Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Exar

Z kronikarskiego obowiązku.

Recommended Posts

Czołem Panowie,

Przekraczając 1k postów, postanowiłem podzielić się w końcu historią małżeńską, która poniekąd mnie tu sprowadziła. Kiedyś myślałem, że jest unikalna i po prostu miałem wielkiego pecha do podłej, nie umiejącej uszanować drugiej osoby i 'świętych przysięg' baby. Dzisiaj wiem, że to tylko odlew z formy, zwykły imperatyw biologiczny szukania najlepszej gałęzi i ciepłego kurwidołka. Jest na forum wiele głębokich historii, które przeczytałem z zainteresowaniem i uwagą. Ta będzie krótka, jak kalka i ksero, lojalnie uprzedzam. :)


Początki super - ona była wyjątkową księżniczką, inną niż wszystkie. :D

Randki, narzeczeństwo, ślub i pierwsze lata, do czasu pojawienia się dzieci - każdemu można polecić. 😁 Było komfortowo, więc dama podejmowała lub rzucała różne bezsensowne prace i kultywowała rozwój osobisty tj. kursy i hobby za pieniądze męża. Wtedy białorycersko to pochwalałem, a mając dobry etat, mogłem nas sam utrzymać. Jednocześnie byłem coraz bardziej przytłoczony, a jednoosobowa finansowa odpowiedzialność za rodzinę i poczucie braku wsparcia księżniczki, zaczęły w końcu odbijać się na kondycji, zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Spadła forma zdrowotna, doszedł brak ramy, dałem się sprowadzić do roli providera, a małżonka kupczyła tyłkiem. Zaangażowany w utrzymanie podupadającego związku i rodziny, zaniedbałem kontakty towarzyskie jak i rodzinne. Na koniec zostałem właściwie sam z problemami na własne życzenie.


Tymczasem księżniczka zaczęła szukać szczęścia w świecie. Pojawiły się wyjścia na miasto, wyjazdy do spa, nocowania "u koleżanki", gównoprace z delegacjami. Jak się sobie wzajemnie ufa 🤪 i jest nowocześnie, to nie wypada protestować. W tym czasie ja grzecznie w domu z dziećmi. "Jasne, zrelaksuj się, taka jesteś zmęczona zleceniami (za drobne, a ja zapieprzając sam na dom, czuję się po prostu jak na turnusie w uzdrowisku)". 😂 Wobec mojej tak koncyliacyjnej postawy, oczywiście przestała mnie szanować,  a zaczęła zlewać i traktować impertynencko, wchodząc w wulgarne i agresywne tony. Na kanwie naiwnego ratowania czegokolwiek, wsparłem jej plany biznesowe. Gdy u mnie zawodowo nastąpił kryzys, a u niej biznes zaczął w miarę prosperować, szybciutko odeszła na 'swoje', zabierając potomstwo i chcąc polubownego rozwodu. Niedługo po zeskoku objawił się nowy kolega (raczej stawiam, że był stary 😁), a następnie karuzela, karuzela, na Bielanach, co niedziela. Na pewno byli też wcześniej, tylko miałem klapki na oczach i lśniącą zbroję.

 

Wtedy pierwszy raz się wku**iłem i zawnioskowałem o jej winę. Na wokandzie poznałem z nowej, 'lepszej' strony parę osób z rodziny księżniczki oraz ludzkie atencyjne ścierwo w postaci 'miłych' sąsiadów. "Sprawiedliwy sąd" dosrał mi współwiną (przyznam, cholerni hipokryci prima sort wymyślili argumenty! haha), godnymi alimentami i podziałem do dopłaty z mojej oczywiście strony. Co wygrałem, to ocalenie więzi i kontaktu z dziećmi. Próbowano go w ogóle zminimalizować, ale po zaciekłej walce prawnej i uporowi, jest przynajmniej w miarę regularny.


Po zakończeniu 'formalności' zacząłem proces swojej odbudowy, mentalnej, fizycznej, zawodowej. Dzisiaj potrafię śmiać się z przeszłości, ale wtedy, jak wszystko się waliło, wyłem wkurwiony z żalu i bezsilności. Ostatecznie bilans to wspaniałe dzieci, które są dla mnie najwyższą wartością i oczy, otwarte już teraz na wrodzoną naturę kobiet. Czuję się spełniony i pogodzony przede wszystkim sam ze sobą, a życiu jeszcze nie powiedziałem ostatniego słowa. Reasumując - warto było! :D

 

Jak zapowiadałem - nudy fest, więc jak ktoś dobrnął, dziękuję za uwagę! ;)

 

Edited by Exar
  • Like 24
  • Thanks 6
  • Sad 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Exar napisał:

Jak zapowiadałem - nudy fest, więc jak ktoś dobrnął, dziękuję za uwagę!

E tam nudy :) Samo życie. Dobry temat dla "świeżaków" którzy poznają dopiero naturę kobiet :) 

  • Like 1
  • Thanks 2
  • Haha 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Takich tematów powinno być dużo. Żeby nie było wątpliwości, iż tak postępują zwyczajne kobiety. Żeby nie można było powiedzieć, że to wyjątkowa sytuacja itp.

  • Like 2
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Historia rzeczywiście jak z "Luz Marija" odcinek 1346758, ale to czego powinszuję, bo cenię to bardzo, to męski już z perspektywy czasu dystans do tego syfu, okraszony sarkastycznym humorem tu i ówdzie, taki męski rachunek sumienia - gdzie malujesz babę jako ci się objawiła, ale między wierszami pamiętasz żeby też dać sobie po mordzie za niewątpliwe bialorycerstwo.

 

Dzięki!

Edited by Kim Un Jest?
  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Exar @trop @azagoth reszta braci!

Jaki morał z tej historii?! A taki, że teraz To My rozdajemy karty! To My teraz jesteśmy zimnymi skurwielami! I co najlepsze? Dobrze nam z tym! Jesteśmy panami swojego życia :)

Tyle w temacie :)

 

Edited by Still
  • Thanks 1
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Exar Z ciekawości spytam - eks mieszka z dziećmi? Sama? W jakim mniej więcej wielu była, gdy się rozstaliście? Czy ten jej nowy kolega to facet po przejściach, czy kawaler?

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak czytam tragistorie z dziećmi w tle, to zaczynam rozumieć te wszystkie niewytłumaczone samobójstwa panów czy pijackie ciągi. Ostatnio byłem na pogrzebie kolegi (pisałem o tym). Podobno się zapił, usłyszałem od jego byłej żony... Ale nigdy nie wspomniała że to jakakolwiek jej wina, nikt kurwa nie wspomniał. A chłop był mądry i pracowity. Gratuluję cierpliwości i opanowania, nie wszyscy mają w sobie takie cechy.

  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
24 minuty temu, Kapitan Horyzont napisał:

@Exar Z ciekawości spytam - eks mieszka z dziećmi? Sama? W jakim mniej więcej wielu była, gdy się rozstaliście? Czy ten jej nowy kolega to facet po przejściach, czy kawaler? 

Szczegóły już pominę, bo niewiele wniosą. Co do pierwszego 'bolca' - nie zapoznawałem się z nim bliżej. Natomiast obecnemu zwyczajnie współczuję, bo wiem na co się "połakomił". Powiem więcej, stale kibicuję nowemu związkowi ex, bo facet na poziomie jest gwarancją i tarczą, że moje dzieci mają się dobrze. Popieprzone emocje kobiece, w pierwszej kolejności kierowane są pod jego adresem, zamiast pod adresem potomstwa. Taki wentyl bezpieczeństwa.

26 minut temu, Krugerrand napisał:

@ExarW sumie, to wygrałeś swoje życie. Gratulacje

Cieszy mnie Twoja ocena, bo dokładnie takie mam osobiste przeświadczenie. :)

  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie chciałem być wścibski. Po prostu nie rozumiem gości, którzy mieszkają z panią i jej dziećmi. Zawsze taka wizja mnie odpychała i to już wtedy, kiedy jeszcze miałem białorycerskie spojrzenie na kobiety.

 

Związek z panią z dziećmi - powiedzmy, ok - ale każde mieszka u siebie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, Kapitan Horyzont napisał:

Związek z panią z dziećmi - powiedzmy, ok - ale każde mieszka u siebie.

Powiem ci z własnego doświadczenia, że to nie związek. Noc jest po to aby ludzie ze sobą spali skoro mają taką możliwość - bo to zbliża, w przeciwnym razie to nie jest związek, tylko kąsek do ugryzienia. Wiadomo że to komfort (bo sam nie potrafiłbym bez tego żyć), ale wyobraź sobie: laska rozbija związek, zdradza gościa z tobą, ty przychodzisz i liczysz na wierność zostawiając ją samą w nocy... Nawet latarnie pod oknem nie pomogą.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Kapitan Horyzont napisał:

Po prostu nie rozumiem gości, którzy mieszkają z panią i jej dziećmi.

To się jednak zdarza. Ale co z sytuacja w drugą stronę? Tzn. kobieta nie mając swoich dzieci, zaczyna mieszkać z facetem wychowującym dziecko/dzieci i staje się MACOCHĄ, jak z Kopciuszka. :D  O, facet - na to nie pójdzie 99,5% kobiet - no chyba, że ów samotny ojciec jest milionerem, wtedy dla odmiany pójdzie na to 99,5%. :D

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 minut temu, dyletant napisał:

laska rozbija związek, zdradza gościa z tobą

Podsumujmy: pani ma męża i dzieci, ja ją i uwodzę, skłaniam do rozwodu i zamieszkuję ze zdobyczą i jej przychówkiem?

 

No to raczej nie ja.

Share this post


Link to post
Share on other sites
28 minut temu, Kapitan Horyzont napisał:

Związek z panią z dziećmi - powiedzmy, ok - ale każde mieszka u siebie.

Odniosłem się do tego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Exar napisał:

koncyliacyjnej

   No to teraz proszę Pana, toś mi Pan zaimponował, aż musiałem do słownika zajrzeć,😮 poszerzyłeś moją wiedzę, dziękuję.

Co do reszty, sam wiesz, nic tu po mnie. Pogratulować i jednocześnie współczuć, bo jednak coś nie pykło, w sensie rodziny.

Ciesz się życiem, spełniaj marzenia i tyraj na alimenty, jeszcze kilkanaście lat i będziesz wolny całkowicie, daj boże bez zobowiązań.

Godzinę temu, Still napisał:

Jaki morał z tej historii?! A taki, że teraz To My rozdajemy karty!

   Tak nam się tylko wydaje, kobiety są lepsze od nas, my znamy tylko część ciemnej kobiecej natury, niewielką część.

One mają atuty w postaci tylko tego że są kobietami, mają ciało, potrafią faceta ogarnąć, przytulić, do tego jeżeli mają krztę inteligencji,

mogą ten stan utrzymywać długooo. Większość z nas, pomimo ogarnięcia popłynie, i nie wypierajcie się tego, wystarczy w miarę ten teges ogarnięta kobieta.

Pozdro.

  • Like 4
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

No taka typowa historia, @Exar, powiedzmy w 80% podobna do mojej :D Fajnie że się udało wszystko wyprowadzić na prostą.

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mimo, że się źle czytało to się dobrze czytało. Przykra historia dobrze napisana.

 

@Exar Gratuluję podejścia.

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Exar Gratuluję, że ogarnąłeś życie. Wpis pomógł pewnie wyrzucić to z siebie i ułożyć po raz kolejny w głowie.

Każda taka historia, jest cenna dla forum. Jeżeli pomorze choć jednemu białemu rycerzowi, zrozumieć, że liczy się on sam. Zaś jego myszka, nie jest "inna niż wszystkie". 

  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Exar Normalnie prawie jakbym o sobie czytał. Tylko w tym całym schematycznym kołowrotku póki co jestem na etapie rozwodu.

Gratulacje Bracie, świetnie że dotarłeś do bezpiecznej przystani po przepłynięciu oceanu spierdoliny 😎👍

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 23.11.2019 o 15:44, Exar napisał:

Jak zapowiadałem - nudy fest, więc jak ktoś dobrnął, dziękuję za uwagę!

Ej tam, nie kokietuj. Masz chlopie talent pisarski - mimo, że o poważnych sprawach, to się wiele razy czytając uśmiechnąłem. Super, że po latach podchodzisz do tego z dystansem. Ile to już lat od rozwodu?

W dniu 23.11.2019 o 18:02, Kapitan Horyzont napisał:

Nie chciałem być wścibski. Po prostu nie rozumiem gości, którzy mieszkają z panią i jej dziećmi. Zawsze taka wizja mnie odpychała i to już wtedy, kiedy jeszcze miałem białorycerskie spojrzenie na kobiety.

 

Związek z panią z dziećmi - powiedzmy, ok - ale każde mieszka u siebie.

W pełni popieram. Tutaj ostanio ktoś założył (bodajże w świeżakowni, nie pamiętam) temat o tym, jak mieszka w domu swojej partnerki - wdowy, w którym też mieszka dziecko tej pani, ale syn autora wątku ma tam też pokój.... bałagan jak sto pięćdziesiąt.

Mieć dzieciatą babę - w sumie normalka w pewnym wieku, ale bawić się w dom i miszmasz dziecięco - mamusiowo - tatusiowy, to dziękuję. Kwestii wprowadzania się do domu kobiety już litościwie nawet nie obśmieję.

Jeśli się rozwiodę, to kolejne panie tylko na zasadzie LAT. 

Edited by MrThruster
  • Thanks 1
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
49 minut temu, MrThruster napisał:

Ile to już lat od rozwodu?

Za dużo, by się przejmować, za mało by zupełnie zapomnieć.

Najuważniejsza nauka:

jeśli mężczyzna jest w stanie umysłowym, w którym Ona wydaje się być inna niż wszystkie, to będzie tak jak zawsze. 😁

 

49 minut temu, MrThruster napisał:

W pełni popieram. Tutaj ostanio ktoś założył (bodajże w świeżakowni, nie pamiętam) temat o tym, jak mieszka w domu swojej partnerki - wdowy, w którym też mieszka dziecko tej pani, ale syn autora wątku ma tam też pokój.... bałagan jak sto pięćdziesiąt. 

Mieć dzieciatą babę - w sumie normalka w pewnym wieku, ale bawić się w dom i miszmasz dziecięco - mamusiowo - tatusiowy, to dziękuję.

Przede wszystkim, własne ojcostwo bardzo wiele zmienia i daje mężczyźnie dużo nowej perspektywy.

"Nie masz dzieci i jesteś z samotną madką", nie jest tym samym, co "masz dzieci i jesteś z samotną madką".

W tej drugiej sytuacji, biologiczna dbałość o własne potomstwo pomaga i pozwala zachować mężczyźnie poczucie trzeźwości. Kobieta będzie mężczyzny o wiele mnie pewna, a to właśnie zagrożenie pozycji kobiety jest dla związku kojącym balsamem. Jeśli jej zależy, po prostu będzie się częściowo sama ograniczała, podświadomie rywalizując z dzieckiem partnera. A tak naprawdę zawsze będzie na DRUGIM miejscu, tylko raczej nie możesz jej tego powiedzieć. 👿

Natomiast, gdy przestanie się ograniczać, należy powiedzieć jej bez żalu 'au revoir najdroższa'.

 

Edited by Exar
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.