Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Recommended Posts

Chciałam się doradzić. Myślę, że to jest kolejna historia, która przedstawia problem zbyt dużej ufności, a przede wszystkim -brak zorientowania w przepisach prawnych.
Na koniec skróconej historii konkretna prośba o radę/rady.

Dziadek mojego męża od kilku lat pozostawał w związku nieformalnym z pewną panią seniorką. Wydawała się bardzo sympatyczna. Najprawdopodobniej mieli ze sobą romans na etapie istnienia małżeństwa dziadków mojego męża (nie wiem, czy to aż tak istotny szczegół). 
Dziadek niedawno zmarł. 
Co wynikło:
- PARTNERKA DZIADKA POSTANOWIŁA SKREMOWAĆ ZWŁOKI DZIADKA I POCHOWAĆ GO W RODZINNEJ MOGILE. Dziadka życzeniem było mieć pochówek katolicki i chciał spocząć przy córce (matce mojego męża). Dziadek owej woli niestety nigdzie nie zapisał, nie uregulował prawnie. Powiedział mojemu mężowi, kolejnemu wnukowi miesiąc temu, gdzie są pieniądze na pochówek i dokładnie opisał swoją ostatnią wolę, czyli jak ma wyglądać jego pogrzeb. Miał zaawansowanego raka, więc już był przygotowany na fakt odejścia z tego świata. O tych pieniądzach również wiedziała oczywiście partnerka. Pieniądze były trzymane "w skarpecie".
- partnerka dziadka nie poinformowała nas o tym, że dziadek o tygodnia leżał w szpitalu (w znacznie pogorszonym stanie, wprost definiując - był na tym etapie umierający, jego stan szybko się pogorszył), poinformowała nas o śmierci dziadka 8 godzin po śmierci. 
- podkreślam, że dla nas ten aspekt jest najmniej istotny, rozumiemy to, że ta kobieta żyła z dziadkiem, więc mogła mieć prawo (czy nawet z sentymentu) do jego dóbr materialnych, mogli też sami zadecydować o wielu inwestycjach, czy swoich przedsięwzięciach finansowych, dziadek niczego nie spisał, więc skąd mamy wiedzieć, czy miał zamiar coś zostawić wnukom, ALE: gdy pogorszył się stan zdrowia dziadka (chodzi o problemy ze świadomością) sprzedała jego samochód i inne sprzęty. 
- wujek (syn dziadka) zmarł i pozostało po nim mieszkanie do zlicytowania. Przez chwilę z Moim myśleliśmy, by kupić to mieszkanie, co się okazało - kilka tygodni temu syn partnerki dziadka kupił to mieszkanie. Najprawdopodobniej za pieniądze naszego dziadka, wiedzieliśmy, że dziadek ma jakieś oszczędności, ale nikt się tym nie interesował, nadal podtrzymujemy to, że to były dziadka pieniądze i mógł robić z nimi co chciał. 
- partnerka dziadka ma upoważnienia do wszystkich spraw dziadka - od informacji medycznej po sprawy bankowe. 

Po bardzo chamskiej i krótkiej (ze strony owej partnerki) rozmowie okazało się, że :
- zmieniła miejsce pochówku, bo mieszkamy tak daleko i nikt nie będzie niby z tej racji przyjeżdżał na grób dziadka!!!!!!!! 
- co z pieniędzmi dziadka na pochówek? I tu cytat : "mogę nawet je przepić, co wam do tego?!" Dziadek jasno powiedział - te pieniądze mają być na organizację jego pochówku!
- ma w planach sprzedać miejsce, w którym dziadek chciał zostać pochowany. 
- nie uzasadniła, dlaczego ma być kremacja zwłok, skoro jest to sprzeczne z ostatnią wolą dziadka. 

Być może mamy ujowego prawnika, ale powiedział nam, że bez jakiekolwiek pisma/dowodu/zapisu ostatniej woli, to nic nie zrobimy. Może mogło być tak, że dziadek w ostatnich godzinach życia powiedział partnerce, że chce zostać skremowany.... 
Nie wejdziemy im na mieszkanie (dziadka i tej partnerki), by nawet szukać jakiś dokumentów, bo niby jak. 
Prawnik radzi się pogodzić z tym faktem.
Sprawę majątku dziadka - niech ta kobieta se bierze pieniądze, ale męczy nas fakt, że być może ona bez jego zgody w ostatnich tygodniach życia postanowiła przytulić sobie to, na co pracował całe życie, nie chcemy tej kobiety źle oceniać.

Czy możemy coś zrobić? Chcemy spełnić ostatnią wolę dziadka. 

@Mosze Red

  • Sad 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zbyt mało detali, tych istotnych detali.

 

1 Czy związek dziadka był sformalizowany?

 

2 Czy prowadzili wspólnie z partnerką jakąś formę działalności gospodarczej?

 

3 Czy posiadał jakieś pieniądze na rachunkach bankowych/ lokatach?

 

4 W jakiej formie sporządzono i jaka była treść upoważnień sporządzonych "na partnerkę".

 

5 Czy dziadek sporządził ważny  testament, jeśli tak to o jakiej treści. 

 

6 Czy żyją dzieci dziadka  (kto żyje/ kto odszedł), ile z tych dzieci miało swoje dzieci (wnuki).

 

Kwestia kluczowa to czy dziedziczenie odbywa się testamentowo czy z mocy ustawy, czy ktoś został wydziedziczony, ilu jest spadkobierców i jaki stopień pokrewieństwa, kto ma prawo do zachowku ....

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

1. Nie
2. Nie
3. Ponoć tak; wiemy, że dostęp do tych rachunków ma partnerka dziadka
4. Treści nie znam, czekam na info od męża
5. Nie sporządził
6. Dziadek miał 3 dzieci z babcią (z małżeństwa) mojego męża:
1.śp. syn, którego chyba wydziedziczył - bezdzietny; Nie mamy z nimi kontaktu
2. śp. córka (czyli moja śp.teściowa) - 5 dzieci; Zrzekliśmy się spadku po teściowej,bo miała ogrom zadłużeń. 
3. syn - 3 dzieci, nie ma z nim kontaktu. 
Z partnerką oczywiście nie miał dzieci.

Prawo do zachowku nie ma partnerka dziadka. 
Resztę szczegółów podam, gdy mąż odbierze ode mnie tel. 

Pogrzeb w sobotę. O kremacji dowiedzieliśmy się wczoraj od zakładu pogrzebowego. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, maggienovak napisał:

Prawo do zachowku ma partnerka dziadka.

Yyy? Dlaczego?

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 minut temu, maggienovak napisał:

Prawo do zachowku ma partnerka dziadka.

Zachowek należy się najbliższym członkom rodziny zmarłego jeśli nie zostali uwzględnieni w testamencie i wynosi 1/2 normalnego udziału w spadku jaki by otrzymali przy dziedziczeniu ustawowym.

 

Partnerka nie posiada prawa do zachowku, skoro nie mieli ślubu... 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wszelkie pełnomocnictwa wygasają w chwili śmierci. Jak wypłaciła pieniądze kartą dziadka po jego śmierci, a nie swoją do wspólnego konta to popełniła przestępstwo. Po pierwsze centralny spis rachunków. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nieformalna partnerka nie miała żadnych praw.

 

Dlatego wszelkie sprawy majątkowe załatwiała szybciutko przed śmiercią - bo upoważnienia są ważne "za życia".

 

Dlatego przed śmiercią posprzedawała samochód, rzeczy ruchome, załatwiła sprawę mieszkania.

Dlatego też zwlekała z informowaniem was o stanie dziadka (agonalny) oraz o jego śmierci.

 

Po śmierci obowiązywał by testament, albo normalne dziedziczenie według relacji rodzinnych i formalnych (żona).

Żeby nieformalna partnerka coś dziedziczyła, musiała by udowadniać długoletnie pożycie przed sądem.

 

Pachnie mi to dość cynicznym kurwiszonem...takie modliszki spadkowe to dość częsty przypadek.

 

Jakby dziadek chciał, aby coś po nim dziedziczyła, napisałby testament. Chyba że kompletnie nie wiedział, że bez testamentu będzie ona miała trudności z dziedziczeniem.

Edited by sargon
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
32 minuty temu, sargon napisał:

Pachnie mi to dość cynicznym kurwiszonem...takie modliszki spadkowe to dość częsty przypadek.

Pomyślałem to samo.

 

Za pieniądze dziadka syn/wnuk partnerki kupił sobie mieszkanie dla siebie? No grubo, @maggienovak wcześniej nikt nie wychwycił, co z Pani za element? Pani nic nie przysługuje, bo w świetle prawa jest obcym człowiekiem, zostaje wam zwrot za pogrzeb z ZUSu chyba tylko. A co z tym mieszkaniem gdzie żyli?

Share this post


Link to post
Share on other sites

@maggienovak Ostatnią wolą mojego dziadka było, żebym dostał pół jego majątku. Teraz mogę nie mieć nic bo moja ciotka wyciągnęła łapska po mój dom. Prawo spadkowe w Polsce to chujoza i wszyscy mają więcej praw niż spadkobierca. Nawet ku...a mój sąsiad ma więcej praw do spadku niż ja. 

  • Sad 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Tomko

 

Ja z 3 ciotkami walczyłem 10 lat o mieszkanie które dostałem w darowiźnie od babci (najpierw je przekształciłem i później wykupiłem). Oczywiscie słynna formułka -"rażąca niewdzięczność" była odmienia przez wszystkie przypadki. Odbiło mi się to trochę na psychice Nie ma nic gorszego niż wojna domowa. Ale dzięki temu dostałem takiej redpillowej lekcji. 

Edited by Perun82
  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziadek został dzisiaj skremowany...
Wczoraj jego trumna była otwarta na różańcu - oczywiście to też nie było zgodne z jego wolą. 
Dzisiaj Mój jedzie na Podkarpacie dowiedzieć się wszystkiego co się da (sprawy notarialne, prawne), będzie na pogrzebie.

Mój mąż i jego siostra nie chcą wyjść na tych, co czyhają na majątek dziadka, sami mówią, że nie będą ścigać tej partnerki za samochód, sprzęty, czy drugie mieszkanie, niech się wypcha tymi pieniędzmi, z kolei jeden z braci Mojego chce wejść na drogę sądową z partnerką śp.dziadka - chociażby w sprawie przywłaszczenia pieniędzy, które dziadek odłożył na swój pogrzeb. 
Dziadek nie ma zadłużeń.

Dziadek był zameldowany na mieszkaniu, w którym mieszkał z partnerką, ona nie jest zameldowana. Syn partnerki (z tego co się dowiedzieliśmy) już był w urzędzie i pytał o sposobność wykupienia/czy zameldowania matki (czyli partnerki dziadka). To mieszkanie otrzymali od miasta ileś lat temu, po rozwodzie z babcią dziadek mieszkał u partnerki, potem poszli na mieszkanie od miasta, bo partnerka oczywiście zostawiła mieszkanie swojemu dziecku. 

Dzisiaj siostra Mojego odwiedziła partnerkę dziadka. Nie chciała dać do wglądu jakichkolwiek dokumentów, czy chociażby podać pesel dziadka. W końcu podała książeczkę zdrowia. 

Mój musi się dogadać z rodzeństwem, co robią dalej. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By Analconda
      Siema!

      Dziś opiszę Wam komedię w jakiej biorę udział od wielu lat.
      Przeczytacie dziś o prostactwie o jakim Marek nigdy nie mówił w audycjach.

      Mój ojciec całymi dniami gra w czołgi z kolegami. Nie pracuje bo mu się nie chce, ciągnie socjal. Jedyny pracujący w domu to jestem ja bo mama wyprowadziła się nie dawno - miała już dość tego Janusza.



      Śniadanie, obiad, kolacja - najpierw je razem ze swoim kochanym pieskiem. W czasie gdy on je to rozsiada się tak że by korzystać z kuchni trzeba się o wszystko prosić by się łaskawie przesunął. Jak zje to idzie grać w czołgi.

      Ja rano lecę do roboty, codziennie wieczorem muszę mu powtarzać, że ma być cicho bo chcę się wyspać. Janusz ma słuchawki na uszach i chyba słaby słuch bo on nie mówi a drze się do mikrofonu rozmawiając z kolegami którzy też grają w czołgi. Celowo chrupie czipsy i paluszki aż go słychać w całym mieszkaniu.

      Przychodzę z roboty i słychać od razu sranie i bekanie. W jego towarzystwie im głośniej tym większy poklask. Beka, czka i pierdzi specjalnie.
      Często jak przychodzę do domu to leci szybko do kibla zrobić na złość. (tak, on chce by tam jebało)
      Zasób słownictwa też nie jest imponujący.
      W ekipie jest najsłabszym ogniwem - mówi jako ostatni, przerywają mu a wtedy zaczyna głośno bluzgać.

      Ma wolny pokój gdzie mógłby sobie drzeć japę. Ale nie, lepiej siedzieć w salonie. Już go ustawiłem i niedługo się przeniesie. Ale bez wielokrotnego powtarzania  miałby to gdzieś.


      Zna się na wszystkim.
      By w czymś pomógł, zrobił coś trzeba się prosić czasem i tygodniami bo on zrobi ale "zaraz".
      Piesek jest dla niego najważniejszy.
      Inwestycja w siebie to głupota.
      Sprawą honoru jest aby w sklepie pierdnąć przy ekspedjentce albo chociaż beknąć.
      Jest agresywny na drodze, blokuje, szeryfuje.
      Masz inne zdanie niż on? To spierdalaj.
      Robisz coś swoim sposobem? Ty to chyba głupi jesteś.
      Coś Ci się udało? On by zrobił lepiej.

      Kupiłem rower, przyszedł popatrzeć jak podpinam przednie koło i kierownicę. Poszedłem po część do pokoju, wracam a ten na siłę dokręca jakąś śrubę przy kole oczywiście mało nie zepsuł a to trochę kosztowało. Mówię mu o tym - to sobie poszedł.

      To samo z komputerem. Kupiłem to on leci od razu by złożyć po swojemu. Zaczął kopać kartony w pokoju mówiąc że on w syfie składał nie będzie. Powiedziałem że sam dam radę - no to mam się pierdolić jak coś zepsuję. Oczywiście o żadną pomoc go nie prosiłem.

      Wyciągam pizze z piekarnika zawsze podważając ją drewnianą łyżką od lewej strony, zawsze jak to widzi to "daj to kurwa to się inaczej robi" i się z tym szarpie. XD



      Dieta Janusza to ciastka, kawa, bułeczki i kiełbaski z piwem.
      Bęben wielki od wywalonych jelit. Żadnego ruchu oprócz przewracania się z boku na bok podczas snu.
      Kupiłem jakieś suple i drążek do podciągania.
      Po co? Do podciągania. Za ile? 130 euro. Ty to głupi jesteś po co Ci to!? Chociaż raz się dasz radę podciągnąć?

      Wydawawało by się - prosty robotnik? Otóż nie. To fachowiec który mógłby jeździć samochodem z wyższej półki jak każdy fachowiec w Niemczech. Ale po co? Praca męczy - dosłownie to mówi.



      I o wiele więcej. Mógłbym o tym napisać chyba całą książkę. Teraz napisałem to co jest "normalne" bo robi rzeczy o jakich wstyd pisać a w niektóre mało kto uwierzy.



      Najgorsze jest, że brat bierze z niego przykład. Rośnie drugi prostak dla którego umycie zębów to strata czasu.



      Tak tylko piszę, wytrzymuje z nim i wyprowadzka się nie opłaca. W końcu może prostaka nauczę kultury.
    • By ewelina
      Mam pytanie. Czy nie znając się na polityce lepiej nie głosować wcale czy zagłosować na byle kogo? Co będzie ,,mniejszym złem" dla naszego kraju?
    • By tips6
      Witajcie Bracia,
      potrzebuję "drugiej opinii", a najlepiej wielu opinii o różnych punktach widzenia.

      Niedawno skończyłem studia i wziąłem się za szukanie pracy. Znalazłem między innymi ofertę (całkiem niezłej) pracy w dosyć dużej firmie, ale wymagałoby to ode mnie opuszczenia domu i wynajęcia pokoju pracowniczego. Gdy wspomniałem o tym rodzicom (którzy mnie wspierają i generalnie mamy doby kontakt) rozpętało się małe piekło. Kategorycznie zabroniono mi wynajmować pokoju pracowniczego, mam znaleźć pracę blisko domu tak żebym cały czas tu mieszkał. Dowiedziałem się też, że w pokojach pracowniczych mieszkają ludzie najgorszego sortu, patologia, ukraińcy, ciągle alkohol itd.
       
      Rozumiem, że wynajęcie pokoju pochłonie znaczną część mojej pensji, ale i tak będę samowystarczalny. Poza tym uważam że w mojej obecnej sytuacji muszę jak najszybciej zdobyć doświadczenie zawodowe.
      Jeśli to ma jakieś znaczenie to przez całe studia mieszkałem w wynajętym pokoju daleko od domu bez żadnego sprzeciwu rodziców, a nawet za ich aprobatą. wydaje mi się więc że problemem są tu właśnie pokoje pracownicze.
       
      Na razie planuję aplikować do tej firmy w poniedziałek. Jeżeli nie odpiszą to sprawa rozwiąże się sama, ale co robić jeżeli się dostanę?
      Waszym zdaniem powinienem zaryzykować rodzinę dla możliwości rozwoju?
      Zastanawiam się też czy sprzeciw rodziców wynika z troski o mnie, czy chcą po prostu żebym był pod ręką.
      Czy w tym przypadku rodzice są kotwicą która trzyma mnie w miejscu?
      Do tej pory myślałem że po wejściu na rynek pracy zdobywanie doświadczenia jest ważniejsze od wysokich zarobków, nie jest tak?
      Czy w pokojach pracowniczych naprawdę jest tak źle? Przeciętny chłopak sobie nie poradzi?
      Jeżeli zdecyduje się na podjęcie tej pracy, to jak przekonać rodziców że "wszystko będzie dobrze"? Osobiście nie mam problemu z zamieszkaniem gdzieś w Polsce i pracą.
      Jest jakieś trzecie wyjście?
       
      Jeżeli potrzeba więcej informacji to śmiało pytajcie.
      Przepraszam za chaotyczny styl, ale potrzebuje spojrzeć na sprawę z innego punktu widzenia i dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
    • By Analconda
      Cześć.
      Na YT jest coś takiego:
      https://www.youtube.com/channel/UCSyTtn4i8vYD19olFzZoB_Q
       
      Facet propaguje komunizm, to już jego trzeci kanał. Chciałbym to zgłosić do prokuratury tylko, że jest jedno ale.
      Czy nie będę potem sam musiał jeździć do Polski na jakiekolwiek przesłuchania? Jeśli tak to odpadam, może kto inny ma czas.

      Na kanale można ustawić filtr od najstarszych filmów, manifesty komunistyczne, albo to: https://www.youtube.com/watch?v=PPjSJC948xE
      Tutaj też się popisał - ubiorem i sierpem w łapie https://www.youtube.com/watch?v=zr06OVPpGdk

      Art. 256. Propagowanie faszyzmu lub innego ustroju totalitarnego
      § 1. Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość,
      podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

      Tylko, że mógłby bronić się tym: § 3. Nie popełnia przestępstwa sprawca czynu zabronionego określonego w § 2, jeżeli dopuścił się tego czynu w ramach działalności artystycznej, edukacyjnej, kolekcjonerskiej lub naukowej.
      Mają także stronę na serwerze francuskim www.odrodzenie.fr

      Youtube usunęło mu 2 lub 3 kanały (na wcześniejszych groził ludziom sierpem). Myślałem, że będą go kasować a ten od roku ma kolejny kanał.

      Temat założyłem by zadać pytanie i poinformować o sytuacji, nic nim nie propaguje.
       
    • By Pawlikowski
      Bracia, zwracam się do was o pomoc, poradę, cokolwiek bo szkoda mi patrzeć jak porządny koleś się marnuje. 
      Problem dotyczy mojego brata, który od paru lat stoi w miejscu i robi się z niego zrzędliwy stary kawaler.

      Brat lat 35, mieszka z mamą, ma firmę zajmującą się marketingiem internetowym (jest to dość ogólne stwierdzenie, ale żeby opisać co robi zajęło by mi to z kilka akapitów a ta historia i tak będzie długa). Ma dwóch wspólników, a owa firma zaczyna ładnie prosperować. Mają klientów, klienci są zadowoleni, wszystko działa, pieniądze się zarabiają. Jak z nim rozmawiałem zarabia na rękę 6k zł. Sam twierdzi, że nie jest to dużo i mógłby dużo więcej, ale cały czas inwestuje, zatrudnia nowych specjalistów bo ma w planach dojść do zarobków ponad 10k na rękę w ciągu roku. 
      Poza firmą od kilku lat handluje na rynku FOREX przy czym idzie mu to naprawdę dobrze. Traktuje to jako hobby, które zawsze przyniesie jakiś grosz. Żeby nie być gołosłownym w przeszłości planował karierę jako broker giełdowy i w tym celu zdał egzamin na maklera papierów wartościowych po czym pracował w stolicy pół roku. Jednak jak się przekonał, tak stresująca praca nie jest dla niego. 
      Rzucił to i przeprowadził się do innego miasta wojewódzkiego gdzie pracował 3 lata stwierdzając, że chce założyć własną firmę, jednak, z braku funduszy na start wrócił do rodziców, do prowincjonalnego miasteczka. 
      Był to moment kiedy nasz ojciec był na chemioterapii bo walczył z nowotworem szpiku kostnego. Ojciec był surowy i konkretny, jednak zgodził się na powrót brata, mimo że wcześniej zarzekał się, że jak będzie chciał znowu wrócić i obrócić swoje życie do góry nogami to się za nic nie zgodzi. Brat wrócił, a wszystko wyglądało naprawdę dobrze. Rozwijał firmę, jeździł po Polsce do klientów, wspólnicy przyjeżdżali czasem do niego, sam nawet widziałem, jak to wszystko zaczyna łączy się w całość. Niestety ojciec zmarł. Wszyscy to przeżyliśmy. Generalnie nie chciałem pisać tutaj o ojcu, ale jest on ważny dla tej historii, o tym jednak za chwilę. 
      Problem polega na tym, że brat nie ma żadnej dziewczyny, nie spotyka się nawet z żadną. Generalnie jeżeli chodzi o tą sferę życia to przestał być w niej aktywny i widzę jak to wpływa na niego bo robi się z niego książkowy przykład starego kawalera. Nic mu nie pasuje, co chwilę marudzi. Po śmierci ojca wylałem na niego wiadro zimnej wody i opier***łem go z góry na dół, że ma nadwagę, siedzący tryb życia, pije piwo wieczorami i w taki sposób będzie miał zaraz nadciśnienie, miażdżycę a stąd do zawału prosta droga. Poskutkowało bo ograniczył piwko, codziennie biega, zmienił dietę, zaczął dbać o siebie. 
      Brat mieszka z mamą. Gdy wszyscy mówią "że dobrze jest mu na garnuszku mamusi" prawda wygląda tak, że to on opłaca całe rachunki za dom, opłaca zakup opału na zimę. Mamie psuło się auto co chwilę to on płacił za naprawy. Mama sama marudziła na niego przez dwa lata, a teraz doszło do tego, że martwi się, jak poradzi sobie jeżeli on będzie chciał się wyprowadzić.
      Mój problem polega na tym, że ten chłop ma łeb jak sklep. Skończył informatykę, zajmuję się handlem na forexie, prowadzi własną firmę tylko ma tak trudny charakter, że już nie mogę z nim wytrzymać. Wspomniałem o ojcu, ponieważ to była jedyna osoba, której on słuchał. Przykład: 
      ja mogę mu powiedzieć, żeby coś zrobił, zmienił swoje życie, ale muszę mu to mówić przez tydzień, przy czym jest to tydzień kłótni, krzyków, trzaskania drzwiami. Ojciec gdy chciał zrobić to samo, wchodził do jego pokoju, rzucał prosto w twarz co mu się nie podoba, a mój brat bez słowa przytakiwał i zmieniał to. 
      Po śmierci ojca brat ani razu nie był na jego grobie. Nie powie mi tego w twarz, ale widzę, że nie pogodził się ze śmiercią taty. 
      Siostra i moja mama co chwilę mi sugerują, żebym z nim porozmawiał, zabrał go ze sobą, rozkręcił go. I tu tkwi problem. Lubię mojego brata bo mamy wiele wspólnych tematów jednak gdy coś mu proponuje to on zawsze jest na nie. Mam wrażenie jak by zdziadział całkowicie. Przykład ostatnio był ładny i upalny weekend to mu mówię chodź wsiadamy w auto i jedziemy nad jezioro, ja mogę prowadzić, a ty sobie jakieś zimne piwko wypijesz. Zjemy coś na jeziorem, może kogoś się pozna. On jest na nie. 
      Innym razem chciałem wyciągnąć go na burgera i piwko. Też nie ja ze wszystkim. 
      Gdyby brat był brzydki, gruby czy nieatrakcyjny to inna sprawa, ale każda moja koleżanka pyta się mnie czy ma dziewczynę bo jest taki przystojny. Po czym każda jest tak samo zdziwiona, że jak to możliwe, aby nie miał dziewczyny. 
      Rozpisałem się, ale to jest mój brat, który ma potencjał, jednak go nie wykorzystuje i widzę, jak się marnuje. 
      Lubię skurczybyka bo też mi wielokrotnie pomógł.
      Z drugiej strony mam swoje życie, którym muszę się zająć, a wiem, że nie mogę być matką teresą wszystkich potrzebujących. 
      Mnie to zaczyna powoli boleć bo wracam do rodzinnego domu na weekend i widzę po bracie, że nie ma w nim energii życiowej. Wstaje rano, żeby siedzieć przy komputerze, rozmawiać z klientami tylko po to, aby wieczorem się położyć i pójść spać. 

      I tu moje pytanie czy ktoś z was przerabiał podobną historię? 
      Wiem, że nie mam co pomagać na siłę, przekonałem się o tym. Jeżeli ludzie mają się zmienić to najpierw muszą sami zauważyć w sobie problem. 
      Zastanawiałem się czy on może chce przeżyć życie w taki sposób, ale nie wydaje mi się. Gdy mieszkał w dużym mieście inaczej się zachowywał. Ubierał się lepiej, dbał o siebie, spotykał się z jakimiś dziewczynami, chodził uśmiechnięty, żartował, śmiał się. 
      Stoję przed wyborem czy próbować jakoś mu jeszcze pomóc, skierować go na inną drogę, czy rzucić to w cholerę i zająć się swoim życiem?
      Trochę się rozpisałem, ale martwi mnie to bo gdyby to był kumpel, przyjaciel to nie przeżywał bym tak tego. Jednak to jest mój brat, a twierdzę, że rodzina jest ważna.
      Z góry dzięki za pomoc.  
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.