Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Recommended Posts

Posted (edited)

Zapraszam panie i panów do komentowania artykułu z WP. Biedna uciemiężona patriarchatem kobieta dostała ultimatum od męża, że ma pracować, a jeśli nie chce pracować to niech urodzi dziecko. Właściwie to z przyjemnością przyjęła patriarchat gdy mąż ją utrzymywał... ale kto by tam zwracał uwagę na szczegóły, wiadomo, że to mąż tłamsi potencjał kobiety i nie pozwala jej się rozwijać :P 

 

Cytat

Czy coś takiego można usłyszeć od własnego męża? Przypadek Martyny pokazuje, że można. Zresztą nie tylko jej. Koleżance Martyny mąż powiedział prosto w twarz, że jest darmozjadem. – Związek oparty na sprzecznych potrzebach i celach to relacja patologiczna – uważa psycholog Agata Pajączkowska. 

Kiedy pytam o taką sytuację, większość kobiet, z którymi rozmawiam, spogląda na mnie ze zdumieniem. – Ale jak to mąż stawia ultimatum? – dziwi się jedna z nich. – W ogóle sobie czegoś takiego nie wyobrażam.

 

Czy mąż to szef, żeby mógł powiedzieć coś takiego? Od razu bym go pogoniła.

Sęk w tym, że rzecz dotyczy przede wszystkim żon będących na utrzymaniu męża. Bo choć większości kobiet takie ultimatum nie mieści się w głowie, to jedna uśmiecha się znacząco. To Martyna. Ma 34 lata i dwoje dzieci. Zanim urodziła starszego syna, który dziś ma 6 lat, nie ukrywa, że głównie zajmowała się domem i… korzystała z życia. Jej mąż dobrze zarabiał, byli nieźle sytuowani. – Pobraliśmy się, ale postanowiliśmy z niczym się nie śpieszyć. Bartek nie naciskał, nie miał żadnych oczekiwań, że dziecko ma być już. Wiedzieliśmy, że chcemy kiedyś powiększyć rodzinę, ale nie ustalaliśmy żadnych terminów – opowiada.

 

Dlatego nie próżnowali. Kino, teatr, restauracje, zagraniczne wycieczki, sport – żyli aktywnie. Martyna miała czas i pieniądze, by o siebie zadbać. – Któregoś dnia Bartek wrócił z pracy wyraźnie nie w sosie. Po całym domu chodził spięty. Zapytałam, co się dzieje, na co odpowiedział, że musimy porozmawiać. Wtedy zastrzelił mnie tekstem, że wszystko sobie przemyślał i doszedł do wniosku, że najwyższy czas na dziecko, a jeśli nie, to mam pójść do pracy – mówi Martyna.

Chciał mnie zaszantażować

Do dziś pamięta szok, który wtedy przeżyła. – Nie rozumiałam, skąd nagle takie ciśnienie na dziecko. I dlaczego mam wrócić do pracy, skoro na nic nam nie brakuje. Czułam, że musi kryć się w tym drugie dno.

Kryło. Wkrótce wyszło na jaw, że u Bartka w pracy kolejnemu koledze urodziło się dziecko i najwyraźniej również on zdecydował, że czas zostać ojcem. – Bartek był już wtedy po trzydziestce i uznał, że jeśli nie teraz, to kiedy? Ale dlaczego kazał mi iść do pracy? Myślę, że chciał mnie w ten sposób zaszantażować. Wiedział, co wybiorę – twierdzi Martyna.

 

Bo choć czuła się wtedy głęboko dotknięta, wszystko sobie przemyślała i doszła do wniosku, że lat jej nie ubywa. Wkrótce zaszła w pierwszą ciążę, po półtora roku w kolejną. Czy odnalazła się w roli matki? – Tak, choć robię różne kursy przez internet, żeby nie zgłupieć – śmieje się.

Martyna mówi mi, że żadna kobieta by się publicznie nie przyznała, że usłyszała coś takiego od własnego męża, ale jej bliskiej koleżance mąż postawił podobne ultimatum. Z tą różnicą, że tamtą dziewczynę wybranek nazwał wprost darmozjadem. Rzeczywiście nie pracowała, ale nie z lenistwa – po filozofii nie mogła znaleźć pracy, a marzyła o pracy choćby pośrednio zgodnej z wykształceniem. Nie chciała być kelnerką, mąż twierdził, że to rozumie. Dawał jej czas na znalezienie pracy, ale cierpliwość mu się skończyła. – Jak widać, nie byłam jedyna – zauważa Martyna.

Jej koleżanka pracy nie znalazła. Zaszła w ciążę i urodziła córkę. 

Żona dziczeje w domu

Za takim ultimatum kryć się mogą różne motywacje. Czasem – jak w przypadku Bartka – chodzi o to, by "zmusić” kobietę do zajścia w ciążę. Z jakiegoś powodu mężczyzna uważa, że czas na dziecko. Chce albo czuje, że powinien zostać ojcem. Czasem jednak chodzi o coś innego.

Monika wyznaje, że mąż każe jej iść do pracy, co ją dziwi, bo mają małe dziecko, którym ona wzorowo się zajmuje, a pieniędzy wystarcza im na wszystko. - On chce, żebym pracowała nie dlatego, że brakuje kasy, ale po to, żebym nie gniła tak w domu i gnuśniała. Dziecko do żłobka, ja do pracy, on do pracy. Powiedział mi, że to siedzenie w domu wpływa na mnie demotywująco, że się cofam i jestem mało twórcza - wyjaśnia.

Marek mówi wprost, że największy błąd w jego życiu to… niepracująca żona. - Jesteśmy po ślubie 10 lat, mamy syna. Żona najzwyczajniej na świecie się nudzi i dziczeje z dnia na dzień. Jest nadopiekuńcza dla syna, zero zainteresowań, hobby itp. Do tego staje się hipochondryczką - denerwuje się mężczyzna.

 

Badania nie dają jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czego tak naprawdę oczekują polscy mężczyźni. Z analiz przeprowadzonych przez IPSOS wynika, że aż 84 proc. mężczyzn jest zdania, że kobieta powinna partycypować w kosztach utrzymania domu, ale jednocześnie 87 proc. uważa, że to mężczyzna pozostaje głową rodziną. Z kolei 80 proc. panów jest przekonanych, że domem kobieta zajmie się lepiej.

Zdaniem ekspertki

Psycholog Agata Pajączkowska z poradni Psychowskazówka tłumaczy, że związek dwójki osób to pewien układ wzajemnych potrzeb, zależności i emocji. – Nasze potrzeby i oczekiwania zmieniają się. Są też efektem wychowania, przeżyć z dzieciństwa, przekonań, którymi się kierujemy. Jeśli mężczyzna ma jasno sprecyzowane oczekiwania względem kobiety/żony na zasadzie: "ja pracuję, ty wychowujesz dzieci”, to często dochodzi do takich sytuacji – wyjaśnia Pajączkowska. – Wielu panów uważa również, że wychowywanie dzieci, opieka nad nimi oraz nad domem to nie prawdziwa "praca” i wówczas brak potomstwa skłania ich do takich szantaży.

Jak powinna zareagować kobieta, gdy mąż postawi jej ultimatum? – Przede wszystkim nie powinna decydować się na dziecko, jeśli nie jest na to gotowa – podkreśla psycholog. – Nie powinna też kryć swoich emocji i potrzeb albo myśleć, że może mu przejdzie. Związek oparty na sprzecznych potrzebach i celach to często relacja patologiczna, konflikty są wtedy na porządku dziennym. A wychowywanie dzieci w takich warunkach rodzi frustrację i nie sprzyja ich prawidłowemu rozwojowi.

 

Agata Pajączkowska podpowiada, by w takiej sytuacji rozważyć terapię par, która pomoże wyjaśnić wszelkie nieporozumienia i podjąć decyzję dotyczącą posiadania potomstwa.

@Androgeniczna @deomi 

Edited by tomekbat

Share this post


Link to post
Share on other sites

W temacie nierównego podziału obowiązków- dlaczego panowie tak długo pozwalali na taki stan rzeczy? Albo bardziej- dlaczego na taki układ kiedykolwiek przystali. ;) 

25 minut temu, tomekbat napisał:

Zanim urodziła starszego syna, który dziś ma 6 lat, nie ukrywa, że głównie zajmowała się domem i… korzystała z życia.

Czyli już wiemy, że nie był to nagły obrót spraw.

 

Jestem zdania, że jak kobieta jest aktywna i lubi, to co robi, to po porodzie choćby z nudów będzie chciała wrócić do pracy i kontaktów z dorosłymi ludźmi. No chyba, że bierze się utrzymankę od początku, wtedy nie można mieć pretensji.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja jestem zdania że nie jestem niczyim sponsorem i obie strony mają pracować i mieć równy wkład we wspólne życie. Gdybym trafił na taką pańcie co myśli że bedzie mi siedzieć na plecach i podbierać z portfela to wypierdoliłaby w trybie kosmicznym jak laser z miecza świetlnego. Szczyt mojej szczodrości to postawienie Makdonalda. Oczywiście mowa o 2forU, a nie zestawie za 30zł. Mamy w końcu RÓWNOUPRAWNIENIE :) Każdy niech pracuje na siebie i swoją mannę.

  • Like 6

Share this post


Link to post
Share on other sites
40 minut temu, tomekbat napisał:

I dlaczego mam wrócić do pracy, skoro na nic nam nie brakuje

Hahhahaha.... nam.... leżę i pachnę to umim najlepiej, a jego wiecznie nie ma w domu.

  • Like 4
  • Haha 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Brawo dla tego pana. Zabrakło tylko 3ciej opcji do wyboru dla pani: wypierdalaj.

  • Like 5
  • Haha 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Nam" heheheheheh. Intercyza, ale jak to?? nie ufasz mi miś? Ale jak to miś, nie mogę jechać z moimi kolegami na weekend? Jestem niezależną kobietą feministką!!!

Share this post


Link to post
Share on other sites
43 minuty temu, tomekbat napisał:

Któregoś dnia Bartek wrócił z pracy wyraźnie nie w sosie. Po całym domu chodził spięty. Zapytałam, co się dzieje, na co odpowiedział, że musimy porozmawiać

Bartek spierdolił ramę od samego początku i  się bawił w sponsora darmozjada.

 

Może ma kompleks nice guya.

 

Byłem kiedyś takim Bartkiem, nic przyjemnego i żyjesz wbrew sobie robiąc dobrze roszczeniowym ludziom, którzy forsują na Tobie poczucie winy że ich uciskasz. Paranoja.

  • Like 2
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@tomekbat Myślę, że właśnie dlatego rynek matrymonialny jest określany "rynkiem", prawo wyboru. Odpowiada- bierzesz, nie odpowiada- dziękujesz. Tego typu artykuły powstają głównie dlatego, że jedna strona godzi się na coś, co jej nie odpowiada, w środku zaciskając zęby, aż w końcu wybucha. Ja nie umiem zrozumieć, czemu ktoś jest tyle lat w relacji, gdzie czuje się wykorzystywany, a mimo to nic z tym nie robi. No ale młoda jestem to i się nie znam ;) 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Szkoda, że nikt nie napisze o kobietach, które tak samo szantażują facetów na dziecko, że albo robi albo nara. A z takim przypadkiem,że facet naciska na dziecko to się pierwszy raz spotykam, no ale oczywiście trzeba nagłośnić bo biedne poszkodowane kobiety! Biedna musi iść do bracy i nie bedzie już leżeć i pachnieć, no skandal! Jak to tak? Wysyłać kobiete do pracy?

 

Edited by fikakowo
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
49 minutes ago, tomekbat said:

Rzeczywiście nie pracowała, ale nie z lenistwa – po filozofii nie mogła znaleźć pracy, a marzyła o pracy choćby pośrednio zgodnej z wykształceniem

O chuj kisnę z tego

  • Like 3
  • Thanks 1
  • Haha 8

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pasożytnictwo lvl ekspert.

Ciekawe czy w drugą stronę by to przeszło. Przykładowo chodzę na siłownię tzn "inwestuję w siebie" i "rozwijam się" a żonka zapierdala na dwa etaty żeby wystarczyło "nam" na wszystko. Oczywiście siedzę w domu bo na pracę już nie wystarczy czasu. Zresztą nie mogę znaleźć pracy w zawodzie wyuczonym czyli studia licencjackie - kierunek - gównokierunek.

Rozpisałem się na temat ale po namyśle skasowałem bo nie chce mi się komentować tego gówna.

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Ale wy nic nie rozumiecie. Kobiety historycznie są pokrzywdzone. Przez wieki były ciemiężone i ograniczane przez patriarchat. :P A teraz dalej męzczyźni chcą nimi kierować. Zamiast ciszyć się, że kobieta zaszczyciła ich swoją boską urodą i wrodzoną mądrością. :P 

 

Edited by balin

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minutes ago, Oddawaj Fartucha said:

Oczywiście siedzę w domu bo na pracę już nie wystarczy czasu

To nie tak. Siedzisz w domu bo po intensywnym treningu musisz mieć czas na regenerację!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Zupełnie nie rozumiem oburzenia Pań nt. artykułu.

 

Opisane podejście Panów wydaje mi się bardzo słuszne. 

Wcale nie gorsze od podejścia Pań, kiedy to mężczyzna nie pracuje.

Pozwolę sobie przytoczyć kilka cytatów Pań nt. niepracującego faceta:

Cytat

Zycie jest tylko JEDNO i jest zbyt krotkie, zebyby marnowac je na zwiazki z leniami i pasozytami !

Cytat

"Na bezrobotnych szkoda czasu,ceńcie sie dziewczyny:) beznadziejni faceci jeśli mieli by szansę iść do bogatej i dobrze zarabiającej to odrazu by dali nogę ale mogą się domyślać że bogata i dobrze zarabiająca ich nie chce ,więc wielką łaskę robią i mają sie za Bóg wie co,:)"

Źródło: https://www.papilot.pl/zwiazki/ciekawostki/38091/kiedy-partner-nie-pracuje/komentarze

Edited by rusti
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Pokażcie mi jedno małżeństwo w którym facet nie pracuje, bo żona bogata z domu i jeszcze pracuje, a mąż oddaje się swoim nie przynoszącym zysku zainteresowaniom. Ja takich nie znam. 

Edited by Kleofas
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
6 minut temu, Kleofas napisał:

Pokażcie mi jedno małżeństwo w którym facet nie pracuje, bo żona bogata z domu i jeszcze pracuje, a mąż oddaje się swoim nie przynoszącym zysku zainteresowaniom. Ja takich nie znam. 

Kobiety się nie patyczkują, albo pracujesz, albo ostry kopniak w tyłek. 

Edited by balin
  • Like 6

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
1 godzinę temu, tomekbat napisał:

Czy coś takiego można usłyszeć od własnego męża?

Oczywiście, że można. A dlaczego nie? Żony, dziewczyny czy narzeczone non stop testują swoich partnerów. Dlaczego więc nie może to zadziałać w drugą stronę?

 

1 godzinę temu, tomekbat napisał:

Ale jak to mąż stawia ultimatum? – dziwi się jedna z nich. – W ogóle sobie czegoś takiego nie wyobrażam.

No właśnie. Jak to mąż stawia ultimatum? Zwykle od stawiania ultimatum jestem ja - kobieta. To moja specjalność. A jak nie spełni moich oczekiwań, to szlaban na seks do odwołania.

Ciekawe czy dla pani psycholog coś takiego to nie jest patologia?

 

Jakoś nie dziwi mnie oburzenie pań gdy facet zaczyna robić to co one i nagle zaczyna czegoś wymagać. Przecież samą obecnością pani i jej wdziękami powinien być nasycony i powinno mu wystarczyć.

1 godzinę temu, tomekbat napisał:

Od razu bym go pogoniła.

 Oczywiście żebyś pogoniła, ponieważ jesteś niezależna i samodzielna. Jesteś przecież współczesną kobietą i nie potrzebujesz faceta. Potrzebujesz za to jego zasobów i alimentów po rozstaniu.

 

1 godzinę temu, tomekbat napisał:

Zanim urodziła starszego syna, który dziś ma 6 lat, nie ukrywa, że głównie zajmowała się domem i… korzystała z życia.

 Znaczy się korzystałaś z życia za pieniądze męża. O jak ty jesteś wykształcona i niezależna. Brawo!!!!! Współczesna kobieta, "madka". Ciekawe czym było to korzystanie z życia? Balangi do białego rana na cudzy koszt i przy okazji jakiś bolec? Ja sprawdziłbym na miejscu męża czy te dzieci to są jego;)

 

1 godzinę temu, tomekbat napisał:

Jej mąż dobrze zarabiał, byli nieźle sytuowani.

Nie wy byliście sytuowani, tylko on był sytuowany. On zarabiał nie ty. Znowu wjeżdża stara zasada w związkach: co moje to jest moje a co twoje to jest nasze.

 

1 godzinę temu, tomekbat napisał:

Kino, teatr, restauracje, zagraniczne wycieczki, sport – żyli aktywnie. Martyna miała czas i pieniądze, by o siebie zadbać.

To wszystko za jego pieniądze, żyłaś kobieto na jego koszt.

 

1 godzinę temu, tomekbat napisał:

Któregoś dnia Bartek wrócił z pracy wyraźnie nie w sosie. Po całym domu chodził spięty. Zapytałam, co się dzieje, na co odpowiedział, że musimy porozmawiać. Wtedy zastrzelił mnie tekstem, że wszystko sobie przemyślał i doszedł do wniosku, że najwyższy czas na dziecko, a jeśli nie, to mam pójść do pracy – mówi Martyna.

(...)

Wkrótce wyszło na jaw, że u Bartka w pracy kolejnemu koledze urodziło się dziecko i najwyraźniej również on zdecydował, że czas zostać ojcem.

Nie wiem co w tym złego. Tylko krowa nie zmienia poglądów. On też zachciał być ojcem. Jak koleżanki kobiet rodzą dzieci i ta kobieta też dostaje chcicy na dziecko, to wtedy jest wszystko ok?

 

1 godzinę temu, tomekbat napisał:

po filozofii nie mogła znaleźć pracy, a marzyła o pracy choćby pośrednio zgodnej z wykształceniem.

O jaka ja jestem wykształcona, o jaka oczytana. Klękajcie narody!!! Tylko co potem? Nawet kelnerką być się nie chce. Ale ja chcę lepiej wykształconego i sytuowanego ode mnie. Żaden hydraulik czy elektryk co to dzisiaj nieźle zarabia w grę nie wchodzi, no nie.

 

1 godzinę temu, tomekbat napisał:

Z tą różnicą, że tamtą dziewczynę wybranek nazwał wprost darmozjadem

Nazywajmy sprawy po imieniu. Nic nie robiący i żyjący za cudze człowiek to darmozjad lub pasożyt.

Ciesz się, że tak cię kobieto nie nazwał, a mógł

1 godzinę temu, tomekbat napisał:

Marek mówi wprost, że największy błąd w jego życiu to… niepracująca żona. - Jesteśmy po ślubie 10 lat, mamy syna. Żona najzwyczajniej na świecie się nudzi i dziczeje z dnia na dzień. Jest nadopiekuńcza dla syna, zero zainteresowań, hobby itp. Do tego staje się hipochondryczką - denerwuje się mężczyzna.

Tu jest zapewne pies pogrzebany. Cierpliwość się skończyła. Zapewne na dodatek baba przytyła i zaczyna robić awantury. Nareszcie zdanie męskie i jego punkt widzenia,

 

Tak na marginesie znowu mamy głos eksperta w postaci kobiety, a ja chciałbym usłyszeć zdanie eksperta płci męskiej i jego zdanie na ten temat.

Patriarchat w praktyce: problemy kobiet w dupy, ich punkt widzenia, one w centrum, a drugiej strony jakby brak, w najlepszym razie niewiele.

Edited by Krugerrand
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
59 minut temu, Imbryk napisał:

a jego wiecznie nie ma w domu

Bardzo istotna kwestia. Musi pewnie ograniczać się do jego możliwości urlopowych, a ona by chciała więcej podróżować.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, tomekbat napisał:

Za takim ultimatum kryć się mogą różne motywacje. Czasem – jak w przypadku Bartka – chodzi o to, by "zmusić” kobietę do zajścia w ciążę. Z jakiegoś powodu mężczyzna uważa, że czas na dziecko

A może w przypadku Beatki chodzi o to aby "zmusić" Bartka by chodził do pracy i zarabiał. 

 

Z jakiegoś powodu Beatka uważa że życie to darmowe korzystanie z dóbr dostarczonych od kogoś innego.

 

A co jak Bartek będzie miał wypadek i straci zdolności zarobkowe?

 

Myśli ktoś o tym?

Jak Bartek nie pomyśli to oboje są zniszczeni, dopóki Beatka nie znajdzie nowego sponsora.

  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Druga strona medalu - łapanie na dziecko to metoda kobiet aniżeli mężczyzn.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie dziwi mnie oburzenie pań. Zawsze tak reagują, kiedy ktoś zaczyna lepiej rozgrywać grę niż one. Najlepiej spróbować wbijać w poczucie winy.

Natomiast cieszy mnie, że zdrowy rozsądek i wiedza redpill zaczyna przenikać do społeczeństwa. Mężczyźni, mimo że powoli stają się coraz bardziej świadomi. Zaczynają wymagać od kobiet, czegokolwiek.

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 minutes ago, Imbryk said:

A co jak Bartek będzie miał wypadek i straci zdolności zarobkowe?

W tym sęk że nic :D Beatka zdaje sobie sprawę, że jak znalazła jednego to i pewnie następnego też znajdzie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
40 minut temu, Kleofas napisał:

Pokażcie mi jedno małżeństwo w którym facet nie pracuje, bo żona bogata z domu i jeszcze pracuje, a mąż oddaje się swoim nie przynoszącym zysku zainteresowaniom. Ja takich nie znam. 

Nie wiem czy to dobrze, czy źle, ale u mnie w małżeństwie tak trochę jest. Mąż nie jest w stanie utrzymać się ze swojej działalności, a zmorą dla niego byłaby praca na etacie w jakiejś korporacji. Stąd mając swoje zdolności techniczne, ciągle coś robi w domu. Ja mam macierzyński, pracuję z domu dodatkowo i wynajmuję lokale. I tak żyjemy. Żadne z nas praktycznie nie chodzi do pracy. Wiem, że wraz z moim końcem macierzyńskiego, będzie ciut słabiej finansowo, ale ciągle dobrze. I trwa to już tak z 3 lata... i dobrze mi tak. Oczywiście czasami mi kable na szyi wychodzą, jak słyszę te wszystkie kobitki, które ciągle mi mówią "Ooooo... zrób sobie kolejne dzidzi, bo przecież jaki Ty możesz mieć inny pomysł na siebie..." i ze znaczącym chrząknięciem w moją stronę "Ehhh... no są takie kwoki, co to żadnych ambicji nie mają", bo oczywiście wszyscy zakładają, że mąż mnie utrzymuje ze swojej lukratywnej działalności gospodarczej.

  • Sad 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiedyś też nie bylem zwolennikiem wysyłania do pracy kobiety.

 

Potem poznałem kilka starszych ode mnie o 10-15lat małżeństw gdzie kobiety nie pracowały bo facet miał.

 

Powiem tylko tyle: DZIECKO CZY NIE GONIĆ JE NAWET DO KOPALNI !!! ONE NIE MOGĄ SIEDZIEĆ ZAMĘŻNA NIEPRACUJĄCA TO NAJWIĘKSZA OSTOJA NIEWDZIĘCZNOSCI I FRAJERSTWA.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiecie co mi się nasuwa po tych słowach? Zresztą nie wiem czy to ma jakikolwiek sens, no ale...

 

Wybaczcie, że nie rodzimy dzieci, tylko zapierdalamy na nie i na was.

 

Znowu zaliczają swoisty facepalm, ponieważ wszelkie dywagacje wcześniej czy później, prowadzą do w/w tezy, a tego nie ma sensu zmieniać tylko po to żeby z konia zrobić osła i powiedzieć:

- Da się?

- Da się.

- To teraz spierdalaj kutasie...

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By dyletant
      Na kanwie wielu lat doświadczeń, przyszło mi zobaczyć wielu rzeczy których wcześniej nie widziałem i zrozumieć, to czego dotąd nie rozumiałem.
       
      Kiedy w życiu codziennym dzieliłem się swoimi poglądami, ludzie zazwyczaj reagowali niezrozumieniem, dyskredytowali mnie w dalszej opinii lub dystansowali się do mnie - dlatego postanowiłem zrobić mały spis treści, dla początkujących, którzy nie są pewni co do dam które poznają i które ich oczarowują i z którymi chcą się wiązać.
       
      Miłość... do mnie bardziej przemawia haj hormonalny, bo jak wiemy... komputer nie składa się tylko z części - uruchamia go system, czyli szereg zachodzących w nim procesów, złożonych w podzespołach.
      A więc do rzeczy.
       
      Kobiety bardzo skrupulatnie dbają o tajemnice i nie czują wstydu w chwili gdy powinno się go czuć - nawet kiedy złapiesz je za rękę na zdradzie - czują że po prostu wpadły, nie analizują czy zrobiły coś nie tak - po prostu winni są ci, którzy ją nakryli.
      Dlatego to co dla nas jest moralne - dla nich jest furtką do przemycenia czegoś.
       
      Etapy jakie można zaobserwować u płci przeciwnej już od najmłodszych lat, oraz sprawy na które trzeba zwrócić uwagę podczas wiązania się z jakąkolwiek kobietą:
       
      - relacje jej rodziców oraz sposób w jaki żyją -> jeśli są rozwiąźli - dziecko wychowane w takim domu dostaje predyspozycje aby również być rozwiązłym, ponieważ w wieku nabywania wzorców, chłonie zachowania najbliższych jak gąbka
      - relacje z byłymi partnerami oraz orbiterami -> mogą być nimi ex lub całkiem nowi/nieznani panowie, jednak dla niej wzbudzający wystarczająco dużo zaufania aby im się oddać (najlepiej to zauważyć w okresie urodzin/świąt/sylwestra)
      - słabość do błyskotek -> partnerka gromadzi rzeczy i robi z nich ołtarzyk, w moim przypadku były to także prezenty od jej eks-partnera
      - kolczyki, tatuaże -> świadczą o kompleksach, mają na celu zakrycie szpetnych (jej zdaniem) partii ciała i zwrócenie na siebie uwagi poprzez kontrowersje - o kolczyku w języku chyba nie muszę pisać)
      - nowa i seksowna bielizna -> której nie widzisz na ciele partnerki, ale widzisz w jej garderobie (najczęściej przeznaczona dla kogoś innego)
      - nadmierne dbanie o swój wygląd -> w sytuacji kiedy jej na to nie stać albo kiedy mówisz jej wprost, że podoba ci się taka jak jest (przedłużanie rzęs, fitness, spa, solarium, zakupoholizm)
      - głupawe koleżanki/samotne madki którym nie wyszło -> jeśli ich wpływ jakkolwiek ingeruje w wasze relacje, to świadczy to o niedojrzałości partnerki, ponieważ wasz związek to wasze pomyłki i nauki
      - skłonność do nadużywania alkoholu -> często to tylko kieliszek na rozluźnienie, potem drugi jak śpisz, a gdy się budzisz okazuje się że nie am butelki. Bardzo często jest to spowodowane nadużywaniem alkoholu w rodzinnym domu.
      - ukrywanie treści rozmów, kontaktów (komunikatory etc...) -> każdy ma prawo do swobodnej wypowiedzi z kim chce - dziwne tylko, że najbardziej zabiegają o to osoby, których relacje po jakimś czasie sprawiają zawód innym.
       
      To tylko ogólne znaki rozpoznawcze, których się nauczyłem podczas wieloletnich batalii.
      U jednych są to "paranoje", podczas gdy u innych są to granice nie do przekroczenia, dlatego największy nacisk kładłbym jednak na konfrontacje z rodzicami.
       
      Z jednej strony można się przekonać w jaki sposób jest przedstawiany i traktowany mężczyzna w rodzinnym domu (będziesz tak samo traktowany), a także dowiedzieć się czy roszczenia wobec przyszłego zięcia nie są zbyt wygórowane.
      Zazwyczaj założenie drugie jest konsekwencją pierwszego - wtedy należy przeanalizować wkład drugiej strony i sens związku. Jeśli to tylko ty masz być wołem - należy się ewakuować.
       
       
      Jednym słowem, jeśli zachodzą sytuacje a dodatkowo masz ku temu przesłanki, w których twoja intuicja podpowiada ci, że nie czujesz wymierności tego co dajesz i robisz w związku, to na pewno jest coś -
      o czym twoja partnerka ci nie mówi: należy to zweryfikować w trybie natychmiastowym.
       
      Kobiety:
      a) wykorzystują słabości mężczyzn
      b) wykorzystują zasoby mężczyzn
      c) wykańczają ich emocjonalnie - żerując na nich, a także narzucając im wymagania pokroju szantażu, co bardzo często w sposób powolny doprowadza do ich agonii.
       
      Miałem kolegę, który się zapił na śmierć (40 lat) - okaz zdrowia, ale od czasu urodzenia dziecka, miał strasznie suszoną głowę przez teściów u których mieszkali. Jego praca, była niestety mobilna, toteż nieobecność dawała znakomitą okazję do tworzenia romansów. Jego żona notorycznie poddawała się podpuszczeniom własnej siostry, oraz matki - ojciec nie miał w domu nic do gadania - był od robienia. Jego żona, skumulowała w sobie jego negatywne cechy - oczywiście tylko i wyłącznie na potrzeby usprawiedliwienia swojej niewierności - po czym wyszła z propozycją rozwodu i zamieszkała z kim innym. Od kiedy pamiętam, facet starał się o częste widzenia z synem, był do niego przywiązany, a ta marna kobieta rozbiła szanse na normalny związek, wplątując zazdrość i osobę trzecią...
      Na pogrzebie każdy się od niej odsuwał, ale ona sama miała swoją teorię śmierci mojego kolegi a swojego męża  - problem trwał od dawna.
       
      Nie było by w tym niczego dziwnego, gdyby to były sprawy otwarte, o których się mówi i które zobowiązują płeć przeciwną do lojalności, wierności i wdzięczności pod warunkiem kary - ale tak niestety u nas nie jest (chyba że udowodnisz komuś zdradę ale nawet wtedy kara jest zdecydowanie mniej adekwatna do zniszczeń psychicznych).
       
      Kobiety mają na celu 2 rzeczy:
      1. Od młodości dobrze się bawić czyimś kosztem.
      2. Kiedy już minie im ochota na zabawę - założyć rodzinę, czyli złapać kogoś w swoje sidła i próbować żyć dwoma podpunktami naraz - mówię tu o większości, nie o wszystkich.
       
      Są doskonale przekonane o swojej wyjątkowości, z punktu widzenia biologicznego - natura ulokowała nas w pozycji podrzędnej, chociaż zdarzają się przypadki, w których to samica wręcz prosi o kopulowanie z samcem, jednak z powodu nadmiernej ilości adoratorów - zdarza się to stosunkowo rzadko.
       
      O samotnych matkach nie będę nawet pisał - bo forumowa statystyka pokazuje, że to bardzo zły wybór, który generuje dodatkową frustracje u mężczyzn z dobrymi intencjami.
       
      W jednej ze swoich audycji Marek powiedział coś, co pokrywa się z moim poglądem wobec osób, które lubieżnie czyhają nad czyimś ulem (metafora!).
      Od wielu lat, przez pewną kobietę odcinałem się od znajomych, którzy mieli z nią kontakt ale nieoficjalnie. Oczywiście że to głównie jej wina = suka nie da - pies nie weźmie, ale jeśli masz kumpla którego dupa cię adoruję - to licz się z tym że jeśli kumpel o tym nie wie, a się dowie o odwzajemnionym impulsie wobec jego partnerki - kumpla nie będziesz miał - a on związku prawdopodobnie też.
      Czy dużo tracisz?
      Na pewno w swoim środowisku możesz stracić wszystko, ale nie musisz. Jeśli otaczasz się debilami bez zasad, a można to zaobserwować bardzo szybko - to nie, jeśli są to mądrzy ludzie to tak. Ale nie oszukujmy się...
      Nikt też nie będzie darzył zaufaniem (o szacunku już nawet nie wspomnę) kogoś kto za plecami sięga po jego.
    • By Przemo
      Szanowni Bracia, Wysoki Marku!
       
      Potrzebuję porady...
      Razem z partnerką planujemy zakup działki i budowę domu. To jest nasze wspólne marzenie od lat.
      Oboje mamy swoje mieszkania o porównywalnej wartości (oczywiście z kredytami hipotecznymi). Obecnie mieszkamy w moim mieszkaniu, a jej mieszkanie wynajmujemy.
      Generalnie idea jest taka, aby sprzedać jej mieszkanie (aby mieć na wkład własny), rozpocząć procedury odnośnie kredytu hipotecznego, znaleźć odpowiednią działkę i rozpocząć budowę domu. Po przeprowadzce do nowego domu sprzedać moje mieszkanie i nadpłacić wzięty kredyt.
       
      Problem niestety mamy ze zdolnością kredytową partnerki. Ona zarabia połowę tego co ja. Przy liczeniu zdolności kredytowej w przypadku nieformalnego związku, każda strona musi dysponować zdolnością na udźwignięcie raty kredytu (liczy się to jako dwa osobne gospodarstwa domowe). W jej przypadku nie ma takiej opcji, by jakikolwiek bank udzielił jej takiego kredytu.
       
      Teoretycznie rozwiązaniem byłoby sformalizowanie związku (czyli tfu, tfu małżeństwo), wtedy zdolność kredytowa byłaby liczona na jedno gospodarstwo domowe i kredyt bez problemu uzyskamy.
      Ale ja, skrupulatny czytacz i słuchacz Marka, osoba z natury ostrożna i rozważna - wiadomo, że nigdy nie pchałem się i nie pcham się w idiotyczną instytucję małżeństwa. W tej sytuacji mam ciężki orzech do zgryzienia.
      Oczywiście zastanowiłbym się nad ślubem (jeśli miałby to być tylko głupi papierek) w momencie, gdy wcześniej spisalibyśmy intercyzę. Niestety intercyza powoduje, że zdolność kredytowa małżonków znowu jest podzielona na dwa oddzielne gospodarstwa... I kółko się zamyka.
       
      Dlaczego wspominam o intercyzie? Owszem oboje dysponujemy mieszkaniami o podobnej wartości rynkowej. Ale w moim przypadku dochodzi do tego samochód wartości ok. 30 tyś. PLN i sprzęt RTV, AGD o wartości ok. 30 - 40 tyś. PLN. Zarobiłem na to latami ciężkiej pracy i nie jestem skory do oddania tego na poczet "miłości" i związku.
       
      Czy ktoś z Was wie, jak wyjść z tej patowej sytuacji?
      Mimo wszystko wziąć ten ślub i zacząć realizację właściwie jedynego największego marzenia? Czy definitywnie odmówić ślubu i... wymienić partnerkę na taką z lepszą zdolnością kredytową? 😆 (taki żarcik - musiałem ;) )
       
       
    • By Perun82
      39 proc. Polek miało tylko jednego partnera, a 16,5 proc. Polaków jedną partnerkę. "To niedobrze, bo ta blisko połowa kobiet nie ma bladego pojęcia, do czego jest stworzone ich ciało, co potrafi, co mogłyby przeżywać" - mówi Katarzyna Miller
       
      https://kobieta.onet.pl/kiedy-kobieta-ma-wielu-kochankow-wywiad-z-katarzyna-miller/nx56sk6
       
      I wszystko jasne
    • By tomekbat
      Znajomy oglądający twórczość Awięca który wie że wchodzę na forum i słucham audycji Marka podesłał mi coś ciekawego. Poprosiłem go o kilka screenów.
       
      Na Facebooku istnieje grupa, która - teraz uwaga, żeby nie było znów wojny z Dominikiem Bosem - nie jest związana z Awięcem, ale sam Awięc jest na grupie obecny (skomentował jeden wpis) a sama grupa skupia wokół siebie ludzi z jego mediów, "fanów" (czyt nastoletnich lemingów feministów) i młode dziewczyny. Cała grupa to raczej standard, ból dupy o wyimaginowany seksizm i mizogonie u nas. Niektórzy są na niej znani jak np @Still i @Morfeusz, ale treść wiadomo jaka - blablabla, seksizm, toksyczna męskość, jesteśmy uciemiężonymi białymi europejkami, Bracia Samcy to incele i faszyści naziści. 
       
      Takie Kanistrowo w wersjie light, tylko Grupa nie jest wymierzona tak mocno w Marka, co bardziej w nas. O Marku jest tam stosunkowo mało, a to co się pojawiło dostarczyłem już @Mosze Red żeby naszemu guru już nie zawracać głowy w okresie 1 rozpraw, bo i też sama rzecz nie była tak gruba żeby się nią zbytnio przejmować.
       
      Wymęczyłem kolege o jakieś screeny dyskusji żebyśmy mogli się pośmiać i przeanalizować co pisała o nas dzieciarnia od Awięca. Potem wyciąłem i ocenzurowałem ich twarze i nazwiska, żeby nie mieli pretekstu do pozwów sądowych w ramach RODO. Chociaż podejrzewam że wysoce inteligentna emocjonalnie dzieciarnia epoki ok boomer sąd ostatnio widziała w Annie Marii Wesołowskiej (lub jej śmiesznych przeróbkach na youtubie). Albo w 2 sezonie 13 powodów Netflixa, w każdym razie...
       

       

       



       




×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.