Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
jaro670

Malkontenci a prawo przyciągania (?????).

Recommended Posts

Czołem Panowie.

Miałem w ostatnim miesiącu okazję poodwiedzać trochę znajomych i rodzinę dalszą i bliższą zamieszkującą Niemcy i naszło mnie na parę przemyśleń.

Ktoś może powiedzieć że część tych przemyśleń to zwykły ból dupy i trochę prawdy w tym jest ale kurwa: 

nie wiem skąd się to wzięło ale większość moich znajomych i rodziny zamieszkujących Bundesrepublik ma jakieś kurwa maniactwo na temat : oooo tak źle to w dojczlandzie to jeszcze panie nie było.

Odwiedzam ich co jakiś czas i u każdego widzę masę chajsu w każdej bzdurnej sprawie, czy to w garażu, czy to w kiblu, czy to w zwykłej kuchni gdzie stoi szpeju za kilkanaście lub kilkadziesiąt tysi nie licząc samego mieszkania.

Czy mam ból dupy ? Z pewnością bo pracując w PL 25 lat nie było mnie nigdy stać nawet na 1/10 tego co te wiecznie jęczące ciołki posiadają. 

Za każdym razem słyszę jak to chujowo i coraz chujowiej jest w "niemcach" , aż się zastanawiam się czy im paczek z kaszą i ryżem nie posyłać.  

Zarabiam obecnie w Polsce około 5 tysi i cieszę się z tego jak dziecko po czym rozmawiam z kumplem spod Essen który bierze 2800 Euro miesięcznie i jęczy jak on ma kurwa za to żyć. Nóż się człowiekowi otwiera. 

Podobno podróże kształcą. Hmm jak się okazuje wkurwiać też potrafią.

Do rzeczy.

Jakoś nigdy nie wierzyłem w te opowieści na temat prawa przyciągania ale któraś znowu wizyta u krajan z Reichu utwierdziła mnie w przekonaniu że prawo przyciągania to bujda. Dlaczego.

Odkąd tych ludzi znam żyją jak pączki w maśle i jęczą jak jeden mąż mimo że widać wyraźnie że ich dobrobyt powiększa się lawinowo. 

Może byłem naiwny wierząc w jakieś prawo przyciągania ale patrząc na moich znajomych z za zachodniej granicy uważam że działa odwrotnie proporcjonalnie. 

Nie wiem jak to się dzieje ale im ci ludzie więcej jęczą tym lepiej im się żyje. Będę wdzięczny jeśli ktoś mi to wyjaśni.

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
31 minutes ago, jaro670 said:

Nie wiem jak to się dzieje ale im ci ludzie więcej jęczą tym lepiej im się żyje. Będę wdzięczny jeśli ktoś mi to wyjaśni.

A może jest na odwrót. Im lepiej im się żyje tym bardziej jęczą. Poza tym jeśli to Polacy z pochodzenia to jęczenie mają we krwi.

  • Like 3
  • Thanks 1
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oni jęczą bo moją taki charakter. Jęczeli by wszędzie. W Polsce by jęczeli, w Niemczech jęczą. Jakby im ropa z kanalizacji wybiła też by jęczeli. 

 

Prawo przyciągania działa i chyba film Sekret najlepiej pokazuje jego działanie. 

 

Ogólnie z mojego doświadczenia to prawo przyciągania działa jeśli:

1. Jasno określimy naszą potrzebę na której się skupimy (czyli nie, że chce być bogaty - moim zdaniem nie zadziała bo to jest ogólne, ale konkretnie - chcę pracować w firmie X na stanowisku Y bo tam dobrze płacą. Albo - otworzę własną firmę albo chcę jechać na Korsykę).

2. Wizualizujemy nasz konkretny cel w głowie. Można go rysować, planować. 

 

Z tym punktem 1 to nie jest wcale takie oczywiste. Często nie wiemy czego tak naprawdę chcemy. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
47 minut temu, jaro670 napisał:

im ci ludzie więcej jęczą tym lepiej im się żyje.

Na łeb, na szyję spada socjal.

Potencjalnie ceny równają się z całą Europą od Buga w lewo.

Nie da się już kozaczyć za 100 marek przez cały miesiąc w demo ludach.

 

WESZŁO euro. Już nie zarabiają w markach tylko w walucie dla mas.

Zapierdalać trzeba wincej(tak się im tylko wydaje z racji wieku).

 

REASUMUJĄC ich siłA z 10 spadła do jakiejś 3.5 na Moto godzinę w porównaniu do przyzwyczajeń/wydatków.

 

W sklepach całej Europy jest ten sam szajs do kupienia.   

Więc nie siedzą już po drugiej stronie tęczy tylko gdzieś na rampie w składzie przeładunkowym.

 

 

AZYL W PEWEX'ie się zakończył, a zawsze będą obcymi demoludowcami zwłaszcza w bundeslandzie. 

Edited by Tornado
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

No nie do końca jest tak, że jęczą... Po prostu apetyt rośnie w miarę jedzenia. 

 

Pamiętam swoją pierwszą pracę po studiach, zarabiałem ok. 1800 zł netto. Kurwa, ja byłem przeszczęśliwy, miałem na paliwo, na fajki, na weekendowe chlanie i odkładałem jeszcze. 

 

Teraz zarabiam znacznie więcej, standard życia się podniósł i...? I kurwa mało! Tak! Bo już patrzę inaczej na produkty w sklepach, nie oszczędzam na randkach (no dobra, nie oszczędzał bym gdybym jakieś miał 😎), no i kredyty... 

 

Także z większą gotówką wiążą się większe wydatki. Z większymi wydatkami, niedobór pieniędzy... 

 

Takie jest moje zdanie. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bo większości ludzi nigdy nie wystarczy. Tak jesteśmy zbudowani. Masz coś i zaraz pędzisz za czymś nowym. Mam dokładnie takiego kuzyna. Ciągle zapierdala, żeby mieć więcej, ale on już chyba sam nie wie, po chuj mu to potrzebne. Nie może się zatrzymać, bo jak się zatrzyma to poczuje bezsens rzeczywistości. Tak to odbieram. 

 

U siebie od lat rozwijam wdzięczność, pomimo cierpienia i wszelkich przeszkód. Jestem wdzięczny za małe pierdoły. Nawet, jak idę na spacer to staram się dziękować za piękny krajobraz, za świeże powietrze. Jakość mojego życia, codzienności się dzięki temu poprawiła. 

 

Niektórych rzeczy, moim zdaniem najważniejszych nie kupisz za pieniądze. 

 

1. Jak radzisz sobie z cierpieniem. Czy pomimo cierpienia jesteś w stanie wyrobić w sobie dyscyplinę? 

2. Jak traktujesz siebie w myślach, czy odczuwasz wdzięczność? Jaki dialog prowadzisz ze sobą? 

3. Pewność siebie (częściowo związana z pieniędzmi). 

4. Przyjaźnie, rozwijane relacje latami oparte na honorze, zaufaniu. Żadne pieniądze nie kupią prawdziwego przyjaciela i rzeczywistego poświęcenia. 

5. Motywacja do nauki, do samorozwoju, ciekawość świata, odkrywanie. 

 

Masz strefę finansową oczywiście mega ważną, ale też sferę niematerialną ogromnie istotną dla jakości codzienności. W tym przykładzie wskazani ludzie prowadzą chujowy dialog wewnętrzny w głowie i cierpią przez własne myśli. 

 

  • Like 8
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wystarczy chyba za komentarz to, że standard większości ludzi rośnie wprost proporcjonalnie do zarobków, jeśli dodamy do tego takie zjawisko jak habituacje, to nie dziwmy się, że narzekają.

 

My też czasem narzekamy a taki murzynek z Afryki za głowę by się złapał widząc co posiadamy i jak żyjemy.

 

Wniosek? Twój punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia. Im więcej punktów widzenia, tym większe zrozumienie dla innych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@jaro670 Nie patrz nigdy kto co ma bo to zasłania często cierpienie, tony wyrzeczeń, zaprzepaszczenie własnej wolności, nieprzespane noce, nerwy, różne dziwne układy między ludźmi, długi itp. Ich narzekanie dowodzi tylko że to co mają nie zapewnia im spokojnego życia tylko ciagle jest gonitwą, i mordęgą. Stąd wynikają narzekania. Brak innych tematów wynika z tego zabiegania. Poza tym to taka licytacja połaczona z chwaleniem sie ile kto co. Czy to ma znaczenie? Spójrz na nich ze zrozumieniem nie z zazdrością. Można ledwo wiązać koniec z końcem a prowadzić bardzo bogate życie, a to o wiele wartościowsze niż nowy samochód.

  • Like 4
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

To wszystko można bardzo łatwo wyjaśnić! 

My w TymKraju (podobnie jak np w Chinach) w pocie czoła i trudnym znoju budujemy Kapitalizm i tzw "Gospodarkę Rynkową" ;DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

a oni tam w Faderlandzie maja Socjalizm i z niego korzystają, parafrazują słynne powiedzenie "ktoś nie śpi żeby spać ktoś mógł" - ktoś na tym świecie buduję kapitalizm żeby ktoś inny mógł żyć w socjalizmie, teraz już chyba wiadomo po co w TymKraju wypromowano Korwina - Janusza zresztą ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, jaro670 napisał:

Będę wdzięczny jeśli ktoś mi to wyjaśni.

Najbardziej niezadowolonym ze swojego życia ludźmi są Singapurczycy, Singapur jest jednym z najbogatszych państw świata z najlepszymi zarobkami. Czemu tak się dzieje? Dlatego, że hedonizmem nie da się zapchać się emocjonalnej i duchowej pustki - jakkolwiek górnolotnie to brzmi. Celu w życiu, rodziny, przyjaciół i odpowiedzi na podstawowe pytanie "po co żyjesz?", nie da kolejny telewizor, nowe mebelki w kuchni, lepszy samochód itp. To jest dymiąca dziura nie do zasypania, a tą dziurę powiększają socjaliści i kapitaliści. Socjaliści wmawiają ludziom, że egzystencjalną pustkę da się załatać kasą z redystrybucji tj. kradzieży od pracowitych do klasy próżniaczej, a kapitaliści egzystencjalną pustkę chcą zasypać kasą zarobioną w korpo pracując po 12h na samozatrudnieniu - całkowicie sztuczny podział, gdzie w obu przypadkach chodzi tylko o poszerzenie wpływów nielicznych kosztem pozostałych 99%, tj. ten sam cel tylko metody różne. 

 

Można być szczęśliwym w kartonowym pudełku i cieszyć się, że dziś nie pada - można być nieszczęśliwym w pałacu i palnąć sobie w łeb, po utracie 30 z 50 posiadanych milionów dolarów, wszystko jest kwestią umysłu i nastawienia. Znów brzmi to jak kołczowe pierdolenie kota w bambus, ale tak po prostu jest - pieniądze w życiu są jak kobieta, mogą pomagać np. dając możliwość spełniania celów, ale mogą i niszczyć kiedy człowiek staje się ich niewolnikiem a kolejne zera na koncie nie oddają czasu spędzonego w robocie, do tego tak jak kobieta równie łatwo mogą się pojawić co odejść. Jedyna pewna rzecz to posiadana jaźń i podejście do życia, które odpowiednio wypracowane dają prawdziwe szczęście.

Edited by Funeral
  • Like 4
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, jaro670 napisał:

jęczą

 

2 godziny temu, Kleofas napisał:

jęczą

 

2 godziny temu, RealLife napisał:

jęczą

 

2 godziny temu, TheShy napisał:

jęczą

 

Jak ja nienawidzę 'tego' charakterystycznego jęczenia!

Uważam, że powinno być jakieś ogólnopolskie badanie zawartości jęczenia we krwi, obniżane jakimś lekiem na to.

 

Zazwyczaj jęczący, to w życiu co robić nie mają, tym bardziej prawdziwych problemów, i tak kuźwa jęczą jęczydupy, ani pogadać normalnie, wyluzować, czas miło spędzić.

A idź pan, panie.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 hours ago, RealLife said:

Prawo przyciągania działa i chyba film Sekret najlepiej pokazuje jego działanie. 

Czy komuś się udało coś rzeczywistego przyciągnąć?

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, jaro670 napisał:

poodwiedzać trochę znajomych i rodzinę dalszą i bliższą zamieszkującą Niemcy

Bez personalnej wycieczki, wyobraź sobie, że "standardowy Polak" jedzie do ciotki do Ameryki:

- zapłaci za siebie w restauracji?

- dorzuci się ciotce do paliwa jak pojadą zwiedzać?

- zaproponuje że zwróci jej za zakupy żywnościowe?

 

Niektórzy do dzisiaj uważają, że u rodziny/znajomych płacić za nic nie trzeba, szczególnie jak żyją "za granicą" - bo "oni mają". Taki relikt socjalizmu.

Ostatnio do białej gorączki wkurwiła mnie dziewczyna, która (w 4 daleko znajome osoby, jednym samochodem) pojechała na wycieczkę do Norwegii mając zero na koncie. Wprost wyjaśniła, że skoro ona nie ma, to nie będzie się dokładać do paliwa, ani żarcia. A wyszło to dopiero czwartego dnia... co nie przeszkodziło jej "pożyczyć" przedtem prawie 2000 zł na zakupy w odzieżowych, w trzy dni. Mocniej dociśnięta (kobiety nie mają dla innych kobiet litości, jeśli ich interesy są sprzeczne) przyznała, że jej plan awaryjny na nieprzewidziane sytuacje, to użyć karty kredytowej, którą ukradła swojemu narzeczonemu (cytat "bo on ma kasę na koncie").

 

Więc mnie w żaden sposób nie dziwi, że rodzina "jęczy" - wprost odmówić nieładnie, ale jęczenie że "nie mamy" jest społecznie akceptowalną metodą odmowy "sponsoringu".

 

12 godzin temu, jaro670 napisał:

Zarabiam obecnie w Polsce około 5 tysi i cieszę się z tego jak dziecko po czym rozmawiam z kumplem spod Essen który bierze 2800 Euro miesięcznie i jęczy jak on ma kurwa za to żyć.

Proste, przybliżone i mocno demagogiczne przeliczenie:

W Niemczech minimalna pensja to około 1500 euro brutto, co sprawia że ktoś z 2800 netto zarabia 1,3*2800/1500=2,43 pensji minimalnej brutto. To jest minimum minimorum - poszczególne zawody mają więcej, np malarz bez kwalifikacji ma już 1700 euro brutto, a pracownik budowlany prawie 1900.

Przeliczając dla Polski -  2.46 *2250zł = 5460zł brutto. To w Polsce około 3900zł na rękę.

Jak ujął @Tornado, różnica siły nabywczej wynikająca z różnych walut jest już znacznie mniejsza niż kiedyś, ale - nadal jest. Ja nie wiem więc czy lepiej ma Polak z 5000zł netto, czy "Berliner" z 2800E netto.

 

Przykład - znajomy zarabia w Norwegii około 40k ichniejszych koron, co jest średnią pensją dla imigranta. Po opłaceniu mieszkania, plus opłaty (północ kraju) została mu mniej niż połowa. Chleb - 12zł sprawia że żywność to 15% pensji. A że czasem coś ekstra lubi zjeść/wypić, miesięcznie odkłada z 17 tysięcy zł zaledwie 4-4,5 tysiąca. Niby dużo... ale trzy miesiące takiego oszczędzania, to miesiąc który może przebiedować bez pracy. Mając 5 tysięcy w Polsce, i odkładając z nich 1000zł miesięcznie, masz - to samo...

On dopiero przyjeżdżając z NOK tutaj, czuje się jak Polak jadący z euro do Afryki...

 

9 godzin temu, Baelish napisał:

i tak kuźwa jęczą jęczydupy, ani pogadać normalnie, wyluzować, czas miło spędzić.

Weź ich zaproś do restauracji, pubu czy dobrej agencji.

Aha, ty im te rozrywki fundujesz - gwarantuję że nie będą jęczeć czy narzekać :)

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, Baelish napisał:

Jak ja nienawidzę

@Baelishnie jęcz! :D

 

Olać malkontentów, życie jest piękne. Bywa trudne, ale jak wychodzisz z trudności to jest znowu piękne.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 godzin temu, jaro670 napisał:

Będę wdzięczny jeśli ktoś mi to wyjaśni.

Panie kolego, na razie to przemawia przez Ciebie zazdrość. Jęczysz, że zarabiają więcej i że im ciągle źle.

 

Powiedz mi, co mówili? Dlaczego niby "jęczą"? Co im się nie podoba? Może mają jakieś konkretne argumenty, ale gul zazdrości nie pozwolił ich przyjąć? :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 hours ago, Ace of Spades said:

a oni tam w Faderlandzie maja Socjalizm

Mieli kapitalizm, pracowali, bogacili się. Teraz wprowadzają socjalizm, będą żyć przez jakiś czas z oszczędności a potem im padnie. Będą cierpieć biedę. Cykl się powtarza. Jest takie powiedzenie łatwe czasy tworzą słabych ludzi, słabi ludzie trudne czasy, trudne czasy silnych ludzi, silni ludzie łatwe czasy.  

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Imbryk napisał:

życie jest piękne

...a czy Ty, biegałes już dziś boso, po rosie? :D 

 

2 godziny temu, Kespert napisał:

gwarantuję że nie będą jęczeć czy narzekać

Już to widzę..... a u nas w knajpie to te stejki dwa razy większe! ...a piwo ma więcej piany! ...a divy? O panie, modelki - dziewice! :D

 

  • Haha 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Kespert napisał:

W Niemczech minimalna pensja to około 1500 euro brutto, co sprawia że ktoś z 2800 netto zarabia 1,3*2800/1500=2,43 pensji minimalnej brutto. To jest minimum minimorum - poszczególne zawody mają więcej, np malarz bez kwalifikacji ma już 1700 euro brutto, a pracownik budowlany prawie 1900.

Przeliczając dla Polski -  2.46 *2250zł = 5460zł brutto. To w Polsce około 3900zł na rękę.

Jak ujął @Tornado, różnica siły nabywczej wynikająca z różnych walut jest już znacznie mniejsza niż kiedyś, ale - nadal jest. Ja nie wiem więc czy lepiej ma Polak z 5000zł netto, czy "Berliner" z 2800E netto.

W Niemczech minimalna to lekko poniżej 1000e... chyba 6.80e.h netto jakoś tak także ktoś kto zarabia 2800 to jest prawie 3x wincyj od minimalsa (2.93 raza ile mnie matematyka nie myli) także i jeśli chodzi o koszty to postaram się jak najklarowniej przedstawić sytuacje jak to nazwałeś takich między innymi jak ja ''Berlinera''

 

(zakładam te wyliczenia dla kogoś kto żyje sam bez kredytów i rodziny)

 

Polak 5000zł netto:

-wynajem jednego pokoju w sensownym miejscu 650zł w zwyż(pokoju qurwa) mieszkanie 2-3 pokoje 1500-2500

-jedzenie 600-700 nie oszczędzając 

-karta miejska 120

-150 na przyjemności

= wariant tańszy(5000-1570= 3430 msc dyspozycyjne, wariant droższy 5000-2820= 2180 dyspozycyjne)

 

''Berliner'' 2800 euro 

-pokój w średnim miejscu 250-400e mieszkanie 2-3 pokoje od 700e w średnim miejscu z dobrym transportem

-jedzenie 200-300 bez oszczędności

-karta miejska 50-80e

-przyjemności 100

=wariant z pokojem 2800e-715=2085e do dyspozycji; wariant mieszkania 2800-1115=1685e do dyspozycji

 

Biorąc pod uwagę kogoś kto z reichu robi zakupy wszelkich specyfików aka eletronika za granicami reichu gdzie jest jeszcze taniej np Czechy jego kasa jest w stanie zapewnić mu znacznie wyższy standard życia niż komuś zarabiającemu w złotówkach 

 

Ja osobiście msc jestem w stanie (co nie znaczy, że to robię) odkładać prawie 1800e

 

EDIT:błędy

Edited by Maszracius_Iustus
  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, fruit napisał:

Auta w leasing-u, sprzęt na kredyt, chata obciążona hipoteką i z tąd się biorą jęki. 

Tak mi się tylko przypomniało, trochę mały offtop, ale nie mogłem się powstrzymać :)

 

 

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chciwiość, konsumpcjonizm, brak duchowości, porownywanie się z "lajfstajlem" ludzi na fakebooku czy instagramie tworzy brak trzezwego spojrzenia na rzeczywistość w tym wieczne narzekania.

 

Ludzie są jak dziecko, które chce zabawke, jak nie dostanie to ryczy że nie ma, a jak dostanie to pobawi się nią chwile a pózniej rzuca ją w kąt i chce następną.

 

Po za tym w polskiej mentalności narzekanie jest dosyć powszechne. 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
50 minut temu, Maszracius_Iustus napisał:

-jedzenie 600-700 nie oszczędzając 

Bardzo optymistyczna wersja dla jednej osoby.

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, wrotycz napisał:

Czy komuś się udało coś rzeczywistego przyciągnąć?

 

Trenerom rozwoju osobistego udało się przyciągnąć klientów i ich pieniądze :) .

 

14 godzin temu, Funeral napisał:

Można być szczęśliwym w kartonowym pudełku i cieszyć się, że dziś nie pada - można być nieszczęśliwym w pałacu i palnąć sobie w łeb, po utracie 30 z 50 posiadanych milionów dolarów, wszystko jest kwestią umysłu i nastawienia

Im dłużej żyję na tym świecie, tym bardziej szczęście, albo inaczej, radość jest w małych prostych rzeczach, tak naprawdę to my nadajemy temu sens, jeśli robimy coś z miłością, można być nawet śmieciarzem, ale poczucie radości jest, a o nie tak naprawdę chodzi.

 

Ostatnio doświadczyłem mega radości chodząc z psem po lesie, problem polega na tym, że wielu ludzi nawet jak odczuwa radość w podobnych sytuacjach, to duszą ją w zarodku, z prostego powodu; wmówiono im że radość i szczęście będą mieli jak zdobędą określone rzeczy, sukcesy, więc teraz taki człowiek może czuć wewnątrz świetną energię patrząc w jebane słońce, ale on ją usuwa, bo przecież ta ma się pojawić z kolejnym TV, autem, grą, kobietą, więc obecną chwilę radości tłumi w sobie, bo to dla niego nie wyobrażalne że można się czuć świetnie bez kilku gratów :) .

 

Jeśli chodzi o pieniądze, trzeba je uwolnić, im bardziej je ściskasz, tym są mniejsze, prosta zasada :) taki paradoks.

 

 

Edited by The Motha
  • Like 1
  • Thanks 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.