Jump to content

Hiperestezja inaczej nadwydajność mentalna (przeczulica) czyli jak mam przerąbane i jednocześnie dobrze


bassfreak

Recommended Posts

Ja mam część symptomów WWO. Głównie zachwycanie się sztuką czy odczuwanie emocji innych. Ale też z drugiej strony ból mi niestraszny oraz lubię pracę w stresie bo mnie motywuje. Czyli pewnie to nie to. 

Link to comment
Share on other sites

Może po prostu masz za dużo wolnego czasu i za mało przyziemnych problemów (typu: do roboty trza iść, a sraczka mnie łapie; dedlajn już za tydzień, a ja na półmetku...).

Też zauważyłem tę tendencję, że ludzie lubią postrzegać siebie samych jako bardziej wrażliwych, bardziej rozkminiających i więcej dostrzegających etc. Moim zdaniem to kolejny przejaw postępującego narcyzmu.

20 minut temu, yrl napisał:

Głównie zachwycanie się sztuką czy odczuwanie emocji innych.

Pierwsze nie jest zarezerwowane dla garstki wybrańców. Sztuka powinna m.in. wzbudzać zachwyt, od tego jest. To drugie to zwykła, pospolita empatia, która najwidoczniej jeszcze nie została stępiona.

Edited by zychu
  • Like 1
  • Confused 1
Link to comment
Share on other sites

Każdy człowiek jest z natury wrażliwy, ale wraz z wiekiem i doświadczeniami zaczyna coraz więcej tłumić i zmniejsza tym samym swoją wrodzoną wrażliwość. 

Do tego złe jedzenie, używki dodatkowo ją obniżają.

 

Mam to samo, ale nauczyłem się w pewnym stopniu kontrolować umysł poprzez jego obserwację i wtedy ta wrażliwość z przekleństwa zamienia się w dar. To jest coś co się ćwiczy.

 

Natomiast ludzie którzy są mało wrażliwi, ale praktykują medytacje i uwalnianie się ze stłumionych emocji z powrotem nabywają większej wrażliwości.

 

Czyli samemu można tym sterować, tylko trzeba popracować nad sobą ;)

 

Tak z mojego doświadczenia.

 

 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

  • 3 months later...
  • 10 months later...

Witam wszystkich wysoko wrażliwych Braciszkowców! 

 

Rozumiem Cię @bassfreak

doskonale. Występują u mnie praktycznie wszystkie symptomy, które wymieniłeś. Najprawdopodobniej u mnie jest to kwestia genetyczna (sądzę, że chyba i u każdego), bo ma to moja mama i strzelam, że większość kuzynów (łącznie ze mną 3/5). U kobiet sporo ciężej jest to uchwycić (jesteśmy trochę jak kobity), ale też coś da się zobaczyć. 

 

Audycja Marka na ten temat jest prześwietna, jako jedynej słuchałem jej dwa razy (ostatnio w zeszłym tygodniu). 

 

W pełni zgadzam się z jego słowami, że jesteśmy łącznie z psychopatami (pewnie dzięki wwo potrafię tych skurczybyków wychwycić) w pewnym sensie najsilniejszymi osobnikami na planecie (choć może to wydawać się niedorzeczne). Widzimy zdecydowanie więcej niż inni. Tylko jest jedno ale.

 

Musimy być ogarnięci pod względem psychicznym i w szczególności emocjonalnym. Konieczne jest pozbycie się szamba z podświadomości w postaci wypartych negatywnych emocji i jak i różnych traum. 

 

Gdzieś kiedyś czytałem o porównaniu człowieka jako wyrastającego kwiatu (okres dojrzewania). Zwykły człowiek poradzi sobie w kiepskich warunkach i wyrośnie jako normalny kwiat. Wysoko wrażliwy w takich warunkach zwiędnie. Gdy będzie miał optymalne, a wręcz dość dobre warunki (sądzę, że bardzo mała ilość, bo pewnie większość a w szczególności męska jest jebana przez rówieśnikow od małego) wyrośnie jako piękny, dostojny kwiat. 

 

Po przepracowaniu wewnętrznych problemów możemy być jak tytułowa "Róża, która wyrosła na betonie" Tupaca. On też na 100% z tych wrażliwych i niestety źle skończył. Polecam bardzo ten tekst o nim:

https://swiadomosc-zwiazkow.pl/tupac-przemiana-wrazliwca-w-bad-boya/

 

Od siebie dodam, że widzę (nie tylko ja) zauważalne skłonności i predyspozycje muzyczne. Wewnętrznie czuję, że jest to moje powołanie (mam wrażenie, że byłem muzykiem w poprzednich wcieleniach) i wreszcie zaczynam coś z tym faktem robić (w wieku 12-13 lat już miałem pierwsze ciągoty do tego, ale nie wypaliło wtedy). Przy tym elegancko zlewam gadanie rodzinki, żebym poszedł do wojska, bo będę miał tam dobrze XD. 

 

Pozdrawiam wszystkich dobrych ludzi i życzę każdemu, a w szczególności WWO ogarnięcia swojego wewnętrznego dziecka i rozwinięcia skrzydeł! 

 

Polecę jeszcze główną książkę Elaine Aron, która można powiedzieć, że jest pionierką badań w tym zakresie (hihi kobita coś wynalazła, ale jaja, brawo dla niej):

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4559586/wysoko-wrazliwi-jak-funkcjonowac-w-swiecie-ktory-nas-przytlacza

  • Like 2
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Ja bym nie romantyzował tej przypadłości. Ma swoje wady i zalety, jak wszystko, ale wady zdecydowanie przeważają. Jest super pomocna jak się robi coś z kategorii rzeczy "artystycznych", ale ogólnie, na co dzień w firmie czy jakiejkolwiek zwykłej robocie to tylko brzemię, a niestety przywilej bycia artystą ma niewielu.

Ciągłe analizowanie, przeżywanie, co lepiej, co gorzej, już nie mówię o przeżywaniu jakichkolwiek traum typu ciężkie rozstanie czy śmierć bliskich. Dodatkowo jak się ma trochę rozumu to człowiek zaczyna zauważać wszechobecny fałsz, kurtuazję, grę pozorów. 

Nie mówię, że trzeba od razu skakać z mostu. Jednak w moim przypadku WWO o wiele więcej mi zabiera niż daje i myślę że tak jest u większości ludzi. Na tej Ziemi zdecydowanie lepiej jest się urodzić socjopatą niż osobą wrażliwą. 

2 godziny temu, Adalberto napisał:

Zwykły człowiek poradzi sobie w kiepskich warunkach i wyrośnie jako normalny kwiat. Wysoko wrażliwy w takich warunkach zwiędnie. Gdy będzie miał optymalne, a wręcz dość dobre warunki (sądzę, że bardzo mała ilość, bo pewnie większość a w szczególności męska jest jebana przez rówieśnikow od małego) wyrośnie jako piękny, dostojny kwiat. 

To też ma duże znaczenie, ja wyrosłem w chujowych warunkach i jeszcze jestem w procesie ogarniania, może jak ktoś miał super dzieciństwo to rzeczywiście widzi świat w kolorowych barwach i dzięki HSP odczuwa piękno jeszcze bardziej. 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

25 minut temu, LiptonGreen napisał:

Ja bym nie romantyzował tej przypadłości. Ma swoje wady i zalety, jak wszystko, ale wady zdecydowanie przeważają.

Tak pozytywne nastawienie do tego tematu z mojej strony wynika z tego, że jestem idealistą (nawet z osobowości według MBTI). Po dorzuceniu do tego pozytywnych stanów emocjalnych wszędzie zauważam pozytywy. Muszę być z tym cholernie ostrożny, bo jak przypomnę sobie moją wizję związków romantycznych (nie posiadając przy tym doświadczenia), to niedobrze się robi. Źle mógłbym skończyć bez aktualnej wiedzy, bardzo źle. 

 

32 minuty temu, LiptonGreen napisał:

Na tej Ziemi zdecydowanie lepiej jest się urodzić socjopatą niż osobą wrażliwą.

Moja racjonalna strona się z tobą zgadza, a ta emocjonalna woli być wysoko wrażliwa. Taki mamy klimat. 

 

35 minut temu, LiptonGreen napisał:

To też ma duże znaczenie, ja wyrosłem w chujowych warunkach i jeszcze jestem w procesie ogarniania, może jak ktoś miał super dzieciństwo to rzeczywiście widzi świat w kolorowych barwach i dzięki HSP odczuwa piękno jeszcze bardziej.

U mnie też nie było kolorowo, jeszcze trochę jest do ogarnięcia. Szczerze mówiąc to chciałbym mieć w swoim otoczeniu wwo, które dorastało w dobrych warunkach. Dla kontrastu i czerpania dobrych wzorców. 

 

Mam wśród kumpli dwóch wrażliwych gości. 

 

Pierwszy (100% wwo) jest psychicznym wrakiem. Nie widzi dla siebie nadziei i nawet nie ma w tym wszystkim mocy żeby się ogarnąć. 

 

Drugi (widoczny stopień wrażliwości, ale czy wwo?) mimo żelaznego charakteru, samodyscypliny i bitew w mma (dokładnie, żadna miękka faja tylko fajter, taki od wpier*olu majster xd) często ma i jeszcze częściej miewał stany apatyczne. 

 

Tak to wygląda. 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

Polecam książkę "Jak mniej myśleć, Christel PetitCollin"

Straszna udręka z tą nadwydajnościa, mi to bardzo przeszkadzało w życiu.

Aczkolwiek są zalety jak uda się okiełznać ten potężny mózg.

Trzeba nad soba pracować i wyzbyć się perfekcjonizm i niskiej samooceny to jakoś idzie żyć.

Pozdrawiam wszystkie gotujące się mózgi

Edited by Cloud7
Link to comment
Share on other sites

Poradziłem to za dużo powiedziane.

Tego nie da się pozbyć bo budowy mózgu nie da się zmienić.

Uczę się z tym żyć i myślę że to potrwa całe życie. Dodatkowo cierpię na OCD z przewagą myśli obsesyjnych.

Co robię: psychoedukacja, terapia poznawczo-behawioralna, relaksacja, dużo sportu i szeroko rozumiany samorozwój :). Dużo dystansu do samego siebie i czasami nie warto być za dzielnym.

Da się żyć ;) , choć czasami jak sucz przypierdoli to masakra. 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

  • 3 months later...

Nie radzę sobie w dzisiejszym świecie z tym "darem", czasem się czuję jak bym przygniatał mnie wielki kamień ....... to są najgorsze możliwe czasy dla osób wysoko wrażliwych.

Nie mogę unikać negatywnych ludzi bo oni są nawet w sklepach, gdy za długo stoję w sklepie i słucham jakiś zjebów to sam ciągnę jak gąbka tą "złą aurę" i potem przez jakiś czas chodzę taki wkurwiony.

 

Drażnią mnie co chwile jakieś dźwięki albo zapachy, już nie mówiąc o tym że odczuwam każdy najmniejszy ból nawet jak się lekko zadrapię to mnie to "pali" cały dzień w tym miejscu. ja mam 18/20 tych punktów 

 

Ten drugi film to też sama prawda 

 

Komentarz gościa pod filmem jak bym czytał siebie :

 

"Dobry odcinek, wiele z tego się zgadza. Jako WWO uwielbiam intymne zbliżenia, ale tylko z partnerką, nie wyobrażam sobie jednorazowego numerku z przypadkową dziewczyną. Najbardziej mi się podoba kiedy mogę dogadzać mojej kobiecie i patrzeć jak zwija się z rozkoszy. Z mojej perspektywy nie istnieje coś takiego jak seks bez miłości."

Edited by bassfreak
Link to comment
Share on other sites

  • 9 months later...

@bassfreak Kurła kumplu xD chyba mam przynajmniej częściowo to co opisujesz. Też mam niski próg bólu, ale nie powiedziałbym, że jakoś wyjątkowo niski. U mnie głównie to analizatorski umysł, nie kończące się analizy praktycznie. Rozkminianie miliona wersji zdarzeń i scenariuszy xD Problem z podejmowaniem decyzji też może mieć miejsce bo nie wiesz po tych wszystkich analizach na co masz się zdecydować. 

 

Znajoma ostatnio mi właśnie zwróciła na to uwagę, że jestem taki jakiś apatyczny i nieobecny, jakbym cały czas o czymś myślał. 

 

Głównie występuje to u mnie na tym polu, nie mam specjalnej wrażliwości na zapachy, dotyk czy dźwięk. Chociaż nie lubię głośnych miejsc, a przebywanie przez dłuższy czas pomiędzy sporą ilością ludzi mnie męczy. 

 

Czasem jak się bańka odetka trochę to się lżej i pogodniej żyje xD Uważam, że to spora wada, ale opanowana może być zaletą. 

 

Jakieś postępy u Ciebie w kierunku poprawienia funkcjonowania? 

Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, bassfreak napisał:

Nic z tym nie zrobisz xD niekończące analizy i rozkładanie wszystkiego na czynniki pierwsze to moja codzienność :D

 

Może to po prostu overthinking? Zaś analizę trzeba odjebać w tym temacie 🤣😆

Najlepsze jest to, że nakminisz się kilka dni o milionie scenariuszów, a na końcu okazuje się, że i tak żaden z nich się nie sprawdził 😂

Link to comment
Share on other sites

W dniu 10.03.2023 o 17:33, bassfreak napisał:

Nic z tym nie zrobisz xD niekończące analizy i rozkładanie wszystkiego na czynniki pierwsze to moja codzienność :D

 

W dniu 10.03.2023 o 19:20, Jorgen Svensson napisał:

 

Może to po prostu overthinking? Zaś analizę trzeba odjebać w tym temacie 🤣😆

Najlepsze jest to, że nakminisz się kilka dni o milionie scenariuszów, a na końcu okazuje się, że i tak żaden z nich się nie sprawdził 😂

Dla mnie też wygląda na overthinking :)

Materiały do sprawdzenia i zastosowania w praktyce:

https://psycholog-pisze.pl/overthinking-czyli-paraliz-analityczny/

 

Krótko, aby żyć jak najwięcej "tu i teraz". Carpe diem jakie się łapie w chwili dotyczy filmu "Siła spokoju".

Link to comment
Share on other sites

Z mojego doświadczenia najlepiej dać przestrzeń umysłowi na to co robi, szukanie wyłącznika jest wodą na młyn bo jest to myślenie o myśleniu.

 

Warto sobie uświadomić czym są myśli jako takie i jak dochodzi do utożsamienia się z nimi. To nie my myślimy a raczej jesteśmy ich wynikiem. Tylko rozumieć to to za mało.

Link to comment
Share on other sites

Świat jest duży i różne rzeczy są potrzebne, muszą tylko znaleźć swoje miejsce a z tym prosto nie ma.

Geniusze często mieli przerypane, nieraz ich praca czy przemyślenia przebijały się do ogólnej społeczności po dekadach albo stuleciach.

Tak czy owak jest się takim jakim się jest.

Pewne rzeczy można dopasować lub zmodyfikować, inne są niezmienialne i jedyne co można zrobić to użyć ich z pożytkiem dla siebie i innych.

 

Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.