Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Recommended Posts

No to lecimy...

Kolejny raz  zabieram się do napisania jak i dlaczego tu trafiłem...

Nie wiem w którym momencie zacząć żeby miało to ręce i nogi. 

2019 był dla mnie piekłem, W lutym dowiediałem się że żona poznała typa na czacie internetowym, około 26/28 Lutego, dość szybko się pokapowałem że coś nie gra, 13 Marca znalazłem wiadomości na poczcie w których tytułowała go per 'kochanie', tej samej nocy gdy z nią rozmawiałem powiedziała że się zakochała (jesteśmy po ślubie 13 lat, mamy 2kę dzieci, 11 i 4,5). 

Ja typowy Beta-bankomat, przyjąłem na klatę wszystkie oskarżenia, o to że ją zaniedbywałem, że nie poświęcałem jej uwagi, że to moja wina, wypomniała mi mój wcześniejszy numer z przed około 4 lat - spotkałem się wtedy ze swoją była i ona się o tym dowiedziała, wmówiła mi że to moja wina i przyjąłem to wszystko z pochyloną głową.

Później depresja, leki, terapia....   pisała z nim do końca Kwietnia, to udao mi się sprawdzić bo znalazłem maila, kontaktowali się tylko mailowo albo poprzez czat internetowy przyznała się iż 2 razy z nim rozmawiała na czacie wideo. Padały słowa typu 'kochanie', jakieś fantazje erotyczne itp. wiem że planowała z nim spotkanie w pokoju na godziny, jak sama powiedziała chciała mieć romans ale nie odchodzić ode mnie.

 

Zbiegło się to z czasem w którym założyła spirale, nie mam wątpliwości że nie był to zbieg okoliczności, miała zamiar się sypać na potęge...

Po tym jak w Kwietniu odkryłem że nadal z nim pisze, gdzie obiecała mi wcześniej 2 razy że to skończone, powiedziałem że już dłużej tego nie zniosę, odchodzę i mam w dupie wszytko, w między czasie poleciałem z roboty bo nie mogłem normalnie funkcjonować. 

Terapia na którą chodziłem zaczęła powoli przynosić skutki, po kilku miesiącach zresztą, zacząłem się powoli ogarniać. Znalazem robotę, odstawiłem leki gdyż wpędzały mnie w fałszywe poczucie euforii.

Z żoną zacząłem rozmawiać, po rozmowach zdecydowałem się nie odchodzić (tak wiem - debil ze mnie), ona zakończyła definitywnie znajomość. To było około połowy Maja.

 

We Wrześniu zaczęła chodzić na terapię, indywidualną, chodzi do chwili obecnej.

Nie mam złudzeń że mnie zdradziła, po prostu to czuję i wiem pomimo tego że się zarzeka że w ostatniej chwili ją przyłapałem, bo już szukała pokoju na godziny...

Problem w tym że my się nie kochaliśmy na początku, jest moją kupelą/przyjaciółką z lat szkoły podstawowej, decyzję o tym bu być razem podjeliśmy wspólnie w wieku jakichś 25 lat, lubiliśmy się, dogadywaliśmy się ale nie kochaliśmy to przyszło później.

 

Koło września trafiłem jakoś tutaj, czytałem wasze historie i byłem coraz bardziej przerażony, że popełniłem największy błąd w swoim życiu, nie każąc jej wypierdalać.

 

Na chwilę obecną wyszedłem z depresji, ogarnąłem nadwagę, sprzedałem konsolę przy której potrafiłem zarwa nockę żłopiąc alk (przez to nadwaga) i odstawiłem jaranie(palę raz na jakiś czas)

chodzę znowu na Taekwondo i zacząłem treningi BJJ, biegam,

 

Zmienił mi się odrobinę już sposób myślenia, staram się wprowadzać w życie to co jestem w stanie wyciągnąć pożytecznego z forum i audycji Marka. 

Terapię już zakończyłem, babka powiedziała że będę wiedział jak ten moment przyjdzie, jak poukładam sobie swój bałagan w głowie będę wiedział co jest słuszne.

Ten moment chyba nadszedł, wiem że nie potrafię jej zapomnieć tego co mi zrobiła (warto tu dodać że sam nie jestem święty i miałem krótką przygodę parę lat temu o której ona się dowiedziała)

ale chyba chcę jej wybaczyć, wiem że już nigdy nie będzie między nami tak jak było, i jeszcze długa droga by poskładać to jakoś do kupy, chociaż nie wiem czy się da., bo wiem że nigdy nie zapomnę jej tego co przez nią przeszedłem..

 

Domyślam się że większość z was mnie skrytykuje, i pewnie słusznie. ale jakoś to moje białorycerstwo jest tak zakorzenione że nie mogę go do końca się pozbyć.

 

Na chwilę obecną przestałem ją traktować jako przyjaciela co robiłem przez całe życie, a myślę o niej jako o kobiecie, przez lekturę tego forum bardziej ją rozumiem i to co nią kierowało, nie usprawiedliwiam - broń Boże, ale widzę że metody które forumowicze polecją działają. Lekko ją olewam, zacząłem dbać o siebie, rozwijam się. To ją wybiło z rytmu, zmienił jej się obraz mnie jako beta-bankomatu. Nie chcę udawać alfy, po prostu chcę by wiedziała że nie jestem już tak ślepo jej oddany jak jeszcze rok temu.

 

Spędziliśmy Gwiazdkę z dzieciakami, na Wigili powiedziała do mnie że wie że mamy ciężki okres za sobą, i ma nadzieję że najgorsze już za nami, chce byśmy tworzyli rodzinę itd.

 

Nie napisałem tego by się radzić, decyzje podjąłem samodzielnie już jakiś czas temu, by z nią zostać.

Chciałem tylko dać wam znać że pewne jednostki są niereformowalne, jest mi wstyd za to że jestem taki słaby i nie potrafiłem jej powiedzieć 'wypierdalaj' w momencie kiedy każda komórka w moim ciele krzyczała że tak trzeba. Czytająć wasze wpisy, i znając już na trochę życie wiem że poziom jej szacunku do mnie jest bliski 0, mam zamiar tylko przekonać ją i siebie że tak nie jest i to będzie moja największa walka. A najbardziej chyba odzyskać szacunek do Siebie.

 

Tyle, chciałem się przywitać swoją historią.

 

I liczę że życie mi się jakoś ułoży.

 

Pozdro.

 

 

 

 

  • Like 5
  • Sad 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
34 minuty temu, Maho napisał:

tej samej nocy gdy z nią rozmawiałem powiedziała że się zakochała (jesteśmy po ślubie 13 lat, mamy 2kę dzieci, 11 i 4,5). 

Współczuję i jednocześnie gratuluje, że zauważyłeś. Miliony mężczyzn, nawet nie jest tego świadoma.

35 minut temu, Maho napisał:

Ja typowy Beta-bankomat, przyjąłem na klatę wszystkie oskarżenia, o to że ją zaniedbywałem, że nie poświęcałem jej uwagi, że to moja wina,

Zapamiętaj, to zawsze jest wina mężczyzny. Tak działa kobiecy mózg, to ich chora racjonalizacja.

36 minut temu, Maho napisał:

wypomniała mi mój wcześniejszy numer z przed około 4 lat

Też była zdrada?

36 minut temu, Maho napisał:

jak sama powiedziała chciała mieć romans ale nie odchodzić ode mnie.

Znasz tylko kilka % prawdy. Ten romans już może być w trakcie.

38 minut temu, Maho napisał:

Zbiegło się to z czasem w którym założyła spirale, nie mam wątpliwości że nie był to zbieg okoliczności, miała zamiar się sypać na potęge...

Nie miała zamiar, ona 99% spotkała się z nim wielokrotnie. Nie wierz w bajki.

39 minut temu, Maho napisał:

We Wrześniu zaczęła chodzić na terapię, indywidualną, chodzi do chwili obecnej.

Ona zdradziła i zdradzi ponownie. Nie rozumiem dlaczego to ty chodzisz na terapie tylko, a nie ten szon.

40 minut temu, Maho napisał:

Nie mam złudzeń że mnie zdradziła, po prostu to czuję i wiem pomimo tego że się zarzeka że w ostatniej chwili ją przyłapałem, bo już szukała pokoju na godziny...

Widzisz ile dla niej znaczysz. Maż już poroże od dawna. Jeszcze wielu rzeczy się dowiesz.

42 minuty temu, Maho napisał:

Problem w tym że my się nie kochaliśmy na początku, jest moją kupelą/przyjaciółką z lat szkoły podstawowej, decyzję o tym bu być razem podjeliśmy wspólnie w wieku jakichś 25 lat, lubiliśmy się, dogadywaliśmy się ale nie kochaliśmy to przyszło później.

Związek z rozsądku, miałeś być tylko beciakiem robiącym za bankomat.

43 minuty temu, Maho napisał:

miałem krótką przygodę parę lat temu o której ona się dowiedziała)

Święty też nie jesteś.

45 minut temu, Maho napisał:

Terapię już zakończyłem, babka powiedziała że będę wiedział jak ten moment przyjdzie, jak poukładam sobie swój bałagan w głowie będę wiedział co jest słuszne.

Jeżeli psycholog to mężczyzna.

Co z terapią dla niej, wspólną? 

Nie wiem czy jeszcze odzyskasz szacunek w związku. Ważne abyś skupił się na sobie.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Maho musisz założyć - z tego co piszesz chyba zresztą tak jest - że doszło między nimi do wielokrotnych zbliżeń fizycznych. Musisz też założyć, tak jak pisze brat @Morfeusz, że to do czego ona Ci się przyznała to jest tylko wierzchołek góry lodowej i że byli inni. Jeśli z takiej pozycji chcesz ratować małżeństwo (gdyby nie dzieci to nie miałoby to żadnego sensu) to będziesz miał pod górkę, ale wiesz... każda droga prowadzi do jakiegoś celu. Czasem nie wiemy do jakiego, ale odważny idzie tą drogą i celu wypatruje. Powodzenia.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie my lecz ty poniesiesz odpowiedzialność za swoje decyzje. Więc nie będę ci mówił co masz robić.

 

Można cię tylko oskarżyć o nieumyślne popełnienie małżeństwa. Z rozsądku.

 

Chociaż... mi się wydaje że większa połowa :) lasek się hajta z rozsądku, bo lepszej gałęzi nie znajdzie a uroda przemija. Z miłości hormonalnej to się hajtają bardzo młode.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kamieniem w ciebie nikt tutaj nie rzuci. Robisz, co musisz, aby przetrwać w piekle.

 

Pamiętaj, że żonka może podjąć ostatecznie decyzję o rozwodzie, a później będziesz skończony w sądzie, więc wziąłbym pod uwagę już zbieranie dowodów. Pozapisuj wszystko, co masz na ten temat. Niech się kilka razy przyzna, nagraj dyktafonem rozmowę o jej zdradzie. Zawsze to coś podejrzewam. 

 

Czytaj historie rozwodowe chłopaków, bo tam już wszystko 100 razy opisane, co robić, aby się nie zniszczyć. Rady oczywiście działają, a najlepiej jest skupić się na odzyskiwaniu pasji i własnego życia. Fajnie, że podjąłeś decyzję o rzuceniu nałogów i o sporcie. To zawsze oczyszcza banię. 

 

 

  • Like 3
  • Thanks 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciężko pisać o czymś takim na forum, i przyznawać się do popełnionych błędów ale traktuję to jako 'nowy początek' dla siebie w szczególności.

 

@Morfeusz

1. Rzekomo zakochała się w nim, przypadek jak u wielu innych, Pani zmęczona życiem, znudzona mężęm i byciem matką, sztampowo.

2. Tak już się tego nauczyłem, zawsze moja wina

3. Niestety tak, jak debil, kutas pociągnął

4. Może, tego nie wiem i nigdy nie będę wiedział, chyba... Z racji tego jak pracujemy i ilości obowiązków nie sądzę ale szczerze to już tym sobie głowy nie zawracam.

    Przestałem myśleć o niej jak o kimś kogo kocham, teraz jest dla mnie kimś z kim mam dzieci, i próbuję jakoś z tym żyć, czy długo czas pokaże.

5. Tak, też tak sądzę. 

6. Ja chodziłem na terapię żeby wyjść z depresji, pomogło, Ona zaczęła bo chciała pozbyć się żalu za to że ją zdradziłem i przekonać się czy jest w stanie się jeszcze zaangażować w związek.

   Czy zdradzi? Tego nie wiem, być może. Ale staram się o tym nie myśleć, traktuję nasz związek jako swoisty układ który nam obojgu pasuje.

7. Może i masz rację, wiem że jeżeli się dowiem odejdę, pękło coś we mnie i tyle.

8. Mi to nie przeszkadzało, sam tego chciałem, jak wspomiałem uczucie było i jest również.

9. Tak, sam rozpocząłem od zdrady więc to nie do końca tak że ja jestem znakomity a ona fuj. Rozumiem to jestem dorosłym człowiekiem.

10. Terapeutką była kobieta, na terapię chodzi ona jak zakończy chcemy iść wspólnie, byliśmy 2 razy kiedy cała sytuacja miała miejsce ale nic z tego nie wyszło, ona cały czas nie wybaczyła i       zapomniała mi zdrady. Mam nadzieję że uda mi się go odzyckać, jak nie trudno. Taki mam plan i konsekwentnie go realizuję.

 

 

31 minutes ago, leto said:

@Maho musisz założyć - z tego co piszesz chyba zresztą tak jest - że doszło między nimi do wielokrotnych zbliżeń fizycznych. Musisz też założyć, tak jak pisze brat @Morfeusz, że to do czego ona Ci się przyznała to jest tylko wierzchołek góry lodowej i że byli inni. Jeśli z takiej pozycji chcesz ratować małżeństwo (gdyby nie dzieci to nie miałoby to żadnego sensu) to będziesz miał pod górkę, ale wiesz... każda droga prowadzi do jakiegoś celu. Czasem nie wiemy do jakiego, ale odważny idzie tą drogą i celu wypatruje. Powodzenia.

Widzisz, tak naprawdę oboje chyba zdecydowaliśmy się spróbować ze względu na dzieci... To one mi dały siłę bym przez to wszystko przebrnął, byłem naprawdę w czarnej dupie.

Tak, to zakładam bez względu na to co mówi, w zasadzie ja też bym się nie przyznał mając tyle do stracenia. Czy wierzchołek? Nie wiem, byłbym naiwny twierdząc że nie, Wydaje mi się natomiast że za długo ją znam (choć po całej akcji zrozumiałem że wcale) i za dużo czasu ze sobą spędzaliśmy, bardzo szybko zauważyłem że coś jest na rzeczy, w niecały tydzień już coś podejrzewałem.

Widzisz, ona tak naprawdę nigdy się nie przyznała, twierdzi że owszem miałą zamiar ale udało mi się ją przyłapać zanim do czego kolwiek doszło, cała ich znajomość polegała według niej na sextingu. To ją kręciło.

Pod górkę? To wiem. Czy uda mi się wybaczyć? Nie mam pojęcia, na pewno nie zapomnę. To wiem, ale ona też nie zapomni tego co jej zrobiłem.

Dzięki, zobaczymy jak się życie ułoży, na razie jest dobrze, nawet bardzo, więcej rozmawiamy, spedzamy ze sobą czasu i dziećmi - układa nam się lepiej.

16 minutes ago, misUszatek said:

Nie my lecz ty poniesiesz odpowiedzialność za swoje decyzje. Więc nie będę ci mówił co masz robić.

 

Można cię tylko oskarżyć o nieumyślne popełnienie małżeństwa. Z rozsądku.

 

Chociaż... mi się wydaje że większa połowa :) lasek się hajta z rozsądku, bo lepszej gałęzi nie znajdzie a uroda przemija. Z miłości hormonalnej to się hajtają bardzo młode.

Dokładnie, wiem że to co teraz postanowię określi moją przyszłość na najbliższe lata.

Ja naprawdę wierzę że to jeszcze może trzymać się kupy, bo bardzo długo funkcjonowało znakomicie. 

Też tak sądzę patrząc po przykładach moich przyjaciół.

15 minutes ago, mac said:

Kamieniem w ciebie nikt tutaj nie rzuci. Robisz, co musisz, aby przetrwać w piekle.

 

Pamiętaj, że żonka może podjąć ostatecznie decyzję o rozwodzie, a później będziesz skończony w sądzie, więc wziąłbym pod uwagę już zbieranie dowodów. Pozapisuj wszystko, co masz na ten temat. Niech się kilka razy przyzna, nagraj dyktafonem rozmowę o jej zdradzie. Zawsze to coś podejrzewam. 

 

Czytaj historie rozwodowe chłopaków, bo tam już wszystko 100 razy opisane, co robić, aby się nie zniszczyć. Rady oczywiście działają, a najlepiej jest skupić się na odzyskiwaniu pasji i własnego życia. Fajnie, że podjąłeś decyzję o rzuceniu nałogów i o sporcie. To zawsze oczyszcza banię. 

 

 

Mam do tej pory parę screenów, był taki moment że nawet próbowałem zainstalować jej w telefonie keyloggera ale niestety nie współpracował z tą marką, GPS w aucie też miała - nic niezwykłego nie pokazał. Co do rozwodu to zdaję sobie z tego sprawę, i nie kasuję tego co mam na 'czarną godzinę', choć mam nadzieję że nigdy tego nie będę wyciągał.

Tak czytałem, mam też kumpla policjanta który mi parę rzeczy uświadomił.

Zdecydowanie pomaga odstawienie wszystkiego i zabranie się za siebie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Maho

10 lat temu byłem niemal dokładnie w sytuacji, w której Ty stoisz dzisiaj. Różnica taka, że ja nie zdradziłem.

Oczywiście dokonałem „słusznego” wyboru wybaczając i „naprawiając” nasz związek (dla dzieci, dla rodziny itd - wszyscy mi mówili, że tak trzeba).

Dzisiaj żałuję tych 10 straconych lat.

 

Zdradę Ty możesz wybaczyć ale kobieta NIGDY Tobie nie wybaczy, że zachowałeś się jak skończony lamus wybaczając jej zdradę. Będziesz w jej oczach mężczyzną najniższej kategorii i możesz być pewien, że kiedyś dojdzie do drugiej i trzeciej i kolejnej zdrady a Ty będziesz kiedyś całował żonę, która przyniesie w ustach nasienie innego gościa tylko po to, żeby się z Tobą przelizać. Chcesz tego?

 

Zdradę można i trzeba wybaczyć ale kontynuować po niej związku nie ma sensu. Zdrada daje Pani tak silne emocje, że nie są one porównywalne z czymkolwiek innym w związku i prędzej czy później kobieta chce tych emocji ponownie. Jeszcze więcej, jeszcze mocniej.

I dojdzie do tej zdrady nieuchronnie - a przy tym im bardziej będzie Ciebie poniżać, tym emocje większe (W Twoim łóżku, w Twoim samochodzie, na klatce schodowej, jak śpisz w pokoju obok itd - im bardziej hardcorowo tym emocje większe).

Nawet nie chcę wspominać jak będzie wyglądało Twoje życie seksualne w tej karykaturze związku i małżeństwa. Jesteś na najprostszej drodze do zafundowania sobie koktajlu frustracji i depresji.

 

A do tego co chcesz pokazać dzieciom? Że mężczyźnie można rogi dorobić bez konsekwencji? Że tkwisz w niechcianym związku z konieczności i to one są tą koniecznością? Zastanów się jakie kadłubki emocjonalne z nich zrobisz.

 

Przemyśl swój wybór jednym słowem.

Edited by azagoth
  • Like 7

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ty ją zdradziłeś pierwszy - łeee, jesteś taaaki zły - ale co w związku z tym? To ONA podjęła decyzję, żeby z tobą zostać mimo twojej zdrady. Znaczy się, ma z tego wymierne korzyści, nie daj sobie zamydlić oczu jej "wspaniałomyślnym wybaczeniem", chodzi wyłącznie o dobra materialne i usługi jakie dostarczasz. Poza tym się ukorzyłeś i ogarnąłeś, i od tamtej pory chodzisz jak w zegarku, domyślam się, że ze względu na dzieci.
Ale teraz z dzieci są większe i bardziej świadome, zauważą, że matka np. godzinami pisze smsy i uśmiecha się do telefonu a na ciebie warczy. Uwierz mi - rozumny dzieciak ogarnia takie rzeczy, jeżeli będziesz dawał się szmacić tej pani, własne dzieci mogą cię znienawidzić za bierność. Poza tym atmosfera będzie coraz bardziej gęsta i wroga, choćby ani jedno złe słowo nie padło na głos.

Wg. mnie teraz twoja kolej na podjęcie decyzji, czy jej zachowanie jest akceptowalne. To, że ona "wybaczyła", nie znaczy, że ty też musisz "wybaczyć". Ona miała wiele do stracenia, ty zapewne stracisz o wiele mniej. Teraz zapewne nie wyobrażasz sobie jak by to było po rozwodzie, jak będzie wyglądał kontakt z dziećmi, itp. Ale wszystko da się fajnie ułożyć, jeśli człowiekowi zależy i używa rozumu. Póki jesteś niepewny, poczytaj trochę inne wątki oraz KATALOGUJ W BEZPIECZNYM MIEJSCU WSZYSTKIE WYBRYKI SZANOWNEJ MAŁŻONKI

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
36 minut temu, mac napisał:

Pamiętaj, że żonka może podjąć ostatecznie decyzję o rozwodzie, a później będziesz skończony w sądzie, więc wziąłbym pod uwagę już zbieranie dowodów.

I to jest działanie dla Ciebie @Maho w pierwszej kolejności.

  1. Dalsze zbieranie tylu dowodów, na jej zdradę, ile się tylko da. Dyktafon ukryty w pendrive, długopisie, itp. Nagrania, screeny rozmów, detektyw, inne. Wszelkie rozmowy świadczące o rozpadzie pożycia z jej winy. 
  2. Nie mówienie jej o posiadanych dowodach! Gdy się dowie, to przegrasz wojnę, jeżeli ją rozpocznie. Poleci niebieska karta, itd.
  3. Ukrycie dowodów poza jej zasięgiem!
12 minut temu, azagoth napisał:

Zdradę Ty możesz wybaczyć ale kobieta NIGDY Tobie nie wybaczy, że zachowałeś się jak skończony lamus wybaczając jej zdradę. Będziesz w jej oczach mężczyzną najniższej kategorii i możesz być pewien, że kiedyś dojdzie do drugiej i trzeciej i kolejnej zdrady a Ty będziesz kiedyś całował żonę, która przyniesie w ustach nasienie innego gościa tylko po to, żeby się z Tobą przelizać. Chcesz tego?

Sedno tematu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minutes ago, azagoth said:

@Maho

10 lat temu byłem niemal dokładnie e sytuacji, w której Ty stoisz dzisiaj. Różnica taka, że ja nie zdradziłem.

Oczywiście dokonałem „słusznego” wyboru wybaczając i „naprawiając” nasz związek (dla dzieci, dla rodziny itd - wszyscy mi mówili, że tak trzeba).

Dzisiaj żałuję tych 10 straconych lat.

 

Zdradę Ty możesz wybaczyć ale kobieta NIGDY Tobie nie wybaczy, że zachowałeś się jak skończony lamus wybaczając jej zdradę. Będziesz mężczyzn najniższej kategorii w jej oczach i możesz być pewien, że kiedyś dojdzie do drugiej i trzeciej i kolejnej zdrady a Ty będziesz kiedyś całował żonę, która przyniesie w ustach nasienie innego gościa tylko po to, żeby się z Tobą przelizać.

Zdradę można i trzeba wybaczyć ale kontynuować po niej związku nie ma sensu. Zdrada daje Pani tak silne emocje, że nie są one porównywalne z czymkolwiek innym w związku i prędzej czy później kobieta chce tych emocji ponownie. I więcej. I dojdzie do tej zdrady nieuchronnie - a przy tym im bardziej będzie Ciebie poniżać, tym emocje większe (W Twoim łóżku, w Twoim samochodzie, na klatce schodowej, jak śpisz w pokoju obok itd - im bardziej hardcorowo tym emocje większe).

 

A do tego co chcesz pokazać dzieciom? Że mężczyźnie można rogi dorobić bez konsekwencji? Że tkwisz w niechcianym związku z konieczności i to one są tą koniecznością? Zastanów się jakie kadłubki emocjonalne z nich zrobisz.

 

Przemyśl swój wybór jednym słowem.

Mam nadzieję że nie masz racji, naprawdę.

Po wielokrotnej lekturze tego forum bardzo często myślę podobnie. 

Co do samego mechanizmu i tego jak działa na kobiety, to nie wiem. Mi nikt nie mówił, że 'trzeba' i 'wypada'. To w zasadzie była moja własna decyzja o tym by spróbować to poskładać.

Dzieci nic nie wiedzą, były oczywiście awantury i krzyki, ale nic co mogło by im powiedzieć o co. Gdybym nie chciał w tym związku być to bym w nim nie był, jestem już po za tym punktem gdzie nie wiedziałem co z sobą zrobić i miałem wrażenie że życie mi się wali. Teraz poświęcam czas na dojście do siebie i stanięcie na nogi tak by nie dać się już więcej zaskoczyć, konsekwentnie z dnia na dzień staram się odrobinę dystansować od niej, nie za bardzo, po prostu na tyle by znów nie popaść w depresję gdy dojdzie do podobnej sytuacji.

Prawda jest taka że niczego w życiu już nie mogę być pewien i ja to rozumiem.

 

Ja nie biorę nic za pewnik, na chwilę obecną staram się odbudować psychicznie i fizycznie, przygotować na każdą ewentualność, nie zakłądam że będzie mi wierna, nie zakładam też że nie będzie. Żyję tak by zminimalizować 

13 minutes ago, Bonhart said:

Ty ją zdradziłeś pierwszy - łeee, jesteś taaaki zły - ale co w związku z tym? To ONA podjęła decyzję, żeby z tobą zostać mimo twojej zdrady. Znaczy się, ma z tego wymierne korzyści, nie daj sobie zamydlić oczu jej "wspaniałomyślnym wybaczeniem", chodzi wyłącznie o dobra materialne i usługi jakie dostarczasz. Poza tym się ukorzyłeś i ogarnąłeś, i od tamtej pory chodzisz jak w zegarku, domyślam się, że ze względu na dzieci.
Ale teraz z dzieci są większe i bardziej świadome, zauważą, że matka np. godzinami pisze smsy i uśmiecha się do telefonu a na ciebie warczy. Uwierz mi - rozumny dzieciak ogarnia takie rzeczy, jeżeli będziesz dawał się szmacić tej pani, własne dzieci mogą cię znienawidzić za bierność. Poza tym atmosfera będzie coraz bardziej gęsta i wroga, choćby ani jedno złe słowo nie padło na głos.

Wg. mnie teraz twoja kolej na podjęcie decyzji, czy jej zachowanie jest akceptowalne. To, że ona "wybaczyła", nie znaczy, że ty też musisz "wybaczyć". Ona miała wiele do stracenia, ty zapewne stracisz o wiele mniej. Teraz zapewne nie wyobrażasz sobie jak by to było po rozwodzie, jak będzie wyglądał kontakt z dziećmi, itp. Ale wszystko da się fajnie ułożyć, jeśli człowiekowi zależy i używa rozumu. Póki jesteś niepewny, poczytaj trochę inne wątki oraz KATALOGUJ W BEZPIECZNYM MIEJSCU WSZYSTKIE WYBRYKI SZANOWNEJ MAŁŻONKI

Właśnie sęk w tym że atmosfera w domu jest wzorowa, dzieciaki ogarnąłem bo za długo to zaniedbywałem, teraz oboje chodzą jak w zegarku. Z żoną też się dogaduję. 

Jest tak jak było dawniej przed moim wyskokiem, nie mam na co narzekać. Potraktowałem jej wyskok jako chęć odegrania się i urozmaicenia życia, ot tyle lub aż tyle ale jestem to w stanie przełknąć.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale papka.

Jeśli myślisz, że to Twoja decyzja to twierdzisz, że cały matrix i tzw „social conditioning” nie działa lub nie istnieje. Można i tak...

Bracie - to nie jest Twoja decyzja. To decyzja, którą podjęły za Ciebie komedie romantyczne, piękne filmy z Holywood, reklamy, feminizm, wpojone przekonanie, iż robiąc tak, robisz dobrze, „nauki” Twojej mamy. Itd.

Szkoda mi czasu, żeby wyjaśniać bo i tak wiesz lepiej. Można się uczyć na swoich błędach i można się uczyć na wiedzy i doświadczeniu innych osób. 

 

Do zobaczenia ponownie za kilka lat.

Edited by azagoth
  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minute ago, azagoth said:

Ale papka.

Jeśli myślisz, że to Twoja decyzja to twierdzisz, że cały matrix i tzw „social conditioning” nie działa lub nie istnieje. Można i tak...

Bracie - to nie jest Twoja decyzja. To decyzja, którą podjęły za Ciebie komedie romantyczne, piękne filmy z Holywood, reklamy, feminizm, wpojone przekonanie, iż robiąc tak, robisz dobrze, „nauki” Twojej mamy. Itd.

Szkoda mi czasu, żeby wyjaśniać bo i tak wiesz lepiej. Można się uczyć na swoich błędach i można się uczyć na wiedzy doświadczeniu innych osób. 

 

Do zobaczenia ponownie za kilka lat.

Właśnie dzięki temu forum staję się tego śwaidomy, to nie tak że wiem i zdecydowałem się zostać i ratować to bo jestem o tym przekonany, chcę spróbować bo wydaje mi się że jest to dobre wyjście dla mnie + zmieniłem pracę i staram się ustawić na tyle żeby bez problemu móc zakończyć ten związek w momencie gdy uznam że ta próba była błędem. Ja naprawdę leczę się z białorycerstwa dość intensywnie. Już nigdy tej gównianej zbroi nie ubiorę.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Just now, koszmarek said:

Wciąż ją nosisz...

Ale staram się zrzucić ...

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Maho napisał:

Koło września trafiłem jakoś tutaj, czytałem wasze historie i byłem coraz bardziej przerażony, że popełniłem największy błąd w swoim życiu, nie każąc jej wypierdalać.

Moim zdaniem zwykłe pierdolenie, każdy mówi że to błąd ale gdy sam się znajdzie w takiej sytuacji, to wie, że gadać jest łatwo, a rzeczywiście rzucić kobietę w cholerę, której się poświęciło szmat czasu to już zupełnie inna para kaloszy. Ja bym się nie biczował, sam się zachowywałem jak frajer po rozstaniu, ale byłem wtedy niewolnikiem swoich emocji które rozpierdalają wtedy głowę, laska wpędza Cię w poczucie winy, bo jest mistrzynią manipulacji. Standard. Nie uważam tego za frajerstwo, zaangażowanie to najcenniejsze co mamy do zaoferowania i gdy zostanie to spuszczone w kiblu, to boli jak cholera. Męstwo męstwem, ale jesteśmy ludźmi.

  • Like 7
  • Thanks 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Morfeusz napisał:

Nie wiem czy jeszcze odzyskasz szacunek w związku. Ważne abyś skupił się na sobie.

Mam dla Ciebie @Mahozłą wiadomość. Szacunku już nigdy nie uzyskasz u kobiety skoro już go straciłeś. 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Just now, ZortlayPL said:

Moim zdaniem zwykłe pierdolenie, każdy mówi że to błąd ale gdy sam się znajdzie w takiej sytuacji, to wie, że gadać jest łatwo, a rzeczywiście rzucić kobietę w cholerę, której się poświęciło szmat czasu to już zupełnie inna para kaloszy. Ja bym się nie biczował, sam się zachowywałem jak frajer po rozstaniu, ale byłem wtedy niewolnikiem swoich emocji które rozpierdalają wtedy głowę, laska wpędza Cię w poczucie winy, bo jest mistrzynią manipulacji. Standard. Nie uważam tego za frajerstwo, zaangażowanie to najcenniejsze co mamy do zaoferowania i gdy zostanie to spuszczone w kiblu, to boli jak cholera. Męstwo męstwem, ale jesteśmy ludźmi.

Dzięki. Bardzo ale to bardzo pomogła mi terapia, dzięki niej właśnie przestałem się obwiniać i staram się zaakceptować obecny stan rzeczy, po drodze modyfikując swoje życie na tyle na ile się da.

Było cholernie ciężko, teraz też nie jest idealnie ale jest zdecydowanie lepiej.

1 minute ago, trop said:

Mam dla Ciebie @Mahozłą wiadomość. Szacunku już nigdy nie uzyskasz u kobiety skoro już go straciłeś. 

Trochę się tego obawiam, ale w sumie najbardziej mi zależy na odzyskaniu go do siebie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 minut temu, Maho napisał:

Trochę się tego obawiam, ale w sumie najbardziej mi zależy na odzyskaniu go do siebie.

Jedno wyklucza drugie jeśli z nią będziesz. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

52 minuty temu, Maho napisał:

Dzięki. Bardzo ale to bardzo pomogła mi terapia, dzięki niej właśnie przestałem się obwiniać i staram się zaakceptować obecny stan rzeczy, po drodze modyfikując swoje życie na tyle na ile się da.

Było cholernie ciężko, teraz też nie jest idealnie ale jest zdecydowanie lepiej.

Znam z autopsji, to było 2 lata temu, też utraciłem pracę dodatkowo na skutek stresu, nieprzespanych nocy, naduzywania lekow uspokajających podupadlem na zdrowiu, cały miesiąc lezałem w łóżku bo mi tak odpornosc spadła że angina mnie położyła na amen. Ja juz doszedłem do siebie, a Ty jestes nadal rozjebany emocjonalnie, więc rozumiem Twoje irracjonalne decyzje np. reanimowanie tego trupa jakim jest Twoje małzenstwo. Przyjebałeś w ścianę rzeczywistości, czytasz forum, ale to nie znaczy że znasz już zasady gry. Nikt ich nie zna do końca. Ja bym wykształcał na Twoim miejscu pełny egoizm i ruszał na wojnę z żonką, bo jak ona wykona pierwszy ruch i dostaniesz papiery rozwodowe to będzie z Tobą źle. 

Edited by ZortlayPL
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
30 minutes ago, ZortlayPL said:

 

 

Znam z autopsji, to było 2 lata temu, też utraciłem pracę dodatkowo na skutek stresu, nieprzespanych nocy, naduzywania lekow uspokajających podupadlem na zdrowiu, cały miesiąc lezałem w łóżku bo mi tak odpornosc spadła że angina mnie położyła na amen. Ja juz doszedłem do siebie, a Ty jestes nadal rozjebany emocjonalnie, więc rozumiem Twoje irracjonalne decyzje np. reanimowanie tego trupa jakim jest Twoje małzenstwo. Przyjebałeś w ścianę rzeczywistości, czytasz forum, ale to nie znaczy że znasz już zasady gry. Nikt ich nie zna do końca. Ja bym wykształcał na Twoim miejscu pełny egoizm i ruszał na wojnę z żonką, bo jak ona wykona pierwszy ruch i dostaniesz papiery rozwodowe to będzie z Tobą źle. 

Jestem i mam jeszcze burdel w głowie jak się nad tym poważnie zastanowię...  Taki mam plan, ja i dzieciaki, to jest to co się dl mnie liczy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

   @Maho już jako świeża osoba na forum dużo rozumiesz, stajesz na nogi, rozwijasz się, idziesz do przodu. Z takim mindsetem najwyższe szczyty przed Tobą :) Wszystko wymaga czasu, do pewnych decyzji się dojrzewa, pewne decyzje można podjąć tylko wtedy, kiedy jest się silną, niezależną finansowo i emocjonalnie osobą. Jak sam piszesz o swojej zbroi:

Godzinę temu, Maho napisał:
Godzinę temu, koszmarek napisał:

Wciąż ją nosisz...

Ale staram się zrzucić ...

   To jest proces, a pod pierwszą zbroją jest kolejna, :D którą odkrywasz dopiero po ściągnięciu pierwszej. A potem kolejna i kolejna....  Co do kwestii trwania w takim związku - wyobraź sobie swojego najlepszego przyjaciela w sytuacji takiej jak Twoja, zastanów się jakie byś mu dał rady, jak myślałbyś o takim związku z perspektywy życzliwych oczu osoby nieuwikłanej emocjonalnie. 

22 minuty temu, ZortlayPL napisał:

Ja bym wykształcał na Twoim miejscu pełny egoizm i ruszał na wojnę z żonką, bo jak ona wykona pierwszy ruch i dostaniesz papiery rozwodowe to będzie z Tobą źle. 

   Z tego co czytam działy rodzinno-rozwodowe to przygotowanie do takiej wojny, aby było skuteczne, często trwa latami. Wszystko małymi krokami, poduszka finansowa, zbieranie dowodów itd. Żadnych postaw bojowych bez przygotowanego wojska, bo człowiek zostanie zgnieciony. Z tego co widzimy @Maho postępuje na spokojnie, szykując się na najgorsze i mając nadzieję na najlepsze. Podejrzewam, że musi na własnej skórze się przekonać czy faktycznie Redpillowa interpretacja sytuacji jest 100% słuszna w jego wypadku. I ja ten sceptycyzm szanuję, bo on prowadzi do zadawania pytań i w konsekwencji uzyskiwania odpowiedzi, głębszego zrozumienia i świadomego podejmowania kluczowych dla życia decyzji. 

 

   Teraz jest między wami w miarę dobrze, miło i serdecznie. Ja się zastanawiam czy to nie jest pisane pod impulsem, to znaczy czy ten stan rzeczy nie jest nowy i potencjalnie krótkotrwały. Czy "dobrze" nie jest przypadkiem przez ostatnie kilka dni/tygodni? Jak zareagujesz jeśli coś się popsuje, kiedy będzie kłótnia? Jak by wyglądała ocena sytuacji, kiedy sprawdziłyby się czarne scenariusze? 

 

  Trzymaj się ścieżki, którą dążysz! :D Wytrwałości i nerwów ze stali, pozdrawiam. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Maho napisał:

po rozmowach zdecydowałem się nie odchodzić (tak wiem - debil ze mnie),

 

4 godziny temu, Maho napisał:

ogarnąłem nadwagę, sprzedałem konsolę przy której potrafiłem zarwa nockę żłopiąc alk (przez to nadwaga) i odstawiłem jaranie(palę raz na jakiś czas)

chodzę znowu na Taekwondo i zacząłem treningi BJJ, biegam

 

4 godziny temu, Maho napisał:

Spędziliśmy Gwiazdkę z dzieciakami, na Wigili powiedziała do mnie że wie że mamy ciężki okres za sobą, i ma nadzieję że najgorsze już za nami, chce byśmy tworzyli rodzinę itd.

 

4 godziny temu, Maho napisał:

Koło września trafiłem jakoś tutaj, czytałem wasze historie i byłem coraz bardziej przerażony, że popełniłem największy błąd w swoim życiu, nie każąc jej wypierdalać

Cześć @Maho

Twoja historia jest całkiem podobna do mojej, więc moze przyjmiesz kilka słów od praktyka

Wybrałem wyżej kilka fragmentów, które zwróciły moją uwagę.

Na wstępie - wcale nie uważam za przejaw debilizmu tego, że nie rozstałeś się z żoną. Macie dzieci, dla których byłby to dramat. 

Co do tego, co odwaliła Twoja żona - masz dowody na internetowy romans i nic więcej (w sferze czynów) Za zamiar zaś, jak juz wiedzieli starożytni, się nie karze (cogitationis poenam nemo patitur). Szanuję bardzo brata @azagoth, ale odnosząc się do jego wpisu tutaj nie byłbym tak radykalny w założeniach i nie mam - i Ty chyba @Maho też - obecnie podstaw do przyjmowania, że było coś wiecej w sferze faktów. Ogólnie - baba nawywijała, ale nie masz dowodów na zdradę fizyczną i według mnie do niej nie doszło.

 

Przyczyna obecnego stanu rzeczy jest oczywista - przestałeś być dla żony atrakcyjny:

- zaniedbałeś się fizycznie,

- roztyłeś się

- rozpiłeś się (oznaka słabości),

- grałeś w gierki (jak dziecko, nie mężczyzna).

To musiało się skończyć zerową chucią w stosunku do Ciebie i poszukiwaniem emocji na zewnątrz.

 

U mnie była podobna historia: żona miała wielbiciela na Sympatii, przesłała mu swoje erotyczne fotki, wykryłem to przed spotkaniem.

W czasie, kiedy to zostało wykryte, wyszedłem już ze zjebni fizycznej (żona zresztą wprost mi wcześniej - z okrucieństwem, do którego są zdolne kobiety wobec mężczyzny przez siebie nieszanowanego i niepożądanego - mówiła, że nie ma między nami chemii), ale miałem nadal przykry charakter i nie byłem do końca poukładany w głowie i moim stosunku do żony.

Obecnie jestem w najlepszej formie fizycznej, psychicznej, materialnej i związkowej mojego życia, jestem w pełni niezależny we wszelkich aspektach i z dnia na dzień idzie lepiej- a wszystko to, powiem szczerze, właśnie dlatego, że dostałem ongiś brutalny wpierdol mentalny w związku. Ześlizgnąłem się na dno, gdzie jeszcze zgrabny damski obcasik wgniótł mnie w śmierdzący szlam. Pod szlamem było jednak jeszcze twarde dno - i od niego się odbiłem.

 

Moje rady dla Ciebie, z odniesieniami do znanej mi sytuacji:

1. sylwetka i sport najważniejsze. Masz być dojebany, docięty i nieotłuszczony. Żadnego trzęsącego się brzucha. Wszytsko jest warte tego! Moja forma przekłada się nie tylko na regularny i dobry seks z żoną, ale i na cudowne poczucie pewności (widzę reakcje innych kobiet). 

2. zadbany look, połączony z sylwetką. Kiedy jestem dobrze ubrany, ostrzyżony, wiem, że jestem w formie -  moje relacje z partnerami biznesowymi są genialne.

3. uświadom sobie, że żona jest matką Twocih dzieci - jedyną - ale nie jedyną kobietą na świecie! Nie bądź zależny od uczucia strachu, że ja stracisz. Nie bój się, że kto inny może po Tobie z nią sypiać. Kiedy będziesz pewny i dumny z siebie, świadom własnej wartości - będziesz wiedział, że to Ty jesteś dla niej wyjątkowym dobrem, a nadto, że możesz mieć wiele innych kobiet i tylko od Ciebie i Twojego systemu wartości zależy, czy i kiedy będziesz z tego korzystał (sypiając z innymi), czy nie. 

4. nie popadaj w konumpcjonizm - pieniądze (w tym dużo pieniędzy!) są dobre jako zabezpieczenie przysłości i bezpieczeństwa Twojego i rodziny, ale nie ma sensu wydawać je na dobra zbytkowe. Wierz mi - pełny bicek i szerokie plecy i wzrok kobiet dają większy boost i kopa niż kupno fury za 300.000,00 zł!

5. zawsze możesz być lepszy, nie osiadaj na laurach.  

 

 

 

 

  • Like 7
  • Thanks 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minutes ago, MrThruster said:

Co do tego, co odwaliła Twoja żona - masz dowody na internetowy romans i nic więcej (w sferze czynów) Za zamiar zaś, jak juz wiedzieli starożytni, się nie karze (cogitationis poenam nemo patitur)

Mylisz się, doktryna polskich sądów jest inna. Proponuję przegadać sprawę z ogarniętym prawnikiem od rozwodów.

2 minutes ago, MrThruster said:

według mnie do niej nie doszło

:D

 

Często piszesz do swoich zwykłych koleżanek per "kochanie"?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, leto napisał:

Mylisz się, doktryna polskich sądów jest inna. Proponuję przegadać sprawę z ogarniętym prawnikiem od rozwodów.

Leto, możesz mieć swoje zdanie, ale obawiam się, że wiem tutaj więcej od Ciebie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Just now, MrThruster said:

Leto, możesz mieć swoje zdanie, ale obawiam się, że wiem tutaj więcej od Ciebie. 

Internetowy romans, nawet błahy (chociaż i ja i wszyscy to czytający doskonale powinni sobie zdawać sobie sprawę, że na 99% było to więcej niż tylko sexting) jest wystarczający żeby dostać rozwód z winy partnerki, albo, jeśli samemu się nawywijało (nawet jeśli to była sytuacja: sexting żony vs Ty i 15 kochanek które na zmianę posuwałeś przez 5 lat), żeby dostać rozwód z winy obydwu stron.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.