Jump to content

Recommended Posts

29 minutes ago, vindictive said:

@azagoth choć rozumiem, że ponoszą Cię emocje, to nazywanie mnie debilem jest średnio taktowne. Nie gniewam się, zauważam tylko ze względu na słabą znajomość mnie, jest to nietrafione.

Jakie emocje? Z jakiego powodu miałbym jakiekolwiek mieć w stosunku do Ciebie?

Możesz uważać, że się słabo znamy. Osobiście pewnie wale się nie znamy lecz to, co masz w głowie znam dobrze a Ty poznasz jeśli zostaniesz z rok na tym forum. Takich geniuszy jak Ty pojawia się tutaj od kilku do kilkudziesięciu każdego roku.

Większość z nas "zna" Ciebie dobrze - możliwe, że lepiej niż Ty sam - choć pewnie nie wierzysz w to w tym momencie.

 

Co do reszty tekstu - jeśli chłopaki nie zajebią Ciebie śmiechem i argumentami to odniosę się jutro. Dzisiaj nie mam jak.

Edited by azagoth
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
  • Replies 122
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

@vindictive Zacznę krótko ale treściwie - JESTEŚ DEBILEM. A to: i cała Twoja łzawa historia tylko potwierdza, że jesteś debilem. Gdy przeczytałem to zdanie powyżej to myślałem, że majty mi nigd

Noooo.... widzę, że i tutaj i w Rezerwacie szybko oceniających i porównywalnie krótko myślących Obrońców Moralności nie zabrakło.    Zanim przejdę do rzeczy trzy zdania wyjaśnienia (dla właś

Żona Ci nie leży, zarządzanie ludźmi czyli praca też Ci nie leży. Wydaje mi się, że nie wiesz czego chcesz. Nie sądzę, żebyś w nowym związku był szczęśliwy. Dopadnie Cię w końcu szarość życia, bo i no

Posted Images

^^^ Chodzi mi o to, że niezgadzanie się z kimś a nazywanie go debilem to dwie różne rzeczy. Ale chuj, nie obrażam się. Emocje właśnie nie w stosunku do mnie a do sytuacji.

Trochę nie podoba mi się generalizacja, bo jednak każdy przypadek, każdy człowiek jest inny. Choć oczywiście wiele rzeczy może być podobnych.

 

Mam przemyślenie - przeczytałem sobie historię tutaj na forum, w której kolega stracił całkowicie szacunek bo szedł na ustępstwa... ("okazał się miekką fają"). Potrafisz sobie wyobrazić, że ja straciłem szacunek do żony po tym co sam zrobiłem... i że ona nie potrafiła mieć dość szacunku do siebie żeby mnie po tym kopnąć w dupę? A przynajmniej mnie nie usprawiedliwiać.

Ja pierdolę, nie wiem jak mam do żony wrócić. Uczuć nie da się w sobie stworzyć/odtworzyć.

Link to post
Share on other sites
11 minut temu, vindictive napisał:

Uczuć nie da się w sobie stworzyć/odtworzyć.

Specem nie jestem, ale prędzej facet ogarnie uczucia aniżeli kobieta. 

 

Nie jestem w sytuacji w jakiej Ty jesteś, ale mam sytuację podobną w rodzinie. To nie jest dobre, a niszczy wszystkich wokół. Wszystkich bez wyjątku. 

 

Powiedz nam tylko czy widziałeś ile tych 'bratnich duszy' jest na świecie? Co chwila jest bratnia dusza znajdowana. Na portalach czy w realu.  I jak większość bratnich duszy się kończy? Zapewne się domyślasz. 

 

Zbyt wiele masz idealnych obrazów koleżanki, zbyt wiele zapewne sam sobie dopowiedziałeś, zilustrowałeś w głowie + seks pożarł emocje. 

 

Jak z tego się wyplątać? Cóż, nie mam tutaj rady. Doświadczeni koledzy bardziej Tobą wstrząsną. Ale z perspektywy społeczeństwa, które nie obchodzi to, że dla siebie jesteś centrum orbity - gównianie rozgrywasz to życie mimo, że wielu by marzyło o takiej 'podstawie'.

 

Nic nie wiedzący o zdradach obserwator społeczny 

Azizi 

  • Like 3
Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, vindictive napisał:

Porzygam się.

To się porzygaj.

A potem wstań i zacznij zachowywać jak mężczyzna. 

Taki, który bierze na klatę konsekwencje.

 

Godzinę temu, vindictive napisał:

Jeszcze dwa słowa do tych co naśmiewają się z "romantyzmu" - może niektóre słowa brzmią trochę patetycznie, ale nawet sobie nie wyobrażacie, jak z kimś się można rozumieć.

Myślisz, że tylko Ty spotkałeś kobietę którą uważasz za wyjątkową?

Hehe, dobre.

 

Od siebie; też kiedyś trafiłem na taką, która wydawała się spełnieniem marzeń. 

Wygląd 10/10, podobna wrażliwość i osobowość, hobby jak ja, tyle że ona o wiele w nim lepsza.

I zapatrzona we mnie jak w obrazek, jakkolwiek to brzmi.

Mały szczegół: mąż i dziecko.

 

W chuj drogo mnie kosztowało, by w to nie wejść. Mogłem, bo byłem już wtedy poza związkiem. Ona na progu decyzji o rozwodzie, tam nic nie trzymało się kupy już od lat. 

Zdecydowalem, że to pierdolę. Że mogłoby być przyjemnie jak skurwysyn, ale golić gęby nie będzie łatwo.

Stan na dzisiaj; z tamtą kontakt bardzo sporadyczny, ale ok. Stopa koleżeńska.

Pojawiła się dziewczyna, która podniosła poprzeczkę jeszcze wyżej i przede wszystkim, nie wnosi w wianie nieuczciwości, już na sam start.

A ja mogę normalnie patrzeć w lutro i nawet czasem puszę oko temu zjebanemu gościowi naprzeciwko.

 

Stary, ratuj małżeństwo jeśli się da. A jeśli nie, wtedy zrób to jak człowiek, a nie gówniarz któremu zapach krocza otumanił mózg. 

Może Tobie i Twojej żonie będzie osobno lepiej, nie wiem tego. Może wasze dzieci na tym zyskają. Nikt tego nie wie, nie wiemy jak funkcjonuje to na codzień i jak/czy mogłoby funkcjonować gdybyś nauczył się odpowiedzialności.

 

Wiadomo z całą pewnością, że teraz wjebałeś się w bagno. Brniesz dalej, ciągnąc za sobą rodzinę.

 

 

 

Edited by Yolo
  • Like 12
  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites
2 hours ago, vindictive said:

@JoeBlue nie czepiam się jak azagoth, ale z ciekawości - dzieci nie miałeś?

 

Mam za mało czasu, żeby czytać cały wątek, więc tylko odpowiem na w/w.

Mam dwoje i miałem opory przed rozwodem, dla dobra dzieci itd...

Stwierdziłem, że lepiej im będzie gdy się rozstaniemy z żoną niż gdyby miały żyć w piekle nieudanego małżeństwa, wśród awantur i całego tego cyrku.

Teraz dogaduję się z nimi, gdy dorosły.

Że trochę życie im się sp-doliło to inna sprawa ale niewiele mogłem zrobić, do tanga trzeba dwojga a kobiety często używają dzieci jako narzędzia szantażu i to jest moim zdaniem kurestwo w najczystszej postaci.

Edited by JoeBlue
  • Like 1
Link to post
Share on other sites

@vindictive Jeżeli już chcesz się rozwodzić, niech to będzie decyzja podyktowana niemożnością wspólnego życia z żoną, a nie że robisz to dla kochanki.

 

Tak samo jak Ty będziesz mieszkał z dziećmi kochanki, tak Twoje mogą zamieszkać z nowym gachem żony.

Dasz sobie radę z myślą, że Twoje dzieci wychowuje obcy mężczyzna?

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
16 godzin temu, Brat Jan napisał:

@vindictive Jeżeli już chcesz się rozwodzić, niech to będzie decyzja podyktowana niemożnością wspólnego życia z żoną, a nie że robisz to dla kochanki.

 

Tak samo jak Ty będziesz mieszkał z dziećmi kochanki, tak Twoje mogą zamieszkać z nowym gachem żony.

Dasz sobie radę z myślą, że Twoje dzieci wychowuje obcy mężczyzna?

Ostatnio też mi to przeszło przez myśl... odpowiedź jaka mi się nasuwa to "nie ma kurwa opcji". Nie wyobrażam sobie tego, że jakiś typ miałby się koło moich dzieci kręcić. Z resztą gdyby nie to, że są do matki bardzo przywiązane to nie miałbym problemu z tym żeby je zabrać.

19 godzin temu, Azizi napisał:

Ale z perspektywy społeczeństwa, które nie obchodzi to, że dla siebie jesteś centrum orbity - gównianie rozgrywasz to życie mimo, że wielu by marzyło o takiej 'podstawie'.

Ładnie to napisałeś. A mi ciężko się postawić z boku będąc w centrum wydarzeń.

 

 

Chyba nie uda mi się wymanewrować tak, żeby nie zaliczyć ostrego pierdolnięcia... niezależnie co zrobię.

A większość sobie powie - należało mu się.

Link to post
Share on other sites
1 hour ago, vindictive said:

Ostatnio też mi to przeszło przez myśl... odpowiedź jaka mi się nasuwa to "nie ma kurwa opcji". Nie wyobrażam sobie tego, że jakiś typ miałby się koło moich dzieci kręcić. Z resztą gdyby nie to, że są do matki bardzo przywiązane to nie miałbym problemu z tym żeby je zabrać.

 

 

Ale zdajesz sobie sprawę że w Twoich okolicznościach przyrody, jak jeszcze Twoją małżą ktoś pokieruje, to możesz naprawdę pomarzyć o tym żeby je zabrać?

Jak jeszcze ktoś zacznie ją na Ciebie dobrze napuszczać - może się zdarzyć że będziesz miał widzenia a nie kontakt z dziećmi?

 

Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, vindictive napisał:

Z resztą gdyby nie to, że są do matki bardzo przywiązane to nie miałbym problemu z tym żeby je zabrać.

Owszem, miałbyś. Jak byś nie pamiętał, to o tym, z kim zostają dzieciaki, nie decydujesz Ty, tylko sąd. A on raczej na 100% nie będzie po Twojej stronie.

2 godziny temu, vindictive napisał:

A większość sobie powie - należało mu się.

Po przeczytaniu całego wątku to pierwsza Twoja wypowiedź, z którą się całkowicie zgadzam.

 

Podsumowując - spierdoliłeś. Na całej linii. A teraz oczekujesz od nas, że przyznamy Ci rację, albo pokażemy najlepszą (i najczystszą) drogę wyjścia z szamba. A ta jest niestety tylko jedna - przez rurę (ciasna, kręta, a wyjdziesz cały ujebany gównem).

Link to post
Share on other sites

W sumie jeśli tak bardzo ważne jest dla Ciebie, żeby dzieci nie wychowywał "wujek", to musisz siedzieć przy babie. Bo precież jak ją zostawisz (albo ona Ciebie - uważaj, bo tak też może być ?) to chyba nie myślisz, że nieogarnięta kobieta będzie radzić sobie sama? zaraz się rycerz znajdzie.

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
On 9/24/2019 at 3:11 PM, vindictive said:

Tylko że chyba w życiu chodzi o to żeby je przeżyć, a nie przemyśleć?

Nie wiem jak Ty ale ja wybieram myślenie. Ty ćpasz hormony. 

On 9/24/2019 at 3:11 PM, vindictive said:

Uwierz, gdyby nie to, że serce mi się ściska jak pomyślę o córce, ze miałaby zostać w tym marazmie, bez dobrego przykładu...

Córka ma dobry przykład - Twoją żonę. Ty jej dajesz póki co chujowy, zatem nie racjonalizuj sobie, że córka tak bardzo straci.
Jaki to dobry przykład jej dotychczas dałeś, jeśli chodzi o związki, szczerość, wierność, męską siłę do powiedzenia "nie"? 

On 9/24/2019 at 3:11 PM, vindictive said:

Wiem, że żeby wrócić do żony muszę zerwać z "koleżanką", ale tracę poczucie sensu jak pomyślę, że "koleżanki" miałoby nie być.

O jejku, jejku. Jaki roztropny i silny samiec z Ciebie. Szukanie sensu życia w kochance to z pewnością droga do udanego życia. Kurwa... nie wierzę...

On 9/24/2019 at 3:11 PM, vindictive said:

Chyba dlatego, że wiem, że to już zawsze będzie skażone. Maskowanie syfa pudrem.

Nie widzisz, że jeden i drugi układ już zawsze będzie skażony??? Uważasz, że potencjalny związek z "koleżanką" to jaki niby miałby być? Wyrosły na krystalicznych moralnych wartościach z solidnymi podstawami społecznymi???

On 9/24/2019 at 3:11 PM, vindictive said:

Okej, jest samodzielna, ale jednak potencjalnie może zostać z dwójką dzieci sama. Przecież ona chce być ze mną. To nie ja oczekiwałem deklaracji z jej strony a odwrotnie.

Bo koleżanka szuka drugiej gałęzi - stara jej się znudziła. Padło na Ciebie. Jak trzeba być ułomnym, żeby tego nie rozumieć? 

On 9/24/2019 at 3:11 PM, vindictive said:

Żonie i dzieciom bym nie odbierał, tak sobie to przynajmniej teraz wyobrażam - chata zostaje dla nich, zasilanie finansowe jest (myślę że tak z 3k/m-c by styknęło na tym etapie + jakieś ewentualnie ekstra wydatki?).

Ludzki Pan - łzy wzruszenia zalały mi oczy. 

On 9/24/2019 at 3:11 PM, vindictive said:

Jeszcze dwa słowa do tych co naśmiewają się z "romantyzmu" - może niektóre słowa brzmią trochę patetycznie, ale nawet sobie nie wyobrażacie, jak z kimś się można rozumieć.

KAŻDY z nas napisałby to samo na pewnym etapie swojego życia. Ale zmądrzeliśmy i nauczyliśmy się, że to nie tak działa. Masz po prostu waginalne zaburzenia percepcji i rozumowania. Ta choroba jest niezwykle groźna ale mija po 2-3 latach.

On 9/24/2019 at 3:11 PM, vindictive said:

Jednocześnie żeby na czysto sprawdzić czy jestem w stanie wrócić do żony, musiałbym zniknąć kontakty z Nią. A to powoduje u mnie dno. Wiem, powiecie - debil :P

Tak - debil.

Rozwiedź się z żoną. Ale przedtem wyślij ją na to forum - udzielimy jej kilku bezcennych rad jak postępować podczas rozwodu.

Bo Tobie najwyraźniej niczego logicznego nie da się przemycić do tej zaćpanej głowy.

  • Like 10
  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites

Do autora tematu, widzę nic nie uczysz się na błędach.

Przed ślubem dałeś się wyjebać i obca cipka zaślepiła ci oko, teraz po ślubie znów się to powtórzyło.

Jak czytam takie tematy jak ten to nie dziwie się kobietom zdradzonym że mszczą się potem na mężach.

Jakby mnie tak potraktowała kobieta jak ty swoją to też bym ją puścił w skarpetkach.

Współczucie dla twojej żony bo jej się należy.

Link to post
Share on other sites
W dniu 25.09.2019 o 11:33, vindictive napisał:

Ostatnio też mi to przeszło przez myśl... odpowiedź jaka mi się nasuwa to "nie ma kurwa opcji". Nie wyobrażam sobie tego, że jakiś typ miałby się koło moich dzieci kręcić.

 

Chyba nie uda mi się wymanewrować tak, żeby nie zaliczyć ostrego pierdolnięcia... niezależnie co zrobię.

Po tym wpisie temat nadaje się już tylko na ścianę hańby!

 

 

 

A weź sobie wyobraź, że ten obcy typ może trzymać Twoje dzieci na kolanach i się z nimi bawić, łaskotać...  i nie teoretyzuję, widziałem taka sytuację.

 

Link to post
Share on other sites

@vindictive

 

Nie będę cie krytykował, bo nie mam dzieci ale sugeruję coś innego. Bracia chyba pominęli też pewną kwestie. Okej Pani ma duszę w porządku, a co Pani mówi o przyprawianiu rogów mężowi i swojej rodzinie, jak Pani to widzi? Czy Pani z duszą myśli o twoich dzieciach i żonie?

 

Jeśli masz czas, a powinieneś bo po coś tu przychodzisz. Przeczytaj wątek @oszukanyprzezmężatkę jeśli nie był to troll. To jest to przykład największego kretyna jakiego tutaj spotkałem, jednak ważniejsze jest to, że dał się wmanewrować tak podstępnej szmacie, że aż ciężko mi w to uwierzyć. Owa Pani zdradzała 1 męża i tak poznała 2 męża. Którego też zdradzała, po czym rozkochała w sobie @oszukanyprzezmężatkę i tak urobiła obu, że 2 mąż jej wszystko wybaczył "bo taka jest miłość" a biedny oszukany został z potężnym wyrzutem do świata. Na koniec oszukany podał rękę mężowi i Pani ogólnie odeszła z mężem w stronę zachodzącego słońca prawdopodobnie do kolejnego bolca.

 

Poczytaj, kabaret a ty jesteś kabareciarzem?

  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

^^ poczytałem ten wątek. Przyznaję, niezła inba (temat z gadaniem z dzieckiem to szczyt). Choć muszę przyznać uczciwie, że pewne symptomy mógłbym znaleźć podobne.

Okej. Mogę próbować dać otworzyć sobie czaszkę i poddać się próbie operacji na mózgu wykonanym przez Was. Nie odbieram tu nikomu prawa głosu, ale szczerze to bardziej do mnie trafiają przemyślane wypowiedzi jak od @Jaśnie Wielmożny, a nie tak emocjonalne jak @azagoth (nie dziw się, że myślę sobie, że się spinasz, bo byłeś wyjebany i się przejmujesz takimi akcjami). W tamtym wątku podobało mi się to co pisał @Esmeron oraz pytanie @trop z 10 lipca, na które odpowiedź nie padła.

Czy ja sobie racjonalizowałem własne zachowanie? Trochę byłem zmęczony i potem jak to się zaczęło, zrzucałem dużo odpowiedzialności za to na żonę (może to była projekcja?). @Jaśnie Wielmożny - Pani koleżanka potrafi sobie to ładnie zracjonalizować (trochę mi faktycznie nie do końca to pasuje), bo mówiła, że to kwestia potrzeb (jakoś takich słów używała - na temat potrzeb). Ja wiem, że wielu z Was postrzega kobiety jako bezrozumne zwierzęta (no może nie wiem, ale tak to widzę jak czytam co piszecie). Jednak ja nie chcę do Niej tak instrumentalnie podchodzić. Ona mówi, że jej łatwiej bo do męża nie należy (i akurat wiem, że on właściwie już z nią nie mieszka, a rozwód jest prawie w toku - choć obiektywnie oczywiście nigdy nie mogę być pewien, że do finiszu dojdzie). Chciałem być trochę jak Ona - mieć ten luz, zapomnieć o zasadach w imię uczuć. Ona mówi, że rozumie, że dzieci są dla mnie ważne. Ona nie naciska na mnie w kwestii rozstania, bo to musi być moja decyzja, ja muszę tego chcieć. Wierzę, że chce, żebym nie był nieszczęśliwy, ale też trochę to do mnie przebija jako brak chęci wzięcia odpowiedzialności za sytuację po mojej stronie. Raczej nie przejmuje się za mocno moją żoną (ale to też tak może działać, że jej własna perspektywa, gdzie mąż nie walczył i przystał na rozstanie, wpływa na postrzeganie czy wyobrażenia o sytuacji u mnie).

Jak @Esmeron tam pisał, też nie chcę iść w stronę nienawiści. Przy moim pierwszym romansie tak było, długi czas musiałem na nią jeszcze w robocie patrzeć. Długi czas czułem się źle z sytuacją. I jednocześnie wkurwiało mnie jak patrzyłem jak sobie owija wokół palca kolejnych koleżków. Ale nie chcę też teraz nienawidzić siebie. Możecie mnie jebać, ale

 

Wracając do żony - ja bym sobie na jej miejscu nie wybaczył. Nie mogę się teraz odnaleźć w chacie, myślę czy dobry krok to nie byłaby wyprowadzka na jakiś czas. Ale córka mówi do mnie, żebym częściej spał w domu, bo tu jest prawdziwe szczęście.

Konsekwencją całego stanu rzeczy jest utrata tożsamości. Siedzę w domu i nie wiem kim jestem. Wczoraj przyszło mi pytanie co właściwie stanowi o tym kim jest człowiek.

Jak jesteście w stanie sobie zracjonalizować, że wielu z Was puka mężatki, że kobiety wielu z Was traktuje instrumentalnie, a mimo to sobie pomagacie i nie uważacie się za kurwy, to może zechcecie i mnie zoperować. Chciałbym jednak jeszcze być w stanie przekazać dzieciom jakieś wartości...

 

Ja nie wiem gdzie skończę. Wiem jednak jak powinienem postąpić i zacząć - zerwać kontakty, spróbować być z żoną (teraz mi się to wydaje zajebiście trudno wykonalne). A jak z żoną się nie uda, to wtedy na chłodno ocenić sytuację. Tyle teoria... Realizacja jest co najmniej trudna. Bo jednak myślę o Niej (tak z ciekawości - nie obchodzi Was co z Nią będzie? Pewnie najlepiej założyć Wam, że przecież też wiedziała w co się pakuje i też złamała zasady).

Trochę się boję o stratę Pani koleżanki, ale staram się trzymać myśli, że jeśli to jest TO, to i tak kiedyś się uda.

Bo ja nadal wierzę w miłość.

Ale teraz muszę odzyskać siebie. Wiedzieć kim jestem.

Jeszcze jest kwestia jak ze spokojem wewnętrznym "czasowo" odejść od koleżanki...

 

Poza tym robota mi się sypie z rąk, ale może to też czas by spierdalać i coś nowego próbować.

 

Tak drogie dzieci... konsekwencje.

 

Edited by vindictive
Link to post
Share on other sites
13 godzin temu, vindictive napisał:

@Jaśnie Wielmożny - Pani koleżanka potrafi sobie to ładnie zracjonalizować (trochę mi faktycznie nie do końca to pasuje), bo mówiła, że to kwestia potrzeb (jakoś takich słów używała - na temat potrzeb).

Potrzeby kobiety zmieniają się w zależności od hormonów, następny bolcownik też może liczyć na takie pierdololo.

13 godzin temu, vindictive napisał:

Ja wiem, że wielu z Was postrzega kobiety jako bezrozumne zwierzęta (no może nie wiem, ale tak to widzę jak czytam co piszecie).

Może niektórzy takie podejście mają ale to zazwyczaj Ci w fazie R"edpill rage". Mysle, że większość tak nie uważa.

13 godzin temu, vindictive napisał:

Chciałem być trochę jak Ona - mieć ten luz, zapomnieć o zasadach w imię uczuć.

Eh...

13 godzin temu, vindictive napisał:

Wierzę, że chce, żebym nie był nieszczęśliwy, 

Wiara czyni cuda xD

13 godzin temu, vindictive napisał:

Jak jesteście w stanie sobie zracjonalizować, że wielu z Was puka mężatki, że kobiety wielu z Was traktuje instrumentalnie, a mimo to sobie pomagacie i nie uważacie się za kurwy, to może zechcecie i mnie zoperować.

Czekaj, czekaj tu się coś nie spina.

Nikt siebie nic nie racjonalizuje, jeżeli ja jestem wolny i nikomu nic nie przysiegałem to co mam sobie racjonalizować? Jak na razie jedyną osobą racjonalizujacą swoje kurestwo jesteś ty. Zasłaniasz sie duszą i innym romantycznym pierdoleniem.

 

Kobiety nas traktują instrumentalnie to fakt. Dla większości jesteśmy tylko dostarczycielami różnego rodzaju dóbr. Taki jest świat czas zdjąć różowe okulary.

 

Co do uważania za kurwę to nie mi oceniać innych braci. My tu tylko dyskutujemy i doradzamy sobie, bazując na naszych doświadczeniach i obserwacji otaczającego nas świata.

13 godzin temu, vindictive napisał:

Chciałbym jednak jeszcze być w stanie przekazać dzieciom jakieś wartości...

To weź rozwód, zostań weekendowym tatą a jak już twoja "bratnia dusza" skoczy na inną gałąź, przyjdź tu i się wypłacz.  Bracia pewnie nie zawiodą.

 

13 godzin temu, vindictive napisał:

Realizacja jest co najmniej trudna.

No cóż nie sposób zaprzeczyć. Po prostu zjebałeś.

13 godzin temu, vindictive napisał:

Bo jednak myślę o Niej (tak z ciekawości - nie obchodzi Was co z Nią będzie? Pewnie najlepiej założyć Wam, że przecież też wiedziała w co się pakuje i też złamała zasady).

Nie nie obchodzi nas co będzie z nią czy z Tobą. Żona się nie przejmujesz ale kochanką to już tak. Taki dobry misio jesteś...no no.

13 godzin temu, vindictive napisał:

Trochę się boję o stratę Pani koleżanki, ale staram się trzymać myśli, że jeśli to jest TO, to i tak kiedyś się uda.

Poczekaj kilka lat, dupa zwiędnie, chemia zniknie i skończy się braterstwo dusz. XD

13 godzin temu, vindictive napisał:

Bo ja nadal wierzę w miłość.

Ale teraz muszę odzyskać siebie.

Miłość mylisz z hajem hormonalnym. Tam nie ma żadnej miłości tylko tyle Ci powiem.

13 godzin temu, vindictive napisał:

Wiedzieć kim jestem.

Facetem, który nie umie zapanować nad swoim wacusiem.

13 godzin temu, vindictive napisał:

Tak drogie dzieci... konsekwencje.

Gdybyś za pierwszym razem poniósł konsekwencje może teraz byłbyś mądrzejszy. Życie już szykuje dla Ciebie nauczkę. Chociaż może znowu spadniesz na 4 łapy, niektórzy mają więcej szczęścia niż rozumu. 

  • Like 3
Link to post
Share on other sites
14 godzin temu, vindictive napisał:

Ja wiem, że wielu z Was postrzega kobiety jako bezrozumne zwierzęta (no może nie wiem, ale tak to widzę jak czytam co piszecie). Jednak ja nie chcę do Niej tak instrumentalnie podchodzić.

Proponuję zacząć konsekwentnie pisać "Żona" a nie żona - czy "Nia" zasługuje na tak ogromny szacunek, by pisać ten zaimek wielką literą?

 

Dla mnie ten detal jednak trochę pokazuje, z czym masz problem. Ubóstwiasz tę babę do tego stopnia, że chce Ci się wciskać dodatkowo Shift pisząc wiadomość. Tymczasem z Twojego opisu wynika, że ona nie jest warta nawet tego wciśnięcia shifta - szkoda klawiatury. Zwykła zamężna dajka z historią jak setki, tysiące innych zamężnych dajek. Miś był za dobry, czy jak mu tam.

 

A wystarczyłoby trochę empatii - chciałbyś być jak ten miś? nie? to po co się ładujesz w taki układzik? Żona jest do dupy - wierzę. Moja partnerka praktycznie nie ma wad oprócz aspektów wyglądowych a też mnie to uwiera czasami. Ale nie na tyle, by pokątnie bolcować takie z ładnymi nogami i wielkimi cyckami. Jestem facetem - biorę odpowiedzialność za swój wybór ALBO go zmieniam. To nas odróżnia od kobiet, które nie mają hamulców, ulegają emocjom.

 

Nie sądzę, że dobrze odbierasz przekaz forum (jestem tu krótko - ale jeśli i ja źle go odbieram, to poprawacie). Kobieta absolutnie nie jest "zwierzęciem". Jest po prostu inna od mężczyzny, diametralnie, i należy to zrozumieć, a nie przypisywać jej własne (męskie) emocje i łudzić się, że ona też tak odbiera świat.

 

Kopnij tą starą mężatą babę w dupę. Wyłuszczyć Ci to? to czterdziestka już prawie. Ile warta będzie jej "dusza", gdy krytycznie nadgryzie ją ząb czasu, a dla większości kobiet koło 40 ogromny zjazd atrakcyjności to kwestia maksymalnie kilku lat.

Edited by Januszek852
  • Like 3
Link to post
Share on other sites

@vindictive

 

Bracia nie są dla ciebie krytyczny, bo rozbijasz rodzine. Są krytyczni bo z tego co piszesz, jesteś miękką fajką i racjonalizujesz swoją głupotę jak kiepski gatunek jakiejś kobiety, dla której przyjemność własna i chwilowe uniesieni ma wartość największą. Jak wspomniałem nie mam dzieci, nie krytykuje, życie jest przewrotne zresztą wiesz, że zjebałeś. Brat @azagoth spuszcza ci manto, bo pisze z perspektywy ojca, doceń to co napisał.

 

Potężnym błędem jest wpierdalanie się z deszczu pod rynnę co robisz właśnie. Najpierw wypadałoby głęboko przewartościować małżeństwo i nawet jeśli jest do niczego, ok, się rozstańcie. Ale nie rozstawa się po to, żeby załadować się w kolejne piekiełko. Ten magiel będzie tobą miotał do śmierci, bo nie potrafisz się zatrzymać. Ty sądzisz uniesienie my widzimy schemat .

 

Przeczytaj dokładnie ten wątek.

 

Teraz wyobraź sobie, że twoja kochanka to przykładowo ex-żona autora wątku. Kobieta mówi uniesienie, ty połączenie dusz a w tle np. toksyczna mamusia, przy czym ty kompletnie nie umiesz w te rozgrywki i skoro ona jest taka "niezależna" to przerobi cię jak mięso, bo jesteś maślakiem do kwadratu. Twoja zraniona małżonka może odpalić się jak szalona i zostawić cię w skarpetkach, przypominam, że kobiety które są tak oddane i tak kochające są zupełnie tak samo mściwe w drugą stronę. Nic dziwnego zaburzysz cały jej świat, miałaby cię przepraszać? Odpuścić?

 

Przeczytałem sobie wątek brata XYZ i przypomniałem twój i wiesz co mi przyszło na myśl?

 

Ty nie masz problemu, ty nie masz żadnej kontroli. My ci mówimy ułóż plan, zdystansuj się a ty pierdzielisz o uniesieniu duszy. Wszystko fajnie jakbyście byli po prostu nastolatkami wszyscy albo singlami korzystającymi sobie z życia.

 

Ja bym zarekomendował detoksykacje od obu pań, dystans i mocny rachunek sumienia, rozpracowanie swoich braków najlepiej terapie. Dopiero potem rób rzeczy, których nie będziesz w stanie odwrócić, może sam @XYZ coś powie, bo ja intencje mam dobre ale nie mam rodziny i wbijam w takie zobowiązania póki co, więc pewnie łatwo mi pisać.

 

 

 

 

 

 

 

  • Like 4
Link to post
Share on other sites

@vindictive Oj.... z tego co czytam to już wiekowy jesteś chłop. A emocje masz na poziomie nastolatka, który patrzy na ,,tu i teraz'' a nie na dalszą przyszłość. @azagoth i inni pisząc o dzieciach wyczerpali temat.

 

Ja napiszę ( dodam ) z mojego punktu widzenia: dlaczego w tym świecie jest tyle szamba? Bo ludzie patrzą tylko na siebie ( i tu akurat nie zgodzę się na to co napisał @azagoth o skakaniu w bok ).

 

Jeśli Ty @vindictive odp..lasz takie jazdy swojej żonie, mężowi i dzieciom Twojego obiektu emocjonalnych modłów, a PRZEDE WSZYSTKIM SWOIM DZIECIOM - toś jest baran. I jak baran powinieneś wsiąść rozbieg i perd...nąć łbem w ścianę. Bo jesteś jeszcze szczęśliwy baran, gdyż nie masz poroża ( z tego co piszesz ).

 

Rób jak chcesz, psychologowie też muszą zarobić...

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

@vindictive - to źle widzisz jak piszemy. Poczułem się jak debil czytając, że kobiety mam za bezrozumne zwierzęta. Jeśli miałbym odczytywać ludzi, którzy tu są (i nie są krótko) to w zdecydowanej większości faceci, którzy lubią kobiety, jedynie postępują bardzo ostrożnie w ich otoczeniu ze względu na to, że my - faceci i one - kobiety różnimy się w wielu kwestiach. Także, a może przede wszystkim, w kwestiach lokowania uczuć, decyzjach, przywiązaniu i można tak długo wyliczać. Nie można mieć do nich za to pretensji, tak kształtowały się przez dłuuuuugie lata. Suma sumarum - szanujemy kobiety, ale jesteśmy ostrożni, plus szanujemy się.

 

Słusznie zauważył @Januszek852 - sama kwestia pisania świadczy o tym jaka jest hierarchia kobiet w tym momencie...

 

To, że powinieneś odnaleźć siebie - to nawet nie podlega wątpliwościom.

Pytanie - czy oprócz pisania/czytania forum czy Ty cokolwiek czytałeś/słuchałeś z kwestii Red Pillowych? Czy wszystko co starasz się rozumieć bierzesz z siebie/forum? Bo może nie jesteśmy dla Ciebie wiarygodni. Bo może myślisz, że się na Ciebie zasadziliśmy ("Pieprzone przegrywy uparły się i jadą ze mną a sami trzepią przy klawiaturze").

 

Targają Tobą emocje.

Facet to logika, kobieta to emocje. Coś tu się pomieszało.

  • Like 3
Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.