Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Recommended Posts

Kobiety bardzo ciężko sobie radzą z przegraną na polu damsko-męskim. W końcu zazwyczaj to one sobie wybierają z kim, co i przez jaki czas będą robić. Dlatego w przypadku szoku jakim jest wycofanie się dojnego i obiecującego samca wychodzi ich prawdziwa natura i używają wszelkich środków, w tym oczywiście tych niemoralnych, żeby bilans pozwiązkowy nie wyszedł aż tak bardzo na ich niekorzyść.

Zabezpiecz siebie kolego i swój majątek od strony prawnej. Ostatecznie zakaz zbliżania. Zatrutą gałąź trzeba odciąć, żeby nie zaraziła całego drzewa.

  • Like 6
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wyobraźcie sobie panowie że budzę się dziś, patrzę w telefon a tu wiadomość na PSN od kumpla z którym rozmawiałem wczoraj między zmianami, jak szedł na nockę:

"siema byla u nas m*****a cala noc, ania wziela mi telefon"

Zagotowałem się trochę, co trzeba mieć w bani żeby wbijać się do moich znajomych i siedzieć całą noc?
Na szczęście wczoraj jak się z nim widziałem to dałem mu instrukcje, problemem może być jego kobieta która na dzień dobry zabrała mu telefon żeby sprawdzić czy aby niema tam jakiś przydatnych informacji.

Pozostaje mi budowa linii obrony, to wszystko zamienia się w jakiś obłęd.
Z kim ja do cholery jasnej byłem?

Dziś pójdę zapytać o urlop, ponieważ L4 nie wchodzi w grę, ze względów nie tylko finansowych ale ostatnio wzięli się u mnie w firmie za tzw "El czterowiczów"
Pogadam z brygadzistą, to chłop po dwóch rozwodach, liczę że zrozumie sytuację i da mi ten urlop.

Obejrzę sobie ten film o którym mówi @Ace of Spades
 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hy, niezła świruska.

Jak ona potrafi na ciebie na klatce czekać to weź pod uwagę, że może się na ciebie zaczaić z nożem, siekierą czy czymś takim. Nie ma lekko.

Zwłaszcza, że jedna taka akcja już była.

 

Już nie pamiętam nazwy filmu, "Lśnienie" może.

Tam była taka jedna co najpierw typa lofciała a potem ganiała za nim z taką duuużą siekierą.

 

Ty może zgłoś gdzieś to jej zachowania, jak coś będziesz miał podkładkę na samoobronę.

 

Trochę sobie jaja robię, ale co nieco wiem o świruskach (95% moich znajomości z kobietami).

Może być nieco dziwnie zwłaszcza jeśli ciąłeś ją po sutkach, na obdukcji wygląda to tak sobie i trochę trudno wytłumaczyć ten fetysz czy to policji czy rodzinie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Porzucona kobieta będzie poruszać się pomiędzy staniem cała noc pod twoimi drzwiami, płaczem, błaganiem o powrót a skrajną nienawiścią i próba zniszczenia ci życia wszystkimi dostępnymi metodami. Może się to zamieniać wiele razy, często z dnia na dzień. Musisz być przygotowany na oba scenariusze. Najlepsze wyjście to całkowity brak kontaktu i ile to możliwe.

 

Przerabiałem to, w końcu da ci spokój, ale musisz być twardy i nie wracać do niej.

 

@Figurantowy to bardzo dobrze opisał, super wpis!

Edited by osadnik
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
57 minut temu, wroński napisał:

Hy, niezła świruska.

Jak ona potrafi na ciebie na klatce czekać to weź pod uwagę, że może się na ciebie zaczaić z nożem, siekierą czy czymś takim. Nie ma lekko.

Zwłaszcza, że jedna taka akcja już była.

 

Dla świętego spokoju powiesiłbym nad drzwiami chaty kamerkę lub jeśli nie masz kasy to przynajmniej dobrą atrapę plus jebutna tablica :

Tabliczka Uwaga Obiekt Monitorowany 5mm 30x20 Pcv

 

Może wtedy przynajmniej się pohamuje z ostawianiem dramatów czy zasadzek na klatce.

 

Btw już oczyma wyobraźni widzę te rozmowy z mamusią i siotrzyczkami ; to skurwiel, to cham żeby mnie tak traktować. Ale zobaczycie jeszcze mnie będzie błagał na kolanach i płakał żebym mu wybaczyła. Jemu się wydaje że teraz jest górą ale jeszcze zobaczymy kto będzie górą. To cham, to świnia żeby mnie tak traktować za to co mu poświęciłam itd itp. Sporo się tego nasłuchałem w czasach kiedy "przyjaźniłem" się z kobietami czytaj tamponowałem. 😁

Edited by jaro670
  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, VIREK napisał:

Niedlugo.
Jestem dzis troche spokojniejsza.. Mam nadzieje, ze Ty tez

Uważaj na takie mabipulacje:

1. Chce zadzwonić bo lepiej manipulować gdy się rozpoznaje emocje w głosie i na bieżąco dostosowuje narzędzia. 

 

2. "Jestem, dziś, trochę, spokojniejsza", czyli

- przyznaje że jest niespokojna

- dziś może tak, ale jutro znowu będę krzyczeć i szaleć 

- patrz, staram się walczyć z moim gbiewem (gunwo prawda, chcd Cię zwabić nadzieją na spokój)

- wmawia Ci że TY TEŻ jesteś niespokojnu/szalony jak ona... pamiętaj TY TEŻ jesteś winny. TY TY TY.

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, Imbryk napisał:

mój psycholog polecał mi tem film, ale jeszcze nie widzialem.

Bardzo dobry film, niewinnie się zaczyna ale potem jest jazda, ciężki i nie dla wszystkich, jeden z lepszych thrillerów jakie w życiu oglądałem a sporo tych filmów obejrzałem.

4 godziny temu, VIREK napisał:

Obejrzę sobie ten film o którym mówi @Ace of Spades

 

4 godziny temu, VIREK napisał:

Z kim ja do cholery jasnej byłem?

No widzisz, dopiero przy rozstaniu wychodzi prawdziwe oblicze kobiety.

Uważaj na siebie, ona może uruchomić jakich przygłupów - BiałychRycerzy nagada im głupot jak to ją biłeś itd a oni ci wpierdolą - to nie są takie rzadkie akcje!

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Panowieeee, to wszystko to schematy... Nie chce mi się zakładać nowego tematu i pisać od początku bo takich opowieści jest w ciul...

Trzymaj się i działaj zdecydowanie, z dowodami no i nie daj się sprowokować.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
On 11/7/2019 at 12:47 AM, Ace of Spades said:

Davida Finchera - Zaginiona dziewczyna (Gone Girl) z 2014!

Rosamund Pike z tymi wielkimi oczami była idealna do tej roli. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 7.11.2019 o 07:07, Figurantowy napisał:

ich prawdziwa natura i używają wszelkich środków, w tym oczywiście tych niemoralnych

Uważam że moralność jest względna i podlega prywatnej racjonalizacji, więc nie powiedziałbym "niemoralnych" bo to każdy ma subiektywne, ale raczej "szkodliwych" lub "spoza norm społecznych."

 

Wychodzi na to samo, kwestia mojego nazewnictwa.

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 3.11.2019 o 11:38, Baelish napisał:

Już to widzę oczami wyobraźni, te wieczorne zloty czarownic, które wymieniają się sposobami wywarcia wpływu, i poskromienia kolejnego mężczyzny w ich otoczeniu.

 

Siedzą wszystkie nad wielkim garem, i warzą dekokt, który będą mogły Ci podać, aby złamać resztki Twojego zdrowego oporu.

 

- mamo, mamo, czy dekokt już gotowy?

- prawie córciu, jeszcze tylko pióro białego kruka, i włosy z pod pachy @VIREK - masz?

- tak, mam mamo, potem doleję mu jak zwykle, do rosołku, jak uczyłaś hihihi

- mamoo, a Wy już nie musicie robić tego dekoktu dla taty, i tego o tam, drugiego?

- nie córciu, oni są już naszymi minionami. Przynoszą wypłaty, i służą nam oni.

- mamooo...

- nie gadaj, tylko mieszaj. Też sobie znalazłaś, ale spokojnie córciu, już jest na granicy załamania nerwowego. Jeszcze kilka dni a będzie nasz!

- mamo, mój on jest!

- naszzzzzzssssss (jak u węży) ssss....

- AHAHAHAHAHA (demoniczny śmiech, w tym samym czasie pozostali dwaj panowie kulą się z przerażenia)

 

Dzięki bratu @Baelishodkrylem w końcu jak mój brat został złowiony przez swoją żonę. Chwała ci za to ;)

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wszyscy Bracia zrobili tutaj mega robotę, razem z Markiem.

Forum pomaga.

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 7.11.2019 o 06:16, Imbryk napisał:
W dniu 7.11.2019 o 00:47, Ace of Spades napisał:

Davida Finchera - Zaginiona dziewczyna

Hahaha w fazie przygotowań do ucieczki z domu mój psycholog polecał mi tem film, ale jeszcze nie widzialem

Właśnie obejrzałem "Zaginioną dziewczynę" i teraz nie mogę spać. Trochę przypomina mi rzeczywistość, szczegolnie w ostatnich kilkunastu minutach. Przerażające.

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, Imbryk napisał:

Właśnie obejrzałem "Zaginioną dziewczynę" i teraz nie mogę spać. Trochę przypomina mi rzeczywistość, szczegolnie w ostatnich kilkunastu minutach. Przerażające.

No ba! Obejrzyj sobie jeszcze "Drogę przez piekło" Olivera Stone;'a, tez zajebisty film!

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Obejrzałem tą "Zaginioną dziewczynę' i film mnie przeraził, w każdym razie na chwilę obecną nie aktualizuję wątku, dzieją się standardowe rzeczy czyli kampania oczerniająca, więc ja robię "audyt lojalności" i sprzątam brudy.

Pani jak się okazało potrafiła pójść nawet do moich wrogów, czyli do ludzi którzy kiedyś za wszelką cenę chcieli pozbawić mnie realizacji swoich celów, było też kuszenie cycem przez wizjer od drzwi, na szczęście się oparłem.
Pani była też na tyle odważna że zadzwoniła do mojej matki, próbując i tam mnie oczernić, niestety spadł na nią kubeł zimnej wody a rozmowa zakończyła się z tzw: fochem w stronę mojej mamy.

Z negatywnych informacji to niestety mój ojciec porażony tym co się stało u mnie jak i u brata (W czerwcu opuściła go żona, rozwód przed nami, ogólnie robi mu syf) dostał nadwrażliwości jelita i wycinali mu polipy żeby wysłać je do kliniki czy nie są złośliwe.
Tyle zrozumiałem jak zadzwoniła roztrzęsiona mama, nie długo się tam wybieram to dowiem się dokładnie o co chodzi.
Nie ukrywam że trochę "tąpneła" mną ta informacja, która pokierowała moje myślenie w stronę rodzinnych kontaktów.

Jeśli chodzi o mnie, miewam czasem chwile słabości ale ratuję się napisanym listem którego ona nigdy nie zobaczy, napisałem w nim wszystko co mnie wk****ło punkt po punkcie wytykając jej zachowanie i to co ze mną próbowała zrobić.
Karteczki, przelewanie myśli na papier, czytanie książek, wysypianie się, odpoczynek.

Jak tak sam się obserwuję to widzę po sobie że w końcu spokój którego zaznałem ma na mnie korzystny wpływ, w końcu nic we mnie nie krzyczy, nie chodzę w stresie, jestem pełen energii, skupiam się na tym żeby być jak się to mówi "monter" nie tylko dla siebie ale też wiem że będę musiał wesprzeć brata przed rozprawą rozwodową ponieważ tylko ja to mogę zrobić na chwilę obecną, a że mój braciszek jest "zabetonowany" i dla niego wiedza z forum i audycje Marka to fizyka kwantowa więc pozostaje mi tylko podstawowa pomoc czyli go wysłuchać i jak przyjdzie do rozprawy dać mu to wsparcie w sądzie.

Z perspektywy czasu jak na to wszystko patrzę to na prawdę nigdy nie wiadomo z kim tak na prawdę jesteś, kładziesz się obok osoby która rzekomo "Kocha" a gdy przyjdzie do konkretnych sytuacji, wszystkie intencje, prawda o tej osobie zostaje obnażona i wtedy człowieku sobie tak myślisz:
Z kim ja tak na prawdę byłem?
Przerażające jest to jak panna potrafi wyśmienicie udawać, podtrzymywać tą kotarę iluzji aż nie osiągnie swojego celu.

Moje kontakty z kobietami na chwilę obecną utrzymuję na niskim poziomie, znalazła się "koleżanka" która chciała mnie pocieszać, ale dałem sobie spokój, wchodzenie w nową relację jak na razie jest mi nie na rękę.

Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, VIREK napisał:

Nie ukrywam że trochę "tąpneła" mną ta informacja, która pokierowała moje myślenie w stronę rodzinnych kontaktów

Super by było jeśli wzmocnisz kontakty rodzinne.

Ja tak zrobiłem i mi bardzo rodzina pomaga, szczególnie że po toksycznym związku po prostu je naturalnie ODNAWIASZ, bo były "zabronione" lub "zohydzone."

 

2 godziny temu, VIREK napisał:

napisanym listem którego ona nigdy nie zobaczy, napisałem w nim wszystko co mnie wk****ło punkt po punkcie wytykając jej zachowanie i to co ze mną próbowała zrobić.
Karteczki, przelewanie myśli na papier

Bardzo dobrze, to jest Twój psychiczny wentyl. Własnoręcznie pisanie, emocje zamiast gnić lub rozsadzać Ciebie wylewają się. 

 

Tylko schowaj te karteczki dobrze, a najlepiej zniszcz, lub chociaż spraw aby nie były identyfikowalne jak ktoś je znajdzie.

2 godziny temu, VIREK napisał:

, znalazła się "koleżanka" która chciała mnie pocieszać, ale dałem sobie spokój, wchodzenie w nową relację jak na razie jest mi nie na rękę.

Podziwiam że tak spokojnie o tym piszesz, ja od prawie roku zero bab. Nie potrafię walczyć z jedną wariatką i jej rodziną, oraz przytulać i wpuszczać do domu potencjalną nową wariatkę.

 

Moje mechanizmy ostrzegania i obronne są  dziurawe i popsute, plus jeszcze głęboko siedzące problemy nice guya.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, Imbryk napisał:

Moje mechanizmy ostrzegania i obronne są  dziurawe i popsute, plus jeszcze głęboko siedzące problemy nice guya.

Od pań jak na razie stronię z automatu.
U mnie padł komponent sprawczy tak jak Ja to mówię, trzy tygodnie nie mogłem "zaskoczyć" żeby w końcu zacząć kończyć robotę w studio, dodatkowo wziąłem sobie na głowę odnowienie starego kredensu z PRL'u i miałem "niemoc" aż do środy zeszłego tygodnia.

Może spokój wynika u mnie z tego że koncentruje się nad rodziną, żeby wesprzeć tego bracika w sądzie, częściej dzwonić i jeździć do rodziców, realizowaniu celów.
Unikam także większego towarzystwa żeby się nie złapać za alkohol, mimo tego że głupio się odmawia kumplom z roboty piwka to jednak uciekam do domu.

Trochę czuję się jak automat.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, VIREK napisał:

Trochę czuję się jak automat.

No ba! Ja to zawsze kiedy kończyłem jakąkolwiek zażyłą znajomość z kobietą to odczuwałem ogromną nieopisaną ULGĘ.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam ponownie drodzy bracia, witam starszyznę forumową.
Postanowiłem zrobić mały update tematu, w końcu minął lekko ponad miesiąc po tym jak dałem przysłowiową nogę.
Tym razem postanowiłem się z wami podzielić swoimi przemyśleniami o tym jakie zjawiska zaobserwowałem wewnątrz siebie jak i na zewnątrz, tak że przestrzegam rzetelnie będzie ściana tekstu, tak że kawka/herbatka/woda tak że standard, zaczynamy.

Niestety popełniłem błąd i zainstalowałem sobie badoo oraz tinderka... tak wiem to słabe, zastanawiam się czy nie jest to podyktowane tym że już dawno nie uprawiałem seksu z kobietą.
No i oglądam te profile, zakres 20-26 no i niestety czasem dostaję po prostu wstrętu jak czytam te opisy, ale to jeszcze nic, widzę te zdjęcia, patrzę w oczy tym laskom i na prawdę niektóre to mają dosłownie pustkę.
Efektem zewnętrznym jest to że jestem trochę chamski dla kobiet, przeraża mnie trochę to że robię z uśmiechem na ustach, gdzieś tam odczuwam strach że takim zachowaniem sobie zaszkodzę w pracy.

Staram się ograniczać alkohol, wysypiać się, zająć głowę jakimś zajęciem ale przez bite trzy tygodnie nie mogłem się zebrać do roboty nad studiem, o renowacji starego kredensu z barkiem nie wspominając.
Na szczęście jakoś zaskoczył w końcu ten komponent sprawczy i w tym tygodniu rozebrałem ją do szkieletu i oszlifowałem, pomalowałem i polakierowałem już niektóre deski, niestety widzę że ta robota jakoś mi nie idzie.

Jakby tego było mało w zeszłym tygodniu połamałem sobie przez sen dolne ząbki, wyplułem dwa z dolnej szczęki, przez sen słyszałem jak strzelają mi zęby, a nie było mi zimno.

Niestety czuję w środku że narasta we mnie gniew, mimo tego że staram się dostrzegać plusy takie jak:
-Ani razu nikt mi nie podniósł ciśnienia od czasu rozstania.
-Potrafię się pozytywnie nastroić, mimo tego że sypiałem czasem po 2h, mimo tego że czasem budzę się po godzinie i leżę a do roboty na 6:00.
-Ponowiłem sobie kilka kontaktów z przed związku, np znajomy który ma większe doświadczenie w obróbce dźwięku zaoferował mi że pokaże mi obsługę FruityLoops'a jak pomogę mu też przedzielić jego pokój i zrobić coś podobnego jak u mnie, bo nie dawno kupił mieszkanie.
Twierdzi że zapłaci, a fruityloops gratis.
-Podniosłem poziom kontaktów w rodzinie.
-Wpadło mi do głowy jeszcze kilka pomysłów na grafiki, muzykę, wideo, co skrzętnie spisałem w swoim notesie.

-Mam więcej pieniędzy, udało się kupić ramię do mikrofonu, dysk HDD 2tb - dopiszę do wątku o studio w najbliższym czasie.

-Przeprowadzam audyt znajomych, podziękowałem już niektórym osobom za znajomość za brak lojalności i krzywe akcje.
-Dostrzegłem w końcu to jak się zapuściłem ze wszystkim,

-Z racji fizycznej pracy mój kręgosłup jest w stanie jakim jest, doliczmy do tego zaprzestanie basenu, praca i remont w domu, wszystko oprócz łazienki, poczyniłem działania żeby to polepszyć, czekam na kartę benefitu z pracy, wziąłem też kontakt do rehabilitanta od znajomego, jeden ból ustąpił mianowicie ten który mnie najbardziej wnerwiał mianowicie od szyi wędrował aż po nogi i z powrotem. Odebrałem też RTG.


A co do pani, na chwilę obecną jest względny spokój, odważyła się zadzwonić do mojej mamy, niestety trafiła kosa na kamień i rozmowa zakończyła się dla niej pociskiem od mojej mamy, więc ta się rozłączyła w gniewie.
Od tej pory nie było żadnych wiadomości do moich znajomych czy najbliższego otoczenia, poza jednym referatem do mojego bracika na 8 stron ale to było przed.

 

Przeczytałem tylko pierwszą stronę i .... lubię fantastykę, scfi, ale ona jest po prostu mistrzynią w kreowaniu alternatywnej rzeczywistości, odpuściłem sobie czytanie bo myślałem że uschnę, tyle tam było jadu.
Klucz wysłałem dwa razy, najpierw do niej, nie odebrała, następnie do rodzinnego domu ale też wrócił z powrotem.
Myślę że to celowe działanie z jej strony, liczy na to że się odezwę żeby oddać jej ten klucz.
Spisuję wszystkie pozytywne myśli jak i negatywne do dwóch małych dzienników.


To tyle, dziękuje za dobrnięcie do końca tej ściany tekstu, chyba muszę rozważyć psychologa.

Pozdrawiam!

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 4.11.2019 o 14:02, Ace of Spades napisał:
W dniu 4.11.2019 o 11:51, VIREK napisał:

Ja zaraz jadę do psychiatry, po mocniejsze leki. Na przetrwanie"

Ja pierdole! Ona jedzie na sygnale do wariatkowa, przez Ciebie ty łajdaku ;) już sie witała z gąską, już była u płotu, już prawie założyła ci kajdany na nogę z taką wielką kulą a ty kurłła! w ostatniej chwili spierdoliłeś, jak śmiałeś? Ty niewdzięczniku, ona dla ciebie żyły i falki sobie wypruwała a Ty co? Teraz przez Ciebie wyląduje na oddziale zamkniętym gdzie miesiącami będzie dochodzić wraz ze swoim chomikiem w głowie jak to się kurłła! stało???! ;)

Myślałem, że wiadomości od mojej byłej 2 miesiące po zerwaniu o tym , ze "lekarz zabronił jej się denerwować" oraz, że "nie jest z nią teraz dobrze" to coś poważnego.

Teraz widzę, że to zwykła zagrywka żeby wzbudzić poczucie winy :D

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
57 minut temu, VIREK napisał:

iestety czuję w środku że narasta we mnie gniew, mimo tego że staram się dostrzegać plusy takie jak:

No gratuluję analizy, u mnie podobnie.

57 minut temu, VIREK napisał:

-Ani razu nikt mi nie podniósł ciśnienia od czasu rozstania.

Wspaniałe.

57 minut temu, VIREK napisał:

Twierdzi że zapłaci,

No, wiadomo, jak ktoś coś "twierdzi" to trzeba brać rezerwę, ważne żebyś nie czuł się wydymany i tego Fruta dostał, bo to jest chyba dla Ciebie najważniejsze.

 

58 minut temu, VIREK napisał:

Podniosłem poziom kontaktów w rodzinie.

No tak się własnie dzieje jak się odetniesz od toksyny.

 

59 minut temu, VIREK napisał:

Od tej pory nie było żadnych wiadomości do moich znajomych czy najbliższego otoczenia, poza jednym referatem do mojego bracika na 8 stron ale to było przed. 

 

Przeczytałem tylko pierwszą stronę i .... lubię fantastykę, scfi, ale ona jest po prostu mistrzynią w kreowaniu alternatywnej rzeczywistości, odpuściłem sobie czytanie bo myślałem że uschnę, tyle tam było jadu.

No u mnie podobnie, też kilku/nasto stronicowe maile czy tam listy ręczne były pierwszych miesiącach po rozstaniu (do mnie).

Zaczyna się od "przepraszam/kocham cię bardzo/widzę moje błędzy" a potem "to nasza wspólna odpowiedzialność/błędy są obojga" a potem "myślę, że widzisz że jesteś bez serca, jak możesz nie reagować na moje nieszczęście." Taki tam standard.

 

Godzinę temu, VIREK napisał:

Myślę że to celowe działanie z jej strony, liczy na to że się odezwę żeby oddać jej ten klucz.

Pewnie tak, no trudno jak dalej nie będzie odbierała to klucz wyląduje na złomie albo w depozycie sądowym (zależy od sytuacji prawnej klucza).

 

Godzinę temu, VIREK napisał:

rzetelnie będzie ściana tekstu, tak że kawka/herbatka/woda

Bez przesady, 3 minuty czytania.

 

Godzinę temu, VIREK napisał:

Jakby tego było mało w zeszłym tygodniu połamałem sobie przez sen dolne ząbki, wyplułem dwa z dolnej szczęki,

O kurła, skup się zatem na leczeniu i własnym zdrowiu.

No niestety problemiki się piętrzą, u mnie problemy w kolejkę się ustawiły i gaszę pożary jeden po drugim (pojawiają się niezależnie ode mnie).

 

Powodzenia @VIREK! Dobrze Ci idzie. Wg mnie, subiektywnie - odradzam baby na razie, ukończ studio, uruchom je.

26 minut temu, 17nataku napisał:

ze "lekarz zabronił jej się denerwować" oraz, że "nie jest z nią teraz dobrze" to coś poważnego.

Teraz widzę, że to zwykła zagrywka żeby wzbudzić poczucie winy :D

No u mnie trąbi ostatnio że zostawiłem ją bez pieniędzy i opieki w ciężkiej chorobie psychicznej i z guzami (kto wie, może rak) w conajmniej dwóch organach.

  • Like 2
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 minut temu, Imbryk napisał:

z guzami (kto wie, może rak) w conajmniej dwóch organach.

Ha domyślam się w jakich :P 

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cześć, można się nabawić PTSD (Post-traumatic stress disorder) od samego czytania..

 

Zastanawiam się, co ona musiała mieć przez ten cały czas w głowie. Domyślam się, że to było powielanie schematów z domu.

U nich najwyraźniej, jak się źle zachowujesz to jest temperowanie na maksa wszelkimi dostępnymi środkami.

Nie wiem czy przypadkiem to co przeszedłeś nie podchodziło pod "pranie mózgu".

 

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że kobiety często grają i używają środków adekwatnych do sytuacji.

Dopiero jak się sytuacja eskaluje, to są stosowane coraz mocniejsze metody. Tak, że tak na prawdę nie miałeś możliwości

dowiedzenia się z jaką osobą jesteś dopóki nie postanowiłeś odejść. Dobrze, że spróbowałeś, bo teraz wiesz, co w niej drzemało, a przecież

mogłeś się nigdy nie dowiedzieć, albo co gorsza dopiero wtedy jakby już były jakieś bąbelki.

 

Moje przejścia przy rozstaniu może nie były akurat tak ekstremalne, tyle że ja zmarnowałem ponad dwa lata, na udowadnianiu

jej, że rozstanie jest jedyną opcją, więc pod koniec raz, że była w miarę przygotowana psychicznie, a dwa, że miała w miarę przygotowaną

nową gałąź, więc jak już się wyprowadziłem, to w dwa tygodnie zapomniała o mojej egzystencji (po 6ciu latach wspólnego mieszkania.. )

Ale pamiętam, że jak już ustawiałem trajektorie na "rozstanie" to wychodziły z niej takie różne zachowania, które totalnie zniszczyły

moją wiarę w jej osobę i tylko mnie utwierdzały w przekonaniu, że dobrze robię. Na początku miałem poczucie winy, że chce się rozstać,

że "tyle czasu", "ona miała nadzieje", "jestem jej to winien", "ma już swoje lata" etc, etc, ale później sobie uświadomiłem, że moje życie

nie jest od tego, żeby poświęcić je całkowicie, dla drugiego człowieka, kosztem swojego szczęścia. To mi dało taki impuls, żeby trzymać

się swojego planu i przeprowadzić ten proces do końca. Po prostu jak jest mi źle to zadaje sobie banalne pytanie: "Czy jestem szczęśliwy?"

Jeśli odpowiedź brzmi "nie", to daje sobie tym samym przyzwolenie na naprawę sytuacji, i jeśli nie da się inaczej, to "bez oglądania się na innych".

I powiem Ci, że przez całą twoją opowieść zastanawiałem się, w którym momencie byłeś tam szczęśliwy .. i się nie doszukałem..

 

Nawet jeśli byś jakimś cudem wrócił do swojej byłej, to raz, że miał byś już do końca życia status "trutnia", a dwa, że za każdym razem jakbyś

chciał pierdnąć, to by ci się przypominało, jakie Ci ostatnio twoja ukochana urządziła piekło.. I byś pasował już na poziomie podświadomym.

Nie wiem, może byś sobie wychodził do kanciapki na wódeczkę, a twój organizm z czasem wynajdywał by coraz to nowe choroby, żeby być może udać

się ciut wcześniej do lepszego świata..
Przypomniała mi się, scena przesłuchania z "1984" w pokoju "101". Za każdym razem jak gość odpowiadał nie tak jak chciał "starszy i mądrzejszy"

to był torturowany, bo takiej wstępnej obróbce gość autentycznie zaczynał wierzyć, że to co mu każe "starszy i mądrzejszy" to jest to co on

chce, myśli i czuje. Po prostu człowiek w pewnym momencie tak podświadomie chce unikać cierpienia, że jest w stanie nawet bardzo skutecznie siebie

samego oszukać. Dlatego porównałem twoje przejścia do prania mózgu.. I prawdopodobnie, do czegoś takiego byłeś powoli "przystosowywany"...

 

Moim zdaniem zabrakło tam trochę pewnego "przygotowania psychicznego" panny. Nagle została sama na lodzie, czego się nie spodziewała,

i musiała te kipiące w niej toksyczne emocje rozlać na absolutnie całe otoczenie. W takim sensie, że jakby od dłuższego czasu widziała co się kroi,

to by nie miała tyle energii i zapału, żeby Ci uprzykrzyć życie, może by nawet sobie spróbowała odpowiedzieć na pytanie co dalej.

Też nie rozumiem dlaczego się bezwzględnie nie odciąłeś po pierwszej krzywej akcji. A swoim zaufanym znajomym powinieneś powiedzieć, żeby pod żadnym

pozorem z nią nie rozmawiali, a jak już rozmawiają, to żeby absolutnie ucinać temat waszego związku. Jak się ktoś nie dostosował, to ucinasz z tą osobą kontakt.

 

Też się trochę zastanawiam, czy w tym całym jej zachowaniu nie było próby takiego uprzykrzenia Ci życia, żebyś się już absolutnie zraził do relacji damsko-męskich i

może jak sobie pobędziesz sam parę miesięcy to zmiękniesz i stwierdzisz, że "może jednak łączyło was coś wyjątkowego" ..

 

Aha jeszcze jedna rzecz mi wpadłą do głowy, nie próbowałeś zrobić czegoś, co by ją totalnie zniechęciło do twojej osoby? Mógłbyś iść do prostytutki i jej o tym powiedzieć

albo jak masz jakąś dobrą koleżankę, to poprosić ją o przysługę i zasymulować, że strzeliłeś jej gola.. :) ? Wtedy mogła by Cię nienawidzić, ale te już by pewnie nie odstawiała

takich akcji. Desperate times, desperate mesures :)

 

 

Edited by StatusQuo
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, VIREK napisał:

FruityLoops'a

Jakoś skojarzyła mi się z tym piosenka "Minerał Fiutta" :D

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By [email protected]
      Witam Was wszystkich. Chciałbym podzielić się z Wami soją smutną historią, myślę że tytuł sporo obrazuje. Nie jest to dla mnie łatwe, proszę o wyrozumiałość. Problem polega na rozstaniu, które było bardzo drastyczne, nie spodziewałem się takiego scenariusza. Historia jest długa, z góry dziękuje wszystkim, którzy przeczytają całość.
      To była pierwsza miłość, miałem wtedy 23 lata. Ona była rok młodsza. Od początku zależało mi na tej dziewczynie, uważałem (jak się domyślacie - mylnie), że jej zależy tak samo. Ona zaczęła tę znajomość – dodała mnie na fb i napisała pierwsza.
            Od początku bardzo dużo opowiadała o swoim byłym chłopaku. Temat wracał jak bumerang.  Były to głównie hejty, twierdziła że na wyjazd (na którym się poznaliśmy) pojechała żeby „się z niego wyleczyć”.  Z czasem zaczęła też opowiadać o jej historii rodzinnej, że ojciec ich zostawił i nie mają kontaktu. Rodzina była dysfunkcyjna (nie mówiąc patologiczna) jej matka i brat chorowali wcześniej na depresję. Jestem wyrozumiały, przełknąłem to. Po powrocie z wyjazdu temat zaczął się rozkręcać, zaczęliśmy widywać się regularnie. Codziennie zalotne smski, snapy itd.  Po miesiącu takowych spotkań, kiedy to wieczorem odprowadzałem ją do domu powiedziała mi, że: nie jestem jedynym chłopakiem z którym się spotyka, i że ona nie wie jak to będzie.. „zobaczymy jak sytuacja się rozwinie..”  Teksty takie jak: „nie wiem..” „zobaczymy” stały się od tego dnia normalnością. Wtedy niestety nie widziałem skali problemu. Przecież o dziewczynę trzeba walczyć! Jest atrakcyjna – więc nie dziwne, że spotyka się z innymi. Musisz się o nią starać, kobietę trzeba zdobywać, droczy się tylko – mówili koledzy.
          Później w rozmowie telefonicznej powiedziałem jej ( gdyż byłem jeszcze niedoświadczony) że ma przecież świadomość, że mi się podoba. Zależy mi na tym aby dalej spotykać się i rozmawiać jak do tej pory. Stwierdziła wtedy, że też tego chce. Przekonało mnie to, uległem.
           Kolejnym zgrzytem był nasz wspólny sylwester. Znajomi mojego brata robili imprezę.  Zaprosili mnie a ja oczywiście ją. Wszystko genialnie, znajomi czekali żeby ją poznać. Przyszliśmy tam razem a chwile później byłem dla niej jak powietrze. Gadała z innymi ( na imprezie byli głównie faceci) a ja byłem gdzieś obok i przydałem jej się do wydzwonienia taksówki. Była zachwycona imprezą,  zalotne smsy sypały się jak z rękawa, byłem jej misiem itd. Jak okazało się później – napisała do jednego typa dzień później. Zaczęła mu pisać wypracowania w smsach i zaproponowała spotkanie. Koleś podobno był zaskoczony, czuł się  głupio i odpuścił. To był ziom organizatora, dobrego znajomego mojego brata. O niczym się nie dowiedziałem – utaili to specjalnie żeby mnie nie wkurwić. Tego samego dnia rozmawiałem z nią przez telefon. Wspomniała tylko że (tu jego imię) do niej napisał, nic wielkiego. Twierdziła że jest ze mną szczera, mogę liczyć na szczerość z jej strony.. Nie była to jedyna sytuacja kiedy mnie okłamała, dużo by pisać. Wszystkiego niestety dowiedziałem się za późno .
          Spotykanie się trwało już prawie 5 miesięcy, któregoś razu nazwała mnie kolegą.. To był impuls, uznałem że pora na wyznanie uczuć. Albo w jedną albo w drugą. Zdobyłem się na odwagę i powiedziałem co czuje. Była zdziwiona, zaskoczona. Krótko później zaczęła się dyskusja w której to opowiadała o byłym, porównywała mnie do niego. Stwierdziła, że nie chce odmawiać ale nie wie. To da niej trudne. „ będę cie krzywdzić, a ja cie nie chce krzywdzić..” „ Ty jesteś wspaniały, to ze mną jest problem”. Stwierdziła że musi się zastanowić, żebym dał jej czas. Byłem załamany. Rozeszliśmy się w napiętej atmosferze. Zadzwoniła około godziny później – jak myślisz? Tak, zgadzam się. I wtedy też padły znamienne słowa: „ z tym też nie za szybko”.
           Później był okres euforii, radość, wspólne plany. Stwierdziła  ,że wcześniej nie wiedziała czego chce, a teraz wie że chce mnie. Kawa na ławę, opowiadała o kolesiach z którymi spotykała się wcześniej (gdy już się znaliśmy). Z jednym z nich doskonale się rozumieli. On za nią kończył mówić, wręcz czytał w jej myślach. Tak jak ona szukał swojego miejsca, miał wiele zainteresowań i co najważniejsze nie znosił nudy. Podziwiała takich facetów. Też był z rozbitej rodziny. Spotykała się z nim równolegle jak ze mną, on często do niej dzwonił. Ale był zbyt egoistyczny tak jak jej były i ojciec który porzucił jej rodzinę jak miała 10 lat. Dlatego wybrała mnie, bo interesuje się nią ( ona mną jak czas pokazał, już nie). Mówiła też, że z (tu jego imię)  rozumieli się bez słów i to było nudne. Ja ją fascynowałem bo były różnice charakterów i zainteresowań.
           Temat szybko zaczął się psuć. Docierając do meritum historii – próbowałem nawiązać relacje intymną. Dotykałem ją, całowałem w policzek, odgarniałem włosy z czoła. Starałem się kulturalnie. Była bardzo nieśmiała, w momencie dotknięcia za dłoń można było wyczuć napięcie. Wcześniej ( jako jeszcze znajomi) gdy próbowałem dotknąć jej dłoń lub przedramię  widać było onieśmielenie, wzbraniała się. Nie umiała się całować, robiła odruch glonojada, zamykała oczy. Pocałunki trwały krótko i nie chciała robić kroku dalej. Siedziała jak zamurowana i nic nie mówila. Pamiętam jak któregoś razu powiedziałem jej, że nie będę na nic naciskał. Czułem się  dziwnie, ale to były początki bliższej relacji, trzeba się dograć itd. itd  
            Z czasem zaczęły się spięcia. Robiła awantury że do niej nie dzwonię, że późno odpisuje na smsy (chociaż sama nie dzwoniła i rzadko pisała pierwsza). Twierdziła że nie znam się na dziewczynach i w ogóle się nie domyślam o co jej chodzi. Umiejętnie raniła mnie wcześniej wspomnianymi tekstami odnośnie naszej relacji: „zobaczymy”. Raz powiedziała: „trafiło się , trzeba korzystać” . Nie mówiła mi komplementów, raz stwierdziła że nie jestem przystojny tylko „dobrze wyglądam”. Ilekroć po takich tekstach ja się  wkurwiałem, zaczynały się rozmowy o losach naszej relacji (nie wiem czy można to nazwać związkiem)  przepraszała  i dzień później spadał na mnie deszcz uroczych smsów, jaki to ja „fantastyczny/ wspaniały”, że ona w nas wierzy itd.
           Temat byłego chłopaka wracał przy różnych okazjach, z tym że nie były to hejty pod jego adresem, a opowieści, w których to była w nim zakochana, i mało brakowało aby wzięła z nim ślub. Opowiadała jak rozmyślała o sukni ślubnej, weselu itd, itd ( ślub miał być na jej pierwszym roku studiów w wieku 20 lat). Twierdziła że była z nim prawie 3 lata. Z jej chaotycznych monologów ciężko było ustalić kiedy dokładnie się rozstali i kto kogo zostawił.  
           Epicentrum tego wszystkiego i za razem rozstanie nastąpiło w momencie gdy miałem problemy na uczelni. Wróciłem późno z zajęć w naprawdę masakrycznym nastroju, prawie że płaczący z nerwów. Nie zadzwoniłem wcześniej tego dnia, wieczorem tylko napisałem( ledwo wtedy żyłem). Odpisała, normalnie, krótko pogadaliśmy. Kolejnego dnia smsy na zasadzie „chcesz to dzwoń, jak nie chcesz to nie dzwoń”. Był to powód żeby zrobić mi awanturę. Że ja o nią nie dbam, cały dzień nie pisze, ona się dowiaduje ostatnia itd. Moje problemy przestały być ważne – a najważniejsze stały się jej humory.  
           Ostatni dzień znajomości to trwająca 3 godziny dyskusja, w której to dowiedziałem się że ona ma wątpliwości, że za dużo między nami różnic. Była mną zafascynowana a potem jej przeszło. Okazało się że nasze wspólne plany są odwołane ( dwa wyjazdy, parę wyjść). Co ciekawe 3 dni wcześniej (krótko przed moim problemem na uczelni)  twierdziła że „jestem dla niej wsparciem i cieszy się że mnie ma” i tego też dnia „zadba o mnie i będziemy realizować plany z naszej listy” . Na koniec stwierdzała, że mnie nie zostawia. Rozmowę przerwała pogoda.
            Pech chciał ze wszystko to miało miejsce w parku i zaczął padać deszcz. Postanowiła, że tym razem ona mnie odprowadzi. Weszliśmy do mieszkania, ciuchy były mokre. Zapytała mnie czy dam jej jakieś suche. Przebrała się przy mnie, chociaż się wstydziła ( spodnie ubrała na siedząco, a zdejmując bluzkę odwróciła się plecami). Jedliśmy razem, bo stwierdziła, że stresowała się tą rozmową i długo nic nie jadła.  Zacząłem ją dotykać, całowałem w usta. Powiedziałem jej żeby została na noc, że mam prezerwatywy. Ona siedziała jak zamurowana, miała strach w oczach. Trzymała mi nogi na kolanach, nie chciała ich ruszyć. Zdjąłem swoją koszulkę, próbowałem zdjąć jej. Zaparła się łokciami, nie pozwoliła. Próbowałem położyć na kanapie, to samo. Po krótkim czasie niezręcznej ciszy powiedziała, ze musi już iść.  Szybko się przebrała i w zasadzie wybiegła z mojego mieszkania. Słychać było zbieganie ze schodów.
           Minęła może godzina i przyszedł smses… „ odstraszyło mnie to, zamurowało.” „jestem tego pewna, nie chce tego” „zależy mi na tobie, ale jako na przyjacielu”, „jestem tego pewna, nie oleje cie, zawsze pocieszę…” . Odpisałem, tylko że to już koniec.  Kontakt urwał się z dnia na dzień.
      Ciężko mi nawet opowiedzieć jak źle się z tym czułem. Pierwsze dwa tygodnie nie byłem nawet w stanie oglądać filmów p. Męskość upadła. 3 miesięczne love story skończyłem u psychologa.
           Miałem urodziny ok. miesiąca po tym wszystkim. Zadzwoniła do mnie o 3:57 w nocy, nie odebrałem. Rano napisałem sms „ o 4 w nocy?” a ona „ przepraszam za telefon o tak późnej porze, życzę ci wszystkiego co najlepsze (emotikon)”. Nic więcej.
      Pojawia się szereg pytań.. zastanawiam się czy była dziewicą? Myśl że robiła to z byłym a mnie tak potraktowała (aż czuje ból)… W czym byłem od niego gorszy? Uważałem ją za bliską osobę. Tyle miesięcy traciłem czas, dawałem sobą manipulować.  Samoocena bardzo spadła.  Napiszcie co o tym sądzicie..
       
    • By Grzesiek
      https://www.youtube.com/watch?v=fssFXlNk6vw
       
      Wyskoczyło mi przeglądając YT takie coś. Nie znam człowieka, na YT jest programistą, generalnie widzę go pierwszy raz. Spotkał go problem: żona go zostawiła i zabrała ze sobą jego syna, a także ogołociła mu chatę, wyjechali do Japonii, skąd pochodzi. Gość przedstawia zupełnie rzeczową i logiczną analizę tego co się stało i dlaczego, mówi o wpływie pieniędzy na związek. Wrzucam dla Was bracia, bo uważam, że wartościowe.
       
      Jeśli jest lepszy sposób wstawienia filmu z YT proszę mnie upomnieć, jest 4 rano i nie dzisiaj.
    • By deleteduser50
      Kiedyś byłem z dziewczyną z trudną przeszłością i kompleksami, Zastanawiam się czy jak się rozstaliśmy, Nie powinienem o nią walczyć. Sam wszystko zepsułem ale czasem mam wątpliwość oraz mi się śniła kilkakrotnie. Co tym myślicie.
    • By PussyCat
      Dużo zachowań mężczyzn wpycha się do worka z napisem " białorycerstwo", często mam wrażenie, że wszelkie zachowanie pozytywne wobec kobiet, czy te pokazujące jej szacunek też są tak klasyfikowane.
      W tym poście chciałabym podzielić te zachowania na dwie grupy, na to co rzeczywiście moim zdaniem jest złe i na te, co nie zasługują na takie pejoratywne określenie.
       
      Negatywne zachowania :
      Pantoflarstwo - skrajna uległość wobec kobiet, nie posiadanie własnego zdania, robienie wszystkiego by mieć spokój , podporządkowanie się, rezygnacja z tego co dla mężczyzny ważne, bo kobieta tak chce, całkowite oddanie jej steru do tej relacji.  Desperacja - narzucanie się, płaszczenie przed kobietą, pisanie do niej ciągle, mimo, że ona nie odpisuje, zabieganie o względy kobiety, która ewidentnie nie jest zainteresowana. ciągle proszenie o szansę, angażowanie się w relację mimo braku zaangażowania drugiej strony etc. " Latanie za cipką" - robienie różnych dziwnych, poniżających rzeczy, byle doszło do zbliżenia, adorowanie kobiety, która nic prócz ładnego wyglądu sobą nie reprezentuje, słuchanie penisa ( bardzo dobrze pokazuje to scena z jednego dość słabego, polskiego filmu - co on w Tobie widział? - Nic, bo kutas nie ma oczu) w wyborze partnerki, wybaczanie niemal wszystkiego dlatego. że jest ona atrakcyjna, stawiania się na pozycji tego gorszego już na wstępie, strach przed podejściem do kobiety, o której wiadomo tylko tyle, że jest fizycznie atrakcyjna. Zbytnia atencja - tu dużo tłumaczyć nie trzeba, na wszystkich mediach społecznościowych można się zerzygać od tych wszystkich słodkości, docenianie kobiety za to, że jest kobietą i wstawiła swoje zdjęcie, umacnianie tym samym kobiet w ich próżności, że nic nie muszą robić, starczy, że są.  Agresywne reakcje na prawdę - osobiście się z tym nie spotkałam, ale dużo o tym słyszałam, że ktoś powie takiemu o tym, że kobieta mu doprawia rogi albo o jej innych krzywych akcjach to on jest tak zaślepiony, że atakuje tego, kto go poinformował, ale warto zaznaczyć, że takie zachowania występują również u kobiet.   
       
      Pozytywne zachowania:
      Uważanie kobiety za wyjątkową - Jak mężczyzna się zakocha i uważa, że jego partnerka jest inna od pozostałych kobiet.  Dążenie do ślubu - jak mężczyzna chce ślubu ( oczywiście bez intercyzy) to znaczy, że mu zależy, chce spędzić z daną kobietą resztę życia i jej ufa. Chęć zabezpieczenia kobiety finansowo, danie jej poczucia bezpieczeństwa, wspólne konto etc, słyszałam dziś w nocy, że to jest złe i dawanie kobiecie władzy. Według mnie kompletnie nie, trzeba zachować bilans tak by samemu nie stać się pantoflarzem, a dać kobiecie poczucie bezpieczeństwa i, żeby nie czuła się całkiem zależna, wspólne planowanie wydatków, a nie stawianie jej przed faktem dokonanym etc. Szarmanckość, zapraszanie kobiety do restauracji, dawanie prezentów bez okazji, obchodzenie rocznic. Czasami rezygnacja ze swoich planów dla niej, nie często, nie zawsze kiedy tego żąda, ale kiedy widzisz, że to dla niej bardzo ważne, by czuła się najważniejsza.   
       
      To tak w skrócie jak ja to widzę, jak mi się coś przypomni to dopiszę.
      A Wy jak na to patrzycie, czy punkty z obu list są naprawdę tak samo złe? 
    • By trop
      Bracia, pytanko jak w temacie. 
      I co zrobiliście jak się odezwała, motywy, itp. 
      Gdzieś tu chyba na forum czytałem że czyjaś ex odezwała się po 5 latach 😮
       
      Do mnie odezwała się po prawie roku, z innego numeru bo jej osobisty nr. mam zablokowany. 
      Oczywiście nic nie odpisałem, dodałem nr. do zablokowanych 😀
      Przez minutę miałem satysfakcję ale wali mnie już to. 😎
       
      I sobie myślę... Jak to po prawie roku zmieniła się moja percepcja, jak opadły emocje, jak się z niej wyleczylem a wydawało mi się to niemożliwe. 
      A więc Bracia. Gdy zrywacie lub dostaliście porzuceni, blokujcie klientke gdzie się da a organizm sam się toksyny pozbędzie. A jeszcze szybciej to zrobi, gdy będziecie pracować nad sobą. 
       
       
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.