Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Dawid Haszelhof

Czy warto zaczynać znajomość z mężatką?

Recommended Posts

Kolejna biedna myszka, uciśniona w małżeństwie... 

 

A odpowiadając na pytanie: NIE. 

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie nie nie... 

 

Najpierw niech sobie zakończy pewne sprawy a potem zabiera za nowe, ale małpa nie puści starej gałęzi póki nowej nie złapie... 

  • Like 2
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Warto włączyć szukanie i przeczytać kilka tematów o związkach z mężatkami, a następnie pytać mniej ogólnie.
 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ostatnio podziękowałem takim dwóm paniom. Dlaczego? Bo miały otwartą furtkę w definicji wierności, a ja nie chcę nikomu niszczyć życia dla własnej przyjemności - karma.

Poza tym, poczytaj trochę wątków na forum, a na pewno zrozumiesz że nie sztuką jest dać upust swojemu pożądaniu, tylko umieć je okiełznać.

 

I najważniejsze... nie popadaj w dialog z takimi kobietami, bo kobiety kłamią i bardzo zwinnie manipulują, a regułki on był zły, bił mnie, nie miał czasu itd... to schemat, który prowadzi do zaspokojenia poczucia bycia seksowną i pociągającą.

Pozdrawiam młodzieńca.

  • Like 6

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam

Poyebało Cię maksymalnie?, szanuj przykazanie jedno sensowne z tych nieszczęsnych 10-ciu "Nie czyń bliźniemu swemu co Tobie nie miłe" i tyle w tym temacie.

Pozdro

 

  • Like 6

Share this post


Link to post
Share on other sites

To mi wygląda na prowokację ze strony założyciela tematu.

Przecież wystarczy poczytać forum, żeby zdobyć wiedzę na ten temat.

 

Nie czytałeś forum ?

Nie chce się czytać, dlatego pytasz jako 372 uczestnik o to samo ?

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawe czy jest możliwe (pytam adminów) aby nowy użytkownik mógł napisać pierwszy post, dopiero po przeczytaniu określonej liczby wątków.

Wiem, że to w jakiś sposób zniechęcałoby nowych user-ów do rejestracji i mogło obniżyć ilość wizyt, ale być może nie byłoby co chwilę dylematu czy to prowokacja, czy zwykła niewiedza.

Edited by dyletant
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nawiązując znajomość z kobietą która jest w związku niszczysz komuś życie. Więc moim zdaniem nie warto.

Edited by Frank89
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, dyletant napisał:

Ciekawe czy jest możliwe (pytam adminów) aby nowy użytkownik mógł napisać pierwszy post, dopiero po przeczytaniu określonej liczby wątków.

Popieram, szczególnie iż w większości przypadków wystarczy zapoznać się z kilkoma już istniejącymi tematami na forum aby otrzymać satysfakcjonujące odpowiedzi, a przynajmniej być zaznajomionym z rozwiązaniami jakie inny znaleźli w podobnych sytuacjach. Pozdrawiam :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Autor tematu to po prostu desperat, ja go rozumiem bo sam kiedyś taki byłem ;)

Pozdro

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Dawid Haszelhof przeszukaj najpierw Forum po słowach kluczowych zanim założysz nowy wątek, tematy były poruszane wielokrotnie, dwa poniżej podlinkuję z dobroci serca dla świeżaka.

 

26 stron dyskusji, zdążysz wyrobić sobie własne zdanie.

 

 

  • Like 2
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
59 minutes ago, Dawid Haszelhof said:

Witam! Czy Waszym zdaniem opłaca się pchać w relację z mężatką, która nie jest zadowolona ze swojego małżeństwa i chce (albo mówi), że rozstanie się z chłopem? 

Nie warto. Warto zaś czytać nasze forum, na wiele pytań są już odpowiedzi tym bardziej, że pytania się powtarzają. Dodatkowo warto, też byłoby napisać coś więcej i przedstawić kontekst.

Share this post


Link to post
Share on other sites
57 minut temu, Dawid Haszelhof napisał:

Witam! Czy Waszym zdaniem opłaca się pchać w relację z mężatką, która nie jest zadowolona ze swojego małżeństwa i chce (albo mówi), że rozstanie się z chłopem? 

A po jaki ch..?

 

W relację typu LTR zdecydowanie nie. Chce zrobić w chu.. męża, więc kiedyś i Ciebie może tak samo załatwić. Jest wiele wolnych dup, które z definicji lepiej rokują niż ta ka mężatka.

 

W relację krótkotrwałą też nie. Po pierwsze primo, może się wydać, a po co mieć kwasy z jej mężem, jak jest tyle wolnych dup? Po drugie primo, nie wpierd... się między wódkę i zakąskę. Inaczej rzecz biorąc, nie dokłada się swojej cegiełki do wszechobecnego spierdolenia. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odpowiem przewrotnie.

 

Oglądałeś Gwiezdne Wojny? Tam jest pokazane jak ojciec Luka Skywalkera, Anakin Skywalker dokonuje na sobie metamorfozy zmieniając się ze zdolnego Jedi w mrocznego Lorda Vadera. Przechodzi na ciemną stronę mocy, która go deformuje i już nic nie jest takie samo.

 

Koniecznie obejrzyj.

 

W romansie  nie chodzi o męska solidarność, moralność czy jakieś zasady gry. Nie ma takiego czegoś. 

 

Po prostu taki romans uszkodzi samego ciebie. W pewnym stopniu już nieodwracalnie. 

 

Pamiętaj, że wyrwanie mężatki to żaden wyczyn bo tak naprawdę to ona ciebie wyrywa. Tylko tobie naiwnie się wydaje, że taki kozak jesteś - lepszy niż mąż. Już nie wspomnę że w bonusie dostajesz jej dzieci, męża, znajomych itp.

 

 

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Bohun napisał:

 szanuj przykazanie jedno sensowne z tych nieszczęsnych 10-ciu "Nie czyń bliźniemu swemu co Tobie nie miłe" i tyle w tym temacie.

 

Ja bym to zmienił.

"Nie czyń sobie tego co nie było miłe bliźniemu twemu bo i Tobie miłe nie będzie"

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nosz Q. Ile można wałkować ten sam temat. Używaj wyszukiwarki.

 

@Dawid Haszelhof W 99% nie warto.

Jest to opcja, dla tych mężczyzn,którzy samemu mają dzieci, posiadać ich nie mogą oraz bohaterów, białorycerzy.
oza tym odnalezienie normalnej kobiety wśród madek(pisownia celowa). Jest niskie, porównywalne z nawiedzeniem maryjnym.

Podobno ktoś tego doświadczył, jednak większość z nich to kłamstwa.

Zanim zaczniesz stawiać kontrargumenty. Poczytaj forum.

Żegnam.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Dawid Haszelhof napisał:

Czy Waszym zdaniem opłaca się pchać w relację z mężatką, która nie jest zadowolona ze swojego małżeństwa i chce (albo mówi), że rozstanie się z chłopem? 

Zdecydowanie tak. O ile oczywiście piszesz o swojej żonie. 

  • Like 1
  • Haha 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miałem nie raz, przygody z mężatkami. Raz krótkie, raz dłuższe. Nie warto. Chcąc nie chcąc, przenosi się na siebie, jej złą energię i jej problemy. Adrenalina, nie warta świeczki.

Edited by Still
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mężatka, a "mężatka" to jest różnica. Nawet jeśli kobieta nie powiedziała na początku o fakcie posiadania męża, to ten z którym zdradza też powinien się czuć winny? Kiedy zawróci mu w głowie do tego stopnia, że popada w haj hormonalny, zostaje opętany emocjonalnie przez tą kobietę do tego stopnia, że już nie potrafi jej odpuścić. 

Trzeba się dobrze zastanowić, bo każdy przypadek jest z goła inny.

Poza tym kobieta nie zdradza bez powodu, ale to nie oznacza, że prawda leży gdzieś pośrodku

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 minut temu, Dawid Haszelhof napisał:

Poza tym kobieta nie zdradza bez powodu

No tak... Pogubiła się bidula. A szowinistyczny Chad, zmusił ją do obcowania ;)

 

Edited by Still
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By starsky
      Cześć Bracia.
       
      Postanowiłem podzielić się tematem, który wszedł mi ostatnio do głowy. Chciałbym się wygadać i dowiedzieć się co wy o tym myślicie, obiektywnie walcie śmiało.
      Może ktoś bardziej doświadczony sprowadzi mnie na ziemię.
       
      Mieszkam za granicą, od około 11 lat, a moja partnerka od 2,5 roku, którą też tutaj poznałem. Mieszkamy w kraju gdzie pogoda nie rozpieszcza i jest mocno depresyjna. Oboje jesteśmy ciepło lubni, więc jest trochę narzekania na miejsce zamieszkania.
      Jesteśmy ze sobą 1,5 roku. W styczniu tego roku dziewczyna wprowadziła się do mnie. Cała otoczka z pandemią doprowadziła do tego, że spedzaliśmy sporo czasu razem. 
       
      Pracujemy oboje w dwóch innych gałęziach gospodarki. Ona pracuje w korpo, więc praca z domu stała się codziennością, a ja takiej możliwości nie miałem i nie mam.
      W połowie czerwca moja dziewczyna dostała możliwość pracy z polski na tych samych zasadach co praca w kraju w którym mieszkamy.
      Szybka decyja i lot do polski,ale taka możliwość była ograniczona czasowo czyli do września tego roku, po tym czasie trzeba było wracać. 
      Rozmawialiśmy na ten temat i moja opinia była ok, jedź naładuj baterie i wracaj.
       
      Obecnie ta możliwość stacjonarki z polski została przedłużona do końca roku i tutaj pojawia się czerwone światło. 
      Dziewczynie mega się podoba w ojczystym kraju. Jest och i ach. Lato w pełni, morze, plaża, znajomi, rodzina. 
       
      Kilka dni temu zapytałem kiedy zamierza wrócić i jaki jest jej plan na to. Jej odpowiedź była taka, że czeka na update z pracy. Generalnie to nie wie kiedy, może październik, a może początek listopada.
      Nie ukrywam, że ździwenie moje było spore. Brak konkretów z jej strony wszedł mi do głowy.
      Nie jestem za relacją na odległość. Widzę po sobie, że nie daje mi to spokoju. Miesiąc bez siebie jest do przyjęcia, ale dłużej to już nie koniecznie.
       
      Bracia co o tym myślicie? Przesadzam czy raczej dobrze kminie?
      Z góry dzięki.
       
       
       
       
       
    • By Morfeusz
      Potrzebowałem się gdzieś wygadać i uznałem, że tutaj mogę wyrzucić to z siebie. Mogę to zrobić anonimowo i odciążyć nieco psychikę. Z powodu własnych doświadczeń życiowych, obserwacji związków znajomych, lektury forum, itd. pozbyłem się chyba części zasad moralnych. Nawiązałem romans z mężatką. 
       
      Skłoniło mnie do tego kilka czynników. Spadek SMV i stopy życiowej. Zerwanie kontaktu z ulubioną cichodajką. Ulubiona diva, która zaczęła traktować mnie coraz gorzej. Brak seksu i stałej partnerki, z powodu absurdalnych wymagań wolnych kobiet, poznawanych w ostatnim czasie. Nastawionych na wyzysk frajerów i zrobienie bąbelka. Czytanie wątków kobiet w rezerwacie, w których większość sióstr przyznawała się do romansów z żonatymi. 
      Wiem, że to nie usprawiedliwia mojego występku. Zaspokajania swoich instynktów. 
       
      Małżeństwo tamtej mężatki, to typowe trwanie ze sobą, po zakończeniu haju hormonalnego. Wielu z nas to przeżyło, nawet ja w dłuższym związku. Pani brakuje emocji i atencji, które ja dostarczam. Sama poszukiwała aktywnie kochanka przez internet i akurat ja zostałem wybrany. Co połechtało moje ego. Pani nie odejdzie od męża i ja tego nie wymagam. Relacja typowo seksualna. Stawiam sprawę jasno, że nie będę z nią, łączy nas namiętność...
       
      Zalety:
      Świetny seks, którego mi brakowało i spełnianie różnych fantazji i pragnień. Zaspokojenie potrzeby fizycznej bliskości z kobietą. Podbudowanie ego, komplementy. Brak użerania się z kobiecymi fochami na co dzień. Czas dla siebie i na swoje pasje. Brak łapania na dziecko, alimenty, itd.  
      Wady:
      Lekki kac moralny. Ryzyko przyłapania, konsekwencji, zemsty męża. Ryzyko zbyt dużego zauroczenia pani moją osobą. Wejście w cudze życie z butami. Mogę zostać rozegrany przez niewierną mężatkę, jako jeden z jeleni, dostarczających bolcowania i atencji.  
      Wyszedłem z Matrixa, pozbyłem się złudzeń i nie będę nigdy żonaty. Dlatego wiem, że tzw. karma zdrady małżeńskiej do mnie nie wróci. 
       
      Jestem ciekaw czy byliście/byłyście w takich relacjach? Jeżeli tak, to jak się skończyły?
    • By Grzesiek
      Myślałem sobie ostatnio o temacie związków, jestem w jednym więc myślę o tym więcej niż kiedyś, naturalnie. Wszyscy wiemy, że hipergamia jest faktem u kobiet. Większość ludzi uznaje, że to źle, bo powoduje różne nieczyste zagrywki ze strony kobiet. Co jest prawdą, ale nie całą, a przynajmniej tak mi się wydaje.
       
      Logika idzie w ten sposób:
      Hypergamia = dążenie do zdobycia jak najlepszego partnera
      Najlepszy partner = posiadający największą wartość
      Wartość partnera = użyteczność dla konkretnej osoby
       
      I teraz wpadamy na problem oceny wartości mężczyzny. Kobieta na początku znajomości nie ma wszystkich faktów, dlatego leci na Czada, który potrafi się zaprezentować z dobrej strony. Dlatego introwertycy mają problem, bo nie komunikują od razu na początku swojej wartości (wyglądem, zachowaniem itd.) Ale zastanówmy się który z tych dwóch kandydatów ma obiektywnie wartość większą. 
       
      Tego stwierdzić nie można, jest to kwestia wysoce indywidualna, także z powodu samej kobiety, każda szuka trochę czego innego. Ale w miarę trwania związku odkrywane są kolejne poziomy życia, osobowości itd. drugiej osoby. Typowy Czad długich związków raczej mieć nie będzie, bo jego faktyczna wartość (w kontraście do wartości prezentowanej) jest niewielka. 
       
      Kontynuujemy z logiką:
      Wartość prezentowana > próg zainteresowania kobiety = związek
      Związek = odkrywanie drugiej osoby
      Druga osoba traci na wartości przy poznaniu = rozpad
      Druga osoba zyskuje na wartości przy poznaniu = trwanie związku
       
      Załóżmy, że w tym momencie pojawia się Czad podrywacz z Pcimia Dolnego, jak sytuacja wygląda z punktu widzenia kobiety? Zestawia ona dwie wartości, naszą i Czada, ale naszą wartość prawdziwą z jego wartością prezentowaną. Z racji konieczności poświęcenia czasu na przedstawienie swojej wartości, Czad pokazuje się "w pigułce", a my to dwudaniowy obiad. Zatem gdy:
       
      wartość prezentowana Czada vs. wartość faktyczna nasza,
       
      nie jest tak trudno wygrać to porównanie. On pokazuje się tylko w aspektach wyglądu i bajery, a my mamy wygląd, bajerę, przekonania, wspólne doświadczenia z kobietą, pasje, wiedzę, umiejętności, seks (miejmy nadzieję dobry) z kobietą, bycie miłym dla niej, jej zaangażowanie i nakłady w związek itd. Wyliczać można długo.
       
      Jakie wnioski z tego wszystkiego?
      1. Trzeba przekroczyć próg zainteresowania kobiet w kwestii wartości prezentowanej.
      2. Trzeba mieć wysoką wartość faktyczną.
      3. Jeśli punkty 1 i 2 są spełnione, hipergamia działa na naszą korzyść. Im dłuższy związek, tym bardziej.
      4. Jeśli hipergamia nie działa na naszą korzyść, to punkty 1 i 2 nie są spełnione.
      5. Jeśli punkty 1 i 2 są spełnione, ale dalej przegraliśmy porównanie wartości to:
          a) Czad miał za dużo czasu i pokazał wartość prawdziwą, która była większa od naszej
          b) Nasza panienka w dupie ma hipergamię i jest hedonistką bez zahamowań (trzeba rzucić i tak)
          c) Zmieniłeś w czasie swoją wartość na niższą/niekompatybilną z kobietą (związek i tak się kończy)
       
      Ergo, kobiety w szczęśliwych związkach nie zdradzają i nie odchodzą jeśli mają choćby połowę mózgu (w zdecydowanej większości przypadków). Aby stworzyć szczęśliwy związek należy rozwijać swoją wartość: prezentowaną do wysokości progu zainteresowania kobiet, faktyczną w nieskończoność. Mówię tu o poważnych związkach, gdzie ludziom na sobie zależy i widzą jakąś przyszłość razem, jakieś tam hook-upy i tak nikogo nie obchodzą. Zgadza się to również z moimi doświadczeniami związkowymi, 
    • By Tarczowy
      Jak się zapatrujecie na to? Chodzi mi o kontakty waszych dam z byłymi z którymi nie mają wspólnych zobowiązań (wspólne dziecko, biznes etc,) Powiem szczerze, że dla mnie to grzech śmiertelny. Nie mam nic przeciwko, kiedy myszka spotka przypadkiem byłego na ulicy i zamieni z nim słowo, ale  w przyjaźń między byłymi partnerami to ja nie wierzę. Często któraś strona jednak liczy na coś więcej (lub obie).Może czasem się to zdarzy ale to jak yeti. 
       
      Kiedyś bylem w związku z taką jedną, co traktowała byłego jak swojego brata :-) Częsty kontakt telefoniczny, wzajemne prezenty na urodziny i imieniny. Gdy się poznaliśmy to miała nawet wspólne jeszcze z nim zdjęcia na komputerze - sama mi je pokazywała xD. Co ciekawe nie byli już razem wiele lat a on miał zonę i dziecko. I ciągle o nim nawijała na zasadzie skojarzeń - np. daje jej dokumenty do swojej torebki gdy gdzieś wychodziliśmy a ona odpala ''x też tak robił'' :-) Ale wtedy jeszcze młody i głupi byłem. Dziś już bym grzecznie podziękował za związek. A jak bywało z tym u was?  Jakie są wasze doświadczenia na tym polu?
    • By Yahu
      Uszanowanie.
       
         Dzisiaj przedstawię moją historię, która mogłaby się już skończyć nieciekawie, gdyby moja łepetyna nie przesiąkła wiedzą i wskazówkami z tego forum. Dotyczy to zwłaszcza często przytaczanej zasady "nie bierz dupy ze swojej grupy".
       
      Pokrótce przybliżę podstawowe dane. Mam 30 lat, w swoim życiu miałem do czynienia jak na razie z jednym, 3-miesięcznym związkiem zakończonym 8 lat temu. Średnio mi się podobało być w czymś takim, więc pożegnałem się z tamtą panną i obiecałem sobie, że będę inaczej wykorzystywał ten czas, doświadczając i badając "życie dorosłego" oraz szukając tego, co chcę robić i na czym zarabiać. W tamtym czasie miałem masę rzeczy do przerobienia w swoim parniku, więc zapewne dobrze, że tak się stało.
       
      Do rzeczy...
         Pracuję w dużej firmie produkcyjnej. Zajmuję się tam wsparciem logistycznym, nadzoruję też niedawno wprowadzony program bazodanowy. Mam też pod opieką dział, że tak to nazwę "wykończeniowy", na którym dzień bez moich interwencji, to dzień stracony. Współpracuję tam z Renatą, kobietą, którą podziwiam z wszech stron za zaangażowanie, umiejętności organizacyjne, wesołe podejście do życia i zaradność, którą zapewne wykształciła, wychowując 2 córki. Jedna z córek, Sylwia, młoda, wysoka, 21-letnia dziewczyna (7-8 / 10. Bardziej 7, bo średnio lubię tatuaże), studentka zaoczna politechniki, za chwilę stanie się obiektem rozpraw w tym temacie.
        
      Mam naturę śmieszka i duży dystans do siebie, więc po codziennych "służbowych" rozmowach, lubię coś dać do pieca, co doprowadzi ludków do śmiechu (nieraz połączonego z potokiem łez). A co, niech wrócą do domu z bananami na twarzach . Cała historia z Sylwią tak na prawdę zaczęła się w dniu moich 30. urodzin. Jako, że w biurze, w którym pracuję, tradycją jest przyniesienie jakiegoś ciacha, to zamówiłem u naszego zakładowego cukiernika (Renaty) blachę słodkiego grzechu (i tak dostałem podwójną darmową porcję za naprawę 2 dni wcześniej samochodu Sylwii , co prawda sam nie ugryzłem nawet kęsa, bo zaparłem się, że nie tknę cukru). Rano, zwykle też odwiedzałem "dział wykończeń", bo czasami coś zostawało do rozliczenia po nocnej zmianie. Gdy tylko zostałem zauważony przez wspomnianą wcześniej młodą damę, podbiegła do mnie, przytuliła, złożyła życzenia i ucałowała w policzek. Trochę mnie to zaskoczyło, bo rozmów ze sobą mieliśmy tyle, że pewnie jakbym zdjął skarpetki, to możliwe, ze zmieściłbym się w limicie zdań, które do niej wypowiedziałem. Wolałem się trzymać się głównej zasady i nie eskalować za bardzo znajomości. Zresztą mój scenariusz nie zakładał, że jego spasłość Yahu, zostanie w taki sposób potraktowany, bo przy takiej relacji, to chyba słuszne założenie?
       
         Jakieś 5  dni później po moich urodzinach, miał być przeprowadzony spis detali po zakończonej właśnie produkcji. Wszystko było trzeba zliczyć i sprawdzić ze stanem w systemie. Podrukowałem makulaturę i idę do mojego małego piekiełka na katusze. Na miejscu dostałem zapytanie od Renaty, czy nie potrzebuję kogoś do pomocy, bo 1 osobę może mi przekazać. Zwykle wolę wszystko sam załatwić, bo już się przejechałem na "pomocnikach", Z drugiej strony stwierdziłem, że 1 osobę powinienem dać radę upilnować. Zgodziłem się i poszedłem po drugi skoroszyt. Kiedy wróciłem na miejsce, tak, stała tam rozpromieniona Sylwia, salutująca prześmiewczo gotowość do pracy.
       
         Podczas instruktażu wkleiła mi się biustem w ramię, a jej falowane włosy muskały mi twarz. Olałem to, dokończyłem wprowadzenie i jedziemy z robotą. Oczywiście podczas pracy nie raz dopytywała się o coś, często szukała kontaktu dotykowego. Szczerze mówiąc po tylu latach wyłączenia się z obycia z kobietami, tak jakby nieco ta główna zasada została nagięta. Z drugiej strony mam zaklepane już stanowisko na lipiec w innej firmie.  Lepsze stanowisko, większa kasa, więc stwierdziłem, że może warto nieco już w tym wieku, robić jakieś kroki, jak sarenka się napatoczyła, ale też nie za wielkie. Jak mówi klasyk "powiedziała A, to niech powie następną cyfrę". Do końca tygodnia miała racjonowaną uwagę z mojej strony. Chwila rozmowy i "sorry, mam sporo roboty, miłej pracy". Teraz cały tydzień z matką przebywała na urlopie i... na facebooku już poszły w relacjach fotografie z 3 innymi chłopakami, co tu dużo mówić, przystojniejszymi ode mnie.
       
       
      No cóż, chyba rzeczywiście kobieta zmienną jest
       
      Wnioski:
      1) Prawdopodobnie Renata wysłała na polowanie swoją pierworodną, bo zawsze się przyda druga osoba, która umie coś naprawić. Ma ciągoty do praktyczności, więc bardzo możliwe.
      2) Sygnały, które otrzymywałem od młodej, to raczej jej "samosprawdzenie", czy będzie w stanie zdobyć sobie starszego, bardziej doświadczonego w dorosłym życiu lub
      3) Po prostu próbuje mnie sprowokować tymi fotkami z innymi chłopakami "żebym się postarał.. bla, bla, bla".
       
      I jeszcze taki wniosek poprzez zapytanie: czy warto się w to pchać? Zwykle nie, ale przykład mojego brata pokazuje, że można pracować w jednej firmie, w 2 oddzielnych działach, być ze sobą długi czas i się ciągle zdobywać.
       
       
      Szanowni Bracia Samcy, czy macie jakieś swoje wnioski / spostrzeżenia / pytania?
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.