Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Arox z lasu

Hiszpania- Czyli, czy DEIR fatycznie działa?

Recommended Posts

Część dotycząca DEIR została przeniesiona tutaj z tematu "Hiszpania, ach ta Hiszpania..." by nie rozciągnąć wiedzy na całe forum. Tekst jest skrócony i dla łatwości nawigowania zostało w tym temacie dołączone pytanie Marka i moja odpowiedź.

 

Jeżdżę po całej Europie. Ostatnio z racji specyficznej naczepy trafiały mi się stałe kółka na Hiszpanię. Wyjazd w poniedziałek/wtorek powrót około czwartku na następny tydzień. Robota spokojna, stałe punkty załadunku, jedna i ta sama droga przejazdu oraz te same punkty rozładunku i do powrotu do kraju. W sumie, trasa niemal co do "minuty" ułożona. Czyli taka, jaką uwielbia większość kierowców.

 

Ale coś zaczęło się dziać. Na postojach miałem ciszę, spokój i dużo czasu więc zabrałem się za DEIR. Zaczęły dziać się od tamtego momentu dziwne rzeczy. Zwłaszcza związane z moją pracą. Do dnia dzisiejszego zastanawiam się czy to projekcja mojego umysłu czy faktycznie jakaś "siła wyższa", nazywana w DEIR "polem energoinformacyjnym". Ale do rzeczy.

 

Gdy zacząłem pracę z systemem, zauważalne stały się zmiany w moim życiu. Powoli, lecz nieubłagalnie. Największe- dotyczyły pracy. Trasy wcześniej tak ułożone, że ach i och, nagle zaczęły stwarzać trudności. Przejazdy "co do minuty" przestały takimi być. Niezapokoiło mnie to, gdyż takie rzeczy to nic dziwnego.

 

Ale zacząłem niepokoić się, gdy podczas przedostatniej trasy złapałem angine i zapalenie migdałów jednocześnie. Lecz temat sobie wytłumaczyłem w sposób realistyczny poprzez wysoką temperaturę i klimę, która działała praktycznie cały czas. Nie zastanowiło mnie to, że przeminęło, jak ręką ujął, gdy wysiadłem z ciężarówki.

 

Zaczęły się również problemy z ładunkami, informacjami o nich.

 

Lecz ostatni raz był straszny. Wszystko szło pięknie do momentu zatrzymania się na parkingu na noc. Udałem się do toalety, lecz nie dotarłem. Po drodze jakiś idiota wylał mi wrzątek przez okno na stopę. Ból straszny. Poparzenie II stopnia. Na szczęście na zewnątrz był kran z zimna wodą, więc od razu pod nią. Później trafiłem do szpitala (we Francji). Gnój uciekł od razu, włączył światła dopiero na autostradzie. Co się naplułem z bólu to moje.

 

 

Marek napisał:

 

To co opisujesz, opisywane jest dokładnie w drugiej części DEIR. Założyłeś otoczkę?

 

 

Moja odpowiedź:

 

Tak, co jakiś czas (średnio raz w tygodniu),powtarzam czynność po wcześniejszych ćwiczeniach z odczuciem ciała eterycznego. Jestem w stanie ją poczuć podczas zakładania już bez zamykania oczu. Tak samo udało mi się już zlikwidować kilka połączeń wampirycznych. Dalej nie idę, dopóki w tym nie osiądę, chociaż 3 część przeczytałem z ciekawości. A jak Ty to widzisz? Podzielisz się swoimi przemyśleniami, gdyż DEIR jest ciężkim systemem?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powiem szczerze - u mnie DEIR póki co się nie sprawdza. Rozszerzanie i zmniejszanie ciała eterycznego działa, mocne odczucia - ale wszystko inne po prostu nie czuję. To co opisujesz oznacza, że system w którym byłeś Cię jakby nie rozpoznaje. Kontynuuj pracę z otoczką, pełne jej założenie zdaniem autora oznacza, ze system (meduza, egregor) jakby nas wypluwa z siebie, bo już nie może nas motywować informacjami i energią - co więcej, znane Ci otoczenie bardzo zmieni wobec Ciebie swoje reakcje. To byłby dobry znak - później ma przyjść brak motywacji i melancholia, bo pasożyt już Cię nie będzie pobudzał do działań które nie Tobie, a jemu służyły.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powiem szczerze - u mnie DEIR póki co się nie sprawdza. Rozszerzanie i zmniejszanie ciała eterycznego działa, mocne odczucia - ale wszystko inne po prostu nie czuję. To co opisujesz oznacza, że system w którym byłeś Cię jakby nie rozpoznaje. Kontynuuj pracę z otoczką,

Kontynuuje, czasem lepiej idzie czasem gorzej ale daje radę. Niekoniecznie potrafię zobaczyć swoją otoczkę i innych ale również mam odczucia. Wiesz jak na początku ćwiczyłem zakładanie otoczki?  Naładowanie się energią na początek a potem wizualizowałem kolorami otoczki. Zakładana z dolnych czakr była kolorem złotym, z górnych kolorem niebieskawym (bez względu czy czakry skrajne czy środkowe). Gdy zamknąłem koło- wyobrażałem sobie biało-niebieską otoczkę która wytwarza się wokół mnie. I tak dopóki nie poczułem tego. Zajęło mi około 2 m-cy z tym by poczuć.

 

pełne jej założenie zdaniem autora oznacza, ze system (meduza, egregor) jakby nas wypluwa z siebie, bo już nie może nas motywować informacjami i energią - co więcej, znane Ci otoczenie bardzo zmieni wobec Ciebie swoje reakcje.

Chyba się dzieje, albo projekcja mojego umysłu, że tak się dzieje. Zwolniłem się dzisiaj z pracy-złożyłem wypowiedzenie- żadnych telefonów, żadnych rozmów. Jakbym był cieniem. Tak samo sytuacja z bratem jakby przeszła w cień. Nie ma już wymuszania zachowań, nie ma awantur- ale też nie jestem już tak zapraszany jak wcześniej. Przyjadę, to fajnie- nie przyjadę, tez dobrze. Tak samo z dotychczasowymi znajomymi. Stałem się jakby tłem. Dobrym przykładem był Woodstock- od kiedy zacząłem z otoczką- nagle nie czułem już parcia by jechać. Fajnie byłoby, bo doskonałe zespoły jak na moje preferencje muzyczne, ale miałem taką a nie inną sytuację i nie pojechałem. Znajomi, którzy mnie bardzo namawiali, można powiedzieć, że nie zauważyli mojej nieobecności.

 

 

To byłby dobry znak - później ma przyjść brak motywacji i melancholia, bo pasożyt już Cię nie będzie pobudzał do działań które nie Tobie, a jemu służyły.

Tak, przeżywam to teraz. Do tej pory uwielbiałem jeździć ciężarówką i to jeszcze pasja urodziła się za młodych, szczenięcych lat, gdzieś w podstawówce. Do tego doszła przez znajomych nowa, raczej dobra oferta pracy na ciężarówkę- zwłaszcza pod względem finansowym. I nie wiem jak to odbierać- czy to kolejne kuszenie egregora, czy w końcu normalna praca bez obciążeń... Powoli odnajduję swoje prawdziwe cele-ale za to  zabiorę się dopiero gdy przepracuje wcześniejsze pozycje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przeczytałem i powoli zaczynam ćwiczyć kolejne kroki...

 

Ale...

 

Nie mam pojęcia jak sprawdzić, czy nowa praca to jednak prawdziwa okazja i normalny, zdrowy układ pracodawca-pracownik, czy kuszenie egregora. Masz jakieś pojęcie bądź fragment, jak do tego dojść?

 

Co jeszcze Ci mogę powiedzieć na temat mojej otoczki- Nie starałem się na siłę. Zanim zacząłem budować ją, najpierw zacząłem zagłębiać się w siebie. Wyglądało to mniej więcej tak: Kładę się najedzony,lecz nie przejedzony. Jakaś dobra herbata i zaczynam odpoczywać. Rozluźniam mięśnie kierując uwagę na nie. Potem, gdy czuje że są względnie rozluźnione zaczynam napełniać się energią. Ale na spokojnie, bez szarpania się.

 

Włączam w to oddech czyli wdech- energia kosmosu, wydech- energia ziemi. Staram się odczuć główne prądy energii przy oddechu, ale nic na siłę. Uda się, super- jak nie to oznacza, ze miałem dzisiaj gorszy dzień i byłem atakowany energetycznie, więc skupiam się na odtworzeniu poprawnej zewnętrznej warstwy ciała eterycznego. Gdy to zrobię- zagłębiam się w siebie. Nie potrafię tego wytłumaczyć. Czuję jak to w transferingu określono "szelest gwiazd". Jakaś taka błogość, zrozumienie, cisza ale jakby pełna szeptów.

 

Najbliższe określenie to "stan wzorcowy" z DEIR, lecz nie utrzymuję obrazu potrzebnego do wytworzenia tego stanu i jest jakby głębsze. Gdy wyjdę z tego stanu wtedy bez pośpiechu tworzę otoczkę. To takie dziwne, bo nie czuje się tego zmysłami.

 

Do tego w ten stan jakby wzorcowy potrafię się wprowadzić będąc na łonie przyrody i bez wysiłku utrzymywać go- ale jest warunek, muszę być sam.

 

Drugą kwestią, której nie rozumiem, to jest to, że w tym stanie czuję jakby coś przekazywało mi co robić w życiu, co mnie spełnia- lecz nie potrafię się dostroić na tyle by zrozumieć, bądź odczuć przekaz... Nie wiem jak to opanować, bądź rozwinąć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli nie programujesz przyszłości, nowa praca raczej na pewno nie będzie tą wyśnioną. Ale bierz co dają, i tak się wszystko później wyklaruje.

 

Jest na odwrót - wdech to energia ziemi (emocje), a wydech energia kosmosu (świadomość).Ja ziemską wizualizuję jako czerwoną a kosmiczną jako białą, złotą czasem.

 

Co do szeptów, to pewnie wyciszona przez relaks aktywność umysłu. Nie ważne co słychać i widać, ale co czujesz. Ćwicz dalej, osiągnąłeś na tej ścieżce więcej niż ja.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mógłbym powiedzieć, że osiągnąłem więcej, gdybym posiadał Twoją wiedzę. Ja dopiero zaczynam stawiać pierwsze kroki na tej drodze i nie wstydzę się, że podążam ścieżką, którą troche dla nas przetarłeś.

 

Co do wdechu i wydechu... Nie będę się spierał, bo raz- masz większą wiedzę, dwa- piszę wyłącznie o swoich odczuciach.

 

Z programowaniem to mówimy o etapie II DEIR czy masz również na myśli inne techniki czy programy samorozwoju? Wziąć wezmę, bo za coś trzeba żyć, ale nie wiem jak podejść do programowania. Nie potrafię jeszcze ogarnąć II etapu, mimo, że przeczytałem. Brakuje mi  powiązania faktów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Całe programowanie polega na tym, że wcześniej społeczeństwo (egregory) dawały Ci cele i mobilizację do nich, a teraz nie masz i celów,i mobilizacji - czyli napędu. Stąd melancholia i brak celów. Zysk w tym, że to nie są nasze własne cele, a egregorów - spełniając je rezygnujemy z celów własnej duszy, więc powstaje zła karma przez samo zaniechanie. 

 

Musisz na spokojnie poczytać drugą część jeszcze raz - tam jest wszystko wyjaśnione. Ja już średnio pamiętam szczerze mówiąc. Trzecia część to już w ogóle kosmos jak dla mnie.

 

A pracę koniecznie bierz i nic się nie bój. Jeśli jest otoczka, nie powinno nic się złego zadziać.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 16.09.2015 o 23:48, Arox napisał:

Mógłbym powiedzieć, że osiągnąłem więcej, gdybym posiadał Twoją wiedzę. Ja dopiero zaczynam stawiać pierwsze kroki na tej drodze i nie wstydzę się, że podążam ścieżką, którą troche dla nas przetarłeś.

 

Co do wdechu i wydechu... Nie będę się spierał, bo raz- masz większą wiedzę, dwa- piszę wyłącznie o swoich odczuciach.

 

Z programowaniem to mówimy o etapie II DEIR czy masz również na myśli inne techniki czy programy samorozwoju? Wziąć wezmę, bo za coś trzeba żyć, ale nie wiem jak podejść do programowania. Nie potrafię jeszcze ogarnąć II etapu, mimo, że przeczytałem. Brakuje mi  powiązania faktów.

 

jest takie mądre chińskie powiedzenie, że kiedy szklanka jest napełniona to wody nie wlejesz do niej(nie wiem czy jest ale pasuje do sytuacji). Nie chodzi o wiedzę a o odczucia wiedza mogłaby sprawić, że mógłbyś bardziej wątpić albo wydawałoby Ci się to nie realne lub coś innego. Pusty umysł w tym temacie lepiej chłonie wiedzę. Później jak będziesz nabywał nowej to będziesz porównywał i sam stwierdzisz czy działa czy nie. Ja teraz wracam do DEIR byłem na III i muszę sobie odświeżyć wiedzę. Rok temu jak mi Marek polecił DEIR byłem leszczem w tym temacie po roku jestem trochę mniejszym leszczem ale więcej się w moim życiu pozmieniało niż w ciągu 4 lat. Jak się nie dogadywałem z rodzicami tak zacząłem się dogadywać, chciałem się usamodzielnić i wyprowadzić właśnie to robię.( brzmi to może zabawnie ale sytuacja finansowa mi na to nie pozwalała). Mam pracę na początek w Poznaniu zaczynam 20 i będę szukał dalej. Opanowałem II poziom DEIR ale do III brakło mi cierpliwości teraz kiedy jestem mądrzejszy dzięki życiu i książką Marka o podświadomości oraz medytacji i nagrania docierającym do podświadomości mogę spokojnie powiedzieć że idę w dobra stronę. Jednak iść a kontrolować kierunek w pełni to różnica, dlatego trzeba być sternikiem na tym morzu, a nie tylko pasażerem. W DEIR bez podświadomości nie osiągniesz nic nawet jest to gdzieś napisane w książce że trzeba być ogarnięty na poziomie świadomość-podświadomość. Tylko napisane trochę w inny sposób. 

 

Generalnie DEIR dostarcza dużo zabawy raz mi się udało pamiętam wpłynąć na kobietę dzięki DEIR, która nie była zainteresowana a zaczęła to zainteresowanie okazywać. A w moim zachowaniu się nic nie zmieniło tylko operowałem na czakramach. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Arox - może ostatnio stałem się bardziej wrażliwy ale z Twojego postu odczułem mega nieprzyjemną energię, bardzo nasyconą strachem i uczuciem bycia ofiarą tego całe DEIR.

 

to nadal się zdarza, jak to się ma do teraz?

Edited by GluX

Share this post


Link to post
Share on other sites

Około dwa miesiące temu przeczytałem I tom DEIR "Przebudzenie". Interesująca książka, kilka razy podczas zapoznawania się z nią miałem deja vu.

Pierwsze ćwiczenia które opisuje autor robiłem już jako dzieciak mając bujną i plastyczną wyobraźnie, oczywiście bez świadomości, że buszuję

w niższym astralu.

 

Druga sprawa - od paru lat mam taki nawyk myślowy, że kiedy czuję jakąś "złą energię" to wizualizuję ją jako punkt w ciele który zamykam w bańce energetycznej.

Następnie wyjmuję to z ciała, unoszę w górę i obserwuję z lotu ptaka jak leci w stronę pobliskiej rzeki, topi się w wodzie, wnika w ziemię i rozpuszcza się.

W DEIR bardzo podobna wizualizacja jest opisana jako zdjęcie klątwy - trochę ciary przeszły po plecach jak to przeczytałem. :)

 

Udało się wywołać stan wzorcowy, ale maksymalnie na kilkadziesiąt sekund, później pojawiało się dojmujące uczucie zmęczenia.

 

Z kolei wizualizując sobie dwa potoki przechodzące przez ciało (kosmos-ziemia, ziemia-kosmos) momentalnie zacząłem mieć uczucie w podbrzuszu/na drugiej czakrze

jak po zejściu z karuzeli. Po chwili doszło wrażenie wzrostu ciśnienia śródczaszkowego. Jakieś 5 cm za i nad lewą skronią pojawiło się uczucie jakby wbijania szpilki

a po chwili popękały mi naczynka krwionośne w lewym oku. Chwilę wcześniej czułem się normalnie i nic nie zwiastowało nagłej zmiany samopoczucia.

 

Spróbowałem też z ciekawości zdejmowania złego oka. Osoba o której myślałem przypomniała mi się nagle wtedy w pewnej sytuacji która ostro mnie w przeszłości wkurwiła.

Kilkanaście godzin później spotkałem tą osobę, pytam jak życie. Okazało się, że w pracy dwóch klientów zrezygnowały ze świadczonych usług i zaistniała jeszcze jedna dziwna sytuacja

która może skończyć się zwolnieniem, poza tym trafił się zalany dom i mocne ochlapanie przez samochód. :o

 

To ostatnie podaję tylko jako ciekawy zbieg okoliczności. Tym niemniej czuję, że myśl to energia (ale nie mam jazd jak w schizotypii)

i coś w tym systemie może być.

 

Ale nie zdecydowałem się wchodzić w to głębiej.

BTW Teraz wiem Mareczku skąd wziąłeś przykład o dwóch kotkach w którejś audycji.

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, Pogromca_wdów_i_sierot napisał:

 

Z kolei wizualizując sobie dwa potoki przechodzące przez ciało (kosmos-ziemia, ziemia-kosmos) momentalnie zacząłem mieć uczucie w podbrzuszu/na drugiej czakrze

jak po zejściu z karuzeli. Po chwili doszło wrażenie wzrostu ciśnienia śródczaszkowego. Jakieś 5 cm za i nad lewą skronią pojawiło się uczucie jakby wbijania szpilki

a po chwili popękały mi naczynka krwionośne w lewym oku. Chwilę wcześniej czułem się normalnie i nic nie zwiastowało nagłej zmiany samopoczucia.

 

 

 

 

 

"Pogromca..." miałem dokładnie to samo tez bol głowy z lewej strony i czerwone lewe oko, ciekawego od czego to...;/?

Share this post


Link to post
Share on other sites

To jest w jakiś sposób związane z czakrą Adżna,. Teraz sprawdziłem, że ten punkt na głowie jest narysowany ze wskazówkami na  56 stronie I tomu.

Ale czemu taka reakcja wystąpiła, nie mam pojęcia. Zdziwiłem się, że też miałeś takie same objawy fizyczne.

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 4.08.2016 o 23:25, Pogromca_wdów_i_sierot napisał:

Około dwa miesiące temu przeczytałem I tom DEIR "Przebudzenie". Interesująca książka, kilka razy podczas zapoznawania się z nią miałem deja vu.

Pierwsze ćwiczenia które opisuje autor robiłem już jako dzieciak mając bujną i plastyczną wyobraźnie, oczywiście bez świadomości, że buszuję

w niższym astralu.

 

Druga sprawa - od paru lat mam taki nawyk myślowy, że kiedy czuję jakąś "złą energię" to wizualizuję ją jako punkt w ciele który zamykam w bańce energetycznej.

Następnie wyjmuję to z ciała, unoszę w górę i obserwuję z lotu ptaka jak leci w stronę pobliskiej rzeki, topi się w wodzie, wnika w ziemię i rozpuszcza się.

W DEIR bardzo podobna wizualizacja jest opisana jako zdjęcie klątwy - trochę ciary przeszły po plecach jak to przeczytałem. :)

 

Udało się wywołać stan wzorcowy, ale maksymalnie na kilkadziesiąt sekund, później pojawiało się dojmujące uczucie zmęczenia.

 

Z kolei wizualizując sobie dwa potoki przechodzące przez ciało (kosmos-ziemia, ziemia-kosmos) momentalnie zacząłem mieć uczucie w podbrzuszu/na drugiej czakrze

jak po zejściu z karuzeli. Po chwili doszło wrażenie wzrostu ciśnienia śródczaszkowego. Jakieś 5 cm za i nad lewą skronią pojawiło się uczucie jakby wbijania szpilki

a po chwili popękały mi naczynka krwionośne w lewym oku. Chwilę wcześniej czułem się normalnie i nic nie zwiastowało nagłej zmiany samopoczucia.

 

Spróbowałem też z ciekawości zdejmowania złego oka. Osoba o której myślałem przypomniała mi się nagle wtedy w pewnej sytuacji która ostro mnie w przeszłości wkurwiła.

Kilkanaście godzin później spotkałem tą osobę, pytam jak życie. Okazało się, że w pracy dwóch klientów zrezygnowały ze świadczonych usług i zaistniała jeszcze jedna dziwna sytuacja

która może skończyć się zwolnieniem, poza tym trafił się zalany dom i mocne ochlapanie przez samochód. :o

 

To ostatnie podaję tylko jako ciekawy zbieg okoliczności. Tym niemniej czuję, że myśl to energia (ale nie mam jazd jak w schizotypii)

i coś w tym systemie może być.

 

Ale nie zdecydowałem się wchodzić w to głębiej.

BTW Teraz wiem Mareczku skąd wziąłeś przykład o dwóch kotkach w którejś audycji.

 

 

 

 

 

 

Bardzo ciekawe i w sumie straszne z tym okiem - a może hiperwentylację zrobiłeś?

 

Ogólnie z nadmiarem energii życiowej mogą być poważne kłopoty, dlatego na wschodzie najpierw nauki moralne - potem ćwiczenia ciała i w końcu pranajama. A oddech to energia, która może uświadomić nam schowane wzorce, i doprowadzić do załamania nerwowego, albo i gorzej. Dlatego najpierw wg. mnie samoocena, a dopiero później praca z energiami.

 

Ja po ćwiczeniach energii góra dół z DEIR, za każdym razem miałem po kilku dniach duże kłopoty w życiu, głównie awantury z otoczeniem. To mnie mocno przestraszyło, i pokazało jak bardzo w sumie są to niebezpieczne praktyki, zwłaszcza gdy ktoś jak ja, tłumi dużo rozpaczy i lęku w sobie.

 

Niestety, bez kompetentnego nauczyciela błądzimy w mroku, uczymy się na bolesnych błędach, a ktoś już tę wiedzę ma... odkrywamy koło na nowo. To mnie wpienia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Aumakua napisał:

Ja po ćwiczeniach energii góra dół z DEIR, za każdym razem miałem po kilku dniach duże kłopoty w życiu, głównie awantury z otoczeniem. To mnie mocno przestraszyło, i pokazało jak bardzo w sumie są to niebezpieczne praktyki, zwłaszcza gdy ktoś jak ja, tłumi dużo rozpaczy i lęku w sobie.

 

 

Mam wrażenie, że Wereszczagin celowo coś pominął w tych książkach...ale mam za sobą tylko pierwszy tom, więc nie mam pełnego obrazu.

Sam fakt, że brał udział w projekcie "przyjaźń" sprawia, że mam dystans co do jego osoby.

Co prawda twierdził, że jego zdaniem to niemoralne i celowo sabotował ukończenie tego projektu.

Ale napisać można wszystko...

 

Podobno jakiś rosyjski profesor Wselenski negatywnie wypowiadał się na temat DEIR, ale nie mogę nic znaleźć na ten temat.

Trzeba by pobuszować po rosyjskich stronach, ale aż tak mnie to nie zastanawia co konkretnie jest nie halo.

 

Na stronkach .ru znalazłem kiedyś biografię Podwodnyja. Pamiętam, że skończył studia związane z matematyką, był trzykrotnie żonaty i urodził się w latach 50-tych.

 

I faktycznie, tłumione stany emocjonalne na pewno też muszą mieć wpływ na takie reakcje i następstwa.

Np. podczas wywoływania stanu wzorcowego czułem jakiś dziwny wstyd, co na zdrowy rozsądek jest absurdalne.

 

BTW Napisałem dłuższy post, ale się skasował. :o

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak ja piszę Marek - dokładnie jak u siebie wpierw nie posprzątasz to ciężko będzie osiągnąć coś bardziej skomplikowanego. Ja tez mam jeden temat, który się ciągnie za mną. Robię ostatnio duże postępy żeby ten temat nie miał już na mnie wpływu dzięki pracy z podświadomością. Generalnie zauważyłem ze łatwiej się osiąga różne stany DEIR jak się prosi swoją podświadomość o pomoc o wiele łatwiej osiąga się zamierzony cel może dlatego że to jest instynktownie tak jak w pierwszym tomie było opisane o tej dziecięcej umiejętności poruszania się w świecie energetycznym. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.