Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
lars3

Wykolejone życie.

Recommended Posts

Posted (edited)

Witajcie 

 

Byc moze ktos bedzie w stanie pomoc/podpowiedziec w znalezieniu rozwiazania z mojej kuli sniegowej problemow ktore sam na wlasne zyczenie stworzylem.

Moj wiek 32 lata.

Zawsze chcialem miec wlasne firmy, niewyobrazalem sobie pracowac dla kogos /mlodziencze fascynacje Kiyosaki i pozostala litratura motywacyjno-biznesowa/. Zrezygnowalem po drugim roku z technicznego kierunku na polibudzie i skonczylem zarzadzanie (pomimo ze nalezalem do scislej czolowki na pierwszym kierunku, wydawalo mi sie ze nie ma lepszych studiow niz zarzadzanie wkoncu chcialo sie zostac biznesmanem, majac mlodziencze idealy ze wszystko jest mozliwe i ze skoro nauka tak latwo mi przychodzi to i z biznesem sobie poradze). W trakcie studiow wyjezdzalem na saksy w celu uzbierania kapitalu na wlasne drobne przedsiewziecia. Zadna z firm nie wypalila.pozostaly dlugi niby nie wielkie bo ok 30tys pln/mam juz komornikow/. Przedmiotem dzialalnosci bylo glownie posrednictwo w handlu. W pewnym momencie nie majac juz kasy na funkcjoniwanie a pojawila sie mozliwosc zawarcia naprawde duzego kontraktu /a razem z tym sowitej prowizji/ zdarzylo mi sie  jechac spora razy na kredytowych biletach  pkp i raz na stacji cpn nie moglem zalacic za paliwo /komornik zajal kase wiec zostawiajac swoje dane obiecalem splacic na dniach/, sadzac ze kontrakt prawie zapiety wiec sie potem to splaci z zysku. Kontrakt nie zostal podpisany /decyzja rzadu/

W miedzyczasie dostalem wyrok za bojke i razem z nim sporo miesiecy prac spolecznych/ktore dalej trwaja/ czyli niepowinienem opuszczac kraju bez zgody sadu.

Potem grzywna za stacje benzynowa - nieoplacona wiec mialem areszt 10dniowy.

A teraz przesluchanie za wyludzenie przejazdow pkp mam na dniach.

 

Na dzien dzisiejszy nie mam swojego lokum, majatku, oszczednosci ani nawet doswiadczenia zawodowego poza 'wlasnymi dzialalnosciami/spolkami' . Nocuje u znajomej a czasami na dworcu. Mam ciagly wstret do pracy u  kogos.... 12 lat temu sobie postanowilem ze zrobie wszystko zeby zostac biznesmanem bo jak nie to bede 'zulem/bezdomnym' no i stalo sie.... wyladowalem na dnie. Na wlasne zyczenie. Problemow z alkoholem nie mam ani innymi uzywkami nie mam.

 

W glowie pojawia mi sie mysl ucieczki do azji i nauczanie angielskiego i oszczedzanie a moze tam sie uda zaczac od zera i cos rozkrecic?? Znam takich co im kilka razy nie wychodzilo nawet w usa a w azji za pierwszym podejsciem biznes wypalil. Jedyny minus to na 10lat niemoglbym wrocic do kraju bo mnie od razu zamkna.

 

Nawet nie mam pomyslu na dalsze zycie... moze ktos podsunie cos dla takich wykolejncow zyciowych?

Edited by lars3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zdrowy rozsądek podpowiada żebyś poszedł do pracy na początek zaplanuj sobie życie do 2 lat, popracuj na etacie, uporządkuj sobie wszystkie sprawy a następnie wyruszaj w świat gdzie tylko zechcesz. Ze mną jest tak że mam duszę nomada, praca na etacie hańba nie jest jeśli chce się uzbierać kapitał na początek. Takie jest moje zdanie.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szukaj pracy fizycznej. Będziesz mniej myśleć/analizować. W pracy przede wszystkim skupiaj się na porządnie wykonanej pracy, i nie dawaj sobie wciskać dodatkowej roboty. 

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miałem średnie samopoczucie w ostatnim czasie i mimo, że kompletnie nie równam swojej historii z Twoją, to znalezienie etatowej pracy na jakiś czas dało mi ogromny spokój wewnętrzny. 

 

Wyjdziesz do ludzi, zarobisz kasę, i możesz planować co dalej. ;) Spokojnie do tego podejdź.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
35 minut temu, Trevor napisał:

Szukaj pracy fizycznej. Będziesz mniej myśleć/analizować. W pracy przede wszystkim skupiaj się na porządnie wykonanej pracy, i nie dawaj sobie wciskać dodatkowej roboty. 

To ja mam odwrotną propozycję @lars3. Praca fizyczna osobiście pogłębiała moją depresję, bo nie musiałem przy niej myśleć za dużo, przez co obszar moich myśli wciąż krążył wokół problemów. Co myślisz o pracy z klientem? Wtedy możesz się odciąć, bo musisz dużo mówić i rozmawiać z ludźmi. Takie prace można często znaleźć nawet bez doświadczenia, tylko sprawdź w miarę możliwości firmę z którą podpisywałbyś umowę. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@lars3, plany się nie powiodły, ale to z prostego powodu.

Poszedłeś od razu na całość, nie sprawdzając, czy ten biznes w ogóle wypali. Tak kończy wielu przedsiębiorców.

 

To co polecam, to:


1. Odbicie Od Dna:

Musisz stanąć na nogi, idź do zwykłej pracy i zacznij zarabiać, aby poradzić sobie z komornikiem i długami.

Założenie kolejnej działalności to może być kolejny strzał w kolano, który pociągnie Cię jeszcze niżej.

 

2. Rozkręcanie Biznesu Na Boku:

Zakładając biznes nie idziesz w niego od razu na 100%, tj. nie rzucasz pracy i nie pracujesz nad niesprawdzonym biznesem licząc na cud z nieba.

Zakładając biznes pracuj nad nim w weekendy i po godzinach. Gdy zauważysz, że coś się zaczyna rozkręcać i gdy masz już jakieś sensowne stałe dochody, to wtedy dopiero możesz rzucić pracę i przejść 100% w ten biznes. Ale dopiero wtedy, gdy biznes się zaczyna kręcić i gdy widać w nim potencjał.

 

Jesteś na dnie, bo poświęciłeś się biznesowi, który nie miał potencjału. Gdybyś rozkręcał go "po godzinach", to szybko byś się zorientował, że z tej mąki nie ma chleba i pomyślałbyś nad czymś innym.

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podjełeś duże ryzyko ( zbyt duże ) sam raz popłynełem na firmie ( z winy kotrachentów i dziwnego wspólnika ) były straty ale na szczęscie obyło się bez komorników. Biznes powinno się rozkręcać powoli w tle nie rezygnując z dochodów czy zaciągając kredyty. Biznes to nie jest lekki kawałek chleba i czasem lepiej rzeczywiście jest być na etacie.  Filmiki na You tube kontra rzeczywistośc często wypadają fatalnie, są tam ludzie co tworzą tak zwany "hype" i nakłaniają ludzi do dużego ryzyka. Ostatnio nawet oglądałem taki filmik z TedeXa gdzie koleś stwierdził że przebiegnie 100km przez Sacharę zaryzykował życiem i chełpił się tym kwitując to że każy może robić niemożliwe. ( czysty idiotyzm )

 

30 tyś to nie jest kwota nie do spłacenia idz na miejscu gdzieś do dobrze płatnej pracy, dogadaj się jakoś ze spłacaniem i myśl dalej o swoim ale może tym razem bardziej realnie bez nadmiernego ryzyka. Jeśli chcesz szybko stanąć na nogi to staraj się tyle ile możesz inwestować ( w co rada tylko na PM )  Powodzenia.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najważniejsze to wiedzieć w życiu kim tak naprawdę się nie jest. Twoje poczynania bardziej przypominają mi poczynania hazardzisty niż biznesmena. Ryzykowaleś kapitałem którego defacto nie miałeś. 

 

Co zrobić w takiej sytuacji? Iść do pracy na etacie. Miesiąc po miesiącu spłacać długi i odkładać. Ambicje biznesmena odłożyć na półkę na najbliższe kilka lat. A gdy się odbijesz dzięki pracy i pokorze to realizuj te swoje biznesy ale nie za wszystkie pieniądze jakie masz a za nadwyżkę kasy odłożoną i której strata (nawet w 100%) nie ściągnie Cię na dno.

 

Cierpliwość...

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Dłużników w naszym kraju jest bardzo dużo. Niestety nic dobrego i wstyd się przyznać przed kimś. Ja postanowiłem się zająć swoim biznesem w wieku 19 lat. Po 2 latach zostało mi 35 tys długu do zapłaty. Obecnie pracuję w dzień, 3 razy w tygodniu w nocy a do tego prowadzę swoje sweris komputerowy. Zostało mi do spłaty około 15 tys. Cóż u mnie zadłużenie wynikło z innego powodu i spokojnie Wyżyłbym z prowadzenia swojej działalności ale niestety trzeba się wziąć do roboty i naprawiać błędy. Też nie lubię pracować dla szefa ale trzeba mieć pokorę i idąc do pracy myśl że pracujesz żeby wyjść z kłopotów a nie dla szefa. Praca na etacie tylko zostaje ale ja radzę wybrać się np. Do Niemiec. Bez znajomości języka dasz radę, a po 8 miesiącach masz wszystko spłacone bo w Polsce będziesz z tym długiem kilka lat. 

 

Uważam że dobrze poinformować przy podejmowaniu pracy o zajęciu komorniczym. Szef będzie wiedział że jesteś szczery, a nie dowie się z listu od komornika. 

Edited by igor_1996
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@lars3 trochę jakbym o sobie czytał, a nawet bardzo.

 

Mnie już życie nauczyło pokory ale Twoje podejście jest mi bardzo znane.

 

Więc zaczynamy:

1. Przestań myśleć że jesteś kimś ponad resztą (reszta ciężko pracowała i ma już domy/mieszkania mniej lub bardziej ogarnięte pasje i życie)

 

2. Wsadź sobie w dupę podejście że nie będziesz u kogoś pracować bo całe życie będziesz niespełnionym marzycielem z 5zl w kieszeni.

 

3. Na razie biznesy całkowicie odpuść bo działając pod wpływem emocji znowu się podjarasz i narobisz głupot.

 

4. Kwota którą jesteś w plecy to jeszcze nie tragedia, z komornikiem łatwiej się dogadać niż z bankiem.

 

5. Nie wchodz teraz w żadne związki bo ostatnie czego Ci potrzeba to Karinki która Cię całkiem ściągnie na dno.

 

6. Coś czego nigdy nie rozumiałem -CIERPLIWOSC. Przez lata byłem niecierpliwy i gówno tym ugralem a czas minął i ci którzy byli cierpliwi wyszli na swoje.

 

7. Przy okazji udaj się do psychiatry i sprawdź czy przypadkiem nie jesteś narcyzem, wiele na to wskazuje.

 

Nie oceniam Cię, te rady mogą Cie wkurwic. Ale takie jest życie.

 

 

 

 

  • Like 7

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
4 godziny temu, lars3 napisał:

Mam ciagly wstret do pracy u  kogos

Widzisz do czego Cię to przekonanie doprowadziło. Trzeba to zmienić w głowie żeby się ratować.

Najpierw zmień to w głowie z "etat to niewolnictwo" na "praca dla kogoś to mój sposób na diametralną poprawę życia"

 

Następnie, wg mnie subiektywnie, skup się na strategii i planie.

 

Strategia wg priorytetów:

 

1. Utrzymywać dobre samopoczucie, wizja że można z tego gowna wyjść, budować  wspierajace przekonania jak wyżej

 

2. Stworzyć grupę wsparcia: znajomi co coś tymczasowo pomogą, przyjaciel czy dwóch, ośrodki pomocy, to Forum

 

3. Ustalić logistykę: miejsce do spania i mycia się, ubezpieczenia i koszty zycia: miejsce do spania, darmowe stołówki, rejestracja w PUP w celu ubezp.zdrowotnego i ofert pracy

 

4. ZARABIAĆ, SKUPIĆ SIĘ NA SPŁACIE  DŁUGÓW PLUS BUDOWAĆ MINIMUM OSZCZĘDNOŚCI 

 

Plan do każdego punktu strategii, na najbliższe 6 miesięcy:

 

1. Pilnować aby czarne myśli nie zdominowały głowę. NIE OSZUKIWAĆ SIĘ, ODRZUCIĆ WIZJE BIZNESU I SZYBKIEGO ZYSKU, ODRZUCIĆ FAŁSZYWE POCZUCIE GODNOŚCI "szlachta nie pracuje".

 

2. Często i odważnie kontaktować się z odpowiednimi ludźmi, prosić o pomoc ludzi prywatnych i instytucje. Tu u mnie funkcjonuje ośrodek pomocy w wychodzeniu z długów. 

 

3. Patrz p.2, dbaj o zdrowie.

 

4a. Znaleźć pracę na jakąkolwiek umowę, nie wybrzydzać, zacząć zarabiać cokolwiek. Trzymać się z daleka od MLM, doradztwa finansowego i ubezpieczeniowego, wykorzystać swoje mocne strony. Może jakaś praca na linii produkcyjnej itp.

 

4b. Zarobki co miesiąc w sposób zdyscyplinowany przeznaczać na ratę długu oraz kupkę oszczędności. Ścisła kontrola wydatków to ma być Twój fetysz!  

 

4 godziny temu, lars3 napisał:

W miedzyczasie dostalem wyrok za bojke i (....) prac spolecznych (...).

Potem grzywna (....) wiec mialem areszt 10dniowy

A więc jesteś karany? 

Może być ciężej z szukaniem dobrej pracy, ale jakąkolwiek na początek znajdziesz.

 

Widzę że dostęp di kompa czy smartfonu z netem masz, więc szukanie pracy i kontakt ze światem załatwione. 

Z PUP możesz chyba dostać jakieś zaświadczenie żeby jeździć darmo komunikacją w celu szukania pracy.

 

Szukaj rozwiązań praktycznych, prostych, niskokosztowych.

Edited by Imbryk
  • Like 1
  • Thanks 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mały dodatek z mojej strony.

Kiedyś miałem działalność jednoosobową, pracowałem sam + zatrudniałem do zleceń freelancerów i myślałem, że jestem biznesmenem.
Później uświadomiłem sobie, że tak naprawdę to byłem dupą a nie biznesmenem, bo harowałem gorzej niż na etacie (7 dni w tygodniu, 12-16 godzin to norma była), a miałem nawet mniejszą kasę, niż na etacie - jedyny plus był taki, że byłem na plusie.

 

Teraz dopiero w wieku 30-kilku lat mam już pomysł jak rozkręcić działalność, powoli sobie działam, po godzinach, jak coś zaskoczy, wtedy IDĘ W TO. Na razie eksperymentuję.

 

 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
28 minut temu, Imbryk napisał:

A więc jesteś karany? 

Może być ciężej z szukaniem dobrej pracy, ale jakąkolwiek na początek znajdziesz.

 

Eee, jeszcze się nie spotkałem żeby ktoś chciał świadectwo niekaralności. Co najwyżej podpisujesz, że jesteś niekarany i już.

Zwykle biega o karno-skarbowe historie a nie o przemoc czy coś.

Coś mi świta, "celowe cosik przeciwko mieniu". Nie wiem czy kradzież zwykła czy rabunek jest na rzeczy. O życiu i zdrowiu ani słowa.

Ściągnięcie takiego papieru przez osoby trzecie nie wiem czy jest wykonalne, to raczej sądowa sprawa.

 

Pomysł skrajnie kretyński, coś jak "aktualna książeczka Sanepidu" robiona na własny koszt.

 

Reasumując. Kto ci to sprawdzi?

Myślisz, że sprawdzają wykształcenie bądź pracodawców poprzednich? Nie, nie sprawdzają.

Wystarczy, że masz papierek. Często nawet tego nie przeglądają.

Edited by wroński
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, wroński napisał:

Eee, jeszcze się nie spotkałem żeby ktoś chciał świadectwo niekaralności

No OK, ja musiałem takie świadectwo pokazywać, choć nie w pracy a przy wynajmie pokoju, ale nie było to w Polsce.

 

No to tym lepiej, to każda robotę może mieć!

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
5 minut temu, Imbryk napisał:

No to tym lepiej, to każda robotę może mieć! 

 

To też niekoniecznie. Konwojentem, policjantem itd. nie zostanie. W normalnej pracy nie sprawdzają, w takiej "innej" już trzeba świstka albo sprawdzają.

Ciekawe czy kasjer w banku też coś musi pokazać czy po prostu jeśli już podpisuje.

Jak gadałem o robocie w kantorze walut tylko się facet pytał czy jestem karany. :):):)

 

Swoją drogą głupio trochę. Tak na sklepie jako ochronę zatrudniłbym właśnie złodzieja na zawiasach.

No, ale ludzie nie myślą.

Edited by wroński
  • Like 1
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Idź pracować na etat, dopóki nie spłacisz długów. Uciekanie przed konsekwencjami swoich działań powoduje, że nie przyswoisz sobie lekcji, którą dało ci życie. Popatrz na to jak na okazję do zdobycia nowego doświadczenia, nie jak na dramat życiowy.

 

Idź pracować do takiej pracy, która nauczy cię dyscypliny, umiejętności skupienia się na konkretnym problemie i która będzie od ciebie wymagała konsekwentnego, sumiennego, długofalowego wysiłku. I wykorzystaj ten czas nie tylko, żeby uporządkować swoje finanse, ale przede wszystkim, żeby zastanowić się, czemu ci nie wyszło i jakich błędów w przyszłości nie popełniać. Jeśli twoją odpowiedzią będzie wyłącznie: "to był pech, to była czyjaś inna wina", to daruj sobie dalsze bycie przedsiębiorcą. W Azji schrzanisz tak samo jak tutaj, tylko będzie ci ciężej znaleźć potem kogoś, kto cię przenocuje.

 

A jak już się odkujesz, to wybierz sobie taką działalność gospodarczą, którą będziesz znał od podszewki i która da ci realną szanse na to, żeby być lepszym niż inni (możesz wykorzystać zatrudnienie do tego, żeby się na czymś zaczać znać). A nie taką, która wydaje się dawać łatwą kasę przy małej robocie. Znajomość samego "zarządzania" da ci tylko wielkie, okrągłe "G". A łatwa kasa w 9 przypadkach na 10 jest tylko wtedy, kiedy ją kompensuje duże ryzyko.

 

I nie zaczynaj "bycia przedsiębiorcą" w opcji zerowej. Zrób tak, jak ci tu słusznie radzą - najpierw po godzinach, póki nie będziesz wiedział, że pomysł da ci utrzymanie i wypali na dłuższą metę.

 

 

 

 

 

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, lars3 napisał:

mlodziencze fascynacje Kiyosaki i pozostala litratura motywacyjno-biznesowa/

Hm... zadziwiające są losy ludzkie. A jeszcze bardziej wpływ miernych amerykańskich osób/osobowości robiących taką karierę w Polsce.

 

Cóż, nasza gościnność, otwartość, czym chata bogata. Cierpieliśmy przez lata na kompleks mniejszości, wszystko z zagranicy było lepsze.

A nasi mądrzy odeszli w niepamięć. Bo medialni nie byli, nie potrafili się sprzedać itd. 

 

Teraz też obserwuję jak dwudziesto-trzydziestolatkowie chłoną "wiedzę", którą sprzedają im "złotouści managerowie".

Nie oceniam. Ich wybór. Tyle, że niekoniecznie najlepszy. Ale sami mają swoje życie do przeżycia.

 

Literatura motywacyjno - inspirująco - poradnikowa. Są osoby, które ulegają wpływom, muszą czytać takie podręczniki.

Ktoś musi zarobić, sprzedać, wymusić na czytelnikach pewne zachowania. Podobnie jak osoby czytające książki o tematyce ezoteryki. 

Rzecz absolutnie normalna.

 

Przychodzi mi na myśl jedna ocena. Otóż, gdy udajesz się na szkolenia, warsztaty, lekcje. Poświęcasz swój czas, pieniądze. 

Czy ktoś się zastanowił nad jednym. Czy masz gwarancję sprzedawcy/szkolącego na efekt Twojej pracy?

 

Bo tak patrzę na tych, którzy chodzą po tych różnych inspirująco-motywujących szkoleniach, kupują książki od autora, robią sobie z nim zdjęcie,

wieszają na ścianie/kładą na półki obok książki. I na tym wszystko się kończy.  Po paru tygodniach zapomnieli o czymkolwiek.

A złotousty nadal zarabia na osobach, chcących poczuć podmuch wiedzy...

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
15 minut temu, kosmoski napisał:

Szczerze polecam tę formę pracy u kogoś, jesteś wolny, oficjalnie prowadzisz swoją działalność i Ci mogą koło chuja naskoczyć z jakimiś dyscyplinarkami i innymi bzdurami.

Nie jest tak różowo, przyjacielu.

 

Pracując na Umowie o Pracę jesteś pracownikiem chronionym prawnie. Jeśli pracując na B2B coś porządnie spier... i jeśli klient straci na tym dużo kasy, to nie masz żadnej ochrony prawnej, mogą założyć sprawę i ściągnąć z Ciebie kasę bez ograniczeń (tyle, ile prawnikowi się uda). Na UoP jest chyba ograniczenie do kilku pensji (zdaje się, że 3-4 pensje, ale to gdy zrobisz coś celowo - jeśli zrobisz coś niechcący, to jesteś chroniony, firma za Ciebie odpowiada, a nie Ty).

 

Poza tym, na umowach B2B masz też różnego rodzaju kary umowne, np. 50.000 zł za X, 100.000 zł za Y (głównie chodzi o sprawy związane z udostępnianiem informacji itd).

 

Piszę o tym, bo w kilku projektach ten problem był przerabiany (w kilku firmach, w których pracowałem). Pracowałem zarówno na B2B, jak na UoP. W niektórych umowach B2B miałem zapisane kary finansowe na 100.000 zł właśnie za zdradzanie różnych tajemnic projektowych itd.

 

Jeden z klientów chciał podpisywać nawet osobne umowy z pracownikami z umowami B2B dotyczących rozpraw sądowych (klient z innego kraju, chciał, aby sprawy w razie czego były przeprowadzane w jego kraju).

Edited by Texudo
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, lars3 napisał:

12 lat temu sobie postanowilem ze zrobie wszystko zeby zostac biznesmanem bo jak nie to bede 'zulem/bezdomnym' no i stalo sie

Aha na przyszłość przypomnij sobie zajęcia z "zarządzania ryzykiem".

 

Pewnie miałeś na studiach, a jak nie tam no to pewnie prowadząc własną działalność się zastanawiałeś nad ryzykiem jakie ponosisz. 

 

Ryzyko się ziściło, teraz należy wyciągnąć wnioski i iść dalej.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Do Azji uciekniesz przed tym co narobiłeś w Polsce. Niemniej nie uciekniesz przed samym sobą i tym co sobą reprezentujesz. Myślisz, że w obcej kulturze, bez znajomości, barier językowych,lepiej sobie poradzisz niż w Polsce? Dorośnij.

 

Nabyte doświadczenie poprzez swoje porażki lepiej wykorzystasz w Polsce. Nie zapominaj, że masz już więcej doświadczenia, jesteś dojrzalszy o to co robiłeś i co straciłeś. Z tego co piszesz to 30 000 zł-naprawdę śmieszne pieniądze. 

 

Nie obraź się, piszę to raczej po przyjacielsku- jesteś Piotrusiem Panem interesów. Czytając Twoją historię, mam wrażenie, że pisze ją max. 20-letni człowiek.

 

Osobiście prowadzę firmę 10 lat. Zatrudnionych mam 16 osób, w tym kierowników. Uwierz mi codziennie jestem ujebany syfem. Mimo, że prowadzę agencje reklamową. Każdy mój klient to mój szef. Lizać dupę potrafię najlepiej, aż mi ślinka cieknie. Kurwa, wkurwiłem się. Pierwsze trzy lat to praca na etacie plus firma. Pracowałem po 14-16 godzin. Poniedziałek-niedziela KURWA, aż mi siebie żal, ale z drugiej strony podziw- teraz nie dałbym rady. Młodzieńczy zapał i wiara. Mimo, że teraz mam 31 lat, chyba by mi się nie chciało. Pieniędzy zawsze będzie za mało. ZAWSZE.

  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przesadzasz. Ciesz się że jesteś zdrowy, bez nałogów i przede wszystkim nie żonaty.

 

Kasę zawsze można odrobić, młody jesteś, jeszcze staniesz na nogi. 30k PLN to jest do odłożenia w rok za granicą.

 

Później możesz rozkręcić jakiś biznes korzystając z doświadczenia które masz, głowa do góry.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

O k...a. Odważny z Ciebie człowiek. 

Wnioskuję, że nie masz rodziny, także jak się uprzesz to te 30 tyś. spłacisz pracując gdzieś na etacie. 

Cholera, najlepiej było by za granicę wyjechać, jakieś Niemcy czy Holandia czy Norwegia. U nas to dorobisz się jedynie garba... 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rozumiem chęć autora do prowadzenia firmy. Miałem w swoim życiu epizod na etacie, ale się w tym dusiłem. Założyłem jednoosobową działalność i tak się to już kręci prawie 5 lat. Zarobków nigdy nie miałem rewelacyjnych, ale nie to było najistotniejsze. Niestety działalność w tym roku będę musiał zamknąć i rozglądać się za etatem, dobrze, że raczej bez długów (pewne kwestie muszą się rozstrzygnąć). W moim przypadku jest to powiększająca się z roku na rok konkurencja, niejednokrotnie  szokuje mnie ilość firm, które zgłaszają się do przetargów.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Układaj się z wierzycielami w ten sposób, że pospłacasz w ratach należności główne, a w zamian za to niech umarzają ci odsetki i inne koszty. Zagroź, że jak się nie zgodzą to wyjeżdżasz za granicę i ani grosza nie odzyskają. W międzyczasie idź do normalnej pracy, popracuj, naucz się czegoś i dopiero będziesz już mógł stwierdzić, czy to dla ciebie czy nie. Biznes nie jest dla każdego, a w Polsce jest bardzo ciężko, bo rynek trudny i zewsząd chcą cię wydymać. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By igor_1996
      Dzień dobry.
      Kilka słów na początek o mnie. Mam na imię Igor i tak jak wynika z mojego profilu jestem z rocznika 96. Na forum znalazłem się przypadkiem ale dało mi to do myślenia, że może warto opisać swoją historie. Chciałem się podzielić doświadczeniem - tak jak w temacie (wyleczoną?*) depresją. Nie jest to temat z szukaniem pomocy ale bardziej chęcią dania pomocy. Dodam jeszcze i bardzo proszę wziąć to zdanie do serca, nie jestem pisarzem. Postaram się żeby moja wypowiedź była z jak najmniejszą ilością błędów ale szczerze nie mam pojęcia kiedy wypada dać przecinek albo zakończyć zdanie.
       
      Temat depresji jest rozległy. Napisanie maiłem/przeżyłem nic nowego nie wniesie na tym forum dlatego opiszę całą historię. 
      Pojęcie depresja wówczas było mi totalnie nieznane, nie interesowałem się tym, nie maiłem pojęcia czym się objawia i że w ogóle może coś takiego mnie dosięgnąć. Przez moją niewiedzę dowiedziałem się gdy już było za późno. Chociaż nie każdy jest lekarzem żeby stawiać sobie diagnozy dlatego na pewno nie mam do siebie żalu o swoją ignorancje. Proces popadania w chorobę jest na tyle powolny, że nie da się go tak prosto zauważyć. Do tego dochodzą zmiany w postrzeganiu rzeczywistości i wiele rzeczy, które wcześniej dałby nam do myślenia zaczynają być normalne. Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie dlatego odsyłam do różnych portali o zdrowiu gdzie w dokładny sposób opisują objawy. Parę objawów można pomylić po prostu z lenistwem lub na odwrót - mając zalążki depresji myśleć, że to lenistwo. I co tu zrobić? Jedyna i słuszna opcja to udanie się do psychologa (I UWAGA) to jest super! Diagnozowanie się samemu lub na forach mija się z celem to tak samo jak wpisanie w wyszukiwarkę "boli mnie gardło co to może być" albo żeś zachlał mordę i śpiewał całą noc w klubie, albo grypa albo, albo. Przyczyn depresji jest dużo dodatkowo na forach można spotkać się z niezrozumieniem (np. negatywne odebranie Twojej wypowiedzi, bo dla Ciebie to było już normalne, a w postrzeganiu zdrowego człowieka np. głupie, żałosne) dlatego trzeba na to uważać. 
      Wracając do udania się do psychologa i dlaczego to jest super? U nas istnieje przekonanie, że jak ktoś chodzi do psychologa to ma nie po kolei w głowie, gdzie na zachodzi jest to równie normalnie postrzegane jak wizyta u lekarza rodzinnego. Najważniejsze jest to, że psycholog w żadne sposób Cię nie ocenia. Tak jak pisałem wcześniej nie jesteś lekarzem i nie jesteś wstanie sam się zdiagnozować. Psycholog przeprowadzi z Tobą wywiad i zdiagnozuje, ale w każdym przypadku pożegna Cię z uśmiechem na twarzy, a nie "Po co mi Pan głowę zawraca swoimi wymysłami!". Najtrudniejszy jest pierwszy krok, który wymaga od Ciebie wiele energii, a później specjaliści będą Cię prowadzić aż do końca?* choroby. 
      Warto nadmienić, że w pierwszej kolejności należy udać się do psychologa nie psychiatry. Psycholog zdiagnozuje czy potrzebujesz pomocy psychiatry, a przede wszystkim wesprze Cię emocjonalnie, a psychiatra prowadzi chorobę od strony leków. Psycholog nie może wypisać recepty! Tylko i wyłącznie psychiatra przepisze Ci leki na depresje! 
       
      W naszym kraju leczenie u psychiatry i psychologa jest na NFZ leczy żeby dostać się do tej grupy trzeba bardzo długo czekać. Druga opcja leczenia prywatnie jest dużo szybsza ale może wyjść dla niektórych bardzo droga. Da się zrobić tak żeby wydać mało i nie czekać długo. Jeżeli tylko zainteresowałem kogokolwiek wstępem postaram się jak najszybciej umieścić kolejną część, w której opiszę jak dostać się na leczenie na NFZ, jak mniej więcej wygląda leczenie, co było przyczyną mojej depresji, jak działały leki na depresje, jak pomóc osobie z depresją oraz wyjaśnieniem dlaczego zostawiłem pytajniki i gwiazdki przy słowach koniec i wyleczona. 
      Jeżeli masz do mnie jakieś pytanie napisz śmiało na PW
    • By Aderix
      Pisze posta tego potrzebuje wylać siebie swoją frustracje i doła, Jestem aktualnie na etapie szukania pracy, Czy ja mam zbyt wygórowane wymagania czy pracodawcy to janusze biznesu?. Powoli szukanie pracy mnie dobija. Dobija mnie też rodzina. Czy szukanie pracy która da mi stabilną finansową i nie będę miał szefa idioty. Ma sens, Nie kiedy chwytała mnie depresja po nieudanej rozmowie o pracę i miałem ochotę,skoczyć z mostu,rzucić się pod pociąg. Czy ze mną jest coś nie czy po prostu spadła moja motywacja. Powinienem pójść do psychiatry?.
    • By Arsen
      Witam, znam kobietę, która choruje na depresję, nie wiem co zrobić, jak jej pomóc? Jest w stałym kontakcie z lekarzem, bierze leki, była w szpitalu, jednak nadal nie ma postępów. Co powinienem zrobić?
    • By Ważniak
      Dzień dobry.
       
      Chciałbym się podzielić wideo pt. "Samobójstwa mężczyzn" z kanału pt. Nie wiem, ale się dowiem!
       
      Bardzo umiejętnie skondensowana wiedza oraz równie umiejętnie zaserwowana w lekko ponad 10. minutach, czyli perfekcyjne połączenie dla dzisiejszego odbiorcy, więc tym bardziej owe wideo zasługuje na rozpropagowanie.
       
      Większość z nas doskonale zdaje sobie sprawę ze skali tego zjawiska oraz z tego, jak bardzo niesprawiedliwie społeczeństwo podchodzi do mężczyzn z problemami natury psychicznej, ale powtarzanie tego wszystkiego do zajebania nie zaszkodzi, zwłaszcza w takiej pigułkowej formie all-in-one:
       
      Oraz mój mały apel do każdego, który to przeczyta, a który chciałby dołożyć swoją cegiełkę do statystyk z powyższego filmu:
      Z wyrazami szacunku,
      Ważniak
    • By Posthuman
      Witam Panowie!
       
      Zmagam sie z ciężką do przełknięcia sytuacją. Napisze wprost: Moja EX zostaiwła mnie przez moja przeszłość seksualna. Sprawdzała mój telefon i komputer i znalazła tam stare wiadomosci sprzed związku z których wynikało ze byłem u prostytutki. Nie mogła sie z tym pogodzic, dlugo sie z tym meczyla i czasem to do niej wracało... Nie dało sie nawet z nia o tym porozmawiac zeby to jakos wyjasnic. Bylismy po tym jeszcze razem przez pol roku i było "niby ok" ale 1 stycznia mnie zostawiła i odeszła do jakiegos wczesniej poznanego Angola (mieszkamy w UK). Z usług korzystałem za granica, byłem samotny, zmagam sie z nerwica depresyjna, nie miałem czasu na znajomosci i z potrzeby bliskosci skorzystałem z usługi 3 razy. Nie chciałem do tego wracac, wstydziłem sie tego i nadal wstydze. Czuje sie teraz jak scierwo, zdemaskowany przez osobe która kocham, nie chciałem jej o tym mowic, wiedziałem ze po tym związek nasz nie przetrwa długo. Nie myliłem sie.  Wiem ze powinienem uwazac na swoj telefon, usuwac historie etc, ale kompletnie zapomniałem o tych wiadomosciach. Jakby tego było mało ostatni wyskok miał miejsce na przełomie poczatku mojej znajomosci z EX. Uwazała to za zdrade, choc oficjalnie zaczelismy chodzic dopiero 4 miesiace pozniej. 
       
      Rozstanie powoli trawię choc jest ciezko i gnebi mnie to nadal. Ale najgorsze ze sam teraz siebie postrzegam jak najgorsze scierwo. Ze dopusciłem się tego. Zapłaciłem za seks jak jakis frajer. Mam mega doła, nie wiem jak sie z tym uporać, strasznie mnie to dobiło i nie potrafie teraz zaakceptować swojej przeszłości ja sam. 
       
      Moja była rozpisywała sie o tym na babskim forum "wizaz". Miałem nieprzyjemnosc czytania postow pod jej wpisem. Zostałem tam nazwany dziwkarzem kupujacym seks, frajerem, kazda przyznała ze nie umowiłaby sie z takim jak ja.
      Czuje sie teraz mega samotny, była dała mi do zrozumienia że nikt mnie już nie zechce i zawsze juz bede sam.
       
      Moja samoocena spadła ponizej zera, POMOŻCIE!!!
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.