Jump to content

Chłopaki, na ile jesteście pseudo "oszczędni", lub skrajni, żeby parę groszy zostało w budżecie


Recommended Posts

   Zostało mi to z komuny, gdzie wszystkiego brakowało, używane rzeczy były jeszcze całkiem dobre,

i trzeba było zaakceptować rzeczywistość. Czyli potocznie przy cebulować.?

 

   Jakie znacie chwyty cebulowe żeby parę groszy oszczędzić?

 

   Teraz ja!

W nocy, po sikaniu nie spuszczam wody, robię to rano, Jako że mam dom i trochę działki w dzień sikam na zewnątrz,

parę m3 za oszczędzone.? Dalej, prysznic trwa 3 min, pranie raz na dwa tyg, prąd chronicznie sprawdzam i wyłączam odbiorniki.

Samochód myję jak już głupio, a i tak mam to w dupie, o auto technicznie dbam, nie żałuję.

 

    Tak we wszystkich sferach prawie, przytnę na wodzie pindziesiont groszy, a na auto wydam pięć koła. 

Głupie to trochę, ale tak mam.?

 

Pozdro.?

 

  • Like 9
  • Haha 2
  • Confused 1
Link to post
Share on other sites
28 minut temu, Adolf napisał:

   Zostało mi to z komuny, gdzie wszystkiego brakowało, używane rzeczy były jeszcze całkiem dobre,

i trzeba było zaakceptować rzeczywistość. Czyli potocznie przy cebulować.?

 

   Jakie znacie chwyty cebulowe żeby parę groszy oszczędzić?

   Tak we wszystkich sferach prawie, przytnę na wodzie pindziesiont groszy, a na auto wydam pięć koła. 

Głupie to trochę, ale tak mam.?

 

 

Nie, to właśnie nie jest głupie. Oszczędność= nie marnowanie pieniędzy= szacunek dla pieniędzy. Przeżyć cały miesiąc wydając dużo kasy, to każdy głupi potrafi. Jeśli chcesz zaoszczędzić, to już trzeba trochę pomyśleć. A zaoszczędzić, to tak jak zarobić. Pamiętam, jak przed laty byłem u bardzo zamożnych Niemców  w odwiedzinach (Bawaria), to pani domu mi pokazała w pierwszy dzień pobytu, że jeżeli umyję jakieś naczynie bez użycia detergentów, to pod kran należy podstawić wiaderko, a wodę po myciu wykorzystać do podlewania kwiatów. Oni kupowali gazety składając się z sąsiadami, jeżdzili głównie rowerami, bo taniej.

 

Ja u siebie w domu nie toleruję marnowania żywności.

  • Like 4
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Baca1980 napisał:

Lub do spłukania kibla. 

Czemu nie. Zapomniałem dodać, że ci znajomi Niemcy nie byli skąpi, oni tylko nie marnowali pieniędzy. Bo właśnie o to chodzi, żeby zredukować marnotrawstwo do minimum.

Edited by Stefan Batory
Link to post
Share on other sites

@Adolf Wywołałeś z lasu cebularza co z komuny pamięta różne chwyty.  Np. taki że obiad wraz z kolacją jest mego stanu racją. ?

 

No i nie chodzę teraz do knajp, nie kupuję gazet, nie korzystam z fryzjera, ale o to teraz nie trudno. Żona mi ścięła trochę runa ze łba. Co do cebulowania wody, to rzadziej się kąpię a ze swoją ślubną staramy się sikać o jednej porze i wtedy spuszczać wodę heheh można się śmiać...

 

W dalszej perspektywie się zastanawiam czy jakichś ziemniorów w ogródku nie zasadzić. 

  • Like 2
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

Raczej mam większy szacunek do rzeczy (wody, jedzenia, przedmiotów) niż do pieniędzy paradoksalnie. W ogóle szanuję życie skromne nad rozrzutne u ludzi i tak staram się też żyć uważając, że w czasach kiedy konsumpcja jest bogiem jest to postawa człowieka przyzwoitego, dlatego nie uważam takiej oszczędności za pseudooszczędność, choć rozumiem o co chodzi. ;)

 

Kupuję żywność doraźnie, żeby nie wyrzucać nic. Zwykle z przeceny (choć i tak kupuję w osiedlowych lub franczyzach typu Żabka, co jest droższe niż w biedronkach).

Myślałem o tym, żeby ubierać się w większości w tzw. lumpeksach, przynajmniej jeśli chodzi o ubrania 'na codzień', ale jeszcze do lumpeksu żadnego się nie wybralem. Zawsze ubrania, które mam do wyrzucenia stosuję jako szmatę do wycierania kurzów zamiast kupić ze sklepu.

Link to post
Share on other sites

Jak gdzieś jadę to kawę robię w kubku termicznym i nie muszę kupować na orlenie. Przy 3 osobach to już są znaczne oszczędności. 

Ja to jestem cebula (ale za to mam zamiar kupić mieszkanie za gotówkę i być niezależny finansowo). Moje hobby to spacery. Chyba najtańsze możliwe :P (no teraz to nie bo można zapłacić mandat).

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Przerzuciłem się z 3 litrowego diesla na 2 litrowego oszczędnego też diesla. Średnio spalanie w dół o jakieś 4 może 5 l ON na 100 km. Trochę przypadkiem to wyszło ale czuję przy tankowaniach różnicę.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Pandemia nie zmienia moich nawyków zakupowych. Kupuję dużo strączków, kasz, makaronów i przypraw w dyskontach, albo na internecie. Strączki gotuję w dużych porcjach i mrożę. Na parapecie rośnie sobie szczypior, dwie bazylie, rozmaryn. Ostatnio wzięło mnie na uprawę kiełków. 200 gram soczewicy z biedry moczę w wodzie, a później trzy razy dziennie płuczę na durszlaku. Oczywiście cała woda z procesu idzie do podlewania roślin. 

Link to post
Share on other sites

Ze starych czasów cebulandii, jeszcze przed bankami w Internecie, pamiętam jak ludzie jeździli do gazowni albo energetyki aby opłacić rachunek za prąd/gaz za darmo ale musieli wczesniej kupić bilet na autobus albo spalić paliwo aby dojechać. 

 

Czyli wydali 2 zł na bilety (o zmarnowanym czasie nie wspomnę) aby nie wydać 3 zł na poczcie prowizji za opłatę rachunku. 

 

Dla młodych braci - kiedyś rachunki można było zapłacić tylko na poczcie albo osobiście w banku PKO albo spółdzielczym.

 

Ja narazie nic nie stosuje ale będę musial coś zrobić bo uwalili nam pensje o 20% w ramach kruzysu do odwołania (4 dni pracy w tygodniu)

Edited by RealLife
Link to post
Share on other sites

Nie myje auta , zwykle czekam aż jest tak uwalone że przecieram tablice światła mimo że technicznie bez zarzutu. Nie rozumiem tego całego detalingu oklejania szorowania.

Chodzę na zakupy jak mam światło w lodówce. Nie dokupuję jedzenia , duże zakupy raz na dwa tygodnie.

Przykręcam ciepło w kaloryferach :)))

Znoszę ubrania i buty do końca. Jak się nie nadają to dobijam na rowerze czy na działce. Business casual do pracy bez zarzutu.

 

Link to post
Share on other sites

Zawsze jakoś dobrze się kręciło więc nie oszczędzałem pandemia sprawiła że rożne dobrobytki zostały zamknięte plus mniej zleceń i teraz zacząłem oglądać każdą złotówkę. Z nudów zrobiłem  sobie rachunek sumienia przy użyciu kartki i długopisu i wychodzi że na rozrywkę wydawałem miesięcznie około 1tys/zł . Od dawna miałem zamiar kupić sobie PS4 i zapisać się na prawko na motocykl ale zawsze nie było na to funduszu . Już wiem gdzie leży problem.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Gaszenie światła, doprowadzam wręcz do szału wszystkich np. w pracy wychodząc na chwilę. 

Zostawianie niedojedzonych resztek. Walczę z tym, ale często coś leży tak długo że mało samo nie zacznie chodzić. 

Podobnie miałem z przyprawami, czasami leżały latami.

Podobnie ciuchy, w których nie chodzę, a szczególnie buty. Przy porządkach niektóre rzeczy przekładam od lat. 

Cała masa 'przydasi', które szkoda wyrzucić.

Telefon, jeśli kupuję to właściwie model, który praktycznie wychodzi ze sprzedaży. Aktualnie od dwóch lat mam model, który na rynku pojawił się ok. 7 lat temu i w tej chwili już go nie ma. Podejrzewam, że poużywam przynajmniej dwa lata. 

Podobnie z laptopami, kupuję po leasingowe, zawsze obiecuję sobie, że następnym razem to już kupię nówkę na wypasie.

 

Za to potrafię wydać naprawdę sporo kasy, w sposób niezaplanowany i niezorganizowany jedzenie na mieście/taksówka/nowe ciuchy ( z tak prozaicznego powodu, że nie zaplanowałem prania ;) )

 

ps. z tym spuszczaniem wody, przypomniała mi się śmieszna rzecz. Mam znajomego, który parę lat spędził w ZK jednym z nawyków, które wyniósł było właśnie nie spuszczanie wody po 22:00 chodziło o to żeby nie budzić kolegów, z celi czy niższych pięter.

  • Like 1
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

Nie jeżdżę samochodem dla przyjemności, tylko gdy muszę np do pracy lub po cięższe zakupy, albo załatwić coś na mieście gdy pogoda deszczowa lub wietrzna.

Edited by LiderMen
  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Część rzeczy, które zostały przedstawione wydają mi się przesadzone. Chyba, że to już są głęboko zakorzenione nawyki.

 

Ja np. biorę prysznic dwa razy dziennie i wtedy po pierwsze się relaksuje, a po drugie mam tak zajebiste pomysły, że nie zamieniłbym tego na żadną oszczędność. Co do samochodu - nie wyobrażam sobie jeździć brudnym. Po prostu mam swój standard, samochód jest mi bliski i lubię raz w tygodniu pojechać na myjnie i się nim zająć.

 

Porządkowanie i dbanie o rzeczy i siebie - co wiąże się z wydawaniem kasy daje mi poczucie poukładania  w życiu - tak samo mam z goleniem, sprzątaniem, kąpaniem się czy jedzeniem zdrowo. Wszystko to składa się na szeroko pojęty ład.

 

Co do oszczędzania - to raczej mam azymut na zarabianie więcej i w tą stronę myślę - choć co jakiś tnę koszty (co 3 miesiące zazwyczaj). Wydaje mi się, że gdybym globalnie mówiąc był "oszczędny" to wielu okazji bym nie wykorzystał, bo patrzyłbym na pewne rzeczy liniowo - oszczędzę 500-1000zł, żeby gdzieś nie pojechać... a tam się okazuje, że udaje się dobić deal za wielokrotność tych sum.

 

Co do ciuchów to rozsądnie jest wyrzucać zawsze jedną rzecz, jeśli decydujemy się na zakup kolejnej.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Jakoś nigdy specjalnie nie oszczedzałem, natomiast jedno czego nie lubię, to marnowanie jedzenia. 

 

Rozumiem oszczędzanie, ale to co tu niektórzy piszą, to już przesada ?

 

 

 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Adolf napisał:

z komuny, gdzie wszystkiego brakowało, używane rzeczy były jeszcze całkiem dobre,

i trzeba było zaakceptować rzeczywistość

MISIEK czy rzeźba w gównie się

zalicza?

 

Nawiązując do teraźniejszości, napaliłem w 'kominku' 40 letnią ramą okienną.

 

Posadzę podwiędnięte ziemniaki/kartofle na dachu w skrzynkach. No bo wiecie dziki i te sprawy.

 

Przesypuje gruz z miejsca na miejsce oszczędzając na karnecie z siłowni.

Jak mi się znudzi 'martwy ciąg' to robię bicka szpadlem,  niczym wojska  rakietowe ZIEMIA/POWIETRZE.

 

ROBIĘ nasyp z gruzu i kompostu w koło szopy. Oszczędność na śmieciach i nasyp rośnie, jak przegnije będzie dobra GLEBA.

 

SZKLANE pokrywki od słoików przygotowane na LuxSfery.

....jeszcze?...

;)

 

 

Edited by Tornado
  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Jestem skrajnie oszczędny, bo zamiast mieć jakiś najtańszy abonament, to wybrałem opcję że płacę 1zł kiedy dzwonię/wysyłam sms. Jako że to robię ok 10 razy w miesiącu, to płacę 10zł. Zysk w stosunku do najtańszych abonamentów to 10-20zł... Uważam jednak to za racjonalne, bo płacić te 30zł za w sumie godzinę rozmów wychodzących na miesiąc, wydaje mi się nieracjonalne.

 

Ps. Nie piję, nie palę i nie bzykam. Oszczędzam ?

Link to post
Share on other sites

Nie wydaje kasy nie pierdoły i nie mam drogich hobby. Każdy zakup staram się przemyśleć, czy na pewno jest mi to potrzebne? No i zazwyczaj dochodzę do wniosku, że szkoda kasy ;) Nie jestem gadżeciarzem, telefon zmieniam co kilka lat albo jak już się zepsuje i wybieram ten ze średniej półki.  Nie jestem też samochodziarzem i jedże tym samym autem od wielu lat. Jestem do tego łowcą promek. Bardziej cieszy mnie ustrzelenie jakiejś okazji niż zakupiony przedmiot :D Oszczędności trzymam na lokatach czy kontach oszczędnościowych na wyższy promocyjny procent tak, żeby jak najbardziej zachowały swoją siłę nabywczą w dłuższym terminie. 

Link to post
Share on other sites
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.