Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Recommended Posts

Kobiety bardzo ciężko sobie radzą z przegraną na polu damsko-męskim. W końcu zazwyczaj to one sobie wybierają z kim, co i przez jaki czas będą robić. Dlatego w przypadku szoku jakim jest wycofanie się dojnego i obiecującego samca wychodzi ich prawdziwa natura i używają wszelkich środków, w tym oczywiście tych niemoralnych, żeby bilans pozwiązkowy nie wyszedł aż tak bardzo na ich niekorzyść.

Zabezpiecz siebie kolego i swój majątek od strony prawnej. Ostatecznie zakaz zbliżania. Zatrutą gałąź trzeba odciąć, żeby nie zaraziła całego drzewa.

  • Like 6
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wyobraźcie sobie panowie że budzę się dziś, patrzę w telefon a tu wiadomość na PSN od kumpla z którym rozmawiałem wczoraj między zmianami, jak szedł na nockę:

"siema byla u nas m*****a cala noc, ania wziela mi telefon"

Zagotowałem się trochę, co trzeba mieć w bani żeby wbijać się do moich znajomych i siedzieć całą noc?
Na szczęście wczoraj jak się z nim widziałem to dałem mu instrukcje, problemem może być jego kobieta która na dzień dobry zabrała mu telefon żeby sprawdzić czy aby niema tam jakiś przydatnych informacji.

Pozostaje mi budowa linii obrony, to wszystko zamienia się w jakiś obłęd.
Z kim ja do cholery jasnej byłem?

Dziś pójdę zapytać o urlop, ponieważ L4 nie wchodzi w grę, ze względów nie tylko finansowych ale ostatnio wzięli się u mnie w firmie za tzw "El czterowiczów"
Pogadam z brygadzistą, to chłop po dwóch rozwodach, liczę że zrozumie sytuację i da mi ten urlop.

Obejrzę sobie ten film o którym mówi @Ace of Spades
 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hy, niezła świruska.

Jak ona potrafi na ciebie na klatce czekać to weź pod uwagę, że może się na ciebie zaczaić z nożem, siekierą czy czymś takim. Nie ma lekko.

Zwłaszcza, że jedna taka akcja już była.

 

Już nie pamiętam nazwy filmu, "Lśnienie" może.

Tam była taka jedna co najpierw typa lofciała a potem ganiała za nim z taką duuużą siekierą.

 

Ty może zgłoś gdzieś to jej zachowania, jak coś będziesz miał podkładkę na samoobronę.

 

Trochę sobie jaja robię, ale co nieco wiem o świruskach (95% moich znajomości z kobietami).

Może być nieco dziwnie zwłaszcza jeśli ciąłeś ją po sutkach, na obdukcji wygląda to tak sobie i trochę trudno wytłumaczyć ten fetysz czy to policji czy rodzinie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Porzucona kobieta będzie poruszać się pomiędzy staniem cała noc pod twoimi drzwiami, płaczem, błaganiem o powrót a skrajną nienawiścią i próba zniszczenia ci życia wszystkimi dostępnymi metodami. Może się to zamieniać wiele razy, często z dnia na dzień. Musisz być przygotowany na oba scenariusze. Najlepsze wyjście to całkowity brak kontaktu i ile to możliwe.

 

Przerabiałem to, w końcu da ci spokój, ale musisz być twardy i nie wracać do niej.

 

@Figurantowy to bardzo dobrze opisał, super wpis!

Edited by osadnik
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
57 minut temu, wroński napisał:

Hy, niezła świruska.

Jak ona potrafi na ciebie na klatce czekać to weź pod uwagę, że może się na ciebie zaczaić z nożem, siekierą czy czymś takim. Nie ma lekko.

Zwłaszcza, że jedna taka akcja już była.

 

Dla świętego spokoju powiesiłbym nad drzwiami chaty kamerkę lub jeśli nie masz kasy to przynajmniej dobrą atrapę plus jebutna tablica :

Tabliczka Uwaga Obiekt Monitorowany 5mm 30x20 Pcv

 

Może wtedy przynajmniej się pohamuje z ostawianiem dramatów czy zasadzek na klatce.

 

Btw już oczyma wyobraźni widzę te rozmowy z mamusią i siotrzyczkami ; to skurwiel, to cham żeby mnie tak traktować. Ale zobaczycie jeszcze mnie będzie błagał na kolanach i płakał żebym mu wybaczyła. Jemu się wydaje że teraz jest górą ale jeszcze zobaczymy kto będzie górą. To cham, to świnia żeby mnie tak traktować za to co mu poświęciłam itd itp. Sporo się tego nasłuchałem w czasach kiedy "przyjaźniłem" się z kobietami czytaj tamponowałem. 😁

Edited by jaro670
  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, VIREK napisał:

Niedlugo.
Jestem dzis troche spokojniejsza.. Mam nadzieje, ze Ty tez

Uważaj na takie mabipulacje:

1. Chce zadzwonić bo lepiej manipulować gdy się rozpoznaje emocje w głosie i na bieżąco dostosowuje narzędzia. 

 

2. "Jestem, dziś, trochę, spokojniejsza", czyli

- przyznaje że jest niespokojna

- dziś może tak, ale jutro znowu będę krzyczeć i szaleć 

- patrz, staram się walczyć z moim gbiewem (gunwo prawda, chcd Cię zwabić nadzieją na spokój)

- wmawia Ci że TY TEŻ jesteś niespokojnu/szalony jak ona... pamiętaj TY TEŻ jesteś winny. TY TY TY.

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, Imbryk napisał:

mój psycholog polecał mi tem film, ale jeszcze nie widzialem.

Bardzo dobry film, niewinnie się zaczyna ale potem jest jazda, ciężki i nie dla wszystkich, jeden z lepszych thrillerów jakie w życiu oglądałem a sporo tych filmów obejrzałem.

4 godziny temu, VIREK napisał:

Obejrzę sobie ten film o którym mówi @Ace of Spades

 

4 godziny temu, VIREK napisał:

Z kim ja do cholery jasnej byłem?

No widzisz, dopiero przy rozstaniu wychodzi prawdziwe oblicze kobiety.

Uważaj na siebie, ona może uruchomić jakich przygłupów - BiałychRycerzy nagada im głupot jak to ją biłeś itd a oni ci wpierdolą - to nie są takie rzadkie akcje!

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Panowieeee, to wszystko to schematy... Nie chce mi się zakładać nowego tematu i pisać od początku bo takich opowieści jest w ciul...

Trzymaj się i działaj zdecydowanie, z dowodami no i nie daj się sprowokować.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
On 11/7/2019 at 12:47 AM, Ace of Spades said:

Davida Finchera - Zaginiona dziewczyna (Gone Girl) z 2014!

Rosamund Pike z tymi wielkimi oczami była idealna do tej roli. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 7.11.2019 o 07:07, Figurantowy napisał:

ich prawdziwa natura i używają wszelkich środków, w tym oczywiście tych niemoralnych

Uważam że moralność jest względna i podlega prywatnej racjonalizacji, więc nie powiedziałbym "niemoralnych" bo to każdy ma subiektywne, ale raczej "szkodliwych" lub "spoza norm społecznych."

 

Wychodzi na to samo, kwestia mojego nazewnictwa.

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 3.11.2019 o 11:38, Baelish napisał:

Już to widzę oczami wyobraźni, te wieczorne zloty czarownic, które wymieniają się sposobami wywarcia wpływu, i poskromienia kolejnego mężczyzny w ich otoczeniu.

 

Siedzą wszystkie nad wielkim garem, i warzą dekokt, który będą mogły Ci podać, aby złamać resztki Twojego zdrowego oporu.

 

- mamo, mamo, czy dekokt już gotowy?

- prawie córciu, jeszcze tylko pióro białego kruka, i włosy z pod pachy @VIREK - masz?

- tak, mam mamo, potem doleję mu jak zwykle, do rosołku, jak uczyłaś hihihi

- mamoo, a Wy już nie musicie robić tego dekoktu dla taty, i tego o tam, drugiego?

- nie córciu, oni są już naszymi minionami. Przynoszą wypłaty, i służą nam oni.

- mamooo...

- nie gadaj, tylko mieszaj. Też sobie znalazłaś, ale spokojnie córciu, już jest na granicy załamania nerwowego. Jeszcze kilka dni a będzie nasz!

- mamo, mój on jest!

- naszzzzzzssssss (jak u węży) ssss....

- AHAHAHAHAHA (demoniczny śmiech, w tym samym czasie pozostali dwaj panowie kulą się z przerażenia)

 

Dzięki bratu @Baelishodkrylem w końcu jak mój brat został złowiony przez swoją żonę. Chwała ci za to ;)

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wszyscy Bracia zrobili tutaj mega robotę, razem z Markiem.

Forum pomaga.

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 7.11.2019 o 06:16, Imbryk napisał:
W dniu 7.11.2019 o 00:47, Ace of Spades napisał:

Davida Finchera - Zaginiona dziewczyna

Hahaha w fazie przygotowań do ucieczki z domu mój psycholog polecał mi tem film, ale jeszcze nie widzialem

Właśnie obejrzałem "Zaginioną dziewczynę" i teraz nie mogę spać. Trochę przypomina mi rzeczywistość, szczegolnie w ostatnich kilkunastu minutach. Przerażające.

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, Imbryk napisał:

Właśnie obejrzałem "Zaginioną dziewczynę" i teraz nie mogę spać. Trochę przypomina mi rzeczywistość, szczegolnie w ostatnich kilkunastu minutach. Przerażające.

No ba! Obejrzyj sobie jeszcze "Drogę przez piekło" Olivera Stone;'a, tez zajebisty film!

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Obejrzałem tą "Zaginioną dziewczynę' i film mnie przeraził, w każdym razie na chwilę obecną nie aktualizuję wątku, dzieją się standardowe rzeczy czyli kampania oczerniająca, więc ja robię "audyt lojalności" i sprzątam brudy.

Pani jak się okazało potrafiła pójść nawet do moich wrogów, czyli do ludzi którzy kiedyś za wszelką cenę chcieli pozbawić mnie realizacji swoich celów, było też kuszenie cycem przez wizjer od drzwi, na szczęście się oparłem.
Pani była też na tyle odważna że zadzwoniła do mojej matki, próbując i tam mnie oczernić, niestety spadł na nią kubeł zimnej wody a rozmowa zakończyła się z tzw: fochem w stronę mojej mamy.

Z negatywnych informacji to niestety mój ojciec porażony tym co się stało u mnie jak i u brata (W czerwcu opuściła go żona, rozwód przed nami, ogólnie robi mu syf) dostał nadwrażliwości jelita i wycinali mu polipy żeby wysłać je do kliniki czy nie są złośliwe.
Tyle zrozumiałem jak zadzwoniła roztrzęsiona mama, nie długo się tam wybieram to dowiem się dokładnie o co chodzi.
Nie ukrywam że trochę "tąpneła" mną ta informacja, która pokierowała moje myślenie w stronę rodzinnych kontaktów.

Jeśli chodzi o mnie, miewam czasem chwile słabości ale ratuję się napisanym listem którego ona nigdy nie zobaczy, napisałem w nim wszystko co mnie wk****ło punkt po punkcie wytykając jej zachowanie i to co ze mną próbowała zrobić.
Karteczki, przelewanie myśli na papier, czytanie książek, wysypianie się, odpoczynek.

Jak tak sam się obserwuję to widzę po sobie że w końcu spokój którego zaznałem ma na mnie korzystny wpływ, w końcu nic we mnie nie krzyczy, nie chodzę w stresie, jestem pełen energii, skupiam się na tym żeby być jak się to mówi "monter" nie tylko dla siebie ale też wiem że będę musiał wesprzeć brata przed rozprawą rozwodową ponieważ tylko ja to mogę zrobić na chwilę obecną, a że mój braciszek jest "zabetonowany" i dla niego wiedza z forum i audycje Marka to fizyka kwantowa więc pozostaje mi tylko podstawowa pomoc czyli go wysłuchać i jak przyjdzie do rozprawy dać mu to wsparcie w sądzie.

Z perspektywy czasu jak na to wszystko patrzę to na prawdę nigdy nie wiadomo z kim tak na prawdę jesteś, kładziesz się obok osoby która rzekomo "Kocha" a gdy przyjdzie do konkretnych sytuacji, wszystkie intencje, prawda o tej osobie zostaje obnażona i wtedy człowieku sobie tak myślisz:
Z kim ja tak na prawdę byłem?
Przerażające jest to jak panna potrafi wyśmienicie udawać, podtrzymywać tą kotarę iluzji aż nie osiągnie swojego celu.

Moje kontakty z kobietami na chwilę obecną utrzymuję na niskim poziomie, znalazła się "koleżanka" która chciała mnie pocieszać, ale dałem sobie spokój, wchodzenie w nową relację jak na razie jest mi nie na rękę.

Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, VIREK napisał:

Nie ukrywam że trochę "tąpneła" mną ta informacja, która pokierowała moje myślenie w stronę rodzinnych kontaktów

Super by było jeśli wzmocnisz kontakty rodzinne.

Ja tak zrobiłem i mi bardzo rodzina pomaga, szczególnie że po toksycznym związku po prostu je naturalnie ODNAWIASZ, bo były "zabronione" lub "zohydzone."

 

2 godziny temu, VIREK napisał:

napisanym listem którego ona nigdy nie zobaczy, napisałem w nim wszystko co mnie wk****ło punkt po punkcie wytykając jej zachowanie i to co ze mną próbowała zrobić.
Karteczki, przelewanie myśli na papier

Bardzo dobrze, to jest Twój psychiczny wentyl. Własnoręcznie pisanie, emocje zamiast gnić lub rozsadzać Ciebie wylewają się. 

 

Tylko schowaj te karteczki dobrze, a najlepiej zniszcz, lub chociaż spraw aby nie były identyfikowalne jak ktoś je znajdzie.

2 godziny temu, VIREK napisał:

, znalazła się "koleżanka" która chciała mnie pocieszać, ale dałem sobie spokój, wchodzenie w nową relację jak na razie jest mi nie na rękę.

Podziwiam że tak spokojnie o tym piszesz, ja od prawie roku zero bab. Nie potrafię walczyć z jedną wariatką i jej rodziną, oraz przytulać i wpuszczać do domu potencjalną nową wariatkę.

 

Moje mechanizmy ostrzegania i obronne są  dziurawe i popsute, plus jeszcze głęboko siedzące problemy nice guya.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, Imbryk napisał:

Moje mechanizmy ostrzegania i obronne są  dziurawe i popsute, plus jeszcze głęboko siedzące problemy nice guya.

Od pań jak na razie stronię z automatu.
U mnie padł komponent sprawczy tak jak Ja to mówię, trzy tygodnie nie mogłem "zaskoczyć" żeby w końcu zacząć kończyć robotę w studio, dodatkowo wziąłem sobie na głowę odnowienie starego kredensu z PRL'u i miałem "niemoc" aż do środy zeszłego tygodnia.

Może spokój wynika u mnie z tego że koncentruje się nad rodziną, żeby wesprzeć tego bracika w sądzie, częściej dzwonić i jeździć do rodziców, realizowaniu celów.
Unikam także większego towarzystwa żeby się nie złapać za alkohol, mimo tego że głupio się odmawia kumplom z roboty piwka to jednak uciekam do domu.

Trochę czuję się jak automat.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, VIREK napisał:

Trochę czuję się jak automat.

No ba! Ja to zawsze kiedy kończyłem jakąkolwiek zażyłą znajomość z kobietą to odczuwałem ogromną nieopisaną ULGĘ.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam ponownie drodzy bracia, witam starszyznę forumową.
Postanowiłem zrobić mały update tematu, w końcu minął lekko ponad miesiąc po tym jak dałem przysłowiową nogę.
Tym razem postanowiłem się z wami podzielić swoimi przemyśleniami o tym jakie zjawiska zaobserwowałem wewnątrz siebie jak i na zewnątrz, tak że przestrzegam rzetelnie będzie ściana tekstu, tak że kawka/herbatka/woda tak że standard, zaczynamy.

Niestety popełniłem błąd i zainstalowałem sobie badoo oraz tinderka... tak wiem to słabe, zastanawiam się czy nie jest to podyktowane tym że już dawno nie uprawiałem seksu z kobietą.
No i oglądam te profile, zakres 20-26 no i niestety czasem dostaję po prostu wstrętu jak czytam te opisy, ale to jeszcze nic, widzę te zdjęcia, patrzę w oczy tym laskom i na prawdę niektóre to mają dosłownie pustkę.
Efektem zewnętrznym jest to że jestem trochę chamski dla kobiet, przeraża mnie trochę to że robię z uśmiechem na ustach, gdzieś tam odczuwam strach że takim zachowaniem sobie zaszkodzę w pracy.

Staram się ograniczać alkohol, wysypiać się, zająć głowę jakimś zajęciem ale przez bite trzy tygodnie nie mogłem się zebrać do roboty nad studiem, o renowacji starego kredensu z barkiem nie wspominając.
Na szczęście jakoś zaskoczył w końcu ten komponent sprawczy i w tym tygodniu rozebrałem ją do szkieletu i oszlifowałem, pomalowałem i polakierowałem już niektóre deski, niestety widzę że ta robota jakoś mi nie idzie.

Jakby tego było mało w zeszłym tygodniu połamałem sobie przez sen dolne ząbki, wyplułem dwa z dolnej szczęki, przez sen słyszałem jak strzelają mi zęby, a nie było mi zimno.

Niestety czuję w środku że narasta we mnie gniew, mimo tego że staram się dostrzegać plusy takie jak:
-Ani razu nikt mi nie podniósł ciśnienia od czasu rozstania.
-Potrafię się pozytywnie nastroić, mimo tego że sypiałem czasem po 2h, mimo tego że czasem budzę się po godzinie i leżę a do roboty na 6:00.
-Ponowiłem sobie kilka kontaktów z przed związku, np znajomy który ma większe doświadczenie w obróbce dźwięku zaoferował mi że pokaże mi obsługę FruityLoops'a jak pomogę mu też przedzielić jego pokój i zrobić coś podobnego jak u mnie, bo nie dawno kupił mieszkanie.
Twierdzi że zapłaci, a fruityloops gratis.
-Podniosłem poziom kontaktów w rodzinie.
-Wpadło mi do głowy jeszcze kilka pomysłów na grafiki, muzykę, wideo, co skrzętnie spisałem w swoim notesie.

-Mam więcej pieniędzy, udało się kupić ramię do mikrofonu, dysk HDD 2tb - dopiszę do wątku o studio w najbliższym czasie.

-Przeprowadzam audyt znajomych, podziękowałem już niektórym osobom za znajomość za brak lojalności i krzywe akcje.
-Dostrzegłem w końcu to jak się zapuściłem ze wszystkim,

-Z racji fizycznej pracy mój kręgosłup jest w stanie jakim jest, doliczmy do tego zaprzestanie basenu, praca i remont w domu, wszystko oprócz łazienki, poczyniłem działania żeby to polepszyć, czekam na kartę benefitu z pracy, wziąłem też kontakt do rehabilitanta od znajomego, jeden ból ustąpił mianowicie ten który mnie najbardziej wnerwiał mianowicie od szyi wędrował aż po nogi i z powrotem. Odebrałem też RTG.


A co do pani, na chwilę obecną jest względny spokój, odważyła się zadzwonić do mojej mamy, niestety trafiła kosa na kamień i rozmowa zakończyła się dla niej pociskiem od mojej mamy, więc ta się rozłączyła w gniewie.
Od tej pory nie było żadnych wiadomości do moich znajomych czy najbliższego otoczenia, poza jednym referatem do mojego bracika na 8 stron ale to było przed.

 

Przeczytałem tylko pierwszą stronę i .... lubię fantastykę, scfi, ale ona jest po prostu mistrzynią w kreowaniu alternatywnej rzeczywistości, odpuściłem sobie czytanie bo myślałem że uschnę, tyle tam było jadu.
Klucz wysłałem dwa razy, najpierw do niej, nie odebrała, następnie do rodzinnego domu ale też wrócił z powrotem.
Myślę że to celowe działanie z jej strony, liczy na to że się odezwę żeby oddać jej ten klucz.
Spisuję wszystkie pozytywne myśli jak i negatywne do dwóch małych dzienników.


To tyle, dziękuje za dobrnięcie do końca tej ściany tekstu, chyba muszę rozważyć psychologa.

Pozdrawiam!

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 4.11.2019 o 14:02, Ace of Spades napisał:
W dniu 4.11.2019 o 11:51, VIREK napisał:

Ja zaraz jadę do psychiatry, po mocniejsze leki. Na przetrwanie"

Ja pierdole! Ona jedzie na sygnale do wariatkowa, przez Ciebie ty łajdaku ;) już sie witała z gąską, już była u płotu, już prawie założyła ci kajdany na nogę z taką wielką kulą a ty kurłła! w ostatniej chwili spierdoliłeś, jak śmiałeś? Ty niewdzięczniku, ona dla ciebie żyły i falki sobie wypruwała a Ty co? Teraz przez Ciebie wyląduje na oddziale zamkniętym gdzie miesiącami będzie dochodzić wraz ze swoim chomikiem w głowie jak to się kurłła! stało???! ;)

Myślałem, że wiadomości od mojej byłej 2 miesiące po zerwaniu o tym , ze "lekarz zabronił jej się denerwować" oraz, że "nie jest z nią teraz dobrze" to coś poważnego.

Teraz widzę, że to zwykła zagrywka żeby wzbudzić poczucie winy :D

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
57 minut temu, VIREK napisał:

iestety czuję w środku że narasta we mnie gniew, mimo tego że staram się dostrzegać plusy takie jak:

No gratuluję analizy, u mnie podobnie.

57 minut temu, VIREK napisał:

-Ani razu nikt mi nie podniósł ciśnienia od czasu rozstania.

Wspaniałe.

57 minut temu, VIREK napisał:

Twierdzi że zapłaci,

No, wiadomo, jak ktoś coś "twierdzi" to trzeba brać rezerwę, ważne żebyś nie czuł się wydymany i tego Fruta dostał, bo to jest chyba dla Ciebie najważniejsze.

 

58 minut temu, VIREK napisał:

Podniosłem poziom kontaktów w rodzinie.

No tak się własnie dzieje jak się odetniesz od toksyny.

 

59 minut temu, VIREK napisał:

Od tej pory nie było żadnych wiadomości do moich znajomych czy najbliższego otoczenia, poza jednym referatem do mojego bracika na 8 stron ale to było przed. 

 

Przeczytałem tylko pierwszą stronę i .... lubię fantastykę, scfi, ale ona jest po prostu mistrzynią w kreowaniu alternatywnej rzeczywistości, odpuściłem sobie czytanie bo myślałem że uschnę, tyle tam było jadu.

No u mnie podobnie, też kilku/nasto stronicowe maile czy tam listy ręczne były pierwszych miesiącach po rozstaniu (do mnie).

Zaczyna się od "przepraszam/kocham cię bardzo/widzę moje błędzy" a potem "to nasza wspólna odpowiedzialność/błędy są obojga" a potem "myślę, że widzisz że jesteś bez serca, jak możesz nie reagować na moje nieszczęście." Taki tam standard.

 

Godzinę temu, VIREK napisał:

Myślę że to celowe działanie z jej strony, liczy na to że się odezwę żeby oddać jej ten klucz.

Pewnie tak, no trudno jak dalej nie będzie odbierała to klucz wyląduje na złomie albo w depozycie sądowym (zależy od sytuacji prawnej klucza).

 

Godzinę temu, VIREK napisał:

rzetelnie będzie ściana tekstu, tak że kawka/herbatka/woda

Bez przesady, 3 minuty czytania.

 

Godzinę temu, VIREK napisał:

Jakby tego było mało w zeszłym tygodniu połamałem sobie przez sen dolne ząbki, wyplułem dwa z dolnej szczęki,

O kurła, skup się zatem na leczeniu i własnym zdrowiu.

No niestety problemiki się piętrzą, u mnie problemy w kolejkę się ustawiły i gaszę pożary jeden po drugim (pojawiają się niezależnie ode mnie).

 

Powodzenia @VIREK! Dobrze Ci idzie. Wg mnie, subiektywnie - odradzam baby na razie, ukończ studio, uruchom je.

26 minut temu, 17nataku napisał:

ze "lekarz zabronił jej się denerwować" oraz, że "nie jest z nią teraz dobrze" to coś poważnego.

Teraz widzę, że to zwykła zagrywka żeby wzbudzić poczucie winy :D

No u mnie trąbi ostatnio że zostawiłem ją bez pieniędzy i opieki w ciężkiej chorobie psychicznej i z guzami (kto wie, może rak) w conajmniej dwóch organach.

  • Like 2
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 minut temu, Imbryk napisał:

z guzami (kto wie, może rak) w conajmniej dwóch organach.

Ha domyślam się w jakich :P 

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cześć, można się nabawić PTSD (Post-traumatic stress disorder) od samego czytania..

 

Zastanawiam się, co ona musiała mieć przez ten cały czas w głowie. Domyślam się, że to było powielanie schematów z domu.

U nich najwyraźniej, jak się źle zachowujesz to jest temperowanie na maksa wszelkimi dostępnymi środkami.

Nie wiem czy przypadkiem to co przeszedłeś nie podchodziło pod "pranie mózgu".

 

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że kobiety często grają i używają środków adekwatnych do sytuacji.

Dopiero jak się sytuacja eskaluje, to są stosowane coraz mocniejsze metody. Tak, że tak na prawdę nie miałeś możliwości

dowiedzenia się z jaką osobą jesteś dopóki nie postanowiłeś odejść. Dobrze, że spróbowałeś, bo teraz wiesz, co w niej drzemało, a przecież

mogłeś się nigdy nie dowiedzieć, albo co gorsza dopiero wtedy jakby już były jakieś bąbelki.

 

Moje przejścia przy rozstaniu może nie były akurat tak ekstremalne, tyle że ja zmarnowałem ponad dwa lata, na udowadnianiu

jej, że rozstanie jest jedyną opcją, więc pod koniec raz, że była w miarę przygotowana psychicznie, a dwa, że miała w miarę przygotowaną

nową gałąź, więc jak już się wyprowadziłem, to w dwa tygodnie zapomniała o mojej egzystencji (po 6ciu latach wspólnego mieszkania.. )

Ale pamiętam, że jak już ustawiałem trajektorie na "rozstanie" to wychodziły z niej takie różne zachowania, które totalnie zniszczyły

moją wiarę w jej osobę i tylko mnie utwierdzały w przekonaniu, że dobrze robię. Na początku miałem poczucie winy, że chce się rozstać,

że "tyle czasu", "ona miała nadzieje", "jestem jej to winien", "ma już swoje lata" etc, etc, ale później sobie uświadomiłem, że moje życie

nie jest od tego, żeby poświęcić je całkowicie, dla drugiego człowieka, kosztem swojego szczęścia. To mi dało taki impuls, żeby trzymać

się swojego planu i przeprowadzić ten proces do końca. Po prostu jak jest mi źle to zadaje sobie banalne pytanie: "Czy jestem szczęśliwy?"

Jeśli odpowiedź brzmi "nie", to daje sobie tym samym przyzwolenie na naprawę sytuacji, i jeśli nie da się inaczej, to "bez oglądania się na innych".

I powiem Ci, że przez całą twoją opowieść zastanawiałem się, w którym momencie byłeś tam szczęśliwy .. i się nie doszukałem..

 

Nawet jeśli byś jakimś cudem wrócił do swojej byłej, to raz, że miał byś już do końca życia status "trutnia", a dwa, że za każdym razem jakbyś

chciał pierdnąć, to by ci się przypominało, jakie Ci ostatnio twoja ukochana urządziła piekło.. I byś pasował już na poziomie podświadomym.

Nie wiem, może byś sobie wychodził do kanciapki na wódeczkę, a twój organizm z czasem wynajdywał by coraz to nowe choroby, żeby być może udać

się ciut wcześniej do lepszego świata..
Przypomniała mi się, scena przesłuchania z "1984" w pokoju "101". Za każdym razem jak gość odpowiadał nie tak jak chciał "starszy i mądrzejszy"

to był torturowany, bo takiej wstępnej obróbce gość autentycznie zaczynał wierzyć, że to co mu każe "starszy i mądrzejszy" to jest to co on

chce, myśli i czuje. Po prostu człowiek w pewnym momencie tak podświadomie chce unikać cierpienia, że jest w stanie nawet bardzo skutecznie siebie

samego oszukać. Dlatego porównałem twoje przejścia do prania mózgu.. I prawdopodobnie, do czegoś takiego byłeś powoli "przystosowywany"...

 

Moim zdaniem zabrakło tam trochę pewnego "przygotowania psychicznego" panny. Nagle została sama na lodzie, czego się nie spodziewała,

i musiała te kipiące w niej toksyczne emocje rozlać na absolutnie całe otoczenie. W takim sensie, że jakby od dłuższego czasu widziała co się kroi,

to by nie miała tyle energii i zapału, żeby Ci uprzykrzyć życie, może by nawet sobie spróbowała odpowiedzieć na pytanie co dalej.

Też nie rozumiem dlaczego się bezwzględnie nie odciąłeś po pierwszej krzywej akcji. A swoim zaufanym znajomym powinieneś powiedzieć, żeby pod żadnym

pozorem z nią nie rozmawiali, a jak już rozmawiają, to żeby absolutnie ucinać temat waszego związku. Jak się ktoś nie dostosował, to ucinasz z tą osobą kontakt.

 

Też się trochę zastanawiam, czy w tym całym jej zachowaniu nie było próby takiego uprzykrzenia Ci życia, żebyś się już absolutnie zraził do relacji damsko-męskich i

może jak sobie pobędziesz sam parę miesięcy to zmiękniesz i stwierdzisz, że "może jednak łączyło was coś wyjątkowego" ..

 

Aha jeszcze jedna rzecz mi wpadłą do głowy, nie próbowałeś zrobić czegoś, co by ją totalnie zniechęciło do twojej osoby? Mógłbyś iść do prostytutki i jej o tym powiedzieć

albo jak masz jakąś dobrą koleżankę, to poprosić ją o przysługę i zasymulować, że strzeliłeś jej gola.. :) ? Wtedy mogła by Cię nienawidzić, ale te już by pewnie nie odstawiała

takich akcji. Desperate times, desperate mesures :)

 

 

Edited by StatusQuo
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, VIREK napisał:

FruityLoops'a

Jakoś skojarzyła mi się z tym piosenka "Minerał Fiutta" :D

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witajcie ponownie Bracia, z racji wydarzeń które nastąpiły od ostatniego postu, dla jednych nie będzie to nowość, a dla drugich "Boży chlebek powszedni"

Kiedy zaczęło już być cacy, poza paroma wyskokami pseudo przyjaciół z którymi musiałem wejść konfrontację układało się dosyć przyjemnie, pomysł z pomocą przy budowie studia u znajomego trochę nie wypalił, z racji tego "nauczyłeś się za darmo, pomóż za darmo" udało mi się wyciągnąć od niego aż 1000PLN a o Fruity Loopsie mogę zapomnieć to zrobiłem to co dla mnie było warte 1000PLN.

Zbliżały się Święta, wspólnie z rodziną uzgodniliśmy że spędzamy je u mojego brata, miało być fajnie, rodzinne grono, mimo tego że każdemu nie było do śmiechu z racji tego co działo się u brata, u mnie, problemy zdrowotne ojca, chciałem dołożyć wszelkich starań żeby te Święta Bożego Narodzenia były fajne.
Wykorzystałem całą resztę urlopu aż do połowy stycznia żeby cieszyć się wolnym czasem spędzonym z rodziną, z realizacją celów w tle, kupiłem też kilka fantów do studia, prezenty, wszystko szło zgodnie z planem.
W między czasie moja pani nie próżnowała i w dalszym ciągu prowadziła swoją kampanię a ja audyt lojalności, który okazał się złotym sitem na "przyjaciół'

Niestety cios przyszedł z niespodziewanej strony, więc przeskakujemy do 20 Grudnia - rodzice przyjeżdżają, radość nie opisana, niestety tylko jednostronna, na początku myślałem że to przez stan w jakim znalazł się mój tato, więc nie świdrowałem tematu, zauważyłem że matka odzywa się do mnie opryskliwie, kilka razy też znikała twierdząc że idzie do koleżanki, myślę sobie "ok" mieszkali tutaj tyle czasu chce nadrobić, ojciec zaś dziwnie małomówny.

W dzień Wigilii już dla mnie podejrzane było że będzie ona o 16.30, ale dobra od rana spędzałem czas u brata pomagając przy przygotowaniach do tej magicznej chwili wywalałem z głowy że coś mogło być nie tak, aż tu nagle mój kochany braciszek oznajmia mi że jego kochana żona przyjdzie połamać się z nami opłatkiem co było dla mnie pierwszym przysłowiowym szlagiem w dziubek, ale skoro prosił i błagał żebym niczego nie odwalił bo "Święta to czas pojednania" to oznajmiłem mu że nie mam zamiaru bratać się z kimś kto zrobił mu taką krzywdę i grzecznie sobie pójdę zapalić na balkon e-fajkę, i tak jak powiedziałem to zrobiłem.

Nie umiałem się przemóc żeby łamać się z tą kobietą opłatkiem, pamiętając w jakim stanie był mój bracik, i ile mnie kosztowało pomaganie mu, prostowanie jego myślenia i godziny wysłuchiwania żali, na szczęście uszanował moją decyzję i wyszedłem sobie na balkon zapalić. 

Starałem się też zrozumieć go, mają wspólne dzieci, może nie chcieli żeby jakoś to wyglądało w ich oczach... OK....

Po tym jak wspomniana wyżej pani sobie poszła, mogłem w końcu się rozluźnić, w końcu wyluzować, dałem sobie też małą"dyspensę" na alkohol i otworzyłem Jim Beama.
Dzieciaki poszły z matką, a ja poszedłem sobie do drugiego pokoju ponieważ odebrałem telefon od dobrego przyjaciela który mnie wspierał kiedy zaczęła się draka z moją myszką, nie chciałem o tym rozmawiać przy stole.

Moją rozmowę przerwała matka rozkazującym tonem żebym zakończył rozmowę i przyszedł do dużego pokoju ... podczas rozmowy nie zwróciłem uwagi na pukanie do drzwi, ani na światło w przedpokoju, własnym oczom nie wierzyłem kiedy zobaczyłem Ją w dużym pokoju ... zmroziło mnie totalnie, patrzę na wszystkich i tak:

Ojciec wpatrzony w okno, bracik robił dobrą minę, matka jak zwykle brwi zmarszczone, ona - swój drwiący uśmieszek pomieszany z lekkim zmieszaniem "Cześć Virek"

Przez chwilę czułem jak topnieje moja postawa, aż do momentu kiedy moja matka zaczęła do mnie mówić:

"Rozmawiałyśmy, Tomek się pogodził a Ty nie potrafisz? uciekłeś jak tchórz zostawiając M****ę w opłakanym stanie a mimo tego przyszła dziś tutaj dla Ciebie bo Cię nadal Kocha, skończ tą szopkę z obrażaniem się i ustatkuj, ile masz zamiar się bawić z remontem, studiem, w przyszłym roku masz 33 lata a zachowujesz się jak 17 latek"

Stałem jak wryty nie wiedząc co myśleć, co powiedzieć, czułem jak zaczyna się we mnie gotować wszystko, zwróciłem głowę w stronę ojca pytając go "I Ty na to wszystko pozowliłeś!?"
Odburknął "Co miałem zrobić?" ... i głowa w okno.

Poczułem się zdradzony przez najbliższe otoczenie zapędzony w kozi róg, wykipiała ze mnie złość, wykrzyczałem wszystkim że ich już do reszty "poj****o zabierając ze stołu napoczęta flaszkę Jima wtargnąłem do przedpokoju zabierając z wieszaka ubrania, buty do ręki, trzaskając drzwiami, ubrałem się we windzie, do domu nie miałem co wracać, z klatki wybiegłem i udałem się w jedyne słuszne miejsce do którego chodziłem kiedy na prawdę było mi źle, na ławce skończyłem flaszkę którą zabrałem, telefon mi nie przestawał wydzwaniać więc go wyłączyłem. film mi się urwał, obudziłem się u siebie w domu w przedpokoju z ciężką głową i masą nie odebranych połączeń po włączeniu telefonu.

Co się działo po tym jak wyszedłem trzaskając drzwiami, nie wiem, mój żal i gniew jeszcze nie ustał, mogę tylko podejrzewać rozwój wydarzeń, stało się dla mnie jasne gdzie mama się traciła na te kilka godzin przed świętami, stosunek rodziców i brata do mnie, oraz informacje które do mnie dochodziły z mojego środowiska "Że moje najbliższe otocznie ją wspiera" wszystko połączyło się w całość.
Od tej pory nie rozmawialiśmy, nie miałem siły ani ochoty rozmawiać z rodzicami ani bratem, zadzwoniłem do przyjaciela z którym przerwałem rozmowę w wigillie, przyjechał na 2 godziny, wysłuchał, oznajmił też że zaraz po świętach jest u mnie, tak też zrobił, z racji tego że nie dałem się nigdzie wyciągnąć mu w święta, nie miałem siły, dlatego resztę tego czasu "Świątecznego" zakopałem się w łóżku praktycznie z niego nie wychodząc, ignorując walenie do drzwi, nie miałem siły wstać, rozmawiać, tłumaczyć, wszystko się we mnie posypało, motywacja, chęci do życia, realizacja celów - wszystko leżało i kwiczało.

Udało jej się mnie zranić, przekręcić najbliższych, miała pewnie powody do radości.

Czułem jak popadam w jakiś obłęd, nerwobóle powróciły z dwukrotną siłą, zęby się wysypywały, mój kamrat po świętach praktycznie zamieszkał u mnie, starając się jak tylko może żebym wrócił do życia, Sylwestra też spędziliśmy razem, jakkolwiek by to nie zabrzmiało.
Dzięki niemu zaczynam powoli zaskakiwać, do pracy wróciłem dopiero w połowie stycznia, pod bacznym okiem, udało mi się przebudować stary komputer, wsadzić go do nowej obudowy, dokończyć odnawianie starego kredensu, pocisnąć troszkę robotę w studio, niestety w dalszym ciągu miewam koszmary senne w których wszystko do mnie wraca, a ja nie mam możliwości wyjścia z tej sytuacji, budzę się z krzykiem.

Zdaję sobie z tego sprawę że są faceci tutaj mają gorsze problemy, tracą majątki, kończą dyndając, ale uważam że każdy toczy walkę nie tylko w swoim świecie ale sam ze sobą, ja odniosłem Pyrrusowe zwycięstwo, ponownie się rozsypałem, mimo tego że w życiu miałem już kosę z własnym bratem jakoś te wydarzenia zabolały mnie bardziej.
Nie umiem się przełamać żeby z nimi porozmawiać, brata unikam, od rodziców nie odbieram telefonów do teraz, ale wiem że ten dzień kiedyś nadejdzie że będę musiał to zrobić.

Dziękuję za dobrnięcie do końca tego posta.
Pozdrawiam!
 

 



 

Edited by VIREK
Napisałem dwa razy to samo. Już poprawione.
  • Like 2
  • Sad 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By raven
      Witajcie Bracia,
       
      Jestem kilka tygodni po rozstaniu i zakończeniu ponad 2-letniego związku, o którym pisałem jakiś czas temu w poniższym temacie:
       
      https://braciasamcy.pl/index.php?/topic/26136-rodzina-patchworkowa-największe-wyzwania-wasze-doświadczenia/
       
      W skrócie - ja po rozwodzie, ona wdowa, każde z nas ma dziecko z poprzedniej relacji. Był to mój pierwszy związek bardziej trwały po zakończeniu małżeństwa, wcześniej w międzyczasie miałem przygodne relacje z kilkoma dziewczynami. Związek ten zakończyłem ja, odszedłem od niej, gdy nagromadziło się we mnie na tyle frustracji, że uznałem, że to nie jest relacja, w której dobrze się czuję.
      Gdy oznajmiłem jej, że się wyprowadzam i odchodzę, akurat byliśmy w trakcie jej tzw. cichych dni, które trwały już ponad 3 doby. Zareagowała mówiąc „ok, wyprowadź się”. Przystąpiłem zatem do działania i w kolejnych dniach zacząłem wywozić swoje rzeczy. Ona widząc to, dzień przed główną wyprowadzką (przed dniem, na który miałem umówioną firmę przeprowadzkową) wyszła z inicjatywą rozmowy i podjęła próbę przekonania mnie, abym jednak został, że sporne kwestie między nami chce wyjaśnić, że jej zależy na mnie i na związku ze mną. Pozostałem jednak nieugięty i podtrzymałem decyzję o odejściu, powodując u niej jeszcze większego focha i obrażenie się.
       
      W dniu wyprowadzki chodziła naburmuszona i obrażona, jednak gdy odjeżdżałem ostatecznie z posesji, podszedłem do niej i pożegnałem się - ona odwzajemniła i tak się skończyło.
       
      Krótko o nas i o tym związku:
      Ona 32, ja pięć lat więcej Obydwoje mamy dzieci w podobnym wieku (6l) Mieszkałem u niej, ale mam również własną nieruchomość, do której teraz wróciłem Wprowadziłem się do niej po 8 miesiącach znajomości, oczywiście ona naciskała, ale ja też specjalnie się nie opierałem Nigdy za nią nie latałem, trzymałem się zasady 50/50 jeśli chodzi o inwestowanie w związek, powiedziałbym nawet, że trochę ją olewałem, bo na pierwszym miejscu stawiałem zwykle siebie, moje dziecko, moją pracę i moje sportowe pasje W kwestii finansowej nie miała dostępu do moich zasobów, ani ja do jej - mieliśmy wspólne konto techniczne, na które szły środki na życie - zawsze po równo; wszelkie większe wydatki typu wyjazdy, wakacje także 50/50 Po jakimś pół roku wspólnego mieszkania (czyli po ponad roku trwania związku) zaczęła delikatnie wspominać, że chciałaby mieć ze mną dziecko oraz że fajnie byłoby być małżeństwem - ale ja konsekwentnie odmawiałem (zresztą mówiłem jej o tym od samego początku znajomości, że nie chcę obydwu, a ona twierdziła, że ok i to akceptuje) Nigdy nie zagrała seksem, była chętna, zwłaszcza przez pierwsze półtorej roku i często sama inicjowała; natomiast ostatnie pół roku relacji ochota bardziej przeszła mnie i to ja przestawałem inicjować (momentami tego seksu było dla mnie za dużo) - co ją delikatnie niepokoiło, ale niewiele z tym robiła (z początkowych 1-2 seksów dziennie pozostało 1-2 tygodniowo) - chyba skończył się haj hormonalny i wydaje mi się, że bardziej po mojej stronie...  Nie robiła awantur, ale było coraz więcej cichych dni, które potrafiły trwać nawet 3-4 doby, co mnie mega wkurzało, nie znosiłem wracać do domu, gdzie czekała na mnie kobieta traktująca mnie jak powietrze - wielokrotnie ją ostrzegałem, że jak będzie tak robić, zamiast mówić o problemach, to od niej odejdę Głównym powodem jej fochów był problem z akceptacją mojej hierarchii wartości (przytoczyłem wyżej), zarzucała mi, że jest na którymś tam miejscu u mnie, a nie na górze listy Była zazdrosna o moje dziecko i uwagę/czas, które mu poświęcam Chciała bym więcej angażował się w relację z jej dzieckiem, co dla mnie było raczej trudne, tzn. gdy nie było z nami mojego dziecka, to po prostu wolałem zajmować się sobą i swoimi sprawami niż spędzać czas z jej dzieckiem - najlepiej wspominam momenty, gdy spędzaliśmy czas bez dzieci, tzn. jej dziecko było u jej rodziców, a moje u ex-żony, wtedy było po prostu świetnie Źle się też czułem w jej domu, nie będąc tam właścicielem, gdzie oczekiwano ode mnie, abym ogarniał wiele tematów z nim związanych, a ja wzbraniałem się przed traceniem czasu i energii na nie moją nieruchomość.  
      Mój problem polega na tym, że pomimo iż to ja odszedłem, to chyba gdzieś w podświadomości liczyłem, że ona zawalczy o ten związek i że nie da mi tak łatwo odejść. Tymczasem od tamtego momentu ona nie zainicjowała żadnego kontaktu, zupełna cisza. Ja ze swojej strony oczywiście też nic nie inicjowałem, ale jednak w jakimś stopniu liczyłem na jej kontakt. Co więcej, kilka dni temu zauważyłem, że ponownie aktywowała swój profil na portalu randkowym, gdzie pisze o poszukiwaniu stałej relacji, miłości, blablabla… - tym samym utwierdziła mnie w przekonaniu o słuszności mojej decyzji oraz o tym, że była ze mną wyłącznie ze względu na kalkulację, korzyści emocjonalne/materialne itp. - tak, tu doskonale widać, że kobiety to nie jest płeć romantyczna, ale pragmatyczna. Trochę mnie to dotknęło, ale myślę, że to wkrótce przepracuję, choć czasem są chwile słabości i pojawiają się myśli „a może by się do niej odezwać”…
       
      Borykam się teraz ze sporym dysonansem poznawczym, podświadomość chyba płata mi figle, bo nagle pamiętam wszystkie dobre momenty i wspomnienia, a tych złych jakby nie było… A przecież było ich coraz więcej i to one przeważyły szalę, aby odejść.
       
      Będę wdzięczny za wasze opinie, rady, przemyślenia, bracia.
    • By borsuk96
      Witam, chciałbym podzielić się z Braćmi moimi doświadczeniami miesiąc po rozstaniu z "wyjątkową i najcudowniejszą myszką". Mam wrażenie, że kompleksowo przepracowałem to co się wydarzyło i dobrze wykorzystałem ten miesiąc, postaram się już nigdy z żadną inną kobietą nie popełnić tych błędów. Pozwolę sobie wypisać moje wady, jej wady i wnioski które wyciągnąłem. Może komuś pomogę, może ktoś doda coś od siebie.   Link do wpisu w świeżakowni:   Moje wady: - Zaniżona samoocena przez mój kryzys ekonomiczno-wizerunkowy, stałem się za słaby, przestałem trzymać ramę. - Zbyt duża szczerość i otwartość z mojej strony, przez co ona stała się powiernikiem moich słabości i sekretów. - Zapuściłem się pod względem fizycznym - Zbytnie zaangażowanie z mojej strony - Za dobry kontakt z jej rodziną, przez co poznali mnie i moje słabości (mam wrażenie że oni teraz urabiają ją by do mnie wróciła - dobra ze mnie partia, szansa dla całej rodziny na awans społeczny, za pierwszym razem też ją przekonywali do powrotu) - Ogólne zagubienie u mnie sensu życia. - Czasami rozładowywałem na niej mój stres, ale nie robiłem nic strasznego, raczej byłem chłodny i opryskliwy.  - Marzenia i plany bez pokrycia w rzeczywistości - Mówienie, że się z nią ożenię. 🤭   Jej wady: - Pedantyzm do wszystkiego, narzucenie tego mnie. - Brak komunikacji, na nic się nie skarżyła, a przy rozstaniu wylała wiadro pomyj które zbierały się przez lata - Wręcz za bliskie relacje z jej rodziną, mówiła im wszystko i o wszystkim (o naszym seksie też sic!) - Zjebana miłość do jej psa (mam teorie, że przelała na tego kundla swój instynkt macierzyński, przez co względem mnie zachowywała się jak żona po urodzeniu dziecka - spadłem na dalszy plan) - Wryty w głowę konsumpcjonizm, dobra materialne najwyższą wartością - Uzależnienie od Instagrama, blogerek i rozczarowanie życiem, które nie jest takie kolorowe jak to promowane w internecie. - Nasze problemy rozpaliły się gdy poszła do pracy, zmieniła towarzystwo z dość miłych i ambitnych lasek z dobrych domów (czuję, że będę miewał kontakt z jej byłymi koleżankami, to spoko babki, a z ex już się nie lubią) zmieniła towarzystwo na osoby z jej pracy: bez ambicji, perspektyw, liczy się tylko tu i teraz, najebać się w weekend, koszulka Emporio Armani, iphone na raty.  - Gigantyczne kompleksy odnośnie wyglądu, mimo, że super z niej laska - Podatność na sugestie otoczenia, brak własnych poglądów.   - Stosowanie "wyparcia" gdy coś się nie układało. - Brak planów na przyszłość, tylko tu i teraz (zamiast uczyć się do egzaminu na studia to wolała iść na nadgodziny do swojej gównopracy by kupić sobie coś drogiego)  - Obwinianie mnie o jej własne spierdolenie  - Zaczęła traktować swoją dupę jak walutę, tfu    Kroki które poczyniłem: - Pani usunięta wszędzie gdzie się da - Poprawa mojej formy, dieta, siłownia 4 razy w tygodniu. Widać pierwsze efekty - Za tydzień zaczynam nową pracę (tę, którą straciłem przez wirusa, ona dobrze wie, że ta praca to był mój priorytet, spełnienie marzeń (na pewno się dowie i mam nadzieję, że zapiecze ją ta blond dupa)  - Przeczytałem chyba cały dział Forum o relacjach damsko męskich. - Książki: "Sztuka Wojny", Machiavelli "Książę", jeszcze wleci "Kobietopedia" w najbliższym czasie - Poznałem dwie nowe kobiety, które są wręcz oczarowane moją osobą i angażują się, ale średnio mi się chce związku z kimkolwiek.  - Poprawiłem relacje z przyjaciółmi, lecę z kumplami na kilkudniowy urlop w samczym gronie - Poprawiłem relacje z rodziną, dostałem od nich dużo wsparcia - Zaktualizowałem moją szafę o fajne, modne ciuchy, pomogło.     Rzeczy do zrobienia: - Przez ten cały stres, wypadło mi dużo włosów i mam spore zakola w wieku 23 lat, może jeszcze w tym roku wycieczka do Turcji na przeszczep - zobaczymy jak będzie z hajsem  - Przestać się garbić - Barber, by wykorzystać w pełni potencjał mojej pięknej, gęstej, czarnej brody - Zapomineć o pani, ew. wywołać taki szok moją przemianą że wróci na kolanach szlochając (muszę się pozbyć tej nadziei na jej powrót - to cel na lipiec) - nofap, póki co tydzień     Wnioski: - Ból przemija, potrzeba czasu - Samorozwój daje dużo więcej szczęścia niż związek z kobietą - Doskwiera mi brak seksu i to główny powód dla którego tęsknię.  - Jak mówił Brat @absolutarianin kto traci godność dla kobiety, ten traci i godność i kobietę - Jeszcze ją bardzo kocham i mi jej brakuje, ale duszę to w sobie choć nadal chciałbym do niej wrócić, ale nie wymięknę.  - p. Marka oglądam sporadycznie od 5 lat, ale gdybym czytał to forum rok temu, tej katastrofy możnaby uniknąć.    Co jeszcze dodać? Pozdrawiam Braci Samców i dziękuję za pomoc, wsparcie i wiedzę. 
    • By borsuk96
      Witam Braci, chciałbym się przywitać i  na wstępie chciałbym poinformować, że mam 23 lata, a forum i działalność pana Marka śledzę od kiedy zacząłem spotykać się z kobietami czyli od dobrych 5 lat. Nigdy nie chciałem zakładać tutaj konta – nie miałem doświadczenia by pomagać innym, a sam pomocy nie potrzebowałem. To co wydarzyło się ostatnio w moim życiu wręcz zmusiło mnie bym anonimowo się komuś wygadał.
       
      Zawsze miałem atencję kobiet, jestem dość przystojny, wygadany, mam hobby i ciekawy zawód, zasłużyłem na opinię takiego „wilka stepowego”. Miałem kilka partnerek – na rok, na miesiąc, na 10 godzin... Będąc chłopakiem 21 letnim chłopakiem  byłem szczęśliwy, miałem kumpli, myślałem, że znam się na kobietach. Potem poznałem ją.
       
      Panna sama się do mnie odezwała jakoś 3 lata temu, kojarzyłem ją z liceum (jesteśmy z jednego powiatu), chodziła wtedy z jakimś lamusem, ale wyróżniała się – bardzo urodziwa, o figurze modelki. Napisała do mnie na Instagramie, zaczęło się niewinnie, byłem wtedy wolny i była sesja więc miałem dużo czasu na zapoznanie się z nią. Przyjechała potem kilka razy do miasta gdzie studiowałem, było super (do wyra dała się zaprosić dopiero na 3 randce więc zdołałem się nieźle nakręcić), potem gdy bywałem w rodzinnych stronach to odwiedzałem ją i wspólnie eksploatowaliśmy zawieszenie w moim wysłużonym passacie  
      Nadawaliśmy na tych samych falach, po 3 miesiącach powiedziała że mnie kocha. Były wspólne podróże, zabrałem ją na wakacje za granice do pracy gdzie sporo zarobiła, poznałem teściów, wszystko się układało idealnie. Porównując ją do moich poprzednich kobiet czułem różnicę, ona była inna. Pracowita, wesoła, inteligentna, oddana mi, dobra w łóżku – nic więcej od kobiety nie oczekiwałem. Miesiące mijały,  ja się coraz bardziej wkręciłem, pojawiły się plany wspólnie zamieszkać na studiach (ona dopiero zaczynała). Imponowało jej, że jestem „taki dojrzały, mam pomysł na przyszłość i ambicje”.
       
      W październiku 2019 roku zamieszkaliśmy razem w mieszkaniu które wynajmowałem, poszła na zaoczne, znaleźliśmy jej pracę fizyczną i nieźle zarabiała jak na laskę 20 lat. Z początku było fajnie, potem ja straciłem pracę, miałem mało kasy i rodzice mi pomagali (jej rodzice nic nie dawali, bo w domu się nie przelewało). Gdy ona dostała pierwszą wypłatę to od razu iPhone za 4000zł na raty na jej mamę... Trochę mi to się nie spodobało, jako jedyny krytykowałem takie zarządzanie pieniędzmi, potem zaczeliśmy się od siebie trochę oddalać, kłócić – myślałem że to normalne, że musimy się „dotrzeć”. Potem w łóżku z tygrysicy stała się kłodą, ja trochę zachorowałem i przez to i z brak ruchu przytyłem, moja pewność siebie spadła. We wigilię gdy byłem u jej rodziców powiedziała że to koniec, że ją źle traktuję, krytykuję i chyba nie pasujemy do siebie... Załamałem się, zacząłem panikować , ale w sylwestra się pogodziliśmy, mówiła, że wierzy że się zmienię i mnie kocha i wróciła do mieszkania ze mną. Było znowu idealnie, w lutym się obroniłem z dobrym wynikiem i zacząłem szukać pracy – byłem inżynierem. Dostałem kilka ofert pracy ale rozważałem tylko dwie: pierwsza w małej firemce w mieście gdzie mieszkaliśmy za takie sobie pieniądze, druga w rodzinnej okolicy, we firmie gdzie byłem kiedyś na stażu, duża kasa, mieszkanie u rodziców w rok odłożyłbym około 50tyś.
      Dogadałem się z moją, biorę pracę numer 2, wracamy do domów rodzinnych i za rok idziemy na swoje. Już się wyniosłem z miasta, miałem zacząć prace za 2 tygodnie. Nagle przyszedł wirus, firmę zamknęli, miałem czekać miesiąc, potem kolejny... Ona cały czas zarabiała nieźle, ja siedziałem u mamy na wsi bez pracy – chciałem przeczekać. Planowała kupić dość drogi samochód, na który pieniądze chciała pożyczyć – nie spodobało mi się to, nie lubię mieć długów, a my niby oszczędzaliśmy na mieszkanie. Nie pasowało jej to, nie mieszkaliśmy już razem, znowu się oddalaliśmy od siebie, zrobiłem się zazdrosny. W końcu się zdenerwowałem, powiedziałem, że jak chce odejść znowu to niech da mi spokój, mi szkoda życia by ciągle się stresować i przejmować jej fochami. Na drugi dzień o 7 rano gdy wstałem czekała na mnie litania napisana na facebooku: Ona mnie kocha ponad wszystko, że za mnie by oddała życie, że ona ma teraz trudny okres, że ona by chciała ze mną podróżować jak kiedyś, bo brakuje jej tego (fakt, że była kwarantanna, a ja nie mam kasy pominęła). Ucieszyłem się, że jednak mnie kocha, pocieszyłem, ale w jej zachowaniu nic się nie zmieniło. Po kilku dniach powtórka rozmowy „O co ci, babo chodzi?” Ona mówi, że chyba jednak chyba mnie nie kocha, sama nie wie. Rozłączyłem się i zerwałem z nią wszelki kontakt. Bolec na boku? NIE WIEM
      Po kilku dniach zauważyłem że usunęła nasze wspólne fotki z portali społecznościowych i napisałem tylko, że jest mi głupio że z kimś takim spędziłem prawie 3 lata życia, że to można było uratować i że zachowuje się jak nienormalna. Minął drugi tydzień, zero kontaktu.
       
      Teraz co u mnie? Mam inną robotę, zacząłem się odchudzać i pracować nad sobą. Tamta firma odezwała się, że niedługo ruszają z rekrutacją i czy się nie stęskniłem za nimi Mimo wszystko czuję ogromną stratę i tęsknię za nią, mam poczucie winy, że zbyt ją osaczałem. Wiem, że się nie wyłamię i się nie odezwę. Wiem, że powrócę do formy fizycznej i psychicznej maksymalnie do końca roku. Martwię się tylko, że już nikogo fajnego sobie nie znajdę, że zostaną mi tylko samotne matki albo jakieś bazyle.
       
      Bracia, jak żyć? Wróci z płaczem za miesiąc, twierdząc, że jestem miłością jej życia?
    • By Florence
      Jego była dziewczyna, zarzuca mu zaczepki i manipulowanie "fanami", aby zrobić z siebie ofiarę.
      Narzeka na hejt w wiadomościach, komentarzach, które kasuje, ponieważ jego obserwatorzy jak pisze obwiniają ją o jego zły stan, depresje.
       

       
       

       
       
       

       

       
       
      Źródło: https://www.instagram.com/sohayo_official/?hl=pl   (instastory).
      Z czymś mi się to kojarzy (może błędnie)... 
      53 min. 22s.
       
      Nie przepadam ani za Panem Awięc, ani za Sohayo (uściślając - za ich działalnością w internecie), jej filmiki (w sumie jego też) to przeintelektualizowany bełkot i odrzuca mnie jej dziwaczne zachowanie.
      Sorry, za trochę plotkarski temat,  ale, może kogoś zainteresuje w związku z zarzutami Awięca  wobec Marka i forum.
       
    • By Leebido
      Czołem bracia samcy,
       
      przed Wami krótkie podsumowanie mojego frajerstwa kiedy to wierzyłem, że TO TA JEDYNA i nie było nawet opcji, żebym myślał inaczej. Mimo drążenia informacji jak działać po rozstaniu i wewnętrznym głosie samca robiłem totalne gówno. Przepraszanie, proszenie o szansę - przecież o to jej chodzi, nie? żebym się postarał? Aha - zapomniałem dodać - po rozstaniu, kiedy wyprowadziła się do rodziców dzieliło nas 150km.
      Byliśmy ze sobą ok. 4 lat i mieszkaliśmy razem 3.
       
      No więc nie wdając się w poboczne wątki podsumowanie czego NIE ROBIĆ po rozstaniu. KU PRZESTRODZE!
       
       
      Jeśli zerwałeś z laską, bo od dłuższego czasu Cię denerwowała i przebywanie z nią nie sprawiało Ci przyjemności (czepianie się o wszystko, subtelne (i nie) próby skłócenia z rodziną, wiecznie za mało, wiecznie źle) to dobrze zrobiłeś bez względu na to, że cierpisz podczas rozstania. Po rozstaniu jeśli mimo wszystko chciałbyś, żeby do Ciebie wróciła musisz od razu wdrożyć plan naprawczy, który tak naprawdę polega na olewce + niededykowane pod ex odnowienie atrakcyjności.. (poradniki wszędzie) ale szkoda czasu na byłe, bo ta Twoja do niedawna "miłość życia" gdy tylko okażesz słabość wyżuje Cię i wypluje z trudną do wywabienia plamą na Twoim honorze. To ten moment gdzie zaczynasz otwierać oczy, bo Twoje wszelkie wyobrażenia nt. Waszej wspólnej przyszłości boleśnie kawałek po kawałku legną w gruzach hehe Tutaj też fajnie dodać, że obecne zachowanie ex jest lata świetlne od zachowania Twojej myszki Nie możesz o niej zapomnieć? Zablokuj ją wszędzie, pousuwaj/dobrze zarchiwizuj rozmowy, zdjęcia itp tak, żebyś na co dzień jej nie widział - to też ułatwi nie wchodzenie na jej profile. Jak się odzywa do Ciebie, żebyś wysłał jej resztę swoich rzeczy tj. telefon w stylu "hej, sorry, że przeszkadzam, ale chyba zostawiłam jeszcze u Ciebie moje ulubione dziurawe skarpetki/ładowarkę" czy też "pomożesz mi z komputerem, bo Ty umiesz, a ja to taka biedna i nie umiem" raz na dwa miesiące to tylko jej shit testy i próby zdobycia atencji, żeby czuć się nadal atrakcyjną (ktoś o nią zabiega mimo tego, że jest zimną suką) Chyba zauważyłem taki mechanizm: u niej coś źle, lub myśli o Tobie, więc napisze do Ciebie, żebyś myślał o niej (może ona chce wrócić, na pewno chce wrócić i daje mi sygnały). Gówno nie sygnały - gdyby chciała to by wróciła, albo sprowokowałaby Ciebie, żebyś Ty wyszedł z taką inicjatywą niemniej wiedziałbyś o tym na 100% i nie musiał się domyślać. Nie odpisuj! Nie odbieraj! Ból mija. Pozwól sobie go przerobić, przepłakać (byle nie ex do słuchawki!). Czytaj forum, czytaj książki, rób swoje tak, żebyś był ALFĄ, bo to nasza natura, a nie BETA-ORBITEREM - czyli ulegającym kobietom leszczem, bo tak mówią starodawne prawdy. Jej koleżanki, rodzina i orbitery zrobią z Ciebie takie gówno w jej oczach, że jeśli tylko będziesz się o to prosił to ona Cię tym gównem chętnie obleje Czego byś nie wymyślił nie szukaj kontaktu. Chcesz płakać i mówić jej jak tęsknisz? Nie rób tego, bo ona to wykorzysta i będziesz czuł się sto razy gorzej. Ona nie jest inna niż wszystkie. Jeśli jest zimną suką to nie może nią być w uroczy sposób. Przecież zasłużyłeś - ma prawo być zła (hahahahaha). Przepraszanie, skamlanie nie ma nic wspólnego z atrakcyjnością i pomimo, że każdy to wie.. to można mieć tak przesłonięte cipą oczy (widzę po sobie), że wmówisz sobie, że to jedyny sposób na jej odzyskanie - ubłaganie żeby dała Ci ostatnią szansę (żal.pl), a to zostaje w człowieku hehe.  Nie bierz całej winy za rozstanie na siebie marząc o tym, że skoro ex zobaczy jak cierpiętniczo przeżywasz swoje błędy i chłostasz się błagając i zabiegając podczas gdy ona co chwilę depcze Twoją godność NAGLE TO DOCENI I WRÓCI. Haha.  Po rozstaniu ona z defaultu nie chce wrócić, chyba, że otaczasz się wieloma laskami, albo masz nagły zastrzyk hajsu (awans, zmiana pracy).  Skoro nie chce do Ciebie wrócić, ale macie jakiś gówno-kontakt ze sobą to najczęściej jesteś po prostu jej poligonem doświadczalnym! Nie patrz na to co kobieta mówi tylko co robi (one myślą o facetach tak samo, używaj tej wiedzy rozsądnie  )  
      No nic, ja ze swoją plamą będę musiał żyć, ale co się nauczyłem na tym rozstaniu to moje. Widzę, że obecnie jest już git i zaczynam patrzeć na życie przez różowe okulary mimo tego, że jestem singlem.
       
      Jak mi się coś przypomni to dorzucę, lub jak pojawią się nowe wątki z tym rozstaniem choć nie przewiduję  
      To w sumie mój pierwszy wątek, więc jeśli popełniłem jakieś fopa to pardon
       
       
       
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.