Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Recommended Posts

Witajcie wszyscy mam22 lata może i to jest bardzo młody wiek,ale pomimo tego mam problem ze sobą,ponieważ w wieku 19lat związałem się i po trzech latach stwierdziła że się wypaliło, i mnie zostawiła dla kolegi z pracy, byliśmy zaręczeni wszytko działo się bardzo szybko, czyli sex wspólne spanie i wgl, ale jeden menkamet to był związek na odległość,ale rozmawialiśmy codziennie przez kamerkę pisaliśmy ja zjeżdżałem co dwa miesiące na trzy tyg, planowaliśmy już przyszłość bo chciałem ją zapewnić że kocham i to dla nas robię i że za dwa lata zjade, swój cały czas poświęcałem w Polsce jej odciąłem się od koleżanek miałem tylko dwie z dawnej pracy ale była zazdrosna i kontakt zerwałem z kolegami też bo nie miałem czasu, i tak jakoś przywiązałem się do niej i po jakimś czasie wpadła rutyna i zapomniałem jak to było z innymi ludzmi bo była tylko ona i praca zagranica, i nie raz już nie miałem o czym rozmawiać tylko to co się teraz wydarzyło,jestem z natury spokojny może i nie śmiały nie jestem ale zbytnio nie mam tematów do rozmów i nie potrafię zbytnio żartówac, bo żadnych nie znam byłem bardziej poważny spokojny czlowiekiem, teraz przez tą zagranicę nie wiem czy poznawać jakoś przez portale ratkowe próbować dziewczyny? Czy poprostu zająć się sobą dorobić się tego czego chce czyli jakieś za 3 lata zjade na stałe do Polski i wtedy zacząć szukać tej miłości i próbować poznawać ludzi ciężko mi jest samemu ale nie wiem co będzie dobre dla mnie bo wygadany nie jestem.. A też iść do pracy i wracać też i mieć kontakt tylko z rodziną też źle, nieraz kogoś poznam to nie wiem o czym pisać pożądane parę pytań ale się odsuwają ode mnie ale z jedną mam jakiś kontakt ale nic z tego nie będzie i tak, proszę o pomoc poradę jak najlepiej teraz wykorzystać ten stan singla gdy ma się pracę i zbytnio nie mam tutaj jak poznawać ludzi tylko wtedy kiedy jadę na urlop do Polski

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Pawlitooo napisał:

Czy poprostu zająć się sobą dorobić się tego czego chce czyli jakieś za 3 lata zjade na stałe do Polski i wtedy zacząć szukać tej miłości i próbować poznawać ludzi

Tak. Ciężki okres przed Tobą ale posłuchaj tej audycji:

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po pierwsze popraw formatowanie wiadomości bo nie da się czytać tego co napisałeś.

Odpowiadając na pytanie postawione w tytule wątku:

1. Należy  przyjąć zastaną sytuację na klatę - całe życie przed Tobą i nie ma się czym przejmować.

2. 0 kontaktu względem ex. Usuń numer telefonu,  wywal ją z mediów społęcznościowych.

3. Przejrzyj parę innych historii z działu "świeżakowni" żeby zobaczyć, że Twoja historia to często spotykany w życiu schemat

 

 

Edited by somsiad
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przeżyjesz .Ale uzbrój się w cierpliwość u jednego piecze dupa miesiąc a u drugiego ze dwa lata ... 

Share this post


Link to post
Share on other sites

No cóż, strasznie chaotycznie piszesz bracie, ale w Twoim stanie to zrozumiałe. 

 

Najważniejsze nie płacz, nie skomplaj, nie szukaj kontaktu, usuń kontakty z ww. panną, nie podglądaj profili społecznościowych i całego tego gówna z nią związanego, tylko pogłębi to Twoje cierpienie, przynajmniej do momentu kiedy całkiem nie przerobisz jej w swojej głowie. Nie pakuj się w kolejne związki póki co, jak chcesz i Ci to pomoże to nawiąż kilka kontaktów seksualnych z innymi kobietami, mi osobiście nie pomagało, ale każdy jest inny.

 

Zajmij się sobą, biegaj, pływaj, czy co tam lubisz robić, rozwiń się zawodowo a wrócisz na dobre tory, to czas dla Ciebie. 

 

Jesteś jeszcze bardzo młody, dzisiaj Cię rozrywa od środka, wszyscy to bracie znamy i rozumiemy. 😉 

 

Mi zajęło dwa lata na wyleczenie zgagi, a i tak rysy zostały. 

 

Zastosuj się do ww. rad, a wrócisz na odpowiednie tory.

 

Boli, ale to nie tragedia, życie toczy się dalej, wykorzystaj ten czas. 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie rezygnuj z kontaktów z ludźmi tylko dlatego że twoja dziewczyna jest zazdrosna. Druga sprawa związki na odległość  przeważnie kończą się rozstaniem więc przemyśl czy nie lepiej wrócić do Polski na stałe. Pomyśl o tym co cię interesuje znajdź sobie jakieś zajęcie  i nie szukaj na siłę miłości bo możesz się zawieść ponownie daj sobie czas na to.

Edited by Frank89

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zwal konia a następnie kup sobie szampana i go wypij. Żeby wchodzić w związek małżeński w wieku 20 kilku lat trzeba mieć nierówno pod sufitem. Laska dała Ci w prezencie kilka dobrych lat na przemyślenia i rozwój.

  • Like 16
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
47 minut temu, Pawlitooo napisał:

to był związek na odległość,ale rozmawialiśmy codziennie przez kamerkę pisaliśmy ja zjeżdżałem co dwa miesiące na trzy tyg, planowaliśmy już przyszłość

:DDDDDDDD myślę, że nie jeden do niej w międzyczasie zjeżdżał, "rzuciła ciebie" bo zacząłeś przeginac z tą "miłością" - zakładając, że ten Wątal to nie jest jakiś trolling! Masz 22 lata, życie przed Tobą a ty beczysz ja skończony frajer bo jakaś cipa, która  być może od początku nie była z Tobą uczciwa, Ciebie olała, daj spokój, poznasz jeszcze nie jedna taka co Cię oleje aż się nauczysz jak postępowac z kobietami. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Pawlitooo napisał:

to był związek na odległość

Niemal każdy, być może są jakieś wyjątki, związek na odległość to strata czasu, gdyż jest niemal pewne, że taki związek po jakimś czasie się rozpadnie.

 

Z tego co czytam, to popełniłeś wszystkie standardowe błędy jakie mogłeś w związku popełnić. Związałeś się dość szybko, wszystko potoczyło się dość szybko, całe swoje życie podporządkowałeś jej oraz temu związkowi poprzez odcięcie się od znajomych, zapewniałeś ją o swoich uczuciach, planowałeś z nią przyszłość, codziennie rozmawialiście, więc pewnie byłeś straszni napalony na nią i bardzo tego kontaktu potrzebowałeś. Jednych zdaniem: miś byłeś za dobry. Stałeś się dla niej otwartą książką, którą znała na pamięć, w dodatku dzieliła was pewna odległość.

 

Zajmij się sobą, czytaj forum, słuchaj Radia Samiec, czytaj zalecane lektury i odstaw na jakiś czas kobiety. Za bardzo zależy Ci na poznaniu kogoś, to jest moim zdaniem błąd. Jesteś na etapie, w którym przy związaniu się z kimś zapewne popełnisz te same błędy co wcześniej.

 

Ponadto naucz się stary pisać poprawnie po polsku, ponieważ Twój tekst czyta się dość ciężko.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Pawlitooo Po pierwsze, na przyszłość staraj się używać znaków interpunkcyjnych, bo nie da się tego czytać. Podstawowym błędem u Ciebie jest to, że największym źródłem Twojego szczęścia była ONA i za bardzo się zaangażowałeś. Kiedy Ty byłeś w delegacji, ona prawdopodobnie latała sobie na boki z jakimś bad boyem, a Ciebie traktowała zapewne jako dostarczyciela dóbr (zgaduję, że nie wracałeś z delegacji z pustymi rękoma). Dlaczego niby masz się przejmować takim szmaciskiem i uzależniać od niej swoje poczucie szczęścia? Za parę lat będziesz dziękował, że sprawa się tak potoczyła i nie spłodziłeś jej dziecka i nie doszło do ślubu. Wtedy dopiero byś miał problem, a tak dalej masz czystą kartę i całe życie przed sobą. Najlepiej będzie jak zajmiesz się SOBĄ, poukładasz sobie w głowie, zamiast szukać na siłę kolejnych związków, bo historia się powtórzy, tym bardziej, że pracujesz za granicą. Praktykuj rozwój osobisty. Polecam książki Marka, a jak nie masz kasy to audycje i forum. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Pawlitooo a ja kolegę rozumiem. Sam żenilem się, mając 24 lata. Też byłem rycerzykiem. Ratuje cię twój wiek. Teraz jak ogarniesz głowę i życie, cały świat jest u twoich stóp! Powodzenia

 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Krugerrand napisał:

 związek na odległość to strata czasu, gdyż jest niemal pewne, że taki związek po jakimś czasie się rozpadnie.

Każdy związek po jakimś czasie się rozpadnie :D Sęk w tym czy warto inwestować zasoby w taki zwiazek, z góry wiedząc, że będziemy musieli "więcej zainwestować".

 

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nowy kolega napisał ten sam wątek w 3 miejscach. Może moderacja coś podziała.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By Spiderox
      Witam Braci. Mam 40 lat, rozwiedziony prawie 2 lata temu. Byla juz zona, zdradzala mnie krotko przed slubem. Na goracym uczynku nie zlapalem, ale mam 99% pewnosci. Wszystkie typowe oznaki zdrady itd. Bedac wielce zakochany, postanowilem wybaczyc pieknej narzeczonej. Udalo sie nam stworzyc calkiem ok zwiazek, ale tylko na 8 lat(10 w sumie razem). Zostawila mnie z dnia na dzien, pewnego zimowego wieczoru. Niewyczulem zdrady, tzn wtedy niewyczulem. Po analizie, dotaralo do mnie, ze zmiana charakteru (zimno, olewanie itd) nastapily po imprezie swaitecznej, w ktroej to zostala na noc🤗. Reszte opowiem kiedy indziej.dziekuje
    • By Kacper
      Cześć Bracia! Może na początku trochę informacji o mnie. Nazywam się Kacper, mam 21 lat, aktualnie jestem na drugim roku studiów, a także prowadzę własną firmę. 
       
      Z góry przepraszam za wszystkie błędy ortograficzne, a także za nieodpowiednią składnie. Postaram się jak najlepiej i najdokładniej wytłumaczyć całą sytuacje, która przytrafiła się w moim jakże krótkim życiu. 
       
      W listopadzie 2018 roku, rozstałem się z dziewczyną z która spędziłem 4 lata. Oboje zdecydowaliśmy, że to już nie to samo i bez żadnej spiny po prostu się rozstaliśmy i każdy poszedł w swoją stronę. Na początku Grudnia tego samego roku poznałem dziewczynę. W zasadzie sama zaczęła do mnie pisać i najzwyczajnej zagadywać. Pisaliśmy całymi dniami i nocami. Poczułem, że komuś na mnie zależy. Spotkaliśmy się po tygodniu, wszystko pięknie jak ta lala, poszliśmy na miasto coś zjeść i pogadać. Wieczór według mnie spędzony jak najbardziej na plus. Jednak cały czas miałem gdzieś z tylu w głowie, że ona jest dla mnie takim plastrem. 31 grudnia postanowiliśmy być razem. Nigdy nie sądziłem, że wejdę tak szybko w związek z dziewczyną, która znam zaledwie miesiąc. Nie da się ukryć byłem bialorycerzem. Studiuje w Szczecinie(natomiast moje rodzinne miasto to Gorzów Wlkp) na studiach dziennych, mam własne mieszkanie w super dzielnicy, a także auto, które dosyć się wyróżnia. Przez co cały czas słyszę docinki na ten temat, że wszystko co mam to od rodziców. Nie ukrywam, że rodzice bardzo mi pomogli. Bo bez nich nie byłbym w stanie tego wszystkiego mieć.  
       
      Wracając do wątku z dziewczyna. Ma ona 21 lat, po skończeniu liceum zrobiła sobie rok przerwy od studiów w celu poprawienia matury(co jej i tak nie wyszło) 
      Przez cały okres od stycznia do kwietnia przyjeżdżała do mnie do Szczecina. Był to najpięknieszy czas w moim życiu. Spędziłem mega dużo cudownych chwil z nią. Nie było żadnych kłótni, aż do Maja gdy zaczęła grzebać w mojej przeszłości i w tym jak było mi z poprzednia dziewczyna. Zaczęły ze sobą pisać. Miałem mega kłótnie spowodowane tym jak mogłem jej powiedzieć, ze byłem z dziewczyna 4 lata, ze ona nic nie wie, jak ja mogłem ją w ogóle okłamać. Grzecznie starałem się wytłumaczyć, że po prostu chciałem o tym zapomnieć i już do tego więcej nie wracać. Oczywiście drama trwała z dobre pare miesięcy i przy każdej drobnej kłótni oczywiście wracał ten temat w celu dopierdolenia mi. Przyszedł czas wakacji, pracowałem na budowie żeby zarobić pieniądze na wyjazd z nią. 
       
       
      Wstawałem codziennie o 6 i wracałem o 17, sześć dni w tygodniu przez dwa miesiące. Zapierdalalem jak wół żeby ten ostatni miesiąc spędzić czas na super wyjazdach. Księżniczka była o wszystko zazdrosna, straciłem kontakt z najlepszymi przyjaciółmi. Gdy chciałem się spotkać z moim kuzynem, aby zrobić sobie męski wieczór to oczywiście ona nagle dzwoniła do mnie, że jej smutno. To ja głupi do niej jechałem. W przeciągu roku nie spędziliśmy ze sobą może z tygodnia. Bo ona tak bardzo chciała żebym za nią szalał. A ja jak głupi robiłem wszystko pod nią:
      pojedzmy na zakupy do ikei(200km w jedno stronę)  Pojedzmy nad morze  Chodźmy na zakupy  Wszystko było robione pod nią, a gdy ja chciałem coś zrobić to było tylko a po co Ci to, a to idź sam bo mi się nie chce. Były nawet kłótnie o moja kuzynkę, która traktuje jak siostrę. 
      Wiele razy było mówione jakim to jestem skurwielem i chujem. Ze jak ona może być z takim kimś kto ciagle kłamie i lata za innymi kobietami. Gdzie ja byłem jej wierny jak pies i robiłem wszystko żeby uszczęśliwić myszkę....
       
       
       
      Przyszedł październik 2019, postanowiła iść na studia po rocznej przerwie. Niestety nie udało jej się poprawić matury wiec poszła na medycynę analityczna. Była na niej zaledwie 2 miesiące. Po czym stwierdziła, że zmieni uczelnie i przyjdzie na moja! Po prostu hit! 
      Wynajmowała własne mieszkanie, ale i tak spaliśmy u siebie codziennie. Jeden tydzień u mnie, drugi u niej. I tak, aż do Grudnia. 
      W połowie grudnia powiedziała mi, ze chce rzucić studia. Oczywiście próbowałem jej przetłumaczyć, że to jest bez sensu bo będzie miała drugi rok w plecy. 
       
      Pokłóciliśmy się 3 dni po wigilii. 
      Jechaliśmy autem, poszło znowu o to jakim ja jestem skurwielem. Po czym coś we mnie pękło. Powiedziałem, że nie będzie mnie tak traktować i niech wyjdzie z tego auta. Wyszła. Odjechałem w kierunku swojego domu po czym dzwoni do mnie zapłakana ze mam wracać. Wiec ja głupi wróciłem. Weszła do mojego auta i co dostałem za te wszystkie starania? Trzy szybkie plaskacze na twarz...
      Powiedziałem o nie, ze to przesada. Wróciłem do domu. Zaczęła mi wysyłać jak tnie się po rękach. Po czym nie odzywała się do mnie 3 dni. Stwierdziłem, że nie chce mieć jej na sumieniu i zadzwoniłem do jej ojca żeby powiedzieć, że się tnie na rękach i chce rzucić studia. I zaczęło się znowu. 
       
      Wyzywanie mnie, ze zniszczyłem jej życie jak ja mogę taki być. Skoro ja już nie potrafiłem jej pomoc to stwierdziłem niech jej rodzice się nią zajmą. Wysłali ją do psychologa, miała się uczyć i zaliczyć co może. Jednak tego nie zrobiła i po prostu zabrała swoje papiery ze studiów. 
       
       
      Jest już styczeń tego roku (2020), czułem się wręcz chujowo. Nie potrafiłem przestać o tym myśleć, ryczałem jak głupi, jeździłem autem w nocy po mieście. 
      Wtedy zauważyłem, że narzuciła mi swoje wszystkie wartości i tok myślenia. Robiłem dosłownie wszystko to co chciała. Próbowałem się uwolnić. Miałem naprawdę dosyć wszystkiego. Wszyscy moi przyjaciele i znajomi mówili, ze to nie jest dziewczyna dla mnie, ze powinienem odpuścić bo tylko się wykańczam. 
      W tamtym momencie przypomniałem sobie słowa mojego taty „nie pokazuj lasce, ze Ci za bardzo zależy bo to wykorzysta”
       
       
       
      Mieliśmy kontakt cały czas, ale był mega toksyczny. Przespaliśmy się pod koniec stycznia. Po czym nagle stwierdziła, ze tak być nie może. Nie odzywałem się pare dni. Stwierdziłem, ze pójdę do psychologa. Poszedłem do terapeutki, ale strasznie się zawiodłem po prostu trafiłem na nieodpowiednia. Od 10 lutego do 14 nie odzywalismy się prawie nic do siebie. Po czym w walentynki napisała, ze chce się zobaczyć i tak dalej. Zobaczyliśmy się mowila jak to bardzo kocha, ze jej zależy. Ze jak się kocha to się walczy do końca. Ze zarezerwowała Nam hotel nad morzem żeby to wszystko naprawić. Nie pojechaliśmy bo powiedziałem, ze nie będę z kimś takim. 
       
       
      Po czym stwierdziłem, ze muszę o nią walczyć bo przecież jak się kocha to się walczy. Ciagle miałem w głowie to co ona myślała i mowila. Już nie miałem własnego zdania. Byłem przez 2 tygodnie wyzywany i zlewny ciepłym moczem. Po czym na początku marca powiedziałem dość. Poszedłem do innego psychologa i uświadomił mi on, ze ta dziewczyna ciągnie mnie tylko w dół. To, że nie warto starać się dla kogoś, dla kogo nic nie znaczymy. Jestem po dwóch wizytach, nie mam kontaktu z nią wcale. Jest mi lżej. To był ciężki czas. Po czym dzisiaj 13 marca dostaje zdjęcie na jednym z portali jak to jej nowy chłopak trzyma ją za rękę i piją wino. Od Walentynek do dzisiaj minął miesiąc. Gdzie ona wtedy próbowała mnie uświadomić jaki jestem ważny i jedyny w jej życiu, że ona nie chce innego. Po czym dzisiaj kurwi się z innym. 

       
       
      Czytałem sporo wątków na forum i stwierdzam, ze kobiety to totalne manipulatorki. 
       
      Można powiedzieć, że zaczynam odzywać. Cierpiałem przez ostatnie 3 miesiące, gdzie ona chodziła na imprezki i dbała o siebie. 
       
       
      Przepraszam za chaos pod koniec. 
      Nerwy wzięły górę. Mam nadzieje, że dostanę od Was porządna lekcje w komentarzach.
    • By pienbv
      Cześć wszystkim!
       
      Cóż, to będzie moja historia oraz prośba i o poradę. Zacznę od historii swojej i będę przechodził aż do czasu teraźniejszego. No to jazda!
       
      Jak miałem 6 lat to rodzice się rozwiedli - nie miałem taty (ale to zupełnie inna historia i zakręcona ) .Od 10 roku życia choruję przewlekle na chorobę autoimmunologiczną, z którą do teraz mam spokój. Po kolejnych trzech latach doszły kolejne dwie, które spowodowały iż od tego 13 roku życia żyłem ze świadomością czekającego na mnie skalpela - przeszczep wątroby. Oczywiście, jak to chora osoba wszyscy w rodzinie na mnie chuchali i dmuchali = nauka życia w społeczeństwie 0 (w tym relacji damsko męskich). Później przez to uważałem, że sobie nikogo nie znajdę. Jak mi się coś dzieje to żółknę (skóra i gałki oczne) - wynika to z podniesionej ilości bilirubiny we krwi. A kto może pokochać osobę, która nie jest w pełni zdrowa. Ale cud się zdarzył i wieku 19 latu (w bardzo pokręcony sposób) poznałem dziewczynę. Żyliśmy dwa lata w związku na odległość i ją ściągnąłem do swojego miasta. Tak się zdarzyło, że w ciągu naszego związku przeszedłem dwa przeszczepy wątroby. Zniszczyło to trochę moje ciało, wielka blizna na brzuchu, dużo rozstępów przez tycie i chudnięcie w wyniku brania sterydów, wielka blizna w pachwinie po biopompie. Ale, że wiedziała co mnie czeka i znaliśmy się już długo to akceptowała moje ciało, ja byłem happy i nie było tematu. Nawet się jej oświadczyłem po 3 latach związku. Ale nic nie może wiecznie trwać, w grudniu zeszłego roku powiedziała że chce się rozejść. Jak to przeżyłem to już moje zmartwienie. Najważniejsze, że już się z tego wyleczyłem - trzeba mieć przecież kręgosłup . Wyprowadziłem się z domu rodzinnego, stwierdziłem że czas na porządne zmiany. No i na stacji poznałem bardzo fajną dziewczynę z Ukrainy.

      No i po co ten długi wstęp i te sprawy ze zdrowiem? Problem mam taki, że mi się dziewczyna bardzo spodobała. Jest wolna. Nawet udało mi się ją wyciągnąć na wyjście do pubu (dzięki staruszku za wsparcie!).  Dobrze mi się z nią rozmawiało w pubie, często rozmawiamy na Messengerze czy na stacji jak się akurat spotkamy w kuchni. Mnie się z nią przyjemnie rozmawia, nie wiem jak to jest z jej strony. Wszyscy w okół mi mówią, że to była randka ale ja to bardziej odebrałem jak wyście koleżeńskie. Może jestem dziwny? 🤪 Teraz wychodzę z nią w sobotę do coś na kształt ogrodu botanicznego i może jak się uda znowu do pubu wieczorem. Mam obawy, żeby się jej pokazać. Nie jest to tragiczny widok, jest ok. Druga rzecz, miałem jedną w życiu partnerkę, która powiedzmy temperamentem wgl mi nie odpowiadała czyt. kłoda. Ale ja też nie mam jakiegoś doświadczenia w seksie i są obawy że nie podołam. Trzecia rzecz, i can not in to relacje damsko/męskie. Znaczy się, to przychodzi mi naturalnie. Rozmawiam z kobietami normalnie, ale gdy rozmawiam z taką co mi się podoba to nagle z gadatliwego ekstrawertyka robię się spanikowanym małym chłopcem (wyjątkiem jest ta Ukrainka). Boję się, że nie wyczuję momentu/okazji ? kiedy ona będzie się chciała zbliżyć - nawet przebić tą barierę dotyku jakiegokolwiek. Na samą myśl o zbliżeniu  - przez te obawy - aż mnie ciarki przechodzą. W złego tego słowa znaczeniu.
       
      Uprzedzając, chodzę do psychologa i dużo rzeczy już poprawiłem i wypracowałem. Po prostu jeszcze nie doszedłem do tego momentu, a mnie to cały czas zaprząta głowę.
    • By dyletant
      Na kanwie wielu lat doświadczeń, przyszło mi zobaczyć wielu rzeczy których wcześniej nie widziałem i zrozumieć, to czego dotąd nie rozumiałem.
       
      Kiedy w życiu codziennym dzieliłem się swoimi poglądami, ludzie zazwyczaj reagowali niezrozumieniem, dyskredytowali mnie w dalszej opinii lub dystansowali się do mnie - dlatego postanowiłem zrobić mały spis treści, dla początkujących, którzy nie są pewni co do dam które poznają i które ich oczarowują i z którymi chcą się wiązać.
       
      Miłość... do mnie bardziej przemawia haj hormonalny, bo jak wiemy... komputer nie składa się tylko z części - uruchamia go system, czyli szereg zachodzących w nim procesów, złożonych w podzespołach.
      A więc do rzeczy.
       
      Kobiety bardzo skrupulatnie dbają o tajemnice i nie czują wstydu w chwili gdy powinno się go czuć - nawet kiedy złapiesz je za rękę na zdradzie - czują że po prostu wpadły, nie analizują czy zrobiły coś nie tak - po prostu winni są ci, którzy ją nakryli.
      Dlatego to co dla nas jest moralne - dla nich jest furtką do przemycenia czegoś.
       
      Etapy jakie można zaobserwować u płci przeciwnej już od najmłodszych lat, oraz sprawy na które trzeba zwrócić uwagę podczas wiązania się z jakąkolwiek kobietą:
       
      - relacje jej rodziców oraz sposób w jaki żyją -> jeśli są rozwiąźli - dziecko wychowane w takim domu dostaje predyspozycje aby również być rozwiązłym, ponieważ w wieku nabywania wzorców, chłonie zachowania najbliższych jak gąbka
      - relacje z byłymi partnerami oraz orbiterami -> mogą być nimi ex lub całkiem nowi/nieznani panowie, jednak dla niej wzbudzający wystarczająco dużo zaufania aby im się oddać (najlepiej to zauważyć w okresie urodzin/świąt/sylwestra)
      - słabość do błyskotek -> partnerka gromadzi rzeczy i robi z nich ołtarzyk, w moim przypadku były to także prezenty od jej eks-partnera
      - kolczyki, tatuaże -> świadczą o kompleksach, mają na celu zakrycie szpetnych (jej zdaniem) partii ciała i zwrócenie na siebie uwagi poprzez kontrowersje - o kolczyku w języku chyba nie muszę pisać)
      - nowa i seksowna bielizna -> której nie widzisz na ciele partnerki, ale widzisz w jej garderobie (najczęściej przeznaczona dla kogoś innego)
      - nadmierne dbanie o swój wygląd -> w sytuacji kiedy jej na to nie stać albo kiedy mówisz jej wprost, że podoba ci się taka jak jest (przedłużanie rzęs, fitness, spa, solarium, zakupoholizm)
      - głupawe koleżanki/samotne madki którym nie wyszło -> jeśli ich wpływ jakkolwiek ingeruje w wasze relacje, to świadczy to o niedojrzałości partnerki, ponieważ wasz związek to wasze pomyłki i nauki
      - skłonność do nadużywania alkoholu -> często to tylko kieliszek na rozluźnienie, potem drugi jak śpisz, a gdy się budzisz okazuje się że nie am butelki. Bardzo często jest to spowodowane nadużywaniem alkoholu w rodzinnym domu.
      - ukrywanie treści rozmów, kontaktów (komunikatory etc...) -> każdy ma prawo do swobodnej wypowiedzi z kim chce - dziwne tylko, że najbardziej zabiegają o to osoby, których relacje po jakimś czasie sprawiają zawód innym.
       
      To tylko ogólne znaki rozpoznawcze, których się nauczyłem podczas wieloletnich batalii.
      U jednych są to "paranoje", podczas gdy u innych są to granice nie do przekroczenia, dlatego największy nacisk kładłbym jednak na konfrontacje z rodzicami.
       
      Z jednej strony można się przekonać w jaki sposób jest przedstawiany i traktowany mężczyzna w rodzinnym domu (będziesz tak samo traktowany), a także dowiedzieć się czy roszczenia wobec przyszłego zięcia nie są zbyt wygórowane.
      Zazwyczaj założenie drugie jest konsekwencją pierwszego - wtedy należy przeanalizować wkład drugiej strony i sens związku. Jeśli to tylko ty masz być wołem - należy się ewakuować.
       
       
      Jednym słowem, jeśli zachodzą sytuacje a dodatkowo masz ku temu przesłanki, w których twoja intuicja podpowiada ci, że nie czujesz wymierności tego co dajesz i robisz w związku, to na pewno jest coś -
      o czym twoja partnerka ci nie mówi: należy to zweryfikować w trybie natychmiastowym.
       
      Kobiety:
      a) wykorzystują słabości mężczyzn
      b) wykorzystują zasoby mężczyzn
      c) wykańczają ich emocjonalnie - żerując na nich, a także narzucając im wymagania pokroju szantażu, co bardzo często w sposób powolny doprowadza do ich agonii.
       
      Miałem kolegę, który się zapił na śmierć (40 lat) - okaz zdrowia, ale od czasu urodzenia dziecka, miał strasznie suszoną głowę przez teściów u których mieszkali. Jego praca, była niestety mobilna, toteż nieobecność dawała znakomitą okazję do tworzenia romansów. Jego żona notorycznie poddawała się podpuszczeniom własnej siostry, oraz matki - ojciec nie miał w domu nic do gadania - był od robienia. Jego żona, skumulowała w sobie jego negatywne cechy - oczywiście tylko i wyłącznie na potrzeby usprawiedliwienia swojej niewierności - po czym wyszła z propozycją rozwodu i zamieszkała z kim innym. Od kiedy pamiętam, facet starał się o częste widzenia z synem, był do niego przywiązany, a ta marna kobieta rozbiła szanse na normalny związek, wplątując zazdrość i osobę trzecią...
      Na pogrzebie każdy się od niej odsuwał, ale ona sama miała swoją teorię śmierci mojego kolegi a swojego męża  - problem trwał od dawna.
       
      Nie było by w tym niczego dziwnego, gdyby to były sprawy otwarte, o których się mówi i które zobowiązują płeć przeciwną do lojalności, wierności i wdzięczności pod warunkiem kary - ale tak niestety u nas nie jest (chyba że udowodnisz komuś zdradę ale nawet wtedy kara jest zdecydowanie mniej adekwatna do zniszczeń psychicznych).
       
      Kobiety mają na celu 2 rzeczy:
      1. Od młodości dobrze się bawić czyimś kosztem.
      2. Kiedy już minie im ochota na zabawę - założyć rodzinę, czyli złapać kogoś w swoje sidła i próbować żyć dwoma podpunktami naraz - mówię tu o większości, nie o wszystkich.
       
      Są doskonale przekonane o swojej wyjątkowości, z punktu widzenia biologicznego - natura ulokowała nas w pozycji podrzędnej, chociaż zdarzają się przypadki, w których to samica wręcz prosi o kopulowanie z samcem, jednak z powodu nadmiernej ilości adoratorów - zdarza się to stosunkowo rzadko.
       
      O samotnych matkach nie będę nawet pisał - bo forumowa statystyka pokazuje, że to bardzo zły wybór, który generuje dodatkową frustracje u mężczyzn z dobrymi intencjami.
       
      W jednej ze swoich audycji Marek powiedział coś, co pokrywa się z moim poglądem wobec osób, które lubieżnie czyhają nad czyimś ulem (metafora!).
      Od wielu lat, przez pewną kobietę odcinałem się od znajomych, którzy mieli z nią kontakt ale nieoficjalnie. Oczywiście że to głównie jej wina = suka nie da - pies nie weźmie, ale jeśli masz kumpla którego dupa cię adoruję - to licz się z tym że jeśli kumpel o tym nie wie, a się dowie o odwzajemnionym impulsie wobec jego partnerki - kumpla nie będziesz miał - a on związku prawdopodobnie też.
      Czy dużo tracisz?
      Na pewno w swoim środowisku możesz stracić wszystko, ale nie musisz. Jeśli otaczasz się debilami bez zasad, a można to zaobserwować bardzo szybko - to nie, jeśli są to mądrzy ludzie to tak. Ale nie oszukujmy się...
      Nikt też nie będzie darzył zaufaniem (o szacunku już nawet nie wspomnę) kogoś kto za plecami sięga po jego.
    • By Młody Samiec
      Kolejne wyzwanie z cyklu #30DNI. W styczniu skupiałem się na praktykowaniu medytacji i czuję, że weszło mi to w nawyk. Codziennie poświęcam kilkanaście minut na ćwiczenia oddechowe i medytowanie.
       
      W lutym skupię się na porannym mobility, rozciąganiu i ogólnym rozruchu dla ciała.
       
      Żeby się lepiej wstało.
      Żeby po raz kolejny zrobić coś czego się nie chce.
      Dla zdrowia.
      Po to by być sprawniejszym i lepszym sportowcem.
      I tak dalej...
       
      Postaram się co kilka dni zostawiać wpis z tym co danego dnia zrobiłem
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.