Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
RENGERS

Seks na 1 spotkaniu pod kątem związku !

Recommended Posts

11 godzin temu, Lexmark82 napisał:

Ale z checią się zagłębię na ten temat. Masz jakieś linki ?

Nie mam nic konkretnego, ale jak przeglądniesz forum to cały czas się to przewija, szczególnie w świeżakown ;)  ja osobiście uważam, że jak kobieta łapnie haj, to nieważne czy to będzie 2 spotkanie czy 5 i tak do tego seksu dojdzie. Natomiast mało zainteresowane, nawet po seksie na pierwszym stwierdzą, że było fajnie ale to tylko przygoda i adios :D 

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, lesny877 napisał:

Tak poza tematem,

to gdzie dzialasz jesli chodzi o poznawanie lasek? tinder/kluby?

Ulica, spotkania integracyjne, kluby, tinder

Jak zaczynałem - 16-17 lat to kolonie młodzieżowe na których byłem kilka razy w roku ,dantejskie sceny się tam działy

 

2 godziny temu, ZamaskowanyKarmazyn napisał:

Problem w tym żeby grzeczna laska, rozkładała nogi tylko przed tobą na pierwszych randkach. :)  Nie przed każdym. Ale ja młody jestem to się nie znam. 

Dziewicy nigdy nie szukałem 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja tam myślę, że jeśli jest chemia i cos zaskoczy w *uj to seks na pierwszym spotkaniu może dać długi związek, ale reguły nie ma...

Chociaż często znajome na imprezach mówiły, że poszły do łóżka na pierwszej randce (z takim facetem co ich pociągal fizycznie i czuły w nim coś), ale później brak kontaktu...Także jeśli facet i kobieta będą chcieli po pierwszej nocy stworzyć coś na stałe to jest możliwe bo znam takie przypadki :)

Od kiedy można pisać wiadomości prywatne tak BTW? ..

Edited by nowy00

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie napinaj się tak na ten związek. Spróbuj mniej działać w sferze "tylko skes" i powoli buduj relacje z kobietami. Zobaczysz co jest na tak, co na nie itp.
Myślę, że ciężko przejść z samego seksu na coś głębszego, jak i w drugą stronę. Podejście kształtuje się z czasem.
Więcej wdzięczności i mniej arogancji - bo brzmisz dla mnie narcystycznie.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie ma zasady. Może być LTR po seksie na pierwszym spotkaniu, albo może nic nie wyjść po seksie na piątej randce.

 

To wszystko jest w głowie mężczyzny. Można sobie wkręcać jakieś fazy związane z tytułem tematu, tylko po co?

 

Uważam też, że dziwne uczucia i chore przemyślenia związane z seksem na pierwszej randce - te dewaluujące Waszą partnerkę - to jakaś pochodna chorej zazdrości. Zazdrości o tych przeszłych i być może o tych przyszłych. Jakieś dziwne przemyślenia tutaj panowie pisali: że jak dała Tobie to pewnie innym też da. HAHA. Tak jakby to że Tobie nie dała, dawało gwarancję, że będzie już zawsze Tobie wierna....haha... I co panowie, dalibyście sobie rękę pewnie uciąć?

 

Było tutaj pare dziwnych tematów, dot. tego, że laska miała wcześniej 5 partnerów seksualnych, a facet tylko 2 i dalej, że ci faceci nie mogą tego przeżyć, bo są zazdrośni :D Dla mnie to ident patent :D 

 

Dlatego powtarzam, to o czym jest temat, o niczym nie świadczy.

 

Mało tego, to się dzieje tylko w Waszych głowach.

 

Ale wiele razy było już mówione, żeby nie okazywać zazdrości.

 

Jak okazujecie taką zazdrość na dzień dobry, to już na starcie jesteście przegrani.

Edited by alfa_sralfa
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@RENGERS Przede wszystkim uważałbym z idealizowaniem instytucji zwanej jako związek/głębsze relacje. Wszelkie wsparcie, zrozumienie, psychiczna ostoja to typowo damska narracja, która rzadko kiedy ma rację bytu. Związek taki z krwi i kości to są niestety albo dzieci, albo wspólne mieszkanie. 2 lata i większość z czymś takim wyskakuje. Czy to dobrze? It's up to You.

Ale główną rzeczą, która chcę nakreślić to ABSOLUTNIE żebyś się nie samobiczował i wkręcał krzywych piłek, że w związku to ziemia obiecana albo, co jest NAJGORSZE to, że w chwili obecnej jest coś nie tak. To jest prosta droga do depresji, niezadowolenia co sam już czujesz bo jesteś ogarnięty chłopak tylko masz dysonans. Wiesz jak wygląda życie ale też jak większość odczuwasz programowanie społeczne. Te wszystkie teksty, że prawdziwy facet to jest w związku i wtedy jest szczęście...

Takim myśleniem i gadaniem można sobie zrobić POTĘŻNĄ krzywdę. Co zresztą widzisz.

 

Ja bym radził skupić się na życiu seksualnym. Rozwinąć się w tej materii. Zainteresuj się relacją FF, zobacz jak to jest. Pobaw się tym seksem, rób tak żeby Tobie było miło. 

Odkryj siebie w tym, poznaj dokładnie swoje preferencje i je spełniaj. Partnerki jak sam zauważyłeś są różne i to działa w 2 strony. 

Nie z każdym stworzysz świetny duet, to normalne ale znajomość siebie to podstawa.

 

Co do stricte pytania. Moim zdaniem bardziej niż tym ja bym się przejmował właśnie kompatybilnością partnera. Parafrazując powyższe są dziewczyny, z którymi jest ogień, są w Twoim typie, mają zbliżone a najlepiej ciut wyższe libido i to jest piękne. A mężczyźni są często przekorni. Szukają dziewic, które im się rzucą do spodni. 

Co gościu potrzebujący 2 razy dziennie spuścić z kija mówiąc trywialnie ma szukać u dziewczyny, której świadomość seksualna jest na poziomie "dla mnie seks nie jest ważny, mogę się obejść". To jest materiał na katastrofę, wieczną frustrację. I po za tym to o co chodzi w takim związku? O to mityczne wsparcie i zaufanie... :D 

 

  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

  Dziękuję wszystkim za rady.

 

 

Mój plan na najbliższy czas wygląda tak

 

- Umówiłem się z ta rosjanką co ostatnio, mam zamiar NIE uprawiać z nią seksu, co najwyżej się trochę pobuziaczkować, postaram się głębiej poznać  jej historię, pochodzimy na spacery, ale będe spał w osobnym łóżku żeby się spróbować trochę bardziej pobudzić i zobaczyć w niej istotę ludzką

 

 

 - Kanał De Masta  oglądam od wczoraj, bardzo podobna wiedza co u Pana Marka- fajnie, ale mam wrażenie że nic mi nowego po paru filmikach nie dał czego bym już wcześniej z Radia Samiec 2 nie wiedział

 

- Zapisałem się do psychologa, babki swoją drogą bardzo ładnej kobiety  i pierwsze spotkanie mam na środę

 

Co jeszcze dodać do tego combo ?

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 11.12.2019 o 01:42, RENGERS napisał:

Siema, jestem atrakcyjnym  25 letnim dobrze zbudowanym mężczyzną, 186, 90 kg, kasa  na drogie  ciuchy itd.

 Mam pasję  z której w każdej chwili mogę ładnie zarobić i do tego kilka mniejszych zainteresowań , aktualnie nie pracuję,  mam spore oszczędności z których żyję.

 

W dniu 11.12.2019 o 11:28, RENGERS napisał:

Pochodzę ze średnio zamożnej rodziny jak na warunki światowe i średniej- wyższej  jak na warunki polskie. Owszem zawsze dostawałem pieniądze od rodziców, jednak dzięki dobrym nawykom zazwyczaj je sobie oszczędzałem, mam super starszych pod wieloma względami, miewam sytuacje teraz że np. ojciec daje mi kilka stów jak wie że gdzieś idę - odmawiam, bo już mam swoj

Jak miałem 17-18 lat (czyli w latach 1997-1999), to wychodząc na miasto miałem 5-8 złotych. (słownie: od pięciu do ośmiu złotych). Był to koszt paczki fajek z drobną resztą, względnie dwóch win albo piw Dortmunder. Zawsze był dylemat: kupić alkohol i sępić fajki, czy kupić fajki i spijać od kolegów i koleżanek.

Parę stów od ojca na wyjście, mówisz. I odmawiasz, bo masz swoje. A to kozacka dusza! Zaoszczędziłeś, mówisz. Tę kasę, co Ci rodzice wcześniej wciskali, jak rozumiem? Bo skoro obecnie nie pracujesz i masz tyle lat, co masz, to wątpliwe jest, żebyć się własną pracą w wieku 25 lat dorobił.

 

Dam Ci radę, niezwiązaną z seksem. Jeśli to wszystko prawda, co tu piszesz, to dużo Ci przyszło za łatwo. Za dużo. Jesteś dużym dzieciakiem, który dostał za dużo od rodziców. Aż do pani psycholog musisz chodzić.

Piszesz, że kawał z Ciebie chłopa, pewnie zdrowie też masz OK.

Zostaw tą kasę, weź sobie na miesiąc utrzymania się na miejscu, i na bilet powrotny, jedź, zwłaszcza poza Europę i zacznij tam pracować. Wytrzymaj rok. Może zobaczysz coś więcej, docenisz coś więcej, poznasz jakieś wartości, potwierdzisz, że konsumpcjonizm materialny i seksualny jest drogą donikąd, która nie powoduje wzrostu szczęścia, a tylko napędza dalszy głód. Kto wie - może zakochasz się? 

 

Pisane szczerze, bez obrazy

Edited by MrThruster
  • Like 6
  • Confused 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja korzystając z okazji chciałbym cie autorze podpytać czy w twoim zyciu jest obecne porno i/lub masturbacja? Sam też nie mam problemu z pannami, ale nie sypiam z nimi. Nie wiem czy to przez to, ze regularnie chodzilem z pustym worem, czy to jakies inne kwestie. 

 

Powodzenia na terapii! Tylko nie puknij tej psycholożki bo kasa w błoto ;/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Autorze - jeśli cała Twoja historia jest prawdą, to moim zdaniem po prostu korzystaj z życia. Masz dokładnie to, o czym wielu skrycie marzy (i dupa ich piecze, że dziś są starzy i nie przeżyli nawet połowę tego). Masz wzrost, wygląd, zdrowie, pieniądze i życie przed sobą. Ruchaj, zwiedzaj, zarabiaj, ciesz się życiem. Sensu nie szukaj w innych ludziach - poszukaj go w sobie. Inwestuj w siebie, rozwijaj się - przy okazji wykorzystując to, o czym niejeden marzy. Za 5-10 lat możesz myśleć o stabilizacji.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
23 minuty temu, Tygryseks napisał:

Ja korzystając z okazji chciałbym cie autorze podpytać czy w twoim zyciu jest obecne porno i/lub masturbacja? Sam też nie mam problemu z pannami, ale nie sypiam z nimi. Nie wiem czy to przez to, ze regularnie chodzilem z pustym worem, czy to jakies inne kwestie. 

 

Powodzenia na terapii! Tylko nie puknij tej psycholożki bo kasa w błoto ;/

Raz na jakiś czas zwalę gruchę tzw. Pamięciówkę, bez pornoli.

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przyznam, ze Twoj pierwszy post dal mi troche do myslenia w kwestii pierwszych spotkan, przynajmniej tych z tindera.

jestem w tym samym wieku, mam dosc dobry wyglad i bardzo duzo par na tinderze, ale mam wrazenie ze do tej pory gralem zbyt zachowawczo na pierwszych spotkaniach, nie zakladajac seksu na 1 spotkaniu

( nie sprzatalem chaty itp)

 

Owszem, jesli dochodzilo do 2giego spotkania, to seks praktycznie pewny, ale jakis % lasek tez z pewnoscia mi odpadl z powodu zbyt malych konkretow, mysle ze bedzie trzeba zdecydowanie zmienic podejscie w tej kwestii

 

Pod jakim pretekstem zapraszasz do siebie w trakcie pierwszego spotkania w knajpie czy gdzies tam na miescie, netflix, drinki czy masz jakis oryginalny as z rekawa?

Edited by lesny877

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, Januszek852 napisał:

i dupa ich piecze, że dziś są starzy i nie przeżyli nawet połowę tego

Hm, Kolego Drogi, uogólniasz albo sprowadzasz do nieznanego mi wspólnego mianownika.

 

Jeśli autor ma 25 lat to jakie jest odniesienie do wieku "starzy"?

Tutaj są bracia 50 letni (czyli dwukrotnie starsi od autora - pewnie staruchy dla niego).

 

Czyli, jeśli są dwukrotnie starsi to znaczy, że "nie przeżyli połowę tego".

A połowa to ile? 12.5 roku z 25 lat czy też mniej?

 

Skoro ma 25 lat to od ilu lat tak sobie żyje? Załóżmy, że od 18 roku życia, więc 25-18=7 lat.

No to trochę krótko...

 

Nie chcę uogólniać ale.. pewnie jest jakaś część, że coś ich piecze (byle nie hemoroidy, choć one same w sobie nie pieką).

Jednakże jest też część, która ma za sobą i czasy, które już nie wrócą i doświadczenia, które 25 letniemu chłopakowi 

jeszcze się nie przyśniły. Co nie znaczy, że nie naoglądał się wiele pań na golasa, z różnych stron i perspektyw.

 

Ale.. Wszystkiego Najlepszego Nam Wszystkim! 

I tym, których piecze też... :)

 

Edited by GriTo

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 hours ago, alfa_sralfa said:

Jakieś dziwne przemyślenia tutaj panowie pisali: że jak dała Tobie to pewnie innym też da. HAHA. Tak jakby to że Tobie nie dała, dawało gwarancję, że będzie już zawsze Tobie wierna....haha...

Tu na forum wiemy, że tak nie ma.

Jednak, przy okazji odpowiadając na pytanie które mi wcześniej zadałeś, powiem, że jest większa szansa, że ta co wolniej rozkłada nogi i przy tobie będzie dłużej.

 

Że zazdrość wynika z poczucia małej wartości samego siebie to już przerabialiśmy.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, lesny877 napisał:

Przyznam, ze Twoj pierwszy post dal mi troche do myslenia w kwestii pierwszych spotkan, przynajmniej tych z tindera.

jestem w tym samym wieku, mam dosc dobry wyglad i bardzo duzo par na tinderze, ale mam wrazenie ze do tej pory gralem zbyt zachowawczo na pierwszych spotkaniach, nie zakladajac seksu na 1 spotkaniu

( nie sprzatalem chaty itp)

 

Owszem, jesli dochodzilo do 2giego spotkania, to seks praktycznie pewny, ale jakis % lasek tez z pewnoscia mi odpadl z powodu zbyt malych konkretow, mysle ze bedzie trzeba zdecydowanie zmienic podejscie w tej kwestii

 

Pod jakim pretekstem zapraszasz do siebie w trakcie pierwszego spotkania w knajpie czy gdzies tam na miescie, netflix, drinki czy masz jakis oryginalny as z rekawa?

Lubię spotkać się w centrum dużego miasta najlepiej nie w konkretnej knajpie, tylko na ulicy , buzi w prawy policzek tylko raz, spojrzenie w oczy i idę z panią i szukamy ładnej miejscówki, ucinając sobie przeokazji miłą pogawędkę zazwyczaj o pierdołach, 

 

W knajpce zazwyczaj staram się być jak najbardziej się tylko da szarmancki.

Biorę butelkę dobrego ale jak najtańszego wina ( one nie czują różnicy ), ani razu przynajmniej nie zdazyło mi się trafić na sommelierkę :P oczywiście ja za wszystko płacę, musi być wrażenie że dla mnie stówa za wino plus jakaś zagrycha to pikuś, one na to lecą.

 

Po około godzinnej miłej rozmowie, proponuję lekki spacer, na świeżym powietrzu zazwyczaj lubię usiąść z  nią na  ławeczce ( jak najbliżej JEJ ), tematy schodzą na tym etapie zazwyczaj już na bardziej prywatne, namiętne, romantyczne tematy,  głęboko patrze jej w oczy, po czym całuję lekko i  po francusku.

 

 

Potem  idziemy:  proponuję wino albo u mnie, albo u niej, dla mnie to w sumie bez znaczenia i zależy od ochoty czy też bałaganu w domu :P 

 

Ot taki mój mały rytuał  randkowy  i klasyka którą preferuję, ale  różnie z tym  bywa...

 

PS. pani ma za przeproszeniem w piździe że nie posprzątałeś chaty :P Dobrej nocki i udanych łowów

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, RENGERS napisał:

Biorę butelkę dobrego ale jak najtańszego wina ( one nie czują różnicy ), ani razu przynajmniej nie zdazyło mi się trafić na sommelierkę :P oczywiście ja za wszystko płacę, musi być wrażenie że dla mnie stówa za wino plus jakaś zagrycha to pikuś, one na to lecą.

 

Ło matko.

 

5 godzin temu, RENGERS napisał:

Po około godzinnej miłej rozmowie, proponuję lekki spacer, na świeżym powietrzu zazwyczaj lubię usiąść z  nią na  ławeczce ( jak najbliżej JEJ ), tematy schodzą na tym etapie zazwyczaj już na bardziej prywatne, namiętne, romantyczne tematy,  głęboko patrze jej w oczy, po czym całuję lekko i  po francusku.

Straszna nuda, raz rozumiem ale za każdym razem w jedną mańkę. Widocznie wybierasz podobny typ nieskomplikowanych panien na których takie bzdury robią wrażenie na pierwszej randce. Obrzygałbym się na miętowo okręcając swoje życie dookoła takiego banału nic dziwnego, że nic nie czujesz.

  • Like 1
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

To jest dziwne ale takie coś działa i na dwudziestki i na pięćdziesiątki.

Gdy to do mnie dotarło pojąć nie mogłem jak dorosłe kobiety wciąż łapią się na teksty dla szesnastolatki.

Geny rządzą.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, GriTo napisał:

Hm, Kolego Drogi, uogólniasz albo sprowadzasz do nieznanego mi wspólnego mianownika.

Niekoniecznie :) napisałem "wielu", nie "wszyscy" ;)

 

Czy Twoim zdaniem nie jest właśnie tak, że "przeciętny" facet nie ma przeżyć autora, czyli praca za 20k, dziesiątki wyruchanych panien i liczne podróże, pomimo, że wiek nawet i 2x większy?

 

Oczywiście to temat na osobną dyskusję czy te przeżycia (może poza zarobkami, bo to uniwersalne ;) ) są takie niesamowite i czy ich brak jest w życiu jakąś ogromną stratą.

 

2 godziny temu, Jaśnie Wielmożny napisał:

Widocznie wybierasz podobny typ nieskomplikowanych panien na których takie bzdury robią wrażenie na pierwszej randce.

Ja jestem niski, łysiejący i przeciętny wizualnie - nie jestem Chadem jak autor - i mogę niemniej potwierdzić, że działa to na kobiety praktycznie niezależnie od urody, wykształcenia i inteligencji. Tzn. ja ich nie spijałem (bo nie piję), ale takie rzeczy jak dążenie do fizycznego kontaktu (niekoniecznie seksu, ale jakiś dotyk, przytulenie, całus) jest istotne, "zaznaczasz teren". Nie spotkałem się z ani jedną panną, której by to przeszkadzało i która by nie chciała. Dla mnie to by od razu znaczyło, że jest niezainteresowana. Co więcej, takie zachowanie zdecydowanie pokazuje pańci, że jesteś zdecydowanym (na nią i ogólnie) samcem a to rekompensuje braki we wzroscie i włosach :D

 

Autor braków nie ma więc może od razu przejść do ruchania.

Edited by Januszek852

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Januszek852 Ja wszystko rozumiem, ale powtarzanie takich akcji mnie by po prostu znudziło. Tym bardziej od kiedy wiem jakie panny w większości są nudne i powtarzalne, czułbym jakąś taką żenadę do samego siebie. Nie krytykuje autora bo rozumiem o co kaman, ale nuda, panie nuda.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, RENGERS napisał:

Lubię spotkać się w centrum dużego miasta

 

7 godzin temu, RENGERS napisał:

Potem  idziemy:  proponuję wino albo u mnie, albo u niej,

Co w sytuacji, gdy randka jest w odległym mieście od zamieszkania Twojego i panny?

Bierzesz hotel?

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 hours ago, RENGERS said:

Lubię spotkać się w centrum dużego miasta najlepiej nie w konkretnej knajpie, tylko na ulicy , buzi w prawy policzek tylko raz, spojrzenie w oczy i idę z panią i szukamy ładnej miejscówki, ucinając sobie przeokazji miłą pogawędkę zazwyczaj o pierdołach, 

 

W knajpce zazwyczaj staram się być jak najbardziej się tylko da szarmancki.

Biorę butelkę dobrego ale jak najtańszego wina ( one nie czują różnicy ), ani razu przynajmniej nie zdazyło mi się trafić na sommelierkę :P oczywiście ja za wszystko płacę, musi być wrażenie że dla mnie stówa za wino plus jakaś zagrycha to pikuś, one na to lecą.

 

Po około godzinnej miłej rozmowie, proponuję lekki spacer, na świeżym powietrzu zazwyczaj lubię usiąść z  nią na  ławeczce ( jak najbliżej JEJ ), tematy schodzą na tym etapie zazwyczaj już na bardziej prywatne, namiętne, romantyczne tematy,  głęboko patrze jej w oczy, po czym całuję lekko i  po francusku.

 

 

Potem  idziemy:  proponuję wino albo u mnie, albo u niej, dla mnie to w sumie bez znaczenia i zależy od ochoty czy też bałaganu w domu :P 

No, panowie, uczyc sie od nowego kolegi !

 

Przelknac zazdrosc i sie uczyc.

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, JoeBlue napisał:

To jest dziwne ale takie coś działa i na dwudziestki i na pięćdziesiątki.

Gdy to do mnie dotarło pojąć nie mogłem jak dorosłe kobiety wciąż łapią się na teksty dla szesnastolatki.

Geny rządzą.

 

Myślę, że prawie każda kobieta ( niezależnie od wieku ) jest niesamowicie infantylna, z jednej strony jest to słodkie i urocze z drugiej zaś trochę smutne, mi to pasuje bo sam jestem jeszcze dość dziecinny, ale już nie w takim stopniu jak kiedyś :)

2 godziny temu, Brat Jan napisał:

 

Co w sytuacji, gdy randka jest w odległym mieście od zamieszkania Twojego i panny?

Bierzesz hotel?

Hotel, motel

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, RENGERS napisał:

stówa za wino plus jakaś zagrycha

 

14 minut temu, RENGERS napisał:

Hotel, motel 

Czyli stara szkoła  @Bonzo

Ciekawe co u niego, dawno pisał.

 

Wyjdzie lepiej jak za divę z roksy. Teoretycznie cała noc...

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 godzin temu, RENGERS napisał:

- Zapisałem się do psychologa, babki swoją drogą bardzo ładnej kobiety  i pierwsze spotkanie mam na środę

Słuchasz audycji Marka i innych ludzi, ale nie potrafisz ich zrozumieć albo wyciągnąć wniosków. 

"Psycholożka" zrobi Ci niezły bajzel w głowie. 

Edited by Morfeusz
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pytanie czy kobieta nadaje się na związek jak od razu rozkłada nogi to jak z pytaniem czy gość, który przy pierwszej lepszej okazji robi Cię w chuja nadaje się na przyjaciela. 

 

Nie kupuje tego co tu napisał jeden z braci : ,, sex na pierwszej randce to dziś standard " 

 

Wszystko sprowadza się do tego czego oczekujesz. Jak szukasz kobiety na związek to taka panienka odpada uwierz wierz co mówię. I nie daj się zwieść tym tekstom ,, byłeś pierwszy tylko z Tobą tak miałam " z reguły to bzdury. 

 

Kobieta jak się szanuję nie odda się facetowi na pierwszym spotkaniu. Pocałunek, dotyk to nic złego jak jest chemia między dwojgiem osób. 

 

Z mojego doświadczenia te, które oddały mi się od razu to były dobre kurewki. Kiedyś miałem zabawną sytuacje. 

 

Rozmawiałem z ziomem o pewnej dziewczynie okazało się, że też ją ruchał tylko kilka lat wcześniej i też od razu. :D

 

Także jeżeli priorytety Ci się zmieniły, szukasz czegoś na poważnie a nie tylko sexu to zwracaj uwagę na takie rzeczy. 

Edited by Kimas87
Błąd
  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By darktemplar
      Cześć,
       
      Mam kilka problemów ze sobą, ale nie chcąc zalewać forum przydługimi postami postanowiłem podzielić te swoje żale na mniejsze fragmenty opisujące dany problem.
       
      Dziś pierwszy post z cyklu, dotyczący życia seksualnego ( a raczej jego braku) w młodym wieku.
       
      Może się Wam wydawać, że to problem błahy i problem tzw. pierwszego świata. I zgadzam się; na poziomie racjonalnym jest to problem dla mnie błahy, jednak emocjonalnie sobie nie radzę i blokuje mnie to w obecnym życiu gdzie mam 34 lata, żonę dzieci, dobrą pracę, etc.
       
      Więc tak, jak sporo tu Braci pewnie miało; moje życie seksualne w wieku 16-23 lata praktycznie nie istniało. I tu muszę dodać że w liceum mi to prawie nie przeszkadzało;  byłem sobie nerdo-outsiderem, ale trzymałem z podobnymi sobie i tworzyliśmy taką zgraną kompanie w której dobrze się czułem. Chodziliśmy na imprezy/koncerty, piliśmy wino w krzakach, graliśmy w gry pc, rpg, waliłem konia do jakiś super lasek z mojej szkoły i ogólnie było super, zwłaszcza że w mojej grupie prawie nikt nie miał większych doświadczeń z kobietami.
       
      Poszedłem na studia i tu niestety zaczęły się schody, pomijając temat moich studiów w ogóle gdzie to temat na osobny wątek (depresja pod koniec).
      Koledzy z liceum (tak ci z paczki nerd-outsider) już mieli prawie wszyscy dziewczyny, a ja nadal waliłem gruchę. Do tego dawne znajomości się poluzowały, nie załapałem za bardzo nowych i doskwierała mi samotność.
      Ogólnie żeby się nie rozpisywać to na studiach było u mnie z seksem i kobietami słabo. I to niestety także z mojej winy. Nie wyglądałem najgorzej; główne wady wyglądu to nadmierna chudość i bardzo młody wygląd, no ale do tego dochodziły spore problemy z samooceną i jakieś inne blokady więc nawet gdy później zacząłem poznawać jakieś kobiety to nic z tego nie wychodziło. Czytałem trochę PUA, ale to tylko zwiększało moją frustrację. Suma sumarum w tym okresie zaliczyłem może jakieś 2 panny, w przypadkowych jednorazowych relacjach (panny raczej średnie) i było to pod koniec studiów. Regularne współżycie zacząłem dopiero z moją obecna żoną którą poznałem pod koniec studiów.
       
      Teraz tyle lat po, jestem w małżeństwie -  7 już rok leci...jest ok powiedzmy, czy mogło być lepiej? Pewnie mogło. Czy mogło być gorzej? Pewnie też. Ogólnie namiętność już coraz mniejsza, itp. - temat małżeństwa mojego to też na osobny wątek.
      Mi jednak chodzi o to, że czuję taką pustkę i brak spełnienia, poczucie że się człowiek "nie wyszumiał" za młodu. Wiem, że tego już nie odwrócę, że takie użalanie się nic nie da, no ale uczucie powraca czasem.
      Zwłaszcza jak czytam tu o podbojach młodych Braci to czuję takie ukłucie w sercu. I żeby nie było; szczerze kibicuję tu każdemu by pokonał swoje niedoskonałości i brał co jego i to im wcześniej, tym lepiej, no ale ten żal u mnie wciąż jest.
      Zwłaszcza, że teraz po latach widzę swoje błędy z przeszłości.
       
      3 lata temu mieliśmy z żoną mały kryzys małżeński i wtedy miałem takie myśli jak @Obliteraror w wątku "jak by to było z inną?" - podobnie jak on, widzę że jestem o wiele bardziej atrakcyjny dla kobiet teraz niż wtedy, jednak moim zdaniem ruchanie na boku by "nadrobić" zaległe lata chyba nie rozwiązuje problemu, zwłaszcza że nie chcę zdradzać i szczerze nawet nie wiem jak bym miał to zrobić i okazji też póki co brak (większość kobiet jakie teraz znam to praca i rodzina - więc...wiadomo:) ).
       
      I Ok miałem swoją taką wizję życiową, że mężczyzna powinien mieć parę kobiet (LTR/ONS), a później docelowy  LTR z himalajką (hłe hłe), no ale nie sprawdziło się...
       
      Najgorsze jest to, że ten stan tego "niespełnienia" dopada mnie i paraliżuje i zamiast skupiać się na tym co jest dla mnie ważne teraz; finanse, rozwój, rodzina, to rozmyślam jaka to strata, że kiedyś nie wyruchałem iluś tam dup.
       
      Pytanie jak sobie po prostu przepracować emocjonalnie to uczucie i pogodzić się z tym co utracone?
       
       
       
    • By Kacper
      Cześć Bracia! Może na początku trochę informacji o mnie. Nazywam się Kacper, mam 21 lat, aktualnie jestem na drugim roku studiów, a także prowadzę własną firmę. 
       
      Z góry przepraszam za wszystkie błędy ortograficzne, a także za nieodpowiednią składnie. Postaram się jak najlepiej i najdokładniej wytłumaczyć całą sytuacje, która przytrafiła się w moim jakże krótkim życiu. 
       
      W listopadzie 2018 roku, rozstałem się z dziewczyną z która spędziłem 4 lata. Oboje zdecydowaliśmy, że to już nie to samo i bez żadnej spiny po prostu się rozstaliśmy i każdy poszedł w swoją stronę. Na początku Grudnia tego samego roku poznałem dziewczynę. W zasadzie sama zaczęła do mnie pisać i najzwyczajnej zagadywać. Pisaliśmy całymi dniami i nocami. Poczułem, że komuś na mnie zależy. Spotkaliśmy się po tygodniu, wszystko pięknie jak ta lala, poszliśmy na miasto coś zjeść i pogadać. Wieczór według mnie spędzony jak najbardziej na plus. Jednak cały czas miałem gdzieś z tylu w głowie, że ona jest dla mnie takim plastrem. 31 grudnia postanowiliśmy być razem. Nigdy nie sądziłem, że wejdę tak szybko w związek z dziewczyną, która znam zaledwie miesiąc. Nie da się ukryć byłem bialorycerzem. Studiuje w Szczecinie(natomiast moje rodzinne miasto to Gorzów Wlkp) na studiach dziennych, mam własne mieszkanie w super dzielnicy, a także auto, które dosyć się wyróżnia. Przez co cały czas słyszę docinki na ten temat, że wszystko co mam to od rodziców. Nie ukrywam, że rodzice bardzo mi pomogli. Bo bez nich nie byłbym w stanie tego wszystkiego mieć.  
       
      Wracając do wątku z dziewczyna. Ma ona 21 lat, po skończeniu liceum zrobiła sobie rok przerwy od studiów w celu poprawienia matury(co jej i tak nie wyszło) 
      Przez cały okres od stycznia do kwietnia przyjeżdżała do mnie do Szczecina. Był to najpięknieszy czas w moim życiu. Spędziłem mega dużo cudownych chwil z nią. Nie było żadnych kłótni, aż do Maja gdy zaczęła grzebać w mojej przeszłości i w tym jak było mi z poprzednia dziewczyna. Zaczęły ze sobą pisać. Miałem mega kłótnie spowodowane tym jak mogłem jej powiedzieć, ze byłem z dziewczyna 4 lata, ze ona nic nie wie, jak ja mogłem ją w ogóle okłamać. Grzecznie starałem się wytłumaczyć, że po prostu chciałem o tym zapomnieć i już do tego więcej nie wracać. Oczywiście drama trwała z dobre pare miesięcy i przy każdej drobnej kłótni oczywiście wracał ten temat w celu dopierdolenia mi. Przyszedł czas wakacji, pracowałem na budowie żeby zarobić pieniądze na wyjazd z nią. 
       
       
      Wstawałem codziennie o 6 i wracałem o 17, sześć dni w tygodniu przez dwa miesiące. Zapierdalalem jak wół żeby ten ostatni miesiąc spędzić czas na super wyjazdach. Księżniczka była o wszystko zazdrosna, straciłem kontakt z najlepszymi przyjaciółmi. Gdy chciałem się spotkać z moim kuzynem, aby zrobić sobie męski wieczór to oczywiście ona nagle dzwoniła do mnie, że jej smutno. To ja głupi do niej jechałem. W przeciągu roku nie spędziliśmy ze sobą może z tygodnia. Bo ona tak bardzo chciała żebym za nią szalał. A ja jak głupi robiłem wszystko pod nią:
      pojedzmy na zakupy do ikei(200km w jedno stronę)  Pojedzmy nad morze  Chodźmy na zakupy  Wszystko było robione pod nią, a gdy ja chciałem coś zrobić to było tylko a po co Ci to, a to idź sam bo mi się nie chce. Były nawet kłótnie o moja kuzynkę, która traktuje jak siostrę. 
      Wiele razy było mówione jakim to jestem skurwielem i chujem. Ze jak ona może być z takim kimś kto ciagle kłamie i lata za innymi kobietami. Gdzie ja byłem jej wierny jak pies i robiłem wszystko żeby uszczęśliwić myszkę....
       
       
       
      Przyszedł październik 2019, postanowiła iść na studia po rocznej przerwie. Niestety nie udało jej się poprawić matury wiec poszła na medycynę analityczna. Była na niej zaledwie 2 miesiące. Po czym stwierdziła, że zmieni uczelnie i przyjdzie na moja! Po prostu hit! 
      Wynajmowała własne mieszkanie, ale i tak spaliśmy u siebie codziennie. Jeden tydzień u mnie, drugi u niej. I tak, aż do Grudnia. 
      W połowie grudnia powiedziała mi, ze chce rzucić studia. Oczywiście próbowałem jej przetłumaczyć, że to jest bez sensu bo będzie miała drugi rok w plecy. 
       
      Pokłóciliśmy się 3 dni po wigilii. 
      Jechaliśmy autem, poszło znowu o to jakim ja jestem skurwielem. Po czym coś we mnie pękło. Powiedziałem, że nie będzie mnie tak traktować i niech wyjdzie z tego auta. Wyszła. Odjechałem w kierunku swojego domu po czym dzwoni do mnie zapłakana ze mam wracać. Wiec ja głupi wróciłem. Weszła do mojego auta i co dostałem za te wszystkie starania? Trzy szybkie plaskacze na twarz...
      Powiedziałem o nie, ze to przesada. Wróciłem do domu. Zaczęła mi wysyłać jak tnie się po rękach. Po czym nie odzywała się do mnie 3 dni. Stwierdziłem, że nie chce mieć jej na sumieniu i zadzwoniłem do jej ojca żeby powiedzieć, że się tnie na rękach i chce rzucić studia. I zaczęło się znowu. 
       
      Wyzywanie mnie, ze zniszczyłem jej życie jak ja mogę taki być. Skoro ja już nie potrafiłem jej pomoc to stwierdziłem niech jej rodzice się nią zajmą. Wysłali ją do psychologa, miała się uczyć i zaliczyć co może. Jednak tego nie zrobiła i po prostu zabrała swoje papiery ze studiów. 
       
       
      Jest już styczeń tego roku (2020), czułem się wręcz chujowo. Nie potrafiłem przestać o tym myśleć, ryczałem jak głupi, jeździłem autem w nocy po mieście. 
      Wtedy zauważyłem, że narzuciła mi swoje wszystkie wartości i tok myślenia. Robiłem dosłownie wszystko to co chciała. Próbowałem się uwolnić. Miałem naprawdę dosyć wszystkiego. Wszyscy moi przyjaciele i znajomi mówili, ze to nie jest dziewczyna dla mnie, ze powinienem odpuścić bo tylko się wykańczam. 
      W tamtym momencie przypomniałem sobie słowa mojego taty „nie pokazuj lasce, ze Ci za bardzo zależy bo to wykorzysta”
       
       
       
      Mieliśmy kontakt cały czas, ale był mega toksyczny. Przespaliśmy się pod koniec stycznia. Po czym nagle stwierdziła, ze tak być nie może. Nie odzywałem się pare dni. Stwierdziłem, ze pójdę do psychologa. Poszedłem do terapeutki, ale strasznie się zawiodłem po prostu trafiłem na nieodpowiednia. Od 10 lutego do 14 nie odzywalismy się prawie nic do siebie. Po czym w walentynki napisała, ze chce się zobaczyć i tak dalej. Zobaczyliśmy się mowila jak to bardzo kocha, ze jej zależy. Ze jak się kocha to się walczy do końca. Ze zarezerwowała Nam hotel nad morzem żeby to wszystko naprawić. Nie pojechaliśmy bo powiedziałem, ze nie będę z kimś takim. 
       
       
      Po czym stwierdziłem, ze muszę o nią walczyć bo przecież jak się kocha to się walczy. Ciagle miałem w głowie to co ona myślała i mowila. Już nie miałem własnego zdania. Byłem przez 2 tygodnie wyzywany i zlewny ciepłym moczem. Po czym na początku marca powiedziałem dość. Poszedłem do innego psychologa i uświadomił mi on, ze ta dziewczyna ciągnie mnie tylko w dół. To, że nie warto starać się dla kogoś, dla kogo nic nie znaczymy. Jestem po dwóch wizytach, nie mam kontaktu z nią wcale. Jest mi lżej. To był ciężki czas. Po czym dzisiaj 13 marca dostaje zdjęcie na jednym z portali jak to jej nowy chłopak trzyma ją za rękę i piją wino. Od Walentynek do dzisiaj minął miesiąc. Gdzie ona wtedy próbowała mnie uświadomić jaki jestem ważny i jedyny w jej życiu, że ona nie chce innego. Po czym dzisiaj kurwi się z innym. 

       
       
      Czytałem sporo wątków na forum i stwierdzam, ze kobiety to totalne manipulatorki. 
       
      Można powiedzieć, że zaczynam odzywać. Cierpiałem przez ostatnie 3 miesiące, gdzie ona chodziła na imprezki i dbała o siebie. 
       
       
      Przepraszam za chaos pod koniec. 
      Nerwy wzięły górę. Mam nadzieje, że dostanę od Was porządna lekcje w komentarzach.
    • By pienbv
      Cześć wszystkim!
       
      Cóż, to będzie moja historia oraz prośba i o poradę. Zacznę od historii swojej i będę przechodził aż do czasu teraźniejszego. No to jazda!
       
      Jak miałem 6 lat to rodzice się rozwiedli - nie miałem taty (ale to zupełnie inna historia i zakręcona ) .Od 10 roku życia choruję przewlekle na chorobę autoimmunologiczną, z którą do teraz mam spokój. Po kolejnych trzech latach doszły kolejne dwie, które spowodowały iż od tego 13 roku życia żyłem ze świadomością czekającego na mnie skalpela - przeszczep wątroby. Oczywiście, jak to chora osoba wszyscy w rodzinie na mnie chuchali i dmuchali = nauka życia w społeczeństwie 0 (w tym relacji damsko męskich). Później przez to uważałem, że sobie nikogo nie znajdę. Jak mi się coś dzieje to żółknę (skóra i gałki oczne) - wynika to z podniesionej ilości bilirubiny we krwi. A kto może pokochać osobę, która nie jest w pełni zdrowa. Ale cud się zdarzył i wieku 19 latu (w bardzo pokręcony sposób) poznałem dziewczynę. Żyliśmy dwa lata w związku na odległość i ją ściągnąłem do swojego miasta. Tak się zdarzyło, że w ciągu naszego związku przeszedłem dwa przeszczepy wątroby. Zniszczyło to trochę moje ciało, wielka blizna na brzuchu, dużo rozstępów przez tycie i chudnięcie w wyniku brania sterydów, wielka blizna w pachwinie po biopompie. Ale, że wiedziała co mnie czeka i znaliśmy się już długo to akceptowała moje ciało, ja byłem happy i nie było tematu. Nawet się jej oświadczyłem po 3 latach związku. Ale nic nie może wiecznie trwać, w grudniu zeszłego roku powiedziała że chce się rozejść. Jak to przeżyłem to już moje zmartwienie. Najważniejsze, że już się z tego wyleczyłem - trzeba mieć przecież kręgosłup . Wyprowadziłem się z domu rodzinnego, stwierdziłem że czas na porządne zmiany. No i na stacji poznałem bardzo fajną dziewczynę z Ukrainy.

      No i po co ten długi wstęp i te sprawy ze zdrowiem? Problem mam taki, że mi się dziewczyna bardzo spodobała. Jest wolna. Nawet udało mi się ją wyciągnąć na wyjście do pubu (dzięki staruszku za wsparcie!).  Dobrze mi się z nią rozmawiało w pubie, często rozmawiamy na Messengerze czy na stacji jak się akurat spotkamy w kuchni. Mnie się z nią przyjemnie rozmawia, nie wiem jak to jest z jej strony. Wszyscy w okół mi mówią, że to była randka ale ja to bardziej odebrałem jak wyście koleżeńskie. Może jestem dziwny? 🤪 Teraz wychodzę z nią w sobotę do coś na kształt ogrodu botanicznego i może jak się uda znowu do pubu wieczorem. Mam obawy, żeby się jej pokazać. Nie jest to tragiczny widok, jest ok. Druga rzecz, miałem jedną w życiu partnerkę, która powiedzmy temperamentem wgl mi nie odpowiadała czyt. kłoda. Ale ja też nie mam jakiegoś doświadczenia w seksie i są obawy że nie podołam. Trzecia rzecz, i can not in to relacje damsko/męskie. Znaczy się, to przychodzi mi naturalnie. Rozmawiam z kobietami normalnie, ale gdy rozmawiam z taką co mi się podoba to nagle z gadatliwego ekstrawertyka robię się spanikowanym małym chłopcem (wyjątkiem jest ta Ukrainka). Boję się, że nie wyczuję momentu/okazji ? kiedy ona będzie się chciała zbliżyć - nawet przebić tą barierę dotyku jakiegokolwiek. Na samą myśl o zbliżeniu  - przez te obawy - aż mnie ciarki przechodzą. W złego tego słowa znaczeniu.
       
      Uprzedzając, chodzę do psychologa i dużo rzeczy już poprawiłem i wypracowałem. Po prostu jeszcze nie doszedłem do tego momentu, a mnie to cały czas zaprząta głowę.
    • By RENGERS
      Hej kochani !
       
      Byłem wczoraj na swoim pierwszym rande- wu w Krakowie- świeżo po zerwaniu z moim pierwszym "kochaniem" ze związku.
       
      Pani zainteresowana cicha myszka, po paru browarkach zaprosiła do siebie, zgrywałem alfa pajaca jak to mam w zwyczaju robić,  jeszcze po alko załączył mi się total crazy mod- byłempodjarany że pocałowałem kelnerkę w czoło.
       
      Będąc u niej ściagnąłem jej popiersie i pas cnoty, mym oczom ukazała się drobna filigranowa postura- extra klasa, taka mała tajka, tylko białego koloru skóra.
       
      Jako że byłem podpity to nie potrafiłem strzelić przez pół godziny, żeby skończyć w takim momencie muszę brać panią od tyłu i sadzić klapsy na pupę, chwytać mocno za włosy itd. od przodu ściskam za gardło, zamykam usta dłonią i ostro posuwam jednym słowem lubię odczuwać całkowitą dominację nad drugą osobą.
       
      Miałem trochę wyrzuty sumienia po całym akcie, ponieważ pani wydawała się lekko "zużyta", zapytałem jej czy lubi taki seks, odpowiedziała że jak najbardziej lubi lekką dominację ze strony męskiej, lecz to co ze mną przeżyła było dla niej już za mocne i dość bolesne- przeprosiłem i powiedziałem że na drugi raz postaram się być ostrożniejszy i mniej ostry, wytłumaczyłem również sposób w jaki się kocham po wypiciu alkoholu.
       
      Dziś z rana dostaje od niej esemesa że mnie przeprasza, ale niewie czy to dobrze żebyśmy się spotykali drugi raz bo kieruje mną agresja. I nigdy czegoś takiego nie miała i musi nad tym pomyśleć.
       
      Dziewczyna mi się podoba, wygląda jak taki mały aniołko- diabełek który jest słodki i pikantny jednocześnie, chciałbym ją jeszcze zobaczyć.
       
      Teraz sobie myślę że tym stosunkiem próbowałem sobie jakby"wyruchać " drogę po rozstaniu z ex dziewczyną, może podświadomie jednak czuję jakiś ból, chociaż o dziwo czuję się lekko i przyjemnie, jak po zerwaniu z wampirem emocjonalnym.
       
      Jak uratować tego aniołka żeby go nie przestraszyć ? Kochane jest dziewczę i staje mi przy niej niesamowicie.
       
       
    • By dyletant
      Na kanwie wielu lat doświadczeń, przyszło mi zobaczyć wielu rzeczy których wcześniej nie widziałem i zrozumieć, to czego dotąd nie rozumiałem.
       
      Kiedy w życiu codziennym dzieliłem się swoimi poglądami, ludzie zazwyczaj reagowali niezrozumieniem, dyskredytowali mnie w dalszej opinii lub dystansowali się do mnie - dlatego postanowiłem zrobić mały spis treści, dla początkujących, którzy nie są pewni co do dam które poznają i które ich oczarowują i z którymi chcą się wiązać.
       
      Miłość... do mnie bardziej przemawia haj hormonalny, bo jak wiemy... komputer nie składa się tylko z części - uruchamia go system, czyli szereg zachodzących w nim procesów, złożonych w podzespołach.
      A więc do rzeczy.
       
      Kobiety bardzo skrupulatnie dbają o tajemnice i nie czują wstydu w chwili gdy powinno się go czuć - nawet kiedy złapiesz je za rękę na zdradzie - czują że po prostu wpadły, nie analizują czy zrobiły coś nie tak - po prostu winni są ci, którzy ją nakryli.
      Dlatego to co dla nas jest moralne - dla nich jest furtką do przemycenia czegoś.
       
      Etapy jakie można zaobserwować u płci przeciwnej już od najmłodszych lat, oraz sprawy na które trzeba zwrócić uwagę podczas wiązania się z jakąkolwiek kobietą:
       
      - relacje jej rodziców oraz sposób w jaki żyją -> jeśli są rozwiąźli - dziecko wychowane w takim domu dostaje predyspozycje aby również być rozwiązłym, ponieważ w wieku nabywania wzorców, chłonie zachowania najbliższych jak gąbka
      - relacje z byłymi partnerami oraz orbiterami -> mogą być nimi ex lub całkiem nowi/nieznani panowie, jednak dla niej wzbudzający wystarczająco dużo zaufania aby im się oddać (najlepiej to zauważyć w okresie urodzin/świąt/sylwestra)
      - słabość do błyskotek -> partnerka gromadzi rzeczy i robi z nich ołtarzyk, w moim przypadku były to także prezenty od jej eks-partnera
      - kolczyki, tatuaże -> świadczą o kompleksach, mają na celu zakrycie szpetnych (jej zdaniem) partii ciała i zwrócenie na siebie uwagi poprzez kontrowersje - o kolczyku w języku chyba nie muszę pisać)
      - nowa i seksowna bielizna -> której nie widzisz na ciele partnerki, ale widzisz w jej garderobie (najczęściej przeznaczona dla kogoś innego)
      - nadmierne dbanie o swój wygląd -> w sytuacji kiedy jej na to nie stać albo kiedy mówisz jej wprost, że podoba ci się taka jak jest (przedłużanie rzęs, fitness, spa, solarium, zakupoholizm)
      - głupawe koleżanki/samotne madki którym nie wyszło -> jeśli ich wpływ jakkolwiek ingeruje w wasze relacje, to świadczy to o niedojrzałości partnerki, ponieważ wasz związek to wasze pomyłki i nauki
      - skłonność do nadużywania alkoholu -> często to tylko kieliszek na rozluźnienie, potem drugi jak śpisz, a gdy się budzisz okazuje się że nie am butelki. Bardzo często jest to spowodowane nadużywaniem alkoholu w rodzinnym domu.
      - ukrywanie treści rozmów, kontaktów (komunikatory etc...) -> każdy ma prawo do swobodnej wypowiedzi z kim chce - dziwne tylko, że najbardziej zabiegają o to osoby, których relacje po jakimś czasie sprawiają zawód innym.
       
      To tylko ogólne znaki rozpoznawcze, których się nauczyłem podczas wieloletnich batalii.
      U jednych są to "paranoje", podczas gdy u innych są to granice nie do przekroczenia, dlatego największy nacisk kładłbym jednak na konfrontacje z rodzicami.
       
      Z jednej strony można się przekonać w jaki sposób jest przedstawiany i traktowany mężczyzna w rodzinnym domu (będziesz tak samo traktowany), a także dowiedzieć się czy roszczenia wobec przyszłego zięcia nie są zbyt wygórowane.
      Zazwyczaj założenie drugie jest konsekwencją pierwszego - wtedy należy przeanalizować wkład drugiej strony i sens związku. Jeśli to tylko ty masz być wołem - należy się ewakuować.
       
       
      Jednym słowem, jeśli zachodzą sytuacje a dodatkowo masz ku temu przesłanki, w których twoja intuicja podpowiada ci, że nie czujesz wymierności tego co dajesz i robisz w związku, to na pewno jest coś -
      o czym twoja partnerka ci nie mówi: należy to zweryfikować w trybie natychmiastowym.
       
      Kobiety:
      a) wykorzystują słabości mężczyzn
      b) wykorzystują zasoby mężczyzn
      c) wykańczają ich emocjonalnie - żerując na nich, a także narzucając im wymagania pokroju szantażu, co bardzo często w sposób powolny doprowadza do ich agonii.
       
      Miałem kolegę, który się zapił na śmierć (40 lat) - okaz zdrowia, ale od czasu urodzenia dziecka, miał strasznie suszoną głowę przez teściów u których mieszkali. Jego praca, była niestety mobilna, toteż nieobecność dawała znakomitą okazję do tworzenia romansów. Jego żona notorycznie poddawała się podpuszczeniom własnej siostry, oraz matki - ojciec nie miał w domu nic do gadania - był od robienia. Jego żona, skumulowała w sobie jego negatywne cechy - oczywiście tylko i wyłącznie na potrzeby usprawiedliwienia swojej niewierności - po czym wyszła z propozycją rozwodu i zamieszkała z kim innym. Od kiedy pamiętam, facet starał się o częste widzenia z synem, był do niego przywiązany, a ta marna kobieta rozbiła szanse na normalny związek, wplątując zazdrość i osobę trzecią...
      Na pogrzebie każdy się od niej odsuwał, ale ona sama miała swoją teorię śmierci mojego kolegi a swojego męża  - problem trwał od dawna.
       
      Nie było by w tym niczego dziwnego, gdyby to były sprawy otwarte, o których się mówi i które zobowiązują płeć przeciwną do lojalności, wierności i wdzięczności pod warunkiem kary - ale tak niestety u nas nie jest (chyba że udowodnisz komuś zdradę ale nawet wtedy kara jest zdecydowanie mniej adekwatna do zniszczeń psychicznych).
       
      Kobiety mają na celu 2 rzeczy:
      1. Od młodości dobrze się bawić czyimś kosztem.
      2. Kiedy już minie im ochota na zabawę - założyć rodzinę, czyli złapać kogoś w swoje sidła i próbować żyć dwoma podpunktami naraz - mówię tu o większości, nie o wszystkich.
       
      Są doskonale przekonane o swojej wyjątkowości, z punktu widzenia biologicznego - natura ulokowała nas w pozycji podrzędnej, chociaż zdarzają się przypadki, w których to samica wręcz prosi o kopulowanie z samcem, jednak z powodu nadmiernej ilości adoratorów - zdarza się to stosunkowo rzadko.
       
      O samotnych matkach nie będę nawet pisał - bo forumowa statystyka pokazuje, że to bardzo zły wybór, który generuje dodatkową frustracje u mężczyzn z dobrymi intencjami.
       
      W jednej ze swoich audycji Marek powiedział coś, co pokrywa się z moim poglądem wobec osób, które lubieżnie czyhają nad czyimś ulem (metafora!).
      Od wielu lat, przez pewną kobietę odcinałem się od znajomych, którzy mieli z nią kontakt ale nieoficjalnie. Oczywiście że to głównie jej wina = suka nie da - pies nie weźmie, ale jeśli masz kumpla którego dupa cię adoruję - to licz się z tym że jeśli kumpel o tym nie wie, a się dowie o odwzajemnionym impulsie wobec jego partnerki - kumpla nie będziesz miał - a on związku prawdopodobnie też.
      Czy dużo tracisz?
      Na pewno w swoim środowisku możesz stracić wszystko, ale nie musisz. Jeśli otaczasz się debilami bez zasad, a można to zaobserwować bardzo szybko - to nie, jeśli są to mądrzy ludzie to tak. Ale nie oszukujmy się...
      Nikt też nie będzie darzył zaufaniem (o szacunku już nawet nie wspomnę) kogoś kto za plecami sięga po jego.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.