Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Recommended Posts

Kobiety bardzo ciężko sobie radzą z przegraną na polu damsko-męskim. W końcu zazwyczaj to one sobie wybierają z kim, co i przez jaki czas będą robić. Dlatego w przypadku szoku jakim jest wycofanie się dojnego i obiecującego samca wychodzi ich prawdziwa natura i używają wszelkich środków, w tym oczywiście tych niemoralnych, żeby bilans pozwiązkowy nie wyszedł aż tak bardzo na ich niekorzyść.

Zabezpiecz siebie kolego i swój majątek od strony prawnej. Ostatecznie zakaz zbliżania. Zatrutą gałąź trzeba odciąć, żeby nie zaraziła całego drzewa.

  • Like 6
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wyobraźcie sobie panowie że budzę się dziś, patrzę w telefon a tu wiadomość na PSN od kumpla z którym rozmawiałem wczoraj między zmianami, jak szedł na nockę:

"siema byla u nas m*****a cala noc, ania wziela mi telefon"

Zagotowałem się trochę, co trzeba mieć w bani żeby wbijać się do moich znajomych i siedzieć całą noc?
Na szczęście wczoraj jak się z nim widziałem to dałem mu instrukcje, problemem może być jego kobieta która na dzień dobry zabrała mu telefon żeby sprawdzić czy aby niema tam jakiś przydatnych informacji.

Pozostaje mi budowa linii obrony, to wszystko zamienia się w jakiś obłęd.
Z kim ja do cholery jasnej byłem?

Dziś pójdę zapytać o urlop, ponieważ L4 nie wchodzi w grę, ze względów nie tylko finansowych ale ostatnio wzięli się u mnie w firmie za tzw "El czterowiczów"
Pogadam z brygadzistą, to chłop po dwóch rozwodach, liczę że zrozumie sytuację i da mi ten urlop.

Obejrzę sobie ten film o którym mówi @Ace of Spades
 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hy, niezła świruska.

Jak ona potrafi na ciebie na klatce czekać to weź pod uwagę, że może się na ciebie zaczaić z nożem, siekierą czy czymś takim. Nie ma lekko.

Zwłaszcza, że jedna taka akcja już była.

 

Już nie pamiętam nazwy filmu, "Lśnienie" może.

Tam była taka jedna co najpierw typa lofciała a potem ganiała za nim z taką duuużą siekierą.

 

Ty może zgłoś gdzieś to jej zachowania, jak coś będziesz miał podkładkę na samoobronę.

 

Trochę sobie jaja robię, ale co nieco wiem o świruskach (95% moich znajomości z kobietami).

Może być nieco dziwnie zwłaszcza jeśli ciąłeś ją po sutkach, na obdukcji wygląda to tak sobie i trochę trudno wytłumaczyć ten fetysz czy to policji czy rodzinie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Porzucona kobieta będzie poruszać się pomiędzy staniem cała noc pod twoimi drzwiami, płaczem, błaganiem o powrót a skrajną nienawiścią i próba zniszczenia ci życia wszystkimi dostępnymi metodami. Może się to zamieniać wiele razy, często z dnia na dzień. Musisz być przygotowany na oba scenariusze. Najlepsze wyjście to całkowity brak kontaktu i ile to możliwe.

 

Przerabiałem to, w końcu da ci spokój, ale musisz być twardy i nie wracać do niej.

 

@Figurantowy to bardzo dobrze opisał, super wpis!

Edited by osadnik
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
57 minut temu, wroński napisał:

Hy, niezła świruska.

Jak ona potrafi na ciebie na klatce czekać to weź pod uwagę, że może się na ciebie zaczaić z nożem, siekierą czy czymś takim. Nie ma lekko.

Zwłaszcza, że jedna taka akcja już była.

 

Dla świętego spokoju powiesiłbym nad drzwiami chaty kamerkę lub jeśli nie masz kasy to przynajmniej dobrą atrapę plus jebutna tablica :

Tabliczka Uwaga Obiekt Monitorowany 5mm 30x20 Pcv

 

Może wtedy przynajmniej się pohamuje z ostawianiem dramatów czy zasadzek na klatce.

 

Btw już oczyma wyobraźni widzę te rozmowy z mamusią i siotrzyczkami ; to skurwiel, to cham żeby mnie tak traktować. Ale zobaczycie jeszcze mnie będzie błagał na kolanach i płakał żebym mu wybaczyła. Jemu się wydaje że teraz jest górą ale jeszcze zobaczymy kto będzie górą. To cham, to świnia żeby mnie tak traktować za to co mu poświęciłam itd itp. Sporo się tego nasłuchałem w czasach kiedy "przyjaźniłem" się z kobietami czytaj tamponowałem. 😁

Edited by jaro670
  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, VIREK napisał:

Niedlugo.
Jestem dzis troche spokojniejsza.. Mam nadzieje, ze Ty tez

Uważaj na takie mabipulacje:

1. Chce zadzwonić bo lepiej manipulować gdy się rozpoznaje emocje w głosie i na bieżąco dostosowuje narzędzia. 

 

2. "Jestem, dziś, trochę, spokojniejsza", czyli

- przyznaje że jest niespokojna

- dziś może tak, ale jutro znowu będę krzyczeć i szaleć 

- patrz, staram się walczyć z moim gbiewem (gunwo prawda, chcd Cię zwabić nadzieją na spokój)

- wmawia Ci że TY TEŻ jesteś niespokojnu/szalony jak ona... pamiętaj TY TEŻ jesteś winny. TY TY TY.

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, Imbryk napisał:

mój psycholog polecał mi tem film, ale jeszcze nie widzialem.

Bardzo dobry film, niewinnie się zaczyna ale potem jest jazda, ciężki i nie dla wszystkich, jeden z lepszych thrillerów jakie w życiu oglądałem a sporo tych filmów obejrzałem.

4 godziny temu, VIREK napisał:

Obejrzę sobie ten film o którym mówi @Ace of Spades

 

4 godziny temu, VIREK napisał:

Z kim ja do cholery jasnej byłem?

No widzisz, dopiero przy rozstaniu wychodzi prawdziwe oblicze kobiety.

Uważaj na siebie, ona może uruchomić jakich przygłupów - BiałychRycerzy nagada im głupot jak to ją biłeś itd a oni ci wpierdolą - to nie są takie rzadkie akcje!

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Panowieeee, to wszystko to schematy... Nie chce mi się zakładać nowego tematu i pisać od początku bo takich opowieści jest w ciul...

Trzymaj się i działaj zdecydowanie, z dowodami no i nie daj się sprowokować.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
On 11/7/2019 at 12:47 AM, Ace of Spades said:

Davida Finchera - Zaginiona dziewczyna (Gone Girl) z 2014!

Rosamund Pike z tymi wielkimi oczami była idealna do tej roli. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 7.11.2019 o 07:07, Figurantowy napisał:

ich prawdziwa natura i używają wszelkich środków, w tym oczywiście tych niemoralnych

Uważam że moralność jest względna i podlega prywatnej racjonalizacji, więc nie powiedziałbym "niemoralnych" bo to każdy ma subiektywne, ale raczej "szkodliwych" lub "spoza norm społecznych."

 

Wychodzi na to samo, kwestia mojego nazewnictwa.

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 3.11.2019 o 11:38, Baelish napisał:

Już to widzę oczami wyobraźni, te wieczorne zloty czarownic, które wymieniają się sposobami wywarcia wpływu, i poskromienia kolejnego mężczyzny w ich otoczeniu.

 

Siedzą wszystkie nad wielkim garem, i warzą dekokt, który będą mogły Ci podać, aby złamać resztki Twojego zdrowego oporu.

 

- mamo, mamo, czy dekokt już gotowy?

- prawie córciu, jeszcze tylko pióro białego kruka, i włosy z pod pachy @VIREK - masz?

- tak, mam mamo, potem doleję mu jak zwykle, do rosołku, jak uczyłaś hihihi

- mamoo, a Wy już nie musicie robić tego dekoktu dla taty, i tego o tam, drugiego?

- nie córciu, oni są już naszymi minionami. Przynoszą wypłaty, i służą nam oni.

- mamooo...

- nie gadaj, tylko mieszaj. Też sobie znalazłaś, ale spokojnie córciu, już jest na granicy załamania nerwowego. Jeszcze kilka dni a będzie nasz!

- mamo, mój on jest!

- naszzzzzzssssss (jak u węży) ssss....

- AHAHAHAHAHA (demoniczny śmiech, w tym samym czasie pozostali dwaj panowie kulą się z przerażenia)

 

Dzięki bratu @Baelishodkrylem w końcu jak mój brat został złowiony przez swoją żonę. Chwała ci za to ;)

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 7.11.2019 o 06:16, Imbryk napisał:
W dniu 7.11.2019 o 00:47, Ace of Spades napisał:

Davida Finchera - Zaginiona dziewczyna

Hahaha w fazie przygotowań do ucieczki z domu mój psycholog polecał mi tem film, ale jeszcze nie widzialem

Właśnie obejrzałem "Zaginioną dziewczynę" i teraz nie mogę spać. Trochę przypomina mi rzeczywistość, szczegolnie w ostatnich kilkunastu minutach. Przerażające.

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, Imbryk napisał:

Właśnie obejrzałem "Zaginioną dziewczynę" i teraz nie mogę spać. Trochę przypomina mi rzeczywistość, szczegolnie w ostatnich kilkunastu minutach. Przerażające.

No ba! Obejrzyj sobie jeszcze "Drogę przez piekło" Olivera Stone;'a, tez zajebisty film!

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Obejrzałem tą "Zaginioną dziewczynę' i film mnie przeraził, w każdym razie na chwilę obecną nie aktualizuję wątku, dzieją się standardowe rzeczy czyli kampania oczerniająca, więc ja robię "audyt lojalności" i sprzątam brudy.

Pani jak się okazało potrafiła pójść nawet do moich wrogów, czyli do ludzi którzy kiedyś za wszelką cenę chcieli pozbawić mnie realizacji swoich celów, było też kuszenie cycem przez wizjer od drzwi, na szczęście się oparłem.
Pani była też na tyle odważna że zadzwoniła do mojej matki, próbując i tam mnie oczernić, niestety spadł na nią kubeł zimnej wody a rozmowa zakończyła się z tzw: fochem w stronę mojej mamy.

Z negatywnych informacji to niestety mój ojciec porażony tym co się stało u mnie jak i u brata (W czerwcu opuściła go żona, rozwód przed nami, ogólnie robi mu syf) dostał nadwrażliwości jelita i wycinali mu polipy żeby wysłać je do kliniki czy nie są złośliwe.
Tyle zrozumiałem jak zadzwoniła roztrzęsiona mama, nie długo się tam wybieram to dowiem się dokładnie o co chodzi.
Nie ukrywam że trochę "tąpneła" mną ta informacja, która pokierowała moje myślenie w stronę rodzinnych kontaktów.

Jeśli chodzi o mnie, miewam czasem chwile słabości ale ratuję się napisanym listem którego ona nigdy nie zobaczy, napisałem w nim wszystko co mnie wk****ło punkt po punkcie wytykając jej zachowanie i to co ze mną próbowała zrobić.
Karteczki, przelewanie myśli na papier, czytanie książek, wysypianie się, odpoczynek.

Jak tak sam się obserwuję to widzę po sobie że w końcu spokój którego zaznałem ma na mnie korzystny wpływ, w końcu nic we mnie nie krzyczy, nie chodzę w stresie, jestem pełen energii, skupiam się na tym żeby być jak się to mówi "monter" nie tylko dla siebie ale też wiem że będę musiał wesprzeć brata przed rozprawą rozwodową ponieważ tylko ja to mogę zrobić na chwilę obecną, a że mój braciszek jest "zabetonowany" i dla niego wiedza z forum i audycje Marka to fizyka kwantowa więc pozostaje mi tylko podstawowa pomoc czyli go wysłuchać i jak przyjdzie do rozprawy dać mu to wsparcie w sądzie.

Z perspektywy czasu jak na to wszystko patrzę to na prawdę nigdy nie wiadomo z kim tak na prawdę jesteś, kładziesz się obok osoby która rzekomo "Kocha" a gdy przyjdzie do konkretnych sytuacji, wszystkie intencje, prawda o tej osobie zostaje obnażona i wtedy człowieku sobie tak myślisz:
Z kim ja tak na prawdę byłem?
Przerażające jest to jak panna potrafi wyśmienicie udawać, podtrzymywać tą kotarę iluzji aż nie osiągnie swojego celu.

Moje kontakty z kobietami na chwilę obecną utrzymuję na niskim poziomie, znalazła się "koleżanka" która chciała mnie pocieszać, ale dałem sobie spokój, wchodzenie w nową relację jak na razie jest mi nie na rękę.

Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, VIREK napisał:

Nie ukrywam że trochę "tąpneła" mną ta informacja, która pokierowała moje myślenie w stronę rodzinnych kontaktów

Super by było jeśli wzmocnisz kontakty rodzinne.

Ja tak zrobiłem i mi bardzo rodzina pomaga, szczególnie że po toksycznym związku po prostu je naturalnie ODNAWIASZ, bo były "zabronione" lub "zohydzone."

 

2 godziny temu, VIREK napisał:

napisanym listem którego ona nigdy nie zobaczy, napisałem w nim wszystko co mnie wk****ło punkt po punkcie wytykając jej zachowanie i to co ze mną próbowała zrobić.
Karteczki, przelewanie myśli na papier

Bardzo dobrze, to jest Twój psychiczny wentyl. Własnoręcznie pisanie, emocje zamiast gnić lub rozsadzać Ciebie wylewają się. 

 

Tylko schowaj te karteczki dobrze, a najlepiej zniszcz, lub chociaż spraw aby nie były identyfikowalne jak ktoś je znajdzie.

2 godziny temu, VIREK napisał:

, znalazła się "koleżanka" która chciała mnie pocieszać, ale dałem sobie spokój, wchodzenie w nową relację jak na razie jest mi nie na rękę.

Podziwiam że tak spokojnie o tym piszesz, ja od prawie roku zero bab. Nie potrafię walczyć z jedną wariatką i jej rodziną, oraz przytulać i wpuszczać do domu potencjalną nową wariatkę.

 

Moje mechanizmy ostrzegania i obronne są  dziurawe i popsute, plus jeszcze głęboko siedzące problemy nice guya.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, Imbryk napisał:

Moje mechanizmy ostrzegania i obronne są  dziurawe i popsute, plus jeszcze głęboko siedzące problemy nice guya.

Od pań jak na razie stronię z automatu.
U mnie padł komponent sprawczy tak jak Ja to mówię, trzy tygodnie nie mogłem "zaskoczyć" żeby w końcu zacząć kończyć robotę w studio, dodatkowo wziąłem sobie na głowę odnowienie starego kredensu z PRL'u i miałem "niemoc" aż do środy zeszłego tygodnia.

Może spokój wynika u mnie z tego że koncentruje się nad rodziną, żeby wesprzeć tego bracika w sądzie, częściej dzwonić i jeździć do rodziców, realizowaniu celów.
Unikam także większego towarzystwa żeby się nie złapać za alkohol, mimo tego że głupio się odmawia kumplom z roboty piwka to jednak uciekam do domu.

Trochę czuję się jak automat.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, VIREK napisał:

Trochę czuję się jak automat.

No ba! Ja to zawsze kiedy kończyłem jakąkolwiek zażyłą znajomość z kobietą to odczuwałem ogromną nieopisaną ULGĘ.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam ponownie drodzy bracia, witam starszyznę forumową.
Postanowiłem zrobić mały update tematu, w końcu minął lekko ponad miesiąc po tym jak dałem przysłowiową nogę.
Tym razem postanowiłem się z wami podzielić swoimi przemyśleniami o tym jakie zjawiska zaobserwowałem wewnątrz siebie jak i na zewnątrz, tak że przestrzegam rzetelnie będzie ściana tekstu, tak że kawka/herbatka/woda tak że standard, zaczynamy.

Niestety popełniłem błąd i zainstalowałem sobie badoo oraz tinderka... tak wiem to słabe, zastanawiam się czy nie jest to podyktowane tym że już dawno nie uprawiałem seksu z kobietą.
No i oglądam te profile, zakres 20-26 no i niestety czasem dostaję po prostu wstrętu jak czytam te opisy, ale to jeszcze nic, widzę te zdjęcia, patrzę w oczy tym laskom i na prawdę niektóre to mają dosłownie pustkę.
Efektem zewnętrznym jest to że jestem trochę chamski dla kobiet, przeraża mnie trochę to że robię z uśmiechem na ustach, gdzieś tam odczuwam strach że takim zachowaniem sobie zaszkodzę w pracy.

Staram się ograniczać alkohol, wysypiać się, zająć głowę jakimś zajęciem ale przez bite trzy tygodnie nie mogłem się zebrać do roboty nad studiem, o renowacji starego kredensu z barkiem nie wspominając.
Na szczęście jakoś zaskoczył w końcu ten komponent sprawczy i w tym tygodniu rozebrałem ją do szkieletu i oszlifowałem, pomalowałem i polakierowałem już niektóre deski, niestety widzę że ta robota jakoś mi nie idzie.

Jakby tego było mało w zeszłym tygodniu połamałem sobie przez sen dolne ząbki, wyplułem dwa z dolnej szczęki, przez sen słyszałem jak strzelają mi zęby, a nie było mi zimno.

Niestety czuję w środku że narasta we mnie gniew, mimo tego że staram się dostrzegać plusy takie jak:
-Ani razu nikt mi nie podniósł ciśnienia od czasu rozstania.
-Potrafię się pozytywnie nastroić, mimo tego że sypiałem czasem po 2h, mimo tego że czasem budzę się po godzinie i leżę a do roboty na 6:00.
-Ponowiłem sobie kilka kontaktów z przed związku, np znajomy który ma większe doświadczenie w obróbce dźwięku zaoferował mi że pokaże mi obsługę FruityLoops'a jak pomogę mu też przedzielić jego pokój i zrobić coś podobnego jak u mnie, bo nie dawno kupił mieszkanie.
Twierdzi że zapłaci, a fruityloops gratis.
-Podniosłem poziom kontaktów w rodzinie.
-Wpadło mi do głowy jeszcze kilka pomysłów na grafiki, muzykę, wideo, co skrzętnie spisałem w swoim notesie.

-Mam więcej pieniędzy, udało się kupić ramię do mikrofonu, dysk HDD 2tb - dopiszę do wątku o studio w najbliższym czasie.

-Przeprowadzam audyt znajomych, podziękowałem już niektórym osobom za znajomość za brak lojalności i krzywe akcje.
-Dostrzegłem w końcu to jak się zapuściłem ze wszystkim,

-Z racji fizycznej pracy mój kręgosłup jest w stanie jakim jest, doliczmy do tego zaprzestanie basenu, praca i remont w domu, wszystko oprócz łazienki, poczyniłem działania żeby to polepszyć, czekam na kartę benefitu z pracy, wziąłem też kontakt do rehabilitanta od znajomego, jeden ból ustąpił mianowicie ten który mnie najbardziej wnerwiał mianowicie od szyi wędrował aż po nogi i z powrotem. Odebrałem też RTG.


A co do pani, na chwilę obecną jest względny spokój, odważyła się zadzwonić do mojej mamy, niestety trafiła kosa na kamień i rozmowa zakończyła się dla niej pociskiem od mojej mamy, więc ta się rozłączyła w gniewie.
Od tej pory nie było żadnych wiadomości do moich znajomych czy najbliższego otoczenia, poza jednym referatem do mojego bracika na 8 stron ale to było przed.

 

Przeczytałem tylko pierwszą stronę i .... lubię fantastykę, scfi, ale ona jest po prostu mistrzynią w kreowaniu alternatywnej rzeczywistości, odpuściłem sobie czytanie bo myślałem że uschnę, tyle tam było jadu.
Klucz wysłałem dwa razy, najpierw do niej, nie odebrała, następnie do rodzinnego domu ale też wrócił z powrotem.
Myślę że to celowe działanie z jej strony, liczy na to że się odezwę żeby oddać jej ten klucz.
Spisuję wszystkie pozytywne myśli jak i negatywne do dwóch małych dzienników.


To tyle, dziękuje za dobrnięcie do końca tej ściany tekstu, chyba muszę rozważyć psychologa.

Pozdrawiam!

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 4.11.2019 o 14:02, Ace of Spades napisał:
W dniu 4.11.2019 o 11:51, VIREK napisał:

Ja zaraz jadę do psychiatry, po mocniejsze leki. Na przetrwanie"

Ja pierdole! Ona jedzie na sygnale do wariatkowa, przez Ciebie ty łajdaku ;) już sie witała z gąską, już była u płotu, już prawie założyła ci kajdany na nogę z taką wielką kulą a ty kurłła! w ostatniej chwili spierdoliłeś, jak śmiałeś? Ty niewdzięczniku, ona dla ciebie żyły i falki sobie wypruwała a Ty co? Teraz przez Ciebie wyląduje na oddziale zamkniętym gdzie miesiącami będzie dochodzić wraz ze swoim chomikiem w głowie jak to się kurłła! stało???! ;)

Myślałem, że wiadomości od mojej byłej 2 miesiące po zerwaniu o tym , ze "lekarz zabronił jej się denerwować" oraz, że "nie jest z nią teraz dobrze" to coś poważnego.

Teraz widzę, że to zwykła zagrywka żeby wzbudzić poczucie winy :D

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
57 minut temu, VIREK napisał:

iestety czuję w środku że narasta we mnie gniew, mimo tego że staram się dostrzegać plusy takie jak:

No gratuluję analizy, u mnie podobnie.

57 minut temu, VIREK napisał:

-Ani razu nikt mi nie podniósł ciśnienia od czasu rozstania.

Wspaniałe.

57 minut temu, VIREK napisał:

Twierdzi że zapłaci,

No, wiadomo, jak ktoś coś "twierdzi" to trzeba brać rezerwę, ważne żebyś nie czuł się wydymany i tego Fruta dostał, bo to jest chyba dla Ciebie najważniejsze.

 

58 minut temu, VIREK napisał:

Podniosłem poziom kontaktów w rodzinie.

No tak się własnie dzieje jak się odetniesz od toksyny.

 

59 minut temu, VIREK napisał:

Od tej pory nie było żadnych wiadomości do moich znajomych czy najbliższego otoczenia, poza jednym referatem do mojego bracika na 8 stron ale to było przed. 

 

Przeczytałem tylko pierwszą stronę i .... lubię fantastykę, scfi, ale ona jest po prostu mistrzynią w kreowaniu alternatywnej rzeczywistości, odpuściłem sobie czytanie bo myślałem że uschnę, tyle tam było jadu.

No u mnie podobnie, też kilku/nasto stronicowe maile czy tam listy ręczne były pierwszych miesiącach po rozstaniu (do mnie).

Zaczyna się od "przepraszam/kocham cię bardzo/widzę moje błędzy" a potem "to nasza wspólna odpowiedzialność/błędy są obojga" a potem "myślę, że widzisz że jesteś bez serca, jak możesz nie reagować na moje nieszczęście." Taki tam standard.

 

Godzinę temu, VIREK napisał:

Myślę że to celowe działanie z jej strony, liczy na to że się odezwę żeby oddać jej ten klucz.

Pewnie tak, no trudno jak dalej nie będzie odbierała to klucz wyląduje na złomie albo w depozycie sądowym (zależy od sytuacji prawnej klucza).

 

Godzinę temu, VIREK napisał:

rzetelnie będzie ściana tekstu, tak że kawka/herbatka/woda

Bez przesady, 3 minuty czytania.

 

Godzinę temu, VIREK napisał:

Jakby tego było mało w zeszłym tygodniu połamałem sobie przez sen dolne ząbki, wyplułem dwa z dolnej szczęki,

O kurła, skup się zatem na leczeniu i własnym zdrowiu.

No niestety problemiki się piętrzą, u mnie problemy w kolejkę się ustawiły i gaszę pożary jeden po drugim (pojawiają się niezależnie ode mnie).

 

Powodzenia @VIREK! Dobrze Ci idzie. Wg mnie, subiektywnie - odradzam baby na razie, ukończ studio, uruchom je.

26 minut temu, 17nataku napisał:

ze "lekarz zabronił jej się denerwować" oraz, że "nie jest z nią teraz dobrze" to coś poważnego.

Teraz widzę, że to zwykła zagrywka żeby wzbudzić poczucie winy :D

No u mnie trąbi ostatnio że zostawiłem ją bez pieniędzy i opieki w ciężkiej chorobie psychicznej i z guzami (kto wie, może rak) w conajmniej dwóch organach.

  • Like 2
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 minut temu, Imbryk napisał:

z guzami (kto wie, może rak) w conajmniej dwóch organach.

Ha domyślam się w jakich :P 

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cześć, można się nabawić PTSD (Post-traumatic stress disorder) od samego czytania..

 

Zastanawiam się, co ona musiała mieć przez ten cały czas w głowie. Domyślam się, że to było powielanie schematów z domu.

U nich najwyraźniej, jak się źle zachowujesz to jest temperowanie na maksa wszelkimi dostępnymi środkami.

Nie wiem czy przypadkiem to co przeszedłeś nie podchodziło pod "pranie mózgu".

 

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że kobiety często grają i używają środków adekwatnych do sytuacji.

Dopiero jak się sytuacja eskaluje, to są stosowane coraz mocniejsze metody. Tak, że tak na prawdę nie miałeś możliwości

dowiedzenia się z jaką osobą jesteś dopóki nie postanowiłeś odejść. Dobrze, że spróbowałeś, bo teraz wiesz, co w niej drzemało, a przecież

mogłeś się nigdy nie dowiedzieć, albo co gorsza dopiero wtedy jakby już były jakieś bąbelki.

 

Moje przejścia przy rozstaniu może nie były akurat tak ekstremalne, tyle że ja zmarnowałem ponad dwa lata, na udowadnianiu

jej, że rozstanie jest jedyną opcją, więc pod koniec raz, że była w miarę przygotowana psychicznie, a dwa, że miała w miarę przygotowaną

nową gałąź, więc jak już się wyprowadziłem, to w dwa tygodnie zapomniała o mojej egzystencji (po 6ciu latach wspólnego mieszkania.. )

Ale pamiętam, że jak już ustawiałem trajektorie na "rozstanie" to wychodziły z niej takie różne zachowania, które totalnie zniszczyły

moją wiarę w jej osobę i tylko mnie utwierdzały w przekonaniu, że dobrze robię. Na początku miałem poczucie winy, że chce się rozstać,

że "tyle czasu", "ona miała nadzieje", "jestem jej to winien", "ma już swoje lata" etc, etc, ale później sobie uświadomiłem, że moje życie

nie jest od tego, żeby poświęcić je całkowicie, dla drugiego człowieka, kosztem swojego szczęścia. To mi dało taki impuls, żeby trzymać

się swojego planu i przeprowadzić ten proces do końca. Po prostu jak jest mi źle to zadaje sobie banalne pytanie: "Czy jestem szczęśliwy?"

Jeśli odpowiedź brzmi "nie", to daje sobie tym samym przyzwolenie na naprawę sytuacji, i jeśli nie da się inaczej, to "bez oglądania się na innych".

I powiem Ci, że przez całą twoją opowieść zastanawiałem się, w którym momencie byłeś tam szczęśliwy .. i się nie doszukałem..

 

Nawet jeśli byś jakimś cudem wrócił do swojej byłej, to raz, że miał byś już do końca życia status "trutnia", a dwa, że za każdym razem jakbyś

chciał pierdnąć, to by ci się przypominało, jakie Ci ostatnio twoja ukochana urządziła piekło.. I byś pasował już na poziomie podświadomym.

Nie wiem, może byś sobie wychodził do kanciapki na wódeczkę, a twój organizm z czasem wynajdywał by coraz to nowe choroby, żeby być może udać

się ciut wcześniej do lepszego świata..
Przypomniała mi się, scena przesłuchania z "1984" w pokoju "101". Za każdym razem jak gość odpowiadał nie tak jak chciał "starszy i mądrzejszy"

to był torturowany, bo takiej wstępnej obróbce gość autentycznie zaczynał wierzyć, że to co mu każe "starszy i mądrzejszy" to jest to co on

chce, myśli i czuje. Po prostu człowiek w pewnym momencie tak podświadomie chce unikać cierpienia, że jest w stanie nawet bardzo skutecznie siebie

samego oszukać. Dlatego porównałem twoje przejścia do prania mózgu.. I prawdopodobnie, do czegoś takiego byłeś powoli "przystosowywany"...

 

Moim zdaniem zabrakło tam trochę pewnego "przygotowania psychicznego" panny. Nagle została sama na lodzie, czego się nie spodziewała,

i musiała te kipiące w niej toksyczne emocje rozlać na absolutnie całe otoczenie. W takim sensie, że jakby od dłuższego czasu widziała co się kroi,

to by nie miała tyle energii i zapału, żeby Ci uprzykrzyć życie, może by nawet sobie spróbowała odpowiedzieć na pytanie co dalej.

Też nie rozumiem dlaczego się bezwzględnie nie odciąłeś po pierwszej krzywej akcji. A swoim zaufanym znajomym powinieneś powiedzieć, żeby pod żadnym

pozorem z nią nie rozmawiali, a jak już rozmawiają, to żeby absolutnie ucinać temat waszego związku. Jak się ktoś nie dostosował, to ucinasz z tą osobą kontakt.

 

Też się trochę zastanawiam, czy w tym całym jej zachowaniu nie było próby takiego uprzykrzenia Ci życia, żebyś się już absolutnie zraził do relacji damsko-męskich i

może jak sobie pobędziesz sam parę miesięcy to zmiękniesz i stwierdzisz, że "może jednak łączyło was coś wyjątkowego" ..

 

Aha jeszcze jedna rzecz mi wpadłą do głowy, nie próbowałeś zrobić czegoś, co by ją totalnie zniechęciło do twojej osoby? Mógłbyś iść do prostytutki i jej o tym powiedzieć

albo jak masz jakąś dobrą koleżankę, to poprosić ją o przysługę i zasymulować, że strzeliłeś jej gola.. :) ? Wtedy mogła by Cię nienawidzić, ale te już by pewnie nie odstawiała

takich akcji. Desperate times, desperate mesures :)

 

 

Edited by StatusQuo
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, VIREK napisał:

FruityLoops'a

Jakoś skojarzyła mi się z tym piosenka "Minerał Fiutta" :D

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By leto
      Jakoś tak zacząłem się zastanawiać nad tymi białorycerskimi zachowaniami i przypomniałem sobie, że ja przecież też wcale nie byłem od nich wolny! Bracia, pochwalcie się, jakie tam mniej lub bardziej żenujące akcje odwalaliście - i jaki był tego efekt.
       
      Na chwilę obecną przypominają mi się takie:
       
      wysłanie bukietu róż swojej ex dzień po rozstaniu z bilecikiem "tak łatwo nie odpuszczę". Parę tygodni później znowu zaczęła być regularnym gościem w moim łóżku postawienie pannie (jeśli dobrze pamiętam, chyba ja płaciłem za wszystko) drogiej kolacji w jednej z renomowanych warszawskich restauracji. Na następnej randce już była dzika konsumpcja siebie nawzajem, a nie jedzenia. Z perspektywy czasu - oczywiście ta szopka z kolacją nie była zupełnie potrzebna, bo widać było od początku mocne zainteresowanie to chyba największa żenaduwa: wychodząc od kobiety, która właśnie mi oznajmiła, że mam zniknąć z jej życia, rzuciłem z oburzeniem "jeszcze tego pożałujesz". Niestety happy endu nie było, od tamtego czasu nie dotknąłem jej ciała
    • By Reedson
      Witam, jestem już na forum sporo czasu, ale do tej pory jakiegoś poważnego tematu odnośnie tego jak tu trafiłem i co skłoniło mnie, by zostać jeszcze nie napisałem. Zbliża się koniec roku i chciałbym się Wam drodzy bracia wygadać, wyżalić, zapytać o zdanie, o radę. 
      Na początek opiszę trochę siebie, później przejdę do części właściwej tematu.
      Lat 26, wykształcenie średnie, praca ~3,5k pln, na miejscu (mieszkam na małej wiosce). Doświadczenie z kobietami? Słabo, w wieku 14-18 lat było bardzo dobrze, należałem do "ekipy", kręciło się sporo dziewczyn, spanie po namiotach i całonocne wizyty u nich, ale wtedy wmawiałem sobie, że jestem za młody na coś więcej niż jakieś macanie, czy o zgrozo, związek. Po pójściu do szkoły średniej powoli stare znajomości się urywały, klasa męska, kobiet brak. 
      Po skończeniu technikum poszedłem na studia, na które nie chciałem tak naprawdę iść, ale "wszyscy" szli na studia, więc ja też poszedłem... Kierunek - informatyka z wydziale matematyki. Było mi ciężko, bo zawsze z przedmiotami ścisłymi miałem problem. Po 3 semestrze odpuściłem i poszedłem do pracy za minimalną krajową z dojazdem który zajmował mi ponad godzinę w jedną stronę (autobusem firmowym). Przepracowałem tam 3 lata, oczywiście po paru miesiącach moja stawka szła dosyć szybko do góry, ale przez dojazd z pracy zrezygnowałem, bo wstawanie o 4 i wracanie o 16 mnie dobijało. Teraz, od 1,5 roku mam pracę na miejscu za te same pieniądze. Jak spędzałem czas w tych latach? 22-24 spędziłem na graniu w gry, sporadyczne wyjścia z paroma kumplami których miałem. Szczerze? Byłem szczęśliwy mając tak chujowe życie.
      Dodam, że z wieku 18 lat pojawił się na mojej mordzie trądzik, z którym nie mogłem wygrać aż do 23 roku życia. To bardzo obniżyło moją samoocenę. Do tego doszło jakieś 20kg nadwagi.
      Aż pewnego dnia poznałem JĄ w jednej z gier mmo w które grałem. Dziewczyna w moim wieku, taka 5/10, inteligenta, nawet bardzo, po studiach drugiego stopnia. Szybko zaczęliśmy ze sobą pisać, rozmawiać na discordzie. Pierwsze spotkanie było w gronie 4 osób u niej w mieście, 2 tygodnie później pojechałem już spotkać się we 2, kino, kawa. Dzieliło nas jakieś 90km. Trzecie spotkanie było już u mnie, przyjechała na noc. Jako że byłem białym rycerzem, porządnym facetem, a ona dosyć szybko po poznaniu mnie oznajmiła, że nie lubi seksu to do niczego nie doszło  
       
      Wcześniej była tylko w jednym dwuletnim związku z jakimś kolesiem zza granicy, również poznanym w grze. Nigdy wcześniej nie miała orgazmu, po kilku spotkaniach udało mi się ją doprowadzić do szczytowania, tydzień później był nasz pierwszy raz (jej ze mną a mój w ogóle w życiu). Chyba nie muszę mówić, że było słabo a później nie doprowadziłem jej do orgazmu nawet manualnie i była obraza. I UWAGA, było to jakieś 1,5 miesiąca odkąd "oficjalnie" byliśmy razem i to był jedyny raz kiedy uprawialiśmy seks 😂 Tak, teraz jest czas na pośmianie się ze mnie, sam się z tego śmieję, także śmiało  
      Później tylko usta i ręce (z mojej strony) i tylko rączki z jej  Czasami dawałem jej kilka orgazmów jednego dnia a ona z łaski swojej zwaliła mi konia pod prysznicem i tyle^^ 
      Przez cały okres tego "związku" byłem na każde jej zawołanie, dziś wiem, że oblałem MASĘ, chyba wszystkie shit testy jakie mi robiła. Najlepszy?
      Mówi, że jej znajomy zaprosił ją na wesele jako osobę towarzyszącą, ale raczej odmówi. Ja na to "dlaczego? biedak nie będzie miał z kim iść" 🤣 3 tygodnie później mówi mi, że jednak z nim pójdzie, bo się jej żalił, że faktycznie nie ma z kim iść a do wesela tydzień, chyba, że będę miał coś przeciwko. No i oczywiście miałem, choć ten tekst wyżej odebrała jako przyzwolenie i wcale się jej nie dziwię. Musiała wszystko odkręcić. Później sama mówiła mi, że od razu powinienem po prostu powiedzieć, że jej nie puszczę i byłby koniec tematu...
       
      No i tak trwaliśmy aż do września, wtedy to napisała mi, że powinniśmy się rozstać, że nie ma "tego czegoś". Ja oczywiście płacz, błaganie o powrót, rozmowa, zgodziła się. Było jeszcze gorzej, w okresie od września do końca listopada widzieliśmy się 2 razy. No i pod koniec listopada w wyniku małej sprzeczki znów napisała mi, że to nie ma sensu i to koniec. Jak zareagowałem to się pewnie domyślacie. Była to sobota rano, od razu chciałem do niej jechać, ale mi zabroniła bo jej nie będzie. Pojechałem w niedziele, 90km oddać jej dwie rzeczy i się pożegnać. Nawet mnie nie wpuściła do domu, tylko weszła mi do auta i dała mi jakieś 5min, bo spieszyła się na zakupy do biedronki  
      Byłem totalnie rozbity, zapłakany, upokorzony. Chciała dalej się ze mną "przyjaźnić" i "grać razem w gry" (tak to ujęła). Oczywiście się zgodziłem. Wszystko to miało miejsce na początku grudnia 2018 i trwało do wczoraj. Wczoraj wieczorem chwilę z nią pogadałem na discordzie o pierdołach. Ale coś mnie tknęło i późnym wieczorem poblokowałem ją wszędzie. Tylko nasz wspólny znajomy napisał mi, że chciałaby wiedzieć dlaczego. Napisałem tylko, że tak będzie dla mnie lepiej.
      Pierwszy miesiąc po rozstaniu to była katorga. Wszędzie wysyłała zdjęcia jak to wychodzi na lody, na łyżwy, wiedziała, że to widzę i że to mnie kurewsko boli, bo właśnie w te miejsca chciałem ją wyciągnąć przez ostatnie tygodnie, ale jej się nie chciało  Na początku 2019 napisałem jej elaborat jak ja to jej dziękuję za wszystko, że ją przepraszam i masę innych upokarzających mnie bzdetów.
      Pod koniec stycznia trafiłem na kanał Demasty na youtube, chwilę później na to forum, za co jestem cholernie wdzięczny. 
       
      Jak wyglądał rok 2019? Od lutego poszedłem na siłownię, czerpałem wiedzę z forum, przeczytałem kilka książek (wcześniej praktycznie nic nie czytałem), zrobiłem formę życia (krata na brzuchu, odkryłem, że mam całkiem dobrą genetykę do sylwetki), ogarnąłem zarost, ubranie. Myślę, że z otyłego gościa 4/10 zrobił się ze mnie 7/10. Kupiłem na wiosnę całkiem niezły samochód z segmentu D w najnowszej budzie... To był dobry rok, czuję, że posunąłem się do przodu.
      Jednak mam ogromny problem. Nie potrafię się z niczego tak szczerze cieszyć. Odkąd się z nią rozstałem, przykładowo oglądanie seriali czy granie w gry mnie nie wciąga, nie potrafię się z tego cieszyć, bo wcześniej zawsze robiłem to z nią, dzieliłem się wrażeniami, cieszyliśmy się wspólnie. Od rozstanie to wszystko jest takie... nijakie. Tak samo z tym ogarnianiem siebie. Chyba sam siebie oszukuję, że robiłem to dla siebie a nie dlatego, żeby zwrócić na siebie jej uwagę. 
      Chyba nie muszę mówić, że przez ten cały okres ją "stalkowałem". Sprawdzanie z kim grała, co robi, jakieś wchodzenie na jej fb... Od wczoraj koniec z tym, jest wszędzie zablokowana. I wróciły ten wszystkie beznadziejne uczucia. 
      Największym problemem jest chyba to, że czuję się cholernie samotny. Nie mam z kim pogadać. Z rodzicami od zawsze miałem słaby kontakt (mimo tego, że wychowali mnie dobrze, normalna rodzina), nawet internetowi znajomi mają dziewczyny, znajomych i w dni takie jak np. okres świąteczny przeważnie zostaje sam. 
       
      I tu pojawia się moja ogromna chęć wejścia w związek, mimo wiedzy zaczerpniętej z forum jestem cholernie zdesperowany, a to z kolei prowadzi do stresu i traktowania każdej kobiety z którą się umówię jak bóstwo...
      Parę tygodni temu założyłem konta na tinderze, badoo... Nie powiem, odzew całkiem spory, przeważnie laski odpisywały, ale albo traciły zainteresowanie po kilku wiadomościach (bo jestem nudziarzem i nie potrafię flirtować), albo dochodziło do jednego spotkania na którym byłem cholernie spięty i na jednym spotkaniu się kończyło. 
       
      Bardzo chaotyczny post, jeśli ktoś przebrnął przez ten bełkot to dziękuję.
      Bracia, co robić? Chciałbym odzyskać życie towarzyskie przede wszystkim. Mieć się do kogo odezwać. Cieszyć się z życia, być wyluzowanym. W kontaktach z kobietami, atrakcyjny wygląd mi kompletnie nic nie daję, bo tracę dobre wrażenie po wymianie kilku zdań. Wiem, że kobiety czują ode mnie słabość charakteru, brak pewności siebie, ale nie wiem jak się w końcu kurwa ogarnąć. 
      Jeśli ktoś chciałby o coś dopytać to śmiało. 
       
    • By HumanINC
      Witajcie bracia.

      Jakie teksty stosujecie, kiedy spotkacie się - przypadkiem z byłą dziewczyną i ona was zapyta: Dlaczego się nie odzywasz, nie odpisujesz na SMS??

      Miałem kilka razy już taką sytuację, i zawsze wymyślałem coś na poczekaniu - w stylu: Brak czasu / Nie jesteśmy przyjaciółmi / Nie muszę się tłumaczyć / A na co liczyłaś? itp.
    • By HumanINC
      Czołem bracia!

      Opiszę pokrótce historię, która jest dość świeża i siedzi jeszcze mocno we mnie.

      Na początku miesiąca rozstałem się z panną - jak sądziłem miłością mojego życia. Byliśmy razem około dwa lata, mieszkanie razem - pierwsze 1.5 roku istna petarda - śniadanka, obiady, wspólne wyjazdy, w łóżku ogień.

      Jakieś pół roku temu, zaczęło się sypać - wkradła się proza życia codziennego - praca / uczelnia / doktorat. Pannę zaczęło wszystko denerwować - była z gatunku tych perfekcyjnych pań domu, codzienne chciała mieć wysprzątaną chatę, ugotowany obiadek itp. Starałem się oczywiście pomagać we wszelkich pracach domowych, ale co bym zrobił - "to nie tak" / "to źle" / "teraz już nie musisz mi pomagać!", poza tym, ileż razy dziennie można odkurzać! Jakieś błachostki wywoływały kłótnie, ciągle nie mogłem spełnić jej standardów - prócz tych łóżkowych. Wpędzała mnie w coraz większe poczucie winy - i trwa ono do tej pory. Praktycznie absorbowała 100% mojego czasu... przez co odszedłem od moich pasji, zainteresowań, znajomych... wiem - festiwal frajerstwa, ale sądziłem, że to ta jedyna.

      Była osobą nie mająca pasji, zainteresowań, przyjaciół - tylko 100% czasu w domu. Nie akceptowała siebie -  taką jaką jest - nie podobała się sobie mimo, że była tak 7/10. Była wybredna - a więc restauracje odpadają, nie lubiła ludzi, a więc teatr / filharmonia / kino odpadało. Jaki ja byłem zaślepiony na początku...

      Ostatnie dni listopada i początek grudnia - non stop chodziła wściekła na mnie, każda błahostka wywoływała atak furii, istny rage.

      Rozstanie na początku grudnia - to była środa - mieliśmy przeprowadzić rozmowę po jej przyjściu z uczelni - już widziałem w oczach tę wściekłość - przeprosiłem za złe chwilę, podziękowałem za te dobre i powiedziałem, że nie widzę perspektyw na zmianę po jej stronie - spakowałem część swoje rzeczy, i wyszedłem (miałem już przydzielony pokój w akademiku - już od dłuższego czasu wiedziałem, że coś się szykuje i zacząłem się przygotowywać). Przez noc ona już spakowała resztę moich rzeczy - mimo, że chciałem zrobić to sam. Kolejnego dnia rano zabrałem resztę rzeczy.

      Od tamtego czasu maksymalnie ograniczony kontakt - w sobotę kolejnego tygodnia zabierałem wspólnego psa do mnie na weekend, była okazja do rozmowy - porozmawialiśmy. Wszelką winę zrzuciła na mnie... Nasłuchałem się tylko, jaki to nie byłem pomocny, że teraz to ona dopiero odpoczęła bo nic nie musiała za mnie robić. I oznajmiła, że nie mówi tak / nie mówi nie - ale na dzisiaj nie. Powiedziałem, że błędy które popełniałem, zrozumiałem (też nie byłem święty - nikt nie jest - czasem zdarzyło się przyjść do domu pod wpływem), ale nie mam zamiaru błagać o miłość.

      Przez weekend pożegnałem się z psem... było ciężko, ale wiedziałem - że lepiej będzie dla niego jeśli kompletnie zerwiemy kontakt. W środę jej to oznajmiłem, oczywiście agresja z jej strony, dlaczego jej o tym wcześniej nie powiedziałem, że nie może na mnie polegać, i jak zwykle była naiwniaczką, że mi zaufała... (nic jej nie obiecywałem co do psa, że go wezmę na święta - a podczas ostatniej rozmowy, powiedziała, że pies jest jej i nie mam wobec niego żadnych obowiązków... WTF?)

      Od tamtej pory zero kontaktu. Mija kilka dni, dostaję SMS - "Moja koleżanka zostawiła twoją rzecz na klamce w pokoju w akademiku." - Zero odpowiedzi z mojej strony. Kolejne kilka godzin - "Wziąłeś nie wziąłeś?" - Również zero odpowiedzi...

      Mija kolejny tydzień - SMS, że się o mnie martwi, bo nie daję oznak życia, i nie wie czym to jest spowodowane, i że chociaż tyle mogę jej zrobić na koniec - i że kolejne wiadomości będą do kogoś z mojej rodziny (sic!). Brak odpowiedzi z mojej strony.  Od tamtej pory, cisza...

      Wiem, że napisała do mojego kuzyna - nic jej nie odpisał.

      Te SMS'y według mnie jakoś tak mi śmierdziały na kilometr jakimś wałem - najpierw mówi, że nie chce ze mną być - a potem że się martwi, co sądzicie?

      Eh... Nie wiem czemu tęsknie za nią... i za psem...

      Z jednej strony, chciałbym powalczyć - z drugiej, wręcz przeciwnie... Jak ja nie lubię takich nieklarownych sytuacji. 😕

      Dajcie znać co sądzicie.

      Stefan



       



       
    • By Tomko
      Siemanko!

      Okres świąteczny się zbliża także wiadomo - wigilie firmowe. No więc i ja wpadłem na taką wigilię w swojej nowej pracy. Popiliśmy trochę alkoholu, pojedliśmy i koło 23 ludzie zaczęli się rozchodzić do klubów w rynku. Koło 1 w nocy ekipa się przeniosła już do ostatniego klubu, w którym zebrało się sporo osób. Był właściciel firmy, nasza nowa fajna ekipa "suicide squad" i ekipa, której nie znam. Generalnie z 20 lasek i może 10 kolesi. Tańce, dzikie pląsy, alkohol buzuje. Ja stoję sobie w płaszczu i popijam małe piwko - obserwuję co się dzieje. Nie miałem już ochoty się rozbierać, dobijać do szatni. Chciałem po prostu dopić i iść. Więc stoję sobie przy stoliku i barierkach po czym widzę, że podchodzi do mnie laska z naszej firmy. Powiesiła na barierce swój płaszcz i położyła na nim szalik. Odchodząc szalik spadł na ziemię, ona to widziała i odchodząc rzuciła do mnie tekstem - "zajmij się moim szalikiem". I zniknęła. Przez moment popatrzyłem na ten szalik, na salę i zawahałem się. Schyliłem się i podniosłem szalik wieszając go na barierce po czym pomyślałem sobie - "Tomko, co ty kurwa robisz?!". Wziąłem ten szalik i jebnąłem go z powrotem na ziemię pod nogi ludzi, którzy tańczyli. Dalej piłem sobie piwko a laska wróciła za jakiś czas, zebrała ten szalik i nic już nie powiedziała. 

      Panowie - nie chcę wyciągać pochopnych wniosków, że to norma itp., ale wydaje mi się - z obserwacji paru kobiet w mojej firmie - że od pieniążków uderza im sodówka do głowy. Mieliście takie akcje, że jednak mając świadomość jak białorycerstwo wygląda, mimo wszystko podświadomie zrobiliście coś idiotycznego? Nie mówię tutaj o byciu dżentelmenem. Mówię o usługiwaniu. 
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.