Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Recommended Posts

3 godziny temu, VIREK napisał:

- Nie ma szans na odzyskanie tej kobiety?

Pytanie powinno brzmieć: po co ją odzyskiwać? Czy chcesz wyglądać tak jak jej ojciec idący z podkulonym ogonem do komórki na wódeczkę lub mąż siostry sprowadzony do roli podnóżka wykonującego polecenia? Interesuje Cię taka perspektywa? Chcesz tego?


Wyglądasz na gościa, który robi krok na przód, a następnie chcąc ją odzyskać robi dwa kroki w tył.

3 godziny temu, VIREK napisał:

- Co dalej?

Przede wszystkim trzeba wyłączyć myślenie fiutem, a włączyć myślenie głową. Przeczytać raz jeszcze książki (gdyż chyba wiedza wyleciała z głowy), czytać forum, słuchać audycji. To co przeszedłeś to nic specjalnego, jest to dość schematyczne.

Zająć się sobą i tymi nagraniami skoro to jest coś co Ciebie rajcuje. Odpuść na jakiś czas kobiety i nie wiąż się z żadną do momentu aż to wszystko przepracujesz i ułożysz sobie w głowie.

 

3 godziny temu, VIREK napisał:

będę musiał oddać jej klucze z mieszkania więc raczej nie uniknę spotkania z nią

Bzdura. Możesz wrzucić do skrzynki, wysłać pocztą, kurierem. Jest sporo możliwości.

 

Z dedykacją:

Znalezione obrazy dla zapytania run forrest run

Edited by Krugerrand
  • Like 1
  • Thanks 2
  • Haha 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kazżdemu, kto jest w toksycznym związku powiem jedno - zobaczysz co będzie po. W głowie pomimo spokoju czuję się niespokojnie. Dochodzę do siebie, cieszę się że nie ma rollercoasterów aczkolwiek to ustrojstwo w głowie siedzi.

 

@VIREK pewnie będziesz mieć podobnie, ale uwierz, że lżej jest to przeżywać niż tkwić w uzależnieniu już w samym związku. Nie daj się zniszczyć bardziej.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja z zupełnie innej beczki, zresztą przeczytałem tak z połowę całej historii.

 

To, że bezdzietna panna chce ślubu i dzieci, jest normalne i nikogo nie powinno dziwić. Skoro Wasze plany były tak różne - ona - rodzina, a Ty - ruchanko bez zobowiązań- to jakim cudem miał być z tego stabilny związek?

 

Ponadto - skoro poznaliście się na forum randkowym, to dlaczego w opisie jasno nie napisałeś, że założeniem rodziny nie jesteś zainteresowany? W ogóle byście się nie spotkali.

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziękuje bracia za kubeł zimnej wody, wysłuchałem pani z tematu "Anita o Narcyzmie" oraz gościa z Szarpanek z życiem.
Macie racje nie ma sensu czegokolwiek odzyskiwać, bo to tej materii już się nic nie zmieni, poza moim stanem zdrowia który jak tak dalej pójdzie zaprowadzi mnie do psychiatryka.
Nie będę się tutaj na nikogo obrażał bo jedynie mogę mieć pretensje do siebie, dlatego jestem na siebie wściekły ale jak to się mówi "od narzekania nie wyzdrowiał jeszcze nikt"

Niestety fakt jest taki że zabrałem jej czas, więc byłem nieodpowiednią inwestycją którą teraz chce sobie jakoś zwrócić.
Dziś mój sen przerwały dwa smsy do niej:
16:15
"Kiedy możemy porozmawiać?"
20:09
"Miałam nadzieje że dziś porozmawiamy. Nie chcę wywierać na Tobie presji, ale już jestem w ciężkim stanie. Jutro wybieram się do lekarza, wzięłam właśnie wolne. Jeżeli chcesz być sam to mi to proszę powiedz"
20:30 Dzwoniła ale nie odebrałem.

Czyli zaczęło się dociskanie mnie, mam w domu jeszcze kilka jej rzeczy, ten klucz, postanowiłem porozmawiać z nią bo uważam że słowo wyjaśnienia się należy za ten czas który we mnie zainwestowała ale to wszystko co może ode mnie dostać.
Zrobię to wtedy kiedy będę na to gotowy i przygotowany do tej rozmowy, nie mam 16 lat żeby się wiecznie chować, mimo tego że wiedziała na co się pisze, dam jej szansę ale na bycie z kimś innym, niech sobie życie ułoży, ja odejdę i to będzie najlepsze rozwiązanie.

Trzymajcie kciuki bracia żebym się nie złamał i jeszcze raz dziękuje za pomoc, książka polecona przez @trop przyjdzie w przyszłym tygodniu, muszę jak najszybciej się z niej wyleczyć, zakasać rękawy i brać się za siebie.

Tymczasem lecę szykować sobie meliskę i odpalam lajwa Marka.
Temat zaktualizuje jak sytuacja się rozwinie.

Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuje.

  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites
30 minutes ago, VIREK said:

Miałam nadzieje że dziś porozmawiamy. Nie chcę wywierać na Tobie presji, ale już jestem w ciężkim stanie. Jutro wybieram się do lekarza, wzięłam właśnie wolne. Jeżeli chcesz być sam to mi to proszę powiedz"

Schematyczne aż do wymiotów.

 

31 minutes ago, VIREK said:

postanowiłem porozmawiać z nią bo uważam że słowo wyjaśnienia się należy za ten czas który we mnie zainwestowała

Wowo Bracie - jedziesz matrixowym schematem myślenia - pozwoliłeś sobie wbić poczucie winy. Wyhoduj jajca na nowo. Ile ty dla niej poświęciłeś?

 

Na koniec - Bracie gratulację - uratowałeś się przed przejebanym życiem, marazmem dnia codziennego i kosztownym rozwodem i piekłem z nim związanym.

 

Wytrzymaj i zajmij się sobą - pracuj nad sobą. Swoją samooceną pewnością siebie.

 

  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z tego co piszesz to musisz zakończyć tą znajomość i uciekać gdzie pieprz rośnie bo ona i jej rodzinka nie odpuści, a widać że ona jest uzależniona od swojej rodzinki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zakończ relację z Panią i realizuj swoje cele.

Ty jesteś najważniejszy i Twoje cele na przyszłość.

Jeżeli wrócisz do Pani to zacznie się piekło tylko jeszcze gorsze.

Jesteś silny, dasz radę, twoje marzenia są najważniejsze. 

Myśl o swojej przyszłości i swoich celach.

Świetna rozmowa z na strimie z Markiem.

Pisz jakby co. Pomożemy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 godzin temu, VIREK napisał:

- Nie ma szans na odzyskanie tej kobiety?

Chłopie, daj sobie spokój z tą babą no chyba, że jesteś masochistą albo lubisz toczyć ciągłe, permanentne wojny bez końca.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie będę już tutaj streszczał tego co mi napisała, powiem ogólnie że zaczęło się wbijanie poczucia winy, a jej otoczenie chce wywrzeć na mnie presję.
Po rozmowie z Markiem, jestem pozytywnie naładowany, mam nadzieje że nie obciążyłem go za bardzo swoimi emocjami, w każdym razie biorę się za pisanie posta ze studiem.

W końcu byłem w stanie się uśmiechnąć, co prawda jest to śmiech przez łzy, ale jak to się mówi "czas leczy rany" cieszę się że nie jestem sam, jeszcze raz dziękuje.
Tego posta będę aktualizował do całkowitego rozwiązania tematu z tą panią.

Chłop w dom, Bóg w dom!

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 godzin temu, MaxMen napisał:

podziękuj możesz jej nawet kupić flaszkę dobrego wina w podzięce i naraaa. 

Co tam flaszkę, ja to bym jej nawet kupił kratkę wina na odwidzenia

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, VIREK napisał:

Miałam nadzieje że dziś porozmawiamy. Nie chcę wywierać na Tobie presji, ale już jestem w ciężkim stanie. Jutro wybieram się do lekarza, wzięłam właśnie wolne. Jeżeli chcesz być sam to mi to proszę powiedz"

Co ona to skopiowała od mojej ex? Czy w necie mają jakąś bazę danych tekstów, żeby nie tracić czasu na pisanie.

 

To jest czysta manipulacja na poczucie winy, nie dawaj się wciągać - choć Twoja podświadomość juuuuuuż się ześlizguje do lejka lepkiej kałuży rosiczki czy innego łakomego kwiatka.

 

2 godziny temu, VIREK napisał:

postanowiłem porozmawiać z nią bo uważam że słowo wyjaśnienia się należy za ten czas który we mnie zainwestowała

W sensie czujesz się winny że zmarnowałeś jej czas, nie spełniłeś jek oczekiwań i zamierzasz się wytłumaczyć?

 

Żadnych rozmów. 

Żadnych kontaktów. 

Klucz w kopertę i do skrzynki na listy.

I "Do widzenia."

Źle! Wróć. 

"Żegnam ozięble"

5 minut temu, Ace of Spades napisał:

kratkę wina

Są takie Sangrie w 3-litrowych kartonach, nada się na jej trudny czas.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czas na mały Update.

Mój spokój został zmącony, i ponownie czuję się rozbity, nie przewidziałem tego że przywiezie mi resztę rzeczy (Moje dwa klubowe fotele z PRL po renowacji, resztę ciuchów, przedarta kartka walnentynkowa którą od niech dostałem i biurko które jej zrobiłem).
 

Rozmawiałem z matką przez telefon, ale czułem że coś jest nie tak, możliwe że słyszała naszą rozmowę, kiedy otwarłem drzwi siedziała na jednym z fotelów, chciała na siłę się przytulić, ale nie pozwoliłem na to, powiedziałem że zabrał bym sobie to jakbym przyszedł oddać klucz, poszedłem spłukać głowę zimną wodą bo już prawie złapałem za telefon i miałem do niej dzwonić.
Nie zdążyłem wypiąć tego klucza i jej oddać.
Postanowiłem iść jednak do pracy, zwariuję w domu, tak że wezmę sobie dziś nadgodziny żeby chociaż iść między ludzi i jakoś zająć tą głowę pracą, kasa się sprzyda.

Czekam na rozwój sytuacji.

 

SMS:

"Nie mogę na to wszystko patrzeć, pisalam Ci wczoraj. Ty nie musisz walczyć z milionem wspomnień związanych że mną w swoim domu, bo prawie mnie tam nie było. Postaw się w mojej sytuacji. Zabrałaś swoje rzeczy, zostawiając bluzę która ode mnie dostałeś, i kilka innych rzeczy, i na dobitke przynosząc mi pod moja nieobecność pas Taty, która włożyłes do mojej bielizny. Pas, z którego Tata zrezygnowałby dla Ciebie, żeby Ci pomóc. Bo zrobilby to z milosci do mnie,bo wie kim dla mnie jestes. 
Niechciej wiedzieć jak się wtedy poczułam. 
Nie chce Ci dobic, uprzedzilam Cię i nie pukalam żeby Cię nie nekac. 
Nie spakowałam prezentów które od Ciebie dostałam, z szacunku do Ciebie. 
Kupiłam Ci coś na uspokojenie, nie wyrzucaj tylko wykorzystaj. 
Ja zaraz jadę do psychiatry, po mocniejsze leki. Na przetrwanie"

 

Jak to się mówi "Nie łatwo jest lekko żyć"
 

Edited by VIREK

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czyli co? Masz swoje graty i nie musisz po nie jechać, dobrze rozumiem? Na moje oko tylko się cieszyć.

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 3.11.2019 o 10:42, jaro670 napisał:

Ta słodka, czuła kobietka jaką była na początku to wersja demo na potrzeby matrymonialnej promocji. 

Dokładnie! Kobiety jak sobie upatrzą jakiegoś frajera, który rokuje to zapodają taką wersję demo, dotyczy to przede wszystkim kobiet średnio i mało atrakcyjnych, szukają rokującego Beciaka, jeśli w wersji demo jest mało seksu albo jest słaby to w wersji regularnej będzie jeszcze mniej i jeszcze słabiej, generalnie wszystkie parametry wersji regularnej w stosunku do demo idą w dół.

Zupełnie inny soft odpalają panie kiedy na horyzoncie zdarzeń pojawia się jakiś Chad, wtedy odpalany jest Soft Specjalny niedostępny dla zwykłego BeciakaSzarakaCebulaka.

2 godziny temu, VIREK napisał:

Ja zaraz jadę do psychiatry, po mocniejsze leki. Na przetrwanie"

Ja pierdole! Ona jedzie na sygnale do wariatkowa, przez Ciebie ty łajdaku ;) już sie witała z gąską, już była u płotu, już prawie założyła ci kajdany na nogę z taką wielką kulą a ty kurłła! w ostatniej chwili spierdoliłeś, jak śmiałeś? Ty niewdzięczniku, ona dla ciebie żyły i falki sobie wypruwała a Ty co? Teraz przez Ciebie wyląduje na oddziale zamkniętym gdzie miesiącami będzie dochodzić wraz ze swoim chomikiem w głowie jak to się kurłła! stało???! ;)

 

Teraz już jak na dłoni widać, że panna jest zdrowo walnięta i może nawet to nie jest jej wina, tak została wychowana a Ty jej nie pomożesz, tu potrzeba porządnej psychoterapii, którą ona sama chciałaby przejść co jest bardzo wątpliwe, takim kobietom nie pomożesz choćbyś chciał, one zawsze będą dążyć do całkowitego spierdolenia tzn do związku, w którym ani Ty ani ona nie będziecie szczęśliwi, ona jako kobieta potrzebuje tak naprawdę mężczyznę, który poprowadzi ja przez życie ale ma tak spierdoloną psychikę, przez niewłaściwe wychowanie i wszechogarniająca popkulture, ze nie da sie tego naprostować choć byś trzymał ramę jak HariKriszna HariRama!

  • Like 7
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

No nie obronisz się inaczej przed smsami i rozmowami wpędzającymi Cię w poczucie winy, jak tylko urwając kontakt całkowicie.

Zrozum że to jest broń samicy, w ten sposób próbuje wywrzeć na tobie to czego chce. Jak jesteś mało odporny to tylko popadniesz w chorobe lub obłęd.

Jak już koniecznie chcesz być taki 'fair' w stosunku co do niej, to napisz do niej to co chcesz jej powiedzieć. I nie odbieraj od nie żadnych wiadomości, niech to będzie komunikacja raz i w jedną stronę. Możesz jej to nawet wyłuszczyć, że ze względu na wpędzanie Cię w poczucie winy zrywasz kontakt.

  • Like 1
  • Thanks 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, VIREK napisał:

Czekam na rozwój sytuacji.

A na co tu czekać? Ogarnij swoje zobowiązania, jakie wobec niej masz, żeby Cię już nie mogła zaskakiwać i wpędzać w poczucie winy takimi SMSami. Zrób tak, żeby FORMALNIE być OK z Twojego punktu widzenia i nie daj sobie dyktować warunków. Nie urodziłeś się po to, żeby spełniać irracjonalne wymagania jakiejś paniusi i zasługiwać na jej czas. To, że jej sie grunt pod nogami pali, to oczywiste - nie poszło po jej myśli, więc teraz wytoczy wszelkie możliwe działa psychiczne. I to nawet dla Ciebie i swoich korzyści, tylko dlatego utraconego poczucia kontroli nad Tobą - to boli najbardziej.

Pomyśl nad wszystkim, czym się możesz wprowadzić w dobry nastrój i przeczekać te najgorsze chwile. Rozważałbym nawet ogarniętego psychologa przez Skype (vide OcalSiebie) - jako taki "kapok", który utrzyma Cię na emocjonalnej powierzchni. Walczysz o siebie w tym momencie o swoje życie, zdrowie psychiczne i przyszłość.

(Jeśli powielam coś z tej rozmowy z Markiem - wybaczcie, nie słucham tych live za bardzo.)

Edited by t0rek
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

@VIREK, ja tylko dodam, iż życzę Ci wszystkiego dobrego i spełnienia wszystkich planów, które sobie założyłeś. Bardzo mi się podobała Twoja wypowiedź na wczorajszym streamie u Marka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak można wyleczyć coś co jest wpisany w DNA?

Będzie jeszcze ciekawiej, jeśli okaże się, że lekarz to też kobieta 😂.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No dobra, popeliny ciąg dalszy.

Mieliście racje Bracia, z nią coś ewidentnie jest coś nie halo, a dzisiejszy dzień przyniósł dla mnie nowe spojrzenie na sprawę, co za pewne dla was nie będzie nowością, ale postanowiłem podzielić się z wami moimi spostrzeżeniami jak i obawami.

Część naszych wspólnych znajomych pracuje w tym samym miejscu co ja, więc pewnie nie będzie dla was zaskoczeniem że trzech z nich postanowiło wziąć mały odwet za bidulkę która jak się okazało zaczęła prowadzić kampanię przeciwko mnie, na całe szczęście było w pogotowiu dwóch moich jak się dziś okazało najbardziej oddanych kumpli, dlatego skończyło się na małej pyskówce.
Akurat tych trzech się nie boję ponieważ domowe kapcie nie są groźne, wycofali się.
Moi dwaj kumple pokazali mi telefony i własnym oczom nie wierzyłem, co mnie bardziej rozwaliło to że napisała też do nich, a przecież za nimi bardzo nie przepadała, zawsze dostawała ciśnienia kiedy z nimi przebywałem, i że nie zrezygnowałem z przyjaźni z nimi.
Co było w owych smsach?
"On już podjął decyzję, zajmij się proszę Marcinem, ja już nie daje rady, właśnie jadę do (Tutaj nazwa miejscowości) do znajomego psychiatry po leki, może skręcę na przeciwny pas"

Jestem dozgonnie wdzięczny im za dzisiejszą postawę, kiedyś pomogłem jednemu i drugiemu wykaraskać się z podobnego bagna, jak widać nie zapomnieli mi tego, pozostałym trzem "kolegom" podziękowałem za znajomość, usłyszałem "Wybrałeś złą stronę Virek"

Niestety ale obawiam się najbliższego otoczenia czyli mojego rodzonego Brata, i tutaj wtrącę wyjaśnienie dlaczego.
Jak już wspominałem między wierszami, mojego bracika czeka rozwód z żoną, zostawiła go po 18 bycia razem w czerwcu tego roku, wtedy czułem się w obowiązku żeby mu pomóc, w raz z rodzicami dołożyliśmy wszelkich starań aby go postawić na nogi, bo tzw jak Ja to mówię "odtajeniu" zaczął w miarę normalnie funkcjonować, zaczął nawet się spotykać z jakąś kobietą, czekamy w raz z rodziną na rozwód.
Niestety dla niego Kobietopedia, forum, jakiekolwiek książki, audycje to abstrakcja dlatego nie uświadamiałem go na siłę, widzę też że wpakował się z deszczu pod rynnę, a z racji tego że nie nauczony jest mieszkać i żyć sam bardzo lgnie do kobiet, ma postawę potrzebującą, jak i jest podatny na manipulacje, dlaczego tak zakładam???

Śpieszę z wyjaśnieniami, mój brachol jest 10 lat starszy, a my musimy cofnąć się do roku 2014 kiedy to przeniosłem się do niego na dział i został moim przełożonym, wtedy też wybuchła między nami wojna którą spowodowała jego jeszcze chwilowo obecna żona, doprowadziło to do znacznego pogorszenia stanu zdrowia naszej matki (ciągłe dojeżdżanie przez smsy, przykre telefony w święta, brak kontaktu z wnukami), następnie złość przekierował na mnie, najpierw odcinając mnie od dzieci (Jestem rodzinnym człowiekiem, z tymi dziećmi spędzałem dużo czasu, zawsze pamiętałem o urodzinach a z chrześniakiem miałem kontakt jak z kumplem).
Po prawie dwóch latach feralnej nocy postanowiłem zakończyć tą szopkę i postawić sprawę na ostrzu noża jak dowiedziałem się że stan matki się pogorszył, wiedziony złością, spotkaliśmy się w nocy i doszło między nami do bójki, mimo że obrywałem niemiłosiernie podnosiłem się za każdym razem, i powiedziałem że albo się pozabijamy albo dogadamy, ustąpił, przeprosił mnie za to że mnie dojeżdżał a rodzicom odpuścił.
Następnie wprowadziłem plan poprawy relacji między nim a rodzicami co zakończyło się w zeszłym roku w jego 40 urodziny co niestety nie spodobało się jego pani, pewnie dlatego odeszła od niego. Nastał w końcu spokój. Miał jeszcze kilka wyskoków po pijaku do mnie jak jeszcze z nią był, ale udało się to zniwelować.

Wracamy do dzisiejszego dnia, wiedząc że moja mysia prowadzi wojnę podjazdową poszedłem wywęszyć temat, i tak jak się spodziewałem jego stosunek do mnie nie jest jasny tak jak było kiedy wiedzieliśmy się w sobotę.
Nie dość że nic nie wspomniał o wiadomościach od niej, to jeszcze na dzień dobry przywitał się ze mną inaczej niż zwykle, a znam go przecież i widzę tą zmianę w emocjach do mnie, znam go i wiem jaki jest podatny.

Dziś zrozumiałem że muszę się pilnować z tym komu i co gadać, działać na czuja, bo przyznam się że czuję się trochę zaszczuty, pewnie ma to wszystko na celu żebym się złamał, tak że dzieje się to co było opisane w "Brudnej grze" tak że ponownie dojdzie w moim życiu do przetasowania i rozkładu sił.

Cieszę się z tego że chociaż tutaj czuję się rozumiany i wspierany, dziękuje wam za to, zdaje sobie sprawę że macie już mnie dość i zrozumiem że jest to dla was męczące.
To dopiero początek, domyślam się że jeszcze czeka mnie nie jedna konfrontacja, między innymi z najlepszą psiapsiółką prawniczką (33lata), oraz "najlepsiejszym przyjacielem Policjantem, przykładem męża i ojca, ambitnym funkcjonariuszem"

Dlatego idę się wyspać, jak tylko wypiję meliskę z pomarańczką.
Na szczęście kumpel który wstawił się za mną zawiózł mnie dziś do domu, zaprowadził pod same drzwi.

@wroński chodziło o pas górniczy który jej odniosłem, używałem go jak przenosiłem ciężkie przedmioty w domu podczas remontu, ale dzięki za poprawę humoru.

@Obliteraror Dziękuje za miłe słowa!

Chłop w dom, Bóg w dom!

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chłopie, nie masz ślubu, nie masz kredytu, nie masz dziecka. Trzy popularne etapy związku, które go betonują i ciężko później z tego wyjść.

Tylko przywiązanie emocjonalne i dramy paniusi.. nic tylko wziąć się w garść i przetrwać czas rozstania.

Jesteś wolny jak ptak :)

 

 

  • Like 6

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By dylugilu
      Witam, 3 miesiące temu po 3 latach związku rzuciła mnie dziewczyna, zacząłem więc dużo imprezować i lecieć z dziewczynami, tylko do pewnego momentu jakoś mam wrażenie, że moje libido upadło przez to, że mam cały czas byłą w głowie inne dziewczyny mnie jakoś średnio pociągają, jak się od tego uwolnić bracia? Jakieś akcje, lody itp jako tako to idzie, ale co do samego seksu z innymi no średnio, jedynie jakby moja była mi się rozebrała to by stał jak skała :/ 
       
      Chciałbym znowu wrócić do formy, zapomnieć o niej i być nagrzany jak zwierzak - nawet jak nie mastrubowałem się ponad miesiąc to i tak jakoś nie byłem nagrzany. 
       
      Jakieś rady sugestie? Sorka jak zły dział pozdro
    • By leto
      Jakoś tak zacząłem się zastanawiać nad tymi białorycerskimi zachowaniami i przypomniałem sobie, że ja przecież też wcale nie byłem od nich wolny! Bracia, pochwalcie się, jakie tam mniej lub bardziej żenujące akcje odwalaliście - i jaki był tego efekt.
       
      Na chwilę obecną przypominają mi się takie:
       
      wysłanie bukietu róż swojej ex dzień po rozstaniu z bilecikiem "tak łatwo nie odpuszczę". Parę tygodni później znowu zaczęła być regularnym gościem w moim łóżku postawienie pannie (jeśli dobrze pamiętam, chyba ja płaciłem za wszystko) drogiej kolacji w jednej z renomowanych warszawskich restauracji. Na następnej randce już była dzika konsumpcja siebie nawzajem, a nie jedzenia. Z perspektywy czasu - oczywiście ta szopka z kolacją nie była zupełnie potrzebna, bo widać było od początku mocne zainteresowanie to chyba największa żenaduwa: wychodząc od kobiety, która właśnie mi oznajmiła, że mam zniknąć z jej życia, rzuciłem z oburzeniem "jeszcze tego pożałujesz". Niestety happy endu nie było, od tamtego czasu nie dotknąłem jej ciała
    • By Reedson
      Witam, jestem już na forum sporo czasu, ale do tej pory jakiegoś poważnego tematu odnośnie tego jak tu trafiłem i co skłoniło mnie, by zostać jeszcze nie napisałem. Zbliża się koniec roku i chciałbym się Wam drodzy bracia wygadać, wyżalić, zapytać o zdanie, o radę. 
      Na początek opiszę trochę siebie, później przejdę do części właściwej tematu.
      Lat 26, wykształcenie średnie, praca ~3,5k pln, na miejscu (mieszkam na małej wiosce). Doświadczenie z kobietami? Słabo, w wieku 14-18 lat było bardzo dobrze, należałem do "ekipy", kręciło się sporo dziewczyn, spanie po namiotach i całonocne wizyty u nich, ale wtedy wmawiałem sobie, że jestem za młody na coś więcej niż jakieś macanie, czy o zgrozo, związek. Po pójściu do szkoły średniej powoli stare znajomości się urywały, klasa męska, kobiet brak. 
      Po skończeniu technikum poszedłem na studia, na które nie chciałem tak naprawdę iść, ale "wszyscy" szli na studia, więc ja też poszedłem... Kierunek - informatyka z wydziale matematyki. Było mi ciężko, bo zawsze z przedmiotami ścisłymi miałem problem. Po 3 semestrze odpuściłem i poszedłem do pracy za minimalną krajową z dojazdem który zajmował mi ponad godzinę w jedną stronę (autobusem firmowym). Przepracowałem tam 3 lata, oczywiście po paru miesiącach moja stawka szła dosyć szybko do góry, ale przez dojazd z pracy zrezygnowałem, bo wstawanie o 4 i wracanie o 16 mnie dobijało. Teraz, od 1,5 roku mam pracę na miejscu za te same pieniądze. Jak spędzałem czas w tych latach? 22-24 spędziłem na graniu w gry, sporadyczne wyjścia z paroma kumplami których miałem. Szczerze? Byłem szczęśliwy mając tak chujowe życie.
      Dodam, że z wieku 18 lat pojawił się na mojej mordzie trądzik, z którym nie mogłem wygrać aż do 23 roku życia. To bardzo obniżyło moją samoocenę. Do tego doszło jakieś 20kg nadwagi.
      Aż pewnego dnia poznałem JĄ w jednej z gier mmo w które grałem. Dziewczyna w moim wieku, taka 5/10, inteligenta, nawet bardzo, po studiach drugiego stopnia. Szybko zaczęliśmy ze sobą pisać, rozmawiać na discordzie. Pierwsze spotkanie było w gronie 4 osób u niej w mieście, 2 tygodnie później pojechałem już spotkać się we 2, kino, kawa. Dzieliło nas jakieś 90km. Trzecie spotkanie było już u mnie, przyjechała na noc. Jako że byłem białym rycerzem, porządnym facetem, a ona dosyć szybko po poznaniu mnie oznajmiła, że nie lubi seksu to do niczego nie doszło  
       
      Wcześniej była tylko w jednym dwuletnim związku z jakimś kolesiem zza granicy, również poznanym w grze. Nigdy wcześniej nie miała orgazmu, po kilku spotkaniach udało mi się ją doprowadzić do szczytowania, tydzień później był nasz pierwszy raz (jej ze mną a mój w ogóle w życiu). Chyba nie muszę mówić, że było słabo a później nie doprowadziłem jej do orgazmu nawet manualnie i była obraza. I UWAGA, było to jakieś 1,5 miesiąca odkąd "oficjalnie" byliśmy razem i to był jedyny raz kiedy uprawialiśmy seks 😂 Tak, teraz jest czas na pośmianie się ze mnie, sam się z tego śmieję, także śmiało  
      Później tylko usta i ręce (z mojej strony) i tylko rączki z jej  Czasami dawałem jej kilka orgazmów jednego dnia a ona z łaski swojej zwaliła mi konia pod prysznicem i tyle^^ 
      Przez cały okres tego "związku" byłem na każde jej zawołanie, dziś wiem, że oblałem MASĘ, chyba wszystkie shit testy jakie mi robiła. Najlepszy?
      Mówi, że jej znajomy zaprosił ją na wesele jako osobę towarzyszącą, ale raczej odmówi. Ja na to "dlaczego? biedak nie będzie miał z kim iść" 🤣 3 tygodnie później mówi mi, że jednak z nim pójdzie, bo się jej żalił, że faktycznie nie ma z kim iść a do wesela tydzień, chyba, że będę miał coś przeciwko. No i oczywiście miałem, choć ten tekst wyżej odebrała jako przyzwolenie i wcale się jej nie dziwię. Musiała wszystko odkręcić. Później sama mówiła mi, że od razu powinienem po prostu powiedzieć, że jej nie puszczę i byłby koniec tematu...
       
      No i tak trwaliśmy aż do września, wtedy to napisała mi, że powinniśmy się rozstać, że nie ma "tego czegoś". Ja oczywiście płacz, błaganie o powrót, rozmowa, zgodziła się. Było jeszcze gorzej, w okresie od września do końca listopada widzieliśmy się 2 razy. No i pod koniec listopada w wyniku małej sprzeczki znów napisała mi, że to nie ma sensu i to koniec. Jak zareagowałem to się pewnie domyślacie. Była to sobota rano, od razu chciałem do niej jechać, ale mi zabroniła bo jej nie będzie. Pojechałem w niedziele, 90km oddać jej dwie rzeczy i się pożegnać. Nawet mnie nie wpuściła do domu, tylko weszła mi do auta i dała mi jakieś 5min, bo spieszyła się na zakupy do biedronki  
      Byłem totalnie rozbity, zapłakany, upokorzony. Chciała dalej się ze mną "przyjaźnić" i "grać razem w gry" (tak to ujęła). Oczywiście się zgodziłem. Wszystko to miało miejsce na początku grudnia 2018 i trwało do wczoraj. Wczoraj wieczorem chwilę z nią pogadałem na discordzie o pierdołach. Ale coś mnie tknęło i późnym wieczorem poblokowałem ją wszędzie. Tylko nasz wspólny znajomy napisał mi, że chciałaby wiedzieć dlaczego. Napisałem tylko, że tak będzie dla mnie lepiej.
      Pierwszy miesiąc po rozstaniu to była katorga. Wszędzie wysyłała zdjęcia jak to wychodzi na lody, na łyżwy, wiedziała, że to widzę i że to mnie kurewsko boli, bo właśnie w te miejsca chciałem ją wyciągnąć przez ostatnie tygodnie, ale jej się nie chciało  Na początku 2019 napisałem jej elaborat jak ja to jej dziękuję za wszystko, że ją przepraszam i masę innych upokarzających mnie bzdetów.
      Pod koniec stycznia trafiłem na kanał Demasty na youtube, chwilę później na to forum, za co jestem cholernie wdzięczny. 
       
      Jak wyglądał rok 2019? Od lutego poszedłem na siłownię, czerpałem wiedzę z forum, przeczytałem kilka książek (wcześniej praktycznie nic nie czytałem), zrobiłem formę życia (krata na brzuchu, odkryłem, że mam całkiem dobrą genetykę do sylwetki), ogarnąłem zarost, ubranie. Myślę, że z otyłego gościa 4/10 zrobił się ze mnie 7/10. Kupiłem na wiosnę całkiem niezły samochód z segmentu D w najnowszej budzie... To był dobry rok, czuję, że posunąłem się do przodu.
      Jednak mam ogromny problem. Nie potrafię się z niczego tak szczerze cieszyć. Odkąd się z nią rozstałem, przykładowo oglądanie seriali czy granie w gry mnie nie wciąga, nie potrafię się z tego cieszyć, bo wcześniej zawsze robiłem to z nią, dzieliłem się wrażeniami, cieszyliśmy się wspólnie. Od rozstanie to wszystko jest takie... nijakie. Tak samo z tym ogarnianiem siebie. Chyba sam siebie oszukuję, że robiłem to dla siebie a nie dlatego, żeby zwrócić na siebie jej uwagę. 
      Chyba nie muszę mówić, że przez ten cały okres ją "stalkowałem". Sprawdzanie z kim grała, co robi, jakieś wchodzenie na jej fb... Od wczoraj koniec z tym, jest wszędzie zablokowana. I wróciły ten wszystkie beznadziejne uczucia. 
      Największym problemem jest chyba to, że czuję się cholernie samotny. Nie mam z kim pogadać. Z rodzicami od zawsze miałem słaby kontakt (mimo tego, że wychowali mnie dobrze, normalna rodzina), nawet internetowi znajomi mają dziewczyny, znajomych i w dni takie jak np. okres świąteczny przeważnie zostaje sam. 
       
      I tu pojawia się moja ogromna chęć wejścia w związek, mimo wiedzy zaczerpniętej z forum jestem cholernie zdesperowany, a to z kolei prowadzi do stresu i traktowania każdej kobiety z którą się umówię jak bóstwo...
      Parę tygodni temu założyłem konta na tinderze, badoo... Nie powiem, odzew całkiem spory, przeważnie laski odpisywały, ale albo traciły zainteresowanie po kilku wiadomościach (bo jestem nudziarzem i nie potrafię flirtować), albo dochodziło do jednego spotkania na którym byłem cholernie spięty i na jednym spotkaniu się kończyło. 
       
      Bardzo chaotyczny post, jeśli ktoś przebrnął przez ten bełkot to dziękuję.
      Bracia, co robić? Chciałbym odzyskać życie towarzyskie przede wszystkim. Mieć się do kogo odezwać. Cieszyć się z życia, być wyluzowanym. W kontaktach z kobietami, atrakcyjny wygląd mi kompletnie nic nie daję, bo tracę dobre wrażenie po wymianie kilku zdań. Wiem, że kobiety czują ode mnie słabość charakteru, brak pewności siebie, ale nie wiem jak się w końcu kurwa ogarnąć. 
      Jeśli ktoś chciałby o coś dopytać to śmiało. 
       
    • By HumanINC
      Witajcie bracia.

      Jakie teksty stosujecie, kiedy spotkacie się - przypadkiem z byłą dziewczyną i ona was zapyta: Dlaczego się nie odzywasz, nie odpisujesz na SMS??

      Miałem kilka razy już taką sytuację, i zawsze wymyślałem coś na poczekaniu - w stylu: Brak czasu / Nie jesteśmy przyjaciółmi / Nie muszę się tłumaczyć / A na co liczyłaś? itp.
    • By HumanINC
      Czołem bracia!

      Opiszę pokrótce historię, która jest dość świeża i siedzi jeszcze mocno we mnie.

      Na początku miesiąca rozstałem się z panną - jak sądziłem miłością mojego życia. Byliśmy razem około dwa lata, mieszkanie razem - pierwsze 1.5 roku istna petarda - śniadanka, obiady, wspólne wyjazdy, w łóżku ogień.

      Jakieś pół roku temu, zaczęło się sypać - wkradła się proza życia codziennego - praca / uczelnia / doktorat. Pannę zaczęło wszystko denerwować - była z gatunku tych perfekcyjnych pań domu, codzienne chciała mieć wysprzątaną chatę, ugotowany obiadek itp. Starałem się oczywiście pomagać we wszelkich pracach domowych, ale co bym zrobił - "to nie tak" / "to źle" / "teraz już nie musisz mi pomagać!", poza tym, ileż razy dziennie można odkurzać! Jakieś błachostki wywoływały kłótnie, ciągle nie mogłem spełnić jej standardów - prócz tych łóżkowych. Wpędzała mnie w coraz większe poczucie winy - i trwa ono do tej pory. Praktycznie absorbowała 100% mojego czasu... przez co odszedłem od moich pasji, zainteresowań, znajomych... wiem - festiwal frajerstwa, ale sądziłem, że to ta jedyna.

      Była osobą nie mająca pasji, zainteresowań, przyjaciół - tylko 100% czasu w domu. Nie akceptowała siebie -  taką jaką jest - nie podobała się sobie mimo, że była tak 7/10. Była wybredna - a więc restauracje odpadają, nie lubiła ludzi, a więc teatr / filharmonia / kino odpadało. Jaki ja byłem zaślepiony na początku...

      Ostatnie dni listopada i początek grudnia - non stop chodziła wściekła na mnie, każda błahostka wywoływała atak furii, istny rage.

      Rozstanie na początku grudnia - to była środa - mieliśmy przeprowadzić rozmowę po jej przyjściu z uczelni - już widziałem w oczach tę wściekłość - przeprosiłem za złe chwilę, podziękowałem za te dobre i powiedziałem, że nie widzę perspektyw na zmianę po jej stronie - spakowałem część swoje rzeczy, i wyszedłem (miałem już przydzielony pokój w akademiku - już od dłuższego czasu wiedziałem, że coś się szykuje i zacząłem się przygotowywać). Przez noc ona już spakowała resztę moich rzeczy - mimo, że chciałem zrobić to sam. Kolejnego dnia rano zabrałem resztę rzeczy.

      Od tamtego czasu maksymalnie ograniczony kontakt - w sobotę kolejnego tygodnia zabierałem wspólnego psa do mnie na weekend, była okazja do rozmowy - porozmawialiśmy. Wszelką winę zrzuciła na mnie... Nasłuchałem się tylko, jaki to nie byłem pomocny, że teraz to ona dopiero odpoczęła bo nic nie musiała za mnie robić. I oznajmiła, że nie mówi tak / nie mówi nie - ale na dzisiaj nie. Powiedziałem, że błędy które popełniałem, zrozumiałem (też nie byłem święty - nikt nie jest - czasem zdarzyło się przyjść do domu pod wpływem), ale nie mam zamiaru błagać o miłość.

      Przez weekend pożegnałem się z psem... było ciężko, ale wiedziałem - że lepiej będzie dla niego jeśli kompletnie zerwiemy kontakt. W środę jej to oznajmiłem, oczywiście agresja z jej strony, dlaczego jej o tym wcześniej nie powiedziałem, że nie może na mnie polegać, i jak zwykle była naiwniaczką, że mi zaufała... (nic jej nie obiecywałem co do psa, że go wezmę na święta - a podczas ostatniej rozmowy, powiedziała, że pies jest jej i nie mam wobec niego żadnych obowiązków... WTF?)

      Od tamtej pory zero kontaktu. Mija kilka dni, dostaję SMS - "Moja koleżanka zostawiła twoją rzecz na klamce w pokoju w akademiku." - Zero odpowiedzi z mojej strony. Kolejne kilka godzin - "Wziąłeś nie wziąłeś?" - Również zero odpowiedzi...

      Mija kolejny tydzień - SMS, że się o mnie martwi, bo nie daję oznak życia, i nie wie czym to jest spowodowane, i że chociaż tyle mogę jej zrobić na koniec - i że kolejne wiadomości będą do kogoś z mojej rodziny (sic!). Brak odpowiedzi z mojej strony.  Od tamtej pory, cisza...

      Wiem, że napisała do mojego kuzyna - nic jej nie odpisał.

      Te SMS'y według mnie jakoś tak mi śmierdziały na kilometr jakimś wałem - najpierw mówi, że nie chce ze mną być - a potem że się martwi, co sądzicie?

      Eh... Nie wiem czemu tęsknie za nią... i za psem...

      Z jednej strony, chciałbym powalczyć - z drugiej, wręcz przeciwnie... Jak ja nie lubię takich nieklarownych sytuacji. 😕

      Dajcie znać co sądzicie.

      Stefan



       



       
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.