Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
mac

Cieszę się, że jestem sam w kryzysowych czasach, a wy?

Recommended Posts

Nadszedł kryzys i przyznam, że cieszę się z wolności, jak nigdy przedtem. Żadnych lamentujących kobiet, żadnych żali, żadnych płaczących dzieci. I nie czuję za tym tęsknoty, tylko ulgę, że tego nie mam 😆 I jakoś motywacji nabrałem większej, co jest również ciekawe. Z klientami gadka na zupełnie nowym poziomie, pełen szacunek, wymiana informacji, zapewniania o staraniach utrzymania zleceń, wytężonej wspólnej pracy. Nowe pomysły, większa moc wewnętrzna. Skupienie. 

 

Czy odczuwacie zmiany wewnętrzne, motywacyjne w związku z kryzysem, nadchodzącym kryzysem, czy też czujecie ulgę wolności? :) 

 

Zapraszam do dyskusji, jak zwykle w kulturalnej atmosferze :) 

  • Like 8
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cieszę się że nie mam dzieci i żony, odeszły największe, potencjalne zmartwienia, ale mam rodziców, przyjaciółkę, martwienie się co by było gdybyśmy oboje umarli, co by się stało z psami?

 

I gdybym nie miał zupełnie żadnych związków emocjonalnych z nikim, to pewnie zacząłbym martwić się o zdrowie, ciało i inne sprawy.

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Na obecna chwilę jest bardzo spoko, ale nie miejmy złudzeń. Kto jest sam w czasach kryzysu ten ginie. Wirus nie wirus. 

Mnie BARDZO odpowiada zmniejszony ruch na mieście. W końcu wyjście z domu to nie udręka, ciągły hałas wszędzie pędzący ludzie. Już wiem czemu nienawidzę tej naszej cywilizacji co ją sobie zbudowaliśmy (choć nie powiem doceniam jej osiągnięcia które zapewniają wygodę ;) ). I fakt człowiek czuje się trochę spokojniejszy. Nie wiem dlaczego, ale mam coś takiego (w pracy się zdarzało to zauważyłem) że jak wszystko co nie jest zależne ode mnie rąbnie to się bardzo uspokajam. Za niczym nie trzeba gonić i niczego spinać na siłę. Paradoksalnie w czasach największego spierniczenia różnych rzeczy pracuje mi się najefektywniej, bez stresu etc. 

Edited by Trevor
  • Like 3
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mi natomiast bardzo brakuje ludzi na ulicy, tłumów, wielkomiejskiego zgiełku. Wieje nudą.

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mnie ostatnio trochę to martwi, będą zawieruchy, ja nie jestem przygotowany dobrze.

Jakbym miał gdzieś dom pod miastem, blisko rodzinę, to był bym spokojniejszy.

 

Nie mam własnej hacjendy. Tyle dobrze, że nie mam kredytów. To chyba lepiej od tych co mają kredyty.

A już we frankach to w ogóle.. Jak mnie pociśnie zawsze mogę przezimować u rodziców.. Chociaż wolał bym chyba zdechnąć :D

 

Dzieci też nie mam. Natomiast ogarnięta kobieta akurat mogła by być przydatna. Zawsze to było by fajnie jak masz się do kogo przytulić i

za dupkę złapać :), albo jak ktoś ugotuje zupę z niczego :) 

 

Podejrzewam, że strach spowoduje u nich, że nagle okaże się, że misio jednak jest coś wart i że nagle okaże się

że jednak mężczyźni nie są winni całemu złu na świecie. Ciekawy jestem jak skończą te wszystkie gwiazdeczki, co

chodzą w płaszczykach za dwa kafle i jeansach za kafla.. Albo zatwardziałe singielki, dla których facet bez własnej działalności

to gówno. Będzie się działo. Ale mam wrażenie, że wszyscy troszkę przetrzeźwieją . Pytanie jak szybko i jak bardzo.

Mam wrażenie, że to dopiero początki..

  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Nie mam dzieci,żony jest mi beztrosko i wygodnie ale czy to powód do radości? raczej się nie ekscytuje tym stanem . Nie wiem czy kryzys może być impulsem dającym motywacje? Czuje się jakbym żył w jakimś apokaliptycznym świecie gdzie każdy dookoła walczy o przeżycie z powodu tego wirusa. 

Edited by Frank89
  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, mac napisał:

Czy odczuwacie zmiany wewnętrzne, motywacyjne w związku z kryzysem, nadchodzącym kryzysem, czy też czujecie ulgę wolności?

WĘWNĘTRZnie jasne, starość nie radooość.

Na kryzys spoglądam jeno jako pustkę w cyklach gospodarczo/przemysłowych.

Oraz kminie gdzie się w tej pustce osadzić.

5 godzin temu, leto napisał:

Wieje nudą.

Podobnie.

Ascetyczne życie jest ekonomiczne, lecz raz na jakiś czas trzeba zawirowania w 'khaosie' oraz 'spędach bydła'. Dla równowagi oczywiście.

5 godzin temu, StatusQuo napisał:

Nie mam własnej hacjendy

BYŁO pisane!

Kupować nawet NIE URZYTKI/ZIEMIE.

KONTENER. ZIEMIANKA.

 

I TWIERDZA antyBlokersowa GOTOWA.

 

5 godzin temu, StatusQuo napisał:

że misio jednak jest coś wart 

ZWŁASZCZA te miski co potrafią ogarnąć temat w przydomowym warsztaciku/GARAŻU/piwnicy.

'FLACHOWCY' młotek/przecinak.

 

HEJ! Stara. Gdzie moja wiertara.

 TY jełopie. Przecie leży od lat w szopie.

Będziesz żor żur?

Yes, to dey.

 

....imaginacja dnia zagrodowego....blokersi nie znają....

 

 

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

@StatusQuo Nie przejmuj się tym, że nie masz hacjendy. To będzie miało znaczenie tylko w pierwszej fazie. Potem wszyscy będą mieli równo przejebane. Prawdziwym problemem jest to, że relacje międzyludzkie są na glebie. Każdy z nas coś ma, ale już widać po dyskusjach i postawach na tym forum, że egoizm zatryumfuje. Ludzie zamiast trzymać jedność, jakieś działanie wspólne przedsięwziąć napierdalają się w jałowych dyskusjach.

 

Ja mam się czym podzielić i chętnie się podzielę, ale się za Was nie zorganizuję. Jesteście jako grupa w kompletnej dezorganizacji, przynajmniej jak na kryzysowe czasy.

 

Mam nadzieję, że tylko w początkowej fazie, dopóki jeden z drugim nie otrzeźwieje, ale niestety to jest faza, kiedy jeszcze to szaleństwo można powstrzymać. I to jest to, co jednocześnie napawa mnie największym pesymizem, oraz filozoficznym tumiwisizmem zwanym chyba stoicyzmem, jak w tym wierszu:

 

Gdy się czas z tobą nie zgadza, to ty zgódź się z czasem.

Na tym mądrość się zasadza, gdy się czas z tobą nie zgadza

Zmoże ciebie jego władza, bo masz śmierć za pasem

Gdy się czas z tobą nie zgadza, to ty zgódź się z czasem.  

 

Wiecie, że już mi wątek na jakimś waszym hejterskim forum podobno założono? Wyobrażacie, że istnieją w ten tragiczny czas larwy, które spod swojego kamienia snują śliskie plany, jak mi dojebać?

 

Oczywiście te ich kamienie to tu nawet nie dolecą, więc będzie to wyglądać tak:

 

 

Ale to pokazuje w jak zgniłym świecie żyjemy. Widać ten huragan jest potrzebny. To będzie sprawdzian dla postaw każdego. 

  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zdawałem sobie w ostatnich dniach podobne pytania do tego w tytule wątku, a konkluzja do której doszedłem brzmi - i tak, i nie.

😮 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja w tym wszystkim doszedłem do wniosku że nie jest introwertykiem a raczej ambiwertykiem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bo każdy stan, każda sytuacja ma swoje dobre i złe strony. Im jestem starszy tym bardziej rozumie stoików klasycznych z ich koncepcją braku kategoryzowania zdarzeń na dobre i złe. 

 

Ja twój stan rozumiem bo też tak kiedyś miałem a teraz mam panikująca babę nad uchem.... 

 

 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja tam się cieszę, że nie mam rodziny (czyt. żona + dziecko). 

Stracę pracę i wywalą mnie z mieszkania? Trudno się mówi będąc samemu jakoś dam radę.

 

Co w sytuacji gdybym miał 2 dzieci? Nie wiem. 

 

Na razie robię swoje, czekam co się stanie, na większość rzeczy i tak nie mam wpływu. Tylko tyle moge w obecnej chwili. A mądrych głów w telewizorni unikam jak mogę, niech sobie inni strachem piorą mózgi.

22 minuty temu, absolutarianin napisał:

Wiecie, że już mi wątek na jakimś waszym hejterskim forum podobno założono?

Nie wiedziałem ale jako, że jesteś osobą rozpoznawalną to łatwo Cię namierzyć. O tyle masz dobrze, że poza szczekaniem nic nie mogą Ci zrobić. 

22 minuty temu, absolutarianin napisał:

Wyobrażacie, że istnieją w ten tragiczny czas larwy, które spod swojego kamienia snują śliskie plany, jak mi dojebać?

Ci ludzie nie są normalni, to jest pewnie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uhm, miło jest nie musieć się o nikogo martwić. 

 

f53039a7cee91.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, StatusQuo napisał:

Nie mam własnej hacjendy. Tyle dobrze, że nie mam kredytów.

Hahaha a ja mam własną hacjędę :D Pół na pół z szaloną myszką, w stanie surowym bez mediów.

Ani ja ani myszka tam nie możemy się osiedlić, sądy tez nieczynne aby rozstrzygnąć nasz miłosny spór.

A kredycik misiu płaci :D

Tak więc ciesz się @StatusQuo i szukaj kanciapy do kupienia, teraz może promocje będą, a może nie.

 

10 godzin temu, StatusQuo napisał:

Natomiast ogarnięta kobieta akurat mogła by być przydatna. Zawsze to było by fajnie jak masz się do kogo przytulić i

za dupkę złapać :), albo jak ktoś ugotuje zupę z niczego :) 

Pierdolenie tam. Mrzonki o przytuleniach, ogarniętych kobietach to nie to samo co rzeczywitość mieszkania z żywą z krwi i kości roszczeniową babą. To jest OGIEŃ, PANIE - a nie jakieś przytulanie!

 

Mieszkałes kiedyś z kobietą np. 6 miesięcy?

 

11 godzin temu, mac napisał:

Nadszedł kryzys i przyznam, że cieszę się z wolności, jak nigdy przedtem.

Mam podobnie. Może "cieszę się" to nie to słowo, ale bardzo doceniam moją obecną wolność, sprawczoś i 100% odpowiedzialność za siebie.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mnie ten wirus ani nie grzeje, ani nie smuci.

 

Może troche na nim zarobie, może troche lżej na mieście.

 

Ale dużo mi daje to, że jestem sam. Nie muszę się martwić o jakieś swoje zobowiązania których po prostu nie ma. Lżej mi patrzeć w przyszłość. Nie muszę się martwić o kogoś czy o zabezpieczenie kogoś. Sam jestem zabezpieczony bo długo się przygotowywałem na podobną sytuację. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja sam nie jestem, ale się wypowiem 😛 Powszechny paraliż działa na mnie bardzo uspokajająco, mam chyba podobne odczucia co @Trevor. Wokół jest mniej... rozpraszaczy, głowę nie zaprzątają pierdoły i drobiazgi, ja skupiam się na naprawdę ważnych kwestiach i efektywnie mogę prowadzić biznesy. Jestem paradoksalnie dzięki temu w bardzo dobrej kondycji, skupiony, ostry, jasny... Na razie jest świetnie. Mało tego - wydaję znacznie mniej pieniędzy i jestem bardzo wyciszony i spokojny. Jest super.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
48 minut temu, absolutarianin napisał:

Prawdziwym problemem jest to, że relacje międzyludzkie są na glebie. Każdy z nas coś ma, ale już widać po dyskusjach i postawach na tym forum, że egoizm zatryumfuje. Ludzie zamiast trzymać jedność, jakieś działanie wspólne przedsięwziąć napierdalają się w jałowych dyskusjach.

Już jeden taki krzyczał solidarność, a teraz okazuje się, kto kim jest. 

  • Like 3
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdyby nie pustki na ulicach i ograniczenia w biznesie, to nawet nie zauważyłbym kwarantanny. Do pracy chodzę, jak mam ochotę to spotkam się z bliskimi osobami i tyle. Chodzenie po galeriach nie jest w moim stylu, także nic nie straciłem, w razie potrzeby zamówię przez internet. 

 

Nie oglądam telewizji, źródła podają różne dane, nawet te oficjalne. Nie mam żadnych powodów do paniki, nawet jeśli miałbym kontakt z wirusem, to pewnie przeszedłbym go bezobjawowo, lub jak lekką grypę. Okaz zdrowia, aktywność fizyczna, byle czego nie jem, pełna suplementacja i higiena psychiczna to podstawa. Brak TV gwarantuje mi te ostatnie.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nawet gdybym się zaraził to wracam do własnej chaty i nikogo nie krzywdzę w międzyczasie, ani nie martwię się o bliskich. O to też chodzi. Nie dokładam cierpienia innym, ani sobie. Jak musi się czuć osoba, która zaraziła bliskich. Pamiętam przypadki kobiet, które zaraziły się od Simona Mola, jedna przekazała wirusa dziecku nienarodzonemu i mężowi. Rzuciła się pod pociąg. 

 

Jak masz rodzinę to twoja sytuacja się zmienia. Nie masz rodziny to też rzutuje na życie. 

 

Fakt, nie znam opcji pierwszej, bo rodziny nie posiadam, natomiast wygodnie mi i pewnie z opcją drugą i w obecnej sytuacji trudno zamieniać. Porównanie mi wychodzi pozytywne na rzecz opcji numer 2 po prostu. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, absolutarianin napisał:

Wiecie, że już mi wątek na jakimś waszym hejterskim forum podobno założono?

Mogę się z tobą nie zgadzać, ale uważaj na siebie ci ludzie to pojeby.

A co do samej kwarantanny i całego tego szumu. Jak tak żyję już od dawna nie mam żadnych większych zoobowiązań i problemów. 
Zbudowałem sobie fajne życie i wreszcie jestem wolny i spokojny. Kryzysy przychodzą i odchodzą, ale wiem, że sobie poradzę :) 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
39 minut temu, Imbryk napisał:
10 godzin temu, StatusQuo napisał:

Natomiast ogarnięta kobieta akurat mogła by być przydatna. Zawsze to było by fajnie jak masz się do kogo przytulić i

za dupkę złapać :), albo jak ktoś ugotuje zupę z niczego :) 

Pierdolenie tam. Mrzonki o przytuleniach, ogarniętych kobietach to nie to samo co rzeczywistość mieszkania z żywą z krwi i kości roszczeniową babą. To jest OGIEŃ, PANIE - a nie jakieś przytulanie!

Mieszkałeś kiedyś z kobietą np. 6 miesięcy?

Mieszkałem 6 lat :)Jak sobie teraz o tym myślę, to sam nie wiem jak tego dokonałem tego heroicznego czynu :)

Wychodzi na to, że ona była tą stroną, która bardziej chciała, a ja miałem wymagania, z których zejść nie chciałem.

Chyba gdzieś tam mimo wszystko udawało mi się utrzymać ramę "nie podoba się to wypierdalaj".

Jak się napatrzyłem na swoich rodziców, to mniej więcej wiem, że fundamenty muszą być stabilne i nie pozwalałem

na pewne zachowania, chociaż wrzasków i krzyków trochę było.. Moja jeszcze była taka, że mi o byle co mi ryczała, nabawiłem

się syndromu niewrażliwości na kobiece łzy.. :) Jak raz dasz się zmiękczyć, to tylko kwestia czasu, kiedy zginiesz..

Chociaż, nie powiem, to tej pory uszczelniam mentalny "firewall" :) Redpill trochę pomaga :)

Godzinę temu, absolutarianin napisał:

Wiecie, że już mi wątek na jakimś waszym hejterskim forum podobno założono?

Wyobrażacie, że istnieją w ten tragiczny czas larwy, które spod swojego kamienia snują śliskie plany, jak mi dojebać?

Chciałbym kiedyś zrozumieć ich motywacje. Ja rozumiem, że można być prymitywnym, ale kiedy oni na to wszystko mają czas,

przecież oni też muszą się zajmować swoim życiem.. Takie mentalne hieny..

Dlatego ja mam od dawna teorie, że oni są jakoś sponsorowani. Taka bojówka, do targetowania, każdego, kto choć trochę

odstaje od przeciętności.. Jeżeli takie jednostki powstają w naturze spontanicznie to "God save us all" :)

3 minuty temu, Reflux napisał:

Jak tak żyję już od dawna nie mam żadnych większych zoobowiązań i problemów. 

Właśnie ostatnio w konwersacji ktoś mi rzucił "a no bo ty nie masz żadnych kredytów i zobowiązań".. a no bo tak się ustawiłem.

Ja od zawsze uważałem, że kredyt na mieszkanie, to życie ponad stan, na który mnie nie stać. Jak Ci się powinie noga nie tracisz mobilnoiści

finansowej i możesz dokonać jakiegoś ruchu.

Nie rozumiem, czemu tak mało ludzi tak myśli. Jak mi się będzie kończył bufor na płacenie wynajmu. To jakbym spłacał kredyt, to bym właśnie

wchodził w niemożność spłaty kredytu, a to już grubsza piłka..

Edited by StatusQuo

Share this post


Link to post
Share on other sites

Od bycia samemu lepsze jest życie z ludźmi, którzy potrafią i chcą ci pomóc. Nie ma mnie w domu ale nie martwię się że ktoś mi właśnie dom obrabia. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
46 minutes ago, mac said:

Już jeden taki krzyczał solidarność, a teraz okazuje się, kto kim jest. 

W dzisiejszych przekłamanych czasach nie można ufać nikomu, a jednocześnie komuś zaufać musisz - bo nie przeżyjesz. I to jest paradoks.

 

Co więcej - ktoś, kto wczoraj był czysty - jutro już może być sprzedany. Gorzej, może być sprzedany, bo nie miał innego wyjścia, a dalej będzie po twojej stronie.

 

Ja się orków nie boję, nawet gdyby tu stały na moście do KWMu, bo jestem po stronie Dobra i Prawdy, choć oczywiście jak każdy z nas, mogę mieć zafałszowany obraz niektórych spraw. Dlatego utrzymuję całą pulę doradców, od osób bardzo sensytywnych, poprzez sędziów, prawników, do totalnych grabarzy. Są ludzie, którzy mają perfekcyjny timing, ale nie wiedzą, co się dzieje i są tacy, którzy są zbyt gruboskórni, by wrzasnąć w porę, ale potem szybko dojdą, o co biega w zadymie. 

 

Będzie niebawem waluta silniejsza niż złoto bitcoin i dolar z diamentami razem wzięty. Tą walutą będzie zaufanie. I już dzisiaj jego grosiczki ciułajcie.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, StatusQuo napisał:

Mieszkałem 6 lat :)Jak sobie teraz o tym myślę, to sam nie wiem jak tego dokonałem tego heroicznego czynu :)

Haha czyli może miałeś fajne doświadczenia i chcesz to znowu przeżyć :)

2 godziny temu, mac napisał:

Nawet gdybym się zaraził to wracam do własnej chaty i nikogo nie krzywdzę w międzyczasie

Słusznie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 godzin temu, mac napisał:

Nadszedł kryzys i przyznam, że cieszę się z wolności, jak nigdy przedtem

A masz duży kredyt do spłacenia ? To według mnie najgorsze teraz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.