Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Recommended Posts

Just now, mirekk said:

Pytasz czy nie lepiej znalezć czterolistną koniczynę? Nie rozumiem Twojej logiki.

Nie, po prostu laskę która na ciebie leci i nie robi pod górkę, jak ją podrywasz. Nie powiedziałbym, że jest to jakieś nadzwyczajne zjawisko. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 minut temu, Taboo napisał:

1. Wcześniej przed tym co cytowałeś pisałem o wiedzy z forum, w domyśle aby jak najlepiej ją wykorzystać, np "szanuj się, o żon wyborze", co pozwala dla mężczyzny odsiać harpie i inną niepotrzebną faunę tego świata, o której piszesz że mogą wykorzystywać sytuację.

Tak, ale podrywając nie trzeba nikogo obrączkować. Ba, nie trzeba się nawet wiązać.
 

17 minut temu, Taboo napisał:

2. Coś konstruktywnego nie mam na myśli pieniędzy, jest masa hobby które zaliczam do konstruktywnych. Sam jestem muzykiem regularnie grającym koncerty i nagrywający płyty. Cały czas dokładam do tego biznesu, ale to jest moja pasja, dzięki której poznaję też mnóstwo osób, w tym kobiety (aktualną moją kobietę nie poznałem dzięki temu).

To super! ;) 
Tylko, że zajęcie się czymś konstruktywnym nie szlifuje zdolności w związku z kobietami, nie buduje mózgu pod kontem bycia kobiecym drapieżnikiem. Buduje umiejętności pod coś innego - w tym problem.

Unikanie kobiet, żeby zająć się czymś konstruktywnym powoduje tą nierównowagę, że w tym co jest konstruktywne budują się umiejętności i zdolności, a z kobietami nadal zostają na tym samym - można założyć, że na niskim -  poziomie. W tym problem.
 

17 minut temu, Taboo napisał:

3. Cały Twój post ma jeden cel - kobieta. Dla mnie to jest życiowy błąd mężczyzny, który jest winien wielu tragedii. Jasne, niech się samce uczą na własnej skórze, determinuje to później jak się życie układa, ale mamy po to wiedzę tutaj zebraną w jednym forum, aby z niej korzystać.

Meh, dla mnie uwodzenie to zdobywanie po prostu różnych umiejętności, które się w sobie ćwiczy, a najlepiej to wychodzi na sukcesach. Moim celem nie jest i nigdy nie będzie kobieta, jest to swego rodzaju "praca dodatkowa" gdzie dopracowuje szlify. Tyle i aż tyle, właściwie. 

Jak ktoś uczy się programowania, i coś nie wychodzi to nagle nie odcina się i zaczyna, nie wiem, uczyć się języka norweskiego, tylko ciągle klepie kod, aż się nauczy. Tak samo z kobietami, ich zasad "obsługiwania się" powinno się uczyć i nie uciekać w zajęcia kompensujące - o to mi tylko chodziło.

 

17 minut temu, Taboo napisał:

I to, że to jest błąd nie ma na myśli odrzucenie kobiet, nie, wręcz przeciwnie. Ja kocham kobiety, wszystkie ;) Ale nie będę latał i zagadywał je i tracił czasu na wybieranie w tym gąszczu, bo mi czasu nie starczy na następne płyty ;) One się same znajdą, ja tylko zrobię odsiew przy pomocy wiedzy którą tu zdobyłem.

Jasne ;) 
 

17 minut temu, Taboo napisał:

@Messer lubię Cię czytać tutaj, ale przegiąłeś ;) oczywiście moja subiektywna ocena, nadal z przyjemnością Cię poczytam i podyskutuję ;)

Bo się nie zrozumieliśmy, dlatego przegiąłem. :D 
 

9 minut temu, leto napisał:

Traktowanie kobiet jako twierdz do zdobycia... dziękuję, zdobywać wolę szczyty w górach.

A ja kobiety. I to i to wyzwanie, dające dopaminę i satysfakcję. I tyle. :) 
Poza tym, uwodzenie jeżeli jest robione dobrze to nie jest katorżniczy wysiłek - to jest bardzo przyjemna, satysfakcjonująca i relaksująca sprawa, a widok błysku w oku kobiety i powolne do niej dobieranie się, przechodzenie przez sztuczne zabezpieczenia jej "godności" jest po prostu uzależniające.
 

2 minuty temu, mirekk napisał:

Mówienie, że podchodzenie do dziewczyn nic nie kosztuje to horrendalna bzdura. Poczucie odrzucenia i osłabienie samooceny po zlewkach lasek jest LOGICZNYM uczuciem. To właśnie wmawianie sobie, że to nie ma znaczenia jest nielogiczne. Nie masz pewności, że istnieje życie pozagrobowe, jedyne co widzisz i wiesz na pewno to to, że masz ciało, żyjesz i umierasz. Jak można w swoją samoocenę nie brać pod uwagę czynnika prokreacyjnego? To jest samooszukiwanie się i podświadomie każdy to wie, dlatego słusznie zaboli go ewentualne wielokrotne odrzucenie.

Arch, oczywiście, że tak! Odrzuceń wręcz ZAWSZE jest więcej niż sukcesów - i co z tego?
Wystarczy mieć skuteczność 2/10. Wystarczy. W zupełności. I już ma się życie O NIEBO lepsze niż ci, co muszą wylewać frustrację w internecie.

Arch, czytasz to forum już długo. Być może zauważyłeś, że napisałem jak bardzo wygląd jest ważny w podrywaniu? Wg. mnie, gdy facet ma wygląd co najmniej 6/10 i wyżej, a korzysta z usług płatnych pań i dorabia to tego jakąś filozofię, to jest to grubym nieporozumieniem. Żyjemy w świecie seksualnej obfitości jak jeszcze nigdy, i co ciekawe - im więcej kobiet masz i miałeś tym mniej jakiekolwiek odrzucenia bolą. Stają się nawet śmieszne. Jak ostatni raz dostałem kosza, to właściwie zacząłem się z beki uśmiechać do dziewczyny w taki trochę pewnie żałosny sposób bo nie mogłem tego kontrolować, a ona zapewne to odebrała jako dalszy pokaz uwodzenia - aż zrobiła coś w rodzaju "bitch face". Tak bardzo istotne dla mnie jest teraz odrzucenie jakiejś losowej laski. Rozumiesz do czego zmierzam, arch? Praktyka, praktyka, praktyka - a rezultaty przychodzą same, jeżeli w uwodzeniu są sukcesy, bo na nich uczymy się najwięcej, nie na porażkach.
Szarżowanie na kobiety z wyglądem bardzo przeciętnym albo wręcz odrzucającym, jest odrobinę ciężką rzeczą - jak dla mnie, w pewnych przypadkach nie do zrobienia, i też bezcelową.
 

6 minut temu, manygguh napisał:

Zrobić coś, czyli co?

Odezwać się, rozpocząć interakcję. Pokazać się jako konkretny facet, który składa propozycję seksualną całą swoją mową ciała, słowami, spojrzeniem, no wszystkim. Nie skradać się jak creep na zasadzie podejścia "hej! powiesz mi gdzie jest...", tylko bezpośrednio. Kobiety kochają pewność siebie, co nie znaczy że będzie się miało sukcesy. Tyle. :) 

  • Like 2
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minute ago, Messer said:

Poza tym, uwodzenie jeżeli jest robione dobrze to nie jest katorżniczy wysiłek - to jest bardzo przyjemna, satysfakcjonująca i relaksująca sprawa, a widok błysku w oku kobiety i powolne do niej dobieranie się, przechodzenie przez sztuczne zabezpieczenia jej "godności" jest po prostu uzależniające.

Heh, mamy po prostu inne gusta. Ja toleruję max jedno sztuczne zabezpieczenie. Związki z kobietami traktuję jako równorzędną wymianę zaangażowania. Od początku.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, leto napisał:

Nie, po prostu laskę która na ciebie leci i nie robi pod górkę, jak ją podrywasz. Nie powiedziałbym, że jest to jakieś nadzwyczajne zjawisko. 

Proponujesz odrzuconemu przez 90% kobiet mężczyznie, aby znalazł ładną kobietę która na niego leci.

Nie czaję. To tak jakby bokserowi z 20 porażkami proponować aby został mistrzem świata.

2 minuty temu, Messer napisał:

Wystarczy mieć skuteczność 2/10. Wystarczy. W zupełności. I już ma się życie O NIEBO lepsze niż ci, co muszą wylewać frustrację w internecie.sy. Tyle. :) 

I 8 zlewek na 10 Twoim zdaniem nic nie kosztuje takiego człowieka? Mówimy o człowieku z układem nerwowym czy androidzie?

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Messer napisał:

Poza tym, uwodzenie jeżeli jest robione dobrze to nie jest katorżniczy wysiłek - to jest bardzo przyjemna, satysfakcjonująca i relaksująca sprawa, a widok błysku w oku kobiety i powolne do niej dobieranie się, przechodzenie przez sztuczne zabezpieczenia jej "godności" jest po prostu uzależniające.

Każdy ma jakieś hobby, mimo wszystko trzeba to trochę lubić, bo co z tego, że zacznę ćwiczyć uwodzenie ale generalnie to tego nie lubię i nie bawi mnie to? No to nie ma to sensu, zmuszać się do czegoś.
Ja jestem kiepskim Alvaro wiem, że mógłbym nad tym popracować ale ostatecznie są rzeczy, które mnie bardziej interesują. Co mam nagle zacząć latać za babami? W imię rozwoju umiejętności uwodzenia?

Mam też pytanie do ciebie, co mi ostatecznie w moim rozwoju osobistym ma dać umiejętność uwodzenia? Bo wiesz, mimo wsyzstko jest to dość spora inwestycja czasowa, ale jakoś zbyt wielu korzyści to nie widzę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
25 minut temu, leto napisał:

Nie wiem... strata czasu i stawianie się w pozycji gorszej, niż kobieta? Nigdy, nawet za białorycerskich czasów, w żaden podryw nie włożyłem wiecej energii, niż 1/10 tego, co włożyłem w zdobycie Rys. A Rysy, nie oszukujmy się, to nie jest jakieś ultra wyzwanie hehe. Co do kobiet zawsze byłem zdania że jak nie chce - to nie.

Ale próbowałeś. Dla niektórych tu owym szturmowaniem twierdzy jest samo odezwanie się do kobiety.

A praktyka czyni mistrza.

Ja po prostu podchodzę i zagaduje. Bez presji. Niektórzy zaś czytają o kwadratowych szczękach. I nie podchodzą bo z góry zakładają że się nie opłaca. Albo robią takie sito że podchodząc są zdesperowani i się pocą by ta jedna introwertyczna dziewicza gimnastyczka się zgodziła na randke

Cytat

Poznawanie kobiet i zbliżanie się do nich, gdy jest obopólne zainteresowanie od początku, jest fajne.

Jakoś te zainteresowanie musi się pojawić.  A obecnie nieraz dwie strony czekają na tą inną. 

Tańczyłem z ukraińską modelką. Tylko dlatego że nie znałem pojęcia chada i miałem wylane na ewentualną odmowę.

Cytat

Jak jedna ze stron rzuca kłody pod nogi i trzeba "szturmować twierdzę"...

Czasem te kłody istnieją w głowie szturmującego. Brak tej śmiesznej kwadratowej szczęki chociażby.

 

  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 minut temu, mirekk napisał:

8 zlewek na 10 Twoim zdaniem nic nie kosztuje takiego człowieka? Mówimy o człowieku z układem nerwowym czy androidzie?

 

Na poczatku tak potem nie. Sam licznik seksów mam 2 cyfrowy a odrzucen spokojnie 3 i naprawdę po czasie zmienia się mindset i odrzucenie nie boli. Odnosnie boksera jak idzie on na trening to nie rozmysla nad kazdym ciosem ktory przyjal ani który wszedl Po prostu cwiczy i sie doskonali nie bierze tego tak ambicjonalnie bo zna swoja sportowa wartosc. Przynajmniej u mnie to tak wyglada na czyms na czym sie znam.

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
3 minuty temu, la tormenta napisał:

Na poczatku tak potem nie. Sam licznik seksów mam 2 cyfrowy a odrzucen spokojnie 3 i naprawdę po czasie zmienia się mindset i odrzucenie nie boli. 

Nieprawda, zawsze boli. Sam próbowałem i też czasem coś z tego wychodziło, natomiast nawet po wielu razach odrzucenie wciąż gdzieś tam trochę bolało.

Nie bolałoby tylko wtedy, jakbym podchodził bez celu. Jeśli mam cel - kobieta mi się podoba i chcę ją wyrwać - to odrzucenie zawsze boli, nawet jeśli jest 40-te z kolei. Może nie tak bardzo, ale wciąż boli.

Edited by omaro

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 minut temu, mirekk napisał:

I 8 zlewek na 10 Twoim zdaniem nic nie kosztuje takiego człowieka? Mówimy o człowieku z układem nerwowym czy androidzie?

Napisałem u góry, że w momencie kiedy się do tego przyzwyczajasz bo masz tak dużo doświadczeń to zbyt wiele nie kosztuje, przeczytaj jeszcze raz. Dla początkującego to jest zapewne wyczerpujące, to jasne. Tak samo jak dla skrajnego "introwertyka" samo poproszenie o ser i kiełbasę pani zza lady może być doświadczeniem, gdzie drżą ręce i łamie się głos. Im więcej zamówień składasz, tym te ręce mniej drżą, a w końcu przestają zupełnie, a po czasie idziesz jak po swoje. I nic się nie dzieje, bo za rogiem czeka następna. Jaką stratę odczujesz, kiedy w swoim życiu podrywałeś tysiące kobiet, a w ciągu tego dnia czeka może jeszcze parę? Osobiście - nie czuję nic wielkiego. Więcej bólu doznaję podczas treningów.

 

6 minut temu, Reflux napisał:

Ja jestem kiepskim Alvaro wiem, że mógłbym nad tym popracować ale ostatecznie są rzeczy, które mnie bardziej interesują. Co mam nagle zacząć latać za babami? W imię rozwoju umiejętności uwodzenia?

Możesz zrobić cokolwiek chcesz i cokolwiek sobie życzysz. A zrobisz to w imię tego jakie SAMEMU znaczenie sobie temu nadasz. Ja Ci nie powiem, ksiądz Ci nie powie, nikt Ci nie powie. Sam zdecyduj czy chcesz i czy się opłaca. Ja nie zamierzam wchodzić nigdy w związek małżeński, więc dla mnie to jest siłą rzeczy mus.

 

6 minut temu, Reflux napisał:

Mam też pytanie do ciebie, co mi ostatecznie w moim rozwoju osobistym ma dać umiejętność uwodzenia? Bo wiesz, mimo wsyzstko jest to dość spora inwestycja czasowa, ale jakoś zbyt wielu korzyści to nie widzę.

Bardziej co ma zabrać, niż co dać. Ma zabrać niepewność, frustrację związaną z niezaspokojonymi potrzebami, poczucie że to jest coś poza mną, masz zabrać sobie lęk przed tym, że nigdy nie znajdzie się nikogo ogarniętego do życia i tak dalej, i tak dalej. Dostajesz piękne wspomnienia, przyjemne przeżycia (jeżeli wiesz jakie są kobiety i jak się nimi obsługiwać) i poczucie kontroli, poczucie wręcz bycia lepszym niż inni, poczucie latania nad swoją gromadą - i nie, jak będziesz mądry to nie spadniesz jak Ikar.
Zrobisz jak uważasz, ja dziękuję losowi, że kształcę się w tym jak mogę i coraz więcej rozumiem. Moje życie bez kobiet i bycie w wymuszonym celibacie nie było zbyt piękne, teraz przynajmniej czuję i odbieram świat inaczej. Ba, jest nawet bardziej kolorowy, jakimś dziwnym trafem. :) 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
35 minutes ago, mirekk said:

Proponujesz odrzuconemu przez 90% kobiet mężczyznie, aby znalazł ładną kobietę która na niego leci.

Z grubsza. Myślę że te odrzucenia mogą wynikać ze strategii. Mi podrywanie randomów nigdy nie wychodziło. Jak bym się miał na tym skupić pewnie też bym miał te 90%.

 

Albo bym się wreszcie nauczył podrywać kobiety hahaha.

Edited by leto

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Messer napisał:

Jaką stratę odczujesz, kiedy w swoim życiu podrywałeś tysiące kobiet, a w ciągu tego dnia czeka może jeszcze parę? Osobiście - nie czuję nic wielkiego. Więcej bólu doznaję podczas treningów.

Jak to jaką - jak odrzuci Cię 90% kobiet, to odczujesz, że jesteś nieciekawy i będziesz czuł się jak przegraniec i petent.

Bardzo wielu mężczyzn dostałoby taki procent zlewek, a Ty doradzasz, że to żaden ból.

Nie widzę tu nic sensownego.

To może inaczej -  dlaczego mężczyzna ma nie brać pod swoją samoocenę tych 90% zlewek? Nie rozumiem, że zdolności prokreacyjne nie mają znaczenia? To co w takim razie ma i dlaczego i jaki masz na to dowód. Dusza? Poproszę o dowód, że dusza istnieje. Czekam.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Jezeli cos moze byc nieprzyjemne, Ale rezultat tego moze byc przyjemny to postarasz sie o to? Zapewne tak jezeli przyjemnosc > dolegliwosci albo korzysci>straty itp. Na poczatku mnie to dotykalo potem mniej i mniej. Sukcesy przyszly potem ( jezeli wgl ktos to rozpatruje jako sukces) zeby nie bylo tak slodko sukcesy w tej materi tez potem tak nie ciesza 😏 Widze ze kolega messer ma cos wmiare podobnego, ale ciezko kogos przekonac jak widzi to tylko od strony straty ( poprzez to jak do tego podchodzi obnizenie poczucia wartosci etc) >korzysci A co jezeli powiedzmy zmienisz tylko myslenie hmm odrzucilo mnie 90procrent kobiet ale spalem z wieksza iloscia kobiet niz 90 procent mezczyzn? Samoocena to mocno plastyczna rzecz

Edited by la tormenta

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, la tormenta napisał:

Jezeli cos moze byc nieprzyjemne, Ale rezultat tego moze byc przyjemny to postarasz sie o to? Zapewne tak jezeli przyjemnosc > dolegliwosci albo korzysci>straty itp. Na poczatku mnie to dotykalo potem mniej i mniej. Sukcesy przyszly potem ( jezeli wgl ktos to rozpatruje jako sukces) zeby nie bylo tak slodko sukcesy w tej materi tez potem tak nie ciesza 😏 Widze ze kolega messer ma cos wmiare podobnego, ale ciezko kogos przekonac jak widzi to tylko od strony straty ( poprzez to jak do tego podchodzi obnizenie poczucia wartosci etc) >korzysci

A nie czujesz się jak petent i przegryw dostając 90% zlewek? Jeśli nie, to widzę, że mocno popracowałeś nad swoim mindsetem żeby sam siebie oszukiwać.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Messer napisał:

Wracając do tematu, szedłem pewnym urokliwym miejscem i byłem w bardzo dobrym humorze. Uśmiechnąłem się zupełnie niecelowo do pewnej uroczej damy, która w bardzo ładny sposób odwzajemniła mi ten uśmiech. Postanowiłem się do niej odezwać. Cała historia.

Jak ta relacja dalej się potoczyła? 

2 godziny temu, Messer napisał:

Widzę kobietę, która mi się podoba - jest na wyciągnięcie ręki, a zagadanie do niej NIC nie kosztuje, i nie dostanę za to wyroku na parę lat. Tymczasem okazuje się, że nie mam do tego zdolności - nie potrafię zagadać, opanować emocji, nie wiem jak to zrobić w takim miejscu jak ulica itd.

Nie wiem czy teraz opisałeś siebie, czy nie, ale ja tak właśnie mam. Niewykorzystana szansa na poznanie takiej dziewczyny później się objawia wkurwieniem na siebie. Choć dużo zależy od aktualnego samopoczucia, ostatnio jakoś nie mam motywacji by cokolwiek zmienić w tej kwestii. Może to przez porę roku? Pogodę? Gdy było lato, to były znacznie lepsze warunki do poznania dziewczyn, ba - one same wysyłały mi sygnały zainteresowania. To było dla mnie dziwne wtedy, bo miałem zjebaną samoocenę i zastanawiałem się jak to możliwe że ładne dziewczyny zwracają na mnie uwagę. Jedna nawet  siedząc w jakiejś kafejce w galerii handlowej bezczelnie się do mnie uśmiechała, a ja speszyłem się i spylałem gdzie pieprz rośnie :D

 

2 godziny temu, Messer napisał:

I nawet jak mnie jakaś laska odrzuci, to co z tego? To jest jakaś królowa, która decyduje o moim być albo nie być?

Tu podejrzewam że chodzi o lęk przed odrzuceniem.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 minut temu, omaro napisał:

Jak to jaką - jak odrzuci Cię 90% kobiet, to odczujesz, że jesteś nieciekawy i będziesz czuł się jak przegraniec i petent.

Jest jeszcze 10%

Z odpowiednim mindsetem to się poczujesz tak po pierwszej odmowie. 1 dziewczyna i odmowa=100% odmów

 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
23 minuty temu, omaro napisał:

Jak to jaką - jak odrzuci Cię 90% kobiet, to odczujesz, że jesteś nieciekawy i będziesz czuł się jak przegraniec i petent.

Bardzo wielu mężczyzn dostałoby taki procent zlewek, a Ty doradzasz, że to żaden ból.

Nie widzę tu nic sensownego.

Wielu mężczyzn nie ma najmniejszego pojęcia o kobietach przez co mają odpowiednie REZULTATY z nimi (albo ich brak), więc to co napisałeś nie jest prawdą ostateczną. Nigdy nie zasugeruje komukolwiek, żeby rzucał się na najtrudniejszy sposób uwodzenia (ulica) osobie, która nie ma nawet doświadczenia np. na imprezach w gronie znajomych, szkole, uczelni, ostatecznie - w klubach. Najpierw jeden krok, potem następny, i następny - nigdy "robienia dwóch kroków naraz", bo jest bardzo prawdopodobne, że ktoś się przewróci i straci zęby, sfrustruje się, zakończy przygodę zanim ją zacznie.
 

24 minuty temu, omaro napisał:

To może inaczej -  dlaczego mężczyzna ma nie brać pod swoją samoocenę tych 90% zlewek? Nie rozumiem, że zdolności prokreacyjne nie mają znaczenia? To co w takim razie ma i dlaczego i jaki masz na to dowód. Dusza? Poproszę o dowód, że dusza istnieje. Czekam.

Nie jestem mistykiem, żeby mówić z Tobą o duszy.

Jestem osobą, która tak dobrze panuje nad emocjami, że rozumie skąd emocje przychodzą i one będą przychodzić i właściwie - nigdy się nie skończą. Czym są emocje strachu przed odrzuceniem jak nie biologiczną sprawą zakodowaną w mózgu, CO JEST NICZYM bo nie pasuje do dzisiejszych czasów, plus rzeczami z dzieciństwa, na które składają się: strach przed odrzuceniem ze strony matki, rodziny, potrzeba wpasowania się do normy, żeby nie być wyrzutkiem itd. 

Co to jest odwaga? Odwaga to jest stwierdzenie, że można i się da. Czym jest strach? Najbardziej prymitywną emocją, pod którą leży jedna rzecz: jak się nie uda, to umrę. To leży pod każdym strachem, chociaż jest zupełnie irracjonalne.

Jak znasz ten mechanizm psychiczny, że tak naprawdę nie umrzesz, to już zaczyna powoli docierać że Twoje własne emocje robią Cię w balona i właściwie NIC nie znaczą. Są jednym, wielkim fałszem, zabarwieniem rzeczywistości, pokazaniem jej w krzywym zwierciadle. Pomyśl - ja na myśl o ładnej buzi, która się do mnie uśmiecha odczuwam przyjemne emocje i poczucie, że zaraz upoluję fajną zwierzynę. Co może odczuwać ktoś inny? Przerażenie, zdziwienie, szok. Nie zadaj pytania kto ma racje z naszej dwójki - zadaj pytanie czyja reakcja jest bardziej dostosowana do rzeczywistości i kto czerpie z tego większe KORZYŚCI, bo my ludzie ŻYJEMY DLA KORZYŚCI.

 

20 minut temu, cst9191 napisał:

Jak ta relacja dalej się potoczyła? 

Zgodnie z planem. :) 

 

21 minut temu, cst9191 napisał:

Niewykorzystana szansa na poznanie takiej dziewczyny później się objawia wkurwieniem na siebie. Choć dużo zależy od aktualnego samopoczucia, ostatnio jakoś nie mam motywacji by cokolwiek zmienić w tej kwestii. Może to przez porę roku? Pogodę? Gdy było lato, to były znacznie lepsze warunki do poznania dziewczyn, ba - one same wysyłały mi sygnały zainteresowania. To było dla mnie dziwne wtedy, bo miałem zjebaną samoocenę i zastanawiałem się jak to możliwe że ładne dziewczyny zwracają na mnie uwagę. Jedna nawet  siedząc w jakiejś kafejce w galerii handlowej bezczelnie się do mnie uśmiechała, a ja speszyłem się i spylałem gdzie pieprz rośnie :D

DOKŁADNIE TAK! Pięknie ujęte. Pojawia się głównie wkurwienie, frustracja, złość - dostałeś podłożoną kobietę, właściwie jakbyś tego nie spierdolił to mógłbyś mieć super wrażenia i przeżycia. To czego Ci brakło to zapewne brak tylu doświadczeń z kobietami żeby to ogarnąć bezwysiłkowo (porównaj z filozofią unikania kobiet i tego, że one same przyjdą jak już będzie się takim i owakim) i niewłaściwie ukierunkowanie psychiczne - właśnie to daje uczenie się od ludzi bez sukcesów z kobietami, którzy mówią z punktu widzenia osoby, która sobie nie radzi..

Komedia..

 

25 minut temu, cst9191 napisał:

Tu podejrzewam że chodzi o lęk przed odrzuceniem.

Dokładnie tak, a tego czego ludzie nie rozumieją to jest to, że emocje mają swoje przeciwieństwa. Co jest za lękiem? Pewność, poczucie spokoju. Dla osoby z dużym lękiem, jest on tyranem i bożkiem, który dyktuje jak wygląda rzeczywistość - a jest niczym więcej niż tylko emocją. A rzeczywistość ma swoje prawa, a nie prawa emocjonalne. Przejdź przez lęk, a znajdujesz się po drugiej stronie, gdzie jest luz, spokój, pewność. Lęk przed odrzuceniem jest bardzo egoistyczny i narcystyczny, nie ma nic wspólnego z życiem na 100% - to jest poza, to jest utknięcie. Na poziomie psychicznym to jest zablokowanie przez własną agresję, uderzoną w człowieka. To jest dokładnie to co napisałeś u góry, że w momencie kiedy nie wykorzystałeś sytuacji z lęku, zacząłeś się wkurwiać tą sytuacją. Dlatego mówi się, że depresja to jest często złość zwrócona do wewnątrz. :) 

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
6 godzin temu, leto napisał:

Rozwiniesz?

Proste.

Koleżanki kolesi/znajomych są na tym samym poziomie zazwyczaj.

 

ZATEM grono znajomych facetów smv 6/7 ma laski -5/-6.

 

Jeżeli koleżanka przeprowadza kumpelę to zawsze niższą stopniem smv aby jej konkurencji nie zrobiła.

ZATEM 'łaska' 6 przytarga 5 tke.  

 

Gosciu 7 ma pod nos wstawianą 5 i bierze z braku laku.

 

Wyjątek od tej regóły stanowi zestaw lasek wolnych 3 sztuki, 5 sztuk i każda mósi być wolna.

Po zabraniu jednego elementu z takiego zestawu utworzą się pary.

2 oponentki/(*2) + twoja miłość z tobą/powiedzmy/.

 

W innym przypadku zazdrość pozostałych lasek gra na twoją nie korzyść.

 

 

 

5 godzin temu, Frank89 napisał:

Jestem mega sfrustrowany swoją sytuacją.

CO ZROBIŁEŚ sam aby być w zbiorze z DUPAMI, KTóRE EWENTUALNIE BY CI ODPOWIADAłY???

.......to coś co zrobisz one odbierają jako zaradność/oranie......bardzo pożądaną cechą faceta ona jest u kobiet........

 

KONIEC smarkania w rękaw!

....znasz już przyczynę......

 

Edited by Tornado
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, la tormenta napisał:

5 policjantka pomagajaca mi w znalezieniu drogi 

do szpary przez szuwary ...

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 minut temu, obarak napisał:

Nie. Musisz doczytać jak funkcjonuje człowiek. Mózg ludzki działa na zasadzie sieci neuronowych - są to zwykłe algorytmy decyzyjne wyboru
 rozwiązania gdzie na podstawie danych wejściowych oraz wcześniejszych doświadczeń oraz inteligencji osobnika, osobnik ten podejmuje decyzję,
 która wydaje mu się najbardziej prawdopodobna jeśli chodzi o oczekiwany skutek.

.. przy czym człowiek, jako produkt przeszłości może zmieniać sobie ścieżki neuronowe, przez co buduje nowe atraktory. Jako wytworzony produkt, odczuwamy to co już się nauczyliśmy - ale mamy ogromną decyzyjność co z tym odczuwaniem zrobimy.

Skoro lecimy czystym behawioryzmem, może dodamy do tego czegoś ekstra - np. fakt czegoś co się nazywa wolność wyboru. Emocje ogłupiają i zabarwiają rzeczywistość - nie mają w sobie za dużo prawdy, bo to jest zwyczajny mechanizm na zasadzie P/F, 0/1. Usuń interpretacje, usuniesz emocje.

 

19 minut temu, obarak napisał:

 Strach przed odrzuceniem nie jest żadnym biologicznym pierdo lolo ale zwykłym działaniem sieci neuronowych.
 Jeśli dostałeś N zlewek i zaledwie 1/10 prób zakończyła się powodzeniem, to podejmujesz bardzo racjonalną decyzję o strachu.
 Strach jest słuszny, bo jest 90% szans, że zostaniesz znów odrzucony, a jednocześnie odrzucenie wiązało się z bólem.

Innymi słowy, zostałeś wytresowany. Z racji tresury powinieneś zachowywać się tak, jak chce pan. O to chodzi, tak?

Dodatkowo:

- nie masz pojęcia jakie błędy w uwodzeniu popełniasz,

- nie wiesz czy wiedza jaką masz, jest właściwa,

- nie znasz sytuacji osoby, którą uwodzisz,

- nie ma kto cię pokierować, błądzisz.

 

Wniosek?

Proszę unikać życia, bo W TYM MOMENCIE mamy na coś 90%? 
 

19 minut temu, obarak napisał:

 Krótko: jest 90% szans na doznania bólu a nie przyjemności. To jest bardzo proste i do bólu logiczne działanie ludzkiego mózgu, a Ty próbujesz opisywać
 to jako jakieś nielogiczne działanie wynikające z fałszywego biologicznego zakodowania. Błąd.

Inaczej i prościej. Mamy osobę, która na 90% poniesie porażkę, i osobę, która na 50% poniesie porażkę. Różnica między dwiema osobami: lata pracy. Załóżmy, że wyglądają bardzo podobnie, np 7/10.

Jeden uśmiechnięty prze do przodu, bo ścieżki neuronalne coś tam, już sobie dopowiedz, a drugi robi po gaciach i jego własna szara masa robi go jak chce, bo nie ma ŻADNEJ władzy nad samym sobą i występuje z postawy ofiary. Jeden oszukał swój mózg, co jest banalnie proste w niektórych przypadkach (najprościej? włącz porno), a kolejny jest jego ofiarą. I z tego co sugerujesz, ma coś w rodzaju PTSD.

 

To można przełożyć na WSZYSTKO. Biznes, osiąganie swoich celów, naukę języka, cokolwiek - najprościej, naukę mimo błędów i przekroczenie poprzez własne pozorne niepowodzenia i pójście nadal za dopaminą. Jakaś część ludzi wygrywa, reszta zionie nienawiścią. I tak jest OD ZAWSZE. Jedni mają wytłumaczenia, kolejni mają metodykę, schematy i sposoby.

 

19 minut temu, obarak napisał:

Nie. Jak się nie uda, to odniosę ból. I słusznie - bo odniesiesz. Na 90% odniesiesz ból podbijając do kobiety, o ile nie jesteś przystojniakiem.
 To słuszne rozumowanie, nie ma tu ani grama irracjonalności. 

Masakra. Arch, to znowu Ty? Nie dziwię się, że tak piszesz, jeżeli się znowu nie pomyliłem.

 

19 minut temu, obarak napisał:

Jeszcze raz: nie żadne umrzesz, tylko odniesiesz ból. I nie mechanizm psychiczny tylko prawidłowe, logiczne rozumowanie ludzkiego komputera jakim jest mózg.

Bardziej dostosowana do rzeczywistości jest reakcja gościa, który na bazie 90% zlewek w przeszłości słusznie wnioskuje, że statystyka znów będzie podobna
i raczej na pewno poniesie ból, a nie przyjemność.

Jednak znowu arch. 

Pod każdym strachem leży coś, co się nazywa "umrę". Nie boimy się jazdy samochodem, boimy się śmierci w wypadku, i że się rozchlapiemy. Nie boimy się ciemności, ale tego że coś nas w tej ciemności zagryzie. Nie boimy się kobiety, na prymitywnym poziomie boimy się odrzucenia z grupy i tego, że nie przekażemy swoich genów, zostaniemy wykluczeni - co w dzisiejszym świecie JEST irracjonalne. Na poziomie świadomym jest to odbierane jako odrzucenie, a skoro na podświadomym każdy z nas uważa się za boga (i to jest fakt, każdy z nas ma ego, a ego jest EGOistyczne) to odrzucenie boga jest właściwie przegraniem życia.

Dlatego najbardziej silną emocją na jakiej operują ludzie jest STRACH - patrz, epidemia koronawirusa. Nic się właściwie nie dzieje, ale ludzie żeby przetrwać wykupują niezbędne rzeczy jakby przygotowywali się do wojny. Dlatego garstka wybranych przekracza strach i mają ogromne szanse na zdobycie tego, czego chcą od życia. Reszta? Reszta dopasowuje filozofię do swoich niepowodzeń, arch. Zrozumieć można porażki wtedy, kiedy mamy faceta brzydkiego i zupełnie bez obycia. W pierwszym przypadku wiele się nie zmieni, w drugim można niesamowicie dużo. I nie pisz mi już o ścieżkach, bo jako aspirujący redpillowiec ze znajomością pojęcia neuronów powinieneś wiedzieć, że mózg jest plastyczny.

 

19 minut temu, obarak napisał:

To co piszesz to irracjonalne próby racjonalizacji zupełnie nielogicznego rozumowania. Ból odrzucenia jest realnym doświadczeniem, a jeśli na 90% ten ból poniesiesz,
to nie ma tu mowy o tym, że oszukują Cię jakieś emocje. Zdecydowana większość emocji jakie odczuwają ludzie nie jest irracjonalna, jest logicznym produktem wnioskowania algorytmu decyzyjnego działania mózgu. Czasem faktycznie zdarza się ktoś, kto spróbował z raz czy dwa, przegrał i już nigdy nie próbował - zwykle taki ktoś jest bardzo ciężkim przypadkiem megalomanii i odrealnienia, jednak zdecydowana większość ludzi a już szczególnie mężczyzn próbuje dość sporo razy, bo mamy naturę testerów, eksploratorów, badaczy. Jeśli w 90% przypadków dostałeś wpierdol, to nie oczekujesz, że teraz będzie inaczej, bo na 90% nie będzie. To jest czysta logika.

Chłopie, dostałem takie manto w życiu, że powinienem już wisieć. Albo gnić. Mój mózg powinien mnie WYKOŃCZYĆ. Jebały mnie procenty, w dupie miałem rozważania filozofów.

I być może moja świadomość, że nie jestem nieudacznikiem (chociaż życie pokazywało, ze jestem na 101%) uratowała mi życie i zupełnie je odmieniła.

Dzisiaj to ja zajmuje się dziewczynami 9/10. Kiedyś nawet 5/10 nie zwracały na mnie uwagi.
 

Daj już sobie spokój, arch. Chodź sobie na te dziwki, rób co chcesz, ale nie przekonuj praktyków, że się mylą, bo mają na coś 90% szansy i mózg to wyliczył. Gdybyś znał neurobiologię wystarczająco dobrze, to wiedziałbyś że wystarczy JEDEN sygnał na wiele, i on się notuje właściwie na zawsze, ta informacja że tam jest przyjemność pozostaje. Możemy ją przykryć strachem, programowaniem społecznym i wieloma więcej, ale ona zostaje, to jest sam pęd do życia (eros) w przeciwieństwie do popędu do śmierci (tanatos). To czego nie wiesz - 1) mózg można oszukiwać (i na tym też bazuje psychoterapia), 2) emocje można usuwać, zmieniać i dostosowywać żeby działały na nas, nie przeciw nam. 
 

Nawet jak dostanę zlewkę, to mówię sobie, że dostałem możliwość porozmawiania urocza damą - i z racji tego ja czuję przyjemność z rozmowy, bo wielu tego nie ma. Popatrz - odczuwam zawsze 100% przyjemności. I co teraz, zabierzesz mi to? Powiesz, że oszukuje? Owszem, OSZUKUJE siebie. Bo muszę robić to ze swoją szarą masą, żeby być skuteczny. Arch, arch..
 

Ludzie grają na loteriach chociaż więcej tracą niż wygrywają. Szansa na wygraną? Podobno około 0,0000...% coś-tam. Jednak nadal to ludzie robią. 

Szansa na wyruchanie kobiety? Zależy, 10, 20, 30, może 40%. Rezygujemy? Oczywiście!... 

Litości.

  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak mnie laski okazują zainteresowanie, to agresywnie zlewam :D Nie będę im dawał władzy nad sobą. Przecież ta wstrętna hipergamiczna bestia gardzi takimi samcami jak ja. Niskimi, potrzebującymi czułości

Żeby nie było: często coś od nich widzę, od ładniejszych, brzydszych nawet wyższych. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Tornado napisał:

CO ZROBIŁEŚ sam aby być w zbiorze z DUPAMI, KTóRE EWENTUALNIE BY CI ODPOWIADAłY???

.......to coś co zrobisz one odbierają jako zaradność/oranie......bardzo pożądaną cechą faceta ona jest u kobiet........

 

KONIEC smarkania w rękaw!

....znasz już przyczynę......

No wiesz uważam że mój problem z kobietetami jest nieco bardziej złożony i osobliwy. Ale fakt chciałbym wiedzieć co mogę z tym zrobić aby to zmienić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

1 portale randkowe

2 dworzec autobusowy 

3 jakaś imprezka

4 gdzieś na mieście na rynku 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.