Jump to content

Czy pamiętasz swoje kolonie?


Recommended Posts

21 minut temu, Rodanek napisał:

Czy pamiętacie Swoje pobyty na koloniach w kraju jak i za granicą. Jeśli tak to poczytajcie. Ja tego już  nie ogarniam.

Ja pamiętam, teraz bardzo miło wspominam, pierwszy pobyt za granicą. Czasami chciałbym cofnąć się i przeżyć to jeszcze raz.  Link jest o nastolatkach, ja jeździłem, jak byłem dzieckiem.

Link to post
Share on other sites
54 minuty temu, Rodanek napisał:

Czy pamiętacie Swoje pobyty na koloniach w kraju jak i za granicą. Jeśli tak to poczytajcie. Ja tego już  nie ogarniam.

Dokładnie tak, jak w artykule - wszystko się zgadza. No może prócz tego rozdziewiczania - to mnie ominęło. Jako biały rycerz pamiętam tylko lizanie się i leżenie pod kołderką z moją kolonijną dziewczyną (ach, jakie ona miała cycki). Ale reszta się zgadza - jaraliśmy, chlaliśmy, kolega gej łowił z grupy chłopaczków do zabawy i ponoć się z nimi zabawiał. Z głośników ostentacyjnie napierdalał Scyzoryk Liroya. Zdarzało się i chlanie w autobusie. Alkohol konfiskowano nam kilka razy.

 

To było dokładnie 27 lat temu, w 1993 roku. Młodzież niewiele się zmieniła. To my czasami nie pamiętamy swoich popisów.

Link to post
Share on other sites
  • Similar Content

    • By Ksanti
      Czytając jeden z tematów o podróżach zacząłem zadawać sobie pytania.
       
      Nie przedłużając:
      1. Jakie zawody sprzyjają podróżowaniu lub według was są do tego najlepsze?
      2. Lepiej jeździć za granicę w trakcie urlopu, mieć pracę zdalną w trybie ciągłym czy ogarnąć sobie na miejscu? 
      3. Gdzie warto pomieszkać w Europie aby odczuć luz oraz niskie koszty utrzymania? 
      4. Lepsze podróżowanie samemu czy ze znajomymi lub partnerką? 
      5. Gdzie zimy i lata są łagodne? (Powiedzmy względnie stała temperatura ok. 20 stopni).
      6. Jak znosicie tropikalny klimat? (No chyba, że w nie każdym miesiącu się jedzie)
      7. Czy to prawda, że Latynoski lecą na Europejczyków w podobnym stopniu jak Azjatki?
      8. Czy warto odwiedzić Curacao, Karaiby i Madagaskar w celu "zbadania" Murzynek? lol
      9. Czy Kraje bałtyckie, Białoruś i Skandynawia to dobry kierunek podrywu/ matrymonialny?
      10. Gdzie są wasze subiektywne raje do życia na Ziemi?
       
      Póki co to takie hipotetyczne pytania i mocno subiektywne ale może powstanie ciekawa dyskusja.
       
       
    • By roman912
      Witam, na wstępie chciałbym od razu zaznaczyć, iż to nie jest jakiś troll. Przed założeniem konta i tematu, przeglądnąłem z grubsza forum i zauważyłem panujących tutaj samozwańczych "pragmatyków", którzy zdawkowo odpowiadają na pytania, aby tylko coś napisać, a tego chciałbym uniknąć. Dziękuje za wyrozumiałość. 

      Sprawa wygląda tak, że znamy się z moją dziewczyna 2 lata jesteśmy razem od 11 miesięcy. Ja mam 23lata, ona 21, pochodzi z katolickiej rodziny, ale nie róbmy z nie  dziewicy Orleańskiej, sex jest, wszystko na miejscu. Ma nadopiekuńcza matkę, może nie tyle nadopiekuńcza, co bojącą się, że córusia zajdzie w ciąże jako panna ( jaka była by to hańba dla niej), nawet poruszając ten temat, że nie ma takiej możliwości, bo robimy to wszystko z głową i się zabezpieczamy jest równoznaczne z wpier*oleniem kija w mrowisko.
      Myślę, iż ta informacja przyda się do głównego wątku. 

      Otóż od lutego planowaliśmy wspólne wakacje, padło na góry, ja w kwietniu wszystko pozałatwiałem, zająłem się lokacją, domkiem (5 osobowy), zapłaciłem zaliczkę mamy termin zaklepany w połowie lipca (7dni), jedziemy z druga para, z moim kuzynem i jego dziewczyną (są ze sobą 2 lata). I wczoraj leżymy sobie wieczorem, atmosfera wspaniała, po udanym seksie, rozmawiamy, weszliśmy na temat wakacji a ta mi wyskakuje  "co by było, jak by dostała ultimatum, ze jej brat musi z nami jechać?" Znam ją już na tyle, że wiem, że taka rozmowa musiała gdzieś mimochodem przeprowadzona przez jej mamusi, inaczej by nie zapytała.  I to był dla mnie jak taki strzał z partyzanta w potylice, cały humor opadł (sama  zauważyła,
      mój niesmak) i pytam się, jak sobie to wyobraża, planowaliśmy te wakacje wspólnie na dwie pary, żeby spędzić fajnie razem czas, jeszcze mowie, ze nie będzie miał gdzie się wcisnąć/spać (Ona nie wie ze domek jest 5 osobowy, myśli ze 4), no ogólnie ze mi to nie pasuje, nie tak miało być.  I co mnie najbardziej zaskoczyło, dostałem odpowiedz której się całkowicie nie spodziewałem, opowiedziała coś w stylu " A co Ci on tak przeszkadza, znajdzie sobie gdzieś miejsce i nie będzie nam przeszkadzał " tak jak by nie wiem, próbowała mnie urobić na ten pomysł...
      Już szło do bardzo poważnej kłótni, ale szczęście w nieszczęściu przerwał nam telefon od mojego ojca ze akumulator mu padł i mam podjechać mu pomóc. To i dobrze, bo mam okazje zasięgnąć jakiejś porady od was doświadczonych braci. Dzisiaj będę na ten temat z nią jeszcze rozmawiał i proszę was o jakieś sensowna podpowiedź jak ja postawić dobitnie przed faktem dokonanym ze ja tego nie widzie, takiego wyjazdu ( oczywiście dla niej taka  forma wyjazdu to nie problem). 
      Powiem wam, że taki wyjazd byłby dla mnie całkowitą klapą, nie trawie tego gościa, jest w moim wieku, nie pracuje, nie studiuje, siedzi na garnuszku u rodziców, jest strasznie ciekawski, musi wszystko wiedzieć, zawsze ma racje,nawet na początku naszej znajomości z Moją pisał do mnie na WhatsApp, podając się za jakaś laskę, tak jak by chciał sprawdzić moja "wierność" no jakiś poje*any typ, na dokładkę ma jeszcze jakieś tiki nerwowe ze cały czas mruga i delikatnie szarpie łbem. Ta całość razem połączona wprawia mnie w irytacje na sam jego widok.  
      Proszę was bracia doradźcie, co mam w tej sytuacji zrobić jak to dobrze rozegrać. Dziękuje za wszystkie rady i na prawdę prosił bym bez śmieszków i uszczypliwości. 
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.