Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Frank89

Narcystyczni oprawcy

Recommended Posts

Witam, postanowiłem opowiedzieć własną historię  jak sam stałem się ofiarą osób narcystycznych  w mojej rodzinie. Zacznę od momentu kiedy zaczęły do mnie docierać informacje  że istnieje jakaś zmowa przeciwko mnie. To miało miejsce osiem lat temu kiedy moja nauczycielka która była również moim wychowawcą w szkole oznajmiła mi pod koniec lekcji że bierze pieniądzę od mojej "cioci" za informowanie jej o mnie na przykład o moich ocenach o relacjach  z innymi ale nie tylko jak chciała żeby mnie źle traktowano w to tak się też działo miały między sobą układ nie powiedziała jaki ale tak mi oznajmiła. Potraktowałem to oświadczenie z jej strony jako złośliwy żart i zignorowałem to chodź byłem tym zszkowany z początku. W szkole nie byłem zbyt popularny i każdy dawał mi to do zrozumienia byłem przyzwyczajony do tego że nie jestem lubiany. Więc złośliwości, kąśliwe uwagi czy kpiny z mojej osoby to nie było dla mnie nic nowgo. Zastanawiałem się wówczas dlaczego moja "ciocia"miała by komukolwiek płacić za to by dostaczano jej jakichkolwiek informacji na mój temat ? Relacji z nią co prawda nie utrzywałem ale było to spowodowane tym że takich relacji ze mną niechciała utrzymywać. W tej rodzinie jak ona tu ujeła to ja nic nie znaczę więc nie ma o czym nawet ze mną rozmawiać. Czy  można chcieć utrzymywać kontakt z kimś kto ma takie o tobie zdanie ? Zawsze w rozmowie telefonicznej  całą swoją uwagę kocentrowała na sobie na swoich problemach ,doświaczeniach  na tym co ja mogę dla niej zrobić.  Interesowały ją prywate sprawy rodzinne w które ingerować nie powinna wogóle. Tak jagby szukała okazji czy sposobności by siać zamęt bo troski o cudze problemy w tym nie było.  Dla mnie jest osobą niegodną zaufania i jak póżniej się okazało miałem stuprocentową rację. Ta osoba bo za członka rodziny jej już nie uważam, przystworzyła  mi ogromnych problemów w życiu zmowa z moją nauczycielką  ze szkoły była  dla mnie policzkiem. Jedna osoba z zaburzeniem narcystycznym ingerująca w twoje życie i relacje z innymi jest dużym problemem dwie takie osoby  to już znęcanie się nad tobą. Nie jesteś w stanie skutecznie się przed tym bronić jeśli wszystko dzieje się za twoimi plecami i nie masz dojścia do rzetelnych informacji z wiarygodnego żródła. Przez ten cały czas nie miałem żadego wsparcia z nikąd a będąc w takiej sytuacji w jakiej ja się znalazłem jesteś zdany na pomoc innych. W moim przypadku każda osoba postronna która dowiadywała się o rozprzestrzenianych plotakch na mój temat przyjmowała narrację  tych osób które mnie pomawiały  a granic tych pomówień nie było. Do grona tych dwóch osób dołączały następne które szukały w tym zamęcie własnego interesu. Wiele osób z mojego otoczenia. Szkalowano mnie i poniżano w środkach komunikacji. Podchodziły do mnie całkowicie obce mi osoby na ulicy i grozili mi że jak nie przynam się do tego o co mnie się pomawia to mnie pobiją idź na policję i przyznaj się do wszystkiego tego co ci się zarzuca bo to na bank "prawda"  unikasz odpowiedzialności  a my tego nieścierpimy.  Wszystko to by mnie wrobić pokazać wszystkim że jestem jakimś złym zdeprawowanym człowiekiem . Zrobiono mi ogromną krzywdę  mocno przeżyłem te wszystkie doświadczenia które mnie spotkały. Ta nauczycielka nie cofnęła się przed niczym co sobie zaplanowała pomówienia nawet te najgorsze ? Dla niej żaden problem.  Na sam koniec dowiedziałem się  od niej samej  że ktoś jej pomógł finansowo a cała ta akcja wymierzona we mnie miała być przykrywką dla jakiś brudnych interesów.  Zrobiono mi niezły mętlki w głowie byłem przepełniony tymi wszystkimi negatywnymi emocjami.Każdy z mojej rodziny kto brał w tym udział ujawniał się na sam koniec. Dziś tak naprawdę nie wiem gdzie mi powiedziaono prawdę a gdzie okłamono.  Chciałbym żeby sprawiedliwosć tych ludzi dopadła i żeby każdy z nich poniósł zasłużoną karę za to czego się dopuścił względem mnie.  

Share this post


Link to post
Share on other sites

Albo masz schizofrenie, albo rzeczywiście masz toksyczną rodzinkę, nie wiem ile masz lat ale na twoim miejscu zaplanował bym odcięcie całkowite od obecnego środowiska w tym wyjazd do innego mista lub za granice. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Brzmi to jak schizofrenia. Ciotka Cie pomawia, ale dlaczego? Jaki ma w tym interes? Nie obchodzisz jej ale jednak ma obsesje na Twoim punkcie?

 

Powiedz szczerze, kim dokładnie jest dla Ciebie ta "ciotka" i czy łączyło Cie z nią coś co łączyć Cię z "ciotką" nie powinno?

 

Ile masz lat?

 

Czy leczysz się psychiatrycznie, czy słyszałeś kiedyś głosy w głowie?

 

Czy zrobiłeś kiedyś coś, za co rodzina ma prawo mieć do Ciebie żal?

 

Albo to tylko część większej historii, albo urojenie/wstęp do bardzo dziwnego pornosa. Nie chce się naśmiewać, ale tak to odebrałem. 

Edited by tomekbat
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 minut temu, tomekbat napisał:

 

Twoje insynuacje są dla mnie obelżywe. Przedstawiona tutaj historia jest autentyczna. Jesteś psychiatrą że stawiasz mi diagnozę? Widać problemy innych ludzi cię bawią także ty moższ mieć z 12 lat wnioskuje po twoich zachowaniu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Frank89 Nie miałem zamiaru Cie obrażać. Po prostu to brzmi bardzo nieprawdopodobnie, i przypominają opowieści osób chorych, co nie tylko ja tu zauważyłem. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posłuchaj ja wiem jak to brzmi problem w tym że to naprawdę się wydarzyło. Nie mam jak się uwiarygodnić w tym co piszę zgrubsza opisałem całą historię.

 

Obejrzyj sobie wszystkie te filmiki w których mowa jest o osobach z zaburzeniem narcystycznym 100%  prawdy.  Ja takie osoby mam w rodzinie a także miałem kontakt z taką osobą w szkole była to moja nauczycielka.

Edited by Frank89
  • Confused 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Poirytowały mnie te sugestie zwłaszcza o schizofrenii. Sprawdziłem definicje i objawy tej choroby i niezuważyłem u siebie żadnych objawów typowych u schizofrenników. Opisana przez mnie historia jest nieprawdopodobna i z tym całkowicie się zgadzam. Wszystko to wydarzyło się w przeciągu dziesięciu lat  a więc ogrom czasu na planowanie rozmyślanie o tym by mi zszkodzić i jak o zrobić. Wiele razy zastanawiałem się nad tym co takiego mogłem zrobić komukolwiek z mojej rodziny  że zasłużyłem sobie na taką nienawiść pogardę względem mnie.

Każdy z nas kroczy własną drogą przez życie niektórzy idą lewoskrętnie i przez to mają spore problemy.  Ale to są ich problemy  i jak to się mówi  jak sobie piwa naważysz to musisz sam je wypić. Ja wybrałem życie rodzinne bezpieczne nie szukam problemów i to ich wszystkich drażni.  Nie mam długów alimentów pracuje  uczę się dalej.  

 

Sądzę że byłem dla nich łatwą ofiarą ponieważ w tym gronie w tajemniczonych nie było mnie samego. To ile osób się w to zaangażowało jest dla mnie szokujące. Nikt też nie miał zamiaru mnie przedczymkolwiek ostrzegać wszyscy byli zgodni co do tego że sobie na to wszystko zasłużyłem. Według mnie te słowa padły z ich strony tylko po to by mnie bardziej pognębić w tym stanie do jakiego mnie doprowadzili i w jakim mnie zostawili. Potrzebowałem wielu miesięcy by dojść ze sobą do ładu. Do dnia dzisiejszego nie wiem do końca co tak naprawdę się wydarzyło ale wiem że taka zmowa być musiała skroro poruszając się komunikacją miejską byłem napastowany przez całkowicie mi obcych ludzi którzy sprawiali wrażenie że doskonale wiedzą kim jestem i co robią nie działo się to nagminie raczej sporadycznie. Padały pod moim adresem groźby obelgi. Cholera nie mogłem nic tym zrobić  niesamowicie byłem wzburzony tą sytuacją.  

 

 

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zadano Ci kilka konkretnych pytań - nie odpowiedziałeś. W tej sytuacji nie licz, że ktoś potraktuje Cię poważnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Frank89 Przecież Ty sam u siebie nie zauważyłbyś schizofrenii gdybyś był na nią chory, częścią tej choroby są iluzje w Twojej głowie, rzeczy które wydaje Ci się że widzisz, słyszysz, choć ich nie ma. Są jej różne odmiany. Nikt Cie tu nie diagnozuje. Tylko padły pytania. Jesteś anonimową osobą na forum, kto miałby mieć interes by Cie lżyć. tutaj się tego nie robi - pomagamy sobie. 

 

Mi się wydaje że masz coś w rodzaju paranoi, a Twoja rodzina może w niesmaczny sposób jest nadopiekuńcza i stąd takie dziwne myśli u Ciebie. 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na schizofrennię zapada mniej niż 1 % populacji. Omamy wzrokowe  wsród tego procenta chorych są bardzo rzadkie według żródła z którego korzystam. Słuchowe znacznie częstrze. No nie zdarzyło mi się nigdy w życiu odpłynąć do tego stopnia że wydawało mi sie że jestem w zupłnie inym miejscu w którym rzeczywiście mnie nie było. Albo że słyszę głosy innych ludzi których wokół mnie nie ma. Nie chcę tutaj nikogo do siebie zrażać ale opisałem tutaj własną historię  jest ona dla mnie trudna. Napisałem wam dlaczego tak jest . A w zamian dostaje sugestie które brzmią dla mnie jak diagnoza.  Dziękuje wam jeśli w dobrych intencjach to piszecie.  Tylko według mnie nie wnikneliście w temat tylko zasugerowaliście mi coś z czym wam sie to kojarzy. Relacje rodzinne czasem bywają patologiczne nie wszyscy i nie zawsze się kochają.  Jeżeli mam paranoje  i żadnej zmowy przeciwko mnie nie było  a ja się upieram przy swoim jak osioł to dlaczego te osoby z mojej rodziny i otoczenia były zgodne co do tego że te plan istniał i był relaizowany ? Każdy z nich  powiedział mi o tym twarzą w twarz bez świadków. Każdy też miał mieć w tym swój interes. Z tą nauczycielką też się spotkałem po tym jak to wyszło na jaw. Powiedziała mi że miała z nimi swój układ że to ona rozpowiedziała że ja też wiem o ich lewych interesach i dlatego całą uwagę skupili na mnie. I to mogło mieć sens ponieważ te pomówienia mogły posłużyć jak chęć zastraszenia mnie. Wszystko to działo się poza moimi plecami przez bardzo długi okres czasu i na koniec o tym wszystkim dowiadywałem sie od osób które niemiały w tym swojego interesu by mi powiedziec prawdę. Także może dlatego to wszystko brzmi jakbym odjechał. Wszystko to o czym piszę niezmyśliłem tego ale wolałbym aby to był chory niesmaczny żart ze strony tych wszystkich osób.  No zadajmy sobie pytanie kto normalny wymysił by taką wielofazową zakłamaną historyjkę tylko po to by mi dopiec ?? Albo żeby zrobić ze mnie wariata ???

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Spokojnie. Narcyzm chyba nierzadko współistnieje z psychopatyczną osobowością. Jeżeli po drugiej stronie jest osoba która ma cechy ofiary lub jest wrażliwa i dobra, to ma przeje...ane zresztą nie tylko u psychopatów i takie sytuacje są możliwe. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Prawdę mówiąc sam już nie wiem co myśleć na temat tego wszystkiego. Dla mnie jest to nie wyobrażalne żeby z chęci zysku albo dla samej zemsty mógłbym dołączyć do jakiegoś spisku po to by wyrządzić komuś krzywdę. Te wyżej wymienione osoby nie miały z tym problemu. Od niecałego roku mam względny spokój więc to jest kolejny dowód na to że te chore sytuacje mi się jednak nie uroiły. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 14.10.2019 o 16:47, Frank89 napisał:

stałem się ofiarą osób narcystycznych

To jest diagnoza, którą Ty sam postawiłeś. Może jest słuszna, może nie - nie wiem. Wiem, że postawienie teorii i upieranie się przy niej, potrafi nas zaślepić na inne możliwe przyczyny ich zachowania.

W dniu 14.10.2019 o 16:47, Frank89 napisał:

moja nauczycielka która była również moim wychowawcą w szkole oznajmiła mi pod koniec lekcji że bierze pieniądzę od mojej "cioci" za informowanie jej o mnie na przykład o moich ocenach o relacjach  z innymi ale nie tylko jak chciała żeby mnie źle traktowano w to tak się też działo miały między sobą układ nie powiedziała jaki ale tak mi oznajmiła.

Rozumiem, że napisanie tego tekstu to dla Ciebie problem, i duże emocje - ale ciężko go w rezultacie dokładnie zrozumieć.

- ile miałeś wtedy lat?

- czemu "ciocia" napisałeś w cudzysłowie - to jest krewna krwi, czy tylko znajoma rodziny?

- czy chciałeś powiedzieć, że nauczycielka wprost przyznała, że wzięła pieniądze za to, aby Ciebie źle traktowano?

- "nie powiedziała jaki ale tak mi oznajmiła" - wyjaśnij, proszę, ten zwrot - co usłyszałeś wprost, otwartym tekstem? Co jest rezultatem Twoich przemyśleń na temat tamtej rozmowy?

W dniu 14.10.2019 o 16:47, Frank89 napisał:

W szkole nie byłem zbyt popularny i każdy dawał mi to do zrozumienia

O jakiej szkole mówimy - podstawówka, gimnazjum, liceum? W jaki sposób odbywała się ta ostracyzacja?

W dniu 14.10.2019 o 16:47, Frank89 napisał:

takich relacji ze mną nie chciała utrzymywać. W tej rodzinie jak ona tu ujeła to ja nic nie znaczę więc nie ma o czym nawet ze mną rozmawiać. Czy  można chcieć utrzymywać kontakt z kimś kto ma takie o tobie zdanie ? Zawsze w rozmowie telefonicznej  całą swoją uwagę kocentrowała na sobie na swoich problemach

Zauważasz pewne sprzeczności?

Co ludzie mówią, to mówią - a patrzeć należy na uczynki. "Po owocach ich poznacie".

Podstawowe pytania: jak często rozmawialiście? Czy tylko telefonicznie? Kto inicjował te kontakty?

W dniu 14.10.2019 o 16:47, Frank89 napisał:

bo troski o cudze problemy w tym nie było

Wychowywałeś się bez ojca?

W dniu 14.10.2019 o 16:47, Frank89 napisał:

Dla mnie jest osobą niegodną zaufania i jak póżniej się okazało miałem stuprocentową rację.

Czy Twoje przekonanie o tym, że nie można jej ufać, było wzmacniane/podsycane przez innych członków rodziny?

W dniu 14.10.2019 o 16:47, Frank89 napisał:

jeśli wszystko dzieje się za twoimi plecami i nie masz dojścia do rzetelnych informacji z wiarygodnego żródła

Znowu - w jakim byłeś wtedy wieku?

W dniu 14.10.2019 o 16:47, Frank89 napisał:

a granic tych pomówień nie było

Możesz zdobyć się na podanie przykładów?

W dniu 14.10.2019 o 16:47, Frank89 napisał:

Na sam koniec dowiedziałem się  od niej samej  że ktoś jej pomógł finansowo

Czy to właśnie była ta wspomniana na początku rozmowa?

W dniu 14.10.2019 o 16:47, Frank89 napisał:

Każdy z mojej rodziny kto brał w tym udział ujawniał się na sam koniec

Niejasne, ale znaczące. Ilu członków rodziny wprost chciało z Tobą rozmawiać na ten temat? Czy miałeś wrażenie, że starają się z Tobą rozmawiać w tym samym czasie - i ile wtedy miałeś lat?

I co właściwie znaczy "ujawniał"?

W dniu 16.10.2019 o 12:15, Frank89 napisał:

Wiele razy zastanawiałem się nad tym co takiego mogłem zrobić komukolwiek z mojej rodziny

Czasem wystarczy istnieć.

Dopisywanie narcyzmu czy zaburzeń psychicznych nie jest wtedy konieczne - to potrzebne jest nam, by "zrozumieć" powody zachowań innych ludzi, bez wnikania w ich prawdziwe źródła.

W dniu 16.10.2019 o 12:15, Frank89 napisał:

To ile osób się w to zaangażowało jest dla mnie szokujące.

Ile?

W dniu 16.10.2019 o 12:15, Frank89 napisał:

wszyscy byli zgodni co do tego że sobie na to wszystko zasłużyłem

Mówimy o środowisku tzw. "wiejskim"? Mała społeczność, co niedzielę do kościoła, a "co w domu to nie mów nikomu?"

W dniu 16.10.2019 o 12:15, Frank89 napisał:

poruszając się komunikacją miejską byłem napastowany przez całkowicie mi obcych ludzi

Zakreśl proszę ramy czasowe. Ile tych przypadków było, czy te osoby powtarzały się, czy wszystkie te zdarzenia wydarzyły się w krótkim okresie czasu?

Aha, jaki był wiek napastników, a jaki - wtedy - Twój?

W dniu 17.10.2019 o 12:11, Frank89 napisał:

dlaczego te osoby z mojej rodziny i otoczenia były zgodne co do tego że te plan istniał i był relaizowany ?

Jeśli jeszcze nie pojawiło się to w poprzednich pytaniach, czy mógłbyś opisać w jakiej formie Twoja "rodzina" i otoczenie postanowiło Cię poinformować o planie? Czy stało się to w krótkim okresie czasu, ile różnych osób z Tobą rozmawiało, mówili wprost czy tylko rzucali aluzje, czy padały groźby, i czy zdarzyło się to na samym końcu wcześniej wspomnianych 10 lat?

Czy pomiędzy zakończeniem tego "planu", a Twoim wyjazdem (wnioskuję że opuściłeś już to środowisko) minęło dużo czasu?

 

Logicznie, zagadka jest dość trywialna - wybacz szczerość. Oczywiście, przypinasz łatkę narcyzmu tam, gdzie ludzie po prostu chcą sobie zrobić jak najlepiej - nie patrząc na koszty ponoszone przez innych. Pewne domysły już mam (trzy konkretnie). Ale wykluczające się - potrzeba więcej informacji.

1. Czy w rodzinie dalszej (lub wśród znajomych) były jakieś osoby starsze, mające wkrótce opuścić ten padół łez?

2. Czy główne źródło dochodów rodziny obejmowało działalność "nie do końca opodatkowaną"?

3. Ilu spośród członków tej "rodzinki" to mężczyźni - i jak konkretnie oni się do Ciebie odnosili, czy byli tacy który zachowywali się inaczej niż reszta?

4. Ile lat masz dzisiaj?

5. Czy nadal utrzymujesz kontakt z niektórymi osobami z tej "rodzinki"? Z kim, konkretnie?

2 godziny temu, Frank89 napisał:

Od niecałego roku mam względny spokój

I tego warto się trzymać, bo to znaczy że podążasz w dobrą stronę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@tomekbat wiele osób ze schizofrenią zdaje sobie z niej sprawę.

 

Proszę, nie dyskutujcie o psychiatrii, jeśli nie macie o niej pojęcia.

Edited by leto

Share this post


Link to post
Share on other sites

Te wszystkie sytuacje jakie mi się przydarzyły były nienormalne i ciężko jest się z tym uzewnętrzniać. Znajomość mojej cioci z nauczycielką z szkoły, zmowa za moimi plecami, okazanie zainteresowania moją osobą przez nauczycielkę po czterech latach traktowania mnie jak wyrzutka w klasie. 

 

2 godziny temu, Kespert napisał:

O jakiej szkole mówimy - podstawówka, gimnazjum, liceum? W jaki sposób odbywała się ta ostracyzacja?

Technikum.  Miała swoich ulubieńców w klasie tym wolno było więcej. No i byli ci gorsi nielubiani traktowani gorzej. 

 

2 godziny temu, Kespert napisał:

Rozumiem, że napisanie tego tekstu to dla Ciebie problem, i duże emocje - ale ciężko go w rezultacie dokładnie zrozumieć.

- ile miałeś wtedy lat?

- czemu "ciocia" napisałeś w cudzysłowie - to jest krewna krwi, czy tylko znajoma rodziny?

- czy chciałeś powiedzieć, że nauczycielka wprost przyznała, że wzięła pieniądze za to, aby Ciebie źle traktowano?

- "nie powiedziała jaki ale tak mi oznajmiła" - wyjaśnij, proszę, ten zwrot - co usłyszałeś wprost, otwartym tekstem? Co jest rezultatem Twoich przemyśleń na temat tamtej rozmowy?

 

-Miałem 21 lat wtedy.  To jest siostra mojego ojca dla mnie ciocia ale po tym co zrobiła to chyba nigdy nią niebyła.

-Nie wiem dlaczego ona to powiedziała i nie wiem czy jest to prawda ponieważ po chwili zastanowienia dodała że po prostu  się znają i tyle z szyderczym uśmiechem na twarzy.     Dodając że znają się jakiś czas? nie wiem jak długo.

- Otwartym tekstem oznajmiła mi bierze pieniądze od mojej cioci.

No dla mnie to był szok czegoś takiego się nie spodziewałem. Dlaczego moja ciocia miała by płacić  za jakieś informacje o mnie ?? Dla mnie było to kompletnie bez sensu. Pomyślałem sobie że to był żart ze mnie.

2 godziny temu, Kespert napisał:

Zauważasz pewne sprzeczności?

Co ludzie mówią, to mówią - a patrzeć należy na uczynki. "Po owocach ich poznacie".

Podstawowe pytania: jak często rozmawialiście? Czy tylko telefonicznie? Kto inicjował te kontakty?

 

Zawsze te kontakty były inicjowane przez nią. W przeciągu siedmiu lat zadzwoniła do mnie nie więcej niż kilka razy.

2 godziny temu, Kespert napisał:

Wychowywałeś się bez ojca?

Obecnie mam tylko ojca.

 

2 godziny temu, Kespert napisał:

Czy Twoje przekonanie o tym, że nie można jej ufać, było wzmacniane/podsycane przez innych członków rodziny?

Nie. Moje przekonania są powodowane nieudanymi relacjami z nią.

 

2 godziny temu, Kespert napisał:

Znowu - w jakim byłeś wtedy wieku?

Nie wiem czy dobrze robię uzewnętrzniając się tutaj.

Leto: Ja wiem że ta choroba jest bardzo rzadka a prawidłowe jej zdiagnozowanie jest bardzo trudne nawet dla psychiatry.

Edited by Frank89

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 godzin temu, Frank89 napisał:

a prawidłowe jej zdiagnozowanie jest bardzo trudne

https://pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Rosenhana

Dlatego ja raczej wolę doszukiwać się "naturalnych motywów postępowania", a nie przypisywać od razu schorzenia psychiczne. Bo raz przypięta łatka "choroby", niejako "zwalnia" człowieka z poszukiwania innych odpowiedzi, na pytanie o możliwe przyczyny pewnych zachowań. Które to przyczyny potrafią być banalne... nawet jeśli wywołują fatalne skutki.

 

Generalnie, człowiek jako jednostka biologiczna, postępuje tak, by jemu było "dobrze". Stąd "narcyzm" to jakaś składowa osobowości prawie każdego człowieka.

 

19 godzin temu, Frank89 napisał:

Nie wiem czy dobrze robię uzewnętrzniając się tutaj.

To Twoje życie, Twoje decyzje.

Zakładam, że od czasu Twej wyprowadzki, stopniowo zacząłeś układać Sobie życie. Czyli najważniejszy krok - odcięcie od degradującego wpływu innych - już zrobiłeś.

Ponadto, poobracaj w głowie myśl o wizycie u profesjonalisty - terapeuty. To czego nie możesz napisać tutaj wszystkim, możesz powiedzieć jednej osobie.

Na koniec, popatrz sobie na Forum, na Kobietopedię, na "No more Mr Nice Guy" - odniosłem wrażenie, że wychowała Cię samotna kobieta, więc trochę wzorców "samczych" mogłoby to zrównoważyć.

 

Za kilka lat, poskładasz w całość wszystkie klocki tej układanki, już nie jako uczestnik i ofiara, a jako człowiek wolny. Bez emocji, a logicznie. Może nawet dowiesz się czegoś nowego, jakiś kluczowy element który wyjaśni cały ten pierdolnik, jaki Ci urządzono - bez Twojej winy.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, Kespert napisał:

Dlatego ja raczej wolę doszukiwać się "naturalnych motywów postępowania", a nie przypisywać od razu schorzenia psychiczne. Bo raz przypięta łatka "choroby", niejako "zwalnia" człowieka z poszukiwania innych odpowiedzi, na pytanie o możliwe przyczyny pewnych zachowań. Które to przyczyny potrafią być banalne... nawet jeśli wywołują fatalne skutki.

 

Generalnie, człowiek jako jednostka biologiczna, postępuje tak, by jemu było "dobrze". Stąd "narcyzm" to jakaś składowa osobowości prawie każdego człowieka.

Diagnozy nie powinienem stawiać ale za nim opisałem tą historię naczytałem się o tym schorzeniu trochę.  Nie wiem jakie "banalne" przyczyny mogą być powodem takiego zachowania ? 

 

5 godzin temu, Kespert napisał:

Zakładam, że od czasu Twej wyprowadzki, stopniowo zacząłeś układać Sobie życie. Czyli najważniejszy krok - odcięcie od degradującego wpływu innych - już zrobiłeś.

 

Niestety nie mam możliwości na chwilę obecną przeprowadzki. Od jakiegoś roku nie przytrafiają mi się tego typu sytuacje, więc zaczyna być normalnie.

5 godzin temu, Kespert napisał:

Ponadto, poobracaj w głowie myśl o wizycie u profesjonalisty - terapeuty. To czego nie możesz napisać tutaj wszystkim, możesz powiedzieć jednej osobie.

Na koniec, popatrz sobie na Forum, na Kobietopedię, na "No more Mr Nice Guy" - odniosłem wrażenie, że wychowała Cię samotna kobieta, więc trochę wzorców "samczych" mogłoby to zrównoważyć.

 

Opisałem tą historię psychiatrze. Trochę mi to pomogło bo ktoś wysłuchał co mam do powiedzenia. 

 

5 godzin temu, Kespert napisał:

Za kilka lat, poskładasz w całość wszystkie klocki tej układanki, już nie jako uczestnik i ofiara, a jako człowiek wolny. Bez emocji, a logicznie. Może nawet dowiesz się czegoś nowego, jakiś kluczowy element który wyjaśni cały ten pierdolnik, jaki Ci urządzono - bez Twojej winy.

 

Przestało mi ostatnio na tym zależeć. Nie wiem czy to co mnie się przydarzyło w życiu da się logicznie wytłumaczyć ? 

5 godzin temu, Kespert napisał:

odniosłem wrażenie, że wychowała Cię samotna kobieta, więc trochę wzorców "samczych" mogłoby to zrównoważyć.

Nie wychowywała mnie samotna matka. Moje problemy nie są wynikiem słabej psychiki czy braku któregoś z rodziców. To kumulacja wszystkich tych doświadczeń sprawia że mam problem z poradzeniem sobie z emocjami. Zapewniam cię nie ma na to twardzieli. 

Edited by Frank89

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 godzin temu, Frank89 napisał:

Nie wiem jakie "banalne" przyczyny mogą być powodem takiego zachowania?

Najpierw, przykład skrajny. Czy jedzenie innych ludzi jest "normalne", czy jest oznaką choroby psychicznej?

Wychodzi diagnoza - potwór/sadysta itd.

 

Teraz, "przyczyna naturalna" - jest 1944r, zima, front wschodni, i żołnierz postawiony przed wyborem - zjeść trupa, albo samemu umrzeć z głodu.

Czy nadal można twierdzić, że jest chory psychicznie?

Dlatego wolę definicję normalności według Kiplinga "Miarą normalności nie jest odniesienie do jakiejś statycznej "normy", ale zdolność przystosowania do aktualnie panujących warunków. Istotą choroby jest zaś utrwalenie się stałych i niezmiennych wzorców postępowania".

Drugi przykład - dwóch ludzi chodzi co niedzielę do kościoła na sumę. Nagle, jeden z nich zamiast iść do kościoła, zamyka się w piwnicy i odmawia wyjścia z niej. Który z tych dwóch jest "normalny"?

Dodajmy przeto warunki zewnętrzne - jest wojna, trwa nalot bombowy. Który teraz jest "normalny", a który postępuje jak samobójca?

Rozumiesz, co te przykłady pokazują?

 

Oczywiście, jest to nadal bardzo wielkie uproszczenie.

Teraz, odniesienie względem Ciebie - postawiłeś diagnozę, a ja mimo tego podejrzewam, że jeszcze nie wiesz o wszystkich okolicznościach, które sprowadziły na Ciebie ten ostracyzm. Ja też oczywiście o nich nie wiem, mogę co najwyżej zgadywać.

 

16 godzin temu, Frank89 napisał:

Od jakiegoś roku nie przytrafiają mi się tego typu sytuacje, więc zaczyna być normalnie.

Alternatywna teoria - ze względu na wiek, ludzie zaczynają widzieć w Tobie samodzielnego, dorosłego człowieka, zamiast dziecko. Z wszystkimi konsekwencjami.

 

16 godzin temu, Frank89 napisał:

Nie wiem czy to co mnie się przydarzyło w życiu da się logicznie wytłumaczyć ?

Zawsze się da. Czasem tylko za długo tkwimy w środku, aby to logiczne wytłumaczenie zauważyć. "Drzew nie widzę, bo las je zasłania"...

Jeszcze raz powtórzę - prędzej czy później, jakiś nowy kawałek układanki wyjaśni Ci całą tą  sprawę.

 

16 godzin temu, Frank89 napisał:

To kumulacja wszystkich tych doświadczeń sprawia że mam problem z poradzeniem sobie z emocjami. Zapewniam cię nie ma na to twardzieli.

Akurat to wiem...

Mi pomogło usamodzielnienie, następnie sukcesy zawodowe. Słaba metoda, ale zadziałało. Dlatego jak w końcu rozwiązałem swoją zagadkę, byłem już na jej wynik "mentalnie gotowy".

A i tak pierdolnęło jak młotem. Szczególnie jak okazało się, że "prawdę" znali WSZYSCY dookoła mnie, poza mną - i nikt nie chciał być "tym pierwszym", żeby nie spadła na niego moja nienawiść za wieści mi ujawnione.

 

Logicznie, wszystkich ich doskonale rozumiem, dlaczego tak postępowali. Logicznie, rozumiem dlaczego wszyscy tłumaczyli się przed samymi sobą "moim dobrem".

Bakterie nie spiskują między sobą, aby człowieka doprowadzić do choroby - choć tak to czasami wygląda. Po prostu, każda bakteria ma swój własny interes, i są one tożsame/zbieżne - stąd, z daleka wygląda to na zorganizowaną akcję.

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najbardziej obłędne sytuacje jakie mi się przytrafiały to te w których byłem zaczepiany przez całkowicie mi obcych ludzi którzy zdawali się wiedzieć więcej niż ja na temat tego co się wydarzyło w mojej szkole między mną a tą nauczycielką. Rozumiem że czegoś tam się dowiedzieli i pewnie chcieli sprawdzić gdzie leży prawda ale robili to w napastliwy wręcz agresywny sposób. Zacząłem się zastanawiać jak to możliwe że obcy ludzie interesują się sprawami innych ludzi i gdzie w tym wszystkim mogą mieć swój własny interes? To wszystko co mi się przydarzyło było chore.

Edited by Frank89

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 25.11.2019 o 17:04, Kespert napisał:

ludzie po prostu chcą sobie zrobić jak najlepiej - nie patrząc na koszty ponoszone przez innych

A ich własny interes jest w tym taki, że chcą podnieść swoje "ego" poprzez udowodnienie sobie, że inni - mają gorzej.

W ich oczach - Ty miałeś "gorzej".

A jak ktoś ma "gorzej" to zachodzi połączenie znaczeniowe "gorszy"-"słabszy". Taki "automat" myślowy.

A ze "słabszym" rozmawia się z pozycji siły, stąd agresja.

 

Ponadto, nastąpiła tu swego rodzaju selekcja - tylko wybrany, konkretny "typ" ludzi na takie jazdy jak zaczepianie obcych w autobusie sobie pozwalał. To nie byli "reprezentatywni" członkowie społeczeństwa, a selektywnie wypływająca na wierzch "szumowina".

 

Zacznij myśleć o usamodzielnieniu się, zmianie miejsca zamieszkania na "daleko stąd". Jest coś takiego w dalekiej przeszłości Twojej rodziny, co w małej społeczności będzie się na Tobie kładło cieniem dopóki tego nie ujawnisz, lub nie znikniesz z pola rażenia. I ujawnienie tej tajemnicy sprawi, że zrozumiesz, dlaczego obcy ludzie myśleli że "masz gorzej" niż oni.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.