Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Recommended Posts

Witajcie drodzy Bracia, witam starszyznę z forum!
Zainspirowany tematem jednego z Braci "Rozstanie bez rozstania po 3 latach" zebrałem się w sobie i postanowiłem podzielić się z wami moją kolejną historią z mojego jeszcze aktualnego związku, tak że kawka/herbatka/pyszna woda w dłoń i zapraszam do czytania, ponieważ nie ukrywam chciałbym poznać wasze zdanie, bo sam nie wiem jak mam już to rozegrać.

Będzie to relacja ze związku dla cierpliwych ponieważ postaram się opisać tutaj wszystkie ważne sytuacje, jak i nakreślić to z kim mam doczynienia, oraz z jakiego domu pochodzi moja pani.

A więc moja pani ma 29 lat, pochodzi z rodziny gdzie górą są kobiety (dwie siostry i brat), ojciec górnik, mama zajmowała się domem więc pracę zaczęła dosyć późno w aptece a wszyscy mieszkają w małej wsi, wiadomo domek, kurki, ogródek, pole do obrobienia.
Nie przelewało się, dlatego ta rodzina na prosto wyszła dopiero nie dawno ponieważ ojciec nadal pracuje.

Moja dziewczyna poświęciła swoje najlepsze rozrodcze lata na naukę, szybko z domu wyfrunęła, studia, wynajem mieszkań, praca w zakładzie produkcyjnym na stanowisku audytor a potem analityk sprzedaży, zarabia nie źle jak na kobietę no i w końcu kupiła własne mieszkanie.
Jest typem imprezowiczki, ale zawsze na pierwszym miejscu stawiała naukę, czytanie książek, dokształcanie się, kursy i szkolenia.

 

Z charakteru zaś bardzo nie ustępliwa (Jej zdanie musi być ostatnie) tak że wśród znajomych uważana za super kumpelę która dobro innych stawia ponad własne.
Oczywiście nie obyło by się bez ciemnej strony, i powiem wprost "ZOŁZA" czyli chyba standard w dzisiejszych czasach, do tego doliczmy zaniżone poczucie wartości, nie ustępowanie pola w dyskusjach, zadzieranie nosa, mściwość objawiająca się tym że jak czegoś nie dostanie albo się jej odmówi no to wbije szpile albo coś "przypadkiem" zniszczy, życie przeszłością gdzie poprzedni partner oszukiwał ją przez cały związek mając żonę i dziecko, jazdy za małolata  jak docieranie przez matkę wszystkich a jej najbardziej bo najstarsza z dziewczyn.

Przebieg związku.

Historia to była jakich wiele, więc czyli portal randkowy, spotkanie w środku nocy, piwko, poszliśmy do niej, rozmawialiśmy do rana, seksu nie było dopiero po miesiącu dała mi się dotknąć kiedy przytaknąłem że jesteśmy razem.

Mając za sobą Kobietopedię, Brudną grę, Stosunkowo dobrego jak i audycje Marka nie raz łapałem ją na shit testach, fochach, próbach przesuwania granic co kończyło się moim wyjściem z jej mieszkania nawet w środku nocy, wtedy przylatywała zaszlochana z wielkimi wyrzutami sumienia.
Przy ostrzejszych sytuacjach nie odzywałem się nawet tydzień, było przepraszanie, płacz, zaczęło wbijanie się poczucia winy.

Kiedy zaczynałem związek byłem w trakcie realizacji planów i remontu swojego mieszkania po zalaniu, więc znów generalka, będąc 4 lata sam przed związkiem wyczyściłem swoje środowisko tak żebym mógł robić to co kocham czyli nagrywać, z komputerami jestem związany od czasów dzieciństwa (Commodore 64, Amigi).
Postanowiłem przystosować mieszkanie do nagrywania więc wyciągnąłem wszystkie pieniążki ze skarpety i zacząłem wcielać plan w życie, dzieląc czas na ćwiczenie mówienia do mikrofonu, inwestycje w sprzęt, remont, praca w nadgodzinach + dorywczo i do tego doszła jeszcze dziewczyna.

Remontując po kolei każde pomieszczenie udało się zagospodarować mieszkanie tak żeby możliwe było postawienie ścianki i przystosować je w miarę do nagrywania, zostało tak na prawdę już nie wiele.


Ramę związkową udało się utrzymywać do lutego (zbiegło się to z finalizacją budowy studia) zaczęło się odciąganie mnie od tego co chcę robić i naciskanie na mieszkanie razem, coraz silniejsze parcie na dziecko, to już nie były szpilki ale gwoździe, nie wytrzymałem uderzyłem pięścią w stolik, wyszedłem, ochłonąłem

Kilka dni przygotowałem się do rozmowy w której wygarnąłem podając jej suche informacje i to co mnie boli, podając suche fakty i uświadamiając ją że jej zachowanie nie tylko nie różni się od typowego babskiego zachowania ale też od ludzi który jak tylko zobaczyli że chcę robić to co kocham zaczęli mnie od tego odciągać i którym to musiałem podziękować, zerwać kontakty i że jak będzie tak robiła dołączy do grona tych ludzi.

Podczas trzygodzinnej rozmowy dałem wybór albo godzisz na to że będziesz żyć ze mną bez ślubu i dzieci oraz pozwolisz mi robić to co kocham, a ja w zamian postaram się pogodzić czas tak żeby spędzać go wspólnie jak i realizować mój plan ze studiem i nagrywkami albo możesz odejść znaleźć sobie chłopa takiego który jej da dzieci i ślub.

Po tonach łez widząc że to nie działa przystała na to że będziemy razem dalej, znaleźliśmy tymczasowy kompromis w postaci tego że część sprzętu zabiorę do niej, zajmę sobie kącik w pokoju, więc zbudowałem na szybko biurko, tam "zainstalowałem się" z mikrofonem, laptopem i resztą sprzętu.

Rozmowę zakończyliśmy bez seksu, postanowiłem nie nagradzać jej za takie zachowanie za to wszystko skrupulatnie nagrałem i zrobiłem zaszyfrowane kopie.
Lecimy dalej, pomieszkując u niej w końcu nastał względny spokój, skończyło się peplanie o dzieciach, Ja sobie nagrywałem, remontowałem dalej, czasem się gdzieś pojechało, spędziło ze sobą czas bardziej niż rutyna dnia, kolacyjki, spacerki, wypady do niej na wioskę i tutaj wtrącimy to co zaobserwowałem będąc od czasu do czasu o niej w domu.

Będąc tam od czasu do czasu zaobserwowałem jak jej młodsza siostra (25 lat) już po ślubie i niedawnym urodzeniu dziecka zaczęła nie miłosiernie temperować swojego męża, czyli nic nowego dostała to co chciała, więc chłop wychodzi sobie na trzy godziny po chleb ponieważ u niej w domu został sprowadzony do roli trutnia który ma siedzieć cicho i wykonywać polecenia.

Raz przyłapałem jej matkę jak odnosi się do swojego zięcia, a temu wszystkiemu przyglądał się biernie ojciec który jak robiło się "kwaśno" szedł sobie do komórki na wódeczkę aż do wieczora, raz nawet poszedłem z nim, sympatyczny, schorowany człowiek chcący spokoju za wszelką cenę.
Już coś wtedy czułem że jest nie tak, domyślam się że nasza rozmowa musiała wypłynąć w jej najbliższe kręgi i pewnego dnia będąc tam jej mamusia wytoczyła ciężkie działa z siostrzyczkami dając mi twardo do zrozumienia że jej córeczkę stać na magistra czy inżyniera.

Nawet nie zorientowałem się jak podczas tej rozmowy zostałem sam bez wsparcia męskiego grona, moja postawa wywołała agresję u naczelnej królowej roju więc do wyboru miałem albo ustąpić albo wyjść.
Jak myślicie co zrobiłem ?

Grzecznie dziękując wziąłem swoją torbę, zadzwoniłem po kumpla wychodząc na przeciw usiadłem na przystanku, po dwóch godzinach byłem w domu i czekało na mnie tam nie małe zdziwienie kiedy zastałem tam moją dziewczynę kłaniającą się w pas, przepraszającą za matkę i siostry.
Jej matka przyjechała za tydzień z całą świtą mnie przeprosić za swoje zachowanie, mimo tego że miałem piekielną ochotę dowalenia im za to, ustąpiłem pola.

Wracamy do związku, w nasze życie zaczęła wkradać się rutyna a od kwietnia zaczęło się doprowadzanie mnie do szału i wbijanie poczucia winy, obracania kota ogonem, co doprowadziło mnie do rozstrojenia nerwowego, takie sytuacje powtarzały się cyklicznie do czerwca.
Niestety będąc kłębkiem nerwów, przytłoczony pracą, rozwodem brata po 18 latach stałem się nerwowy do tego stopnia że nie wytrzymałem i zrobiłem u niej awanturę w której dopuściłem się najgorszego, pozwoliłem żeby narastający we mnie gniew przejął nade mną kontrolę do tego stopnia że uderzyłem ją w twarz.
Wzięła nóż do ręki, więc go jej wyrwałem i za ubrania przeniosłem i rzuciłem na łóżko a swoją agresję wyładowałem na ścianie.

Następnego dnia dopadło mnie poczucie winy tak wielkie że rama związkowa upadła, przegrałem nie tylko z nią, ale z samym sobą.
Rękę do mnie wyciągnął dobry przyjaciel który starał się wytłumaczyć mi że to nie tylko moja wina, niestety swojej postawy już nie odbudowałem.
Czekała mnie jeszcze konfrontacja z nią, i powiedziałem sobie że byłem, jestem, będę gotowy na konsekwencje tego co zrobiłem, przeprosiłem, a ona nikomu tego nie powiedziała, zrobiliśmy sobie tydzień przerwy.

Po tygodniu koszmarów sennych, łajania się poczuciem winy pękłem i poszedłem do niej, ustalić co dalej robimy, zdecydowaliśmy na bycie razem, Ja się zmieniłem ale niestety ona już nie, podczas kłótni starałem się panować nad sobą ale już ustępowałem pola, im więcej godziłem się w imię relacji na to żeby się nie kłócić tym bardziej zaczęło się dręczenie mnie przeplatane seksem jakiego nie było do tej pory, wakacjami za które ona płaciła, dogadzaniem mi na przemian z jazdami.
Znosiłem to dzielnie ale czułem że od tej sytuacji cały czas jestem w stresie, zacząłem podupadać na zdrowiu, dalsza praca nad przedsięwzięciem zaczęła stawać pod znakiem zapytania, bóle kręgosłupa, stawów, rosnące ciśnienie powodowało krwotoki z nosa.
Zaczęło się chodzenie po lekarzach, jak i zaczęło się czepialstwo do tego stopnia że w jej domu nie mogłem nawet już lodówki otworzyć, siedzieć nagrywać, wbijanie poczucia winy osiągnęło końcem października limit.

I tym oto długim wstępem za który przepraszam Bracia po prostu chciałem nakreślić wszystko od początku do końca, a więc przyjrzyjmy się ostatnim wydarzeniom z przed tygodnia.
Przestało wystarczać spędzanie czasem w postaci oglądania filmów, spacerków, wspólnego gotowania, moja pani postanowiła uprzykrzyć mi ponownie życie twierdząc że nie spędzamy czasu razem, do tego stopnia że w zeszły poniedziałek przegięła pałę czepiając się nawet tego że czytam sobie e-booka w miejscu gdzie król chodzi piechotą, to uświadomiłem jej że nie moja wina że nie potrafi pogodzić się z tym że związek nie wygląda tak samo jak na początku, ale sprawę olałem i poszedłem do siebie składać biurko do studia.
Przyszedłem na obiad, i usłyszałem statyczne "przepraszam" na odczepkę w takim roszczeniowym tonie że coś we mnie pękło.
Nawet nie wiedziałem kiedy tak szybko się spakowałem, w torbę, dwa plecaki, odnalazłem też klucze od mojego mieszkania które też zabrałem.
Po przyjściu do domu wymieniłem też wkładki w zamkach, nie minęła godzina otrzymałem sms'a nie od niej ale od siostry która ma dziecko, spadła na mnie lawina gniewu, kilka następnych godzin pokazało mi że nawet niektórzy znajomi napisali mi takie rzeczy o których bym nawet nie pomyślał.

I tak oto jestem, zamknięty w domu mam spokój przed burzą, bo wiem że czeka mnie konfrontacja i najgorsze przede mną, będę musiał jej też spłacić część kredytu który wzięła mi na sprzęt, na szczęście zacząłem to spłacać i zostało mi może jakieś 900 PLN.
Sam podjąłem środki zaradcze w postaci karteczek na lustrze, zająłem się pracą i kończeniem roboty,słucham audycji, wygrzebałem kobietopedię czekam na najgorsze ponieważ coś czuję będą mnie chcieli wynieść na widłach z pochodniami w ręce i mimo tego nawet nie ukrywam że aż świerzbią mnie ręce żeby coś do niej napisać, i tak będę musiał oddać jej klucze z mieszkania więc raczej nie uniknę spotkania z nią, ale na razie czekam na rozwój sytuacji.
I tu rodzą się moje pytania Bracia.
- Co dalej? 
- Nie ma szans na odzyskanie tej kobiety?

Na koniec chciałbym podziękować każdemu kto to przeczytał, mam nadzieje że dowód mojej głupoty w postaci tego posta jednak komuś się sprzyda i nie popełni moich błędów, jeżeli temat znajduje się w złym dziale proszę o przeniesienie.

Pozdrawiam i życzę mimo ponurego charakteru posta udanego dnia/tygodnia.

  • Like 15
  • Thanks 2
  • Sad 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 minut temu, VIREK napisał:

A więc moja pani ma 29 lat, pochodzi z rodziny gdzie górą są kobiety (dwie siostry i brat), ojciec górnik, mama zajmowała się domem więc pracę zaczęła dosyć późno w aptece a wszyscy mieszkają w małej wsi, wiadomo domek, kurki, ogródek, pole do obrobienia.
Nie przelewało się, dlatego ta rodzina na prosto wyszła dopiero nie dawno ponieważ ojciec nadal pracuje.
 

Z charakteru zaś bardzo nie ustępliwa (Jej zdanie musi być ostatnie) tak że wśród znajomych uważana za super kumpelę która dobro innych stawia ponad własne.
Oczywiście nie obyło by się bez ciemnej strony, i powiem wprost "ZOŁZA" czyli chyba standard w dzisiejszych czasach, do tego doliczmy zaniżone poczucie wartości, nie ustępowanie pola w dyskusjach, zadzieranie nosa, mściwość objawiająca się tym że jak czegoś nie dostanie albo się jej odmówi no to wbije szpile albo coś "przypadkiem" zniszczy, życie przeszłością gdzie poprzedni partner oszukiwał ją przez cały związek mając żonę i dziecko, jazdy za małolata  jak docieranie przez matkę wszystkich a jej najbardziej bo najstarsza z dziewczyn.

Przeczytałem cały tekst ale już po przeczytaniu tych urywków w głowie mam jedno:

SPIERDALAJ JAK NAJSZYBCIEJ TA BABA ZNISZCZY CI ŻYCIE JEŻELI Z NIĄ WPADNIESZ.

 

Ile masz lat? 

 

Po chuj ci takie dramaty? Lubisz się taplać w takim gównie emocjonalnym? Jesteś jakimś masochistą? 

Jakieś kurwa trzymanie ramy itepe, rozkminy, jakby było nad czym myśleć... Gra według mnie niewarta świeczki. 

Edited by SSydney
  • Like 17
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szanse na odzyskanie tej kobiety są. Tylko serio tego chcesz? Przeanalizuj wszystko jeszcze raz sam bo widzę że, logicznie proces rozumiesz. Swoją drogą to schemat w pewien sposób. Twoją decyzyjnością rządzą emocje. Tutaj jest klucz. Zdystansuj się odpocznij. Przemyśl wszystko i przeanalizuj dokładnie. Nie podejmuj ruchów w oparciu o emocje a są silne teraz. W życiu jest czas emocji ale również czas przemyślanych decyzji. Teraz w tym momencie grasz i decydujesz o dalszym swoim życiu. Dojdziesz do jednego wniosku. Jak już wspomniałem schematy dostrzegasz.

 

Moje osobiste zdanie jeśli się liczy: jak wyżej Brat @SSydney napisał słusznie spierdalałbym jak najszybciej.

Edited by SennaRot
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pannę spuścić w kiblu. (Nie dosłownie!)

 

Nie jest to standard. Na świecie ciągle jest sporo normalnych, fajnych kobiet. Powodzenia.

  • Like 6

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, leto napisał:

Nie jest to standard. Na świecie ciągle jest sporo normalnych, fajnych kobiet

 

Jasne że, tak. Są normalne do życia kobiety tym bardziej mnie dziwi że, faceci "świadomie" decydują się na życie w takim piekle jak wyżej opisane i często dużo, dużo gorszym zamiast związać się z emocjonalnie ułożoną dziewczyną z normalnym podejściem do życia.

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
34 minuty temu, VIREK napisał:

- Nie ma szans na odzyskanie tej kobiety?

Ale po co Ty chcesz ją odzyskiwać ? Aby żyć w stresie, nerwach i w takiej huśtawce ? Daj pan spokój, przecież wy nie nadajecie na tych samych falach ba nawet na podobnych nie. 

Oddaj jej klucze hajs, podziękuj możesz jej nawet kupić flaszkę dobrego wina w podzięce i naraaa. 

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
52 minuty temu, VIREK napisał:

mimo ponurego charakteru posta

Ależ dowiodłeś, że masz resztki instynktu samozachowawczego. To chyba jest optymistyczne? :)

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
59 minut temu, VIREK napisał:

Nie ma szans na odzyskanie tej kobiety?

@VIREK To pytanie to jakiś kiepski żart?

Po tym, jakie piekło z nią przeszedłeś, jak wyglądał ten pseudo związek. Pytanie powinno brzmieć inaczej:

"Nie ma szans, żebym już nigdy więcej nie musiał oglądać tej psychopatki, która mnie niszczyła?"

Został byś do końca zniszczony psychicznie Bracie. 

Poznasz jeszcze kilka tysięcy kobiet, bardziej normalnych od niej. 

Edited by Morfeusz
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja myślałem, ze na końcu będzie pytanie typu jak sie z tego wykaraskać z twarzą, żeby znajomi i jej rodzina nie myśleli żem ciul, bo naopowiadała głupot itd.

 

A tu pytanie o to jak odzyskać takiego potworka... sorry ale brak słów;)

  • Like 8

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gratulacje, jest happy end tej historii. Po takim rollecosterze emocjonalnym trzeba dojść do siebie, więc daj sobie trochę czasu, rozwijaj swoje pasje i ciesz się życiem bez stresów.

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli nawet rozważasz powrót do niej jesteś bardziej popieprzony ode mnie. To wysokie progi, forumowicze potwierdzą :P

 

Włączam Zmysł Proroczy i widzę ciem siedzącego gdzieś w komórce pod schodami, pośród pajęczyn i pająków, sączącego trzecią już tego dnia ćwiartkę brzoskwiniówki.

Nie wiem czy ta wizja ci odpowiada,

  • Like 5
  • Haha 8

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, VIREK said:

Wzięła nóż do ręki

 

1 hour ago, VIREK said:

Po tygodniu koszmarów sennych

 

1 hour ago, VIREK said:

Znosiłem to dzielnie ale czułem że od tej sytuacji cały czas jestem w stresie, zacząłem podupadać na zdrowiu,

 

1 hour ago, VIREK said:

I tu rodzą się moje pytania Bracia.
- Co dalej? 
- Nie ma szans na odzyskanie tej kobiety?

Sorry, ale jeśli Ty chcesz odzyskiwać taką patologię to masz zryty beret. Przepraszam, bo może się za to obrazisz, ale uważam, że trzeba to dosadnie powiedzieć, bo wtedy jest szansa, że do Ciebie dotrze i się uratujesz.

  • Like 2
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, VIREK napisał:

i tak będę musiał oddać jej klucze z mieszkania więc raczej nie uniknę spotkania z nią

Po co ? Wrzuć je do jej skrzynki na listy i po kłopocie.

 

Ty nie chcesz jej odzyskać, Ty chcesz odzyskać ją taką jak była kiedyś na początku ale taka jaka jest dziś to ona prawdziwa. To ona w 100% i w całej swojej "krasie".

Ta słodka, czuła kobietka jaką była na początku to wersja demo na potrzeby matrymonialnej promocji. 

A to już se ne vrati przynajmniej dla Ciebie. 

Widząc tą ławę przysięgłych w postaci matki zołzy i córeczek spierdalałbym gdzie wzrok sięga.

Run Forest run !!!

Edited by jaro670
  • Like 13
  • Thanks 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, VIREK napisał:

- Nie ma szans na odzyskanie tej kobiety?

A jesteś zwolennikiem fizycznego i psychicznego sado-maso? Jeśli tak to dzwoń i proś o wybaczenie :D

Niektórzy lubią się taplać w mentalno-emocjonalnym gównie i lubią codzienne jazdy z takimi harpiami.

Ochłoń trochę, niech emocje trochę zejdą. Może seks był zajebisty i stąd te Twoje wątpliwości?

Hormony, Cipka mogą nieźle zawrócić w głowie i wymazać ze świadomości gówno w jakim byłeś.

Edited by BrightStar
  • Like 2
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Panie, słuchaj no Pan. Widać jak na dłoni, że chowana była na modliszkę( to nie jej wina). 

Sam opisałeś sytuację męża jej siostry oraz ojca. Jak do kurwy nędzy ona ma się zmienić, skoro takie jazdy w domu, to coś normalnego??! Ona może sobie nawet nie zdawać sprawy, że można inaczej. I se tę ramę możesz trzymać do zajebania, aż pewnego razu pęknie Ci żyłka, dostaniesz wylewu, albo zajebiesz je tam wszystkie. 

 

Myślisz, że dlaczego męskie grono wypierdala z domu po chleb na 3 godziny, albo chowa się gdzieś po piwnicach na wódę? He?

 

 

 

  • Like 12
  • Thanks 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sporo zainwestowaleś w tę 'relację', więc stąd ten ból. To minie. Skup się na sobie i realizacji swoich pasji. Wszelkie logiczne wnioski co do dalszych działań samodzielnie wyciagniesz na chłodno czytając to co napisałeś. 

Twoja historia to kolejne potwierdzenie tego, że większość kobiet będzie starać się mniej lub bardziej umiejętnie przekierować energię mężczyzny po to aby zaspokajać jej potrzeby i cele. 

W Twojej opowieści widać jak na dłoni jak ta kobieta na różne sposoby regulowała palnik, tak abyś jak żaba nie wyskoczył gwałtownie z garnka. Gdy przeregulowała i trzymałeś ramę to odpuszczała, usypiała Twoją czujność i stopniowe podkręcanie gazu zaczynało się od nowa. Popatrz tylko na głowę tej rodziny, wycofany, wykastrowany samiec bez autorytetu , który zapewne jest wciąż tolerowany bo pełni funkcję żyjącego bankomatu. Jedyną szansą na przetrwanie tego związku byłoby całkowite odcięcie się od tej rodziny na dość wczesnym etapie relacji, teraz to już jedynie teoretyzowanie. 

 

W temacie polecam także:

 

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli lubisz takie dramaty to wracaj do niej, ale nie zdziwilbym się gdybyś skończył w przyszłości w psychiatryku.

 

Kobiety potrafią zniszczyć życie facetowi, no ale niestety każdy musi się o tym poniekąd przekonać na własnej skórze 😉

Jedni powrócą po jakimś czasie do normalnego funkcjonowania a drudzy skończą marnie żeby nie powiedzieć tragicznie. 

 

Także masz do wyboru albo odciąć się od niej zupełnie i przemęczyc się jakiś czas aby całkowicie zapomnieć albo wrócić żeby na chwilę było dobrze a później tak czy siak wszystko się rozpieprzy 

  • Like 2
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@VIREK

 

Jesteś w typowym toksycznym związku. A Twoje pytanie na końcu dało mi pewność że jesteś od niej uzależniony emocjonalnie. Skoro przeczytałeś Kobietopedię, Forum itd. jak najszybciej do księgarni i kup-

 

https://sensus.pl/ksiazki/uwolnij-sie-od-psychopaty-jak-odzyskac-siebie-po-toksycznym-zwiazku-jackson-mackenzie,uwopsy.htm

 

A czemu tak radzę? Bo jesteś za słaby psychicznie w tej obecnej chwili.

 

 

Edited by trop
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja niedawno przechodziłem coś podobnego i powiem ci że przez długi czas myślałem że mit o wspólnym mieszkaniu, zmiany na lepsze bo się z kimś jest, działa. Ale chuja działa.

Jedyne co działa to przykład brany od mamusi, jeśli zdominowała ojca a ten dla spokoju ulega, a ty będziesz miał to samo co on.

 

One nie tyle mają satysfakcję z rządzenia w związku, co z robienia i mówienia tego co im się podoba. Zalewane dziesiątkami bodźców ze świata zewnętrznego nie potrafią być powściągliwe i działać logicznie, dlatego ich miejsce jest w określonych czynnościach, bo to aby nie destabilizować modelu rodziny a co najważniejsze nie przeszkadzać w jego formowaniu, bo czy to pies, czy to ptak, najpierw musi znaleźć samice a potem budują gniazdo dla przyszłego potomstwa. Nasze samiczki się buntują, ale jak pokazuje świat, nie wszystko co się rozwinęło w naszej cywilizacji ma sens i jest dobre.

 

Wiem że trudno znaleźć kobietę która będzie podzielać twoje hobby, ale też nie warto robić sobie z niej hobby. Przecież widzisz że traktuje cię jak jej matka jej ojca.

Chcesz tego samego? Nie sądzę.

Kobiety są słabe (to jeszcze bym wybaczył / zrozumiał), ale przede wszystkim są zakłamane.

Muszą się komuś wyżalać po takich ekscesach żeby broń boże nie dostać wyrzutów sumienia. No i tak. Koleżanki oczywiście powiedzą wszystko co chce usłyszeć, a nowe dupolizy przytakną co by nie powiedziała, matka natomiast kiedy się dowie że jej córkę obowiązują zasady partnerskie, będzie chciała cię ustawić pod siebie, jak ona sama wieloletnim gnębieniem - ojca.

 

Więc w zależności od nastroju możesz zweryfikować kto jej doradza. Dlaczego o tym pisze? Bo jest to najdelikatniejszy sposób na pokazanie ci, że jest to osoba na pozór silna, a w głębi ducha niesamodzielna i niezaradna, toksyczna a do tego narcystyczna jak każda, bo skoro inwestuje w siebie to jest ikoną, którą trzeba wielbić.

Nie, nie trzeba. A nawet nie można.

 

Odpocznij, napisz coś dobrego i nagraj. I pamiętaj, że plany możesz zrealizować zawsze, a wpierdolić się tylko raz na zawsze.

😉

Edited by dyletant
  • Like 4
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szukaj takiej co nie z przymiotnikami też pisze oddzielnie (To mnie rozpraszało od treści). Nie mogłeś po prostu pogodzić się z rolą trutnia, wystarczyło co jakiś czas przytakiwać a miałbyś jak w raju tak jak twój niedoszły teść? Swoją drogą podoba mi się jak kobieta sobie coś w głowie zaplanuje to nic jej nie powstrzyma, no prawie nic.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@VIREK bracie uciekaj wiem ze jest ciężko ale. Uciekaj ja spierdolilem 5 miesięcy mija - dalej boli ale liczę ze przestanie .... 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, VIREK napisał:

Co dalej

Przygotuj się na wszelkie możliwe ataki z jej strony i rodziny.

W najlepszym wypadku przestanie dzwonić i przychodzić.

W najgorszym jej szwagier przyjedzieCi przyjebać.

 

2 godziny temu, VIREK napisał:

Nie ma szans na odzyskanie tej kobiety?

Na odzyskanie tej kobiety są szanse 100%.

Zeby to zrobić Po prostu Idź do niej teraz i obiecaj że to się już nie powtórzy i stań się jej własnością, jak szwagier dla siosty i tata dla matki.

 

Uwolniłeś się z toksyny. Ratuj siebie i ją usuń z życia. Ona Cię zniszczy.

 

Oto @VIREKza kilka lat:

2 godziny temu, VIREK napisał:

chłop wychodzi sobie na trzy godziny po chleb ponieważ u niej w domu został sprowadzony do roli trutnia

 

Oto @VIREKza kilkanaście lat:

2 godziny temu, VIREK napisał:

sympatyczny, schorowany człowiek chcący spokoju za wszelką cenę

 

 

Polecam książkę "Say goodbye to crazy".

Sprawdź również na Forum wątek "Anita o narcyzmie", tam jest dużo informacji, które mogą Ciebie dotyczyć. 

Godzinę temu, Morfeusz napisał:
2 godziny temu, VIREK napisał:

Nie ma szans na odzyskanie tej kobiety?

@VIREK To pytanie to jakiś kiepski żart?

Po tym, jakie piekło z nią przeszedłeś,

To pytanie wskazuje że @VIREKjest uzależniony emocjonalnie od jej toksycznej osobowości  

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
48 minut temu, Imbryk napisał:

jest uzależniony emocjonalnie od jej toksycznej osobowości  

Zgadza się, dlatego potrzebne jest definitywne ustalenie granic, jak po wojnie w państwach.

Co prawda teraz są niby otwarte, ale na pozór, bo przecież nikomu nie chodzi o nasze dobro w podróżowaniu bez pieczątek, czy przeniesienie swojego ośrodka życiowego gdzie indziej, bo przez to biednieje kraj, a o interesy podprogowe.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Już to widzę oczami wyobraźni, te wieczorne zloty czarownic, które wymieniają się sposobami wywarcia wpływu, i poskromienia kolejnego mężczyzny w ich otoczeniu.

 

Siedzą wszystkie nad wielkim garem, i warzą dekokt, który będą mogły Ci podać, aby złamać resztki Twojego zdrowego oporu.

 

- mamo, mamo, czy dekokt już gotowy?

- prawie córciu, jeszcze tylko pióro białego kruka, i włosy z pod pachy @VIREK - masz?

- tak, mam mamo, potem doleję mu jak zwykle, do rosołku, jak uczyłaś hihihi

- mamoo, a Wy już nie musicie robić tego dekoktu dla taty, i tego o tam, drugiego?

- nie córciu, oni są już naszymi minionami. Przynoszą wypłaty, i służą nam oni.

- mamooo...

- nie gadaj, tylko mieszaj. Też sobie znalazłaś, ale spokojnie córciu, już jest na granicy załamania nerwowego. Jeszcze kilka dni a będzie nasz!

- mamo, mój on jest!

- naszzzzzzssssss (jak u węży) ssss....

- AHAHAHAHAHA (demoniczny śmiech, w tym samym czasie pozostali dwaj panowie kulą się z przerażenia)

 

  • Like 3
  • Thanks 2
  • Haha 20

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By [email protected]
      Witam Was wszystkich. Chciałbym podzielić się z Wami soją smutną historią, myślę że tytuł sporo obrazuje. Nie jest to dla mnie łatwe, proszę o wyrozumiałość. Problem polega na rozstaniu, które było bardzo drastyczne, nie spodziewałem się takiego scenariusza. Historia jest długa, z góry dziękuje wszystkim, którzy przeczytają całość.
      To była pierwsza miłość, miałem wtedy 23 lata. Ona była rok młodsza. Od początku zależało mi na tej dziewczynie, uważałem (jak się domyślacie - mylnie), że jej zależy tak samo. Ona zaczęła tę znajomość – dodała mnie na fb i napisała pierwsza.
            Od początku bardzo dużo opowiadała o swoim byłym chłopaku. Temat wracał jak bumerang.  Były to głównie hejty, twierdziła że na wyjazd (na którym się poznaliśmy) pojechała żeby „się z niego wyleczyć”.  Z czasem zaczęła też opowiadać o jej historii rodzinnej, że ojciec ich zostawił i nie mają kontaktu. Rodzina była dysfunkcyjna (nie mówiąc patologiczna) jej matka i brat chorowali wcześniej na depresję. Jestem wyrozumiały, przełknąłem to. Po powrocie z wyjazdu temat zaczął się rozkręcać, zaczęliśmy widywać się regularnie. Codziennie zalotne smski, snapy itd.  Po miesiącu takowych spotkań, kiedy to wieczorem odprowadzałem ją do domu powiedziała mi, że: nie jestem jedynym chłopakiem z którym się spotyka, i że ona nie wie jak to będzie.. „zobaczymy jak sytuacja się rozwinie..”  Teksty takie jak: „nie wiem..” „zobaczymy” stały się od tego dnia normalnością. Wtedy niestety nie widziałem skali problemu. Przecież o dziewczynę trzeba walczyć! Jest atrakcyjna – więc nie dziwne, że spotyka się z innymi. Musisz się o nią starać, kobietę trzeba zdobywać, droczy się tylko – mówili koledzy.
          Później w rozmowie telefonicznej powiedziałem jej ( gdyż byłem jeszcze niedoświadczony) że ma przecież świadomość, że mi się podoba. Zależy mi na tym aby dalej spotykać się i rozmawiać jak do tej pory. Stwierdziła wtedy, że też tego chce. Przekonało mnie to, uległem.
           Kolejnym zgrzytem był nasz wspólny sylwester. Znajomi mojego brata robili imprezę.  Zaprosili mnie a ja oczywiście ją. Wszystko genialnie, znajomi czekali żeby ją poznać. Przyszliśmy tam razem a chwile później byłem dla niej jak powietrze. Gadała z innymi ( na imprezie byli głównie faceci) a ja byłem gdzieś obok i przydałem jej się do wydzwonienia taksówki. Była zachwycona imprezą,  zalotne smsy sypały się jak z rękawa, byłem jej misiem itd. Jak okazało się później – napisała do jednego typa dzień później. Zaczęła mu pisać wypracowania w smsach i zaproponowała spotkanie. Koleś podobno był zaskoczony, czuł się  głupio i odpuścił. To był ziom organizatora, dobrego znajomego mojego brata. O niczym się nie dowiedziałem – utaili to specjalnie żeby mnie nie wkurwić. Tego samego dnia rozmawiałem z nią przez telefon. Wspomniała tylko że (tu jego imię) do niej napisał, nic wielkiego. Twierdziła że jest ze mną szczera, mogę liczyć na szczerość z jej strony.. Nie była to jedyna sytuacja kiedy mnie okłamała, dużo by pisać. Wszystkiego niestety dowiedziałem się za późno .
          Spotykanie się trwało już prawie 5 miesięcy, któregoś razu nazwała mnie kolegą.. To był impuls, uznałem że pora na wyznanie uczuć. Albo w jedną albo w drugą. Zdobyłem się na odwagę i powiedziałem co czuje. Była zdziwiona, zaskoczona. Krótko później zaczęła się dyskusja w której to opowiadała o byłym, porównywała mnie do niego. Stwierdziła, że nie chce odmawiać ale nie wie. To da niej trudne. „ będę cie krzywdzić, a ja cie nie chce krzywdzić..” „ Ty jesteś wspaniały, to ze mną jest problem”. Stwierdziła że musi się zastanowić, żebym dał jej czas. Byłem załamany. Rozeszliśmy się w napiętej atmosferze. Zadzwoniła około godziny później – jak myślisz? Tak, zgadzam się. I wtedy też padły znamienne słowa: „ z tym też nie za szybko”.
           Później był okres euforii, radość, wspólne plany. Stwierdziła  ,że wcześniej nie wiedziała czego chce, a teraz wie że chce mnie. Kawa na ławę, opowiadała o kolesiach z którymi spotykała się wcześniej (gdy już się znaliśmy). Z jednym z nich doskonale się rozumieli. On za nią kończył mówić, wręcz czytał w jej myślach. Tak jak ona szukał swojego miejsca, miał wiele zainteresowań i co najważniejsze nie znosił nudy. Podziwiała takich facetów. Też był z rozbitej rodziny. Spotykała się z nim równolegle jak ze mną, on często do niej dzwonił. Ale był zbyt egoistyczny tak jak jej były i ojciec który porzucił jej rodzinę jak miała 10 lat. Dlatego wybrała mnie, bo interesuje się nią ( ona mną jak czas pokazał, już nie). Mówiła też, że z (tu jego imię)  rozumieli się bez słów i to było nudne. Ja ją fascynowałem bo były różnice charakterów i zainteresowań.
           Temat szybko zaczął się psuć. Docierając do meritum historii – próbowałem nawiązać relacje intymną. Dotykałem ją, całowałem w policzek, odgarniałem włosy z czoła. Starałem się kulturalnie. Była bardzo nieśmiała, w momencie dotknięcia za dłoń można było wyczuć napięcie. Wcześniej ( jako jeszcze znajomi) gdy próbowałem dotknąć jej dłoń lub przedramię  widać było onieśmielenie, wzbraniała się. Nie umiała się całować, robiła odruch glonojada, zamykała oczy. Pocałunki trwały krótko i nie chciała robić kroku dalej. Siedziała jak zamurowana i nic nie mówila. Pamiętam jak któregoś razu powiedziałem jej, że nie będę na nic naciskał. Czułem się  dziwnie, ale to były początki bliższej relacji, trzeba się dograć itd. itd  
            Z czasem zaczęły się spięcia. Robiła awantury że do niej nie dzwonię, że późno odpisuje na smsy (chociaż sama nie dzwoniła i rzadko pisała pierwsza). Twierdziła że nie znam się na dziewczynach i w ogóle się nie domyślam o co jej chodzi. Umiejętnie raniła mnie wcześniej wspomnianymi tekstami odnośnie naszej relacji: „zobaczymy”. Raz powiedziała: „trafiło się , trzeba korzystać” . Nie mówiła mi komplementów, raz stwierdziła że nie jestem przystojny tylko „dobrze wyglądam”. Ilekroć po takich tekstach ja się  wkurwiałem, zaczynały się rozmowy o losach naszej relacji (nie wiem czy można to nazwać związkiem)  przepraszała  i dzień później spadał na mnie deszcz uroczych smsów, jaki to ja „fantastyczny/ wspaniały”, że ona w nas wierzy itd.
           Temat byłego chłopaka wracał przy różnych okazjach, z tym że nie były to hejty pod jego adresem, a opowieści, w których to była w nim zakochana, i mało brakowało aby wzięła z nim ślub. Opowiadała jak rozmyślała o sukni ślubnej, weselu itd, itd ( ślub miał być na jej pierwszym roku studiów w wieku 20 lat). Twierdziła że była z nim prawie 3 lata. Z jej chaotycznych monologów ciężko było ustalić kiedy dokładnie się rozstali i kto kogo zostawił.  
           Epicentrum tego wszystkiego i za razem rozstanie nastąpiło w momencie gdy miałem problemy na uczelni. Wróciłem późno z zajęć w naprawdę masakrycznym nastroju, prawie że płaczący z nerwów. Nie zadzwoniłem wcześniej tego dnia, wieczorem tylko napisałem( ledwo wtedy żyłem). Odpisała, normalnie, krótko pogadaliśmy. Kolejnego dnia smsy na zasadzie „chcesz to dzwoń, jak nie chcesz to nie dzwoń”. Był to powód żeby zrobić mi awanturę. Że ja o nią nie dbam, cały dzień nie pisze, ona się dowiaduje ostatnia itd. Moje problemy przestały być ważne – a najważniejsze stały się jej humory.  
           Ostatni dzień znajomości to trwająca 3 godziny dyskusja, w której to dowiedziałem się że ona ma wątpliwości, że za dużo między nami różnic. Była mną zafascynowana a potem jej przeszło. Okazało się że nasze wspólne plany są odwołane ( dwa wyjazdy, parę wyjść). Co ciekawe 3 dni wcześniej (krótko przed moim problemem na uczelni)  twierdziła że „jestem dla niej wsparciem i cieszy się że mnie ma” i tego też dnia „zadba o mnie i będziemy realizować plany z naszej listy” . Na koniec stwierdzała, że mnie nie zostawia. Rozmowę przerwała pogoda.
            Pech chciał ze wszystko to miało miejsce w parku i zaczął padać deszcz. Postanowiła, że tym razem ona mnie odprowadzi. Weszliśmy do mieszkania, ciuchy były mokre. Zapytała mnie czy dam jej jakieś suche. Przebrała się przy mnie, chociaż się wstydziła ( spodnie ubrała na siedząco, a zdejmując bluzkę odwróciła się plecami). Jedliśmy razem, bo stwierdziła, że stresowała się tą rozmową i długo nic nie jadła.  Zacząłem ją dotykać, całowałem w usta. Powiedziałem jej żeby została na noc, że mam prezerwatywy. Ona siedziała jak zamurowana, miała strach w oczach. Trzymała mi nogi na kolanach, nie chciała ich ruszyć. Zdjąłem swoją koszulkę, próbowałem zdjąć jej. Zaparła się łokciami, nie pozwoliła. Próbowałem położyć na kanapie, to samo. Po krótkim czasie niezręcznej ciszy powiedziała, ze musi już iść.  Szybko się przebrała i w zasadzie wybiegła z mojego mieszkania. Słychać było zbieganie ze schodów.
           Minęła może godzina i przyszedł smses… „ odstraszyło mnie to, zamurowało.” „jestem tego pewna, nie chce tego” „zależy mi na tobie, ale jako na przyjacielu”, „jestem tego pewna, nie oleje cie, zawsze pocieszę…” . Odpisałem, tylko że to już koniec.  Kontakt urwał się z dnia na dzień.
      Ciężko mi nawet opowiedzieć jak źle się z tym czułem. Pierwsze dwa tygodnie nie byłem nawet w stanie oglądać filmów p. Męskość upadła. 3 miesięczne love story skończyłem u psychologa.
           Miałem urodziny ok. miesiąca po tym wszystkim. Zadzwoniła do mnie o 3:57 w nocy, nie odebrałem. Rano napisałem sms „ o 4 w nocy?” a ona „ przepraszam za telefon o tak późnej porze, życzę ci wszystkiego co najlepsze (emotikon)”. Nic więcej.
      Pojawia się szereg pytań.. zastanawiam się czy była dziewicą? Myśl że robiła to z byłym a mnie tak potraktowała (aż czuje ból)… W czym byłem od niego gorszy? Uważałem ją za bliską osobę. Tyle miesięcy traciłem czas, dawałem sobą manipulować.  Samoocena bardzo spadła.  Napiszcie co o tym sądzicie..
       
    • By Grzesiek
      https://www.youtube.com/watch?v=fssFXlNk6vw
       
      Wyskoczyło mi przeglądając YT takie coś. Nie znam człowieka, na YT jest programistą, generalnie widzę go pierwszy raz. Spotkał go problem: żona go zostawiła i zabrała ze sobą jego syna, a także ogołociła mu chatę, wyjechali do Japonii, skąd pochodzi. Gość przedstawia zupełnie rzeczową i logiczną analizę tego co się stało i dlaczego, mówi o wpływie pieniędzy na związek. Wrzucam dla Was bracia, bo uważam, że wartościowe.
       
      Jeśli jest lepszy sposób wstawienia filmu z YT proszę mnie upomnieć, jest 4 rano i nie dzisiaj.
    • By deleteduser50
      Kiedyś byłem z dziewczyną z trudną przeszłością i kompleksami, Zastanawiam się czy jak się rozstaliśmy, Nie powinienem o nią walczyć. Sam wszystko zepsułem ale czasem mam wątpliwość oraz mi się śniła kilkakrotnie. Co tym myślicie.
    • By PussyCat
      Dużo zachowań mężczyzn wpycha się do worka z napisem " białorycerstwo", często mam wrażenie, że wszelkie zachowanie pozytywne wobec kobiet, czy te pokazujące jej szacunek też są tak klasyfikowane.
      W tym poście chciałabym podzielić te zachowania na dwie grupy, na to co rzeczywiście moim zdaniem jest złe i na te, co nie zasługują na takie pejoratywne określenie.
       
      Negatywne zachowania :
      Pantoflarstwo - skrajna uległość wobec kobiet, nie posiadanie własnego zdania, robienie wszystkiego by mieć spokój , podporządkowanie się, rezygnacja z tego co dla mężczyzny ważne, bo kobieta tak chce, całkowite oddanie jej steru do tej relacji.  Desperacja - narzucanie się, płaszczenie przed kobietą, pisanie do niej ciągle, mimo, że ona nie odpisuje, zabieganie o względy kobiety, która ewidentnie nie jest zainteresowana. ciągle proszenie o szansę, angażowanie się w relację mimo braku zaangażowania drugiej strony etc. " Latanie za cipką" - robienie różnych dziwnych, poniżających rzeczy, byle doszło do zbliżenia, adorowanie kobiety, która nic prócz ładnego wyglądu sobą nie reprezentuje, słuchanie penisa ( bardzo dobrze pokazuje to scena z jednego dość słabego, polskiego filmu - co on w Tobie widział? - Nic, bo kutas nie ma oczu) w wyborze partnerki, wybaczanie niemal wszystkiego dlatego. że jest ona atrakcyjna, stawiania się na pozycji tego gorszego już na wstępie, strach przed podejściem do kobiety, o której wiadomo tylko tyle, że jest fizycznie atrakcyjna. Zbytnia atencja - tu dużo tłumaczyć nie trzeba, na wszystkich mediach społecznościowych można się zerzygać od tych wszystkich słodkości, docenianie kobiety za to, że jest kobietą i wstawiła swoje zdjęcie, umacnianie tym samym kobiet w ich próżności, że nic nie muszą robić, starczy, że są.  Agresywne reakcje na prawdę - osobiście się z tym nie spotkałam, ale dużo o tym słyszałam, że ktoś powie takiemu o tym, że kobieta mu doprawia rogi albo o jej innych krzywych akcjach to on jest tak zaślepiony, że atakuje tego, kto go poinformował, ale warto zaznaczyć, że takie zachowania występują również u kobiet.   
       
      Pozytywne zachowania:
      Uważanie kobiety za wyjątkową - Jak mężczyzna się zakocha i uważa, że jego partnerka jest inna od pozostałych kobiet.  Dążenie do ślubu - jak mężczyzna chce ślubu ( oczywiście bez intercyzy) to znaczy, że mu zależy, chce spędzić z daną kobietą resztę życia i jej ufa. Chęć zabezpieczenia kobiety finansowo, danie jej poczucia bezpieczeństwa, wspólne konto etc, słyszałam dziś w nocy, że to jest złe i dawanie kobiecie władzy. Według mnie kompletnie nie, trzeba zachować bilans tak by samemu nie stać się pantoflarzem, a dać kobiecie poczucie bezpieczeństwa i, żeby nie czuła się całkiem zależna, wspólne planowanie wydatków, a nie stawianie jej przed faktem dokonanym etc. Szarmanckość, zapraszanie kobiety do restauracji, dawanie prezentów bez okazji, obchodzenie rocznic. Czasami rezygnacja ze swoich planów dla niej, nie często, nie zawsze kiedy tego żąda, ale kiedy widzisz, że to dla niej bardzo ważne, by czuła się najważniejsza.   
       
      To tak w skrócie jak ja to widzę, jak mi się coś przypomni to dopiszę.
      A Wy jak na to patrzycie, czy punkty z obu list są naprawdę tak samo złe? 
    • By trop
      Bracia, pytanko jak w temacie. 
      I co zrobiliście jak się odezwała, motywy, itp. 
      Gdzieś tu chyba na forum czytałem że czyjaś ex odezwała się po 5 latach 😮
       
      Do mnie odezwała się po prawie roku, z innego numeru bo jej osobisty nr. mam zablokowany. 
      Oczywiście nic nie odpisałem, dodałem nr. do zablokowanych 😀
      Przez minutę miałem satysfakcję ale wali mnie już to. 😎
       
      I sobie myślę... Jak to po prawie roku zmieniła się moja percepcja, jak opadły emocje, jak się z niej wyleczylem a wydawało mi się to niemożliwe. 
      A więc Bracia. Gdy zrywacie lub dostaliście porzuceni, blokujcie klientke gdzie się da a organizm sam się toksyny pozbędzie. A jeszcze szybciej to zrobi, gdy będziecie pracować nad sobą. 
       
       
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.