Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Smutny1412

Samotność, nieśmiałość i brak szans na poznanie kobiety

Recommended Posts

Witam! Mam 27 lat i opiszę w skrócie mój problem i mam nadzieję że ktoś mi coś doradzi w temacie. Jeszcze nigdy w życiu nie miałem kobiety i jestem prawiczkiem. Jestem raczej nieśmiałym chłopakiem i typem introwertyka. W szkole w gimnazjum i liceum miałem mało znajomych, większość czasu spędzałem w domu, nie wychodziłem za bardzo do ludzi, zawsze czułem się gorszy od moich rówieśników. Zawsze byłem słabszy fizycznie, nigdy nie umiałem w nic grać. Nawet piłki nie potrafiłem dobrze kopnąć przez co byłem wyśmiewany przez kolegów. Kto by się chciał kolegować z nieśmiałym, chorowitym chłopakiem, który nic nie potrafi?  Na studiach trochę się poprawiło, poznałem trochę fajnych ludzi, zacząłem wychodzić na jakieś domówki, na piwo z kolegami itd. Miałem nawet kilka dobrych koleżanek. Jednak nigdy nie potrafiłem poderwać żadnej dziewczyny. Moje imprezy na studiach to były raczej domówki z kilkoma znajomymi i jakieś wyjścia do pubów ale nigdy nie byłem na imprezie w klubie, nie miałem okazji poderwać żadnej dziewczyny. Wynikało to też z tego że jestem dość nieśmiały do kobiet i jakoś boję się i wstydzę nawiązać bliższą relację z kobietami. Dodatkowo mam tez trochę problemy ze zdrowiem,może nie jakieś poważne ale tez zawsze obawiałem się odrzucenia z tego powodu.  Teraz jestem w sytuacji, że mam kiepską pracę, coraz mniej znajomych, jakoś ciężko poznać fajnych ludzi. Przychodzę z pracy, siadam przed kompem i tak mi leci cały wolny czas. Nie mam za bardzo z kim się umówić ani gdzie wyjść. Uświadomiłem sobie, że tak na prawdę to nie mam i nigdy nie miałem prawdziwych przyjaciół.  Zdałem sobie sprawę, że przez moją niska samoocena i mój głupi charakter, przez moją nieśmiałość zmarnowałem sobie najlepsze lata życia. Jestem prawiczkiem, co mi zaczyna coraz bardziej doskwierać, bo młodsi dużo ode mnie maja to już dawno za sobą, a ja nawet nie całowałem się z żadna dziewczyną. Chciałbym gdzieś pójść do jakiegoś klubu, poszaleć wytańczyć się, poczuć że żyję ale nie mam nawet żadnej ekipy żeby gdzieś z kimś wyjść, a tak samemu iść do klubu bez ekipy to tak średnio bo wezmą mnie za jakiegoś dziwaka itd. Zazdroszczę chłopakom, którzy mają fajne dziewczyny, potrafią podrywać dziewczyny,maja udany seks, a ja nawet nie widzę cienia szansy na poprawę mojej sytuacji. Zmarnowałem moje najlepsze lata, czuje się jak jakiś stary dziad, któremu nic w życiu nie wychodzi. Chciałbym się poczuć kochany i doceniany, samotność dokucza mi coraz bardziej.  Zaczynam mieć myśli samobójcze, które stają się coraz silniejsze. Zadaję sobie pytanie, co ja tutaj robię i po co jestem. Czuję, że nie pasuje do tego świata.  Proszę o jakieś rady albo coś bo mi coraz gorzej. 

  • Like 2
  • Confused 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
26 minut temu, Smutny1412 napisał:

 Proszę o jakieś rady albo coś bo mi coraz gorzej. 

Najpierw zmien nazwe. Smutny? Zmien, " Twardy kutas" juz bedzie lepiej. Jak sie ociepli, zorganizuje sie jakis zlot. Przyjedziesz to Karhu zabierze na "diwy".

  • Like 5
  • Thanks 2
  • Haha 8

Share this post


Link to post
Share on other sites

1. Przestań się porównywać z innymi.

2. Nie zastanawiaj się co ktoś sobie o Tobie pomyśli. 

3. Nie obarczaj winą za swój stan nikogo innego niż siebie. Nie zwalaj nic na ten mityczny charakter. Wiele pozytywnych cech da się wypracować.  

4. Zrób sobie analizę swot. Wipisz na kartce swoje mocne i slabe strony. Tylko szczerze i bez oszukiwania.

5. Mocne strony to twoja Mantra. Powtarzasz ja codziennie rano po przebudzeniu. 

6. Robisz plan jak zniwelować słabe strony. Zacznij od jednej (rzucenie nałogu jest dobrym pomysłem). Co miesiąc rozliczaj się z tego co zrobiłeś. 

7. Zastąp złe nawyki dobrymi, np: zamiast siedziec na kompie codziennie, poświęć godzinę z tego czasu i idź na basen. Jeśli potrafisz zrób 10 basenów i co tydzień dokladaj dwa. A po trening 5 minut w saunie.

8. Użalanie się nad sobą nie zaprowadzi Cię nigdzie. Nigdy nie wmawiaj sobie że jesteś beznajdziejny.

9. Pokochaj ciężką pracę.  Tylko ona zaprowadzi Cię tam gdzie chcesz być. 

10. Nikt za Ciebie niczego nie zrobi. Więcej, wszystkich g*wno obchodzą twoje problemy. Tylko Ty możesz zmienić swój los.

 

Dopóki sam się nie ogarniesz, nikt się Tobą nie zainteresuje. Żaden przyjaciel i żadna dziewczyna.

Brutalne, wiem, ale to TYLKO PRAWDA!

Edited by Lambert
  • Like 22
  • Thanks 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 minut temu, karhu napisał:

Jak sie ociepli, zorganizuje sie jakis zlot. Przyjedziesz to Karhu zabierze na "diwy".

Można się dopisać do wycieczki? 😂

  • Like 2
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Prawda jest brutalna - jeśli przegapi się lata młodości, to już nie ma szans, żeby pod trzydziestką poczuć się jak dwudziestolatek. Nie to zdrowie, nie to towarzystwo, nie ta beztroska, nie ta swoboda wolnego czasu. Trzeba się z tym pogodzić, bo inaczej przypomina to reanimację rozkładających się zwłok.

 

Gdy wkroczyłem w drugą dekadę życia, to przez pierwsze dwa lata miałem imprezowe życie - ale w sumie dużo z tych chwil się dzisiaj wstydzę, bo człowiek młody to jednak głupi. A i z ludźmi, z którymi je przeżywałem, też różnie mi się poukładało,więc też nie jest tak wcale miło co wspominać. Potem 5 lat docierania się z szarą rzeczywistością (w tym dwa toksyczne związki, z czego ostatni o mało do końca nie rozpierdolił mi życia) W sumie moje życie wyglądało podobnie jak u Ciebie - pobudka, praca, samotne wieczory w kawalerce.

 

Dopiero gdy miałem 27 lat, nastąpił nagły zwrot - teraz mam 29, trwały związek, własną działalność, a starych znajomych wymieniłem na nowych. I te ostatnie dwa lata są najlepsze w moim życiu i za cholerę, nie chciałbym wracać do lat młodzieńczych.

 

Więc zamiast zamartwiać się, jak tu odzyskać straconą młodość, zastanów się lepiej, jak można wykorzystać obecne lata, bo wbrew pozorom życie przed trzydziestką daje ogromne możliwości.

  • Like 4
  • Thanks 1
  • Confused 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Smutny1412 Jak by to ująć? Z opisu wynika, że Twoje SMV to jakies 3. Nie poderwiesz kobiety, która ma wyższe SMV niż Ty, one patrzą na atrakcyjniejszych od siebie, może jeszcze zainteresują się równie atrakcyjnym co one. Masz więc wybór albo bierzesz się za największe kaszaloty albo rozwijasz swoje SMV. Trzeci wybór to płakanie nad swoim losem. Co wybierasz?

 

Acha i introwertyzm to nie wymówka, jestem introwertykiem i nje narzekam na brak zainteresowania moją osobą przez kobiety. Poza tym patrz James Bond w wydaniu Daniel Craig.

 

Słabe warunki fizyczne? Siłka i zdrowa dieta.

 

Itd., itd., itd.

 

W skrócie skończ z wymówkami i weź się za siebie.

Edited by czerwony
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Smutny1412 Od Sierpnia, gdzie założyłeś taki sam temat na netkobiety... co teraz tutaj, coś się zmieniło? 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

W sumie kolega @Lambert napisał praktycznie wszystko. Musisz zmienić swój mindset, bez tego nic się w Twoim życiu nie poprawi, skoro Ty sam uważasz się za przegrywa i traktujesz innych z wyższością, bo ruchali, a Ty nie. Wieczne narzekanie i użalanie się nad sobą nic Ci nie da, a tylko wpędzi Cię w jakąś chorobę. Naucz się najzwyczajniej w świecie kochać samego siebie i dostrzegać w sobie pozytywne cechy, a nie tylko te negatywne jak to zapewne ma u Ciebie miejsce. Bardzo dobrze, że tutaj trafiłeś, wcale nie jesteś w najgorszej sytuacji, bo niektórzy trafiali tu już bez co najmniej połowy swojego majątku i z rozwaloną na maksa psychiką po latach kłótni z myszką. Nikt Ci tu nie da gotowego przepisu na sukces, ale czytaj forum, słuchaj audycji Marka, jak masz kasę to zainwestuj w książki, a przede wszystkim stosuj się zasad z poniższej audycji. Trzymam kciuki i pozdrawiam ;) 

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Autorze,

Trzymaj sie, nie jesteś sam.

 

Nie nazywam Cię po nicku bo powinieneś go natychmiast zmienić.

 

Super typem imprezowicza nie jestem, ale mam kilka patentów co zrobić by trochę przystać do grup społecznych.

 

-Zajęcia ruchowe: Parkour, Gimnastyka, Crossfit, Akrobatyka - jeśli mieszkasz w stolicy daj znaka, podziele się linkami do grup i wydarzeń, możemy się też na jakimś evencie złapać bo gdzieś tam w tym siedzę.

 

- Spotkania kulturowe: Istnieją przeróżne inicjatywy dla obywateli: koła opowiadań, kabaretowe, wyznaniowe, często organizowane w barach czy pubach - tu znów mam linki jeśli chcesz.

 

- Puby z Karaoke - można bardzo łatwo poznać nowych ludzi.

 

Przy Twoim typie osobowości polecam zajecia ruchowe oraz wydarzenia kulturowe.

 

Musisz sam siebie poznać, sprawdzić czy lubisz być w danym miejscu i grupie ludzi a to wymaga spróbowania.

 

Do tego koledzy wypisali Ci już o pracy nad sobą. Pomaga ona wyzbyć się kompleksów, nabrać pewności siebie. 

 

I bez ciśnienia na kobiety i ludzi, bez parcia na kontakt z drugim czlowiekiem bo to zraża. 

 

Trzymam kciuki by Ci się wyprostowało wszystko!

 

 

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, Still napisał:

@Smutny1412 Od Sierpnia, gdzie założyłeś taki sam temat na netkobiety... co teraz tutaj, coś się zmieniło? 

Nie zakładałem tematu na netkobiety,  może ktoś ma podobny nick albo coś 

Share this post


Link to post
Share on other sites

A co ty myślałeś, że każdy może tak po prostu zapłodnić dziewczynę? Spośród wszystkich żyjących dotąd mężczyzn tylko 40% zostawiło swoje geny! 60% natomiast musiało obejść się smakiem! Natura działa poprzez kobietę i tylko najlepszym mężczyznom mówi: tak. Większość mężczyzn musi zmagać się z frustracją podobną do twojej bo przeciwnikiem w tej walce jest potężna, bezwzględna siła ewolucji która chce najlepiej przystosowanego organizmu i tylko dzięki temu, że ta siła działa - żyjesz.

 

A zatem idź na dziwki, żeby obyć się z bliskością kobiety, zrób kilka serii pompek każdego ranka, żeby się trochę wzmocnić i poczytaj o relacjach międzyludzkich, żeby zrozumieć podstawowe prawa nimi rządzące, a a nuż jeszcze uda Ci się coś z tego tortu skubnąć.

  • Like 1
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Panowie, apeluję o niekomentowanie.

 

@Smutny1412 myśli samobójcze -> natychmiast do psychiatry. Nie, nie jesteś "wariatem". Tak, potrzebujesz fachowej pomocy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Panowie, dziękuję za wszystkie komentarze. Pochodzę z małej wsi na południu Polski, obecnie mieszkam w Rzeszowie. Coś tam próbuję zrobić, ze swoim życiem ale nie za bardzo mi to wychodzi. Zacząłem chodzić na siłownię, nabrałem trochę siły i tężyzny fizycznej, ale teraz mam kompletny brak motywacji, przytyłem, mam słabiutką kondycję itp.  Ostatnio nie mam nawet siły, żeby wychodzić z domu, wychodzę do pracy ale jest to dla mnie wielki wysiłek. Czuję się jak jakieś ścierwo, które nie potrafi wziąć swojego życia za rogi. Boję się zrobić krok do przodu, bo boję się wyśmiania, odrzucenia itp. Kilka lat temu pisała do mnie dziewczyna z mojej wioski, całkiem ładna z wyglądu, pierwsza do mnie zagadała, chciała się spotkać, pisała, że jestem przystojny i się jej podobam to ja ją odrzuciłem, bo się bałem, że jak pozna mnie bliżej to zobaczy jaki jestem beznadziejny i mnie rzuci. Od kilku moich znajomych dziewczyn usłyszałem, że jestem całkiem przystojnym i fajnym chłopakiem ale chyba nigdy nie potrafiłem w to uwierzyć i zrobić jakiś krok w przód w stronę kobiet. Teraz mam 27 lat, coraz mniej perspektyw na związek i miłość. Wiem, że problem leży przede wszystkim w mojej głowie ale to chyba najciężej naprawić. Sorry, że tak trochę chaotycznie. Dziękuję za wszystkie rady. Przynajmniej mogę się tutaj wygadać. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Smutny1412 potrzebujesz pomocy specjalisty a nie porad losowych ludzi z internetu.

 

Wg mnie temat do zamknięcia.

  • Like 6

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale chciałbym wysłuchać też porad ludzi, którzy mają lub mieli podobne problemy, każde nawet najmniejsze dobre słowo napisane także i na forum, jest dla mnie cenne

Share this post


Link to post
Share on other sites

Musisz zdać sobie z tego sprawę, @Smutny1412, podobnie jak ludzie komentujący w tym wątku, że część komentarzy może pogorszyć Twój stan psychiczny. Stąd też mój ponowny apel o niekomentowanie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miałem to samo i tez opisywałem to na forum. Idź do psychologa/psychiatry, odbądź parę spotkań. Ulży ci jak się wygadasz specjaliście, a on od tego jest, żeby podnieść na duchu. I reszta to co napisali bracia wyżej, ale na sam poczatek specjalista i umów sie już jutro na wizytę. I samobójstwo nic nie zmieni, też o tym myślałem i jestem na tym etapie, że już o tym nie myśle. I ty też dasz radę, nie jesteś żadnym ścierwem. Efekty pojawią się już niebawem. Umów się i zdaj relacje, a w między czasie słuchaj audycji.

Jaka to choroba jeśli można wiedzieć ?

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przejdź się do psychologa (męskiego), pracuj z nim nad sobą (psycholog to nie żadna ujma, a wręcz przeciwnie). Jak przepracujesz z nim, że jesteś więcej wart niż Ci się wydaje wtedy słuchaj nas gdzie damy Ci dalsze kopniaki byś parł do przodu. 

I zacznij to proszę nie za miesiąc, nie za dwa tygodnie a jutro, pojutrze. Taka prośba od nas.  

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Smutny1412 napisał:

Zaczynam mieć myśli samobójcze, które stają się coraz silniejsze

Idź natychmiast do psychiatry na NFZ lub do psychoterapeuty jak masz 100zł i ipow8edz mu o tym problemie.

 

Po drugie:

4 godziny temu, Smutny1412 napisał:

Chciałbym się poczuć kochany i doceniany

Jasne, rozumiem, ale to nie przy kobiecie którą poderwiesz w klubie... ba przy żadnej kobiecie.

 

Pierwszą rzeczą będzie odbudowanie Twojej psychiki, dopiero później jakieś baby.

 

27lat - młody jesteś. 

 

4 godziny temu, Smutny1412 napisał:

mam kiepską pracę

To trzeba będzie też wyprostować bo ciągnie Cię w dół. 

 

Uszy do góry. Idź do psychologa lub psychiatry po pomoc jeszcze w tym tygodniu. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po pierwsze - specjalista.

Zapisz się na wizytę, nie trać czasu, pomóż sobie.

Poczytaj o serotoninie.

 

Po drugie - byłem w podobnej sytuacji.

Nie znosiłem siebie, swojego wyglądu, zachowania, ćwiczyłem przed lustrem, jak się uśmiechać, by nie pokazywać swoich krzywych zębów. Uważałem, że jestem gorszy od osiedlowych, jeszcze nastoletnich kolegów, którzy wciągali klej, pili wódę i bzykali jakieś dyskotekowe wywłoki. Zazdrościłem im, że byli towarzyscy, wyluzowani, otwarci, weseli w głupkowaty, prostacki sposób. Całe dnie spędzałem w domu użalając się nad sobą, pogrążony w fobii społecznej i osaczony przez nerwicę natręctw. Potrafiłem rozkładać na czynniki pierwsze sytuację, w której ktoś obcy głośno się zaśmiał, a ja akurat obok przechodziłem wyrzucając sobie, że to zapewne z mojego powodu. Uważałem, że nie zasługuję na to, by dziewczyny ze mną rozmawiały, a gdy do tego dochodziło to paliłem się w blokach, wrzałem wewnętrznie, ciągły stan napięcia nie pozwalał mi skupić się na rozmowie, skupiałem się na tym, by wyrzucić sobie jak najwięcej wad, oskarżyć samego siebie, jak wielkim jestem zerem i w związku z tym rozmowa za chwilę się zakończy. Miałem racje. Potrafiłem latami nie rozmawiać z kobietami w czasie liceum lub studiów.

 

Było mi żal moich rodziców, którzy zapewne spodziewali się po mnie czegoś więcej.

 

Zdarzało mi się udawać, jak lubię towarzystwo i zabawę, najczęściej kończąc zestresowany, samotny, jeszcze bardziej zdołowany w wynajętym pokoju. I to ciągłe rozmyślanie! Analiza każdego szczegółu - a to brzydki, a to małomówny, a to nieśmiały, a to biedny, a to głupi, a to nie potrafiący tańczyć, rozmawiać, bawić się... Patologicznie punktowałem siebie na każdym kroku, pływałem w tym ścieku własnej pogardy, pławiłem się we własnej dekadencji.

 

Już nawet nie chodzi o to, że nie nauczyłem się sztuki flirtu, podrywania, prowadzenia rozmowy, bycia towarzyskim, baa, ja nie umiem nawiązywać znajomości na poziomie podstawowym. Nawet nie wspominam o pielęgnowaniu, dbaniu o znajomych, nie potrafię poznawać, wzmacniać więzi, przyjaźnić się. Nie wiem, jak wygląda ten proces, nie potrafię go wizualizować, nigdy nie będę w tym nawet przeciętny. Mam wczytany program, w którym znaczną rolę pełnią fobia społeczna i nerwica natręctw, a raczej ich pozostałości, które odcisnęły piętno na mojej psychice. Dodatkowo jestem nimi obciążony genetycznie, co wpływa na mój negatywny stosunek do posiadania własnych dzieci. Nie mogę znieść wizji tego, że moje dzieci mogłyby myśleć o sobie w taki sam sposób, w jaki ja widziałem siebie.

 

Nienawidziłem siebie.

 

Po trzecie - pojawiła się Ona.

Sama chciała pomóc sobie, ponieważ była samotna, a przy okazji pomogła mnie. Na końcu dostałem po dupie, ale było warto.

Później odkryłem, że "JEJ" substytutem mogą być inne sytuacje, miejsca, działania.

Będzie banalnie, ale jest dużo prawdy w tym, że należy się odblokować, poznać siebie, wyjść ze swojej strefy komfortu, robić rzeczy, które nas blokują. Najlepiej zmienić myślenie, a najszybciej dojdzie do tego w czasie działania. Musisz sam sobie pokazać, że możesz. To będzie długa droga, zapewne nie zakończy się tak, jakbyś tego chciał, ale warto się trochę ponapierdalać z życiem, własną genetyką, losem, bo wtedy zobaczysz na co Cię stać, dostrzeżesz siłę, poznasz siebie, nauczysz się tego, co sprawi Ci przyjemność, a z biegiem czasu - nawet dosyć szybko - pojawią się przyjemne odczucia.

 

Jestem introwertykiem i nie stanę się ekstrawertykiem.

Nie będę jebaką, baa, może już nigdy nie będę z kobietą.

Nie stanę się królem parkietu, bożyszczem tłumów, mistrzem ceremonii.

Nie będę bogaty, nie będę miał wypasionej fury, nie będą patrzeć na mnie z podziwem. Przyzwyczaiłem się do łatki dziwaka.

Przespałem sporo czasu, nie nauczyłem się wielu rzeczy, jestem chodzącą wadą.

Trudno.

 

Wszystko robię sam. Robię rzeczy, których zawsze się bałem i bywa pięknie. Warto.

 

I nigdy nie myślałem o samobójstwie. Nie śpiesz się tak, jeszcze zdążysz umrzeć.

  • Like 4
  • Thanks 5
  • Sad 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mapogo, moja sytuacja wygląda podobnie jak i twoja. Również analizuje i rozkładam na czynniki pierwsze jaki to jestem beznadziejny itd. Mocno nakręcam się z powodu bycia prawiczkiem. Nie ukrywajmy ale seks jest ważny w życiu, nie najważniejszy ale jest to jakaś potrzeba. Zazdroszczę chłopakom, którzy mają fajne dziewczyny, którzy bez problemu potrafią podrywać dziewczyny i czują coraz większą frustrację. Wiem, że nigdy nie byłem i nie będę Casanovą. Ale czuję się gorszym typem faceta. Myślę, że za bardzo się nakręciłem i to rozwala moją psychę Dodatkowo jestem uzależniony od porno i masturbacji, każdą sytuację stresową rozładowuje "spuszczeniem z kija", potrafię nawet po 5-6 razy dziennie to robić. Sfera seksualna jest u mnie rozwalona na maksa. Bardzo chciałbym ułożyć sobie jakoś normalnie życie. Może kiedyś, jeszcze jakaś nadzieja się tli :(

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Smutny1412 jak każda osoba w depresji, masz tysiąc zmartwień, a z każdego z nich wyrasta tysiąc innych, dając w sumie milion. Nie pomożesz sobie myśląc o tym jak je zaatakować każde z osobna i pytając o rady na tym forum. Większość rad, które przeczytałeś powyżej sprowadza się do "nie bądź smutny, bądź wesoły". Obydwaj wiemy, że to tak nie działa. Ponownie polecam Ci jak najszybszą wizytę u specjalisty, a doraźnie - oderwanie się od czytania tego forum. To nie jest miejsce dla osób z ciężką depresją.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiedziałem, że kiedyś czytałem taki post. Pisałeś już na podrywaju i na innej stronie. Czytałem komentarze, dostałeś masę dobrych rad i co przez ten czas wprowadziłeś w życie? Czy po prostu czekasz, aż ktoś napisze ci coś co będzie ci pasowało?

 

Natomiast rozumiem Twój problem, sam zakładałem podobne tematy na forach. Jestem młodszy, więc mogę sobie tylko wyobrazić Twoją frustrację. 

Nie ma jednego, konkretnego rozwiązania. Na razie jesteś na etapie złości i żalu. Jak osiągniesz etap akceptacji to będzie łatwiej o zmiany. Ale do tego potrzeba realnego działania i przełamywania się.

 

Teraz doczytałem twoją odpowiedź.

NO FAP. Nie nastawiaj się, że będąc na odwyku dziewczyny same się pojawią, ale chociaż naprawisz system oceniania wyglądu kobiet, bo porno mocno go psuje.

Edited by JohnyKakao
Dodanie
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.