Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
RENGERS

Seks na 1 spotkaniu pod kątem związku !

Recommended Posts

1 godzinę temu, RENGERS napisał:

Owszem byłem lekkoduchem jednak myślę że potrafiłbym się pohamować.

 

Panna też tak może zakładać. :) 

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Esmeron napisał:

Facet pisze "jestem gość, na loterii genowej wygrałem, panny rozkładają przede mną nogi na pstryknięcie palcami. Nigdy nie miałem niczego poważnego, nigdy nie poczułem, chcę czegoś czego nie mam. W domyśle:: odczuwam brak i cierpię" 

Natomiast sporo Braci czytając to odczuwa dyskomfort "kuuurwa... Ja to sie musiałem nagimnastykować i dopiero jak na portfelu stanąłem to mnie moja zauważyła. Miałem same poważne związki, brutalna prawda taka, że mimo dbania o siebie, jakoś nie zdzieraly rajtuz przez głowę na mój widok nigdy" 

Myślę, że to wynika z tego, że sam-naj-pierw projektujemy sobie coś w głowie pod wpływem np. popkultury wydaje nam sie, że jak zrealizujemy zrodzony w głowie projekt to osiągniemy szczęście i nirwanę, niestety zderzenie naszych wyobrażeń z szarą rzeczywistością jest bolesne. Przykładem może być seks, wielu młodych chłopaków od najmłodszych lat naogląda się pornografii następnie z cała determinacją sami próbują zrealizować w realu to czego się naoglądali a tu ich czeka przykra niespodzianka gdyż ponieważ albowiem seks z przypadkową dziewczyną wygląda zupełnie inaczej niż sobie to wyobrażali naoglądawszy się pornusów.

Share this post


Link to post
Share on other sites
48 minut temu, Januszek852 napisał:

Generalnie masz w życiu z górki.

Do czasu, jak wszystkim innym :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niekoniecznie :) kolega ma fach w ręku (dość uniwersalny, wszędzie na świecie sobie z nim poradzi, to nie jest jakaś sztuka bycia urzędnikiem w powiatowym mieście 😂), wzrostu raczej mu nie ubędzie, jak się nie zapasie toi sylwetka zostanie dobra... nie licząc przypadków typu choroba/wypadek, to raczej ma dobrą podstawę do dalszej egzystencji i to jeszcze przed 30, co rzadko się zdarza.

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 minut temu, GriTo napisał:

Do czasu, jak wszystkim innym :)

Obecna reinkarnacja jest dla mnie faktycznie dość mocno korzystna, ale w sumie myślę że na nią zasługuję- nigdy nikomu niczego nie zazdrościłem, nie złorzeczyłem, byłem raczej przyjaźnie nastawiony do ludzi i matki natury.

 

Przeżyłem kilka smutnych momentów takich jak np. śmierć psa, kota, babci ale szybko z tego wychodziłem.

 

Jednak kolega kilka postów  wyżej uświadomił mnie że pomimo tej sielanki gdzieś głęboko  we mnie  tkwią pokłady cierpienia, które teraz muszę wyprowadzić jakoś na wierzch ( jeszcze nie wiem jak to zrobić) - i je  zalepić

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, RENGERS napisał:

Jednak kolega kilka postów  wyżej uświadomił mnie że pomimo tej sielanki gdzieś głęboko  we mnie  tkwią pokłady cierpienia, które teraz muszę wyprowadzić jakoś na wierzch ( jeszcze nie wiem jak to zrobić) - i je  zalepić

Dobry początek. Tylko nie zrób błędu takiego jak 99,9% ludzi, którzy próbują zalepiać tą pustkę tym, co wydaje im się, że potrzebują i co uczyni ich szczęsliwymi. Kobieta marzy o dziecku, rodzi i nage.... Szczęścia nie ma, jest frustracja. Facet marzy o sportowym aucie, kupuje i... Szczęścia nie ma, fajne emocje szybko opadają, jest  za to ciągły strach, że ktoś zarysuje albo ukradnie. Inny marzy o związku, ale zaczyna się czuć niepewnie, kiedy kobieta ma swoje pasje, chce się rozwijać. Szczęścia nie ma, jest sabotaż, szarpanina i na koniec ciężkie rozstanie

 

Co Ci podpowoedzieć.. Sięgnij po wiedzę o świadomości, podświadomości, zastanów się skąd masz takie przekonania, wzorce i wartości jakie masz. Odkryjesz przy tym, że większość nie jest Twoja, a Twój sposób patrzenia na różne sprawy, którego nigdy nawet nie pomyślałeś, żeby zakwestionować, nke jest jedyny, a napewno nie najlepszy. 

To jest arcyciekawe i to ciekawa podróż. Większość z facetów tutaj ją rozpoczęło po ciężkim życiowym wpierdolu. Ty masz szansę inaczej. Fajnie. 

 

Na YouTube są świetne nagrania, które bardzo dużo dają do myślenia. Warto posłuchać (nawet nie raz, tylko wielokrotnke, bo im dalej tym więcej w tym dostrzeżesz). Wpisz Demasta i przesłuchaj wszytsko co znajdziesz. 

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 minut temu, Esmeron napisał:

Wpisz Demasta i przesłuchaj wszytsko co znajdziesz.

Polecam gościa, on był dla mnie jak pyerdolnięcie w mordę, potem szedłem głębiej i trafiłem na forum. Ktoś wie co się z nim dzieje? Miał być powrót i dupa.... kiedyś jeszcze odpowiadał w komentarzach, teraz zapadł się pod ziemię.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 hours ago, RENGERS said:

Jednak kolega kilka postów  wyżej uświadomił mnie że pomimo tej sielanki gdzieś głęboko  we mnie  tkwią pokłady cierpienia, które teraz muszę wyprowadzić jakoś na wierzch ( jeszcze nie wiem jak to zrobić) - i je  zalepić

Poznać i oswoić swój cień. Wszyscy powinniśmy.

25 minutes ago, heavy27 said:
54 minutes ago, Esmeron said:

Wpisz Demasta i przesłuchaj wszytsko co znajdziesz.

Polecam gościa, on był dla mnie jak pyerdolnięcie w mordę, potem szedłem głębiej i trafiłem na forum.

Demasta jest spoko, robi krok dalej niż PUAsi i goście od bycia-najlepszą-wersją-siebie, ale to ciągle tylko jeden mały krok. Jak idziesz dalej, to zaczyna się mroczna dżungla, to jest podróż jak w Jądrze Ciemności.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wszystkie moje znajomości z kobietami zaczynały się od seksu, później bywało różnie...

Ostatni związek też zaczął się od zwierzęcego wręcz seksu w samochodzie, po pierwszej randce... I trwa dziś dziś, 15 lat.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, RENGERS napisał:
5 godzin temu, icman napisał:

 

Wsparcia w trudnych chwilach , kobiecego ciepła i uśmiechu, uległości, chciałbym się zbliżyć do kobiety  na poziomie bardziej emocjonalnym, aniżeli poziomie fizycznym.

To będzie bardzo trudne, z poziomu odrębnej jednostki chcesz przestać czuć się samotny. 
Z poziomu deficytów jest to nie możliwe imo, to wszystko możesz dać sobie sam. 
Dawać można tylko z nadmiaru inaczej jest to najczęściej nieświadome roszczenie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No offence, ale kolega @Skydiver to ma coś wspólnego z @CornelCampbell? Też fotografia, też podobny staż związkowy, też opowiadał o częstym i gęstym chędożeniu. Tylko że kolega Cornell przestał nadawać, po tym jak się trochę zakapućkał w pewnym temacie....

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Obliteraror Kawał czasu, owszem, 15 lat razem z czego 11 po ślubie i jest na prawdę ok. Chociaż bywały bardzo trudne okresy ale to w początkowym stadium małżeństwa. Od dawna jednak jest bardzo dobrze i w zasadzie na nic nie mogę się skarżyć. Jak znajdę wolną chwilę to opiszę co i jak u mnie działa ;) 

Share this post


Link to post
Share on other sites
27 minut temu, MrThruster napisał:

No offence, ale kolega @Skydiver to ma coś wspólnego z @CornelCampbell? Też fotografia, też podobny staż związkowy, też opowiadał o częstym i gęstym chędożeniu. Tylko że kolega Cornell przestał nadawać, po tym jak się trochę zakapućkał w pewnym temacie....

 

Przyznaję sam sobie rację. To jest ten sam gość. Te same sformułowania ("żona wije się jak żmija, żeby dobrać się do rozporka") te same wypowiedzi o niepowodzeniu ze wspólnikiem.

Wersja Sykdiver:

i wersja Cornell:

Poradnictwo biznesowe wesja Cornell:

... i wersja Skydiver:

 

Edited by MrThruster
  • Like 3
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 hours ago, RENGERS said:

Dobrze by było  się od was  dowiedzieć, czy jest słusznym sypiać z kobietami od razu, wcześnie czy może warto by było poczekać -  pod kątem związku.

Chciałbym wejść pierwszy raz w życiu w związek i nie wiem  czy kobiety które oddają się od razu mogą być potencjalnymi kandydatkami czy też nie- czy to od razu skreśla dziewczynę na potencjalną partnerkę ? Oczywiście prawie za każdym razem jak już  kobitę rozbierałem mówiły że one takie nie są itd. ja kiwałem głową  i działałem dalej- wiadomo shit-test, który dzielnie odbijałem swoimi ruchami frykcyjnymi.

Z mojego doświadczenia zaliczenie kobiety na pierwszej/drugiej randce powoduje to  że przestajesz je sam szanować i traktujesz bardziej przedmiotowo.
 

16 hours ago, RENGERS said:

Czas poczuć coś więcej aniżeli łóżkowe przeboje- sam seks jest  PRZEREKLAMOWANY, stąd pytanie.

A co Ci się w seksie z kobietami podoba ? umiesz tu sobie odpowiedzieć ?

Druga sprawa każda kobieta jest inna i inaczej reaguje na Ciebie, może być super seks i dojdzie Ci klika razy zanim Ty się rozkręcisz ( ja tak lubię)
a są i takie że możesz piłować pół godziny .... I chłopie nic (to mnie nie kręci wogólę) Takie kobiety zostawiam, bo mnie nie kręci taka Kobieta chociaż byłaby niewiadomo jak ciekawa pod innymi względami
Do dziś mnie jedna taka męczy na Face.... bo faktycznie mieliśmy wspólne pasje i zainteresowania.

Jakbym miał dać radę daj sobie szanse poznać tą kobietę tak minimum 5 randek zanim wejdziecie do sypialni. Czy macie coś wspólnego, czy ona ma jakieś pasje oprócz malowania paznokci i instagrama (broń Cię Panie). Miałem tak kilka razy i nie miałem presji aby zaliczyć. Wyszły z tego dłuższe związki jeśli było o czym pogadać ( bo nie zawsze jest).


 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Lexmark82 napisał:

Jakbym miał dać radę daj sobie szanse poznać tą kobietę tak minimum 5 randek zanim wejdziecie do sypialni. Czy macie coś wspólnego, czy ona ma jakieś pasje oprócz malowania paznokci i instagrama (broń Cię Panie). Miałem tak kilka razy i nie miałem presji aby zaliczyć. Wyszły z tego dłuższe związki jeśli było o czym pogadać ( bo nie zawsze jest).

Też jestem za tym, tylko co wtedy, gdy nas oleje po drugiej randce, bo jej nie zrvchaliśmy jak prawdziwy alfa? :P Wtedy jedynie racjonalizować sobie, że nie była na tyle zainteresowana czy jak?

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minutes ago, heavy27 said:

Też jestem za tym, tylko co wtedy, gdy nas oleje po drugiej randce, bo jej nie zrvchaliśmy jak prawdziwy alfa? :P Wtedy jedynie racjonalizować sobie, że nie była na tyle zainteresowana czy jak? 

Ale piszę Ci że nie mam presji na seks np w tym okresie :D czyli szukam bardziej racjonalnie i świadomie ( tak jak w książce Marka) czyli LTR . Kolega mam wrażenie znudził się zaliczaniem.
 

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minut temu, Lexmark82 napisał:

Z mojego doświadczenia zaliczenie kobiety na pierwszej/drugiej randce powoduje to  że przestajesz je sam szanować i traktujesz bardziej przedmiotowo.
 

A co Ci się w seksie z kobietami podoba ? umiesz tu sobie odpowiedzieć ?

Druga sprawa każda kobieta jest inna i inaczej reaguje na Ciebie, może być super seks i dojdzie Ci klika razy zanim Ty się rozkręcisz ( ja tak lubię)
a są i takie że możesz piłować pół godziny .... I chłopie nic (to mnie nie kręci wogólę) Takie kobiety zostawiam, bo mnie nie kręci taka Kobieta chociaż byłaby niewiadomo jak ciekawa pod innymi względami
Do dziś mnie jedna taka męczy na Face.... bo faktycznie mieliśmy wspólne pasje i zainteresowania.

Jakbym miał dać radę daj sobie szanse poznać tą kobietę tak minimum 5 randek zanim wejdziecie do sypialni. Czy macie coś wspólnego, czy ona ma jakieś pasje oprócz malowania paznokci i instagrama (broń Cię Panie). Miałem tak kilka razy i nie miałem presji aby zaliczyć. Wyszły z tego dłuższe związki jeśli było o czym pogadać ( bo nie zawsze jest).


 

Spałem  przedwczoraj  z bardzo fajną rosjanką w Warszawie, miałem trochę wyrzuty sumienia, bo ruchałem jak pojebany za przeproszeniem aż łóżko przesunęlismy  na środek pokoju i nie udało mi się jej zaspokoić, za to bardzo fajna i mądra dziewczyna była i mam wielką ochotę zaproponować jej drugą randkę bo uśmiechnięte sympatyczne, do rany przyłóż dziewczę.

 

 

Wybaczcie za post pod postem ale to bardzo ważne a nie chcę zakładać nowego tematu :

 

Czy kobieta zawsze musi mieć orgazm by mieć w łóżku satysfakcję ? Z tą ostatnią mi coś przeskoczyło we łbie i mimo że nie mogłem się spuścić przez chyba półtorej godziny to całe spotkanie z nią było świetne, natomiast w seksie było namiętnie, ale bez ogromnej obustronnej przyjemności.

  • Confused 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 minutes ago, RENGERS said:

Spałem  przedwczoraj  z bardzo fajną rosjanką w Warszawie, miałem trochę wyrzuty sumienia, bo ruchałem jak pojebany za przeproszeniem aż łóżko przesunęlismy  na środek pokoju i nie udało mi się jej zaspokoić, za to bardzo fajna i mądra dziewczyna była i mam wielką ochotę zaproponować jej drugą randkę bo uśmiechnięte sympatyczne, do rany przyłóż dziewczę. 

 

Ale nie odpowiedziałeś :

1.Co Ci się w seksie z kobietami podoba ? umiesz tu sobie odpowiedzieć ?

15 minutes ago, RENGERS said:

Czy kobieta zawsze musi mieć orgazm by mieć w łóżku satysfakcję ? Z tą ostatnią mi coś przeskoczyło we łbie i mimo że nie mogłem się spuścić przez chyba półtorej godziny to całe spotkanie z nią było świetne, natomiast w seksie było namiętnie, ale bez ogromnej obustronnej przyjemności.

Jeśli jest młoda to raczej nie musi. Moja jedna dziewczyna nauczyła się dochodzić dopiero po ok 3 miesiącach (byłem jej drugim miała 26 lat) ze mną. Potem już zawsze 2-3 razy orgazm był. 

Problem jest jeśli kobieta ma 35, walczysz a tu zima :))) 


 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, Lexmark82 napisał:

Ale nie odpowiedziałeś :

1.Co Ci się w seksie z kobietami podoba ? umiesz tu sobie odpowiedzieć ?

Jeśli jest młoda to raczej nie musi. Moja jedna dziewczyna nauczyła się dochodzić dopiero po ok 3 miesiącach (byłem jej drugim miała 26 lat) ze mną. Potem już zawsze 2-3 razy orgazm był. 

Problem jest jeśli kobieta ma 35, walczysz a tu zima :))) 


 

Nigdy o tym nie myślałem , zawsze poprostu chciałem zaspokoić się głeboko w kobiecie, założyłem ten temat bo coś mi się we łbie przestawiło, pragnę przestać być takim egoistą jakim jestem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@RENGERS

To jak, nie kręci Cię jak kobieta ma dobrze, mnie to zawsze nakręcało(jeżeli była rzeczywiście napalona ,a nie jakieś tam udawajki) ?

Być może rzeczywiście jesteś egoistą, z opisu wynika jakby BadBoy - poczytaj sobie o co biega w tym temacie.

Pozdro

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Lexmark82 napisał:

Ale piszę Ci że nie mam presji na seks np w tym okresie :D czyli szukam bardziej racjonalnie i świadomie ( tak jak w książce Marka) czyli LTR . Kolega mam wrażenie znudził się zaliczaniem.

Ale były już tematy poruszane, że bez szybkiego rvchania i tak LTR nie będzie... nie wiem właśnie jak z tym jest.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, heavy27 said:

Ale były już tematy poruszane, że bez szybkiego rvchania i tak LTR nie będzie... nie wiem właśnie jak z tym jest.

Mam inne doświadczenia. Żona ponad 10 lat :)
Ale z checią się zagłębię na ten temat. Masz jakieś linki ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By darktemplar
      Cześć,
       
      Mam kilka problemów ze sobą, ale nie chcąc zalewać forum przydługimi postami postanowiłem podzielić te swoje żale na mniejsze fragmenty opisujące dany problem.
       
      Dziś pierwszy post z cyklu, dotyczący życia seksualnego ( a raczej jego braku) w młodym wieku.
       
      Może się Wam wydawać, że to problem błahy i problem tzw. pierwszego świata. I zgadzam się; na poziomie racjonalnym jest to problem dla mnie błahy, jednak emocjonalnie sobie nie radzę i blokuje mnie to w obecnym życiu gdzie mam 34 lata, żonę dzieci, dobrą pracę, etc.
       
      Więc tak, jak sporo tu Braci pewnie miało; moje życie seksualne w wieku 16-23 lata praktycznie nie istniało. I tu muszę dodać że w liceum mi to prawie nie przeszkadzało;  byłem sobie nerdo-outsiderem, ale trzymałem z podobnymi sobie i tworzyliśmy taką zgraną kompanie w której dobrze się czułem. Chodziliśmy na imprezy/koncerty, piliśmy wino w krzakach, graliśmy w gry pc, rpg, waliłem konia do jakiś super lasek z mojej szkoły i ogólnie było super, zwłaszcza że w mojej grupie prawie nikt nie miał większych doświadczeń z kobietami.
       
      Poszedłem na studia i tu niestety zaczęły się schody, pomijając temat moich studiów w ogóle gdzie to temat na osobny wątek (depresja pod koniec).
      Koledzy z liceum (tak ci z paczki nerd-outsider) już mieli prawie wszyscy dziewczyny, a ja nadal waliłem gruchę. Do tego dawne znajomości się poluzowały, nie załapałem za bardzo nowych i doskwierała mi samotność.
      Ogólnie żeby się nie rozpisywać to na studiach było u mnie z seksem i kobietami słabo. I to niestety także z mojej winy. Nie wyglądałem najgorzej; główne wady wyglądu to nadmierna chudość i bardzo młody wygląd, no ale do tego dochodziły spore problemy z samooceną i jakieś inne blokady więc nawet gdy później zacząłem poznawać jakieś kobiety to nic z tego nie wychodziło. Czytałem trochę PUA, ale to tylko zwiększało moją frustrację. Suma sumarum w tym okresie zaliczyłem może jakieś 2 panny, w przypadkowych jednorazowych relacjach (panny raczej średnie) i było to pod koniec studiów. Regularne współżycie zacząłem dopiero z moją obecna żoną którą poznałem pod koniec studiów.
       
      Teraz tyle lat po, jestem w małżeństwie -  7 już rok leci...jest ok powiedzmy, czy mogło być lepiej? Pewnie mogło. Czy mogło być gorzej? Pewnie też. Ogólnie namiętność już coraz mniejsza, itp. - temat małżeństwa mojego to też na osobny wątek.
      Mi jednak chodzi o to, że czuję taką pustkę i brak spełnienia, poczucie że się człowiek "nie wyszumiał" za młodu. Wiem, że tego już nie odwrócę, że takie użalanie się nic nie da, no ale uczucie powraca czasem.
      Zwłaszcza jak czytam tu o podbojach młodych Braci to czuję takie ukłucie w sercu. I żeby nie było; szczerze kibicuję tu każdemu by pokonał swoje niedoskonałości i brał co jego i to im wcześniej, tym lepiej, no ale ten żal u mnie wciąż jest.
      Zwłaszcza, że teraz po latach widzę swoje błędy z przeszłości.
       
      3 lata temu mieliśmy z żoną mały kryzys małżeński i wtedy miałem takie myśli jak @Obliteraror w wątku "jak by to było z inną?" - podobnie jak on, widzę że jestem o wiele bardziej atrakcyjny dla kobiet teraz niż wtedy, jednak moim zdaniem ruchanie na boku by "nadrobić" zaległe lata chyba nie rozwiązuje problemu, zwłaszcza że nie chcę zdradzać i szczerze nawet nie wiem jak bym miał to zrobić i okazji też póki co brak (większość kobiet jakie teraz znam to praca i rodzina - więc...wiadomo:) ).
       
      I Ok miałem swoją taką wizję życiową, że mężczyzna powinien mieć parę kobiet (LTR/ONS), a później docelowy  LTR z himalajką (hłe hłe), no ale nie sprawdziło się...
       
      Najgorsze jest to, że ten stan tego "niespełnienia" dopada mnie i paraliżuje i zamiast skupiać się na tym co jest dla mnie ważne teraz; finanse, rozwój, rodzina, to rozmyślam jaka to strata, że kiedyś nie wyruchałem iluś tam dup.
       
      Pytanie jak sobie po prostu przepracować emocjonalnie to uczucie i pogodzić się z tym co utracone?
       
       
       
    • By Kacper
      Cześć Bracia! Może na początku trochę informacji o mnie. Nazywam się Kacper, mam 21 lat, aktualnie jestem na drugim roku studiów, a także prowadzę własną firmę. 
       
      Z góry przepraszam za wszystkie błędy ortograficzne, a także za nieodpowiednią składnie. Postaram się jak najlepiej i najdokładniej wytłumaczyć całą sytuacje, która przytrafiła się w moim jakże krótkim życiu. 
       
      W listopadzie 2018 roku, rozstałem się z dziewczyną z która spędziłem 4 lata. Oboje zdecydowaliśmy, że to już nie to samo i bez żadnej spiny po prostu się rozstaliśmy i każdy poszedł w swoją stronę. Na początku Grudnia tego samego roku poznałem dziewczynę. W zasadzie sama zaczęła do mnie pisać i najzwyczajnej zagadywać. Pisaliśmy całymi dniami i nocami. Poczułem, że komuś na mnie zależy. Spotkaliśmy się po tygodniu, wszystko pięknie jak ta lala, poszliśmy na miasto coś zjeść i pogadać. Wieczór według mnie spędzony jak najbardziej na plus. Jednak cały czas miałem gdzieś z tylu w głowie, że ona jest dla mnie takim plastrem. 31 grudnia postanowiliśmy być razem. Nigdy nie sądziłem, że wejdę tak szybko w związek z dziewczyną, która znam zaledwie miesiąc. Nie da się ukryć byłem bialorycerzem. Studiuje w Szczecinie(natomiast moje rodzinne miasto to Gorzów Wlkp) na studiach dziennych, mam własne mieszkanie w super dzielnicy, a także auto, które dosyć się wyróżnia. Przez co cały czas słyszę docinki na ten temat, że wszystko co mam to od rodziców. Nie ukrywam, że rodzice bardzo mi pomogli. Bo bez nich nie byłbym w stanie tego wszystkiego mieć.  
       
      Wracając do wątku z dziewczyna. Ma ona 21 lat, po skończeniu liceum zrobiła sobie rok przerwy od studiów w celu poprawienia matury(co jej i tak nie wyszło) 
      Przez cały okres od stycznia do kwietnia przyjeżdżała do mnie do Szczecina. Był to najpięknieszy czas w moim życiu. Spędziłem mega dużo cudownych chwil z nią. Nie było żadnych kłótni, aż do Maja gdy zaczęła grzebać w mojej przeszłości i w tym jak było mi z poprzednia dziewczyna. Zaczęły ze sobą pisać. Miałem mega kłótnie spowodowane tym jak mogłem jej powiedzieć, ze byłem z dziewczyna 4 lata, ze ona nic nie wie, jak ja mogłem ją w ogóle okłamać. Grzecznie starałem się wytłumaczyć, że po prostu chciałem o tym zapomnieć i już do tego więcej nie wracać. Oczywiście drama trwała z dobre pare miesięcy i przy każdej drobnej kłótni oczywiście wracał ten temat w celu dopierdolenia mi. Przyszedł czas wakacji, pracowałem na budowie żeby zarobić pieniądze na wyjazd z nią. 
       
       
      Wstawałem codziennie o 6 i wracałem o 17, sześć dni w tygodniu przez dwa miesiące. Zapierdalalem jak wół żeby ten ostatni miesiąc spędzić czas na super wyjazdach. Księżniczka była o wszystko zazdrosna, straciłem kontakt z najlepszymi przyjaciółmi. Gdy chciałem się spotkać z moim kuzynem, aby zrobić sobie męski wieczór to oczywiście ona nagle dzwoniła do mnie, że jej smutno. To ja głupi do niej jechałem. W przeciągu roku nie spędziliśmy ze sobą może z tygodnia. Bo ona tak bardzo chciała żebym za nią szalał. A ja jak głupi robiłem wszystko pod nią:
      pojedzmy na zakupy do ikei(200km w jedno stronę)  Pojedzmy nad morze  Chodźmy na zakupy  Wszystko było robione pod nią, a gdy ja chciałem coś zrobić to było tylko a po co Ci to, a to idź sam bo mi się nie chce. Były nawet kłótnie o moja kuzynkę, która traktuje jak siostrę. 
      Wiele razy było mówione jakim to jestem skurwielem i chujem. Ze jak ona może być z takim kimś kto ciagle kłamie i lata za innymi kobietami. Gdzie ja byłem jej wierny jak pies i robiłem wszystko żeby uszczęśliwić myszkę....
       
       
       
      Przyszedł październik 2019, postanowiła iść na studia po rocznej przerwie. Niestety nie udało jej się poprawić matury wiec poszła na medycynę analityczna. Była na niej zaledwie 2 miesiące. Po czym stwierdziła, że zmieni uczelnie i przyjdzie na moja! Po prostu hit! 
      Wynajmowała własne mieszkanie, ale i tak spaliśmy u siebie codziennie. Jeden tydzień u mnie, drugi u niej. I tak, aż do Grudnia. 
      W połowie grudnia powiedziała mi, ze chce rzucić studia. Oczywiście próbowałem jej przetłumaczyć, że to jest bez sensu bo będzie miała drugi rok w plecy. 
       
      Pokłóciliśmy się 3 dni po wigilii. 
      Jechaliśmy autem, poszło znowu o to jakim ja jestem skurwielem. Po czym coś we mnie pękło. Powiedziałem, że nie będzie mnie tak traktować i niech wyjdzie z tego auta. Wyszła. Odjechałem w kierunku swojego domu po czym dzwoni do mnie zapłakana ze mam wracać. Wiec ja głupi wróciłem. Weszła do mojego auta i co dostałem za te wszystkie starania? Trzy szybkie plaskacze na twarz...
      Powiedziałem o nie, ze to przesada. Wróciłem do domu. Zaczęła mi wysyłać jak tnie się po rękach. Po czym nie odzywała się do mnie 3 dni. Stwierdziłem, że nie chce mieć jej na sumieniu i zadzwoniłem do jej ojca żeby powiedzieć, że się tnie na rękach i chce rzucić studia. I zaczęło się znowu. 
       
      Wyzywanie mnie, ze zniszczyłem jej życie jak ja mogę taki być. Skoro ja już nie potrafiłem jej pomoc to stwierdziłem niech jej rodzice się nią zajmą. Wysłali ją do psychologa, miała się uczyć i zaliczyć co może. Jednak tego nie zrobiła i po prostu zabrała swoje papiery ze studiów. 
       
       
      Jest już styczeń tego roku (2020), czułem się wręcz chujowo. Nie potrafiłem przestać o tym myśleć, ryczałem jak głupi, jeździłem autem w nocy po mieście. 
      Wtedy zauważyłem, że narzuciła mi swoje wszystkie wartości i tok myślenia. Robiłem dosłownie wszystko to co chciała. Próbowałem się uwolnić. Miałem naprawdę dosyć wszystkiego. Wszyscy moi przyjaciele i znajomi mówili, ze to nie jest dziewczyna dla mnie, ze powinienem odpuścić bo tylko się wykańczam. 
      W tamtym momencie przypomniałem sobie słowa mojego taty „nie pokazuj lasce, ze Ci za bardzo zależy bo to wykorzysta”
       
       
       
      Mieliśmy kontakt cały czas, ale był mega toksyczny. Przespaliśmy się pod koniec stycznia. Po czym nagle stwierdziła, ze tak być nie może. Nie odzywałem się pare dni. Stwierdziłem, ze pójdę do psychologa. Poszedłem do terapeutki, ale strasznie się zawiodłem po prostu trafiłem na nieodpowiednia. Od 10 lutego do 14 nie odzywalismy się prawie nic do siebie. Po czym w walentynki napisała, ze chce się zobaczyć i tak dalej. Zobaczyliśmy się mowila jak to bardzo kocha, ze jej zależy. Ze jak się kocha to się walczy do końca. Ze zarezerwowała Nam hotel nad morzem żeby to wszystko naprawić. Nie pojechaliśmy bo powiedziałem, ze nie będę z kimś takim. 
       
       
      Po czym stwierdziłem, ze muszę o nią walczyć bo przecież jak się kocha to się walczy. Ciagle miałem w głowie to co ona myślała i mowila. Już nie miałem własnego zdania. Byłem przez 2 tygodnie wyzywany i zlewny ciepłym moczem. Po czym na początku marca powiedziałem dość. Poszedłem do innego psychologa i uświadomił mi on, ze ta dziewczyna ciągnie mnie tylko w dół. To, że nie warto starać się dla kogoś, dla kogo nic nie znaczymy. Jestem po dwóch wizytach, nie mam kontaktu z nią wcale. Jest mi lżej. To był ciężki czas. Po czym dzisiaj 13 marca dostaje zdjęcie na jednym z portali jak to jej nowy chłopak trzyma ją za rękę i piją wino. Od Walentynek do dzisiaj minął miesiąc. Gdzie ona wtedy próbowała mnie uświadomić jaki jestem ważny i jedyny w jej życiu, że ona nie chce innego. Po czym dzisiaj kurwi się z innym. 

       
       
      Czytałem sporo wątków na forum i stwierdzam, ze kobiety to totalne manipulatorki. 
       
      Można powiedzieć, że zaczynam odzywać. Cierpiałem przez ostatnie 3 miesiące, gdzie ona chodziła na imprezki i dbała o siebie. 
       
       
      Przepraszam za chaos pod koniec. 
      Nerwy wzięły górę. Mam nadzieje, że dostanę od Was porządna lekcje w komentarzach.
    • By pienbv
      Cześć wszystkim!
       
      Cóż, to będzie moja historia oraz prośba i o poradę. Zacznę od historii swojej i będę przechodził aż do czasu teraźniejszego. No to jazda!
       
      Jak miałem 6 lat to rodzice się rozwiedli - nie miałem taty (ale to zupełnie inna historia i zakręcona ) .Od 10 roku życia choruję przewlekle na chorobę autoimmunologiczną, z którą do teraz mam spokój. Po kolejnych trzech latach doszły kolejne dwie, które spowodowały iż od tego 13 roku życia żyłem ze świadomością czekającego na mnie skalpela - przeszczep wątroby. Oczywiście, jak to chora osoba wszyscy w rodzinie na mnie chuchali i dmuchali = nauka życia w społeczeństwie 0 (w tym relacji damsko męskich). Później przez to uważałem, że sobie nikogo nie znajdę. Jak mi się coś dzieje to żółknę (skóra i gałki oczne) - wynika to z podniesionej ilości bilirubiny we krwi. A kto może pokochać osobę, która nie jest w pełni zdrowa. Ale cud się zdarzył i wieku 19 latu (w bardzo pokręcony sposób) poznałem dziewczynę. Żyliśmy dwa lata w związku na odległość i ją ściągnąłem do swojego miasta. Tak się zdarzyło, że w ciągu naszego związku przeszedłem dwa przeszczepy wątroby. Zniszczyło to trochę moje ciało, wielka blizna na brzuchu, dużo rozstępów przez tycie i chudnięcie w wyniku brania sterydów, wielka blizna w pachwinie po biopompie. Ale, że wiedziała co mnie czeka i znaliśmy się już długo to akceptowała moje ciało, ja byłem happy i nie było tematu. Nawet się jej oświadczyłem po 3 latach związku. Ale nic nie może wiecznie trwać, w grudniu zeszłego roku powiedziała że chce się rozejść. Jak to przeżyłem to już moje zmartwienie. Najważniejsze, że już się z tego wyleczyłem - trzeba mieć przecież kręgosłup . Wyprowadziłem się z domu rodzinnego, stwierdziłem że czas na porządne zmiany. No i na stacji poznałem bardzo fajną dziewczynę z Ukrainy.

      No i po co ten długi wstęp i te sprawy ze zdrowiem? Problem mam taki, że mi się dziewczyna bardzo spodobała. Jest wolna. Nawet udało mi się ją wyciągnąć na wyjście do pubu (dzięki staruszku za wsparcie!).  Dobrze mi się z nią rozmawiało w pubie, często rozmawiamy na Messengerze czy na stacji jak się akurat spotkamy w kuchni. Mnie się z nią przyjemnie rozmawia, nie wiem jak to jest z jej strony. Wszyscy w okół mi mówią, że to była randka ale ja to bardziej odebrałem jak wyście koleżeńskie. Może jestem dziwny? 🤪 Teraz wychodzę z nią w sobotę do coś na kształt ogrodu botanicznego i może jak się uda znowu do pubu wieczorem. Mam obawy, żeby się jej pokazać. Nie jest to tragiczny widok, jest ok. Druga rzecz, miałem jedną w życiu partnerkę, która powiedzmy temperamentem wgl mi nie odpowiadała czyt. kłoda. Ale ja też nie mam jakiegoś doświadczenia w seksie i są obawy że nie podołam. Trzecia rzecz, i can not in to relacje damsko/męskie. Znaczy się, to przychodzi mi naturalnie. Rozmawiam z kobietami normalnie, ale gdy rozmawiam z taką co mi się podoba to nagle z gadatliwego ekstrawertyka robię się spanikowanym małym chłopcem (wyjątkiem jest ta Ukrainka). Boję się, że nie wyczuję momentu/okazji ? kiedy ona będzie się chciała zbliżyć - nawet przebić tą barierę dotyku jakiegokolwiek. Na samą myśl o zbliżeniu  - przez te obawy - aż mnie ciarki przechodzą. W złego tego słowa znaczeniu.
       
      Uprzedzając, chodzę do psychologa i dużo rzeczy już poprawiłem i wypracowałem. Po prostu jeszcze nie doszedłem do tego momentu, a mnie to cały czas zaprząta głowę.
    • By RENGERS
      Hej kochani !
       
      Byłem wczoraj na swoim pierwszym rande- wu w Krakowie- świeżo po zerwaniu z moim pierwszym "kochaniem" ze związku.
       
      Pani zainteresowana cicha myszka, po paru browarkach zaprosiła do siebie, zgrywałem alfa pajaca jak to mam w zwyczaju robić,  jeszcze po alko załączył mi się total crazy mod- byłempodjarany że pocałowałem kelnerkę w czoło.
       
      Będąc u niej ściagnąłem jej popiersie i pas cnoty, mym oczom ukazała się drobna filigranowa postura- extra klasa, taka mała tajka, tylko białego koloru skóra.
       
      Jako że byłem podpity to nie potrafiłem strzelić przez pół godziny, żeby skończyć w takim momencie muszę brać panią od tyłu i sadzić klapsy na pupę, chwytać mocno za włosy itd. od przodu ściskam za gardło, zamykam usta dłonią i ostro posuwam jednym słowem lubię odczuwać całkowitą dominację nad drugą osobą.
       
      Miałem trochę wyrzuty sumienia po całym akcie, ponieważ pani wydawała się lekko "zużyta", zapytałem jej czy lubi taki seks, odpowiedziała że jak najbardziej lubi lekką dominację ze strony męskiej, lecz to co ze mną przeżyła było dla niej już za mocne i dość bolesne- przeprosiłem i powiedziałem że na drugi raz postaram się być ostrożniejszy i mniej ostry, wytłumaczyłem również sposób w jaki się kocham po wypiciu alkoholu.
       
      Dziś z rana dostaje od niej esemesa że mnie przeprasza, ale niewie czy to dobrze żebyśmy się spotykali drugi raz bo kieruje mną agresja. I nigdy czegoś takiego nie miała i musi nad tym pomyśleć.
       
      Dziewczyna mi się podoba, wygląda jak taki mały aniołko- diabełek który jest słodki i pikantny jednocześnie, chciałbym ją jeszcze zobaczyć.
       
      Teraz sobie myślę że tym stosunkiem próbowałem sobie jakby"wyruchać " drogę po rozstaniu z ex dziewczyną, może podświadomie jednak czuję jakiś ból, chociaż o dziwo czuję się lekko i przyjemnie, jak po zerwaniu z wampirem emocjonalnym.
       
      Jak uratować tego aniołka żeby go nie przestraszyć ? Kochane jest dziewczę i staje mi przy niej niesamowicie.
       
       
    • By dyletant
      Na kanwie wielu lat doświadczeń, przyszło mi zobaczyć wielu rzeczy których wcześniej nie widziałem i zrozumieć, to czego dotąd nie rozumiałem.
       
      Kiedy w życiu codziennym dzieliłem się swoimi poglądami, ludzie zazwyczaj reagowali niezrozumieniem, dyskredytowali mnie w dalszej opinii lub dystansowali się do mnie - dlatego postanowiłem zrobić mały spis treści, dla początkujących, którzy nie są pewni co do dam które poznają i które ich oczarowują i z którymi chcą się wiązać.
       
      Miłość... do mnie bardziej przemawia haj hormonalny, bo jak wiemy... komputer nie składa się tylko z części - uruchamia go system, czyli szereg zachodzących w nim procesów, złożonych w podzespołach.
      A więc do rzeczy.
       
      Kobiety bardzo skrupulatnie dbają o tajemnice i nie czują wstydu w chwili gdy powinno się go czuć - nawet kiedy złapiesz je za rękę na zdradzie - czują że po prostu wpadły, nie analizują czy zrobiły coś nie tak - po prostu winni są ci, którzy ją nakryli.
      Dlatego to co dla nas jest moralne - dla nich jest furtką do przemycenia czegoś.
       
      Etapy jakie można zaobserwować u płci przeciwnej już od najmłodszych lat, oraz sprawy na które trzeba zwrócić uwagę podczas wiązania się z jakąkolwiek kobietą:
       
      - relacje jej rodziców oraz sposób w jaki żyją -> jeśli są rozwiąźli - dziecko wychowane w takim domu dostaje predyspozycje aby również być rozwiązłym, ponieważ w wieku nabywania wzorców, chłonie zachowania najbliższych jak gąbka
      - relacje z byłymi partnerami oraz orbiterami -> mogą być nimi ex lub całkiem nowi/nieznani panowie, jednak dla niej wzbudzający wystarczająco dużo zaufania aby im się oddać (najlepiej to zauważyć w okresie urodzin/świąt/sylwestra)
      - słabość do błyskotek -> partnerka gromadzi rzeczy i robi z nich ołtarzyk, w moim przypadku były to także prezenty od jej eks-partnera
      - kolczyki, tatuaże -> świadczą o kompleksach, mają na celu zakrycie szpetnych (jej zdaniem) partii ciała i zwrócenie na siebie uwagi poprzez kontrowersje - o kolczyku w języku chyba nie muszę pisać)
      - nowa i seksowna bielizna -> której nie widzisz na ciele partnerki, ale widzisz w jej garderobie (najczęściej przeznaczona dla kogoś innego)
      - nadmierne dbanie o swój wygląd -> w sytuacji kiedy jej na to nie stać albo kiedy mówisz jej wprost, że podoba ci się taka jak jest (przedłużanie rzęs, fitness, spa, solarium, zakupoholizm)
      - głupawe koleżanki/samotne madki którym nie wyszło -> jeśli ich wpływ jakkolwiek ingeruje w wasze relacje, to świadczy to o niedojrzałości partnerki, ponieważ wasz związek to wasze pomyłki i nauki
      - skłonność do nadużywania alkoholu -> często to tylko kieliszek na rozluźnienie, potem drugi jak śpisz, a gdy się budzisz okazuje się że nie am butelki. Bardzo często jest to spowodowane nadużywaniem alkoholu w rodzinnym domu.
      - ukrywanie treści rozmów, kontaktów (komunikatory etc...) -> każdy ma prawo do swobodnej wypowiedzi z kim chce - dziwne tylko, że najbardziej zabiegają o to osoby, których relacje po jakimś czasie sprawiają zawód innym.
       
      To tylko ogólne znaki rozpoznawcze, których się nauczyłem podczas wieloletnich batalii.
      U jednych są to "paranoje", podczas gdy u innych są to granice nie do przekroczenia, dlatego największy nacisk kładłbym jednak na konfrontacje z rodzicami.
       
      Z jednej strony można się przekonać w jaki sposób jest przedstawiany i traktowany mężczyzna w rodzinnym domu (będziesz tak samo traktowany), a także dowiedzieć się czy roszczenia wobec przyszłego zięcia nie są zbyt wygórowane.
      Zazwyczaj założenie drugie jest konsekwencją pierwszego - wtedy należy przeanalizować wkład drugiej strony i sens związku. Jeśli to tylko ty masz być wołem - należy się ewakuować.
       
       
      Jednym słowem, jeśli zachodzą sytuacje a dodatkowo masz ku temu przesłanki, w których twoja intuicja podpowiada ci, że nie czujesz wymierności tego co dajesz i robisz w związku, to na pewno jest coś -
      o czym twoja partnerka ci nie mówi: należy to zweryfikować w trybie natychmiastowym.
       
      Kobiety:
      a) wykorzystują słabości mężczyzn
      b) wykorzystują zasoby mężczyzn
      c) wykańczają ich emocjonalnie - żerując na nich, a także narzucając im wymagania pokroju szantażu, co bardzo często w sposób powolny doprowadza do ich agonii.
       
      Miałem kolegę, który się zapił na śmierć (40 lat) - okaz zdrowia, ale od czasu urodzenia dziecka, miał strasznie suszoną głowę przez teściów u których mieszkali. Jego praca, była niestety mobilna, toteż nieobecność dawała znakomitą okazję do tworzenia romansów. Jego żona notorycznie poddawała się podpuszczeniom własnej siostry, oraz matki - ojciec nie miał w domu nic do gadania - był od robienia. Jego żona, skumulowała w sobie jego negatywne cechy - oczywiście tylko i wyłącznie na potrzeby usprawiedliwienia swojej niewierności - po czym wyszła z propozycją rozwodu i zamieszkała z kim innym. Od kiedy pamiętam, facet starał się o częste widzenia z synem, był do niego przywiązany, a ta marna kobieta rozbiła szanse na normalny związek, wplątując zazdrość i osobę trzecią...
      Na pogrzebie każdy się od niej odsuwał, ale ona sama miała swoją teorię śmierci mojego kolegi a swojego męża  - problem trwał od dawna.
       
      Nie było by w tym niczego dziwnego, gdyby to były sprawy otwarte, o których się mówi i które zobowiązują płeć przeciwną do lojalności, wierności i wdzięczności pod warunkiem kary - ale tak niestety u nas nie jest (chyba że udowodnisz komuś zdradę ale nawet wtedy kara jest zdecydowanie mniej adekwatna do zniszczeń psychicznych).
       
      Kobiety mają na celu 2 rzeczy:
      1. Od młodości dobrze się bawić czyimś kosztem.
      2. Kiedy już minie im ochota na zabawę - założyć rodzinę, czyli złapać kogoś w swoje sidła i próbować żyć dwoma podpunktami naraz - mówię tu o większości, nie o wszystkich.
       
      Są doskonale przekonane o swojej wyjątkowości, z punktu widzenia biologicznego - natura ulokowała nas w pozycji podrzędnej, chociaż zdarzają się przypadki, w których to samica wręcz prosi o kopulowanie z samcem, jednak z powodu nadmiernej ilości adoratorów - zdarza się to stosunkowo rzadko.
       
      O samotnych matkach nie będę nawet pisał - bo forumowa statystyka pokazuje, że to bardzo zły wybór, który generuje dodatkową frustracje u mężczyzn z dobrymi intencjami.
       
      W jednej ze swoich audycji Marek powiedział coś, co pokrywa się z moim poglądem wobec osób, które lubieżnie czyhają nad czyimś ulem (metafora!).
      Od wielu lat, przez pewną kobietę odcinałem się od znajomych, którzy mieli z nią kontakt ale nieoficjalnie. Oczywiście że to głównie jej wina = suka nie da - pies nie weźmie, ale jeśli masz kumpla którego dupa cię adoruję - to licz się z tym że jeśli kumpel o tym nie wie, a się dowie o odwzajemnionym impulsie wobec jego partnerki - kumpla nie będziesz miał - a on związku prawdopodobnie też.
      Czy dużo tracisz?
      Na pewno w swoim środowisku możesz stracić wszystko, ale nie musisz. Jeśli otaczasz się debilami bez zasad, a można to zaobserwować bardzo szybko - to nie, jeśli są to mądrzy ludzie to tak. Ale nie oszukujmy się...
      Nikt też nie będzie darzył zaufaniem (o szacunku już nawet nie wspomnę) kogoś kto za plecami sięga po jego.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.