Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Recommended Posts

Witam braci w ten sobotni poranek!

 

Coś mnie tknęło żeby napisać dzisiaj tekst o manipulacjach jakie stosują szefowie w firmach wykorzystując punkty nacisku na pracownika i generalnie chciałbym usłyszeć o waszych doświadczeniach i sytuacjach jakie przeżyliście w tym zakresie. W pracy chce tylko zrobić swoją robotę najlepiej jak umiem, i wyjść (ewentualnie czasem pogadać ze współpracownikami ale to też nie za często. Nie mam w obecnej pracy żadnych ambicji. To tylko robota na przeczekanie/przeżycie, ale sporo mi daje bo traktuje ją jako poligon doświadczalny jak daleko moge sie posunąć w walce o swoje (choć reaguje tylko na niewporządku zachowania współpracowników czy szefa). 

 

Generalnie zauważyłem że jest kilka taktyk które sosują szefowie żeby upenić się że mają kontrolę nad pracownikiem. Jako że jestem buntownik to sporej części z tego doświadczyłem:

 

1 ) Zastraszanie - do tego używana bywa presja grupy, groźby, wyzwiska, pokrzykiwania, bezcelowe tyrady bluźnierstw

 

2 ) Manipulacja - podkładanie świni, celowe świadome ignorowanie gdy przychodzisz z jakąś sprawą, wyśmiewanie na forum grupy w celu wymuszenia podległości, wmawianie że powinieneś w sobie coś poprawić że wykonana praca nie ma aż takiego znaczenia (że ważniejsze jest zachowanie - moim zdaniem bzdura jeśli robie co mam robić i nikomu nie chce wadzić ale trzymam sie swojej roboty i harmonogramu), brak konkretnych szkoleń (niekompetencja praconika ma służyć przede wszystkim jego zastraszeniu wymuszeniu podległości i wytworzeniu wrażenia że jest kimś gorszym od szefa bo on taki wszechwiedzący - w praktyce szefowie często nei wiedzą o tym co robią ich podwładni - to szczególnie w korporacjach)

 

3 ) Narracja - opisywanie tego co robisz w danej chwili z kpiną i najchętniej rozkręcanie tego na szerszą grupę pod pozorem żartów

 

4 ) Brak bezpośredniości - wszystkiego powinieneś sie domyślać nawet jak jesteś nowym pracownikiem, a jak pytasz to sobie porobimy przy okazji śmichy chichy z ciebie co by sobie podbudowac ego jakim to wspaniałym szefem jestem

 

5 ) Obrabianie dupy za plecami - to sie rozumie samo przez się

 

6 ) Fałszywe kumplowanie się/ próba wywołania huśtawki nastrojów przez śmiechy i żarty a po sekundzie zawaleniem obowiązkami - znowu w celu wywołania niepokoju i nerwowości

 

7 ) Integracje - masz siedzieć w robocie jak najdłużej żebym mógł trzymać presję na tobie jak najdłużej, żebys nawet nie pomyślał o zmianie pracy czy buncie w jakiejkolwiek kwestii

 

8 ) Ukrywanie własnej niekompetencji przez zwalanie swojej roboty na pracownika - tak to też widziałem

 

9 ) Pogarda dla podwładnych - na własne uszy słysząłem na pewnym spotkaniu "Nie miejscie złudzeń tu będzie kołchoz, ale wazne żeby nam było dobrze" i "Zatrudnimy kilku murzynów będzie bardziej internaszonal" - jedno po drugim

 

10 ) Brak konkretnego określenia obowiązków - jesteś od wszystkiego nie łudź się. To już jest mentalność niewolnicza. Podpisując umowę zgadzamy się na zakres obowiązków i gotowość do pracy w określonych ramach. Tego nie ma w ogóle. 

 

11 ) Drażnienie się kiedy masz ważną sprawę do załatwienia, i celowe odmawianie dnia wolnego dla zabawy mimo że nie ma ku temu najmniejszych przeciwwskazań.

 

12 ) Omijanie ważnych dla wszystkich spraw i robienie z błachych spraw czegoś niezwykle ważnego. Każdy o tym wie ale nikt nic nie mówi (i to widziałem nawet w męskiej ekipie).

 

W różnych pracach doświadczyłem sporo z tego co tu opisałem. Nigdy nie chciałem się kumplować z szefami bo uważam że nie od tego są, a to że nie radzą sobie z samotnością na stanowisku kierowniczym to ich problem nie mój. Zawsze uważałem że w pracy powinny rządzić zasady a nie czyjeś widzimisię, ale ponieważ nie rządzą to zacząłem je naginać pod siebie albo walczyć o swoje zdecydowanie nawet pod groźbą odejscia z pracy kiedy widziałem że ktoś sie ze mną pitoli dla zabawy. Nie jestem chamem. Witam się, odpowiadam z uśmiechem czasem pogadam o czymś nie zwiazanym z pracą, ale nie dam sobie wejśc na łeb. Męczy mnie jednak ze ludzie cały czas grają w te gierki. Generalnie ciekaw jestem waszych doświadczeń w tym zakresie.

 

Pozdrawiam 

Trevor 

  • Like 2
  • Thanks 4
  • Sad 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niestety @Trevor szanowny ex mundurowy biały tygrysie, toczy nas ta sama choroba. Podwyższone standardy wobec siebie, potrzeba hierarchiczności i wiara w łańcuch dowodzenia. To jest to co mnie też często sprowadza na manowce, zwłaszcza, że ja jestem całe życie oceniany bardzo surowo za coś, co robię absolutnie sam. W związku z powyższym zakładam że każdy inny człowiek również jak ja, dba o każdy detal swojej pracy, ponieważ w mojej głowie wszystko oceniane jest i podpisywane pod nazwisko. Tak nie jest, ludzie w dużej mierze zajmują się fuszerą i pozoranctwem. Zapomnij o tym co było w wojo i o tym czego sam od siebie wymagasz, najlepsze co możesz zrobić, aby nie oszaleć to przejść jakoś na własną działalność, albo do maksymalnie mniejszej firmy ale nie wiem co robisz dokładnie i dokąd zmierzasz.

Edited by Jaśnie Wielmożny
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

1. Obgadywanie za plecami to standard.

2. Jak szef zjebał swoją robotę to klientom mówił, że to ja schrzaniłem, często mnie przy tym nie było i nawet nie wiedziałem, że klienci mają mnie później za partacza.

3. "Wy sobie o 16 idziecie do domu a ja muszę zapierdalać do wieczora" - Szkoda tylko, że za nadgodzinę było 10zł ( kilka lat temu przynajmniej), w dupie mam coś takiego.

4. Co Ty byś beze mnie zrobił? (zarabiałem u niego najniższą, więc w sumie nie rozumiałem za bardzo, poszedłbym gdziekolwiek).

5. "Trzeba będzie zostać po godzinach nauczyć się pewnych rzeczy, ale ja za to zapłacić nie mogę, to nie moja wina, że nie umiesz a musisz na swoim stanowisku" - Gdy zakupił nowe maszyny i nikt tego nie ogarniał, nawet on sam, ale oczekiwał, żeby każdy został za friko i się uczył.

 

I w sumie byłoby tego więcej, ale nie chce mi się pisać bo pewnie różne podobne by były.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, self-aware napisał:

3. "Wy sobie o 16 idziecie do domu a ja muszę zapierdalać do wieczora"

Zawsze mam bekę z tego wzbudzania poczucia winy, daj mu następnym razem tampony i kubełek lodów.

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Jaśnie Wielmożny - Ja tam już od lat nie pracuję, ale mówiłem mu zawsze, że łatwo to rozwiązać, zamknąć firmę i iść na etat do kogoś za 1200 ziczko i o 16 wracać sobie do domu. Nigdy mi na to nie odpowiedział.

 

ps. on do 16 godziny walił w chuja totalnie i dlatego zostawał po 16 bo nic nie miał zrobione ;) A robił to celowo bo... Nie chciał wracać do domu :D Tam żona z którą żył jak pies z kotem.

Edited by self-aware
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najbardziej chyba oprócz absurdalnych i niepotrzebnych "zadań" wkurzało mnie zwalanie na mnie swoich własnych błędów.

 

Facet nie wiedział co robi, z kim robi, jak robi, po co robi, za coś tam płacił, coś kupował, ale nie miał nad tym żadnej kontroli.

A pracownik ma być jasnowidzem i dowiedzieć się co było kupione i czemu coś teoretycznie jest na magazynie choć fizycznie tego nie ma a nie było sprzedane bo stany się pi razy oko zgadzają.

Reasumując brak ogarnięcia, pracownicy mają ..., nie wiem w sumie co mają. Cuda czynić żeby ominąć godzinny bądź więcej wykład o kompletnie niczym.

Już się zacząłem zastanawiać czy ten " z Nowym Sączem pokrewny" ( kto kojarzy jaka firma to jego) amfitury na wcina bo coś takiego widziałem tylko u ludzi po solidnych dawkach białka.

 

No i jeszcze wkurzają mnie mocno nieudolne kłamstwa, takie na poziomie sześciolatka.

 

I białorycerzenie.

 

Ujmę to krócej.

Są ludzie świetni w tym, tamtym i siamtym. Ok, mają ku temu dryg.

Nie znaczy to jednak, że upoważnia to ich do zakładania firmy. Tu trzeba zmysłu organizacyjnego.

Nie wystarczy przykładowo żyłka do handlu, projektowania czy wytwarzania tego czy tamtego (jak sobie przypomnę jednego stolarza to mnie skręca).

Chce ktoś prowadzić działalność, proszę bardzo.

Jednoosobową działalność gospodarczą.

Absolutnie nie firmę, w której pracują inni ludzie.

 

Cholera, temat ciężki. Tego co ludzie wyprawiają nawet opisać się nie da. Wymiękam.

Dość, że wystarczy żeby byle buc kogoś zatrudnił i się zaczyna cyrk.

 

 

Edited by wroński
  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Są takie miejsca gdzie to co powyżej opisujecie nie występuje? Bo ja już  mam takich właśnie zagrywek dość jak pewnie większość.  

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może nie w robocie, ale w szkole. 

Może ktoś mi wytłumaczy o co chodzi i jak reagować. Jestem w klasie maturalnej i na większość przedmiotów przychodzę bo muszę. Wychodzę z założenia, że skoro ja nie przeszkadzam, nie wychylam się i to co trzeba odbębniam, to druga strona daje mi spokój. 

I teraz tak, babka przed 40, typ co wyżej sra niż dupę ma. W dupę włazić jej nie będę, ustawiać się nie daje, więc zaczyna prowokować do konfliktów. Wiem, że najlepszą reakcją jest spokój i pokazanie, że spływają po mnie jej uwagi, ale ja tak nie umiem. Zaraz gotuje się w środku żeby jej chamsko szczeknąć, no ale nie chcę robić sobie problemów na koniec szkoły. Co radzicie ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

W porządniejszych większych firmach (korpo) wiele z opisanych zachowań nie występuję albo są tępione. Natomiast jest wiele innych patologii.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, somsiad napisał:

Natomiast jest wiele innych patologii.

Że o alkoholu nawet nie wspomnę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, Jaśnie Wielmożny said:

Zapomnij o tym co było w wojo i o tym czego sam od siebie wymagasz, najlepsze co możesz zrobić, aby nie oszaleć to przejść jakoś na własną działalność, albo do maksymalnie mniejszej firmy ale nie wiem co robisz dokładnie i dokąd zmierzasz.

Wiem i to czuje że innej opcji nie ma. Narazie pracuje sobie w archiwum i robie prawko na C bo chce pracować sam. Dość już mam tych gierek choć nie powiem troche mnie uodporniło to wszystko, ale generalnie na dłuższa mete nie da sie wiecznie walczyć z tym. Teraz kombinuję że jak już będe coś potrafił i troche jako kierowca popracuję to bedę miał już fach w ręku, a to już jest jakaś karta przetargowa. W dłuższej perspektywie wiem jednak że trzeba bedzie sei zabrać za coś bardziej "na miejscu" wiec planuje sie wziąc za stolarke prze 40 żeby sobie na spokojnie dla siebie robić (nie wiem czy jako własna firma chyba że zarejestruje za granicą bo w Polsce dopiero zacznie sie cyrk po wyborach - zaczną nas strzyc że małą bania). Może nie mam ku temu jakichś szczególnych predyspozycji, ba nei wiem nawet czy to lubie ale taki plan i bede sie go trzymał. @Jaśnie Wielmożny tez zauważyłem po postach że mamy podobne poglądy. 

 

Nie wiem czy to takie czasy mamy czy taka fuszera była zawsze, ale jakoś ciężko mi było to zrozumieć. Prawda niestety jest taka że wszystko co jest takie zajebiste w dzisiejszych czasach to jak by sie przyjrzeć 90% z tego to z bliska to to niezły paździerz jest, ale odnosze wrażenie że to głównie w Polsce tak jest.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Trevor Wczoraj mi terapeuta powiedział, że moje poczucie niedopasowania wynika z braku poczucia bezpieczeństwa z domu dlatego czuje się wyobcowany. Do tego, wysokie oczekiwania wobec siebie przekładam na wszystkie relacje. Może masz coś podobnego, terapeuta doradził obniżyć standardy w zawodzie w sensie relacji, a tam gdzie mam wpływ na wszystko i jestem sam tam być sobą w pełni, inaczej nie dam rady i ma racje.  Tylko w tirach, hmm, pomyśl czy to jest ten rodzaj samotności o który ci chodziło z tego co wiem, kto nie jest pasjonatem trasy ten ostro cierpi ale nie znam tego świata w ogóle, tylko z opowieści.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niewiele przerobiłem, bo sumarycznie może trochę ponad rok pracowałem na etacie. Spotkałem się z nienawiścią starszych współpracowników, z pojebaną kierowniczką dręczącą podwładnych i to w sposób niewyobrażalny dla przeciętnego człowieka. Całe szczęście krótko tam byłem. Tak wygląda codzienność pewnie w większości banków :) Nie wiem, tam chyba wszyscy lecą na psychotropach.

 

Znam młodego szefa, który zarządza zespołem około 15 osób i ze wszystkimi śmiga na imprezy. Powiedział, że każdy ma robić swoje w terminie, a on nie będzie się wpierdalał, dopóki robota jest wykonana. Dał nawet wolność w planowaniu grafiku. Jak zrobisz w 2 godziny to idziesz do chaty, a dostajesz za 8. On to rozumie, jako premia, że ktoś naprawdę ogarnia, co się wokół niego dzieje.

 

A jak nie będzie wykonana to po prostu się żegnamy, bo nie mam do ciebie zaufania i to u niego działa od kilku lat. Byłem pod wrażeniem, jak mi o tym opowiadał. Oczywiście korpo zagraniczne, gdzie jest kultura dobrych i godych zarobków.

 

Jestem "na swoim" od ponad 10 lat i trudno mi sobie wyobrazić etat. Już bym wolał biedować niż iść do kogoś. Inna psychika. Samodoscyplina najlepszym szefem.

 

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minutes ago, Jaśnie Wielmożny said:

Tylko w tirach, hmm, pomyśl czy to jest ten rodzaj samotności o który ci chodziło z tego co wiem, kto nie jest pasjonatem trasy ten ostro cierpi ale nie znam tego świata w ogóle, tylko z opowieści.

Decyzja już zapadła. Jakkolwiek by sie to nie skończyło cisnę temat. Jeśli nei bedzie to dla mnie to zmienię pracę, ale musze próbować. 

 

Dzięki za to co napisałeś powyżej. Myśle że mam dokładnie to samo. U mnie relacja z ojcem była trudna. Jak dorastałem to ciągle ustępowałem. Teraz to sie zmieniło. W pracy czuje sie dobrze praktycznie tylko kiedy pracuję sam. Interakcje ze współpracownikami męczą mnie bardziej niż najcięższa robota fizyczna. Właśnie przez róznego rodzaju prowokacje.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 minut temu, Trevor napisał:

Interakcje ze współpracownikami męczą mnie bardziej niż najcięższa robota fizyczna. Właśnie przez róznego rodzaju prowokacje.

Jakbym czytał o samym sobie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
45 minut temu, somsiad napisał:

W porządniejszych większych firmach (korpo) wiele z opisanych zachowań nie występuję albo są tępione.

Pracowałem w bardzo dużej, tam też były dziwne rzeczy, jakieś wojny, złośliwości.

 

Pracował tam typ, który przychodził mi czasem dosrywać, obśmiać mnie, przy uciesze np HR'owca który się 'nie mieszał', bo mu się nie opłacało.

Doszło do tego, że musiałem robić to samo, jak miałem pomysł, szedłem tam gdzie pracował, mówiłem coś, żeby jego podwładni też się z niego pośmiali, i zazwyczaj się śmiali, on już nie bardzo.

Dopiero po kilku dobrych rewanżach się uspokoił. Trwało to kilka, jak nie kilkanaście miesięcy. 

 

...ale co z tego, jak było tam dużo innych osób, które potrafiły przyjść i czepiać się, że nie zrobiłem rzeczy, za którą nie odpowiadałem.

 

Miałem sytuacje, że na np. imprezie firmowej, ktoś podszedł i już po alko wyskoczył z agresywnym tekstem, i pretensjami, musiałem mu powiedzieć brzydkimi słowami żeby sobie poszedł, bo go uderzę.

 

Ja, taki spokojny chłopak!

 

No i zamknął się i poszedł.

 

Ogólnie w społeczeństwie funkcjonuje dużo takich osobników - wykształceni niby, na wysokich stanowiskach niby. Zarabiający dobrze, ładnie ubrani, majętni. Nadal banda prymitywów.

Nie ważne, czy korpo, czy nie korpo. 

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, Baelish napisał:

wyskoczył z agresywnym tekstem, i pretensjami, musiałem mu powiedzieć brzydkimi słowami żeby sobie poszedł, bo go uderzę.

Chyba jedną z lepszych broni na chamstwo jest siła, ewentualnie czasem wystarczy jedynie jej pokaz.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Patrząc na moje doświadczenie w pracy nasunął mi się wniosek taki. Najlepiej obserwować otoczenie wyłapać kto ma jakąś władze a kto jest zwykłym pionkiem, leszczem. 

 

Leszcze przeważnie między sobą rozmawiają ,, jutro mu powiem co myślę nie będzie mną pomiatał jakiś majster " ile się tego nasłuchałem .. 

 

Potem przychodzi majster a ten na baczność stoi :D. 

 

Najlepiej trzymać z tymi, którzy coś znaczą, mają jakąś władze. Obserwować, słuchać co między sobą rozmawiają. Od głupków z daleka. Od nich niczego więcej się nie dowiesz poza ,, jutro się zwalniam, pierdole to " i tak mija kilka lat xD. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minutes ago, Kimas87 said:

Najlepiej trzymać z tymi, którzy coś znaczą, mają jakąś władze. Obserwować, słuchać co między sobą rozmawiają. Od głupków z daleka. Od nich niczego więcej się nie dowiesz poza ,, jutro się zwalniam, pierdole to " i tak mija kilka lat xD. 

To tylko pokazuje że ludzie są w większości bezsilni i niezdolni do oporu, a nie że są głupi, a podpinanie się pod tych co mają władzę to takie pasożytnictwo, lub jak kto woli włażenie w dupe żeby sie przypodobać i coś na tym zyskać. Zdecydowanie wole trzymać z tymi pierwszymi. Kapo w obozach śmierci też myśleli że coś ugrają, a skończyli w piecu jak cała reszta. Może zbyt jaskrawy przykład ale tak to rozumiem. 

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ryba psuje się od głowy, wynikiem takich zachowiań jest często przyzwalanie szefostwa na tego typu zachowania. Obecnie firmy delegują na specjalne szkolenia Hrowców czy kierowników aby Ci za pomocą odpowiednich "technik" wyciskali z ludzi jak najwięcej...

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

U mnie było:
1. Zmuszanie pracownika do nadgodzin, bo inaczej nie będzie premii.
2. Jak kierownikowi się ktoś postawił to już był skreślony. 
Była sytuacja, że jeden pracownik nadepnął na odcisk kierownikowi i ten w ramach kary przez parę lat skutecznie odrzucał jego podania na stanowisko lidera brygady. :)

Ja nie pozwoliłem sobie w kichę dmuchać i jak się postawiłem kierownikowi to mi obniżono pensję w ramach zmiany stanowiska pracy. :)
Dzięki bogu już tam nie pracuję i w życiu nie chciałbym tam wrócić. 
Zero szacunku do drugiego człowieka, patrzą tylko wszystko do siebie, a pracownikowi dać ochłap.

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 minut temu, Kimas87 napisał:

Leszcze przeważnie między sobą rozmawiają ,, jutro mu powiem co myślę nie będzie mną pomiatał jakiś majster " ile się tego nasłuchałem .. 

Jeszcze większym leszem jest ten kto;

 

21 minut temu, Kimas87 napisał:

Najlepiej trzymać z tymi, którzy coś znaczą, mają jakąś władze. Obserwować, słuchać co między sobą rozmawiają.

Przyczepił się do silniejszych i jak @Trevor zauważył pasożytuje na nich.

 

Dla mnie osobiście największa obelgą była by sytuacja w której pasożytowałbym na kimś, czy to w pracy, czy w życiu poza pracą.

 

A jak nie jesteś silny, to się taki stań, żeby się takim stać musisz mieć wypracowany wybór, bo ten kto nie ma wyboru, daje się szmacić.

Edited by The Motha
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
42 minuty temu, The Motha napisał:

Przyczepił się do silniejszych i jak @Trevor zauważył pasożytuje na nich.

 

Dla mnie osobiście największa obelgą była by sytuacja w której pasożytowałbym na kimś, czy to w pracy, czy w życiu poza pracą.

Nie chodzi mi o przyczepienie się ale nawiązać kontakt z kimś kto coś znaczy. Czego dowiesz się od głupków w pracy poza ,, byle do piątku i się najebać " ? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By Dworzanin.Herzoga
      Artykuł na: 
      https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/bezrobocie-w-polsce-bierne-zawodowo-polki-chca-pracy-ale-jej-nie-szukaja-dlaczego?utm_source=wykop.pl&utm_medium=link-5302015&utm_campaign=wykop-poleca
       
    • By adamwuss
      Siema Bracia,
      opiszę wam wczorajszą sytuacje, napiszcie co wy o tym sądzicie.
       
      Mianowicie, jestem z Kobietą od 2 i pół roku, nie powiem, naprawdę się wcześniej starała, pomagała mi, wspierała mnie i była złotą kobietą. Nigdy nie chodziła na imprezy ani nadal nie chodzi.
      Ale od pewnego czasu zaczęło jej odpierdalać. Nazwijmy ją Zuza.
       
      Dodam, że obaj mamy po 21 lat i mieszkamy ze sobą. Dodatkowo, ona od dłuższego czasu naciska na ślub oraz dzieci.
      Ja nie chce się na razie tak zobowiązywać, ponieważ uważam, że jestem za młody.
       
      Wczoraj przyszedłem z pracy, jej koleżanka jest u nas.
      Wszystko spoko przez jakąś godzinę, one oglądały jakiś film romantyczny. 
      W pewnym momencie padł tekst mojej partnerki: "Czemu chłopacy w realnym życiu nie są tak romantyczni?" " Znaczy Twój chłopak jest.." - moja dziewczyna mówi do koleżanki i głupio chichoczą.
      Udałem, że tego nie słyszałem.
       
      Musicie wiedzieć, że ta jej koleżanka, jest zaręczona, jest w naszym wieku i za pół roku ma ślub, oraz będą po ślubie starać się o dziecko.

      Moja dziewczyna jest w sporze z sąsiadką. Szczerze mówić obie się zachowują tak samo. Zuza ostatnio chciała sprowokować sąsiadkę i włączyła dyktafon.
      Ale okazało się, że to się nie nagrało, bo jej brakło pamięci. Wynikła ostra awantura z sąsiadką, była policja itd. Mnie przy tym nie było. Moja dziewczyna oskarżyła sąsiadkę, że ta ją uderzyła. 
      Moja partnerka zaczęła wymagać ode mnie, żebym porozmawiał z sąsiadką.
       
      Tak też uczyniłem, ustaliłem pewne konsensusy. Między innymi zamykanie drzwi od klatki schodowej. Moja partnerka jednak uznała, że nie będzie tego robić, specjalnie tego nie zamyka, a wręcz zostawia czasem na oścież.
       
      Gdy powiedziałem o tym mojej dziewczynie, że rozmawiałem z sąsiadką kilka dni temu,ta zaczęła na mnie krzyczeć, że powinienem wygarnąć sąsiadce to, że ją uderzyła. Ja mam inne zdanie na ten temat, bo moja dziewczyna specjalnie ją sprowokowała, a Plan jej nie wyszedł.
       
      Wracając do sytuacji z wczoraj, minęła kolejna godzina, a moja dziewczyna, zaczęła mi to wygarniać, że jej nie obroniłem. Wygarnęła mi, że nie czuje się przy mnie bezpieczna. Że powinienem opierdolić sąsiadkę, a nawet ją uderzyć! Dodam, że sąsiadka gdy z nią rozmawiałem, prawdopodobnie mnie nagrywała. Zuza i sąsiadka robią to na zmianę. Widziałem nawet jak położyła specjalnie telefon na szafce obok mnie, gdy z nią rozmawiałem z tą sąsiadką. Moja partnerka dodatkowo zaczęła wczoraj mówić, przy tej jej koleżance: "Że jak by ją uderzył mój kolega, to też bym z nim spokojnie porozmawiał" Jak dla mnie porównanie z dupy, tak ustawione, żeby ło na jej korzyść. Dodam, że tak mnie sprowokowała, że zacząłem krzyczeć na nią, przy jej koleżance. Wiem, że to źle wyglądało. Dodam, że moja dziewczyna zazwyczaj tak drze mordę, że pewnie w całym domu ją słychać. Jednak przy tej koleżance była nad wyraz spokojna. A gdy jej powiedziałem, że teraz nie krzyczysz, bo jest Twoja koleżanka i że zazwyczaj to robisz, to się głupio uśmiechnęła i zapytała swoją koleżankę: "Czy ja na niego teraz krzyczę?"
       
      Byłem już w tedy tak zdenerwowany, że chciałem wyjść. Dziewczyna stanęła mi na drodze, głupio się uśmiechała i chyba czekała, aż ją popcham przy jej koleżance. Na szczęście jej koleżanka jej powiedziała, żeby mnie wypuściła.
       
       
      Dodam również, że tak tydzień temu nazwała mnie ciotą, a potem mnie niby za to przepraszała. Chyba chciała sprawdzić, czy mnie to bolało.
       
      Podsumowując, chce żebyście wiedzieli, że wydaje mi się, że nie zachowuje się jak samiec beta, zazwyczaj jest po mojemu. To ja o wszystkim decyduje w domu i po za nim . A jednak mojej dziewczynie tak zaczęło odpierdalać. Chyba nie zdaje tych jebanych shit testów chłopaki.
      Wydaje mi się, że z tego związku już nic nie będzie i trzeba się ewakuować.
      Może Pan Marek przeczyta i się wypowie na ten temat,
    • By SzatanKrieger
      Witam szatan w potrzebie  
       
      Dla niewiedzących czym to jest:
       
      Shit test to sprawdzenie w dużym skrócie czy jesteś silnym samcem i czy te gierki słowne kobiet na Ciebie działają i czy jesteś w stanie je przejść, by w późniejszym etapie ku chwale ojczyzny dostać się do wrót "rozkoszy". Co jakiś czas kobieta Cię testuje czy jesteś silny czy słaby i czy te testy sprawią, że zostaniesz wytrącony z równowagi, no i ja bez bicia mam z tym problem. Nie chodzi o to, że jestem wytrącony z równowagi (choć jestem bo jak nie być) to są nie raz tak głupie teksty, że człowiek nie wie co odpowiedzieć, czy pocisnąć, czy usiąść i się rozpłakać, czy wstać i iść do domu a może wziąć pistolet i sobie strzelić w głowię. Ja bym to przyrównał do dajmy na to sytuacji, gdzie ktoś ewidentnie wie, że np nie lubisz pączków i Ci je przynosi i Ty masz mu odpowiedź i pokazać, że Cię to nie ruszyło. 
       
      Były podobne tematy ale szczerze mówiąc nie znalazłem jakiegoś konkretnego, a mianowicie:
       
      Zawsze ale to od zawsze shit testy sprawiały, że ping wskakiwał mi na 999+, powstawały lagi w przepływie internetu w mózgu, świat się zatrzymywał, coś przestawało mi kontaktować w mózgu gdy kobieta robiła mi shit testy, po prostu coś mi się odłącza i nie jestem w stanie poprawnie reagować choćbym bardzo chciał. Od zawsze miałem problem z ripostami i zawsze mi się pojawiała dobra tak równo godzinę po zajściu całego zdarzenia ale to kapkę za późno o te 59 min i 55 sekund w mojej ocenie ale ten sam problem mam z shit testami, jest to dla mnie to identyko.
      Jako że staram się te słabości zdemontować to proszę was o radę.
       
      Tutaj opiszę co sugeruje nasz Marek i jego historyjkę.
       
      Opowiadał on kiedyś w jednej z audycji jak kopulował z kobietą i ona mówi mu, że "ona brzydzi się kobiet, która zdradzają mężów" a sama zdradzała będąc mężatką. Marek to bardzo zabawnie ujął, że leżał tam kopulował ale wiedział, że pojawia się jakby otchłań, że jego mózg jest za mały by ogarnąć to co się właśnie wydarzało, że odczuwa jakby musiał zrozumieć wszechświat a to jest tak wielkie, że jest nie do ogarnięcia no i cholera mam identyczny problem. Mi się po prostu głowa wyłącza przy tych zjebanych testach, których szczerze nienawidzę, nie dosyć że całe życie pod górkę, skończyłeś szkołę to jeszcze na wyrywki trzeba odpowiadać lasce jak na egzaminie gdy wyciągnie rewolwer z gaci i zacznie strzelać testami (ogólnie myślę, czy samemu ich nie zacząć używać tylko ja tak nie umiem podstępnie ze zaskoczenia ni z dupy i pietruchy wjechać z jakimś gównem na przykład no nie wiem "Wiesz co ja się nie spotykam z kobietami, które mają małe piersi) A Kasia lagi i myśli, przecież cholera ja mam małe piersi! - a ja mam sobie obserwować reakcję?, pierdolnąć jeszcze ze 3 takie i jak nie zda ich to rozumiem, że nie nadaje się na kobietę (idąc ich tokiem rozumowania)?
      Przecież to jest taki cyrk, że szkoda gadać, no do cholery skoro się z Tobą spotykam to chyba akceptuję, że nie masz zderzaków wielkich jak arbuzy) to chyba logiczne co nie?
       
      Oczywiście to jest naturalna metoda selekcji facetów przez kobiety ja to wiem! Muszą sobie poradzić bo są 3x mniejsze itd, itp, więc kłamią i manipulują i sprawdzają w tych swoich pokrętnych sposobach.
      Problem jest w tym, że kobieta wycofuje pożądanie jak nie zdasz odpowiednio tego gówna bo w jej gadzim mózgu zachodzi reakcja, że nie masz "siły" by odbić te ten cały shit test, to samo gdy jesteś uprzejmy to według jej skomplikowanych obliczeń wynika, że masz spadać na drzewo: Tu filmik Marka przesłuchajcie, on radzi odpalić pełną artylerię a czy WY macie jakieś sposoby, techniki na obejście tego szamba? Gdy kobieta wam mówi jakieś zjebane na maksa testy typu:
       
      - spotykam się z mężczyznami od pewnego wzrostu, jesteś za niski, za wysoki, za stary, za młody, za biedny za bogaty, jak jesteś z tego i tego znaku zodiaku to nie możemy się spotykać, jak masz stopy rozmiar powyżej 44 to jesteś za duży dla mnie, czy wyglądam ładnie, a co byś zrobił gdyby
       
      Dlatego pytam:
      Jak odpowiednio reagować na przemoc słowną kobiet? - jak Wy sobie z tym radzicie?
      I długo letnich związkach i tych wczesnych oraz przede wszystkim na etapie randkowania, bo ja wam powiem, że gdy takie coś słyszę to choćby dziewczyna była nie wiem jak super to po prostu chce mi się iść do domu, wiem że te teksty można wyolbrzymiać, no ale naprawdę to jedyne wyjście? A może Marek ma rację, trzeba gnój zrobić jak cholera, chyba nie ma na to odpowiedniej odpowiedzi, a może milczenia użyć?
       
      Polecam odsłuchać, wystarczy kliknąć jest ustawione od odpowiedniej minuty:
       
      Jestem ciekaw jak wy sobie radzicie z tą przemocną psychiczną kobiet albo nie radzicie  
       
      Pozdrawiam.
    • By EsteradThyssen
      Panowie witam szukam porady u was ,a mianowicie za jakiś czas będę pracował w pewnej nazwijmy to korporacji w dziale finansowym. Dodatkowo tam gdzie mieszkam nie mam możliwości zmiany tej korporacji na coś lepszego (pod względem finansowym, a pracować trzeba aby się utrzymać). Dosyć istotne…


       
      Jednakże w tej firmie będą pracowały m.in. (bo mężczyzn tutaj nie wymieniam) kobiety z zakresu dwadzieścia kilka lat po granice wieku emerytalnego w Polsce. Na pewno z tymi kobietami będę współpracował (np. przekazywanie danych do zestawień, tworzenie zestawień dla obydwu stron itp.).


       
      Wiedząc, że żyjemy niestety w dziwnych czasach (feminazizm, fałszywe oskarżenia o molestowanie seksualne/gwałt), a chcąc po prostu tam pracować i zarabiać hajs na wynagrodzeniu, mam bardzo wydaje się irracjonalne pytania tak aby się chronić przed szeroko pojętymi manipulacjami.


       
      1)      O ile moją przełożoną będzie kobieta to na Ty, mimo iż za pewne moja przyszła szefowa zaproponuje przejście na Ty (niby na zasadzie skrócenia dystansu) to i tak będę się zwracam per szefowo, per szefie. Jednakże co w wypadku innych pracownic, jeśli zaproponują przejście na Ty?? Skoro będę nowym pracownikiem za pewne zostanę przedstawiony innym pracownikom w tym tez kobietom w tej firmie.

      2)      Wiadomo jak są kobiety w firmie to i są niestety „ploteczki” pal licho, jeśli ploteczki będą w jakimś innym pomieszczeniu, do którego mój słuch nie ma dostępu i nie koliduje w tworzeniu przeze mnie zestawień i innych czynności pracowniczych. Jednakże co w sytuacji, gdy w pomieszczeniu na którym znajduje się m.in. moje stanowisko pracy pojawia się cyklon zwany ploteczki i osoby uczestniczące w ploteczkach kolidują w wykonywaniu czynności pracowniczych??. Jak mam się zachować ?? Siłowo i krzykiem odpada, wiadomo agresja rodzi agresję. Gdybym normalnym tonem powiedział, że „proszę państwa możecie mi nie przeszkadzać, ponieważ robię <opisuje po krótce czynność którą wykonuję>?” a może mam wziąć służbowy laptop i pójść do WC i tam robić te zestawienia. Co mi poradzicie ?? Może „zrobić sobie przerwę” i włączyć się do ploteczek (tu oczywiście odpowiadać zdawkowo i neutralnie przy kobietach)?!

      3)      Macie jakieś inne rady w tych relacjach zawodowych ??

      Powtórzę raz jeszcze „Dodatkowo tam gdzie mieszkam nie mam możliwości zmiany tej korporacji na coś lepszego (pod względem finansowym, a pracować trzeba aby się utrzymać). Dosyć istotne…”


       
      Gdyby było inaczej to był nie zakładałbym tego tematu jednakże chciałbym móc skupić się na pracy i zarabiać i tyle, a z kobietami w firmie mieć spokój iż współpraca zawodowa nie spali na panewce.

    • By Tomko
      Siemanko!

      Okres świąteczny się zbliża także wiadomo - wigilie firmowe. No więc i ja wpadłem na taką wigilię w swojej nowej pracy. Popiliśmy trochę alkoholu, pojedliśmy i koło 23 ludzie zaczęli się rozchodzić do klubów w rynku. Koło 1 w nocy ekipa się przeniosła już do ostatniego klubu, w którym zebrało się sporo osób. Był właściciel firmy, nasza nowa fajna ekipa "suicide squad" i ekipa, której nie znam. Generalnie z 20 lasek i może 10 kolesi. Tańce, dzikie pląsy, alkohol buzuje. Ja stoję sobie w płaszczu i popijam małe piwko - obserwuję co się dzieje. Nie miałem już ochoty się rozbierać, dobijać do szatni. Chciałem po prostu dopić i iść. Więc stoję sobie przy stoliku i barierkach po czym widzę, że podchodzi do mnie laska z naszej firmy. Powiesiła na barierce swój płaszcz i położyła na nim szalik. Odchodząc szalik spadł na ziemię, ona to widziała i odchodząc rzuciła do mnie tekstem - "zajmij się moim szalikiem". I zniknęła. Przez moment popatrzyłem na ten szalik, na salę i zawahałem się. Schyliłem się i podniosłem szalik wieszając go na barierce po czym pomyślałem sobie - "Tomko, co ty kurwa robisz?!". Wziąłem ten szalik i jebnąłem go z powrotem na ziemię pod nogi ludzi, którzy tańczyli. Dalej piłem sobie piwko a laska wróciła za jakiś czas, zebrała ten szalik i nic już nie powiedziała. 

      Panowie - nie chcę wyciągać pochopnych wniosków, że to norma itp., ale wydaje mi się - z obserwacji paru kobiet w mojej firmie - że od pieniążków uderza im sodówka do głowy. Mieliście takie akcje, że jednak mając świadomość jak białorycerstwo wygląda, mimo wszystko podświadomie zrobiliście coś idiotycznego? Nie mówię tutaj o byciu dżentelmenem. Mówię o usługiwaniu. 
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.