Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Dakota

Dakota, chłód jak Clint Eastwood

Recommended Posts

Podejdźcie, posłuchajcie. Historia ma, nie taka jak w bajce.

Pochodzę z małego miasta. W dzieciństwie towarzyszyła mnie niemoc. W Domu alkohol i przemoc.

Potem rozwód rodziców. Lecz życie dalej zasrane. W domu jak jeść czego nie było. W sklepie bułkę pod bluzą się wynosiło.

Pierwsze zawody miłosne w podstawówce się doświadczyło.

Dopiero technikum, obsługi kobiet mnie nauczyło. Z patologią, gówniarski seks połączyło.

Po latach spotkałem ją. Dobry panie boże. Dwa lata szybko minęło, zanim się sypnęło.

Dziecko mieliśmy w drodze, niech niebo lepiej służy mu, skoro ziemia już nie może.

Lata pracy zaowocowały, średni stan z pąków wydały.

Kiedy spotkasz mnie na drodze, będę uśmiechnięty. Lecz w środku popękany jestem i uschnięty.

Chcesz to się śmiej, szyderco zasrany. Krwawe ślady stóp pozostawiam. Czasem otwierają się rany.

 

 

 

 

Edited by Dakota
  • Like 2
  • Confused 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

DDA, śmierć dziecka, patologia, bieda. Ty się nadajesz na terapię a nie drążenie życiowego autosabotażu w postaci ruchania dup wszędzie. Pomyśl. @Dakota twój domniemany chłód to zbudowane przez patologiczne dzieciństwo poczucie wiecznego zagrożenia owocujące brakami w okazywaniu zaufania. To co sądzisz o sobie to w większości kłamstwo.

Edited by Jaśnie Wielmożny
  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Jaśnie Wielmożny.

Sam chciałeś wiedzieć.

5 minut temu, Jaśnie Wielmożny napisał:

Ty się nadajesz na terapię

Zapewne.

Wiesz już, co mnie wykuło i zahartowało.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ty nazywasz to zahartowaniem, my widzimy zagubionego chłopca z dziurami w psychice, który pustym dymaniem próbuje coś sobie i światu udowodnić, próżny trud.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Dakota napisał:

 znajdę w bród.

 

Tutaj się z zasady nikt swoich dziur w psychice nie wstydzi, przynajmniej ja nie.

Edited by Jaśnie Wielmożny
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Dakota Taki chłód, że zakładasz drugi wątek i piszesz o szydercach. No straszny ten chłód.

Najpierw ochłoń, @Jaśnie Wielmożny trafnie napisał. I nie obwiniaj innych, bo w twoim przypadku szukałbym pomocy u specjalisty.

Forum jako suplement, nie lekarstwo.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawe ekspresja tego co przeżyłeś ale czemu aż tak bardzo w bólu się zanużyłeś?

Czy dzień nowy nie daje Ci nadzieji, że pewnego razu wszytko się odmieni?

Cóż życie hartuje na różne sposoby, nie ma sensu babrać się w krwi w celu wspomnień odnowy.

Moja rada jest taka: Nie żyj ciemną przeszłością lecz idz w tym świecie do przodu z nadzieją i radością.

 

 

 

  • Confused 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie powinno to iść do działu "Moja twórczość"? Czy coś? Nawet rymy so i w ogóle... 

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@smerfDzięki za słowa otuchy.

Kiedyś myślałem, że egzystencja jest tragedią, okazuje się jednak, słabą komedią.

Edited by Dakota

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czym prędzej do specjalisty @Dakota. Nie pozwól tym przeżyciom sobą kierować, nie pozwoli ci to widzieć szczęścia w małych rzeczach. Skupi jedynie na tym co złe.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Znalezione obrazy dla zapytania wtf gif

 

Czemu to jest do rymu ? Co to jakiś kącik poetycki ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, jaro670 napisał:

Czemu to jest do rymu ? Co to jakiś kącik poetycki ?

Tak, komediowy.

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jaki tam chłód jak Clint Eastwood.

 

Lepiej zamiast cudować z rymami i poetyckimi chwytami opisz swoje doświadczenia normalnie, prostym językiem. My jesteśmy fajnymi i mądrymi ale też prostymi, facetami co lubią fajne i proste opisy.

A jak mamy nutkę poetycką na celowniku to se idziemy w kącik poetycki i tam tworzymy rymy i nie tylko ;)

 

PS. Chłód jak Clint Eastwood padł w zetknięciu z kobietą. Teraz to już raczej kluska do ogarnięcia tematu.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Azizi Łatwiej mnie się tak piszę. Szybciej się innym czyta.

 

4 minuty temu, Azizi napisał:

PS. Chłód jak Clint Eastwood padł w zetknięciu z kobietą. Teraz to już raczej kluska do ogarnięcia tematu.

Padł. Powstał. Walczy dalej. Wygrał rundę.

21 minut temu, Azizi napisał:

Lepiej zamiast cudować z rymami i poetyckimi chwytami opisz swoje doświadczenia normalnie, prostym językiem.

W dniu 29.10.2019 o 13:05, Jaśnie Wielmożny napisał:

DDA, śmierć dziecka, patologia, bieda.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odpowiadając na pytanie @deomi

W dniu 7.11.2019 o 18:04, deomi napisał:

Tzn? Czego konkretnie Ci brakowało? Brakuje?

Czego brakowało? Trzeba by odhaczać punkty z piramidy Maslowa. Jedzenia, spokojnego snu. Bezpieczeństwa, Miłości.

Czego brakuje mnie dziś. Umiejętności budowania bliskości z drugą osobą, odpoczywania.

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By larry
      Witam Bracia,
       
      Oto moja historia w skrócie.
       
      Zawsze byłem trochę MGTOW od lat wczesnych, długo zanim wiedziałem, że coś takiego istnieje. Nigdy nie chciałem się żenić i mieć dzieci. Też miałem swoje wątpliwości co do długoletniej monogamii. Pewnie miało na to wpływ moje otoczenie (związek moich rodziców był do doopy, delikatnie mówiąc), a wokół mnie nie widziałem wiele szczęścia wśród małżeństw ze stażem.
       
      Często też jak już pakowałem się w związki to chyba podświadomie wybierałem takie co nie mogą się udać. Byłem z kobietą znacznie starszą z dziećmi, byłem z młodszą mieszkającą w innym kraju, miałem troszkę przelotnych romansów i FWB. I tak zleciało moje życie, a za parę lat będę miał 40 na karku.
       
      Niecałe 2 lata temu poznałem dziewczynę lekko po 30. Zauroczyła mnie, wydawała się inteligentna i miała coś do powiedzenia. U niej rok wcześniej zakończył się długoletni związek i szukała czegoś poważniejszego. Pomimo tego powiedziałem jaki jest mój pogląd na świat i że to może nie mieć sensu jeśli chce solidny związek. Mimo tego i wymiany kilku wiadomości, zaczęliśmy się spotykać, na początku bez spiny i oczekiwań.
       
      Jedna rzecz prowadziła do drugiej i po paru miesiącach znalazłem się w związku. Względnie szybko poznałem jej środowisko i rodzinę, a ona moją. Po pół roku zamieszkaliśmy razem (mega szybko, szczególnie jeśli chodzi o mnie). Względnie szybko zaczęło się parcie na potomka. Koleżanki też zaczęły rodzić i wychodzić za mąż i to też na pewno nie pomagało.
       
      Jednym słowem, urobiła mnie. Prawie. Bo po roku coraz większej presji i mojej niepewności czy chcę, aby moje życie się tak diametralnie zmieniło, wszystko jebło i się rozstaliśmy.
       
      To było bardzo trudne rozstanie, bo straciłem kochankę/komfort emocjonalny/poczucie przynależności/poczucie planu na przyszłość.
       
      Też byłem świadomy, iż pomimo swoich odchyłów, nie była najgorsza jeśli chodzi o zachowanie (z tego co tu czytałem, może być znacznie gorzej). Ze swojej winy i braku stanowczości też dałem się trochę urobić i straciłem kontrolę nad poczuciem, iż jestem panem swego losu.
       
      Po rozstaniu oczywiście była ciemność i stany depresyjne. Myślenie co dalej z życiem. Czy ono zawsze będzie tak wyglądało, iż w relacjach damsko-męskich co najwyżej czeka mnie jakiś romans i nic głębszego. Czy rzeczywiście nie chcę pozostawić po sobie śladu biologicznego w postaci potomstwa, mieć szczęśliwego życia rodzinnego, etc.
       
      Za dużo nie wymyśliłem, kręcąc się z tematem jak gówno w przeręblu. Ale część spokoju ducha odzyskałem w stylu „jest chujowo, ale stabilnie”, aż do ostatniego weekendu, kiedy ex widziała mnie na mieście. Wyszliśmy na „przyjacielskie” pogawędki. Kilka drinków i skończyło się w łóżku. Sielanka, przytulanie i było „jak dawniej” na jedną noc. Oboje jesteśmy świadomi, że „nie pasujemy” do siebie i póki co to było tylko spotkanie bez dalszych konsekwencji.
       
      I teraz Bracia mnie poratujcie zanim zwariuje, bo nie wiem czy zapomnieć o tym co się wydarzyło czy coś robić.
       
      - gdyby udało się z nią stworzyć nową relację, musiało by to się skończyć produkcją bombelków i życiem happy (lub unhappy) ever after. W przeciwnym razie, to jebnie jeszcze z większym hukiem niż za pierwszym razem i nie będzie co zbierać
       
      - zaakceptować to, iż to jest koniec tego związku z tą osobą i po prostu dowiedzieć się czego tak naprawdę ja chcę w tym życiu i jeśli rzeczywiście na 100% od siebie chciałbym rodzinę, to wtedy działać w tym kierunku, ale to już pewnie będzie z kimś innym. Może też być już po prostu za późno, jeśli okaże się, że chcę takiego życia za 10 lat.
       
      Co o tym myślicie?
      Larry
       
    • By MatiCFC_16
      Witajcie Drodzy Użytkownicy ! 🙂 Nazywam się Mateusz. Jestem tutaj po to, by zgłębiać wiedzę na temat funkcjonowania kobiecej psychiki. Z miłą chęcią będę czytać Wasze komentarze- jak i również starać się aktywnie działać na rzecz forum. Miłego wieczorku... Mati 
    • By l_enny2
      Cześć bracia
       
      Podobnie jak inni koledzy, do tej pory obserwowałem, słuchałem audycji, komentowałem na yt jak się dało i przeczytałem paczkę książek Marka ( szkoda że już nie ma pakietu) teraz przymierzam się do kolejnej paczki z poradnikiem rozwodnika na czele  ale do meritum.
       
      Zakochany po uszy, niezbyt doświadczony poznałem ja moją lube, zaślepiony dupką latałem za wszystkim jak mały latlerek, załatwiane wszytko co potrzeba i nie i oczywiście na Mój koszt. Później wpadłem na genialny pomysł że się oświadczę, coś tam rodzina przebąkiwała że panna nie taka idealna jak w mojej głowie i żeby się zastanowić. Oczywiście jak już się domyślacie mądre rady miałem gdzieś, później ślub szukanie mieszkania, oczywiście wszytko na Mojej głowie i wieczne dąsy i słowa niezadowolenia, gniazdko musiało być idealne i zgodnie z wizją, na wszystko się godziłem i przytakiwałem. Do ślubu i tak z rok po seks max co 2 dzień zawsze chętnie, później już rzadziej chyba że coś chciała, albo chciała gdzieś pojechać. Znalazła pracę jako ratownik medyczny i zaczęliśmy się mijać, ja też pracuję dużo albo bardzo dużo. Raczej się nie kłóciliśmy tylko o porządki, nie jestem najbardziej poukładanym i porządnym człowiekiem szkoda mi na to czasu  ale małżonka stawia za punkt honoru czystość w mieszkaniu, reszta obiady zakupy opłaty rachunki o już Mój problem, jakoś korona z głowy mi nie spadała z tego powodu. Z raz z tego powodu na tydzień do mamusi się wyprowadziła tak przed samymi świętami żeby było rodzinnie i przytulnie i znowu ja polazłem namawiać ją na powrót co przyznaje było delikatnie mówić błędem. W między czasie dzwoniła do mnie jakaś kobieta że Moja żona i jej chłop mają romans, na początku się wkurzyłem, później sprawę zbagatelizowałem znowu bystry ja, i później mi przeszło po jej zapewnianiach że nic nie było i jak zobaczyłem potencjalnego kawalera, straszy pan tak wyglądał  z brzuszkiem, fakt lekarz ale zarabiający mniej niż ja i z mocnym problemem alkoholowym. I wpadłem na genialny kurna pomysł zróbmy sobie dziecko przecież zawsze chcieliśmy  a miałem ciśnienie  na potomka. Po pół roku udało się zona na l4 i siedzi w domu oczywiście proporcje obowiązków zostały, sprzątanie reszta nieważne. Nie wspomiałem jeszcze że żona ma 2 hobby oprócz sprzątania siłownie chodzi na nią pół życia, szczupła ładna dupka ale innych efektów nie ma, ale koledzy się kręcili, a to jakieś sms a to telefony. I poznała kolegę fantastę na siłowni który ma przewagę ( dzięki jego doradztwu finansowemu znacząco uszczupliła swoje oszczędności do 0 ;))  bo na nią chodzi a ja siedzę i pracuję, 2 razy nawet kolega był w mieszkaniu ( moim) jak mnie miało nie być, często jeżdżę.  Córa się urodziła w tamtym roku ma teraz 2 miesiące i tu następuje zwrot fabularny. Żona oświadczyła że Mnie już nie kocha ( kochałem za mocno ;), miałem za dużego albo za małego ) że trzymałem ją pod kloszem wyręczałem zę się życia chce nauczyć i wyprowadza się. Jestem naiwnym człowiekiem ale nawet ja je wspomniałem zę na urodziny  jej dostanie testy dna córy, coby jak Marek mówi nie być w gronie 30 % wychowujących nie swoje dzieci. Na razie jeszcze szuka mieszkania, ja jestem grzeczny miły i kulturalny jak zawsze, nie che być nagrany i mieć ciekawiej niż mam. Zdaje sobie sprawę że na 65% kogoś ma i ja będę ich utrzymywał przynajmniej do czasu aż sie okaże że testy są inne ale córa podobna, zapewniania zę nie idzie  do chłopa też są, że kolega to kolega. Twierdzi zę na pieniądzach jej nie zależy. 
      A ja myślę jak się przygotować na rozwód u prawników byłem ale za 150 zł powiedzą wam mniej niż 1 post tego forum o rozwodach. Znalem radce prawną  koleżankę siostry znaczącą się an sprawach rozwodowych
       
      Kazała iść do psychologa 100 zł ( prawie lodzik)  że próbuje zrozumie czemu moje małżeństwo się rozpadało ( kwit do sądu), Chciałem iść na terapię z żoną ale ona nie odczuwa takiej potrzeby 
      upłynnić pieniądze z  firmowego konta 
      robić koszty
      szlaban do rozwodu na dupy ( jakoś w miasto nigdy nie chodziłem)
      wynająć detektywa w celu weryfikacji zapewnień małżonki
      i stwarzać pozory lub próbować ratować małżeństwo 
       
      ja jeszcze przed wyprowadzką dodałem od siebie rozdzielność majątkową od dnia 
       
       
      Z sytuacją  sobie dam jakoś radę, Muszę. będzie Mnie to kosztowało więcej lub mniej pieniędzy ( robota delikatnie mówiąc nie idzie). Może się zejdziemy może nie i tak i tak będzie dobrze, jak dziecko Moje to będę mieć ładną córę.
       
      Pytanie do Barci jak wyciągnąć wnioski na przyszłość i przestać być frajerem bankomatem? Bo teoria jedno nagrania 2 a z realizacją Markowych podpowiedzi idzie ciężko.
       
      Jest trochę lepiej ale nadal jestem dupa, zaczynam od czytania od nowa kobietopedii i wyprawy po samcze runo, tym razem ze zrozumieniem i dokładnie,  che zapisać się na boks i odreagować, zrzucić sadło bo się zapuściłem , ucywilizować  robotę bo 1 osobowa działalność i zapierniczam prawie 24h/7dni w tyg. A potrzeby nie będą już tak duże  
      Pozdrawiam
       
      ps.2 ktoś kupił z was komplet 3 poradników prawnych polecacie ?
       
      L_enny
       
       
       
    • By Samename
      Witajcie Bracia!
      Dziś nadszedł mój czas, aby podzielić się swoją historią. 
      Same daty i okresy są orientacyjne, jak ktoś będzie liczył to może się coś nie zgadzać.
      Chętnie przeczytam Wasze opinie na ten temat.
      Skupiłem się na najważnieszych rzeczach bo to naprawdę jest "Moda na skuces", którą chcę zostawić za sobą.
       
      Ze swoją ex byłem około 4 lat. Młodsza o rok.
      Poznaliśmy w moim okresie pomaturalnym, przez wspólnych znajomych. Wiadomo, był alkohol, ciepło no i jakoś tak się powoli zaczynało, bez zbytniego tempa. Wtedy wyjechałem do pracy za granicę na 2 miesiące. Ona na mnie poczekała, codzienne rozmowy itp. Po wakacjach wróciłem, poszliśmy na randkę, raz, drugi i zostaliśmy parą.
      Tak minęły jakieś trzy miesiące. Miłość, ekscytacja, wiadomo.
      Jakoś w okolicy świąt nowego roku ex zechciała się rozstać. 
      Akurat chwilę po tym była impreza naszego wspólnego znajomego, na którą tak jak i ona poszedłem. 
      Na samej domówce żeby wzbudzić jej zazdrość zacząłem podbijać do jakiejś dziewczyny.
      W końcu wyszliśmy na rozmowę na zewnątrz i się zeszliśmy.

      Tak minęło kolejne ok. 1.5 roku, wtedy mi się odmieniło. Stwierdziłem, że chcę się rozstać. Błagała, mówiła, że nie wiem co robię, że tak naprawdę tak nie myślę, że chce ze mną być, ale ja nie chciałem. 
      No to co zrobił Samename? Odpoczął? Zastanowił się nad swoim życiem? Gdzie!
      Tak zacząłem kręcić ze swoją zastępczą dziewczyną. Na początku, miesiąc kolorowo (aż za bardzo), przespałem się z nią, a po jakimś mnie to zaczęło przytłaczać. Bo, a to “poznaj moją przyjaciółkę”, “poznaj mojego brata i może rodzinę”, a ja nie chciałem głęboko wchodzić.
      No i się rozstaliśmy po jakimś półtora miesiąca.

      Wtedy stwierdziłem, że zrobiłem wielki błąd odchodząc od ex.
      Sms, telefon, spotkanie, przeprosiny, jaki to wielki błąd zrobiłem i dała mi szansę. No to super chyba, nie?
      No i tak było. Ogólnie rozumieliśmy się świetnie. Ona akceptowała moje dziwności, ja jej. Jakoś tam czasami wspominała o ślubie, oświadczynach itp., ale ja byłem zdania, że ślubu dla siebie nie potrzebuję, jak już mam to zrobić to najwyżej dla niej. W ten sposób minął następny rok.

      I po tym roku “dojrzałem” do decyzji - kupuję pierścionek i oświadczyny w okolicy nowego roku.
      Coś te okolice grudnia/stycznia były dla mnie pechowe.
      Po 3-4 miesiącach, wyszło że ona nie chce już tego, że ją to przytłacza, że razem do końca życia i w ogóle straszne. No to mówię zastanów się, czy na pewno, ona na to, że tak. 
      No to mówię, ok trudno, to dzięki za związek i miłego życia. 
      I tutaj powinien być koniec, prawda? Prawda!
      No, ale jeszcze byłem zbyt biały.
      Wróciła z podkulonym ogonem, ja trochę się pozastanawiałem i się zeszliśmy. Tak, wiem telenowela się robi. 
      Ale co dalej?
       
      No to mija 3-4 miesiące, po pijaku mamy się rozstawać z mojej inicjatywy. Jednak wspólna koleżanka zainterweniowała, że tak do siebie pasujemy i inaczej być nie może, no i próbowaliśmy dalej.
      Tutaj związek nasz zaczął wygasać z mojej strony, chęci też już nie było aż takich. Raczej z przyzwyczajenia, i że robię to “dla nas”.
      Trochę czasu minęło no i wiecie kiedy był przełomowy moment? 
      Tak! Dobrze myślicie! Jakieś 2 tygodnie przed nowym rokiem.
       
      Dostaję telefon o 3:30! 
      Odebrałem, bo miała skończyć pracę (ok. 21-22) i wrócić do domu, a się nie odzywała, więc się martwiłem. 
      No i leciało: “Chcę się rozstać, nie wiem co czuję, bla, bla, bla”. 
      Ja tylko przytakiwałem, bo już coś się przelało. 
      Spotkaliśmy się później raz, żeby przekazać sobie świąteczne prezenty, na 2-3 minuty i tyle. 

      Podsumowując związek i moją przemianę:
      Było nieźle, seks był nienajgorszy, ale nie tyle ile bym chciał. Na początku związku byłem introwertykiem z cechami ekstrawertyka, teraz proporcje się odwróciły, jestem zadowolony z tego, jak się potoczyło bo nie odniosłem większych obrażeń, a wyniosłem dużo dla siebie, gdzie wiem że dużo braci na tym forum nie miało tak dobrze.

      Okres pozwiązkowy:
      Przed nowym rokiem jakoś znalazłem forum, później przeczytałem Kobietopedię, Stosunkowo Dobry i zacząłem rozumieć czym jest matrix i dopiero zrozumiałem co naprawdę znaczy programowanie ludzi. Przez chwilę mnie to przybiło, a później zrozumiałem, że po prostu trzeba umieć grać w tę grę i akceptować jej zasady jeśli nie mogę ich zmienić, a także wykorzystywać to co daje mi znajomość jej reguł. 
      Jest trochę pusto, bo przez tyle czasu się przyzwyczaiłem, że w każdej chwili mogę do niej zadzwonić itp. ale teraz po prostu trzymam lepszy kontakt ze znajomymi (choć cały czas był niezły) i akceptuje taki stan rzeczy, jaki jest. Doceniam brak uzależnienia od drugiej osoby i wolność w podejmowaniu decyzji.
      Jeszcze wiele drogi przede mną, ale wiem że idę w dobrym kierunku. Rozwojem osobistym i wewnętrznymi przeżyciami zacząłem interesować się już w liceum i wydaje mi się, że to dało mi podwaliny do przyjęcia wiedzy, jaką daje forum i sam Marek. 
       
      Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru,
      Samename
    • By NiesamowitySzymi
      Uszanowanie!
       
      Moja historia jest, krótka, mało dramatyczna a przeczytać można.
       
      W czasach szkolnych miałem powodzenie u kobiet. Byłem szkolnym wesołkiem, rozrywkowy, wyglądałem do rzeczy oo i miałem ojca, który pływał, więc kasa na modne ciuszki była. ( więc pewnie panie dodały dwa do dwóch).
       
      Zamiast korzystać z tego w praworządny sposób, zbierać doświadczenie ja wolałem rypać w playa. Byłem mistrzem Tekkena w wypożyczalni kaset video, gdzie można było po grać w konsole i kupić piracką grę. Między czasie budowałem sobie wyobrażenie o relacji damsko-męskiej na podstawie filmów, seriali i własnych złudzeń. Nigdy nie myślałem o bzykaniu dużo dziewczyn, tylko wolałem zasady i związek z jedną.
       
      Inicjacje seksualną zacząłem późno; 23 lata, pracowałem w ochronie a pani w punkcie z telefonami  przed halą sprzedażową. Jako zaangażowany ochroniarz przechadzałem się i pytałem panią z uśmiechem, czy wszystko w porządku. Od razu było widać że pani starsza, dokładnie 7 lat ode mnie. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się i postanowiłem panią zaprosić na łyżwy. Niby było spoko, choć pani dawała do zrozumienia, że nie jest pewna naszej relacji itp.
      Od mojego kumpla a jej zmiennika dowiedziała się że jestem prawiczkiem, bo mu to powiedziałem. Pani się to spodobało, więc szybko zaprosiła mnie do siebie ( mieszkała z koleżankami). Po akcie nasza relacja nabrała chwilowo tempa. Zaangażowałem się, więc biegałem do niej z piwem i marihuanką. Pewnego pięknego dnia pani się do mnie spruła, że jestem ochroniarzem i że mam pojawiający się trądzik. Mówiła że jej  zmarły ojciec nigdy by nie pozwolił żeby ona spotykała się z ochroniarzem ( miał rzekomo artystyczne plany wobec niej). I że jak chcę się z nią dalej spotykać, to mam coś zrobić z twarzą. Kiedy wyszedłem od niej zrobiło mi się przykro, nawet poszła mi łezka bo pani zrobiła to z wielkim wyrzutem a już na lekkim haju.
       
      No, więc byłem zdziwiony ale że zawsze lubiłem rozkminki to zacząłem zadawać sobie pytania, pani uroda odchodziła w niepamięć, robiła się jej figura gruszki, plus taka duża różnica wieku, a pani w tym punkcie nie zarabiała dużo więcej niż ja. Dodam jako plus miała naprawdę duże i sterczące piersi, robiło to spore wrażanie, choć czas zatarł wspomnienie.  Mi zależało wówczas, więc brałem więcej godzin i zarabiałem wtedy więcej niż ona.
      Stąd moje rozżalenie, że tak mogła powiedzieć.
       
      Podobna sytuacja miała miejsce później drugi raz tylko przy jej koleżance, ale byłem pod wpływem alkoholu, więc ją zwyzywałem  i wyszedłem z pokoju i się już nie odezwałem.
      Pisała do mnie że niby chcę ze mną spędzać czas, że jej zależy ale wiecie takich słów i stosunku do mnie nie mogłem wybaczać, zresztą powinna docenić różnicę wieku i moje chęci ale co tam wolała się dowalać. Historia trwała z 3 miesiące licząc od pierwszego spotkania.
       
      Jedziemy dalej, niedługo po tym dorabiałem sobie w markeciku, podszedł do mnie współpracownik i powiedział, że podobam się jednej dziewczynie. Mówię, czemu nie i tak wtedy zaczynałem coraz częściej spędzać czas pijąc samemu browary. Umówiłem się z ową damą i na spotkania zdarzało mi się przyjść na kacu gigancie. Pani po miesiącu znajomości zaproponowała wyjazd do Anglii ja już wcześniej wyjeżdżałem do kumpli więc mówię ok.
      ( też chciałem się zerwać bo zaczynało mi odwalać po alko i urządzałem awantury w domu rodzinnym, szczególnie do ojca miałem do niego jakąś skrywaną urazę, z kumplami wesołek ale jak tylko wracałem do domu to jeb… i awantura, bluzganie bez rękoczynów). Więc wyjechaliśmy do jej koleżanki, która mieszkała tam z chłopakiem. O pani napiszę, że 
      równolatka, po studiach po prostu chciała wyjechać. Krótko przed wyjazdem okazało się, że praca jest tylko dla niej ( miała być dla nas obojga), ale w domu jak wspominałem narobiłem rabanu, po którym obudziłem się w wyrzutami jak nigdy. Więc musiałem się zerwać natychmiast. Ważne, jak spotykaliśmy się to z moimi problemami nie podstawiałem się do niej pojechaliśmy tam na zasadzie koleżeństwa. Pracę załatwiłem sobie na drugi dzień, bo byłem wcześniej w UK tylko w innym mieście, znałem komunikatywnie angielski. I nagle z dnia na dzień JEBUDU – zakochałem się. Po prostu zacząłem z nią załatwiać sprawy związane z pobytem, razem zakupy plany, i się przytulaliśmy,  całowaliśmy tylko to. Ja się wkręciłem. Poza tym chłopak jej koleżanki roztaczał przede mną wizję wspólnych randek itp. Ale też martwił się o swoją że jak przyjedzie koleżanka, to im zaburzy związek bo jedna przy drugiej chce pokazać.
       
       Dodam do tego, że wówczas na jedną polkę w uk przypadało chyba  z stu Polaków,  w sumie to zrozumiałe. Więc o zazdrość nie było trudno. Mogę to wyjaśnić tylko tak w Polsce jak byliśmy to w sumie jakoś nie zabiegałem była średnia, ale UK zachciało mi się związku, wspólne powroty tydzień jej rodziny tydzień u mnie.
      Pewnie też, że nie było w pobliżu innych dziewczyn. Próba wyjaśnienia nagłego bumu haju hormonalnego. Postanowiliśmy że spróbujemy razem, przez chwile było cacy, następnie pojawił się jakiś słowak, co miał furę i komórę. Pani na mój widok kiedy wysiadała od niego z samochodu, podbiegła mówiła, że to tylko przyjaciel i cytuje: „chciała się przejechać jego samochodem”. Zanim się wyprowadziłem musiałem chwilę z nią pomieszkać żeby ogarnąć nową miejscówkę. Pani zaczęła mi opowiadać jak to jej koleżanka zdradza swojego chłopaka, a ten chłopak znowu mi mówił co moja pani gada o mnie, że chce mieć kogoś kogo zna (frajera) a swoje się zabawiać dalej. Myślałem ale jazda, poza tym widziałem jak koleżanka wysiadała dwa razy z innego samochodu. Pani potrafi się całować, przytulać patrzeć słodko w oczy a za plecami zdrady. Przyznam, że to był dla mnie szok.
       
      Wyprowadziłem się, zacząłem się poważnie zastanawiać się nad tym wszystkim i oczywiście piłem, miałem towarzycho alko, narko i tak prawie dzień w dzień, aż popłynąłem.
      Obudziłem się zarzygany, spuchnięty i we własnym moczu leżąc  przynajmniej w swoim pokoju. Zobaczyłem swoje odbicie w lustrze i przypominało książkowy przykład totalnego menela. Przestraszyłem się nie na żarty. Nie miałem wyboru wracam do polski, przestanę drynić zacznę od nowa. Tak też zrobiłem. Rzuciłem alko i narko zostały tylko szlugi, których dni też były policzone. Wyjeżdżałem łącznie parę razy, więc znajomych po powrocie już nie miałem. Załogowałem się na Badoo hehe. Już z innym podejściem, poznałem dziewczynę „na początku” było spoko. Kiedy zaczęliśmy się bzykać ona miała hmm.. trochę dziwne ciało, piersi płaskie i takie na boki no nie fajny widok i do tego żylaki na nogach, rzadkie włosy i podniszczoną cerę. Spytała czy to akceptuje, powiedziałem, że tak. Przez krótki okres było naprawdę spoko, potrafiła zadzwonić miły głos, że tęskni itp. Nie chciałem się wkręcać.
      Pojechaliśmy na domek i nagle JEB, tak po prostu przy kolacji, że jestem leniem, że powinienem wziąć się do roboty,  że nie będzie chodziła z  kimś kto nie ma samochodu.
       
      (Piszę to, ponieważ jest to ważne dla zrozumienia mojego szoku otóż; pieniądze miałem odłożone, była sympatyczna, sam chciałem w końcu kupić autko, bo od prawka nie miałem raz tu raz u uk, więc nie kupowałem)
      I znowu zbluzgałem, wywaliłem stół, wyszedłem i tak kolejny raz. Telefony że źle zareagowałem, że nie to miała na myśli itp., itd.
      Najlepsze na koniec, pani poznała kolejnego na Badoo, po tygodniu mieszkała u niego. Po jakimś czasie dzwoniła do mnie pytając się czy coś do niej czuję, bo ona jest w ciąży.
      Że niby jej obiecywał wspólne życie, a poprzednio prosiłem żebyśmy się porządnie zabezpieczali bo nie jestem gotowy na dziecko. Powiedziała, że ona też a potem robi coś takiego.Gość nawiał a ona jest z małym dzieckiem to jest niewiarygodne dla mnie zwykłego gościa co się dzieję. Dodam, że to też trwało z 3 miesiące. 
       
       
       
       
       
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.