało się że nasze wspólne plany są odwołane ( dwa wyjazdy, parę wyjść). Co ciekawe 3 dni wcześniej (krótko przed moim problemem na uczelni)  twierdziła że „jestem dla niej wsparciem i cieszy się że mnie ma” i tego też dnia „zadba o mnie i będziemy realizować plany z naszej listy” . Na koniec stwierdzała, że mnie nie zostawia. Rozmowę przerwała pogoda.

Ale mi to przypomina mój ostatni związek, wypisz wymaluj. Moja pańcia nie potrafiła zrozumieć jak można nie mieć w pazurach telefonu 24/7/365. Jak to można nie mieć humoru na pisanie o pogodzie o każdej porze dnia i nocy. Nie docierało że miałem słaby dzień i potrzebuje psychicznie odpocząć od zewnętrznego szumu, pozbierać myśli. Tak samo ignoracja moich problemów, ważne jej humory i "to jak ją okropnie traktuje"
 

1 godzinę temu, [email protected] napisał:

  Pech chciał ze wszystko to miało miejsce w parku i zaczął padać deszcz. Postanowiła, że tym razem ona mnie odprowadzi. Weszliśmy do mieszkania, ciuchy były mokre. Zapytała mnie czy dam jej jakieś suche. Przebrała się przy mnie, chociaż się wstydziła ( spodnie ubrała na siedząco, a zdejmując bluzkę odwróciła się plecami). Jedliśmy razem, bo stwierdziła, że stresowała się tą rozmową i długo nic nie jadła.  Zacząłem ją dotykać, całowałem w usta. Powiedziałem jej żeby została na noc, że mam prezerwatywy. Ona siedziała jak zamurowana, miała strach w oczach. Trzymała mi nogi na kolanach, nie chciała ich ruszyć. Zdjąłem swoją koszulkę, próbowałem zdjąć jej. Zaparła się łokciami, nie pozwoliła. Próbowałem położyć na kanapie, to samo. Po krótkim czasie niezręcznej ciszy powiedziała, ze musi już iść.  Szybko się przebrała i w zasadzie wybiegła z mojego mieszkania. Słychać było zbieganie ze schodów.

 

To musi być troll. Nie jestem w stanie uwierzyć w to że przed chwilą prawie zakończyliście związek, atmosfera raczej nie sprzyjała inicjacji pierwszego razu, a ty wychodzisz z tekstem "zostań na noc, mam prezerwatywy" ..... I to jeszcze do dziewczyny która totalnie nie czuła do Ciebie pociągu. Dobry Boże, jak żenująco musiało to wyglądać XD

 

1 godzinę temu, [email protected] napisał:

 Minęła może godzina i przyszedł smses… „ odstraszyło mnie to, zamurowało.” „jestem tego pewna, nie chce tego” „zależy mi na tobie, ale jako na przyjacielu”, „jestem tego pewna, nie oleje cie, zawsze pocieszę…”

Szok i niedowierzanie. 

Znalezione obrazy dla zapytania facepalm
 

1 godzinę temu, [email protected] napisał:

W czym byłem od niego gorszy?

Zostawiam to już innym użytkownikom, 3maj się. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Stary nastepnym razem jak sarna bedzie robic ci swoje gierki mowisz tak : kpisz czy o droge pytasz ? .Nie wolno dawac kobiecie przeswiadczenia ze ona rzadzi w zwiazku bo to rownia pochyla i twoja nieunikniona tragedia w przyszlosci .Jak ci laska wyjezdza z tekstem ze sie z kims rownolegle spotyka ty informujesz ja w tym samym momencie ze to koniec waszej relacji .Wiecej nie zawracaj sobie doopy ksiezniczkami .

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Koniecznie kolego dokształć się w kwestii podrywu. Jest mnóstwo materiału do przerobienia w internetach, a jest to naprawdę niezbędne żebyś zaczął rozumieć zasady gry i nie wylądował w psychiatryku po kolejnej relacji. Jeśli nie jesteś naturalem z dobrymi wzorcami to w pierwszym "związku" często popełnia się błędy, bo człowiek zachowuje się totalnie irracjonalnie będąc na haju hormonalnym. Dziewczyna owinęła cię wokół palca i bawiła się tobą jak drapieżnik swoją ofiarą zanim ją pożre. Podstawowe sprawy:

- NIGDY nie zapominaj o szacunku do samego siebie

- NIGDY nie dawaj dziewczynie kontroli, nie dawaj jej decydować, nie mów jej o swoich uczuciach, nie pytaj o poradę

- nie słuchaj co one bredzą, robisz swoje

 

W sumie to błędów jest masakryczna ilość, wygląda na to że jesteś dopiero na samym początku swojej podróży do krainy związków. Podejście do kobiety rodem z krzyżówki bajek Disneya z tasiemcami dla kobiet w publicznej telewizji. Nie traktuj kobiety jak mężczyzny, bardziej jak inny odłam gatunku istoty inteligentnej (haha). Zalecam totalny reset poglądów i obserwację.

  • Like 4
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czytając tę historię zastanawiam się czy tytuł jest dobrze postawiony i czy faktycznie mamy tu do czynienia z męskością. Typowe białorycerstwo, traktowanie jak kolegę, przyjaciela, tampon emocjonalny, unikanie dotyku, całowania się, o przejściu dalej nawet nie wspomnę. Do tego widzę brak szacunku, próby wbijania szpilek, ciągłe mówienie o byłym. To męskości nie przypomina, a jest tym czym męskość być nie powinna. Zdaję sobie sprawę, że to efekt kształtowania przez system na dobrego gościa. Kobiety takimi przecież gardzą, traktują ich jak zabawki potrzebne gdy trzeba coś załatwić, gdzieś podwieżć, coś przenieść.

7 godzin temu, [email protected] napisał:

zastanawiam się czy była dziewicą?

Na 100% nie. Takie jest moje zdanie. Ciagłe gadanie o byłym, musiał zostawić w niej sporo emocji, nie mogłą o nim zapomnieć, a to że gadała o nim jak najgorzej tylko ją coraz bardziej nakręcał. Jeśli była tak nakręcona po rozstaniu, to co musialo się dziać w trakcie? Pewnie parzyli się non stop jak króliki. W dodatku to spotykanie się w międzyczasie z innymi, pisanie tuż po Sylwestrze z nowo poznanym gościem, z trakcie imprezy ciągłe gadanie z innymi oznacza ciągłe szukanie lepszej gałęzi. Z Tobą była, ponieważ byłeś jej koleżanką, ktorej mogłą się wyżalić na byłego, którego mozna było wykorzystać do jakiś własnych celów. Karuzela kutangó pewnie w międzyczasie trwała w najlepsze.

 

7 godzin temu, [email protected] napisał:

W czym byłem od niego gorszy?

Niestety we wszystkim. Nie byłeś facetem, nie okazałeś choćby grama męskości. Zapewne oblewałeś co chwila jakiś test, aż w końcu miarka się przebrała. Sam twierdzisz, że dałeś sobą manipulować i tak w rzeczywistości było. Ciepłymi, dobrymi kluchami najłatwiej jest manipulować.

Edited by Krugerrand
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, [email protected] napisał:

Witam Was wszystkich. Chciałbym podzielić się z Wami soją smutną historią, myślę że tytuł sporo obrazuje. Nie jest to dla mnie łatwe, proszę o wyrozumiałość. Problem polega na rozstaniu, które było bardzo drastyczne, nie spodziewałem się takiego scenariusza. Historia jest długa, z góry dziękuje wszystkim, którzy przeczytają całość.

To była pierwsza miłość, miałem wtedy 23 lata. Ona była rok młodsza. Od początku zależało mi na tej dziewczynie, uważałem (jak się domyślacie - mylnie), że jej zależy tak samo. Ona zaczęła tę znajomość – dodała mnie na fb i napisała pierwsza.

Mhm. Wiesz. To że do Ciebie pisze jakaś dziewczyna nie znaczy że zależy jej na Tobie. To jedynie głupia projekcja

Cytat

      Od początku bardzo dużo opowiadała o swoim byłym chłopaku. Temat wracał jak bumerang.  Były to głównie hejty, twierdziła że na wyjazd (na którym się poznaliśmy) pojechała żeby „się z niego wyleczyć”.

Alarm nr 1. Znam takie co się leczą od 9 lat zmieniając chłopaków co 4 miechy.

Cytat

 Z czasem zaczęła też opowiadać o jej historii rodzinnej, że ojciec ich zostawił i nie mają kontaktu. Rodzina była dysfunkcyjna (nie mówiąc patologiczna) jej matka i brat chorowali wcześniej na depresję. Jestem wyrozumiały, przełknąłem to. Po powrocie z wyjazdu temat zaczął się rozkręcać, zaczęliśmy widywać się regularnie. Codziennie zalotne smski, snapy itd.  Po miesiącu takowych spotkań, kiedy to wieczorem odprowadzałem ją do domu powiedziała mi, że: nie jestem jedynym chłopakiem z którym się spotyka, i że ona nie wie jak to będzie.. „zobaczymy jak sytuacja się rozwinie..”  Teksty takie jak: „nie wiem..” „zobaczymy” stały się od tego dnia normalnością. Wtedy niestety nie widziałem skali problemu. Przecież o dziewczynę trzeba walczyć! Jest atrakcyjna – więc nie dziwne, że spotyka się z innymi. Musisz się o nią starać, kobietę trzeba zdobywać, droczy się tylko – mówili koledzy.

Bo trzeba walczyć. Trzeba tylko walczyć na kozetce Freudowskiej u terapeuty.  I to ona musi walczyć, a nie Ty. Kobieta jest jak twierdza. Trzeba ją zdobyć. Co jednak jak twierdza pełna jest trędowatych? Trzeba się ich pozbyć przed lub krótko po zdobyciu.

Cytat

    Później w rozmowie telefonicznej powiedziałem jej ( gdyż byłem jeszcze niedoświadczony) że ma przecież świadomość, że mi się podoba. Zależy mi na tym aby dalej spotykać się i rozmawiać jak do tej pory. Stwierdziła wtedy, że też tego chce. Przekonało mnie to, uległem.

Bo może chciała. Ale nie bo pragnęła tylko. Takie osoby po prostu potrzebują kogoś obok dla mentalnego komfortu..

Bo w głębi są gównem. A Ty gównem się zafascynowałeś. I gówno to poczuło że przy Tobie nie jest gównem

Cytat

     Kolejnym zgrzytem był nasz wspólny sylwester. Znajomi mojego brata robili imprezę.  Zaprosili mnie a ja oczywiście ją. Wszystko genialnie, znajomi czekali żeby ją poznać. Przyszliśmy tam razem a chwile później byłem dla niej jak powietrze. Gadała z innymi ( na imprezie byli głównie faceci) a ja byłem gdzieś obok i przydałem jej się do wydzwonienia taksówki. Była zachwycona imprezą,  zalotne smsy sypały się jak z rękawa, byłem jej misiem itd. Jak okazało się później – napisała do jednego typa dzień później.

Skoro dla jednego nie jestem gównem to może dla innego/innych też?

Cytat

Zaczęła mu pisać wypracowania w smsach i zaproponowała spotkanie. Koleś podobno był zaskoczony, czuł się  głupio i odpuścił. To był ziom organizatora, dobrego znajomego mojego brata. O niczym się nie dowiedziałem – utaili to specjalnie żeby mnie nie wkurwić. Tego samego dnia rozmawiałem z nią przez telefon. Wspomniała tylko że (tu jego imię) do niej napisał, nic wielkiego. Twierdziła że jest ze mną szczera, mogę liczyć na szczerość z jej strony.. Nie była to jedyna sytuacja kiedy mnie okłamała, dużo by pisać. Wszystkiego niestety dowiedziałem się za późno .

Narozrabiała i bała się opuszczenia więc zataiła. 

Cytat

    Spotykanie się trwało już prawie 5 miesięcy, któregoś razu nazwała mnie kolegą.. To był impuls, uznałem że pora na wyznanie uczuć. Albo w jedną albo w drugą. Zdobyłem się na odwagę i powiedziałem co czuje. Była zdziwiona, zaskoczona. Krótko później zaczęła się dyskusja w której to opowiadała o byłym, porównywała mnie do niego. Stwierdziła, że nie chce odmawiać ale nie wie. To da niej trudne. „ będę cie krzywdzić, a ja cie nie chce krzywdzić..” „ Ty jesteś wspaniały, to ze mną jest problem”.

Jawnie oświadczyła że jest toksyczna w chuj i czas na zastanowienie się był w istocie czasem dla Ciebie. Dziewczyna była jak Jekyll i Hyde. Jekyll troszczący się i kierujący empatią, Hyde targany nieprzepracowanymi traumami.

Jekyll Ci wlasnie powiedział że jest jeszcze Hyde.

 

Cytat

     Później był okres euforii, radość, wspólne plany. Stwierdziła  ,że wcześniej nie wiedziała czego chce, a teraz wie że chce mnie. Kawa na ławę, opowiadała o kolesiach z którymi spotykała się wcześniej (gdy już się znaliśmy). Z jednym z nich doskonale się rozumieli. On za nią kończył mówić, wręcz czytał w jej myślach. Tak jak ona szukał swojego miejsca, miał wiele zainteresowań i co najważniejsze nie znosił nudy. Podziwiała takich facetów. Też był z rozbitej rodziny. Spotykała się z nim równolegle jak ze mną, on często do niej dzwonił. Ale był zbyt egoistyczny tak jak jej były i ojciec który porzucił jej rodzinę jak miała 10 lat. Dlatego wybrała mnie, bo interesuje się nią ( ona mną jak czas pokazał, już nie).

Byłeś bezpieczniejszą lokatą. Misiem na miarę jej możliwosci. Misiem którego jedyną zaletą było to że sam jej pragnął. Gdyby poczuła chemię to by było jak w bajce o księciu i wieśniaczce

Cytat

Mówiła też, że z (tu jego imię)  rozumieli się bez słów i to było nudne. Ja ją fascynowałem bo były różnice charakterów i zainteresowań.

To że kogoś fascynujesz nie znaczy że ta osoba na Ciebie leci. Mnie fascynują dziewczyny, z którymi w życiu bym nie chciał być w związku.

Cytat

     Temat szybko zaczął się psuć. Docierając do meritum historii – próbowałem nawiązać relacje intymną. Dotykałem ją, całowałem w policzek, odgarniałem włosy z czoła. Starałem się kulturalnie.

A ona nie była gotowa. Nie znasz jej pełnej przeszlości. Może była molestowana, zgwałcona?

Cytat

Była bardzo nieśmiała, w momencie dotknięcia za dłoń można było wyczuć napięcie. Wcześniej ( jako jeszcze znajomi) gdy próbowałem dotknąć jej dłoń lub przedramię  widać było onieśmielenie, wzbraniała się. Nie umiała się całować, robiła odruch glonojada, zamykała oczy. Pocałunki trwały krótko i nie chciała robić kroku dalej. Siedziała jak zamurowana i nic nie mówila.

Jak kurwa weteran na fajerwerkach co wrzeszczy padnij.

Cytat

Pamiętam jak któregoś razu powiedziałem jej, że nie będę na nic naciskał. Czułem się  dziwnie, ale to były początki bliższej relacji, trzeba się dograć itd. itd  

Zrozumiałe.

Cytat

      Z czasem zaczęły się spięcia. Robiła awantury że do niej nie dzwonię, że późno odpisuje na smsy (chociaż sama nie dzwoniła i rzadko pisała pierwsza).

Bo gówno się nie chce narzucać. Chce czuć się potrzebne. I to inna osoba ma sprawiać to uczucie.

Cytat

Twierdziła że nie znam się na dziewczynach i w ogóle się nie domyślam o co jej chodzi.

Widziały gały co brały. Nie dość że kobieta to zaburzanka.

Cytat

Umiejętnie raniła mnie wcześniej wspomnianymi tekstami odnośnie naszej relacji: „zobaczymy”. Raz powiedziała: „trafiło się , trzeba korzystać” . Nie mówiła mi komplementów, raz stwierdziła że nie jestem przystojny tylko „dobrze wyglądam”.

To też komplement. Wspomniane teksty to zaś szczerość. Wielu ma mydlone oczy i big love do momentu aż nagle coś się zmieni. Ty wiedziałeś od początku o tym na czym stoisz

Cytat

Ilekroć po takich tekstach ja się  wkurwiałem, zaczynały się rozmowy o losach naszej relacji (nie wiem czy można to nazwać związkiem)  przepraszała  i dzień później spadał na mnie deszcz uroczych smsów, jaki to ja „fantastyczny/ wspaniały”, że ona w nas wierzy itd.

Bała się. Z jednej strony nie byłeś naj, z drugiej strony bała się odrzucenia.

Cytat

     Temat byłego chłopaka wracał przy różnych okazjach, z tym że nie były to hejty pod jego adresem, a opowieści, w których to była w nim zakochana, i mało brakowało aby wzięła z nim ślub. Opowiadała jak rozmyślała o sukni ślubnej, weselu itd, itd ( ślub miał być na jej pierwszym roku studiów w wieku 20 lat). Twierdziła że była z nim prawie 3 lata. Z jej chaotycznych monologów ciężko było ustalić kiedy dokładnie się rozstali i kto kogo zostawił.  

Chciała Ci zasugerować stabilizacje z nią. Przynajmniej jedna jej wersja.

Cytat

     Epicentrum tego wszystkiego i za razem rozstanie nastąpiło w momencie gdy miałem problemy na uczelni. Wróciłem późno z zajęć w naprawdę masakrycznym nastroju, prawie że płaczący z nerwów. Nie zadzwoniłem wcześniej tego dnia, wieczorem tylko napisałem( ledwo wtedy żyłem). Odpisała, normalnie, krótko pogadaliśmy. Kolejnego dnia smsy na zasadzie „chcesz to dzwoń, jak nie chcesz to nie dzwoń”. Był to powód żeby zrobić mi awanturę. Że ja o nią nie dbam, cały dzień nie pisze, ona się dowiaduje ostatnia itd. Moje problemy przestały być ważne – a najważniejsze stały się jej humory.  

Taka jest specyfika takich osób. Są trochę jak dzieci, które nie rozumieją że rodzice mają obowiązki i biorą personalnie każde nie mam czasu

Cytat

 

     Ostatni dzień znajomości to trwająca 3 godziny dyskusja, w której to dowiedziałem się że ona ma wątpliwości, że za dużo między nami różnic. Była mną zafascynowana a potem jej przeszło. Okazało się że nasze wspólne plany są odwołane ( dwa wyjazdy, parę wyjść). Co ciekawe 3 dni wcześniej (krótko przed moim problemem na uczelni)  twierdziła że „jestem dla niej wsparciem i cieszy się że mnie ma” i tego też dnia „zadba o mnie i będziemy realizować plany z naszej listy” . Na koniec stwierdzała, że mnie nie zostawia. Rozmowę przerwała pogoda.

Toksyczne w chuj. Niepewność,lęki, nadzieja. Jakby kilka osób w jednej

Cytat

      Pech chciał ze wszystko to miało miejsce w parku i zaczął padać deszcz. Postanowiła, że tym razem ona mnie odprowadzi. Weszliśmy do mieszkania, ciuchy były mokre. Zapytała mnie czy dam jej jakieś suche. Przebrała się przy mnie, chociaż się wstydziła ( spodnie ubrała na siedząco, a zdejmując bluzkę odwróciła się plecami). Jedliśmy razem, bo stwierdziła, że stresowała się tą rozmową i długo nic nie jadła.

Takie rozmowy są na ogół stresujące.

Cytat

 Zacząłem ją dotykać, całowałem w usta. Powiedziałem jej żeby została na noc, że mam prezerwatywy. Ona siedziała jak zamurowana, miała strach w oczach. Trzymała mi nogi na kolanach, nie chciała ich ruszyć. Zdjąłem swoją koszulkę, próbowałem zdjąć jej. Zaparła się łokciami, nie pozwoliła. Próbowałem położyć na kanapie, to samo. Po krótkim czasie niezręcznej ciszy powiedziała, ze musi już iść.  Szybko się przebrała i w zasadzie wybiegła z mojego mieszkania. Słychać było zbieganie ze schodów.

To już prawie wygląda jak gwałt.  Serio. Przy takiej relacji i osobie skrajnie głupie jest inicjowanie seksu.

Cytat

     Minęła może godzina i przyszedł smses… „ odstraszyło mnie to, zamurowało.” „jestem tego pewna, nie chce tego” „zależy mi na tobie, ale jako na przyjacielu”, „jestem tego pewna, nie oleje cie, zawsze pocieszę…” . Odpisałem, tylko że to już koniec.

Ona zaś stwierdziła że pewnie o seks chodziło.

Cytat

 Kontakt urwał się z dnia na dzień.

Ciężko mi nawet opowiedzieć jak źle się z tym czułem. Pierwsze dwa tygodnie nie byłem nawet w stanie oglądać filmów p. Męskość upadła. 3 miesięczne love story skończyłem u psychologa.

Norma. Tak to jest jak się włazi w związek z zaburzanką. Nie wiń jej. Dawała Ci kilka szans byś to przemyślał i się wycofał a Ty byłaś jak ćma lecąca do świecy

Cytat

     Miałem urodziny ok. miesiąca po tym wszystkim. Zadzwoniła do mnie o 3:57 w nocy, nie odebrałem. Rano napisałem sms „ o 4 w nocy?” a ona „ przepraszam za telefon o tak późnej porze, życzę ci wszystkiego co najlepsze (emotikon)”. Nic więcej.

Pojawia się szereg pytań.. zastanawiam się czy była dziewicą?

Prędzej zgwałconą z awersją do seksu i kontaktu fizycznego.

Cytat

Myśl że robiła to z byłym a mnie tak potraktowała (aż czuje ból)…

Myslę że były ją zgwałcił.

Cytat

W czym byłem od niego gorszy?

W czymś na pewno. W czymś byłeś też lepszy. Ten moment po deszczu przyprawił Ci gębę gwałciciela w jej podświadomości.

Cytat

Uważałem ją za bliską osobę. Tyle miesięcy traciłem czas, dawałem sobą manipulować.  Samoocena bardzo spadła.  Napiszcie co o tym sądzicie..

Sam tego chciałeś. To jak jazda rowerem bez trzymanki i narzekanie że się przewróciło. Sam inicjowałeś, sam naciskałeś na relacje

Ona Cię uważa za bliską osobę. Ona chcę nawet Cię bronić przed tą gorszą częścią siebie. Dlatego masz być przyjacielem i nie wchodzić w gówno jakim póki co jest związek z nią.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kolego wielu z nas za młodu (16-24 albo i dalej) przechodziło podobne akcje.

Tutaj Twoja wypowiedź została rozłożona przez innych na czynniki pierwsze - nie będę powielać tutaj wyjaśnień bo są w porządku.

Sam miałem taką Panią z rozbitej rodziny ale już mi się nie chcę rozwijać tematu.

Nic się nie martw. Po prostu młode kobitki a szczególnie niepoukładane psychicznie tak się zachowują - standard.

Żeby mieć doświadczenia na przyszłość i nie popełniać błędów trzeba przejść podobną sytuację jak Ty.

 

Najważniejsze że nie masz żadnych innych strat oprócz tych emocjonalnych typu:

  • bombelek
  • alimenty
  • jakieś przypały typu stłuczona głowa od innego zazdrosnego kochanka (bo Pani powiedziała że ją krzywdzisz)
  • innego rodzaju zobowiązania finansowe (np pożyczenie Pani większej sumy gotówki i brak zwrotu)

Radzę się pozbierać zająć się swoimi sprawami typu - studia, rozwój kariery (zastanów się z czego chcesz żyć) jakie masz dalsze plany życiowe.

Kobieta jak ma być to będzie - jak nie będziesz biedny i brzydki to jest większa szansa (nie gwarancja!) na to że się znajdzie.

Głowa do góry ;)

Pozdrawiam.

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 hours ago, [email protected] said:

Pojawia się szereg pytań.. zastanawiam się czy była dziewicą? Myśl że robiła to z byłym a mnie tak potraktowała (aż czuje ból)… W czym byłem od niego gorszy? Uważałem ją za bliską osobę. Tyle miesięcy traciłem czas, dawałem sobą manipulować.  Samoocena bardzo spadła.  Napiszcie co o tym sądzicie..

Po pierwsze, gdzie ta Męskość zgaszona jak pet? Ja nic nie widze.

 

Przyjaciółka z penisem tym byłeś a popychali inni.

 

Czytasz:

Forum, Kobietopedia, Stosunkowo Dobry.

I na razie renata rączkowska. Z tego co przeczytałem to to masz opanowane do perfekcji raczej - bo zabierałeś sie do Yeti jak upośedzony do ruchania dziurki od klucza.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

@[email protected]

 

Bracia już Ci wyłożyli co i jak, więc nie będę powtarzał tego, co już zostało napisane. Ze swojej strony chciałbym Ci zwrócić uwagę na kilka kwestii 

 

Pierwsze primo jest takie, że kobieta, która niedawno zakończyła poprzednią relację, przy czym owe "niedawno" może znaczyć nawet i wiele miesięcy, a do tego wciąż opowiada Ci o byłym, nie jest gotowa na nowy związek.  Z taką można się  bawić w ONS czy FWB, a nie próbować "robić" związek. 

 

Drugie primo jest takie, że chodziłeś z nią "za rączkę" przez miesiąc, wysłuchując jej opowieści o złym byłym. Krótko mówiąc byłeś dla niej tamponem emocjonalnym. Powinieneś natomiast szukać dotyku, pocałunków, żeby w ciągu kilku spotkań zaciągnąć ją do łóżka. Jak widzisz, że nie reaguje pozytywnie, zabiera Ci ręce, nie chce się całować, to kończysz temat. Koleżanki z penisem niech szuka gdzie indziej.

 

Trzecie primo jest takie, że ona Ci wyraźnie zakomunikowała, że nie spotyka się tylko z Tobą. Albo się jej nie podobałeś, albo chciała się wyszumieć po poprzednim, a może jedno i drugie. Nie wykazałeś inicjatywy, więc nie miałeś okazji się dowiedzieć.  

 

Czwarte primo jest takie, że jak się zachowujesz jak koleżanka kobiety i pozwalasz jej się tak traktować, to nie dziw się, że nie pozwala Ci się przelecieć. Przy tym nie rób czegoś takiego, że mówisz kobiecie, że teraz idziemy do łóżka, mam prezerwatywy. Z kobietą się działa na zasadzie faktów dokonanych. Bierzesz ją jak swoje i patrzysz jak reaguje, a nie uskuteczniasz jakieś gadki.

 

Reasumując, to był może temat na jakiś ONS lub FWB, ale źle i za długo się do tego zabierałeś. Zdobyłeś natomiast cenne doświadczenie i wyciągnij z niego wnioski. Rozważ też wpisy braci z forum, bo naprawdę wartościowe rady dostałeś. 

 

Pozdrawiam i głowa do góry. Tego kwiatu jest pół światu. 

 

Edited by ElChico
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, ElChico napisał:

Reasumując, to był może temat na jakiś ONS lub FWB, ale źle i za długo się do tego zabierałeś.

Tak tak, do tego pierdolnika dodaj jeszcze relacje seksualną, wtedy dopiero była by jazda bez trzymanki. Seks to nie tylko przyjemność, ale też generowanie silnej więzi emocjonalnej, której przerwanie może dla niektórych jednostek może okazać się skrajnie trudne (być może kobieta z tematu to tego przykład?)

 

@[email protected]

historia klepana tysiąc razy, dostawałeś masę komunikatów o braku zainteresowania, ale byłeś zaślepiony fałszywymi oznakami typu "napisała ci coś" to pewnie jej zależy. A nie zależało. W głowie miała dużą dziurę emocjonalną którą wypełniała uwagą orbiterów. Takie osoby wbrew pozorom bardzo cierpią i wręcz walczą ze ścianą negatywnych odczuć która popycha ich do każdej niemoralnej próby ratowania swojego ego. Tacy już jesteśmy jako ludzie że musimy mieć potwierdzenie swojej wartości od otoczenia a w sytuacjach krytycznych chwytamy się każdej możliwej brzytwy byle nie zatonąć. Podziękuj pani za relacje i urwij kontakt.

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, Klariett napisał:

 Podziękuj pani za relacje i urwij kontakt.

Za co ma jej dziękować? Pfff.. 

Do kosza. Zero kontaktu. Nie powinien mieć z nią żadnego kontaktu. Jest za słaby. 

 

Pojawia się szereg pytań.. zastanawiam się czy była dziewicą? 

Prawdopodobnie nie, nie sprawdziłeś i już nie sprawdzisz. O tym dlaczego takie pytanie jest bez sensu kawałek dalej. 

 

Tyle miesięcy traciłem czas, dawałem sobą manipulować.  

 

Właśnie. Zmarnowałeś czas. Nie marnuj na tą babę ani sekundy więcej. Nikt Tobie tego czasu już nie zwróci. Nie pakuj swojej energii, czasu i potencjału w rozkminianie "czy była dziewica, czy dupczyła się z kims innym, dlaczego nie dała się przeleciec, w czym jestem gorszy". 

 

Czeka Cię bardzo dużo pracy nad sobą. Ogrom po prostu. Zacznij natychmiast.

Samoocena bardzo spadła.  Napiszcie co o tym sądzicie..

Męskość zgaszona jak pet, samooceną spadła etc. Co o tym sądzę? Właśnie masz zajebistą szansę na wygranie życia, chłopie. 

Większość ludzi idzie przez życie na autopilocie. Żyją wartościami które inni przekazali, idą schematem który im narzucono. Większość nawet nie pomysli, że może być inaczej, nie zastanawia się. 

Moment wyrwania z tego układu potrafi być bardzo bolesny. Tutaj jest dużo facetów po takim przebudzeniu.

 

Dostałeś po mordzie od życia. Bardzo orzeźwiające doświadczenie wbrew pozorom. Teraz decydujesz: zostaje w tym schemacie i czekam aż mnie życie znów sponiewiera i wydyma na sucho, czy będziesz pracować nad sobą, żeby przejąć kontrolę nad swoim życiem. Masz ogromną robotę do przepracowania. To widziałem jeszcze zanim przeczytałem historie. Wiesz po czym? Po samym temacie. 

 

Męskość zgaszona jak pet? To oznacza, że oddajesz kontrolę nad swoim samopoczuciem, postrzeganiem siebie i swoimi emocjami w cudze ręce

Co to w ogóle za brednie? Baba nie dała się przeleciec, to męskość zgaszona? Przecież nie urwała Ci jaj! 

To w ogóle jest absurd dzisiejszych czasów. Kobiety mówią mężczyznom co to jest męskość, a oni to kupują! 

 

Samoocena w dół. Wiesz dlaczego? Bo to też oddałeś. Zobacz jak to się nazywa w ogóle: samo- ocena. To jest Twoje. Nie martw się. Tego nie rozumie 99,9% ludzi. 

Opierają swoją samoocenę o takie gówna jak popularność, akceptacja, opatrznie rozumiana przyjaźń, powodzenie u kobiet. 

Masz wysyp tego na instagramach, jak się ludzie potrafią skurwic, żeby dostać like. 

Nigdy więcej nikogo tam nie wpuszczaj. To jest tylko Twoje. 

Ja taki sam błąd kiedyś robiłem. I robi to 99,9% ludzi. Dlaczego? Autopilot. I tak jest łatwiej. Znacznie łatwiej jest się podczuc lepiej po przeleceniu fajnej panienki, kiedy znajomi wznoszą toast w twoje urodziny, kiedy masz poduszeczke akceptacji otoczenia w którym jesteś. Znacznie trudniej jest pomyśleć o sobie pozytywnie ot tak po prostu. Docenić co się ma. To wymaga pracy. 

Dlaczego warto? Sam jesteś przykładem. Spotkało Cie odrzucenie. Normalna sprawa. Ale co się dzieje w głowie? Jesteś zdruzgotany, czujesz się jak gówno, marnujesz cenny czas na rozpamietywanie. Jeśli nie zmarnujesz tej szansy, to... Nie spotka Cię już odrzucenie? Pewnie spotka, bo to nie od Ciebie zależy. Ale możesz mieć kontrolę nad calą resztą. Może być tak, że przy następnym odrzuceniu (które samo w sobie będzie mniej prawdopodobne, bo silnych ludzi rzadziej się opuszcza), wzruszysz ramionami, ucieszysz się że masz wolny wieczór na swoje hobby, a potem się uśmiechniesz, bo wiesz ze za chwilę znajdziesz lepsze cycki. 

 

  • Like 4
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziękuję za kolejne komentarze. Relacje z tą osobą zakończyłem definitywnie. Nie mam jej nawet na fb. Kontakt urwal się z dnia na dzień ostatmiego wieczoru. Od opisanych wydarzeń minął prawie rok, po prostu do forum dołączyłem niedawno. Pracuje nad sobą i jest lepiej :).

Esmeron - bardzo doceniam twój komentarz, świetnie to ująłeś. 

Pozdrawiam!

Edited by [email protected]

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 3.09.2019 o 01:58, [email protected] napisał:

Ostatni dzień znajomości to trwająca 3 godziny dyskusja, w której to dowiedziałem się że ona ma wątpliwości, że za dużo między nami różnic. Była mną zafascynowana a potem jej przeszło.

Nie chcę się czepiać, więc tylko parę szczegółów które mi się rzuciły w oczy. Powiedziała Ci że jej przeszło, czyli że nic do Ciebie nie czuje.

 

A Ty na to:

 

W dniu 3.09.2019 o 01:58, [email protected] napisał:

Zacząłem ją dotykać, całowałem w usta. Powiedziałem jej żeby została na noc, że mam prezerwatywy.

 

Ona na to:

 

W dniu 3.09.2019 o 01:58, [email protected] napisał:

Ona siedziała jak zamurowana, miała strach w oczach.

Ty na to:

 

W dniu 3.09.2019 o 01:58, [email protected] napisał:

Zdjąłem swoją koszulkę, próbowałem zdjąć jej. Zaparła się łokciami, nie pozwoliła.

 

I dalej:

 

W dniu 3.09.2019 o 01:58, [email protected] napisał:

Próbowałem położyć na kanapie, to samo. Po krótkim czasie niezręcznej ciszy powiedziała, ze musi już iść. 

 

To wszystko brzmi jak próba gwałtu. 

 

Także tego... 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiem że brzmi to drastycznie, może trochę przesadziłem z tym opisem, za bardzo dramatyzuje. Ciężko mi ubrać w słowa to co dokładnie wydarzyło się tego wieczoru. Negatywne emocje, duży ból. Zapewniam Was że nie ma powodów do obaw, nie doszło do żadnego nadużycia. Po prostu dużo emocji. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 3.09.2019 o 01:58, [email protected] napisał:

Był to powód żeby zrobić mi awanturę. Że ja o nią nie dbam, cały dzień nie pisze, ona się dowiaduje ostatnia itd. Moje problemy przestały być ważne – a najważniejsze stały się jej humory.  

To bardzo poważna manipulacja, tresura. Niestety przeżyłem coś podobnego, wiem jak bardzo ryje beret. To było absolutnie celowe, gdyby nie twój zły dzień na uni, tp zrobiłaby to przy innej okazji, chodzi o dewaluacje ciebie, twoich potrzeb, zmartwień itd. To przyda się później, jak będzie chodziło o coś bardzo ważnego, a ty już nie będziesz nawet wiedział, że można o swoje powalczyć. Ciesz się, że to się tak a nie inaczej skończyło. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Widzisz życie szybko weryfikuje jakie kobiety są lepiej prędzej niż puźniej, niech to będzie dla ciebie nauczą. Jesteś dla niej betą można oszukać kobietę ale potem całe życie będziesz musiał grać bo nagle ona nie będzie wiedziała co czuje, istny rolercoster emocjonalny. Szkoda czasu i nerwów na nie. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kolega grał Barbarzyńcą berserkerem i walił ze swej wielkiej maczugi (ją czasami też)

więc potrzebny był Paladyn w lśniącej zbroi (ty)

który to będzie rzucał na nią czar greater heal lub inne blessy np "boosting of self esteem"

Z party Cie nie wyrzuciła bo teraz ciężko o dobrego healera na raid ale aren z tobą nie grała.

Proponuje stworzyć nową postać od zera, ewentualnie zmienić specjalizacje talentów.

Zmiana Gildii (kolegów) też Ci wyjdzie na dobre.

Edited by Vortex of Destruction
  • Like 1
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Właśnie czytam jedną z książek Pana Starowicza... Pisał o tym w jaki sposób ściągamy do siebie określony typy. M.in. typ terapeuty, który ściąga zaburzonych ludzi. To Ty. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Vortex of Destruction napisał:

@bernevek Tytuł daj :)

"Kocha, pragnie, szanuje". Coś w ten deseń. Tylko uprzedzam, książka pisana ewidentnie pod panie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By dylugilu
      Witam, 3 miesiące temu po 3 latach związku rzuciła mnie dziewczyna, zacząłem więc dużo imprezować i lecieć z dziewczynami, tylko do pewnego momentu jakoś mam wrażenie, że moje libido upadło przez to, że mam cały czas byłą w głowie inne dziewczyny mnie jakoś średnio pociągają, jak się od tego uwolnić bracia? Jakieś akcje, lody itp jako tako to idzie, ale co do samego seksu z innymi no średnio, jedynie jakby moja była mi się rozebrała to by stał jak skała :/ 
       
      Chciałbym znowu wrócić do formy, zapomnieć o niej i być nagrzany jak zwierzak - nawet jak nie mastrubowałem się ponad miesiąc to i tak jakoś nie byłem nagrzany. 
       
      Jakieś rady sugestie? Sorka jak zły dział pozdro
    • By Reedson
      Witam, jestem już na forum sporo czasu, ale do tej pory jakiegoś poważnego tematu odnośnie tego jak tu trafiłem i co skłoniło mnie, by zostać jeszcze nie napisałem. Zbliża się koniec roku i chciałbym się Wam drodzy bracia wygadać, wyżalić, zapytać o zdanie, o radę. 
      Na początek opiszę trochę siebie, później przejdę do części właściwej tematu.
      Lat 26, wykształcenie średnie, praca ~3,5k pln, na miejscu (mieszkam na małej wiosce). Doświadczenie z kobietami? Słabo, w wieku 14-18 lat było bardzo dobrze, należałem do "ekipy", kręciło się sporo dziewczyn, spanie po namiotach i całonocne wizyty u nich, ale wtedy wmawiałem sobie, że jestem za młody na coś więcej niż jakieś macanie, czy o zgrozo, związek. Po pójściu do szkoły średniej powoli stare znajomości się urywały, klasa męska, kobiet brak. 
      Po skończeniu technikum poszedłem na studia, na które nie chciałem tak naprawdę iść, ale "wszyscy" szli na studia, więc ja też poszedłem... Kierunek - informatyka z wydziale matematyki. Było mi ciężko, bo zawsze z przedmiotami ścisłymi miałem problem. Po 3 semestrze odpuściłem i poszedłem do pracy za minimalną krajową z dojazdem który zajmował mi ponad godzinę w jedną stronę (autobusem firmowym). Przepracowałem tam 3 lata, oczywiście po paru miesiącach moja stawka szła dosyć szybko do góry, ale przez dojazd z pracy zrezygnowałem, bo wstawanie o 4 i wracanie o 16 mnie dobijało. Teraz, od 1,5 roku mam pracę na miejscu za te same pieniądze. Jak spędzałem czas w tych latach? 22-24 spędziłem na graniu w gry, sporadyczne wyjścia z paroma kumplami których miałem. Szczerze? Byłem szczęśliwy mając tak chujowe życie.
      Dodam, że z wieku 18 lat pojawił się na mojej mordzie trądzik, z którym nie mogłem wygrać aż do 23 roku życia. To bardzo obniżyło moją samoocenę. Do tego doszło jakieś 20kg nadwagi.
      Aż pewnego dnia poznałem JĄ w jednej z gier mmo w które grałem. Dziewczyna w moim wieku, taka 5/10, inteligenta, nawet bardzo, po studiach drugiego stopnia. Szybko zaczęliśmy ze sobą pisać, rozmawiać na discordzie. Pierwsze spotkanie było w gronie 4 osób u niej w mieście, 2 tygodnie później pojechałem już spotkać się we 2, kino, kawa. Dzieliło nas jakieś 90km. Trzecie spotkanie było już u mnie, przyjechała na noc. Jako że byłem białym rycerzem, porządnym facetem, a ona dosyć szybko po poznaniu mnie oznajmiła, że nie lubi seksu to do niczego nie doszło  
       
      Wcześniej była tylko w jednym dwuletnim związku z jakimś kolesiem zza granicy, również poznanym w grze. Nigdy wcześniej nie miała orgazmu, po kilku spotkaniach udało mi się ją doprowadzić do szczytowania, tydzień później był nasz pierwszy raz (jej ze mną a mój w ogóle w życiu). Chyba nie muszę mówić, że było słabo a później nie doprowadziłem jej do orgazmu nawet manualnie i była obraza. I UWAGA, było to jakieś 1,5 miesiąca odkąd "oficjalnie" byliśmy razem i to był jedyny raz kiedy uprawialiśmy seks 😂 Tak, teraz jest czas na pośmianie się ze mnie, sam się z tego śmieję, także śmiało  
      Później tylko usta i ręce (z mojej strony) i tylko rączki z jej  Czasami dawałem jej kilka orgazmów jednego dnia a ona z łaski swojej zwaliła mi konia pod prysznicem i tyle^^ 
      Przez cały okres tego "związku" byłem na każde jej zawołanie, dziś wiem, że oblałem MASĘ, chyba wszystkie shit testy jakie mi robiła. Najlepszy?
      Mówi, że jej znajomy zaprosił ją na wesele jako osobę towarzyszącą, ale raczej odmówi. Ja na to "dlaczego? biedak nie będzie miał z kim iść" 🤣 3 tygodnie później mówi mi, że jednak z nim pójdzie, bo się jej żalił, że faktycznie nie ma z kim iść a do wesela tydzień, chyba, że będę miał coś przeciwko. No i oczywiście miałem, choć ten tekst wyżej odebrała jako przyzwolenie i wcale się jej nie dziwię. Musiała wszystko odkręcić. Później sama mówiła mi, że od razu powinienem po prostu powiedzieć, że jej nie puszczę i byłby koniec tematu...
       
      No i tak trwaliśmy aż do września, wtedy to napisała mi, że powinniśmy się rozstać, że nie ma "tego czegoś". Ja oczywiście płacz, błaganie o powrót, rozmowa, zgodziła się. Było jeszcze gorzej, w okresie od września do końca listopada widzieliśmy się 2 razy. No i pod koniec listopada w wyniku małej sprzeczki znów napisała mi, że to nie ma sensu i to koniec. Jak zareagowałem to się pewnie domyślacie. Była to sobota rano, od razu chciałem do niej jechać, ale mi zabroniła bo jej nie będzie. Pojechałem w niedziele, 90km oddać jej dwie rzeczy i się pożegnać. Nawet mnie nie wpuściła do domu, tylko weszła mi do auta i dała mi jakieś 5min, bo spieszyła się na zakupy do biedronki  
      Byłem totalnie rozbity, zapłakany, upokorzony. Chciała dalej się ze mną "przyjaźnić" i "grać razem w gry" (tak to ujęła). Oczywiście się zgodziłem. Wszystko to miało miejsce na początku grudnia 2018 i trwało do wczoraj. Wczoraj wieczorem chwilę z nią pogadałem na discordzie o pierdołach. Ale coś mnie tknęło i późnym wieczorem poblokowałem ją wszędzie. Tylko nasz wspólny znajomy napisał mi, że chciałaby wiedzieć dlaczego. Napisałem tylko, że tak będzie dla mnie lepiej.
      Pierwszy miesiąc po rozstaniu to była katorga. Wszędzie wysyłała zdjęcia jak to wychodzi na lody, na łyżwy, wiedziała, że to widzę i że to mnie kurewsko boli, bo właśnie w te miejsca chciałem ją wyciągnąć przez ostatnie tygodnie, ale jej się nie chciało  Na początku 2019 napisałem jej elaborat jak ja to jej dziękuję za wszystko, że ją przepraszam i masę innych upokarzających mnie bzdetów.
      Pod koniec stycznia trafiłem na kanał Demasty na youtube, chwilę później na to forum, za co jestem cholernie wdzięczny. 
       
      Jak wyglądał rok 2019? Od lutego poszedłem na siłownię, czerpałem wiedzę z forum, przeczytałem kilka książek (wcześniej praktycznie nic nie czytałem), zrobiłem formę życia (krata na brzuchu, odkryłem, że mam całkiem dobrą genetykę do sylwetki), ogarnąłem zarost, ubranie. Myślę, że z otyłego gościa 4/10 zrobił się ze mnie 7/10. Kupiłem na wiosnę całkiem niezły samochód z segmentu D w najnowszej budzie... To był dobry rok, czuję, że posunąłem się do przodu.
      Jednak mam ogromny problem. Nie potrafię się z niczego tak szczerze cieszyć. Odkąd się z nią rozstałem, przykładowo oglądanie seriali czy granie w gry mnie nie wciąga, nie potrafię się z tego cieszyć, bo wcześniej zawsze robiłem to z nią, dzieliłem się wrażeniami, cieszyliśmy się wspólnie. Od rozstanie to wszystko jest takie... nijakie. Tak samo z tym ogarnianiem siebie. Chyba sam siebie oszukuję, że robiłem to dla siebie a nie dlatego, żeby zwrócić na siebie jej uwagę. 
      Chyba nie muszę mówić, że przez ten cały okres ją "stalkowałem". Sprawdzanie z kim grała, co robi, jakieś wchodzenie na jej fb... Od wczoraj koniec z tym, jest wszędzie zablokowana. I wróciły ten wszystkie beznadziejne uczucia. 
      Największym problemem jest chyba to, że czuję się cholernie samotny. Nie mam z kim pogadać. Z rodzicami od zawsze miałem słaby kontakt (mimo tego, że wychowali mnie dobrze, normalna rodzina), nawet internetowi znajomi mają dziewczyny, znajomych i w dni takie jak np. okres świąteczny przeważnie zostaje sam. 
       
      I tu pojawia się moja ogromna chęć wejścia w związek, mimo wiedzy zaczerpniętej z forum jestem cholernie zdesperowany, a to z kolei prowadzi do stresu i traktowania każdej kobiety z którą się umówię jak bóstwo...
      Parę tygodni temu założyłem konta na tinderze, badoo... Nie powiem, odzew całkiem spory, przeważnie laski odpisywały, ale albo traciły zainteresowanie po kilku wiadomościach (bo jestem nudziarzem i nie potrafię flirtować), albo dochodziło do jednego spotkania na którym byłem cholernie spięty i na jednym spotkaniu się kończyło. 
       
      Bardzo chaotyczny post, jeśli ktoś przebrnął przez ten bełkot to dziękuję.
      Bracia, co robić? Chciałbym odzyskać życie towarzyskie przede wszystkim. Mieć się do kogo odezwać. Cieszyć się z życia, być wyluzowanym. W kontaktach z kobietami, atrakcyjny wygląd mi kompletnie nic nie daję, bo tracę dobre wrażenie po wymianie kilku zdań. Wiem, że kobiety czują ode mnie słabość charakteru, brak pewności siebie, ale nie wiem jak się w końcu kurwa ogarnąć. 
      Jeśli ktoś chciałby o coś dopytać to śmiało. 
       
    • By HumanINC
      Witajcie bracia.

      Jakie teksty stosujecie, kiedy spotkacie się - przypadkiem z byłą dziewczyną i ona was zapyta: Dlaczego się nie odzywasz, nie odpisujesz na SMS??

      Miałem kilka razy już taką sytuację, i zawsze wymyślałem coś na poczekaniu - w stylu: Brak czasu / Nie jesteśmy przyjaciółmi / Nie muszę się tłumaczyć / A na co liczyłaś? itp.
    • By HumanINC
      Czołem bracia!

      Opiszę pokrótce historię, która jest dość świeża i siedzi jeszcze mocno we mnie.

      Na początku miesiąca rozstałem się z panną - jak sądziłem miłością mojego życia. Byliśmy razem około dwa lata, mieszkanie razem - pierwsze 1.5 roku istna petarda - śniadanka, obiady, wspólne wyjazdy, w łóżku ogień.

      Jakieś pół roku temu, zaczęło się sypać - wkradła się proza życia codziennego - praca / uczelnia / doktorat. Pannę zaczęło wszystko denerwować - była z gatunku tych perfekcyjnych pań domu, codzienne chciała mieć wysprzątaną chatę, ugotowany obiadek itp. Starałem się oczywiście pomagać we wszelkich pracach domowych, ale co bym zrobił - "to nie tak" / "to źle" / "teraz już nie musisz mi pomagać!", poza tym, ileż razy dziennie można odkurzać! Jakieś błachostki wywoływały kłótnie, ciągle nie mogłem spełnić jej standardów - prócz tych łóżkowych. Wpędzała mnie w coraz większe poczucie winy - i trwa ono do tej pory. Praktycznie absorbowała 100% mojego czasu... przez co odszedłem od moich pasji, zainteresowań, znajomych... wiem - festiwal frajerstwa, ale sądziłem, że to ta jedyna.

      Była osobą nie mająca pasji, zainteresowań, przyjaciół - tylko 100% czasu w domu. Nie akceptowała siebie -  taką jaką jest - nie podobała się sobie mimo, że była tak 7/10. Była wybredna - a więc restauracje odpadają, nie lubiła ludzi, a więc teatr / filharmonia / kino odpadało. Jaki ja byłem zaślepiony na początku...

      Ostatnie dni listopada i początek grudnia - non stop chodziła wściekła na mnie, każda błahostka wywoływała atak furii, istny rage.

      Rozstanie na początku grudnia - to była środa - mieliśmy przeprowadzić rozmowę po jej przyjściu z uczelni - już widziałem w oczach tę wściekłość - przeprosiłem za złe chwilę, podziękowałem za te dobre i powiedziałem, że nie widzę perspektyw na zmianę po jej stronie - spakowałem część swoje rzeczy, i wyszedłem (miałem już przydzielony pokój w akademiku - już od dłuższego czasu wiedziałem, że coś się szykuje i zacząłem się przygotowywać). Przez noc ona już spakowała resztę moich rzeczy - mimo, że chciałem zrobić to sam. Kolejnego dnia rano zabrałem resztę rzeczy.

      Od tamtego czasu maksymalnie ograniczony kontakt - w sobotę kolejnego tygodnia zabierałem wspólnego psa do mnie na weekend, była okazja do rozmowy - porozmawialiśmy. Wszelką winę zrzuciła na mnie... Nasłuchałem się tylko, jaki to nie byłem pomocny, że teraz to ona dopiero odpoczęła bo nic nie musiała za mnie robić. I oznajmiła, że nie mówi tak / nie mówi nie - ale na dzisiaj nie. Powiedziałem, że błędy które popełniałem, zrozumiałem (też nie byłem święty - nikt nie jest - czasem zdarzyło się przyjść do domu pod wpływem), ale nie mam zamiaru błagać o miłość.

      Przez weekend pożegnałem się z psem... było ciężko, ale wiedziałem - że lepiej będzie dla niego jeśli kompletnie zerwiemy kontakt. W środę jej to oznajmiłem, oczywiście agresja z jej strony, dlaczego jej o tym wcześniej nie powiedziałem, że nie może na mnie polegać, i jak zwykle była naiwniaczką, że mi zaufała... (nic jej nie obiecywałem co do psa, że go wezmę na święta - a podczas ostatniej rozmowy, powiedziała, że pies jest jej i nie mam wobec niego żadnych obowiązków... WTF?)

      Od tamtej pory zero kontaktu. Mija kilka dni, dostaję SMS - "Moja koleżanka zostawiła twoją rzecz na klamce w pokoju w akademiku." - Zero odpowiedzi z mojej strony. Kolejne kilka godzin - "Wziąłeś nie wziąłeś?" - Również zero odpowiedzi...

      Mija kolejny tydzień - SMS, że się o mnie martwi, bo nie daję oznak życia, i nie wie czym to jest spowodowane, i że chociaż tyle mogę jej zrobić na koniec - i że kolejne wiadomości będą do kogoś z mojej rodziny (sic!). Brak odpowiedzi z mojej strony.  Od tamtej pory, cisza...

      Wiem, że napisała do mojego kuzyna - nic jej nie odpisał.

      Te SMS'y według mnie jakoś tak mi śmierdziały na kilometr jakimś wałem - najpierw mówi, że nie chce ze mną być - a potem że się martwi, co sądzicie?

      Eh... Nie wiem czemu tęsknie za nią... i za psem...

      Z jednej strony, chciałbym powalczyć - z drugiej, wręcz przeciwnie... Jak ja nie lubię takich nieklarownych sytuacji. 😕

      Dajcie znać co sądzicie.

      Stefan



       



       
    • By VIREK
      Witajcie drodzy Bracia, witam starszyznę z forum!
      Zainspirowany tematem jednego z Braci "Rozstanie bez rozstania po 3 latach" zebrałem się w sobie i postanowiłem podzielić się z wami moją kolejną historią z mojego jeszcze aktualnego związku, tak że kawka/herbatka/pyszna woda w dłoń i zapraszam do czytania, ponieważ nie ukrywam chciałbym poznać wasze zdanie, bo sam nie wiem jak mam już to rozegrać.

      Będzie to relacja ze związku dla cierpliwych ponieważ postaram się opisać tutaj wszystkie ważne sytuacje, jak i nakreślić to z kim mam doczynienia, oraz z jakiego domu pochodzi moja pani.

      A więc moja pani ma 29 lat, pochodzi z rodziny gdzie górą są kobiety (dwie siostry i brat), ojciec górnik, mama zajmowała się domem więc pracę zaczęła dosyć późno w aptece a wszyscy mieszkają w małej wsi, wiadomo domek, kurki, ogródek, pole do obrobienia.
      Nie przelewało się, dlatego ta rodzina na prosto wyszła dopiero nie dawno ponieważ ojciec nadal pracuje.

      Moja dziewczyna poświęciła swoje najlepsze rozrodcze lata na naukę, szybko z domu wyfrunęła, studia, wynajem mieszkań, praca w zakładzie produkcyjnym na stanowisku audytor a potem analityk sprzedaży, zarabia nie źle jak na kobietę no i w końcu kupiła własne mieszkanie.
      Jest typem imprezowiczki, ale zawsze na pierwszym miejscu stawiała naukę, czytanie książek, dokształcanie się, kursy i szkolenia.
       
      Z charakteru zaś bardzo nie ustępliwa (Jej zdanie musi być ostatnie) tak że wśród znajomych uważana za super kumpelę która dobro innych stawia ponad własne.
      Oczywiście nie obyło by się bez ciemnej strony, i powiem wprost "ZOŁZA" czyli chyba standard w dzisiejszych czasach, do tego doliczmy zaniżone poczucie wartości, nie ustępowanie pola w dyskusjach, zadzieranie nosa, mściwość objawiająca się tym że jak czegoś nie dostanie albo się jej odmówi no to wbije szpile albo coś "przypadkiem" zniszczy, życie przeszłością gdzie poprzedni partner oszukiwał ją przez cały związek mając żonę i dziecko, jazdy za małolata  jak docieranie przez matkę wszystkich a jej najbardziej bo najstarsza z dziewczyn.

      Przebieg związku.

      Historia to była jakich wiele, więc czyli portal randkowy, spotkanie w środku nocy, piwko, poszliśmy do niej, rozmawialiśmy do rana, seksu nie było dopiero po miesiącu dała mi się dotknąć kiedy przytaknąłem że jesteśmy razem.

      Mając za sobą Kobietopedię, Brudną grę, Stosunkowo dobrego jak i audycje Marka nie raz łapałem ją na shit testach, fochach, próbach przesuwania granic co kończyło się moim wyjściem z jej mieszkania nawet w środku nocy, wtedy przylatywała zaszlochana z wielkimi wyrzutami sumienia.
      Przy ostrzejszych sytuacjach nie odzywałem się nawet tydzień, było przepraszanie, płacz, zaczęło wbijanie się poczucia winy.

      Kiedy zaczynałem związek byłem w trakcie realizacji planów i remontu swojego mieszkania po zalaniu, więc znów generalka, będąc 4 lata sam przed związkiem wyczyściłem swoje środowisko tak żebym mógł robić to co kocham czyli nagrywać, z komputerami jestem związany od czasów dzieciństwa (Commodore 64, Amigi).
      Postanowiłem przystosować mieszkanie do nagrywania więc wyciągnąłem wszystkie pieniążki ze skarpety i zacząłem wcielać plan w życie, dzieląc czas na ćwiczenie mówienia do mikrofonu, inwestycje w sprzęt, remont, praca w nadgodzinach + dorywczo i do tego doszła jeszcze dziewczyna.
      Remontując po kolei każde pomieszczenie udało się zagospodarować mieszkanie tak żeby możliwe było postawienie ścianki i przystosować je w miarę do nagrywania, zostało tak na prawdę już nie wiele.

      Ramę związkową udało się utrzymywać do lutego (zbiegło się to z finalizacją budowy studia) zaczęło się odciąganie mnie od tego co chcę robić i naciskanie na mieszkanie razem, coraz silniejsze parcie na dziecko, to już nie były szpilki ale gwoździe, nie wytrzymałem uderzyłem pięścią w stolik, wyszedłem, ochłonąłem

      Kilka dni przygotowałem się do rozmowy w której wygarnąłem podając jej suche informacje i to co mnie boli, podając suche fakty i uświadamiając ją że jej zachowanie nie tylko nie różni się od typowego babskiego zachowania ale też od ludzi który jak tylko zobaczyli że chcę robić to co kocham zaczęli mnie od tego odciągać i którym to musiałem podziękować, zerwać kontakty i że jak będzie tak robiła dołączy do grona tych ludzi.

      Podczas trzygodzinnej rozmowy dałem wybór albo godzisz na to że będziesz żyć ze mną bez ślubu i dzieci oraz pozwolisz mi robić to co kocham, a ja w zamian postaram się pogodzić czas tak żeby spędzać go wspólnie jak i realizować mój plan ze studiem i nagrywkami albo możesz odejść znaleźć sobie chłopa takiego który jej da dzieci i ślub.

      Po tonach łez widząc że to nie działa przystała na to że będziemy razem dalej, znaleźliśmy tymczasowy kompromis w postaci tego że część sprzętu zabiorę do niej, zajmę sobie kącik w pokoju, więc zbudowałem na szybko biurko, tam "zainstalowałem się" z mikrofonem, laptopem i resztą sprzętu.

      Rozmowę zakończyliśmy bez seksu, postanowiłem nie nagradzać jej za takie zachowanie za to wszystko skrupulatnie nagrałem i zrobiłem zaszyfrowane kopie.
      Lecimy dalej, pomieszkując u niej w końcu nastał względny spokój, skończyło się peplanie o dzieciach, Ja sobie nagrywałem, remontowałem dalej, czasem się gdzieś pojechało, spędziło ze sobą czas bardziej niż rutyna dnia, kolacyjki, spacerki, wypady do niej na wioskę i tutaj wtrącimy to co zaobserwowałem będąc od czasu do czasu o niej w domu.

      Będąc tam od czasu do czasu zaobserwowałem jak jej młodsza siostra (25 lat) już po ślubie i niedawnym urodzeniu dziecka zaczęła nie miłosiernie temperować swojego męża, czyli nic nowego dostała to co chciała, więc chłop wychodzi sobie na trzy godziny po chleb ponieważ u niej w domu został sprowadzony do roli trutnia który ma siedzieć cicho i wykonywać polecenia.

      Raz przyłapałem jej matkę jak odnosi się do swojego zięcia, a temu wszystkiemu przyglądał się biernie ojciec który jak robiło się "kwaśno" szedł sobie do komórki na wódeczkę aż do wieczora, raz nawet poszedłem z nim, sympatyczny, schorowany człowiek chcący spokoju za wszelką cenę.
      Już coś wtedy czułem że jest nie tak, domyślam się że nasza rozmowa musiała wypłynąć w jej najbliższe kręgi i pewnego dnia będąc tam jej mamusia wytoczyła ciężkie działa z siostrzyczkami dając mi twardo do zrozumienia że jej córeczkę stać na magistra czy inżyniera.

      Nawet nie zorientowałem się jak podczas tej rozmowy zostałem sam bez wsparcia męskiego grona, moja postawa wywołała agresję u naczelnej królowej roju więc do wyboru miałem albo ustąpić albo wyjść.
      Jak myślicie co zrobiłem ?

      Grzecznie dziękując wziąłem swoją torbę, zadzwoniłem po kumpla wychodząc na przeciw usiadłem na przystanku, po dwóch godzinach byłem w domu i czekało na mnie tam nie małe zdziwienie kiedy zastałem tam moją dziewczynę kłaniającą się w pas, przepraszającą za matkę i siostry.
      Jej matka przyjechała za tydzień z całą świtą mnie przeprosić za swoje zachowanie, mimo tego że miałem piekielną ochotę dowalenia im za to, ustąpiłem pola.

      Wracamy do związku, w nasze życie zaczęła wkradać się rutyna a od kwietnia zaczęło się doprowadzanie mnie do szału i wbijanie poczucia winy, obracania kota ogonem, co doprowadziło mnie do rozstrojenia nerwowego, takie sytuacje powtarzały się cyklicznie do czerwca.
      Niestety będąc kłębkiem nerwów, przytłoczony pracą, rozwodem brata po 18 latach stałem się nerwowy do tego stopnia że nie wytrzymałem i zrobiłem u niej awanturę w której dopuściłem się najgorszego, pozwoliłem żeby narastający we mnie gniew przejął nade mną kontrolę do tego stopnia że uderzyłem ją w twarz.
      Wzięła nóż do ręki, więc go jej wyrwałem i za ubrania przeniosłem i rzuciłem na łóżko a swoją agresję wyładowałem na ścianie.

      Następnego dnia dopadło mnie poczucie winy tak wielkie że rama związkowa upadła, przegrałem nie tylko z nią, ale z samym sobą.
      Rękę do mnie wyciągnął dobry przyjaciel który starał się wytłumaczyć mi że to nie tylko moja wina, niestety swojej postawy już nie odbudowałem.
      Czekała mnie jeszcze konfrontacja z nią, i powiedziałem sobie że byłem, jestem, będę gotowy na konsekwencje tego co zrobiłem, przeprosiłem, a ona nikomu tego nie powiedziała, zrobiliśmy sobie tydzień przerwy.

      Po tygodniu koszmarów sennych, łajania się poczuciem winy pękłem i poszedłem do niej, ustalić co dalej robimy, zdecydowaliśmy na bycie razem, Ja się zmieniłem ale niestety ona już nie, podczas kłótni starałem się panować nad sobą ale już ustępowałem pola, im więcej godziłem się w imię relacji na to żeby się nie kłócić tym bardziej zaczęło się dręczenie mnie przeplatane seksem jakiego nie było do tej pory, wakacjami za które ona płaciła, dogadzaniem mi na przemian z jazdami.
      Znosiłem to dzielnie ale czułem że od tej sytuacji cały czas jestem w stresie, zacząłem podupadać na zdrowiu, dalsza praca nad przedsięwzięciem zaczęła stawać pod znakiem zapytania, bóle kręgosłupa, stawów, rosnące ciśnienie powodowało krwotoki z nosa.
      Zaczęło się chodzenie po lekarzach, jak i zaczęło się czepialstwo do tego stopnia że w jej domu nie mogłem nawet już lodówki otworzyć, siedzieć nagrywać, wbijanie poczucia winy osiągnęło końcem października limit.

      I tym oto długim wstępem za który przepraszam Bracia po prostu chciałem nakreślić wszystko od początku do końca, a więc przyjrzyjmy się ostatnim wydarzeniom z przed tygodnia.
      Przestało wystarczać spędzanie czasem w postaci oglądania filmów, spacerków, wspólnego gotowania, moja pani postanowiła uprzykrzyć mi ponownie życie twierdząc że nie spędzamy czasu razem, do tego stopnia że w zeszły poniedziałek przegięła pałę czepiając się nawet tego że czytam sobie e-booka w miejscu gdzie król chodzi piechotą, to uświadomiłem jej że nie moja wina że nie potrafi pogodzić się z tym że związek nie wygląda tak samo jak na początku, ale sprawę olałem i poszedłem do siebie składać biurko do studia.
      Przyszedłem na obiad, i usłyszałem statyczne "przepraszam" na odczepkę w takim roszczeniowym tonie że coś we mnie pękło.
      Nawet nie wiedziałem kiedy tak szybko się spakowałem, w torbę, dwa plecaki, odnalazłem też klucze od mojego mieszkania które też zabrałem.
      Po przyjściu do domu wymieniłem też wkładki w zamkach, nie minęła godzina otrzymałem sms'a nie od niej ale od siostry która ma dziecko, spadła na mnie lawina gniewu, kilka następnych godzin pokazało mi że nawet niektórzy znajomi napisali mi takie rzeczy o których bym nawet nie pomyślał.

      I tak oto jestem, zamknięty w domu mam spokój przed burzą, bo wiem że czeka mnie konfrontacja i najgorsze przede mną, będę musiał jej też spłacić część kredytu który wzięła mi na sprzęt, na szczęście zacząłem to spłacać i zostało mi może jakieś 900 PLN.
      Sam podjąłem środki zaradcze w postaci karteczek na lustrze, zająłem się pracą i kończeniem roboty,słucham audycji, wygrzebałem kobietopedię czekam na najgorsze ponieważ coś czuję będą mnie chcieli wynieść na widłach z pochodniami w ręce i mimo tego nawet nie ukrywam że aż świerzbią mnie ręce żeby coś do niej napisać, i tak będę musiał oddać jej klucze z mieszkania więc raczej nie uniknę spotkania z nią, ale na razie czekam na rozwój sytuacji.
      I tu rodzą się moje pytania Bracia.
      - Co dalej? 
      - Nie ma szans na odzyskanie tej kobiety?

      Na koniec chciałbym podziękować każdemu kto to przeczytał, mam nadzieje że dowód mojej głupoty w postaci tego posta jednak komuś się sprzyda i nie popełni moich błędów, jeżeli temat znajduje się w złym dziale proszę o przeniesienie.

      Pozdrawiam i życzę mimo ponurego charakteru posta udanego dnia/tygodnia.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.